Zoja zrobi wszystko dla swojej młodszej siostry, która niebawem wychodzi za mąż – nawet zamieni się w idealną świadkową i postara dogadać z bratem pana młodego. Choć znają się z Maksem od lat, ich relacje dalekie były od idealnych. Ale teraz… teraz patrzy na niego inaczej.
Maks wraca po ponad roku zagranicznych podróży, do których pchnęło go burzliwe rozstanie. Po powrocie zaskakuje go wiele rzeczy, ale chyba najbardziej siostra przyszłej bratowej. Czy to nagłe zainteresowanie nią jest objawem zbyt długiej samotności? A może od zawsze coś między nimi było?
Do tej pory na przeszkodzie stawały im niesprzyjające okoliczności, nieporozumienia, a także… wredne byłe dziewczyny. Czy wspólne przygotowania do zbliżającej się uroczystości, przedślubna wycieczka do Włoch, szczere rozmowy i kilka ujawnionych tajemnic pomogą im w lepszym poznaniu siebie? Czy po latach w końcu nadszedł ich czas?
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2025-08-04
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 320
Język oryginału: polski
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce oraz Wydawnictwu za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Gdy nadejdzie nasz czas". Jest to debiutancka powieść Agnieszki, w której znajdziemy motyw drugiej szansy, właściwa osoba zły czas oraz spotkania po latach. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Mi zapoznanie się z losami Zoi i Maksa zajęło jedno popołudnie i chociaż książkę czytałam już jakiś czas temu nadal pamiętam wszystkie emocje towarzyszące mi podczas lektury. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie, zarówno pierwszo jak i drugoplanowi zostali w ciekawy i bardzo autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemami dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Historia została przedstawiona z perspektywy Zoi i Maksa co pozwoliło mi lepiej ich poznać. Dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się zmagają każdego dnia, stopniowo mogłam także dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, co ich ukształtowało, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Historię bohaterów poznajemy tak naprawdę w dwóch płaszczyznach czasowych: teraźniejszość i przyszłość, co sprawiło, że mogłam zobaczyć jak rozpoczęła się znajomość bohaterów, jak się ona zmieniała na przestrzeni kilku lat. Jakie zmiany zachodziły w ich życiu i jaką przemianę w tym czasie przeszli Maks i Zoja. Kobieta od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, to niesamowicie troskliwa, inteligentna i spokojna kobieta. Z całych sił jej kibicowałam i chciałam dla niej jak najlepiej. Bardzo podobało mi się to jak autorka przedstawiła relacje Zoi z jej siostrą i babcią. A skoro o babci mowa to ta starsza kobieta całkowicie skradła moje serce, jej życiowe mądrości, porady totalnie mnie kupiły! Jeśli chodzi o postać Maksa to mężczyzna z początku wywoływał we mnie mieszane odczucia, jednak z czasem kiedy dał się lepiej poznać, kiedy zrozumiałam wszystkie jego intencje i on zaskarbił sobie moją sympatię. Relacja bohaterów została w świetny sposób zaprezentowana. Od pierwszych chwil dało się wyczuć wyraźne napięcie pomiędzy bohaterami, którego oni sami kompletnie się nie spodziewali. Niemniej jednak wszystko toczy się swoim niespieszny rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom. Istotną rolę w tej historii odgrywają postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia Zoi i Maksa. Mowa o ich rodzinie i bliskich. Są tutaj takie postaci, które od początku mocno polubiłam oraz takie, które mocno irytowały mnie swoim zachowaniem. To co podobało mi się w tej historii to wątek przyjaźni. Widać było, że ta paczka przyjaciół w każdej chwili mogła na siebie liczyć. Autorka w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Mowa między innymi o stracie rodziców w dzieciństwie czy złych doświadczeniach z byłymi partnerami. Autorka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje do czego może doprowadzić brak szczerej rozmowy oraz niedopowiedzenia i nieporozumienia. Ukazuje, że wszystko dzieje się po coś, nic nie jest dziełem przypadku, a ludzie pojawiający się na naszej drodze znajdują się na niej nie bez przyczyny. Po prostu na wszystko musi przyjść odpowiedni moment. W końcu na to co najcenniejsze i najpiękniejsze warto poczekać! "Gdy najdzie nasz czas" to jedna z tych historii podczas czytania której śmiałam się, smuciłam, płakałam, wzruszałam i denerwowałam razem z bohaterami. To opowieść pełna życiowych doświadczeń, mądrości i prawd, która skłania do refleksji i daje nadzieję na lepsze jutro. Świetnie spędziłam czas z tą książką i czekam już na kolejne powieści spod pióra autorki! Polecam!
Kaja przygotowuje się do ślubu z Aleksem, jako świadków wybrali swoje rodzeństwo. Zojka, starsza siostra przyszłej panny młodej ma dużo mniej szczęścia w miłości i po nie udanym związku nadal nie znalazła tego jedynego. Maks, brat pana młodego wrócił zza granicy gdzie leczył swoje zranione serce, on także nie spotkał tej jedynej...a może właściwie oboje nie powinno już zbyt daleko szukać i właśnie nadszedł ich czas...
Bardzo dobry pod względem fabularnym i pisarskim debiut. Wprost idealny do kawy, ciastka czy co tam chcecie.
Słodko gorzka historia dwójki ludzi, znających się od dłuższego czasu jednak z pewnych względów non stop się od siebie odbijających. Czy to przez zazdrosną partnerkę, czy też przez zwykłe zrządzenie losu nie dane im było przyjrzeć się sobie bliżej. Teraz mają ku temu okazję ale czy dobrze wykorzystają ten czas? Docenią szansę jaka właśnie się przed nimi pojawiła, a może zaufają ponownie nie tym co powinni...
Dwie naprzemienne linie czasowe i dwa punkty widzenia czyli wszystko to co lubię. Przekochana postać babci Heli, nie takiej znowu starszej - przynajmniej duchem, pani mającej wiele cennych rad do przekazania. Autorce należą się wielkie gratulacje i życzenia dalszych sukcesów, bo taki debiut to świetny początek pisarskiej przygody
Czy pierwsza miłość może dostać od losu drugą szansę? Zuza samodzielnie wychowuje córkę, jest nauczycielką i choć nie wszystko układa się po jej myśli...
Czy pierwsza miłość może dostać od losu drugą szansę? Zuza samodzielnie wychowuje córkę, jest nauczycielką i choć nie wszystko układa się po jej myśli...
Przeczytane:2026-04-07, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026,
„Gdy nadejdzie nasz czas” to debiut, który udowadnia, że w literaturze obyczajowej siła drzemie nie w krzyku, a w szeptach. Agnieszka Dyniakowska zaprosiła nas do świata, który jest namacalnie bliski - to historia o czasie, który rzadko kiedy chce z nami współpracować, i o ludziach, którzy muszą dojrzeć do własnych uczuć.
Autorka posługuje się piórem z niezwykłą, jak na debiutantkę, rozwagą. Jej styl jest klarowny, pozbawiony zbędnej egzaltacji czy tanich efektów literackich. Narracja płynie spokojnym rytmem, co sprawia, że lektura staje się kojącym doświadczeniem, idealnym na wyciszenie po intensywnym dniu. To rzetelnie skonstruowana opowieść, w której każda myśl wydaje się na swoim miejscu, a autentyczność bije z niemal każdej strony.
Największą wartością tej książki są bez wątpienia relacje międzyludzkie. Zoja i Maks to bohaterowie z krwi i kości, naznaczeni przeszłością i własnymi lękami. Ich relacja to subtelna gra niedopowiedzeń, spojrzeń i powolnego przełamywania barier. Autorka świetnie oddała dynamikę między siostrami oraz skomplikowane więzi rodzinne, które stają się tłem dla przygotowań do ślubu Kai. Jednak to postać babci Heli kradnie całe show. Jest ona literackim majstersztykiem - pełna ciepła, humoru i życiowej mądrości, stanowi emocjonalny kręgosłup tej powieści. Jej cięte riposty i trafne rady dodają historii pikanterii i sprawiają, że uśmiech sam pojawia się na twarzy.
Książka ma jednak swoje słabsze punkty, o których warto wspomnieć. Dynamika między głównymi bohaterami, choć pełna napięcia, chwilami może wystawiać cierpliwość czytelnika na próbę. Ta „zabawa w chowanego” i unikanie szczerych rozmów bywają frustrujące, a pewne niedomówienia ciągną się nieco zbyt długo. Również zakończenie pewnych wątków, zwłaszcza tych dotyczących fizycznej bliskości, pozostawia pewien niedosyt - autorka zdecydowała się na bardzo dużą powściągliwość, co dla jednych będzie atutem, dla innych zaś zmarnowanym potencjałem na domknięcie emocjonalnego budowania napięcia. Dodatkowo, w tekście zdarzają się drobne potknięcia redakcyjne, co momentami wybija z rytmu lektury.
Moim zdaniem jest to pozycja niezwykle wartościowa dla osób szukających w literaturze spokoju i refleksji. To nie jest „emocjonalny rollercoaster”, który zostawi nas z zadyszką, ale raczej spacer po słonecznych Włoszech, który pozwala odetchnąć. Choć postać Sabiny skutecznie podnosi ciśnienie, a niezdecydowanie Zoi i Maksa bywa męczące, to ostateczny wydźwięk książki jest niezwykle pozytywny. To opowieść o tym, że na prawdziwą miłość warto poczekać, nawet jeśli los każe nam iść okrężną drogą. Subiektywnie oceniam tę książkę jako bardzo obiecujący początek drogi twórczej.