Głodnemu trup na myśli

Wydawnictwo: DRAGON
Data wydania: 2020-06-17
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381724395
Liczba stron: 352
Język oryginału: polski

Ocena: 4.8 (5 głosów)

Szalona komedia kryminalna, kontynuacja bestsellerowej powieści "Niedaleko pada trup od denata".

Do drogiego ośrodka leczenia zaburzeń odżywiania przyjeżdżają dwie ,,polskie Amerykanki". Kiedy zwłoki jednej z nich zostają znalezione na klatce schodowej pobliskiego bloku, marząca o karierze prywatnego detektywa Magda postanawia rozpocząć śledztwo. Niebawem okazuje się, że zmarła kobieta była milionerką, że pochodziła właśnie z tych okolic i że... zobaczyła ducha.

Magda zakłada agencję detektywistyczną, licząc na pomoc ze strony swojego chłopaka policjanta, ale Mikołaj od początku był przeciwny temu pomysłowi i nie zamierza jej wspierać. Magda nie poddaje się i zaczyna działać na własną rękę. Sytuację wykorzystuje Paweł, który nadal chce odzyskać byłą dziewczynę. Tymczasem Emilia Gałązka jest już gotowa na kolejny koniec świata.

Tagi: Komedie kryminalne

Kup książkę Głodnemu trup na myśli

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:,
Głodnemu trup na myśli to przezabawna powieściowa komedia kryminalna, która rozbawi do łez każdego, kto posiada choć odrobinę poczucia humoru. Co ważne: również intrygująca zagadka kryminalna wypada w niej całkiem interesująco.  Zacząć należy od tego, że nowa powieść Iwony Banach to kontynuacja książki Niedaleko pada trup od denata, choć obie pozycje można z powodzeniem czytać niezależnie. Powracamy w niej do znanych już bohaterów – Magdy, która za wszelką cenę pragnie prowadzić agencję detektywistyczną, jej chłopaka Mikołaja, policjanta, który uważa, że nie jest to zajęcie odpowiednie dla kobiety, byłego faceta Magdy, Pawła, pragnącego odzyskać względy naszej bohaterki i wieść przy jej boku wygodne życie, a także nieco szalonej prepperki Emilii Gałązki, która z niecierpliwością wygląda kolejnego końca świata. Tym razem wspólnie zmierzą się z zagadkową śmiercią „polskiej Amerykanki", która powróciła do kraju, by odkryć własne korzenie, doświadczyć niezapomnianych przeżyć kulinarnych i... stracić na wadze.  Tu trzeba zaznaczyć, że choć mamy do czynienia z komedią kryminalną, to zagadka jest w powieści całkiem poważna, a intryga – spójna, sprawnie skonstruowana. Lektura wciąga bez reszty, choć mowy być nie może o charakterystycznym dla kryminału napięciu – to szybko znika w nawale żartów, dowcipów sytuacyjnych ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Głodnemu trup na myśli

Avatar użytkownika - Esclavo
Esclavo
Przeczytane:,
Komedia kryminalna to nie jest łatwy gatunek do napisania. Musi być humor i musi być dopracowana zagadka, a dodatkową trudnością jest przedstawienie całości lekko (chociaż w oddali majaczy trup) i z polotem. "Głodnemu trup na myśli" to drugi tom serii, jednak można ją czytać bez znajomości pierwszego. Ja tak zrobiłam, ale nieodnalazłam powiązań, które mogłyby być niezrozumiałe. Wydaje mi się że główną bohaterką jest Magda, która chce zostać detektywem. Dziewczyna będzie próbować rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci Zuzanny. Jeśli chodzi o Magdę to jej wątek jest znikomy, a to przez multum dygresji, odchodzeń od tematu i przemyśleń autorki. W książce znajdziecie nawiązania do popularnych memów, virali i internetowych poglądów. Oprócz tego autorka wplata masę różnych wątków pobocznych, co z jednej strony jest ciekawe, ale może przytłoczyć. Książki nie udało mi się przeczytać jednym tchem, ale komedia kryminalna chyba nie jest po prostu moim ulubionym gatunkiem. Humor wprost z kabaretowych skeczów totalnie do mnie nie trafia. Ale! Sama zagadka, konstrukcja intrygi i rozwiązanie jej, bardzo mi się podobało i w "poważniejszej" wersji powieści byłabym zadowolona. Według mnie jest to lektura dla ludzi lubiących kabarety, specyficzny humor i mających otwarty umysł na nowe.
Link do opinii

"Głodnemu trup na myśli" to nie jest lektura dla każdego. Osoby, które nie mają poczucia humoru i dystansu do otaczającej rzeczywistości mogą stwierdzić, że historia pewnego trupa jest nudna. Jednak jeżeli lubisz absurdalne sytuacje, przerysowane postacie, to masz przed sobą idealną lekturę na letnie popołudnie.

Zatem, jeżeli zdecydujesz się na przeczytanie "Trup głodnemu na myśli" to pamiętaj o kilku zasadach.
1 Nie czytaj książki w miejscach publicznych. Niekontrolowane wybuchy śmiechu mogą zostać źle odebrane przez osoby postronne.
2 Całość została okraszona pysznymi kulinarnymi daniami, które pobudzają apetyt i wyobraźnię. Dlatego nie zalecam czytania tej książki na głodnego.
3 Miej dystans do czytanej historii. To nie jest naukowa rozprawa o prowadzeniu śledztwa ani mroczny kryminał. Ta historia ma bawić, zaskakiwać i zmuszać do myślenia. Wiele cennych spostrzeżeń dotyczących współczesnego świata i mentalności ludzi jest podanych jak na tacy. Wystarczy tylko uważnie przeczytać.

Link do opinii

„Głodnemu trup na myśli” to druga część komedii kryminalnej „Niedaleko pada trup od denata”. Przyznam się bez bicia, że nie czytałam pierwszej części. Mimo to postanowiłam sięgnąć po tzw. trupka bo Autorka, Pani Iwona Banach napisała, że części można czytać niezależnie.

Magda robi wszystko aby założyć agencję detektywistyczną. Aby jej się to udało musi zdobyć szereg „kwitów” w tym pozytywną opinię komendanta policji. Bardzo liczy na wsparcie swojego chłopaka, policjanta. Jednak ten nie chce jej w tym celu wspierać. Ma zupełnie inne wyobrażenie o roli kobiety. Wizja uganiającej się za bandytami Magdy, zdecydowanie nie wpasowuje się w jego światopogląd. Mikołaj nie chce jej pomóc, więc Magda chcąc nie chcąc prosi o pomoc swojego byłego chłopaka - Pawła. Ten błędnie interpretuje jej zamysł i wierzy, że uda mu się Magdę odzyskać.

Jak w każdym prawdziwym kryminale, jest też morderstwo. W przedziwnych okolicznościach ginie Amerykanka polskiego pochodzenia, która przyjechała do drogiego ośrodka, w którym leczy się zaburzenia odżywiania. W skrócie mówiąc to klinika dla bogatych ludzi, gdzie odchudza się przede wszystkim ich portfele.

W całej książce jest duża ilość zabawnych dialogów, wartkich akcji i gagów sytuacyjnych. Zerknijcie na jeden z nich:

„I w ten sposób rozpoczęli marsz ku zagładzie. W sumie własnej. Głupi, wydawałoby się niewinny przeskok przez płot bywa utrudniony, kiedy ten płot podłączony jest do prądu i co istotne, jest listopad. A i tak delikwent powinien być wdzięczny, że przez pastuch elektryczny płynie prąd o mocy zaledwie sześciu woltów. Listopad to miesiąc, który przesącza się mgłą i deszczem przez wszystko, nawet przez najgrubsze ubrania, moczy kurtki, nasącza buty, sprawia że wilgną nawet kalesony. Dlatego dziki wygibas chłopaka, jego zaciśnięte na drucie dłonie i towarzyszący mu bolesny wrzask nie powinny zdziwić kolegów a zdziwiły.

- A… a… aaaa!!! – poniosło się echem po posesji.

- Zamknij się, debilu! – poinstruował go kolejny i walną go z liścia w plecy, co jemu też udzieliło odrobiny wstrząsu. Trzeci, chcący ich ratować, dołączył natychmiast do wrzasków. Po chwili wszyscy padli, tylko ostatni wierzgał jak najbardziej zawzięcie.

- O ja pier… - jęknął. – Teraz to już sprawa życia i śmierci! – oświadczył, wstając. – Idziemy!

- Niektórzy ludzie nie umieją odpuścić.

Kopniakiem wywalili furtkę i wtargnęli na teren zachwyconego Rafaela. Pies lubił takich nocnych gości, szczególnie jak usiłowali uciekać. Zaczął ich gonić, kłapać zębiskami i szczekać.”

Cala fabuła książki jest tak abstrakcyjna i zagmatwana, że nie udało mi się prawidłowo wytypować mordercy. Ilość przerysowanych bohaterów jest spora i lekko wprowadza chaos do książki. Dzięki temu jest jeszcze zabawniej. Pojawiające się wizje końca świata, duchy oraz prepersi bardzo przypadli mi do gustu. Książka lekka i naprawdę zabawna, nie da się przy niej nudzić. 

Za tę bardzo zabawną książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dragon. Polecam i zapraszam na stronę Wydawnictwa: http://wydawnictwo-dragon.pl/

Wydawnictwo: Dragon

Ilość stron: 352

Data premiery: 17 czerwca 2020

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookstagramowelo
Bookstagramowelo
Przeczytane:,

Przyznaję się bez bicia, że zawsze stroniłam od komedii kryminalnych, bo to po prostu nie jest mój typ humoru. Są takie sprawy, z których moim zdaniem się nie żartuje i właśnie zabójstwa są jedną z nich. Autor naprawdę musi nieźle poprowadzić akcję i przedstawić bohaterów, żebym uznała to za zabawne, a nie niesmaczne czy po prostu głupie. Czy tutaj się to udało? Mam wrażenie, że niestety nie.

Jest to druga komedia kryminalna pani Iwony Banach, ale dziś skupię się wyłącznie na „Głodnemu trup namyśl”, bo sądzę, że mimo wszystko jest ona lepsza od swojej poprzedniczki.

Książka opowiada historię Magdy, która pragnie założyć w małym miasteczku agencję detektywistyczną, ale większość ludzi z jej otoczenia jest temu przeciwna, łącznie z jej obecnym partnerem – Mikołajem. Dziewczyna jest jednak bardzo uparta i zdeterminowana, więc gdy w jednym z bloków dochodzi do morderstwa pewnej otyłej Amerykanki, od razu angażuje się w tę sprawę i pragnie znaleźć sprawcę tego niecnego czynu. We wszystkim Magdzie pomaga między innymi jej były chłopak Paweł, który jest dziennikarzem. W tej pozycji pojawia się jeszcze mnóstwo innych bohaterów, których nie sposób spamiętać, ale każdy z nich jest „po coś”, co zdecydowanie działa na plus tej książki, bo nie ma takich postaci, które nie wnoszą nic konkretnego do fabuły, a ja tego właśnie strasznie nie lubię.

Ogólnie mam wrażenie, że cała ta książka to seria skeczy komediowych, ale nie wiem czy to wychodzi jej na dobre. Przyznaję, było kilka momentów, gdy się zaśmiałam, szczególnie w tych częściach z przemyśleniami i to właśnie je uważam za najlepszy element całej tej pozycji, ale przez zdecydowaną większość czasu po prostu się nudziłam. Nie mogłam ani trochę wczuć się w tę historię, bo jak dla mnie jest ona nierzeczywista i niektóre z wydarzeń bardziej kojarzą mi się z kreskówkami dla dzieci, niż z typowym kryminałem. Wszystko jest niesamowicie przerysowane, karykaturalne, a mnie akurat coś takiego nie bawi. Szczerze mówiąc to nawet nie chciało mi się zastanawiać, kto mógł zabić, ale myślę, że jak nie jesteście pożeraczami kryminałów, to możecie być zaskoczeni rozwiązaniem. Natomiast ktoś, kto siedzi w tym gatunku już długo, od razu się domyśli, kto tak naprawdę zabił kobietę.

Całość napisana jest lekkim i czytelnym językiem, strony przewraca się błyskawicznie, co jest na pewno dużym atutem tej historii. Myślę, że komuś ta książka może naprawdę przypaść do gustu, ale niestety ja do tego grona nie należę. Dla mnie tych dwóch gatunków nie powinno się jednak łączyć, bo po prostu śmierć nie jest zabawna. W dodatku humor autorki jest naprawdę specyficzny i wiele z sytuacji, które miały być zabawne, dla mnie były nieco infantylne.

Nie jest to na pewno książka zła i jeżeli ktoś ma podobne poczucie humoru do autorki, to prawdopodobnie będziecie zachwyceni i bardzo miło spędzicie z nią czas. Mnie natomiast poruszane w niej wątki nie śmieszyły ani trochę. Fabuła do mnie nie przemówiła, ale jeżeli pani Banach spisałaby swoje przemyślenia w formie książki to z chęcią bym się z nimi zapoznała, bo jej podejście do niektórych spraw naprawdę mnie intryguje.

Reasumując, wolę poważniejsze historie i zdecydowanie lepiej bym ją przyjęła, gdyby humor był na przykład w dialogach, jakieś żarty słowne i tak dalej, a nie takie mocne przerysowanie i robienie ze wszystkich bohaterów wariatów. No cóż, przynajmniej teraz wiem, że komedia kryminalna jest nie dla mnie. 

Link do opinii

Wykrotowice - miasteczko nieduże. Oryginały się zna. Na Pawełka nie ma mocnych, na Amelię też nie. W powieści pojawiają się nowi, nietuzinkowi bohaterowie. W jednej klatce bloku mieszkają niekonwencjonalni mieszkańcy. Jest Zmorek, kobieta od sekty, baba od klątw wieczystych, czyli Salmanarana Shapita. Me serducho podbiła jedenastoletnia Myszka, która bawi się luminolem i licznikiem Geigera.

Tym razem na topie są duchy. Ludzie wariują na ich punkcie. Policjant ma dużo nadprzyrodzonych zgłoszeń. Nie brakuje teorii spiskowych i niebanalnych wizji końca świata. To wszystko sprawia, że czytelnik znajdzie się w oparach alkoholu i absurdu. Fabuła zakręcona i pokręcona. Ja nie wiem, co autorka je, pije, pali, wącha, skoro w jej głowie rodzą się takie szalone pomysły. Czytajcie i trzymajcie logikę na wodzy. W potoku słów bohaterów szukajcie sensu i oddzielcie prawdę od plotek, bo te rozchodzą się jak pensja w dzień wypłaty. Normalność w tej komedii kryminalnej jest sprawą względną i umowną, a akcja prze do przodu jak szalona.

Dom Odchudzającej Sytości dobrze prosperuje. Absurdalnie dobrze. Bawiły mnie sposoby odchudzania, stosowane terapie, instagramowe dania i funkcjonowanie ośrodka, a nawet nazwy gabinetów. Tu trafiły polskie Amerykanki postury motyla na sterydach. Idalia von Wontrupka to taka nasza przaśna kobita, ino z dolarami w kieszeni. Książkę odebrałam też jako satyrę na Polaków mieszkających w Ameryce z dziada pradziada, którzy widzą ojczyznę oczami przodków i idealizują ją, nie mając pojęcia o rzeczywistości.

W powieści jest bardzo kulinarnie. Dania w ośrodku, oferta lokalnych barów, niezrównana w smaku i składnikach kuchnia babci Myszki, oryginalne potrawy prepperki. Ja rozumiem leczenie zaburzeń odżywiania i nawet popieram, ale… tak kusić pierogami, tak mamić polskim żarełkiem, to po prostu się nie godzi! Autorka zachwala pierogi i polskie jedzenie, a czytelnik przeżywa katusze. Lojalnie uprzedzam! W trakcie czytania czytelnikowi grozi ssanie w żołądku i ślinotok.

Magda, sweetie, uważajta na kleszcze. (s. 237)

To przykład sposobu wysławiania się Idalii. Autorka bawi się językiem polskim, okraszając grę słów gwarą i amerykanizmami. Posługuje się absurdem i ironią, a jej porównania i metafory to perełki. Ma trafne spostrzeżenia, przedstawia użycie przedmiotów w zaskakujący sposób. Nawet nauczyłam się po ludzku kwakać!

"Głodnemu trup na myśli" i… wiele innych rzeczy. Pod warstwą trupków i polskiego żarełka Iwona Banach ukrywa dążenie do realizacji marzeń, podcinanie skrzydeł bliskim, zajadanie stresu, powody zaręczyn. Wbija szpile antyszczepionkowcom, straganiarzom z chińszczyzną, ludziom na dietach, hejterom. Rozprawia się z plotkarzami i babciami i czeka na fantastyczny koniec świata wraz z Emilią.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2020-06-23, Ocena: 4, Przeczytałam,

"Czasami nic się nie wie o drugim człowieku, zanim nie pozna się jego marzeń"

 

Magdalena niedawno rozstała się z Pawłem, czemu bardzo przeciwna jest jej matka - Emilia. Kobieta uważa, że na jej córkę przeszedł najwyższy czas na stabilizację, założenie rodziny, dzieci - najlepiej dwójkę. Magda ma zupełnie inny pomysł na życie, który daleko odbiega od matczynych wizji. Postanawia założyć agencję detektywistyczną. Liczy na pomoc swojego chłopaka, Mikołaja, który jest policjantem. W miejscowości w której mieszka Magda znajduje się ekskluzywny ośrodek leczenia zaburzeń odżywiania. Ma on swoją własną, bardzo dziwną metodę skutecznego odchudzania, między innymi są to wyszczuplające lustra :) Do ośrodka trafiają dwie „polskie Amerykanki”, które ochoczo przystępują do odchudzania, stosując restrykcyjną dietę, a na boku i po cichu zajadając się pysznymi polskimi pierogami. Niespodziewanie na klatce schodowej jednego z bloków zostają znalezione zwłoki jednej z kobiet. Okazuje się, że ta, była milionerką i pochodzi z tych stron. Magda marząca o pracy detektywa, ochoczo przystępuje do śledztwa.

 

Zaskakująca i dynamiczna akcja ukazuje przeróżne, nieoczekiwane i zdumiewające absurdy. Fabuła ciekawie skonstruowana, ocieka sarkazmem i dobrym humorem. Krąży wokół głodu, trupa, ducha, bezmyślnego korzystania z internetu i przeróżnych dziwactw. Wszystko to okraszane komentarzami autorki, zawsze idealnie trafionymi w punkt. Jestem pod wrażeniem niesamowitej wyobraźni autorki i lekkiego, płynnego stylu. Niesamowicie i zadziwiająco ukazani bohaterowie, osoby bardzo specyficzne, pokręcone, trudne, często oderwane od rzeczywistości. Mające swoją wizję świata. Myszka, ta dziewczynka bije wszystkich na głowę, jej teksty – rewelacja, nie da się jej nie lubić. Dopracowane, szczere do bólu dialogi wywoływały moje głośne wybuchy śmiechu :) Wątek kryminalny dobrze rozbudowany, do końca intrygował i trzymał w niepewności.

 

Zaskakujące połączenie przyciągającej zagadki kryminalnej z humorem pełnym absurdów. Duchy, przerażające klątwy, zabobony i nieuchronnie zbliżający się koniec świata. Bardzo lekka i zabawna opowieść, nie ma mowy o nudzie. Zakończenie było dla mnie sporym zaskoczeniem. Idealny rozgardiasz i galimatias. Polecam :)

 

http://tatiaszaaleksiej.pl/?p=2954

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2020-06-17, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2020,

Do drogiego ośrodka leczenia zaburzeń odżywiania przyjeżdżają dwie „polskie Amerykanki”. Kiedy zwłoki jednej z nich zostają znalezione na klatce schodowej pobliskiego bloku, marząca o karierze prywatnego detektywa Magda postanawia rozpocząć śledztwo. Niebawem okazuje się, że zmarła kobieta była milionerką, że pochodziła właśnie z tych okolic i że… zobaczyła ducha.
Magda zakłada agencję detektywistyczną, licząc na pomoc ze strony swojego chłopaka policjanta, ale Mikołaj od początku był przeciwny temu pomysłowi i nie zamierza jej wspierać. Magda nie poddaje się i zaczyna działać na własną rękę. Sytuację wykorzystuje Paweł, który nadal chce odzyskać byłą dziewczynę. Tymczasem Emilia Gałązka jest już gotowa na kolejny koniec świata.

"Głodnemu trup na myśli" jest kontynuacją powieści "Niedaleko pada trup od denata". Jednakże obie te książki bez problemu można czytać niezależnie od siebie.

Iwona Banach doskonale łączy kryminał z komedią. Znając pióro autorki, wiem że mogę liczyć na dobrą zagadkę kryminalną, którą ciężko będzie mi rozwikłać. Choć i tym razem bardzo się starałam, jakoś wydedukować, kto jest mordercą... koniec końców nie wpadłam na rozwiązanie. Za to właśnie cenię sobie autorkę i jej zgrabne lawirowanie faktami, poszlakami, mylnymi tropami i całą masą mniej lub bardziej absurdalnych sytuacji i wydarzeń.

Komedia kryminalna to wbrew pozorom bardzo wymagający gatunek, bowiem trzeba nie lada manewru, aby trafić w poczucie humoru czytelnika. A Iwona Banach z pewnością tę sztukę opanowała do perfekcji, gdyż humor zawarty na jej kartach powieści bez wątpienia jest nietuzinkowy. Autorka kolejny raz tworzy fabułę, w której absurd goni absurd, kuriozalność sytuacji oraz liczne teorie spiskowe. Dla przykładu wątek z rozbijaniem kotletów... granatem czy pewne kulinarne łowy pacjentek szpitala.

"Żona. To słowo odrobinę spędzało mu sen z powiek, bo mając żonę, ma się też teściową. Do której powiedział "leżeć" jak do psa... Tylko co i jak miał powiedzieć? "Niech się łaskawa pani zechce położyć, bo zaraz nam łby pourywa"?"

Każdy z bohaterów został dopracowany w najdrobniejszym szczególe, a nawet w pewien sposób przerysowany. To nie tylko nakreślenie jego wyglądu, ale i charakteru, toku myślenia, pokazanie jego emocji. Magda to silna i odważna kobieta, która dąży do spełnienia swoich marzeń, aby zostać detektywem. Mikołaja jak lubiłam, tak lubię. Z kolei Paweł to tym razem taka chorągiewka - leci tam, gdzie może osiągnąć dla siebie jakieś korzyści. I jest jeszcze moja ulubiona postać - Emilia Gałązka, dla której nie ma rzeczy niemożliwych. Potrafi wszystko naprawić, zrobić i przerobić, a poza tym szykuje się na kolejny koniec świata! Z pewnością więc na nudę nie można narzekać, bo dzieje się sporo.

"Bo jak można zrozumieć wariatkę, która szykuje konserwy na koniec świata, hoduje mackowate grzyby, na widok których robi się słabo, i z zachwytem patrzy w niebo, wyczekując piekielnej asteroidy?"

To powieść dla tych, którzy mają do siebie dystans, którzy potrafią porzucić wszelkie uprzedzenia i spojrzeć na wszystko z boku. Autorka bowiem kreśli polską mentalność, ukazując nasze przywary, słabości, stereotypowe myślenie, ocenianie ludzi po pozorach. Krótko mówiąc "Głodnemu trup na myśli" to pokazanie otaczającego nas świata w krzywym zwierciadle.

To już wiecie, kiedy zamierzacie skosztować tego "trupka"? Na śniadanie, obiad, kolację, a może i na głodnego...? Smacznego! ?

Link do opinii
Inne książki autora
Niedaleko pada trup od denata
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Niedaleko pada trup od denata

W bibliotece w małym miasteczku dochodzi do incydentu. Pewien mężczyzna, wściekły na żonę za to, że zamiast podać mu obiad, czyta romanse, próbuje...

Klątwa utopców
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Klątwa utopców

Nowa powieść laureatki konkursu literackiego Wydawnictwa ,,Nasza Księgarnia"! Dagmara musi zająć się dziadkiem przez kilka dni. Nic prostszego? Nie w...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Zaczekaj na mnie
Monika Michalik;
Zaczekaj na mnie
Topielice
Sylvia Wilczyńska
Topielice
Siódma ofiara
Aleksandra Marinina;
Siódma ofiara
Katastrofalny błąd
Iwona Wilmowska;
Katastrofalny błąd
N.P.
Banana Yoshimoto
N.P.
Cyklon
Przemysław Semczuk
Cyklon
Hotel Aurora
Emilia Teofila Nowak;
Hotel Aurora
Pokaż wszystkie recenzje