Niedaleko pada trup od denata

Wydawnictwo: DRAGON
Data wydania: 2019-10-16
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381722254
Liczba stron: 320

Ocena: 4.83 (6 głosów)

W bibliotece w małym miasteczku dochodzi do incydentu. Pewien mężczyzna, wściekły na żonę za to, że zamiast podać mu obiad, czyta romanse, próbuje udusić twórcę powieści zagrażających małżeńskiemu szczęściu. Kilka dni później w domu Emilii, czekającej na koniec świata prepperki, zostają odnalezione zwłoki kolejnego pisarza, który - tak się składa - był też kiedyś jej mężem. Następna autorka ginie w miejscowym pensjonacie tuż przed spotkaniem z czytelnikami.

Prywatne śledztwo w sprawie rozpoczynają Magda, żywo zainteresowana pewnym młodym policjantem, jej były chłopak Paweł, początkujący dziennikarz, a także grupa starszych pań, które pod wpływem filmików z YouTube'a zaczynają wierzyć w demona mordującego pisarzy...

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna

Kup książkę Niedaleko pada trup od denata

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Niedaleko pada trup od denata

Lekko zwariowane, delikatnie niebezpieczne, ale przede wszystkim wywołujące salwy śmiechu, albo choć chichot, z pewnością uśmiech na twarzy, tak moim zdaniem powinny prezentować się komedie kryminalne. Zebranie ciekawych postaci, uknucie dobrej intrygi, a to wszystko zabarwione sporą dawką humoru. Kiedy zabierałam się za książkę Iwony Banach liczyłam właśnie na taką kombinację, czy się sprawdziła? 


Magda nie zgadza się z matrymonialnymi planami swojej matki, więc ta wysyła ją do ciotki, żeby zrozumiała jak źle żyje się samotnie. Szczególnie, że jej siostra uznawana jest za wariatkę szykującą się na koniec świata. Przyjazd Magdy łączy się z zabójstwem w domu ciotki. Ktoś zaczyna mordować pisarzy, a Magda chciałaby pomóc w śledztwie, które prowadzi przystojny Mikołaj. Do miasteczka dociera również Paweł, były chłopak dziewczyny, który za wszelką cenę chce odzyskać jej względy. Czy taka mieszkanka bohaterów poradzi sobie ze śledztwem i niebezpieczeństwem z nim związanym? 


Pisarstwo może być szkodliwym zawodem, szczególnie kiedy na widoku pojawi się zazdrosny mąż. No bo jak to? Żona czyta książkę, a obiad nie podany, a mieszkanie nie posprzątane? Trzeba zrobić porządek z tym literatem, który zawraca w głowie małżonce. Liczę, że spojrzenie, jakie autorka pokazała w książce jest jednak mocnym krzywym zwierciadłem, choć niestety takie postawy zdarzają się też w rzeczywistości. Wizyta męża w bibliotece i próba uduszenia znanego autora na spotkaniu autorskim staje się początkiem wydarzeń. To on staje się głównym podejrzanym, ale czy słusznie? 


Grupa bohaterów, każde na własną rękę, stara się poznać prawdę i odkryć, kto stoi za morderstwami. A galeria osobowości jest ciekawa. Prym wiedzie Paweł, dziennikarz z Warszawy, próbujący odzyskać względy Magdy. Zapatrzony w siebie wierzy, że to koło niego trzeba skakać. Kilkakrotnie robi z siebie pośmiewisko ale nadal podejmuje kolejne kroki, żeby pokazać jaki jest wspaniały, a jednocześnie zdyskredytować konkurenta. 


Drugą ciekawą postacią jest Emilia, lekko zwariowana ciotka Magdy, która wierzy w bliski koniec świata i przygotowuje się do niego na wszelkie możliwe sposoby. Przede wszystkim zbiera zapasy wszystkiego, od puszek jedzenia, po książki i środki czystości. Wszystko trzyma w podziemnym bunkrze, a przed sąsiadami zabezpiecza się elektrycznym pastuchem i zasiekami. Przy tym wszystkim jest rzeczową i konkretną osobą. 


Mamy jeszcze trzy szalone kobiety, które ukończyły internetowy kurs demonologii i teraz w całej sprawie widzą dotyk sił nieczystych. Planują wykorzystać swoje rzekome zdolności na pokonanie zła, choć nie działają do końca własnymi rękami. 


Kilka razy wydarzenia przybierają lekko przerażający obrót, wystarczy odpowiednia chwila, przeinaczenie faktów i tragedia gotowa. Magda jest na to doskonałym przykładem. W tym wszystkim to ona jest najbardziej stonowaną postacią, która staje w centrum wydarzeń. 


Historia jest ciekawa i zabawna. Relacje między bohaterami, dziwne sytuacje, które tworzą, oraz gonienie za mordercą, który wydaje się nieuchwytny, sprawia, że książkę czyta się szybko i z zaciekawieniem. Autorka postawiła na lekki humor, przerysowane, choć w większości sympatyczne postacie i sytuacje z życia wzięte. Wszystko tworzy historię lekką i przyjemną, z którą warto spędzić czas. 

Link do opinii

Z przyjemnością sięgnęłam po komedię kryminalną Iwony Banach Niedaleko pada trup od denata, gdyż znam jej poczucie humoru. Czasem trzeba się… zakalapućkać!

Pomieszczenie, wypełnione po brzegi miłośniczkami literatury romantycznej, z wypiekami zarówno w rękach, jak i na twarzach, było salą wystawową biblioteki publicznej. (s. 5)

W miasteczku kobiety czytają dużo romansów. Nie podoba się to ich mężom. Patologia się rozprzestrzenia. W krótkim czasie ktoś zamordował dwoje pisarzy i próbował trzeciego. Rusza śledztwo policji i dochodzenie trzech kobiet, o ile tak to można nazwać. Bo one wiedzą, a raczej widzą, kto jest mordercą. Drogą dedukcji pozazmysłowej! W tym specjalizują się trzy wariatki, znaczy się starsze panie, które na Youtube przeszły internetowe wtajemniczenie i ukończyły kurs. Mają moce! I certyfikaty! Mogą łowić demony legalnie. No i łowią… O mamuniu, jak one łowią! Bez strat się nie obejdzie, także w ludziach pokonanych uszczerbkami na/w zdrowiu.

„Gust nie uratuje ci życia, a porządny wał ziemny obłożony oponami już tak”. (s. 25)

Apokaliptyczna wariatka, prepperka Emila Gałązkowa z końcowoświatowym szaleństwem okraszonym pasją mykologiczno-puszkowo-książkową zadziwiła mnie… psią sralnią Rafaela i wyglądem swego domostwa. Aż się za głowę złapałam, ile ona miała tych pomieszczeń i gdzie! I jak „pieszczotliwie” o nie dbała, odgradzając posesję od zawistnych sąsiadów. Jej dom funkcjonuje według zasady: Mój dom, moja twierdza. Choć w moim mniemaniu bardziej: Moja posesja, moja twierdza. Sama właścicielka może się w niej znokautować.

To normalnie katastrofa. (s. 114)

Lubię, jak coś się dzieje w powieści, a tu dzieje się wiele. Akcja co rusz dokonuje zwrotów… pełnych za sprawą nieujarzmionej wyobraźni autorki. Wartka akcja porwała mnie od spotkania autorskiego z rękoczynami. Gdy doszło do kumulacji w kulminacji, płakałam ze śmiechu i nie mogłam dalej czytać, bo ocierałam płynące łzy. Tak, płakałam nad książką i to nie raz. Jeśli ktoś nie zna poczucia z humorem Iwony Banach, to powinien nadrobić zaległości (proponuję zacząć od obyczajówek). Ja się zawsze przy nich świetnie bawię, a banan nie chce zniknąć z mej twarzy. Pomysły autorki, pomieszanie z poplątaniem (zakalapućkanie), neologizmy, zabawa słowami, abstrakcje i dziwactwa, słowem: armagedon. Spróbujcie wyobrazić sobie zębate pranie, jazdę kartoteką, żelazko do podłogi czy ucórcowienie. Da się? Z Iwoną się da. Tak jak stosowanie imiesłowów do mordowania. Humor w wersji black.

Panie aspirancie, ale biorąc pod uwagę sytuację, bo najpierw to chyba na SOR, ale potem to czy ja wiem? Okulistyka, weneryczny czy psychiatryk? (s. 230)

W książkach Iwony nie może zabraknąć przezabawnych bohaterów: Magdzini absztyfikant, dziennikarz Paweł z przerostem ego kroczący wyboistą drogą do matrymonialnych pieleszy; demoniczne wariatki przeszkolone by internet; wariatka Emilia, córka szalonego wynalazcy, wypatrująca końca świata jak zbawienia. Ba! Nawet wielkie bydlę Rafael rozsmakowany w butach bawi do łez. Ważni są też inni: zakochujący się aspirant Mikołaj, siostrzenica prepperki rozsądna zwykle Magda, pisarz romansów Artski z niebywałym gustem architektonicznym, recepcjonistka z pensjonatu, matka Magdy.

Okolica pełna była prawdziwych mężczyzn, takich, co to nie piorą skarpetek, nie jeżdżą po trzeźwemu i nie wiedzą, że homo jest sapiens. (s. 13)

Jednak jak się uważniej przypatrzeć, to pod warstwą humoru ukryta została polska małomiasteczkowa mentalność – plotki, bezpodstawne oskarżenia, szukanie winnych, psucie komuś opinii, przypinanie łatek, rozsmakowanie w procentach, patologia w rodzinie. Mentalność mieszkańców miasteczka zatrważa, jeśli chodzi o pojęcie modelu typowej rodziny. Tu ludzie wierzą w demony i duchy, a nawet je widzą!

Im więcej zamieszania, tym mniej konkretów. (s. 317)

Konkrety w powieści są, nauka też z niej płynie. Uważajcie na spotkaniach autorskich. Ograniczcie zamiłowanie do czytania romansów. Poznajcie statystyki morderstw popełnianych według płci. Odkryjcie prawdziwy skarb. A gdy padnie trup obok denata, to czytajcie dalej i bawcie się z czarnym humorem Iwony Banach. Poprawa humoru gwarantowana!

Link do opinii

"Niedaleko pada trup od denata" czyli komedia kryminalna. Właśnie przez takie połączenie gatunków z ogromną przyjemnością sięgnęłam po tę książkę. A jak było? Już mówię. 
Powieść nie wywarła na mnie tak wielkiego wrażenia jak oczekiwałam. Troszkę się zawiodłam nie ukrywam. Jak dla mnie za mało było tutaj sytuacji, podczas których wybuchałam niekontrolowanym śmiechem. Co prawda były momentu kiedy autorka mnie rozbawiła, ale nie tak wiele razy jak chciałam i nie z takim "przytupem" jak oczekiwałam.
Jeśli chodzi o wątek kryminalny to był całkiem fajny - jednakże troszkę za mało rozwinięty i dopracowany. Wydaje mi się, że mój odbiór jest taki, gdyż ja czytam mnóstwo kryminałów i po tym gatunku oczekuję zawsze petardy. Ale, ale tutaj mamy dwa w jednym więc jak najbardziej było ok. Nie mogę tutaj nic złego powiedzieć. 
Ogólnie rzecz biorąc jeśli potraktować powieść z takim lekkim przymrużeniem oka, to jest to przyjemna lektura, która umili nam te deszczowe wieczory. Wiecie ciepła herbatka i kocyk. :D
Dużym atutem jest to, że Pani Banach ma lekkie pióro, płynnie przechodzi z jednej akcji w kolejną i dzięki temu nie mamy problemu z wciągnięciem się w fabułę już od samego początku. Jest dość ciekawie i zdecydowanie tak inaczej. Więc jak najbardziej można sięgać po tę pozycję. ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2019-11-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019, detektyw, kryminał, humor,
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2019-11-08, Ocena: 5, Przeczytałam,

Najlepszy sposób na sprawienie sobie przyjemności? Dla mnie to oczywiście książka, która oderwie od rzeczywistości, wprawi w rozluźnienie i dobry humor.

 

Taką książką jest bez wątpienia książka „Niedaleko pada trup od denata”, czyli lekka komedia kryminalna w stylu moich ulubionych klasyków Joanny Chmielewskiej. 

 

W niewielkim miasteczku dochodzi do morderstwa. I to nie jednego. Co ciekawe, denaci to pisarze. Emilia, zwana w okolicy wariatką ze względu na swoją gotowość na koniec świata w każdej możliwej opcji i jej siostrzenica Magda zostają wkręcone w wir tych wydarzeń. W końcu jedną z zabitych osób znaleziono w domu Emilii, a denatem okazuje się jej były mąż.

 

Do kompletu brakuje tu jedynie narcystycznego Pawła, byłego chłopaka Magdy i dziennikarza, który pod płaszczykiem zbierania materiałów do artykułu przyjeżdża z nadzieją na odzyskanie dziewczyny, podejrzliwego, ale jakże uczuciowego policjanta oraz szalonych sąsiadek wietrzących we wszystkim udział demonów. 

 

Kto mógł chcieć śmierci pisarzy? W miasteczku tworzą się obozy optujące za tym czy innym motywem. A każdy kolejny wydaje się coraz bardziej nieprawdopodobny.

 

Uśmiałam się wielokrotnie podczas lektury. Jeśli lubicie zagadki kryminalne podszyte czarnym humorem, czasem wręcz absurdalnym, z uczuciem w tle i do tego w lekkim stylu, to możecie liczyć na ubaw po pachy. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2019-10-28, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019, Patronaty medialne,

W bibliotece w małym miasteczku dochodzi do incydentu. Pewien mężczyzna, wściekły na żonę za to, że zamiast podać mu obiad, czyta romanse, próbuje udusić twórcę powieści zagrażających małżeńskiemu szczęściu. Kilka dni później w domu Emilii, czekającej na koniec świata prepperki, zostają odnalezione zwłoki kolejnego pisarza, który – tak się składa – był też kiedyś jej mężem. Następna autorka ginie w miejscowym pensjonacie tuż przed spotkaniem z czytelnikami.
Prywatne śledztwo w sprawie rozpoczynają Magda, żywo zainteresowana pewnym młodym policjantem, jej były chłopak Paweł, początkujący dziennikarz, a także grupa starszych pań, które pod wpływem filmików z YouTube’a zaczynają wierzyć w demona mordującego pisarzy...

Zwykle "siedzę" w powieściach obyczajowych czy romansach, a książki Iwony Banach przypominają mi o tym, że mamy jeszcze inne interesujące gatunki literackie, na które warto zwrócić uwagę. Poza tym jej książki dostarczają nie lada rozrywki oraz zmuszają do logicznego myślenia. Jednak mój tok myślenia podążał nie tam gdzie trzeba i koniec końców, pani Iwonie ponownie udało się wywieść mnie w pole. Doskonale skroiła wątek kryminalny i trudno było mi wpaść na trop zabójcy oraz domyślić się jego motywów działania.

"Niedaleko pada trup od denata" uważam za najbardziej intrygującą z powieści Iwony Banach, jakie do tej pory miałam okazję czytać. Znajdziecie tu niezwykłe zwroty akcji, serię tajemniczych morderstw pisarzy, ciekawie poprowadzone śledztwo, polowanie na demona, zombifikację, zapasy konserw i książek, grzybki halucynki i inne "zioła" oraz oczywiście mniej lub bardziej zwariowanych bohaterów. Wyraźnie widać zmysł obserwacyjny autorki. Całość zaś została zgrabnie okraszona czarnym humorem. Tu jest wszystko to, czego oczekiwałam od dobrej komedii kryminalnej.

"Wie pan, co ona robi całymi dniami? Całymi dniami czyta książki! Calusieńkimi dniami! Jedną kończy, zaczyna drugą, to od tego jest taka porąbana!"

Autorka stworzyła barwnych bohaterów, może lekko przerysowanych, ale dzięki temu dużo lepiej widzimy ich i niejako nasze przywary. Jak nadmieniłam wcześniej, niektórzy naprawdę "mają w czubie". Uwielbiam takie charakterystyczne kreacje osobowości. Najwięcej zamętu robi ciotka Magdy Emilia Gałązka, zwana przez lokalne społeczeństwo dziwaczką lub wariatką. Kobieta przygotowuje się na koniec świata. Wierzy w przeróżne teorie na temat tego zjawiska, co przysporzy jej i innym nie lada problemów.

"- Kupuję mnóstwo książek. Na zapas, żeby potem mieć co czytać, przecież jak dojdzie do końca świata, to nikt nie będzie srał się z wydawaniem książek, a ja uwielbiam czytać! Zwyczajnie robię zapasy. Mam sól, kaszę, konserwy, dlaczego nie miałabym mieć książek?
- Nie czytałaś ich?
Emilia wzniosła oczy do nieba i zrobiła krzywą minę.
- Oczywiście, że nie! Przecież to zapasy! Nie wolno wyjadać zapasów, bo nic by nie zostało!"

Interesująca postacią jest także Paweł, były chłopak Magdy, który nie może pogodzić się z jej odrzuceniem, a raczej z urażonym ego. Robi wszystko, by odzyskać dziewczynę. Ale z jakim skutkiem... tego nie mogę Wam zdradzić. Powiem tylko tyle, że i on doprowadza czytelnika swoim zachowaniem do salw śmiechu. Mrówki i pewien płonący konar - ten wątek totalnie mnie powalił! ?

"Nawet w tej smutnej chwili nie umiał pogodzić się ze złym gustem Magdy. Bo jak? Jakim cudem zdecydowała się zamienić jego, przystojnego i inteligentnego króla salonów, na to babrzące się w zwłokach chłopiszcze?!"

W książce dodatkowo pojawia się nawet nazwisko jednej ze znanych pisarek i dwóch pisarzy. Ciekawa jestem, czy podejrzewacie kogo takiego autorka mogła umieścić na kartach swojej powieści?

"Niedaleko pada trup od denata" to przezabawna komedia kryminalna podczas, której spędziłam kilka miłych chwil. Jestem pewna, że Wam również przypadnie do gustu. To co, jesteście ciekawi, czy rzeczywiście niedaleko pada trup od denata?

Link do opinii
Inne książki autora
Chwast
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Chwast

Pełna nadziei, jednocześnie smutna i tragiczna opowieść o poszukiwaniu samej siebie. Choroba paradoksalnie wyzwala siłę do buntu i u cieczki od "normalnego"...

Lokator do wynajęcia
Iwona Banach0
Okładka ksiązki - Lokator do wynajęcia

Nowa powieść laureatki konkursu literackiego Wydawnictwa ,,Nasza Księgarnia"! Uważasz, że nie ma gorszej zmory niż Regi ze ,,Szczęśliwego pecha"? W takim...

Zobacz wszystkie książki tego autora