Nic nie jest tym, czym się wydaje.
Mieszkaniec Mojegomiasta, były ratownik medyczny, postanawia poprawić swój status materialny i wkroczyć w świat wielkich pieniędzy. Handel nieruchomościami to dla niego nie tylko biznes, lecz gra, w której wszystkie chwyty są dozwolone. Bezwzględny, przebiegły, z psychopatycznymi skłonnościami – zrobi wszystko, by sprzedać nawet najgorszą ruderę za fortunę. Balansuje na granicy prawa, wikłając się w podejrzane interesy i obraca kryptowalutami, licząc na jeszcze większy zysk.
Za wielkimi pieniędzmi krok w krok podążają jednak wielkie kłopoty. Brutalna, okupiona krwią rywalizacja wkrótce odciśnie na nim piętno. A w głowie bohatera zacznie narastać chaos, który zatrze granice między jego omamami a rzeczywistością…
Co się wydarzy, kiedy całkowicie znikną?
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-02-27
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 504
Język oryginału: polski
Jeśli lubujecie się w subtelnych, ciepłych opowieściach to „Historia współczesna” absolutnie nie jest dla Was! To brutalny, najeżony wulgaryzmami i ostry jak brzytwa thriller psychologiczny z elementami kryminału i sensacji, który przyciąga czytelnika jak światło lampy nieświadomą zagrożenia ćmę. To historia, której główny bohater odpycha i fascynuje jednocześnie.
„Świat właśnie wypłaca mi należny procent za unikalność”.
Takie słowa mógłby wypowiedzieć tylko ktoś na wskroś arogancki, a wierzcie mi, że autor wykreował postać z tak silnym rysem psychopatycznym, że z jednej strony odczuwamy wobec niej ogromny niesmak, a z drugiej nie możemy się od niej oderwać. W prawdziwym życiu omijalibyśmy ją szerokim łukiem. To bezwzględny agent nieruchomości z wybujałym ego, który przedmiotowo traktuje kobiety, a ludzi dzieli na wilki (siebie) i owce idące na rzeź (resztę świata). Jest cyniczny do szpiku kości, działa na granicy prawa i moralności i szczerze uważa, że wszystko mu się należy. A ja z fascynacją śledziłam jego kolejne, bezwzględne zagrywki.
To on właśnie jest największą siłą tej powieści, a autorowi należą się brawa za umiejętne wciągnięcie czytelnika w umysł kogoś tak zepsutego. Kiedy czytamy o tym, w jak wyrafinowany sposób bohater manipuluje emocjami swoich klientów, zaczynamy zadawać sobie niewygodne pytania. Ile razy my daliśmy się tak zmanipulować? Jak łatwo pociągać za nasze sznurki?
Przez całą powieść budowane jest świetne napięcie, potęgowane przez dziwne, niewytłumaczalne stany zawieszenia głównego bohatera. Razem z nim wierzymy, że to kwestia problemów zdrowotnych, może skutek permanentnego stresu, i wtedy nadchodzi finał, który odwraca wszystko o 180 stopni!
Przyznam, że nie spodziewałam się tak mocnej historii, tak momentami brutalnej i zabarwionej erotycznie. Tak dosadnej i wnikliwej jednocześnie, w której większy nacisk autor położył na psychologię bohatera niż na pędzącą akcję. To niezwykle trafne studium naszej natury, skłaniające do refleksji nad ludzką chciwością i potrzebą bycia lepszym od innych, ale też przede wszystkim bezkompromisowa lektura, od której nie będziecie mogli się oderwać. A główny bohater ostatecznie okaże się bardziej skomplikowany, niż początkowo się wydaje…
Sięgnijcie, jeśli macie odwagę zajrzeć w najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki i nie przeraża Was literacki brud. Gwarantuję, że wciągnie Was jak bagno i długo nie wypuści.
Wypadek, próba samobójcza, udar, zawał, poparzenie, pobicie... Dyżur za dyżurem, wyjazd za wyjazdem, interwencja za interwencją. Nieszczęście...
Przeczytane:2026-04-20, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026,
„Historia współczesna” to literacki cios wymierzony prosto w splot słoneczny, po którym trudno złapać oddech. Tomasz Mitra stworzył dzieło, które od pierwszych stron rezygnuje z uprzejmości wobec czytelnika, zamiast tego serwując nam brutalną, niemal fizyczną konfrontację z rzeczywistością pozbawioną filtrów. To nie jest książka, którą się czyta do poduszki dla relaksu - to pozycja, która świdruje pod czaszką i zostawia tam trwały ślad.
Najmocniejszym filarem tej powieści jest bez wątpienia konstrukcja głównego bohatera. To postać fascynująca, a zarazem głęboko niepokojąca. Jego umysł przypomina precyzyjny skaner - potrafi w ułamku sekundy rozebrać drugiego człowieka na czynniki pierwsze, skatalogować go i przypisać mu konkretną, często użytkową rolę. Ta chłodna, analityczna inteligencja imponuje, ale jednocześnie dystansuje. Autor z wielką odwagą prowadzi narrację z perspektywy kogoś, kto na świat patrzy przez pryzmat cynizmu i pewnego rodzaju intelektualnej wyższości. Śledzenie toku myślenia tej postaci to spacer po krawędzi: z jednej strony podziwiamy błyskotliwość obserwacji, z drugiej czujemy narastający dreszcz przerażenia, widząc, jak bardzo wyprany z empatii jest ten „człowiek sukcesu”.
Stylistyka Mitry jest ostra jak skalpel. Autor nie bawi się w kwieciste metafory tam, gdzie wystarczy surowy, bezpośredni opis. Język tej powieści jest gęsty, męski, przesiąknięty specyficzną energią wielkomiejskiego pędu. To właśnie ta bezkompromisowość w operowaniu słowem sprawia, że świat przedstawiony wydaje się tak boleśnie autentyczny. Nie znajdziemy tu literackiego pudru; jeśli coś jest brudne, boli lub śmierdzi porannym kacem i poczuciem moralnego wyczerpania, autor opisuje to bez najmniejszego zawahania.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nie jest to lektura dla każdego. Powieść jest brutalna, nie szczędzi wulgaryzmów i operuje bardzo specyficznym, momentami czarnym i bezlitosnym humorem. Dla mnie ta warstwa była strzałem w dziesiątkę - uwielbiam taką dawkę ironii i braku poprawności - jednak czytelnicy szukający w literaturze łagodności mogą poczuć się przytłoczeni. To studium rozpadu, gdzie wraz z rosnącym kontem bankowym bohater coraz bardziej zapada się w emocjonalną pustkę, a granica między zdrową ambicją a destrukcyjnym narcyzmem zaciera się całkowicie.
Słabą stroną dla niektórych może być wspomniana wcześniej arogancja bohatera, która bywa momentami trudna do udźwignięcia, jeśli jako czytelnicy szukamy w postaciach literackich choćby krztyny „dobra”. Tutaj jednak jest to zabieg celowy i niezwykle trafny - to właśnie ten dyskomfort napędza całą dynamikę książki.
Największe brawa należą się za finał. W dobie przewidywalnych historii, gdzie zakończenie można odgadnąć w połowie lektury, Mitra trzyma nas w niepewności do ostatniej kropki. Koniec nie przynosi łatwego ukojenia, za to stawia przed nami fundamentalne pytania o cenę, jaką płacimy za współczesny wyścig szczurów i o to, co właściwie zostaje z człowieka, gdy zdejmie się z niego maskę sukcesu.
To książka niewygodna, głośna i niezwykle potrzebna w czasach, gdy wszyscy biegniemy, nie wiedząc dokładnie, co chcemy dogonić.