Okładka książki - Kataklizm dusz

Kataklizm dusz


Ocena: 5.25 (12 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Pasjonujący thriller sądowy pióra autora wielokrotnie nagradzanych i filmowanych, wydawanych na całym świecie powieści sensacyjnych.

Jack Lee jest białym prawnikiem z hrabstwa Freeman w Wirginii, który nigdy wcześniej nie sprzeciwiał się rasizmowi - aż do chwili, gdy decyduje się reprezentować Jerome'a Washingtona, oskarżonego o brutalne zabójstwo zamożnego białego małżeństwa. Lee szybko uświadamia sobie, że sytuacja go przerasta, a stawką w tej grze jest coś znacznie większego niż tylko wynik procesu o morderstwo. Dlatego łączy siły z Desiree DuBose - czarnoskórą prawniczką z Chicago. Wspólnie stają do walki z najlepszym prokuratorem w stanie. Sojusz nie jest łatwy; Jack i Desiree muszą się wznieść ponad animozje i uprzedzenia, ponieważ żadne z nich nie zdoła w pojedynkę uchronić oskarżonego przed śmiercią na krześle elektrycznym. Ramię w ramię walczą o coś, co wydaje się niemożliwe: szansę na uczciwy proces i sprawiedliwość.

Informacje dodatkowe o Kataklizm dusz:

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-05-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788328739918
Liczba stron: 512
Tytuł oryginału: Calamity of Souls

Tagi: Thrillery i suspens

więcej

Kup książkę Kataklizm dusz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Kataklizm dusz - opinie o książce

Avatar użytkownika - malgosialegn
malgosialegn
Przeczytane:2026-06-21, Ocena: 5, Przeczytałam,

Rzeczywistość oferuje nam książki, które czyta się dla rozrywki. Ale oferuje też takie, które pochłaniają bez reszty, zmuszają do zadawania niewygodnych pytań i długo nie pozwalają o sobie zapomnieć. Kataklizm dusz Davida Baldacciego należy właśnie do tej drugiej kategorii. To nie tylko thriller sądowy, ale także poruszająca opowieść o uprzedzeniach, odwadze i walce o sprawiedliwość w świecie, w którym kolor skóry wciąż potrafi przesądzić o ludzkim losie.

Autor po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem budowania napięcia. Tym razem jednak zamiast spektakularnych pościgów czy międzynarodowych spisków zabiera czytelnika do niewielkiego hrabstwa Freeman w Wirginii. To miejsce, gdzie pozorny spokój kryje głęboko zakorzenione podziały społeczne, a sądowa sala staje się areną walki o prawdę.

Punktem wyjścia jest sprawa Jerome’a Washingtona – czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o brutalne zamordowanie bogatego białego małżeństwa. Już od pierwszych stron czuć, że proces nie będzie dotyczył wyłącznie dowodów i świadków. Nad całą sprawą unosi się ciężar historii, uprzedzeń i społecznych stereotypów. W tym świecie wyrok zdaje się zapaść jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy.

Największą siłą powieści są jednak bohaterowie. Jack Lee to postać niezwykle interesująca. Nie jest typowym literackim herosem, który od początku wie, co jest słuszne i bez wahania walczy z niesprawiedliwością. Wręcz przeciwnie – to człowiek uwikłany w rzeczywistość, w której dorastał. Biały prawnik z prowincji przez lata nie kwestionował zasad panujących wokół niego. Nie był aktywistą, rewolucjonistą ani wojownikiem o prawa obywatelskie. Kiedy jednak podejmuje się obrony Jerome’a, zostaje zmuszony do konfrontacji nie tylko z systemem, ale przede wszystkim z własnymi przekonaniami. To właśnie ta wewnętrzna przemiana czyni go bohaterem tak autentycznym i wiarygodnym.

Równie fascynującą postacią jest Desiree DuBose. Inteligentna, błyskotliwa i niezwykle skuteczna prawniczka z Chicago wnosi do historii energię, której nie sposób nie zauważyć. Desiree doskonale wie, czym są rasowe uprzedzenia, i nie zamierza udawać, że ich nie dostrzega. Jest odważna, bezkompromisowa i gotowa walczyć o sprawiedliwość nawet wtedy, gdy wszyscy wokół uznają sprawę za przegraną. Jednocześnie Baldacci nie czyni z niej postaci jednowymiarowej. Pod twardą skorupą kryje się człowiek z własnymi doświadczeniami, emocjami i ranami.

Relacja między Jackiem, a Desiree należy do najciekawszych elementów książki. Oboje pochodzą z różnych światów, mają odmienne doświadczenia i patrzą na rzeczywistość przez zupełnie inne okulary. Początkowo więcej ich dzieli niż łączy. Z czasem jednak rodzi się między nimi szacunek oparty na wspólnym celu. Autor pokazuje, że prawdziwa współpraca nie wymaga identycznych poglądów – wymaga odwagi, by słuchać i próbować zrozumieć drugiego człowieka.

Autor z ogromną wprawą buduje atmosferę narastającego zagrożenia. Każda rozprawa, każdy nowy świadek i każdy odkryty szczegół sprawiają, że czytelnik coraz mocniej angażuje się w historię. W pewnym momencie przestaje chodzić o to, kto popełnił zbrodnię. Znacznie ważniejsze staje się pytanie, czy w miejscu przesiąkniętym uprzedzeniami możliwy jest uczciwy proces. To właśnie tutaj tkwi największa wartość tej powieści. Kataklizm dusz nie daje łatwych odpowiedzi. Zamiast tego zmusza do refleksji nad tym, jak często osądzamy ludzi, zanim ich poznamy. Jak łatwo uwierzyć w wygodną wersję wydarzeń i jak trudno przeciwstawić się opinii większości.

Mimo ciężkiej tematyki książka nie przytłacza. Baldacci zachowuje doskonałe tempo narracji, a kolejne zwroty akcji sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. To jedna z tych powieści, przy których plan przeczytania „jeszcze jednego rozdziału” kończy się zarwaną nocą.

Kataklizm dusz to thriller sądowy najwyższej próby, ale również poruszające studium ludzkich charakterów. To opowieść o ludziach, którzy muszą zmierzyć się nie tylko z przeciwnikami na sali sądowej, lecz także z własnymi lękami, stereotypami i moralnymi wyborami. David Baldacci stworzył historię pełną emocji, napięcia i ważnych pytań o naturę sprawiedliwości.

Jeżeli szukacie książki, która dostarczy dreszczyku emocji, zmusi do myślenia i pozostawi po sobie ślad na długo po przeczytaniu ostatniej strony, to Kataklizm dusz będzie wyborem doskonałym. To powieść, która przypomina, że największe bitwy nie zawsze toczą się na polach wojny. Czasem rozgrywają się w ludzkich sercach, sumieniach i duszach. A skutki tych starć bywają prawdziwym kataklizmem.

Link do opinii

Zbrodnia dokonana. Można wyobrazić sobie, jaki był jej przebieg, co prawda. Szybko. Z zimną krwią.

Jedynie pozostaje zadać sobie w tym momencie pytanie: Czy to morderstwo starszego małżeństwa było konieczne i w jakim celu było wykonane, na zlecenie, dla pieniędzy, może ot tak dla szpanu, od niechcenia, aby zobaczyć, jak z bliska wygląda, mord tego próbowałam się dowiedzieć oraz czy istnieje szansa na wybronienie, czy jednak nie czytając książkę należącą do gatunku literackiego kryminał pt. "Kataklizm dusz" autorstwa Pana Davida Baldacciego.

Poznałam nieco wcześniej twórczość Pana Davida Baldacciego i spodobała mi się ona ze względu na jego pomysłowość, posługiwanie się znajomością osobowości psychologicznej, zdobywanie wiedzy tematycznej o niełatwych zawodach, w których to potrzeba mieć dużo cierpliwości, wytrzymałości na stres, adrenaliny, poszukujących na nowo siebie, wytrzymałość na emocje, które pojawiają się w sytuacjach, kiedy nie wiadomo, czy sprawca dokonanego morderstwa działa w pojedynkę oraz jak poradzi sobie tym razem z rasizmem, który nie zawsze jest akceptowany w społeczeństwie.

Ciekawiła mnie niezmiernie postać, zachowanie, sposób podejście do życia prywatnego, jak i zawodowego prawnika Jacka Lee, jak poradzi sobie ze sprawą, która od samego początku prezentuje się nie do wybronienia, gdyż on ze sprawą dokonanego mordu nie dowiedział się tak, jak należy, lecz od osób niemających z nią nic wspólnego, lecz od tego, co bezpośrednio miał z nią związek.

Wyzwaniem całościowym i ogromnym w czytanym przeze mnie kryminale jest podjęcie się poprowadzenia sprawy morderstwa ze względu na to, że młody prawnik Jack Lee nie zdobył nigdy do tej pory doświadczenia w obronie osoby, która przyczyniła, się do niego będąc czarnoskórym- Jerome Washington, a może ktoś posłużył się nim, aby ukarać go za to, że nie jest taki, jak wszyscy równi i biali.

Przyznam, że prawnik Jack Lee przy bliższym poznaniu potrafi być pomocny, komunikatywny, kochający rodziców, rodzeństwo. Podoba mi się u niego wrażliwość, czujność, instynkt, serdeczność wobec klientów, ale czy jest, również taki wobec kolegów i koleżanek z branży zawodowej to mnie z czasem zastanawiało na późniejszych etapach i w toku rozwiązywania sprawy, czy poradzi sobie sam, czy będzie potrzebował pomocy kogoś bardziej doświadczonego i czy będzie umiał z tej pomocy skorzystać.

Kryminału tego nie czyta się szybko ze względu na zamieszczoną mało czytelną czcionkę, składa się z 93 rozdziałów.

Czy wyjaśni się, dlaczego autor nadał tytuł książce, czy poprzez zmierzenie się z nim da się wyciągnąć właściwe wnioski na temat poszanowania rasizmu i jego akceptacji o tym należy się, przekonać czytając ten kryminał?

Link do opinii
Avatar użytkownika - u2003
u2003
Przeczytane:2026-06-19, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2026,

“Kataklizm dusz” to thriller sądowy autorstwa Davida Baldacciego osadzony w latach 60. XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Jest to opowieść o nienawiści, podziałach, ich burzeniu, rasizmie.

Powieść zaczyna się mocno, niejako pokazując nam, że będzie to pozycja niełatwa, brutalna. Od pierwszych stron przeraża nienawiść i przekonanie o słuszności poniżania oraz znęcania się nad osobami, tylko dlatego, że mają inny kolor skóry. Dyskryminacja nie zatrzymuje się na pojedynczych osobach, jest ona systemowa, co świetnie eksponuje ta powieść.

Sprawa, w której adwokatem jest główny bohater - Jack Lee - jest skomplikowana. Aż do końca nie miałam pojęcia co się tam wydarzyło, kto zabił. Po drodze poznajemy wiele dowodów, zarówno obciążających, jak i uniewinniających Jerome’a - czarnoskórego mężczyznę, którego oskarżono o zabicie dwojga białych ludzi. Już od początku nie wierzymy w jego winę, jednak nie jest to takie łatwe do udowodnienia, zwłaszcza gdy sprawa zyskuje rozgłos ogólnokrajowy i polityczny charakter. Podobało mi się, że akcja nie toczy się tylko na sali sądowej. Śledzimy Jacka i jego współpracowniczkę Desiree DuBose w szukaniu dowodów, które mogłyby uniewinnić Jerome’a oraz poznajemy trochę prywatnego życia Jacka.

Główni bohaterowie - Jack i Desiree - są wprost stworzeni do tego, aby kibicować im podczas śledztwa i rozpraw. Popełniają błędy, nie wszystko od razu im się udaje, jednak starają się jak najlepiej reprezentować swojego klienta, osobiście się w to angażując.

Jest to pierwszy thriller sądowy (i pierwsza książka z sądem w roli głównej), jaką przeczytałam. Obserwacja rozpraw jest bardzo ciekawa, a im dalej się czyta, tym bardziej jest to interesujące. Nawet mimo tego, że nie mam z tym światem nic wspólnego.

Nie jest to powieść dobra dla osób bardzo wrażliwych na tematy rasizmu, przemocy, znęcania się nad słabszymi. Jest to przerażające, że tak wyglądał i miejscami pewnie nadal wygląda świat. Myślę, że znając historię Stanów Zjednoczonych tego okresu, można czerpać z tej lektury jeszcze większą satysfakcję, ale brak tej wiedzy nie jest problemem w czytaniu.

Dziękuję wydawnictwu za książkę do recenzji.

Link do opinii

„Kataklizm dusz” Davida Baldacciego to wciągający thriller sądowy, który łączy napięcie procesu kryminalnego z mocnym tłem społecznym i moralnym. Autor – znany z dynamicznych, precyzyjnie skonstruowanych powieści sensacyjnych – ponownie udowadnia, że potrafi budować historię, w której stawka wykracza daleko poza samą salę sądową. To opowieść o sprawiedliwości, uprzedzeniach i cenie, jaką trzeba zapłacić za odwagę sprzeciwienia się systemowi.

Styl Baldacciego jest konkretny, dynamiczny i nastawiony na budowanie napięcia. Autor nie traci czasu na zbędne opisy, lecz konsekwentnie prowadzi czytelnika przez kolejne etapy sprawy, stopniowo zwiększając intensywność emocji. Jego narracja jest bardzo filmowa – pełna dialogów, zwrotów akcji i momentów, w których decyzje bohaterów mają realne, często dramatyczne konsekwencje. Emocje w tej książce są silne i wielowarstwowe: od niepokoju i napięcia, przez frustrację systemem prawnym, aż po nadzieję na sprawiedliwość, która nie jest oczywista.

Fabuła koncentruje się wokół sprawy Jerome’a Washingtona – mężczyzny oskarżonego o brutalne zabójstwo zamożnego małżeństwa. Jack Lee, lokalny prawnik z Wirginii, decyduje się go reprezentować, mimo że nigdy wcześniej nie kwestionował społecznych i rasowych uprzedzeń obecnych w swoim otoczeniu. Szybko okazuje się jednak, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. W obliczu narastającej presji i ryzyka porażki, Jack łączy siły z Desiree DuBose – doświadczoną, czarnoskórą prawniczką z Chicago. Ich współpraca od początku nie jest łatwa, naznaczona różnicami doświadczeń, poglądów i napięciami społecznymi, ale tylko razem mają szansę walczyć o uczciwy proces i życie swojego klienta.

Bohaterowie są wyraziści i dobrze zarysowani psychologicznie. Jack Lee to postać przechodząca wewnętrzną przemianę – z człowieka biernie akceptującego rzeczywistość w kogoś, kto zaczyna kwestionować własne przekonania i system, w którym funkcjonuje. Desiree DuBose jest z kolei silna, pewna siebie i świadoma nierówności, z jakimi musi się mierzyć na co dzień. Ich relacja opiera się na napięciu, nieufności, ale też stopniowo budującym się zrozumieniu i wspólnym celu. Na drugim planie znajduje się Jerome Washington – oskarżony, którego los staje się osią całej historii i symbolem walki o sprawiedliwość.

W powieści pojawiają się motywy rasizmu, nierówności społecznych, odpowiedzialności moralnej, walki z systemem oraz poszukiwania prawdy w świecie pełnym uprzedzeń. To także historia o przełamywaniu własnych barier i konfrontacji z niewygodnymi prawdami o społeczeństwie. Choć książka nie operuje wieloma przestrzeniami czasowymi, skupia się na bieżącym procesie sądowym, przeszłość bohaterów i społeczne tło odgrywają kluczową rolę w zrozumieniu ich decyzji i motywacji.

Podczas czytania towarzyszy czytelnikowi ciągłe napięcie, poczucie niepewności, ale także zaangażowanie emocjonalne i refleksja nad pojęciem sprawiedliwości. To książka, która zmusza do zastanowienia się, czy system prawny zawsze działa tak, jak powinien, oraz jak duży wpływ na wyroki mają uprzedzenia i społeczne schematy.

„Kataklizm dusz” to idealna propozycja dla fanów thrillerów sądowych, dynamicznych powieści sensacyjnych oraz historii z mocnym społecznym przesłaniem. Szczególnie przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym napięcie, moralne dylematy i fabuły, w których walka o sprawiedliwość nie jest prosta ani oczywista.

To intensywna, angażująca i pełna emocji historia o tym, że prawda w sądzie nie zawsze jest oczywista, a odwaga w jej poszukiwaniu może kosztować więcej, niż ktokolwiek się spodziewa.
 
 
 

Link do opinii
Avatar użytkownika - EMOL
EMOL
Przeczytane:2026-05-17, Ocena: 6, Chcę przeczytać, 100 ksiażek 2026,

Amerykański pisarz i prawnik David Baldacci jest znanym także w Polsce autorem kilkudziesięciu thrillerów, kryminałów i powieści sensacyjnych. Jego „Kataklizm dusz” w tłumaczeniu Anny Standowicz-Chojnackiej to ponad 500 stron emocjonującej lektury. Ten thriller sądowy zajmuje wyjątkowe miejsce w twórczości artysty, ponieważ na jego powstanie wpłynęły zarówno własne doświadczenia prawnicze autora, jak i fakt, że sam pochodzi z Wirginii. Akcja powieści toczy się w realiach typowego dla amerykańskiego Południa miasteczka w hrabstwie Freeman w Wirginii w roku 1968, które zostały one bardzo wiernie i rzetelnie pokazane przez autora.

Stany Zjednoczone w tym czasie wciąż były głęboko podzielone rasowo. Północ, bardziej liberalna i postępowa, dążyła do równości i integracji. Tymczasem na Południu nadal dominowały wyraźne uprzedzenia i nierówności, szczególnie widoczne w dostępie do dóbr społecznych oraz w sposobie traktowania ludzi w zależności od koloru skóry. W tych okolicznościach biały prawnik Jack Lee podejmuje się reprezentowania przed sądem czarnoskórego Jerome’a Washingtona. Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo zamożnego i wpływowego białego małżeństwa, Leslie i Anne Randolphów. Kiedy Lee uświadamia sobie, że opinia społeczna praktycznie wydała już wyrok na jego klienta, jest przerażony i zrezygnowany. Sprawa wydaje się beznadziejna. Wówczas w jego biurze pojawia się, mieszkająca na co dzień w z Chicago, Desiree DuBose – czarnoskóra prawniczka i aktywistka walcząca o prawa człowieka. Łącząc siły podejmują nierówną walkę o uczciwy proces, sprawiedliwość i życie dla Jerome’a oraz jego żony Pearl, która w międzyczasie zostaje oskarżona o współudział w zbrodni. Podczas przygotowań do procesu i w jego trakcie napotkają wiele trudnych momentów, ale spotkają też życzliwych ludzi. Poznają lepiej siebie i odkryją tajemnice rodziny Lee.

W powieści, obok wątku kryminalnego, w którym autor stawia pytania o moralność, równość wobec prawa oraz ludzką solidarność, silnie wybrzmiewa motyw niesprawiedliwości społecznej. Sięgając po realia amerykańskiego Południa, David Baldacci porusza problem systemowego rasizmu, który w tamtym okresie determinował zachowania lokalnej społeczności oraz działania organów ścigania. Kolejnymi istotnymi elementami fabuły są walka z wadliwym systemem sprawiedliwości oraz presją opinii publicznej. Główny bohater nie tylko przeciwstawia się skorumpowanym instytucjom i wrogo nastawionym mieszkańcom, ale sam zmaga się z dylematami moralnymi, ponosząc osobiste koszty swojej decyzji i podjętych działań. Widzimy tu również mechanizmy sterowania tłumem, który, kierując się stereotypami, feruje wyroki, nie zważając na prawdę i logikę. Z kolei działania pary prawników przełamują bariery społeczne, udowadniając, że miarą człowieczeństwa jest autentyczne współczucie i niesienie pomocy bez względu na pochodzenie czy kolor skóry.

Atutem książki, w moim odczuciu, jest niewątpliwie konstrukcja bohaterów. Są to postacie wyraziste, zróżnicowane, złożone, realistyczne i bardzo wiarygodne w swoim postępowaniu. Jack Lee staje przed licznymi wyzwaniami, które testują jego siłę, wytrzymałość, odwagę i moralność. Moje uznanie budzi to, iż piętrzące się trudności nie zniechęcają go, lecz stanowią dodatkową motywację do działania. Siłę do walki daje mu także wsparcie rodziny, która jest  dla niego ważna. Mężczyzna dopiero stając po stronie czarnoskórego Washingtona, uświadamia sobie ogrom niesprawiedliwości, jakich doświadcza ludność afroamerykańska w tej części kraju. Z kolei Desiree DuBose to zdeterminowana i odważna bojowniczka o prawa człowieka, która ponosi osobiste koszty swojej działalności. Jest znakomitą, zaangażowaną prawniczką i świetną mówczynią, co udowadnia na sali sądowej. Wykreowany przez Davida Baldacciego niecodzienny duet doskonale ukazuje, jak powinna wyglądać współpraca ponad podziałami w obronie ludzkiego życia. Bohaterowie świetnie się uzupełniają i wspierają w batalii o uniewinnienie swoich klientów. Ich zmagania głęboko mnie poruszyły, a postawa budzi mój szacunek i podziw. Również postacie drugiego i trzeciego planu nie są jedynie tłem, lecz realnie wpływają na przebieg wydarzeń. Ogromne wrażenie wywarła na mnie matka Jacka, Hilly Lee – postać pełna sprzeczności. Okazuje się, że ta pozornie niezwykle silna kobieta o zdecydowanej postawie wobec świata ukrywa głęboką wrażliwość i bolesne doświadczenia. Mimo tragedii, która jest konsekwencją udziału Jacka w  procesie, potrafi stanąć po stronie prawdy i być oparciem dla syna. Obserwujemy jej wewnętrzną przemianę i proces odnajdywania w sobie odwagi do głoszenia poglądów odmiennych od tych, które wyznaje jej białe otoczenie.

Powieść utrzymana jest w mrocznym i pełnym napięcia klimacie, z charakterystycznym dla thrillera poczuciem zagrożenia i niepewności. Akcja jest płynna, zaskakująca i prowadzona w bardzo zajmujący sposób. Fabułę dopracowano w każdym szczególe, a krótkie, treściwe rozdziały podnoszą dynamikę powieści i nierzadko przynoszą niespodziewane, choć logiczne zwroty akcji. Mimo trudnego tematu styl autora pozostaje lekki, dynamiczny, zrozumiały i niezwykle emocjonalny. Dzięki mistrzostwu pióra Davida Baldacciego otrzymujemy świetne połączenie sensacji z napięciem psychologicznym. W moim odczuciu książka stanowi znakomity materiał na scenariusz filmowy. Autor znakomicie pokazuje realia sali sądowej. Przedstawiając procedury, dba o detale prawne, dzięki czemu czytelnik czuje się jak naoczny świadek rozprawy. Po mistrzowsku wplata w formalne ramy procesu głębokie, ludzkie dramaty i moralne dylematy, które stają się udziałem świadków oraz prawników.

Podsumowując „Kataklizm dusz” Davida Baldacciego to moim zdaniem rewelacyjny thriller sądowy, który znakomicie łączy trzymającą w napięciu fabułę z realistycznie oddanym i niezmiernie poruszającym tłem społecznym. To opowieść o trudnym i bolesnym przełamywaniu schematów oraz wychodzeniu ze strefy osobistego komfortu. Pokazuje ogrom kosztów jakich wymaga zmiana społecznych stereotypów. Książka ta na pewno zainteresuje fanów wciągającej fikcji historycznej, zawiłych procesów sądowych i ważnych tematów dotyczących praw obywatelskich.

Książka otrzymana w ramach akcji recenzenckiej portalu lubimyczytać i Wydawnictwa Muza.

Link do opinii

Kataklizm dusz
Moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Jego pióro jest specyficzne. Historia wciąga ale nie jest dynamiczna ani mocno zaskakująca. Jednak pomimo tego że czyta się ją długo to nie można się od niej oderwać.
Ta pozycja jest taka nieoczywista i pokazującą brutalna rzeczywistość jaka była kilkadziesiąt lat temu. Ale myślę że niektórzy do dzisiaj nie zmienili poglądów. Wyraźnie widzimy tu dyskryminację , rasizm i niesprawiedliwość.
W hrabstwie Freeman w Wirginii dochodzi do morderstwa w której ginie starsze małżeństwo. Oskarżony zostaje od razu ich ciemnoskóry pomocnik. Każdy biały człowiek od razu postawił wyrok i domagał się kary śmierci. Jednak Jack Lee postanawia bronić mężczyznę. Wszyscy go od tego odwodzą ale się nie poddaje. Do pomocy wkracza Desiree, ciemnoskóra prawniczka.
Pomimo trudności próbują wybronić mężczyznę oraz jego żonę.
Historie czyta bardzo długo, jest to spowodowane też wolnym rozwijaniem się sytuacji. Jednak jest to w taki sposób opisany że chce się ją poznać do końca. Jestem zachwycona piórem autora i chętnie sięgnę po inne pozycje oraz ekranizacje książek autora.

Link do opinii

„Kataklizm dusz” Davida Baldacciego to intrygujący i wywołujący wiele emocji thriller, od którego trudno było mi się oderwać. Już od pierwszych stron trzyma w napięciu i aż do samego końca nie wiadomo, jak zakończy się ta książka. Chociaż autor jest twórcą ponad pięćdziesięciu powieści, to ja do tej pory nie miałam okazji przeczytać wcześniej ani jednej. Oglądałam jakiś czas temu film, którego scenariusz opiera się na jego książce, lecz to nie to samo...
David Baldacci  książką "Kataklizm dusz" udowadnia, że potrafi stworzyć historię pełną tajemnic, niebezpieczeństw, stereotypów i rasowych uprzedzeń. Nie brakuje też zaskakujących zwrotów akcji.

Mimo tego, że Stany Zjednoczone Ameryki Północnej uważają się za najlepszy kraj, z którego demokratyczne kraje powinny brać przykład, to jednak nie do końca jest ta wizja tak idealna, jaka może się wydawać. Obecnie jest zdecydowanie lepiej, lecz jeszcze w w połowie XX wieku rasizm był na porządku dziennym. W niektórych stanach ludzie byli bardziej tolerancyjni, lecz w części z nich nadal były podziały na "białych" (zwłaszcza bogatych) i na "kolorowych".


"Rasizm jest jak wirus przenoszony ze starych na młodych."
"W tym kraju majętni ludzie od stuleci napuszczają na siebie białych i czarnoskórych robotników. Ten wyzysk sprawił, że nieliczna grupa ludzi stała się bardzo bogata, podczas gdy reszta ledwie się utrzymuje na powierzchni."
Czarnoskóry Jerome Washington pracuje u starszego bogatego małżeństwa, co tydzień odbiera wypłatę. Jednak gdy nikt nie otwiera drzwi, ośmiela się wejść do środka. To, co zobaczył przeraziło go, małżonkowie leżą na podłodze, wokół panuje bałagan i wszędzie widać ślady zaschniętej krwi. Gdy próbuje sprawdzić, czy jeszcze żyją, nadjeżdża radiowóz i mężczyzna zostaje aresztowany. Policjanci nawet nie próbują dociekać tego, czy jest on sprawcą. Dla nich już kolor skóry o tym świadczy - morderca, bo czarny...

Jack Lee jest młodym prawnikiem i do tej pory nie miał styczności bronić kogokolwiek w sprawie o zabójstwo. Gdy jednak znajoma czarnoskóra sąsiadka prosi go o pomoc w obronie męża wnuczki, pod wpływem impulsu i za namową ojca, podejmuje decyzję, że będzie obrońcą Jerome’a. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jakie będą tego konsekwencje.


" Było już po północy, ale Jack jeszcze się nie położył. Właśnie podjął najbardziej przełomową decyzję w swoim trzydziestotrzyletnim życiu i do jego serca wkradła się głęboka niepewność. A wraz z jej pojawieniem się zniknęła chęć na sen."
Z pewnością proces będzie burzliwy a udowodnienie, że czarnoskóry mężczyzna nie jest zabójcą białych ludzi może być wręcz niemożliwe. Gdy zgłasza się do Jacka czarnoskóra prawniczka z Chicago i chce przejąć obronę Washingtona, Jack jest nieco zdziwiony. Jednak Desire du Bose swoim zachowaniem i argumentami przekonuje prawnika, że jej pomoc będzie mu wręcz niezbędna. Oczywiście, że praca w duecie nie będzie łatwa, lecz dla dobra oskarżonego, oboje gotowi są na ustępstwa.

Już wstępne przesłuchania ewentualnych świadków chwilami wymagają od prawników odwagi. Wyraźna niechęć do czarnoskórych w tym regionie jest duża. Jack nawet nie wiedział tego, gdyż nie zwracał uwagi. Jego rodzice nauczyli ich tolerancji, więc nie spodziewał się, że nawet w kawiarni kelnerzy będą krzywo patrzeć na czarnoskórą prawniczkę a nawet gotowi są napluć do ich dania...


"Jednakże, pomimo obowiązującego prawa, kiedy czarnoskóra osoba siadała w przedniej części autobusu, biali przechodzili na tył. A kiedy wchodziła do sklepu, do którego niegdyś ludzie jej rasy nie mieli wstępu, biali gapili się na nią bezczelnie dopóty, dopóki nie wyszła."
"Prawo może sobie być prawem, ale ludzie pozostaną ludźmi."
Zagadkowe zabójstwo jest nie lada trudne do rozwiązania, tym bardziej, że zbyt dużo uprzedzeń krąży wśród okolicznej społeczności. Walka o uczciwy proces dla czarnoskórych, zwłaszcza gdy popełnili przestępstwo wobec białych, jest o wiele bardziej trudna niż w odwrotnej sytuacji.
Książkę czyta się szybko, lecz z pewnością nie zapomina się o niej zbyt szybko. Zostanie we mnie na długo.

Polecam, bo naprawdę warto przeczytać tę książkę.

Dziękuję Pani Kalinie z Wydawnictwa MUZA za możliwość poznania tak pasjonującej lektury.

Link do opinii

"Kataklizm dusz" Davida Baldacci to książka, która udowadnia, że thriller sądowy wciąż może zaskakiwać, angażować i jednocześnie poruszać tematy znacznie głębsze niż sama zagadka kryminalna. Baldacci, znany z dynamicznego stylu i umiejętności budowania napięcia, tym razem sięga po historię osadzoną w realiach amerykańskiego Południa, gdzie sprawiedliwość, uprzedzenia rasowe i polityka lokalnych wpływów tworzą mieszankę równie wybuchową, co sam zarzut podwójnego morderstwa.


Głównym bohaterem powieści jest Jack Lee – prawnik z niewielkiego hrabstwa w Wirginii, człowiek, który przez lata funkcjonował w systemie, nie zadając zbyt wielu pytań o jego moralne fundamenty. Jego decyzja o reprezentowaniu Jerome’a Washingtona, czarnoskórego mężczyzny oskarżonego o brutalne zabójstwo bogatego białego małżeństwa, staje się nie tylko zawodowym wyzwaniem, ale przede wszystkim początkiem osobistej przemiany. To właśnie ten aspekt psychologiczny stanowi jedną z najmocniejszych stron książki. Jack nie jest bohaterem idealnym – jest człowiekiem pełnym wątpliwości, wychowanym w określonym środowisku, zmuszonym do konfrontacji z własnymi przekonaniami.


Pojawienie się Desiree DuBose, błyskotliwej i bezkompromisowej prawniczki z Chicago, wprowadza do fabuły nową energię. Relacja między tą dwójką została napisana wiarygodnie i bez zbędnego patosu. Ich współpraca opiera się na wzajemnej nieufności, różnicach kulturowych i odmiennych doświadczeniach życiowych, ale właśnie to sprawia, że dialogi między nimi należą do najbardziej angażujących fragmentów powieści. Baldacci bardzo sprawnie pokazuje, że walka o prawdę często wymaga najpierw przełamania własnych uprzedzeń.


Warstwa sądowa książki stoi na bardzo wysokim poziomie. Przesłuchania świadków, przygotowania do procesu, pojedynki słowne między obroną a prokuratorem – wszystko to zostało opisane z dużą dbałością o szczegóły i rytm narracyjny. Autor doskonale wie, kiedy zwolnić, by pogłębić portrety bohaterów, a kiedy przyspieszyć akcję, budując niemal filmowe napięcie. Nietrudno wyobrazić sobie ekranizację tej historii.


Jednocześnie „Kataklizm dusz” nie jest wyłącznie thrillerem o walce w sądzie. To również opowieść o Ameryce – tej podzielonej, pełnej historycznych ran, społecznych nierówności i systemowych uprzedzeń. Baldacci unika jednak moralizatorstwa. Zamiast gotowych odpowiedzi daje czytelnikowi sytuacje, które zmuszają do własnych ocen i refleksji.


Jeśli można wskazać słabsze strony powieści, momentami niektóre zwroty akcji wydają się bardzo „baldacciowskie” – efektowne, niemal hollywoodzkie, czasem balansujące na granicy wiarygodności. Nie odbiera to jednak książce siły oddziaływania, a dla wielu czytelników będzie wręcz dodatkowym atutem.


Kataklizm dusz to thriller inteligentny, emocjonalny i aktualny. Łączy napięcie procesu karnego z ważnym społecznym komentarzem, oferując coś więcej niż tylko kryminalną intrygę. To książka, która potrafi wciągnąć od pierwszych stron, ale jeszcze długo po zakończeniu pozostaje w myślach.

Link do opinii
Avatar użytkownika - mag-tur
mag-tur
Przeczytane:2026-05-26, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Lata 60-te XX wieku. Nieodległy czas po zabójstwie doktora Lutera Kinga. Wirginia. Stan, który niegdyś stał niewolnikami. Stan w którym nadal kolor skóry ma ogromne znaczenie. Stan, w którym właśnie przywrócono karę śmierci. A dlaczego? Dlatego, że w więzieniu osadzono czarnoskórego Jerome'a Washingtona, który był pracownikiem białego, zamożnego, starszego małżeństwa. A znaleziono mężczyznę przy ich zwłokach i od razu oskarżono go o popełnioną zbrodnię. 

Do Jack'a Lee, który jest biały, zgłasza się teściowa Jerome'a i prosi o obronę zięcia. Mężczyzna zgadzając się nawet nie zdaje sobie sprawy z tego czego tak naprawdę się podjął. W sukurs przybywa z Chicago ,,siostra" Jerome Desiree DuBose 'a i wspólnie z Jack'em próbują przyjąć linię obrony i odpierać ataki skierowane pod swoim adresem jak i pod adresem swoich klientów. Tak, klientów, gdyż jak się okazało, był nie tylko jeden sprawca owej strasznej zbrodni.

Uff, to było 500 stron. Stron z których każde zdanie wdzierało się do mej świadomości i dudniło mi jeszcze bardzo długo po przeczytaniu. Tutaj każda postać jest kluczowa. Wiele z nich, z rozdziału na rozdział zaskakują czytelnika swoim postępowaniem. Tym obecnym jak i tym przeszłym. Ciekawą postacią jest zapewne matka Jack'a, która najbardziej mnie zaskoczyła. Wokół jej osoby może toczyć się zupełnie osobna historia. Historia, jakich prawdopodobnie było wiele w tamtych czasach. Nie tak znowu odległych. A jak się o tym czyta to jak o średniowieczu. Dokładnie. Taka średniowieczna mentalność była rozpowszechniona wśród wielu białych, którzy niczym pewien ,,krzykacz" w Europie ciut wcześniej doprowadził do wybuchu IIWŚ, tak i oni próbują stać się ,,nadludźmi" i wydać wyrok zanim zrobi to sąd. Rasizm jest wszechobecny i jemu będą również starali się przeciwstawić na sali sądowej Jack wraz z Desiree. Tych dwoje będzie musiało stoczyć batalię. I pozostaje pytanie czy starczy im na to sił, czasu i życia? I chociaż akcja powieści osadzona jest w Ameryce a głównym tematem rasizm i sposób funkcjonowania tamtejszego wymiaru sprawiedliwości, to czytając ową historię nie ma się wrażenia, że temat się przedawnił i dotyczy jednego kraju i ,,zamierzchłych czasów". Wręcz przeciwnie, można go również odnieść do współczesności i osadzić w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej. Bo ani czas, ani miejsce w tym względzie ma niewielkie znaczenie. Gorąco polecam!

  Współpraca barterowa z Wydawnictwem Muza.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Agafitness
Agafitness
Przeczytane:2026-05-20, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2026,

Uwielbiam książki, których akcja dzieje się w Stanach Zjednoczonych na  przełomie lat 60/70-tych i dotyczy segregacji rasowej, a akcja toczy się niespiesznie, gdyż ważniejsze są tu poruszane problemy i pewien specyficzny klimat tamtych lat, a nie szaleńcze tempo akcji. Temat ważny, drażliwy, niezwykle bolesny, bo czy można przejść do porządku dziennego nad taką niesprawiedliwością losu jak segregacja rasowa, gdzie jeden człowiek uważa się za lepszego od innego tylko ze względu na kolor skóry? Gdzie przemoc, wykluczenie tłumaczone są kolorem skóry? Gdzie bezkarnie można zabić czy oskarżyć człowieka ze względu na kolor skóry? To zawsze powoduje u mnie bunt i ogromne emocje, gdyż nie zgadzam się z taką niesprawiedliwością losu.

 

W amerykańskim Madison Heighst dochodzi do morderstwa starszego, zamożnego małżeństwa. Oskarżono o nie czarnoskórego chłopaka, który był na miejscu zbrodni, a współudział przypisano jego żonie Pearl, która razem z mężem trafia do aresztu, a ich trójką małych dzieci musi się zaopiekować rodzina. Ich obrony podejmuje się biały adwokat - Jack Lee, który pierwszy raz w swojej karierze adwokackiej będzie bronił ciemnoskórego człowieka i to w sprawie takiego kalibru. Dołączy do niego w charakterze adwokata wspomagającego - czarnoskóra Desiree DuBose. Para adwokatów stoi przed niezmiernie trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że mają przeciwko sobie większość białej społeczności, a stawką jest życie tego małżeństwa, które adwokaci będą usiłowali wybronić przed krzesłem elektrycznym. Jeszcze przed procesem, policjanci w areszcie zupełnie bez powodu dotkliwie pobili podejrzanego, wiedząc, że ujdzie im to na sucho.

 

I tak śledzimy cały proces, któremu towarzyszą próby zastraszania obrońców , manipulowania świadkami i dowodami w sprawie, na dodatek na ławie przysięgłych zasiądą wyłącznie osoby o białym kolorze skóry. Czy w tej sytuacji oskarżeni w ogóle mają szansę na uczciwy proces i sprawiedliwy wyrok? Nawet sędzia wydaje się być nastawiony negatywnie do oskarżonych i broniących go adwokatów. Na szczęście siłą tego duetu jest rozwaga, wzniesienie się ponad podziały i uprzedzenia oraz wzajemne uzupełnianie się w wielu kwestiach zawodowych, ale jak się okaże - również prywatnych. Poza tym: " Każdy dzień, w którym triumfuje sprawiedliwość , jest dobry." A propo's samego miejsca zbrodni i obrazu, jaki tam zastano, można powiedzieć, że:" Jeden kadr nie daje całego obrazu."

 

Przy okazji całej tej rasowej przepychanki i procesu, obserwujemy dogłębne studium ludzkich charakterów, przekonań, wewnętrznej siły wynikającej z wiary w równość i sprawiedliwość w czasach gdy w wielu stanach Ameryki wciąż panuje silna segregacja rasowa, getta dla czarnych obywateli, osobne miejsca autobusach, zakaz wstępu do wielu miejsc, prześladowania, pobicia a nierzadko również morderstwa. 

 

Akcja książki jest niespieszna ale w tym wypadku to atut a nie zarzut, gdyż na spokojnie, krok po kroku śledzimy całe śledztwo, ale również zachowania różnych ludzi czy grup społecznych, zagłębiając się w klimat Ameryki przełomu lat 60 i 70-tych, gdy zamordowano braci Kennedych i doktora Martina Lutera Kinga, czasów jakże barwnych, ale i niespokojnych, z różnych względów niebezpiecznych. Co ciekawe, powieść zawiera elementy autobiograficzne. Zakończenie wbija w fotel. Delektowałam się tą lekturą, aczkolwiek wiele razy krew się we mnie burzyła gdy widziałam całe zło, z jakim musieli się w tamtych czasach mierzyć ludzie o innym kolorze skóry. Kawał świetnej literatury, podejmującej ważny problem jakim jest segregacja rasowa, przedstawiony w wyśmienity sposób. Polecam z całego serca!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Stenka
Stenka
Przeczytane:2026-05-13, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026,

Jack Lee i Desire DuBase są obrońcami czarnego mężczyzny oskarżonego o zabicie białego, szanowanego małżeństwa. Kolor skóry ma tu ogromne znaczenie, gdyż w owym czasie teoretycznie nie ma dyskryminacji rasowej, ale praktycznie dotyka ona każdej sfery życia. Doświadczyli tego Jack i Desire, była próba ich zabicia, spalono gabinet Jacka i pobito śmiertelnie jego siostrę. A wszystko to, tylko dlatego, że ośmielili się bronić czarnego mężczyzny. Autor przedstawił historię, czasami mrożącą krew w żyłach. Śledztwo jest trudne, ale para prawników uparcie dąży do zwycięstwa i uczciwego procesu, a jego szala przechyla się to w jedną, to w drugą stronę.  Rozgrywki na sali sądowej przedstawione zostały bardzo realistycznie i ciekawie rozbudowane, trudno się oderwać od ich śledzenia.  Potyczki słowne między obroną a oskarżycielem  zostały opisane z dbałością o szczegóły: spojrzenia, mimikę twarzy tembr głosu.  To doskonały thriller prawniczy, pełen napięcia i emocji. Skłania do przemyśleń i refleksji. To jedna z tych książek o których szybko się nie zapomina. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2026-05-11, Ocena: 5, Przeczytałam,

To jedna z najważniejszych powieści w dorobku Davida Baldacciego - osadzona w czasach i miejscu, w którym sam dorastał, dosadnie obrazuje konflikty, jakie targały społeczeństwem amerykańskim tamtych lat. Konflikty, które nie ucichły do tej pory, choć przybrały inną formę. I tak "Kataklizm dusz", choć jest thrillerem prawniczym osadzonym w późnych latach 60. XX wieku, zawiera wartości, tematy, refleksje, które do teraz wydają się bardzo aktualnie. Niemniej jednak przede wszystkim doskonale oddaje klimat tamtych lat. Lat trudnych, bo obarczonych wojną z zewnątrz i w środku, którą ludzie u władzy chcieli oczywiście wykorzystać do swoich celów. To na tym tle rozgrywa się dramat czarnoskórego człowieka niesłusznie oskarżonego o czyn najgorszy ze wszystkich. W jego obronie staje biały prawnik, dzięki czemu autor może oddać skalę konfliktu w pełni, wszystkie jego niuanse, detale, które sprawiły, że tak trudno jest go zakończyć, tak trudno wykorzenić uprzedzenia, które na południu Stanów Zjednoczonych rządziły od początku powstania tego kraju. Autor opisuje to z dużą wiedzą, doświadczeniem i wyczuciem, nie tracąc przy tym świadomości, czy pisze thriller prawniczy. Bo choć wątki kwestii rasowych poruszają głębokie struny emocjonalne, to te rozgrywki przed i na sali sądowej, są tym, co sprawia, że od książki nie można się oderwać. Doskonale prowadzona akcja z dobrze wyważonymi twistami fabularnymi, które nie uwłaczają inteligencji czytelnika, a równocześnie zaskakują tak, że nie sposób przewidzieć co wydarzy się za chwilę. Do tego kreacje postaci pełne własnych moralnych dylematów, ciągłych pytań, czy na pewno idą w dobrą stronę i wewnętrznych konfliktów dopełniają już i tak rewelacyjnie skrojoną powieść. To moja pierwsza książka Baldacciego i bez najmniejszych wątpliwości chcę więcej! 

Link do opinii
Inne książki autora
Pierwsza dama
David Baldacci0
Okładka ksiązki - Pierwsza dama

Kiedy 12-letnia bratanica pierwszej damy Stanów Zjednoczonych wraca z urodzinowego przyjęcia, w jej rodzinnym domu dochodzi do tragedii. Dziewczynka...

Ten, który przeżył
David Baldacci0
Okładka ksiązki - Ten, który przeżył

Dziesięć sekund. Właśnie tyle to trwało, gdy Web London tracił wszystko: przyjaciół z oddziału i reputację. Miała to być zwykła akcja przeciwko...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy