Księżyc jest pierwszym umarłym

Wydawnictwo: Initium
Data wydania: 2019-06-19
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-62577-96-5
Liczba stron: 576

Tom 1 cyklu Gdzie diabeł mówi dobranoc

Ocena: 5.25 (12 głosów)

Fascynująca mieszanina słowiańskich wierzeń, prastarych demonów, niesamowitych eliksirów i współczesności.

Według legendy wiele stuleci temu czwórka przyjaciół została wygnana z rodzinnej wioski, gdyż ludzie lękali się ich czarów. Rozeszli się w cztery strony świata, ale zadziwiającym zbiegiem okoliczności i tak wszyscy dotarli w to samo miejsce – do czarciego kamienia. Tam wywołali diabła i dobili z nim targu... Ich potomkowie przez wieki odczuwali skutki tego paktu i bezskutecznie próbowali się z niego wywikłać. Czy przedstawicielom kolejnego pokolenia uda się wreszcie wrócić do normalności? Jakie przeszkody będą musieli wcześniej pokonać? Z jakimi przeciwnikami się zmierzyć? Jakich sojuszników pozyskać? Małe miasteczko na odludziu stanie się sceną niezwykłych wydarzeń.

Po niespodziewanej śmierci rodziców siedemnastoletnia Alicja trafia pod opiekę ciotki, która mieszka w posępnym miasteczku na Podkarpaciu o mrocznej nazwie Czarcisław. Niezbyt zachwycona wyjazdem z Warszawy dziewczyna nie czuje się dobrze w nowym miejscu, najwyraźniej pełnym dziwaków i kryjącym jakieś ponure sekrety. Zagubiona nastolatka krok po kroku odkrywa, że nikt tu nie jest tym, za kogo się podaje. Sama też musi zmierzyć się z brzemieniem swojej prawdziwej natury i wykonać niebezpieczne zadanie.

Tagi: Fantastyka wampiry karina bonowicz słowiańskie wierzenia strzygi wilkołaki demony czarownice powieść młodzieżowa klątwa

Kup książkę Księżyc jest pierwszym umarłym

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Księżyc jest pierwszym umarłym

Dawno, dawno temu była sobie czwórka przyjaciół, którzy postanowili zawrzeć pakt z diabłem, dla uzyskania pewnych korzyści. Dobili targu, jednak cenę za układ z ciemnymi siłami płacą również przyszłe pokolenia. Zmęczeni klątwom potomkowie w każdym pokoleniu próbują złamać ciążące na ich rodach przekleństwo, jednak nikomu się jeszcze to nie udało. Alicja mim woli trafia w sam środek kolejnej próby i okazuje się, że będzie to dla niej bardzo niebezpieczne. Czy dziewczyna poradzi sobie z życiem we wcale nie tak sennym miasteczku? Czy znajdzie sprzymierzeńców, czy otaczają ją sami wrogowie?


Sięgając po książkę pt. „Księżyc jest pierwszym umarłym” rozpoczynającą cykl „Gdzie diabeł mówi dobranoc”, byłam bardzo ciekawa, jak do tematu słowiańskich wierzeń podejdzie autorka. Czy będą to idealnie odwzorowanie z podań i legend słowiańskich? A może taka trochę „amerykańska” wersja z dość popularnymi już od jakiegoś czasu istotami, które spotykamy na wielkim ekranie? Pani Karina Bonowicz postanowiła obrać jednak swoją własną i niepowtarzalną ścieżkę i stworzyła historię, która nie jest ani jednym, ani drugim. „Księżyc jest pierwszym umarłym” jest książką napisaną na bardzo mocnym fundamencie demonologi Słowian, ale autorka nie bała się wplatać czysto fantastycznych wątków, które nie mają pokrycia w legendach. Zrobiła to na tyle umiejętnie, że czasami nie wiedziałam gdzie przebiega granica między jej wyobraźnią, a informacjami zaczerpniętymi z podań.


Sama historia wymyślona przez autorkę jest niezwykle ciekawa i co najważniejsze, absolutnie nieprzewidywalna. Mamy wielką tajemnicę, którą rozwiązujemy wspólnie z bohaterką, kawałek po kawałku. Okazuje się, że Czarcisław jest bardzo niebezpiecznym miejscem, w którym bardzo często zdarzają się wypadki, czego bohaterowie nie raz doświadczają. Na akcję w powieści nie można więc narzekać. Muszę dodać, że bohaterowie pani Bonowicz, są doskonale dopracowani pod względem charakteru. Każda z postaci może się pochwalić bardzo wyrazistymi indywidualnymi cechami oraz w większości dość zadziornym charakterem, co sprawia, że dialogi są bardzo burzliwe.


Co mi się nie podobało w tej książce? Niewiele tego było, ale najbardziej zdenerwowało mnie to, że książka pozostawia po sobie wielki niedosyt. Praktycznie na żadne z zadanych pytań nie uzyskałam odpowiedzi. Wciąż nie wiem, komu może zaufać bohaterka, nie wiemy też, jak rozwinie się śledztwo, czy poszukiwania naczynia. „Księżyc jest pierwszym umarłym” jest pierwszą częścią cyklu, więc mam nadzieję, że w kolejnym tomie  moja ciekawość zostanie zaspokojona, bo z całą pewnością ją przeczytam.

„Księżyc jest pierwszym umarłym” to naprawdę bardzo dobry kawałek polskiej fantastyki w nieco lżejszym wydaniu. Mimo dość pokaźnych rozmiarów, książkę czyta się bardzo szybko dzięki prostemu, ale nie ubogiemu językowi, jakim posługuje się autorka.
Nieprzewidywalna fabuła, wartka akcja i wielka tajemnica sprawiają, że wcale nie tak łatwo przerwać jej czytanie. Fani gatunku z pewnością nie będą rozczarowani. Mnie powieść Kariny Bonowicz absolutnie zachwyciła i z niecierpliwością czekam na kontynuację! Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Weronika-verna
Weronika-verna
Przeczytane:,

Oh, co to była za lektura?

Nie pamiętam, kiedy tak lekko i przyjemnie czytało mi się książkę. Styl pisania autorki jest tak bardzo przyjemny, że książkę czyta się bardzo szybko, mimo iż ma 592str.

Bardzo polubiłam główną bohaterkę, Alicję. Jest ona bardzo dobrze skonstruowana, ale przede wszystkim jest realistyczna, co pozwoliło mi się z nią zżyć od pierwszych stron. Wydaje mi się, że głównym powodem tego jest jej podejście do rzeczy, których dowiaduje się w Czarcisławiu. Nie przyjmuje pewnych faktów z początku do wiadomości, momentami nawet od nich ucieka i dopiero z czasem powoli przetwarza je wszystkie. Sprawia to, że wśród wielu bohaterek jest wyjątkowa, bo nagle nie chce ratować całego świata.

Mamy tutaj masę wspaniałych, różnorodnych bohaterów, którzy dają tej powieści wiele życia i możliwości rozwinięcia fabuły w kolejnych tomach. Dzięki autorce poznajemy większość z nich w wystarczającym stopniu, aby stwierdzi, jaki mamy do nich stosunek. Ja pokochałam wszystkich.

Sama tematyka książki jest bardzo ciekawa. Zawarta jest tutaj mitologia słowiańska, stare legendy i wierzenia, a to wszystko przeplatane z codziennymi problemami nastolatków, co sprawiało, że nie dało się odciągnąć od lektury. Fabuła nie raz mnie zaskoczyła, a przez swój lekko mroczny klimat sprawiła, że książka na pewno będzie w mojej czołówce najlepszych książek przeczytanych w tym roku.

Książkę zamówiłam za punkty, na portalu: czytam Pierwszy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - WerQa
WerQa
Przeczytane:,

Tytuł: Księżyc jest pierwszym umarłym
Autor: Karina Bonowicz
Wydawnictwo: Initium

Uwielbiam książki, w których dawne wierzenia mieszane są ze współczesnością. Dużo łatwiej jest mi wczuć się w głównych bohaterów i poczuć samą historię.
Gdy tylko wydawnictwo Initium pokazało na stronie zapowiedź swojej nowej książki: Księżyc jest pierwszym umarłym, wiedziałam już, że prędzej czy później ta lektura trafi w moje ręce.


O książce:
Po niespodziewanej śmierci rodziców siedemnastoletnia Alicja trafia pod opiekę nieznanej wcześniej ciotki, która mieszka w malutkiej miejscowości na Podkarpaciu. Dziewczyna prosto z Warszawy musi wprowadzić się do domu Tatiany - młodszej siostry swojej matki, mieszkającej w zapomnianym przez ludzi Czarcisławiu. Odnalezienie się się w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają, jest dla siedemnastolatki niemałym szokiem, a potęguje to fakt, że o dziwo wszyscy jego mieszkańcy słyszeli o niej dużo wcześniej i wiedzą doskonale, kim ona jest.
Miejsce to nie jest zwyczajną, zabitą dechami prowincją. Związana jest z nim legenda sięgająca XI wieku, dotycząca samych założycieli. Otóż wiele stuleci temu czwórka przyjaciół została wygnana z rodzinnej wioski, gdyż ludzie lękali się ich czarów. Rozeszli się w cztery strony świata, ale zadziwiającym zbiegiem okoliczności i tak wszyscy dotarli w to samo miejsce – do czarciego kamienia. Tam wywołali diabła i dobili z nim targu. Dzięki temu, każdy z czwórki założycieli uzyskał pewne nadprzyrodzone siły dziedziczone z każdym pokoleniem.
Nie tak łatwo zerwać pakt z siłami nieczystymi.
Jedynym sposobem na zakończenie magicznego dziedzictwa jest ponowne odprawienie rytuału przez obdarzonych mocami przedstawicieli każdego z rodów, pochodzących z jednego pokolenia. Alicja powoli przekonuje się, że sama jest ważną częścią tego nieznanego, magicznego świata.
Czy dziewczyna poradzi sobie z ciężarem klątwy i dziedzictwa?

"- Masz być po prostu rozsądna. - Tatiana zacisnęła ręce na kierownicy.
- A na czym ma polegać to bycie rozsądnym? Mówimy właśnie o jakimś popapranym świecie, gdzie dziewczyna nie wraca z imprezy, bo goni ją banda kretynów, którzy podczas pełni zamieniają się w wilki. Jej ciało znajduje koleś, który jest wampirem i który musi upewnić się upewnić, czy ona naprawdę nie żyję, bo inaczej jej duszę porwie utopiec albo jakieś inne gówno.
Dziewczyna, z którą siedzę w jednej ławce, zamienia się w mysz by wejść do mojego domu, a moja własna ciotka mówi mi o jakimś garnku, bez którego nie odprawimy czarnej mszy i nie zdejmiemy pieprzonej klątwy! Na dodatek nie mogę iść z tym na policję, bo skończę w kaftanie, zanim wypowiem pierwsze zdanie. I ty mi każesz zachować rozsądek?!" (str. 254)


Moje zdanie:
„Księżyc jest pierwszym umarłym” to pierwszy tom serii fantastycznej "Gdzie diabeł mówi dobranoc"pani Kariny Bonowicz. Nie ukrywam, że było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką i po tej książce wiem, że nie ostatnie.
Pierwsza rzecz, o której na pewno muszę wspomnieć to sam wybór tematyki. Przeniesienie wierzeń słowiańskich do dzisiejszych czasów to pomysł, który niejednemu autorowi odbił się przysłowiową czkawką. Trzeba jednak przyznać, że pani Bonowicz poradziła sobie z tym idealnie. Odpowiednie proporcje magii, legend, mitów, nowoczesności i... problemów z którymi borykają się codziennie nastolatkowie stworzyło świetną lekturę, od której trudno się oderwać.
Chociaż opierając się na wieku głównych bohaterów można przypuszczać, że jest to powieść skierowana głównie do młodzieży, to jednak jej mroczność sprawia, że będzie to idealna lektura dla każdego. Jednocześnie jest to książka przygodowa, która cały czas zaskakuje czytelnika i trudno się od niej oderwać.
Na kartach tej powieści znajduje się mnóstwo odniesień do dobrze znanej obecnie popkultury – m.in. do „Zmierzchu” Stephenie Meyer, "Harrego Pottera" J.K. Rowling, Stephena Kinga, a nawet sławnych sióstr Kardashian.
Bohaterowie są nietuzinkowi i zupełnie odmienni, co nadaje powieści różnorodności.
Główna postać, chociaż początkowo irytująca, z czasem pozwala się czytelnikowi polubić.
Lekkie pióro i przyjemny styl to dodatkowe atuty tej książki. Chociaż ma ona prawie 600 stron, to czyta się ją zadziwiająca szybko.
Te wszystkie wymienione cechy tworzą nam świetną powieść, idealną dla każdego kto lubi inteligentne poczucie humoru przeplatane sarkazmem z domieszką złośliwości.
Osobiście odliczam dni do kolejnej części. Nie mogę doczekać się następnej wycieczki do tajemniczego Czarcisławia.

Ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Initium.

Książkę możecie również zdobyć na portalu:
CzytamPierwszy.pl

Link do opinii

Książka, która mnie zahipnotyzowała swoją okładką. Nie było innej opcji jak ją przeczytać i nie zawiodłam się. Dostałam to co oczekiwałam a nawet wiele więcej. Fajnie napisana, szybko się czyta bo wciąga w swój świat tak bardzo, ze zapomina się o rzeczywistym.
Trzech bohaterów zwróciło moją uwagę Alicja (główna bohaterka), Tatiana (ciocia Alicji) oraz pewnie tajemniczy mężczyzna. Każdy jest inny, ale razem tworzą całość dla tej historii.
Zakończenie daje więcej pytań niż odpowiedzi. Polecam każdemu, a ja czekam na więcej ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - nalogowyksiazkoh
nalogowyksiazkoh
Przeczytane:2019-07-01, Ocena: 5, Przeczytałam, Posiadam,

Zapraszam na nalogowyksiazkoholik.pl

Zaleciało mi powiewem świeżości. Choć przyznaję, że jeżeli nałogowo pochłaniacie literaturę z elementami słowiańszczyzny, to ta przypadnie Wam do gustu, ale może Was nie zaskoczyć. Ja zostałam całkowicie wciągnięta i nie spodziewałam się, że książka wywrze na mnie aż tak duże wrażenie. Księżyc jest pierwszym umarłym jest jednak powieścią, która nie dość, że doskonale się zaczyna, to w dodatku zwiastuje jeszcze lepszą kontynuację.

Alicja po śmierci rodziców przeprowadza się do małej miejscowości w Bieszczadach – Czarcisława. Nie jest z tego faktu zadowolona, tym bardziej że przywykła do życia w dużej i anonimowej Warszawie. W Czarcisławie wszyscy się znają, a co więcej – każdy zna Alicję, choć ona nie zna jeszcze nikogo. Dodatkowo nie uśmiecha jej się mieszkanie ze zwariowaną ciotką, która jest niewiele starsza od niej oraz nawiązywanie bliższych znajomości z dziwacznymi mieszkańcami miasteczka. Wkrótce okazuje się, że Czarcisław skrywa mroczną tajemnicę, a Alicja będzie musiała ją dokładnie zgłębić, żeby ocalić nie tylko własne życie. Gdy w tajemniczych okolicznościach ginie jedna z uczennic miejscowej szkoły, a Alicja zaczyna zgłębiać prawdziwą naturę mieszkańców Czarcisława, zauważa, że może ufać jedynie najgorszemu wrogowi, który jednym cięciem pazurów może pozbawić ją głowy.

Przede wszystkim książka Księżyc jest pierwszym umarłym wydała mi się niezwykle przemyślana – a ja naprawdę lubię, gdy autor spędza nad powieścią trochę więcej czasu i to widać w tekście! Ten tom uważam za naprawdę doskonałe rozpoczęcie serii i nie obawiam się, że autorka nagle straci zapał, bo skończy jej się materiał. Nie straci. Ja to wiem i w dodatku musi w najbliższym czasie dostarczyć mi kontynuację, bo inaczej uschnę z tęsknoty za Nikodemem! Pisząc, że książka jest przemyślana, mam na myśli głównie całe tło historyczne, skomponowanie postaci, złożenie ich charakteru i przede wszystkim nieskończone pokłady weny płynące ze słowiańskich wierzeń.

Mogłabym się przyczepić do relacji bohaterów, która od początku była dla mnie pewnikiem i nie było tu żadnego zaskoczenia. Powiem więcej – nawet bym się rozczarowała, gdyby autorka postanowiła mnie jednak zaskoczyć i stworzyć na siłę związek z bohaterem, którego w ogólnie nie brałam pod uwagę. A tak dostajemy prawdziwą chemię między postaciami, mamy prawdziwego bad boya, który pozostaje skurczybykiem do samego końca i „związek” – (nie)romantyczny – który zmusza bohaterów do połączenia sił. I okazuje się, że Księżyc jest pierwszym umarłym to książka głównie o zawiązywaniu przyjaźni, pokonywaniu własnych słabości i przekraczaniu granic, o których wcześniej się nie wiedziało, że w ogóle istnieją.

I w końcu Księżyc jest pierwszym umarłym to powieść z naprawdę zakręconymi bohaterami. Początkowo zupełnie nie mogłam pogodzić się z tym, że to tacy trochę odszczepieńcy, ale gdy w grę weszła ich prawdziwa natura, to od razu się w nich zakochałam – głównie w Nikodemie, ale reszta skrupulatnie torowała sobie drogę do mojego serca. Ponadto każdy z nich ma niewyparzoną gębę, a ich dialogi często powalały mnie na kolana. Naprawdę uśmiechałam się, czytając tę książkę, co oznacza, że autorka włada dobrym – może też trochę czarnym – humorem.

Alicja jest natomiast bohaterką, która w zanadrzu zawsze ma jakąś ciekawą ripostę i zmiata nią przeciwnika. Dorównuje jej jedynie Nikodem i może właśnie dlatego ta para bohaterów tak przypadła mi do gustu, choć nie macie co liczyć, na żyli długo i szczęśliwie w ich przypadku. Może w drugiej części ;) W powieści cały czas coś się dzieje i nie ma czasu, by zatrzymać się i pomyśleć nad uczuciami. No może tylko nienawiść szybko rozkwita, a wiadomo, że od nienawiści do miłości tylko jeden krok.

I w końcu elementy wierzeń słowiańskich, które w każdej książce tego typu doprowadzają mnie do szybszego bicia serca. Dlaczego? Bo uważam, że zapomnieliśmy o naszych pięknych wierzeniach, legendach i mitach, a powinniśmy o nich pamiętać. Kiedyś nawet sobie obiecałam, że dokładnie zgłębię mitologię słowiańską i jeśli widzę, że ktoś to zrobił przede mną, to chylę czoła. I dam Wam dobrą radę. Nie czytajcie już więcej recenzji tej książki. Po prostu zróbcie sobie dobrze i przeczytajcie Księżyc jest pierwszym umarłym. Ja z niecierpliwością maniaka czekam na drugą część i mam zamiar przyssać się do niej jak strzyga do świeżego ciałka – tym bardziej że książka zakończyła się ciekawym cliffhangerem.

I pamiętajcie, że gdy księżyc w pełni, to nie dzieje się nic dobrego.

Link do opinii
Avatar użytkownika - nataliasz221
nataliasz221
Przeczytane:,

Świetna pozycja!
Autorka porwała mnie historią inspirowaną mitologią słowiańską. Uwielbiam, gdy akcja dzieje się w jednej zamkniętej społeczności. Czarcisław otoczony zdradliwym lasem to miejsce idealne. Z jednej strony nadprzyrodzone istoty, które toczą między sobą wojnę, a z drugiej zwykli ludzie. W tej powieści jest wszystko: magia, klątwa, którą trzeba przełamać, morderstwa, zemsta, przyjaźń, kłamstwa. Nie ma wątku romantycznego, a może jest, ale taki naprawdę dopiero się rodzący? Trudno wyczuć co wymyśli autorka. Pani Bonowicz ma lekkie pióro, ledwo co się obejrzałam, a już byłam za połową książki! Uwielbiam dialogi i specyficzny humor bohaterów. Uśmiałam się czytając potyczki słowne Nataszy z Tatianą i Alicji z Nikodemem.
Niecierpliwie czekam na następny tom bo autorka zaskoczyła mnie ostatnimi wydarzeniami. A ,,Księżyc jest pierwszym umarłym" polecam nie tylko miłośnikom mitologii słowiańskiej, ale wszystkim tym, którzy lubią tajemnicę i dobry humor w książkach.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Dagus93
Dagus93
Przeczytane:,

Jeśli już zdarza mi się sięgać po książki z kategorii fantastyka, to zdecydowanie najbardziej uwielbiam te napisane w słowiańskim klimacie! Te wszystkie magiczne istotny, wierzenia, tajemnice i obrzędy są mi bardzo bliskie i uwielbiam dowiadywać się o nich więcej. W tej książce znalazłam to wszystko i cała historia, która wydarzyła się w miasteczku Czarcisław skradła moje serce. 

Alicja jest młodą dziewczyną, która po stracie rodziców musi zamieszkać z ciotką, której nawet nigdy wcześniej nie widziała. Trafia do Czarcisławia, gdzie dzieją się rzeczy, które każdemu było by ciężko zrozumieć! Jej ciotka okazuje się być młodą i wyluzowaną osobą, w której ostatecznie tkwi odrobina magii. Do tego obok niej pojawią się wilkołaki, strzygi, czarownice i różne inne magiczne i słowiańskie postacie! 

Miasteczko oczywiście ma również i swoją legendę i jak się okazuje Alicja jest jej odrobiną. Dotyczy ona jej dalekich przodków i bardzo mocno wpływa na teraźniejsze wydarzenia. Przed dziewczyną pojawia się ciężkie zadanie. Musi zobaczyć komu może zaufać, obok kogo może iść, a kogo raczej powinna unikać. Czy na pewno wybierze ona słusznie? 

Książka wciągnęła mnie od pierwszych stron i myślę, że osoby kochające te klimaty i fani serii "Kwiat paproci" będą zachwyceni tą książką. Do tego jest to dopiero pierwszy tom, a kończy się w takim momencie, że jak najszybciej chcielibyśmy sięgnąć po kolejny. Ja już na niego wyczekuje i mam nadzieję, że szybko pojawi się on na rynku! 


www.czytampierwszy.pl

Link do opinii

Książki, które bazują na wierzeniach, sięgają po tradycję słowiańską, wprowadzają bohaterów inspirowanych czasami pogańskimi, przykuwają moją uwagę. Czasem wystarczy zerknąć na opis, albo przeczytać wzmiankę o danym tytule i wiem, że to pozycja, po którą sięgnę z przyjemnością. Sama lektura bywa różna, wiadomo że autor może poprowadzić akcję lepiej, lub gorzej, zepsuć dobry pomysł, albo z nieszczególnego wątku stworzyć arcydzieło. Po "Księżyc jest pierwszym umarłym" chciałam sięgnąć jak tylko przeczytałam o czym będzie poniższy tytuł. Czy lektura była udana? 


Alicja, po śmierci rodziców, jest zmuszona przeprowadzić się do jedynej żyjącej krewnej - ciotki. Z Warszawy, niechętnie wyrusza do małej wioski, gdzie diabeł mówi dobranoc. Momentami dosłownie. Dziewczyna bardzo szybko zostaje wciągnięta w wir wydarzeń, które nie powinny mieć miejsca. Wilkołaki, wampiry, strzyki, dusznice, wiedźmy... Nagłe zgony i niespodziewane wypadki. Kim jest Alicja, o czym mówi rodzinna tradycja i czy będzie w stanie zakończyć wariactwo, które ciągnie się od setek lat? 


Autorka stworzyła historię, która mocno bazuje na słowiańskich wierzeniach - choć w pierwszym tomie pojawiają się raczej te bardziej znane: strzygi, nocnice, guślnice oraz wilkołaki. Można znaleźć tu również odniesienia do religii chrześcijańskiej, którą reprezentuje diabeł. Połączenie tych elementów daje ciekawą wizję świata. 


Alicja przybywa do małego miasteczka z przymusu, jedynie tam jest rodzina, która może się nią zająć. Od razu widać, że Czarcisław, miejsce do którego przyjeżdża, nie jest zwyczajną wioską. Dzieją się tam rzeczy niezwykłe, o czym bohaterka zostanie szybko uświadomiona. I trochę zmuszona do działań nad zerwaniem klątwy, czy jej się to podoba czy nie. 


Pisarka stworzyła miejsce mroczne, niezbyt przyjazne, nawet dla zwykłego człowieka. Można w nim spotkać stworzenia, które będą potem śnić się w koszmarach. Wydarzenia nie stoją w miejscu, akcja biegnie, momentami bardzo szybko, a Alicja nie zawsze jest w stanie nad wszystkim zapanować i nadążyć. Czwórka nastolatków, których spotyka, okazuje się mieć drugą twarz, a nie każdy wydaje się przyjazny. 


Historia osadzona w mrocznym świecie, opierająca się na motywach słowiańskich oraz chrześcijańskich, daje duże możliwości na dobrą powieść. Autorce udało się je w pełni wykorzystać. Stworzyła opowieść opowiadającą o nastolatkach, co może wskazywać, że jest to książka młodzieżowa, jednak jej mroczność sprawia, że będzie to idealna lektura dla każdego. Jednocześnie jest to powieść przygodowa, która cały czas zaskakuje główną bohaterkę, a wraz z nią czytelnika. 


W historii pojawiają się również nawiązania do innych dzieł współczesnej kultury - można znaleźć odniesienia do Zmierzchu, Czystej Krwi czy Harrego Pottera, ujęte w sposób, który nie drażnią ani fanów ani przeciwników powyższych tytułów. Ciekawe rozwiązanie, które daje powiew świeżości. 


Przez większą część akcja szybko biegnie do przodu, zaskakuje, aby w kulminacyjnym momencie zostawić czytelnika z mnóstwem pytań i niedokończonych wątków. Autorka wiedziała co robi robiąc cięcie właśnie w tym momencie, bo chciałoby się od razu sięgnąć po kontynuację. Na pewno nie jestem i nie będę jedyną osobą, która chciałabym poznać dalsze losy Alicji i osób z jej najbliższego otoczenia. 


Podsumowując autora sięgnęła po składniki z różnych stron, zmieszała je ze szczyptą przygody, mrocznym klimatem i ciekawymi postaciami. Okrasiła to dobrym, lekkim stylem i tę miksturę nam podaje. Żeby się dobrze uwarzyła jeszcze długa droga, ale dobre gradienty sprawiają, że eliksir idzie we właściwą stronę i przyciąga kolejnych czytelników. Jeśli lubicie takie klimaty, ta książka jest idealną lekturą. 

Link do opinii

Obecnie dużą popularnością cieszą się powieści pełne wampirów, zombie i innych postaci posiadających niezwykłe moce. Głównie młodzież chętnie zaczytuje się w historiach, które z jednej strony odzwierciedlają dobrze znaną im rzeczywistość (np. szkolne korytarze), a z drugiej wprowadzają elementy fantastyczne, rozbudzające wyobraźnię. Karina Bonowicz wyszła naprzeciw potrzebom tych czytelników, oddając w ich ręce „Księżyc jest pierwszym umarłym”. Toruńska pisarka nie powieliła jednak dobrze znanych schematów (eksploatowanych w literaturze i filmach), ale stworzyła książkę, w której wątki paranormalne mają swe korzenie w rodzimej mitologii.


Po śmierci rodziców 17-letnia Alicja trafia do maleńkiej mieścinki, Czarcisławia, pod opiekę ciotki, której nigdy dotąd nie widziała. Dla dziewczyny kochającej metropolie to prawdziwy dramat, tym większy, że jest na społecznym świeczniku. Co więcej, wszyscy zdają się ją doskonale znać, a nawet cieszyć się z jej przybycia. Atmosfera wokół bohaterki staje się coraz bardziej dziwaczna. Alicja początkowo nie może odnaleźć się w nowym świecie. Z dnia na dzień poznaje coraz więcej mrocznych sekretów mieszkańców miasteczka, w tym – przede wszystkim – swojej rodziny. Szybko rozumie, że nie znalazła się w tym miejscu przez przypadek, a jej pojawienie się wiążę się ze śmiertelnie niebezpieczną misją.


Bohaterowie pierwszego tomu cyklu „Gdzie diabeł mówi dobranoc” to postacie o podwójnej tożsamości. Za maską uczniów, nauczycieli, ekspedientek itd. skrywają swoje drugie twarze. Każdy z nich ma coś do ukrycia, co w małej miejscowości bywa nie lada wyzwaniem. Tworzą ściśle ze sobą powiązany krąg wtajemniczonych, co wcale nie znaczy, że wszyscy darzą się sympatią. Przeciwnie – działają we własnych interesach, czasem chwytając się rozmaitych sposobów, by uzyskać swoje cele. Nie zawsze wiadomo jakie intencje im rzeczywiście przyświecają i co jest efektem ingerencji ich woli, a co sprawką czarów.


Bonowicz oparła historię na mitologii słowiańskiej. Pojawiają się kult Welesa, tajemne przysięgi, magiczne formuły itp. Wśród bohaterów skrywają się wilkodlaki, guślnice itd. Wszyscy działają zgodnie z pewnym prawem, a nad porządkiem czuwa straszliwa Rada. Świat „Księżyca…” jest na pozór skomplikowany – tu wszystko bowiem ma swoją rangę i znaczenie. Wystarczy  jednak pobyć tu dłużej, by w mig zrozumieć co wolno, co trzeba, a czego unikać.


Nieodmiennie zachwyca mnie styl Bonowicz – pełen humoru i zjadliwej ironii do n-tej potęgi. Najpełniej widać te cechy w dialogach – naturalnych i szczerze zabawnych (to dzięki językowi, który jest tu jak plastyczna masa dopasowująca się do konkretnej osoby czy nawet poszczególnej sceny). Nie brakuje też poważnych akcentów, a nawet sytuacji rodem z klasyki grozy. Sugestywny język powieści, dbałość o wiarygodność oraz świetne kreacje sprawiają, że czytelnik nie tylko widzi oczami wyobraźni rozgrywające się wydarzenia, ale nawet i słyszy uszami wyobraźni te dialogi, doskonale wyczuwa kpiny czy sarkazm.


Jeśli rodzice oraz pedagodzy sugerowaliby swoim pociechom takie lektury, to myślę, że moglibyśmy być spokojni o poziom czytelnictwa i inteligencji młodego pokolenia. Jednak daleka jestem od wkładania „Księżyca…” w ramy wyłącznie literatury młodzieżowej. To powieść na tyle uniwersalna, że zadowoli czytelnika w każdym wieku.


„Księżyc jest pierwszym umarłym” to powieść przygodowa z elementami nadprzyrodzonymi (oraz wątkami kryminalnymi i obyczajowymi), głęboko osadzona w rodzimej tradycji. Pełna treści, dynamicznej akcji i inteligentnego humoru. Karina Bonowicz ma sporo interesujących rzeczy do powiedzenia i doskonale wie, jak je przedstawić w ciekawy i fascynujący sposób. Do tego dodajmy elementy zaskoczenia – nie możemy być pewni, co zdarzy się na kolejnej stronie, bo los człowieczy bywa równie przewrotny co autorka!


Jeśli macie ochotę i odwagę zmierzyć się z potęgą magii wyobraźni – nie wahajcie się ani chwili dłużej!

Link do opinii

Nasłuchałam się wiele bardzo dobrych opinii, więc dużo sobie po tej książce obiecywałam. Jednak trochę się zawiodłam. Dość mocno irytowała mnie główna bohaterka. Mniej więcej pod koniec książka zaczęła mi się podobać. Może drugi tom wywrze na mnie lepsze wrażenie.

Link do opinii

Alicja jest na wagę złota. (s. 81)

Alicja Korsakow, wróć: Alicja Kujadynowicz lat siedemnaście została sierotą. Po tragicznej śmierci rodziców trafia pod opiekę ciotki w Czarcisławiu na Podkarpaciu. Nastolatka nie czuje się tu zbyt dobrze. W miasteczku wszystko jest dla niej dziwne, nawet ciotka Tatiana i jej „profesja” oraz fakt, że jej matka miała siostrę. Przerzucona przez los, a może jaki inny diabeł, ze stolicy do posępnego miasteczka jest w centrum uwagi, co wcale jej się nie podoba. Wszyscy ją znają i wiedzą, kim ona jest, tylko ona nie. Nie miał jej kto powiedzieć, wprowadzić w nową rzeczywistość, nauczyć zaklęć i „robaczków”. Alicja nie wie, co się dzieje i zupełnie nic nie rozumie, a wkrótce zmierzy się ze swoją prawdziwą naturą, gdyż proces uświadamiania ruszył. Jej racjonalne podejście do życia kłóci się z irracjonalnością Czarcisławia, a ironia, cięte riposty i niewyparzona gęba, nie pomagają. Przed nią niebezpieczne zadanie…   

Jesteśmy dokładnie w punkcie przecięcia kultur. Rano idziesz do kościoła, a po powrocie wkładasz siekierę pod łóżko. (s. 16)

Czarcisław – diabelna nazwa, nie ma co. Owe posępne miasteczko na końcu świata, czyli w Bieszczadach, można przejść w piętnaście minut w tę i z powrotem, a przy tym można się zgubić, zginąć. Nieco to dziwne, ale prawdziwe, o czym przekonała się Alicja. Tu wszyscy się znają i o sobie wiedzą. Mieszkańcy wiedzą o jej dziedzictwie, „chorobie genetycznej” oprócz samej nosicielki genów. Genów jednego z czworga założycieli miasta. Bo trzeba Wam wiedzieć, że Alicja, która nie pochodzi z tej Krainy Czarów, ale z innej, czarcisławskiej, jest kompletnie niezorientowana w magicznych niuansach. Wszystko przed nią i to w ekspresowym tempie. Zbliża się noc dziadów! Jest to najbliższy termin, aby w trakcie rytuału przerwać klątwę, bowiem…

Mówi się, że w jedenastym wieku przybyła tu czwórka przyjaciół i założyła to miasteczko. (s. 59)

Legenda powiada, że dawno temu przyjaciele Mikołaj Dobrygin, Osip Zemrow, Paweł Soficz, Igor Korsakow zostali wypędzeni ze swej wioski z powodu czarów. Niby rozeszli się w cztery strony świata, ale i tak trafili do czarciego kamienia. Wywołali diabła i zawarli z nim pakt. Diabeł zażądał od nich, aby w każdym pokoleniu oddawali mu jednego potomka. Niektóre pokolenia próbowały zrzucić jarzmo klątwy z powodu skutków ubocznych, lecz bez powodzenia. Teraz jest szansa, tylko liczebność się nie zgadza. Oprócz Alicji Korsakow naznaczeni w tym pokoleniu są: Natasza Soficz, Nikodem Dobrygin oraz Olga i Borys Zemrowie. Alicja, którą własny przodek poświęcił diabłu, nie wie, co znaczy klątwa i jej zdjęcie ani dlaczego musi wystrzegać się księżyca. Wszystko przed nią. Nieco demoniczna przyszłość ją czeka.

Tu nic nie dzieje się po prostu. (s. 269)

Fabuła tej książki Was omota i zaczaruje. Krok po kroku będziecie z bohaterką odkrywać, że miasteczko i mieszkańcy mają swoje sekrety, a nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Słowo „niemożliwe” przestanie mieć rację bytu, a pojęcie „normalności” jest względne. W Czarcisławiu może być tylko bardziej lub mniej nie w porządku. Bo tu nie mieszkają zwykli ludzie. Tu spotkacie wilkodlaki (wilkołaki), strzygonie (strzygi, wampiry), guślnice (wiedźma, czarownica), nocnice i strachacza. Bóg Weles i Żmij mają tu dużo do powiedzenia. Słowiańskie bóstwa i demony otoczą Was z każdej strony. Do tego zioła, zaklęcia, eliksiry, zagadki i oglądanie się za siebie, czy jaki „diabeł” nie depcze po piętach. Wystrzegajcie się wilczych igrzysk, unikajcie wilkołaków, szukajcie garnka, poznajcie działanie czarciego kręgu i chwytu czarownicy, nie jedzcie dań Tatiany, bądźcie grzeczni w szkole, gdyż dopadnie Was dyrektorka z misją resocjalizacyjną. Nastoletni bohaterowie z pazurem dostarczą Wam wielu niezapomnianych przeżyć. W pakiecie paleta charakternych bohaterów, umiejętnie budowane napięcie, wszechobecna magia i groza, żywi martwi i przysięga.

Uważaj na siebie dziecko! – usłyszała nagle za sobą. – Uważaj na księżyc! (s. 73)

Zanim zaczniecie czytać książkę Księżyc jest pierwszym umarłym, miejcie przy sobie sól chroniącą przed urokami i złymi mocami oraz czosnek, który odstrasza nie tylko komary, upiory też (możecie zjeść danie z czosnkiem). Załóżcie także odzież na lewą stronę na odczynienie uroku. Możecie też siekierę na progu zostawić. Przezorności nigdy nie za wiele. Nie wiadomo, czy jakie literackie licho z tej powieści Was nie dopadnie. Wiecie, nie ma rzeczy niemożliwych, zwłaszcza gdy się przebywa w Czarcisławiu. Mimo wszystko wybierzcie się tam, naprawdę warto!

Książkę zdobyłam za punkty na portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kavayee
kavayee
Przeczytane:2019-07-06, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Karina Bonowicz stworzyła mieszankę Harry'ego Pottera, "Zmierzchu" i "Mabel". "Księżyc jest pierwszym umarłym" czyta się dzięki temu szybko i przyjemnie. Kiedy trzeba są mroczniejsze momenty, które trochę mrożą krew w żyłach. Nie brak w książce także aspektu psychologicznego, bo mamy świetny ku temu temat - przeprowadzka do obcego miasta.

Całość recenzji na zukoteka.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - OKsiazkami
OKsiazkami
Przeczytane:2019-07-02, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Po śmiertelnym wypadku rodziców nastoletnia Alicja trafia pod opiekę swojej ciotki. Gdyby sytuacja była za mało skomplikowana, to o istnieniu wspomnianej siostry matki dziewczyna dowiedziała się dopiero po śmierci najbliższych. Pochodząca z Warszawy nastolatka udaje się do znajdującego się na końcu świata bieszczadzkiego miasteczka o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie Czarcisław. Początki Alicji w nowym środowisku nie są łatwe i już od pierwszych chwil na jej drodze pojawia się coraz więcej dziwaków. Zresztą sama ciotka Tatiana zdaje się nie być do końca zrównoważona. Dziewczyna wkrótce dowiaduje się, że pochodzi od jednego z czterech założycieli miasteczka, wokół których to krąży wzbudzająca ciarki na plecach legenda. Alicja przekona się na własnej skórze, że w każdej, nawet najbardziej niesamowitej historii, znajduje się ziarnko prawdy... ale żeby od razu konszachty z diabłem?!

Sięgając po najnowszą powieść Kariny Bonowicz posiadałam ku temu dwa główne powody. Po pierwsze, miałam już kiedyś okazję, aby przeczytać jej powieść „I tu jest bies pogrzebany” i całkiem nieźle się z nią bawiłam. Już wtedy przekonała mnie do swojej twórczości, jednak to przy początku serii „Gdzie diabeł mówi dobranoc” poczułam się, jakby była ona napisana na moje niewypowiedziane głośno życzenie. Po drugie – przyciągnął mnie niesamowity klimat przebijający się już przez opis i okładkę, ale najbardziej moją uwagę zwróciła informacja o wykorzystaniu przez autorkę słowiańskich wierzeń. Zdecydowanie jest to tematyka, którą lubię, zwłaszcza jeżeli podana jest we uwspółcześnionej oprawie. Karina Bonowicz naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ dała mi nie tylko to, czego się spodziewałam, ale i o wiele więcej!

Chociaż pozornie to powieść młodzieżowa, to osobiście bym jej tak wąsko nie sklasyfikowała. Występujące w powieści dwuznaczności i aluzje do świata oraz popkultury doskonale trafią do troszkę starszego pokolenia. Owszem, głównymi bohaterami są nastolatkowie, ale w tej historii występuje tyle wątków, a autorka porusza tak szeroką gamę tematów, że zdecydowanie spodoba się ona także starszym czytelnikom. Zresztą lepiej uważać na polecanie tego tytułu młodszej młodzieży, ponieważ znaleźć w niej można kilka wulgaryzmów i brutalnych scen. Myślę, że głównym wyznacznikiem jest tutaj poczucie humoru – jeżeli Was już złapie, to nie wypuści do samego końca!

Ta książka o niemałej objętości wciągnęła mnie tak bardzo, że wręcz ją pochłonęłam. Nawet nie wiem kiedy dotarłam do końca, który daje do myślenia o tym, co może wydarzyć się w kolejnej części. Myślę, że bardzo pomogła w tym kreacja bohaterów – nie zawsze trzeba ich lubić, ale zdecydowanie są „jacyś”. Właściwie w książce występuje cała plejada wszelkiej maści dziwolągów, a dodać do tego trzeba jeszcze tajemne moce, które część z nich posiada. Zresztą im bliżej końca, tym wszyscy zdają się być coraz bardziej niejednoznaczni. Z Alicją i resztą zdecydowanie nie da się nudzić, a ze względu na głośne wybuchy śmiechu i prychnięcia pod nosem nie polecam czytać książki w miejscach publicznych. Mam tylko małą nadzieję, że w kolejnej części pojawi się więcej scen z Dymitrim, który pojawił się z przytupem, a potem nagle zniknął.

„Księżyc jest pierwszym umarłym” to książka, która już w pierwszych zdaniach trafiła prosto do mojego serca. Całkowicie urzekły mnie styl i klimat, w jakich książka została utrzymana, a poczucie humoru autorki pokrywa się w dużym stopniu z moim. Przyznaję, że właśnie na taką książkę osadzoną w polskich realiach czekałam! Całe szczęście, że jest to dopiero pierwsza część serii, bo chociaż muszę czekać na kontynuację, to jednak w końcu będę miała szansę wrócić do niesamowitego Czarcisławia. Ta historia aż prosi się o serial, ale taki naprawdę z rozmachem! Zdaję sobie sprawę, że „Księżyc jest pierwszym umarłym” nie jest może typem dla bardzo szerokiego grona czytelników, to zdecydowanie mogę ją polecić młodzieży (i młodym duchem), wielbicielom fantasy i słowiańskich bóstw, legend, bieszczadzkich klimatów, przejaskrawień oraz... ciętego humoru, którego tutaj zdecydowanie nie brakuje. 

Link do opinii

Najnowsza powieść Kariny Bonowicz „Księżyc jest pierwszym umarłym” to prawdziwa petarda wśród polskiej fantastyki młodzieżowej. Świetnie skonstruowana, dynamicznie rozwijająca się akcja, ciekawi bohaterowie i obecność wątków słowiańskich czynią z tej książki tytuł, który moim zdaniem powinien poznać każdy - nie tylko młody - fan gatunku.

 

Życie siedemnastoletniej Alicji Kujadynowicz przewraca się do góry nogami, kiedy w wypadku samochodowym giną jej rodzice. Zaskoczona nastolatka dowiaduje się że ma ciotkę, która zostaje jej prawną opiekunką. Mieszkająca całe życie w dużym mieście dziewczyna zostaje zmuszona do przeprowadzenia się do niewielkiego, położonego na Podkarpaciu miasteczka Czarcisław. Pojawienie się w mieście kolejnej panny Korsakow, jak uparcie nazywają Alicję starsi i młodsi mieszkańcy, wywołuje niemałą sensację. Wiadomo, każda zmiana w niewielkiej, doskonale znającej się społeczności jest dobrym powodem do plotek i dyskusji… Czy to jednak jedyny powód wzmożonego zainteresowania siedemnastolatką?

 

Od samego początku bohaterka czuje się w Czarcisławiu nieswojo, a jej przyjazdowi towarzyszą dziwne wydarzenia. Wydaje się, że wszyscy mieszkańcy miasteczka doskonale znają dziewczynę. Jej przybycie budzi szczególnie gorące emocje zwłaszcza wśród osobliwych znajomych ciotki Tatiany oraz pewnej grupki uczniów, z którymi Alicja będzie chodziła do jednej klasy.

 

„To wszystko było dziwne. Bardzo dziwne… A jak wiadomo, zasada jest jedna: dziwne, dziwniej, a potem to już tylko Stephen King” – tak w pewnym momencie nagromadzenie osobliwych wydarzeń wokół swej osoby i pełną napięcia atmosferę panującą w miasteczku komentuje Alicja, która nawet nie przeczuwa, jak trafne jest jej stwierdzenie i jak bardzo jej życie ulegnie zmianie. Miasto nieprzypadkowo nazywa się Czarcisław, a wilki wcale nie są największym niebezpieczeństwem, które czai się w pobliskich lasach…

 

„Księżyc jest pierwszym umarłym” to rewelacyjna powieść fantastyczna, która dostarczyła mi mnóstwa przedniej rozrywki. Fabuła niesamowicie mnie wciągnęła. Karina Bonowicz wykreowała cudowną, przepełnioną magią i mrocznymi tajemnicami historię, w której centrum umieściła grupę nietuzinkowych bohaterów „z pazurem” – ich pełne ironicznego humoru, nierzadko przepełnione złośliwymi, ciętymi ripostami rozmowy to złoto, podobnie jak dynamika zachodzących pomiędzy nimi relacji.  Warto przeczytać tę książkę, choćby tylko dla samych dialogów.

 

Gorąco zachęcam do lektury tej fantastycznej pod każdym względem powieści. Mnie wykreowana przez Karinę Bonowicz opowieść zachwyciła i z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnego tomu.

Najnowsza powieść Kariny Bonowicz „Księżyc jest pierwszym umarłym” to prawdziwa petarda wśród polskiej fantastyki młodzieżowej. Świetnie skonstruowana, dynamicznie rozwijająca się akcja, ciekawi bohaterowie i obecność wątków słowiańskich czynią z tej książki tytuł, który moim zdaniem powinien poznać każdy - nie tylko młody - fan gatunku.

 

Życie siedemnastoletniej Alicji Kujadynowicz przewraca się do góry nogami, kiedy w wypadku samochodowym giną jej rodzice. Zaskoczona nastolatka dowiaduje się że ma ciotkę, która zostaje jej prawną opiekunką. Mieszkająca całe życie w dużym mieście dziewczyna zostaje zmuszona do przeprowadzenia się do niewielkiego, położonego na Podkarpaciu miasteczka Czarcisław. Pojawienie się w mieście kolejnej panny Korsakow, jak uparcie nazywają Alicję starsi i młodsi mieszkańcy, wywołuje niemałą sensację. Wiadomo, każda zmiana w niewielkiej, doskonale znającej się społeczności jest dobrym powodem do plotek i dyskusji… Czy to jednak jedyny powód wzmożonego zainteresowania siedemnastolatką?

 

Od samego początku bohaterka czuje się w Czarcisławiu nieswojo, a jej przyjazdowi towarzyszą dziwne wydarzenia. Wydaje się, że wszyscy mieszkańcy miasteczka doskonale znają dziewczynę. Jej przybycie budzi szczególnie gorące emocje zwłaszcza wśród osobliwych znajomych ciotki Tatiany oraz pewnej grupki uczniów, z którymi Alicja będzie chodziła do jednej klasy.

 

„To wszystko było dziwne. Bardzo dziwne… A jak wiadomo, zasada jest jedna: dziwne, dziwniej, a potem to już tylko Stephen King” – tak w pewnym momencie nagromadzenie osobliwych wydarzeń wokół swej osoby i pełną napięcia atmosferę panującą w miasteczku komentuje Alicja, która nawet nie przeczuwa, jak trafne jest jej stwierdzenie i jak bardzo jej życie ulegnie zmianie. Miasto nieprzypadkowo nazywa się Czarcisław, a wilki wcale nie są największym niebezpieczeństwem, które czai się w pobliskich lasach…

 

„Księżyc jest pierwszym umarłym” to rewelacyjna powieść fantastyczna, która dostarczyła mi mnóstwa przedniej rozrywki. Fabuła niesamowicie mnie wciągnęła. Karina Bonowicz wykreowała cudowną, przepełnioną magią i mrocznymi tajemnicami historię, w której centrum umieściła grupę nietuzinkowych bohaterów „z pazurem” – ich pełne ironicznego humoru, nierzadko przepełnione złośliwymi, ciętymi ripostami rozmowy to złoto, podobnie jak dynamika zachodzących pomiędzy nimi relacji.  Warto przeczytać tę książkę, choćby tylko dla samych dialogów.

 

Gorąco zachęcam do lektury tej fantastycznej pod każdym względem powieści. Mnie wykreowana przez Karinę Bonowicz opowieść zachwyciła i z niecierpliwością będę wypatrywała kolejnego tomu.

Link do opinii
Inne książki autora
Pierwsze koty robaczywki
Karina Bonowicz0
Okładka ksiązki - Pierwsze koty robaczywki

Ida kończy studia, po czym… znów trafia do szkoły średniej, tym razem jako belferka. Tam przyjdzie jej zmagać się nie tylko z nową maturą...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Zabójstwo na cztery ręce
Karolina Morawiecka;
Zabójstwo na cztery ręce
Pokaż wszystkie recenzje