Ktoś, kogo znamy

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2020-01-29
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381168311
Liczba stron: 336

Ocena: 4.5 (10 głosów)

Bardzo trudno jest mi napisać ten list. Mam nadzieję, że zanadto nas nie znienawidzicie… Ostatnio, kiedy nie było państwa na miejscu, mój syn włamał się do waszego domu…

Shari Lapena, autorka thrillerowych bestsellerów, takich jak "Para zza ściany", "Nieznajoma w domu" czy "Niechciany gość" powraca z kolejną książką - "Ktoś, kogo znamy".

Tagi: kryminał

Kup książkę Ktoś, kogo znamy

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Ktoś, kogo znamy

"Cóż złego jest w tym, że próbuje się przeprosić za zły uczynek? Okazuje się, że należy dbać przede wszystkim o to, żeby nie zostać przyłapanym."[1] Thriller "Ktoś, kogo znamy" oparty został na motywie jak postrzegają nas bliscy kontra jacy jesteśmy naprawdę. Sąsiedzi, przyjaciele, a nawet domownicy okazują się nie tym, kim do tej pory się wydawali. Kto skrywa mroczy sekret, kto się pogubił, a kto jest niewinna ofiarą? FabułaAmerykańskie przedmieście. Jedna z mieszkających tam kobiet zostaje uznana za zaginioną. Początkowo sąsiedzi twierdzą, że porzuciła męża, ale kiedy zostaje znalezione jej ciało, zaczynają snuć teorie na temat przyczyny morderstwa. Nastolatek, który włamał się do domu ofiary, oraz kilku innych w okolicy, nieświadomie posiadł wiedzę o mordercy. Czy doda dwa do dwóch i będzie chciał współpracować z policją? A może będzie wolał się ukryć, aby uniknąć zarzutów o włamanie. Wydanie, które mam przed sobą (wyd. Zysk i s-ka, Poznań 2020) opatrzono w nieco mylny opis. Sugeruje, że przedmiotem książki są tajemnicze włamania do domów, że będziemy poszukiwać ich sprawcy, który posiadł mroczne tajemnice sąsiadów. Tak naprawdę to książka o morderstwie. Dwójka śledczych krąży po miasteczku, rozpytuje i szuka osoby oraz motywu, dla którego zginęła kobieta. To czego dowiedział się młodociany włamywacz będzie istotne dla śledztwa, ale nie jest ...
(czytaj dalej)

W okolicach Nowego Jorku, w całkiem zwyczajnym, cichym miasteczku, dzieją się normalne, a jednak dziwne i zaskakujące rzeczy. Nietypowe włamania do komputerów, wykradanie tajemnic mieszkańców, ich mrocznych sekretów i rzeczy, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, zniknięcia... Początkowo spokojni ludzie, powoli zaczynają obawiać się kolejnego kroku tajemniczej osoby. Co zrobi? Co wyjawi?
Gdy pewnego dnia kilka ofiar dostaje list z przeprosinami, cała sytuacja zdaje się uspokajać. Ale to tylko wrażenie, ponieważ mieszkańcy zaczynają szukać sprawcy. Zaczynają się podejrzenia, rodzi się nieufność i wtedy... Ginie jedna z ofiar włamywacza...
Dlaczego zginęła? Kto zabija? Czy włamywacz i morderca to ta sama osoba? I co zrobi sąsiad, by nie podzielić jej losu? Nie tylko tego związanego z sekretami...

"Ktoś, kogo znamy" Shari Lapena, to thriller. Co już było plusem, jeśli chodzi o moją opinie. Podobnie, jeśli skupimy się na krótkiej charakterystyce książki i jej samym początku. A dalej? Dalej mówiąc szczerze, spodziewałam się czegoś WOW. A jak było...

Początek jest świetny. Trzyma w napięciu, zachęca do czytania i absolutnie nie jest delikatny ;) Lepiej nie zaczynać jej czytać wieczorem, ja żałuję, że to zrobiłam. Kolejne części książki, też są ciekawe i wciągające. Autorka zadbała o to, by czytelnik się nie nudził. Poznajemy bohaterów, rozpoczynamy wielką akcję poszukiwawczą wraz z policją i detektywami, odkrywamy nowe osoby, nowe fakty, a to wszystko w bliskim sobie i wydawałoby się zżytym sąsiedzkim gronie.

Shari Lapena nie znałam, to moja pierwsza książka tej autorki. I jak mam być szczera, jestem nią zachwycona! Różna narracja, bogata w szczegóły, zagmatwana i bardzo wciągająca fabuła. Kilka wątków, kilku bohaterów, zapewne można się pogubić, ale mnie podobają się książki, w których trzeba być ciągle skupionym i ciągle w napięciu.
Co do samego zakończenia. Oczywiście nie zgadłam... Miałam swoje podejrzenia co do winnego, ale zakończenie mocno mnie zaskoczyło.
Chyba zacznę wnikliwiej przyglądać się sąsiadom... ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:,

Niechciany gość zachwycił mnie już jakiś czas temu, jednak nadal pozostaje w mojej głowie. Kiedy dowiedziałam się, że w Polsce ukaże się kolejna powieść autorki, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tak też zrobiłam, a teraz muszę podzielić się z Wami tym, co siedzi mi w głowie po skończeniu Ktoś, kogo znamy. 

W pewnym miasteczku oddalonym o niecałe dwie godziny jazdy od Nowego Jorku toczy się normalne życie. Mieszkańcy codziennie spieszą do pracy, młodzież do szkoły, a swój czas uprzyjemniają sąsiedzkimi spotkaniami. Pewnego dnia jednak okazuje się, że ktoś włamuje się do domów mieszkańców, a przede wszystkim zagląda do ich komputerów i poznaje ich najskrytsze tajemnice. Ludzie zaczynają czuć się coraz bardziej niepewnie. Kim jest włamywacz i czego zdołał się już dowiedzieć? Po dwóch anonimowych listach z przeprosinami mieszkańcy zaczynają podejrzewać, kim jest sprawca, a napięcie rośnie jeszcze bardziej. Kiedy okazuje się, że jedna z kobiet została zamordowana, społeczność pogrąża się w ogromnym strachu.

Chciałabym, jak zwykle, napisać kilka słów o głównych bohaterach. W tej książce jednak nie ma określonej postaci, która odgrywałaby tę najważniejszą rolę. Każdy, kto pojawił się na kartach tej powieści, jest bardzo ważnym elementem, więc też opowiem po prostu o kilku wybranych przez siebie postaciach.

Olivia to zwyczajna kobieta, która zajmuje się domem, ale dorabia sobie, realizując zlecenia. Wzbudziła moje zaufanie swoim spokojem, ale z drugiej strony momentami denerwowała mnie jej podatność na wpływ różnych osób. Dopiero w połowie książki wypracowała sobie taką “grubszą skórę” i stała się już bardziej do zaakceptowania. Tego, co przeżyła, nie życzę nikomu, a nie będę ukrywać, że cała sprawa z tymi włamaniami i morderstwem wstrząsnęła nią naprawdę mocno.

Richard jest kolejnym bohaterem, o którym chciałabym wspomnieć. Tak naprawdę od początku wzbudził on moją niechęć. To ten typ człowieka, który na początku sprawia wrażenie miłego i uroczego mężczyzny, ale po czasie okazuje się okropnym człowiekiem, z którym nikt nie chce mieć kontaktu. W momencie, gdy znalazł się w centrum uwagi (a dlaczego- tego musicie dowiedzieć się sami 😀) zdawał się cieszyć takim obrotem spraw, przez co jego szanse u mnie spadły już całkowicie.

Historia, którą stworzyła Shari wciągnęła mnie od pierwszej strony. Bywają takie książki, które intrygują i przyciągają już od początku i Ktoś, kogo znamy niczym nie odstępuje od tej reguły. Można by uznać, że prolog zawiera w sobie główny wątek i jednocześnie rozwiązanie zagadki. Oczywiście, mogłoby tak być i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ktoś tak to potraktował. Jednak im dalej zagłębia się w akcję, tym lepiej widać, ile niewiadomych powstaje. 

Autorka sprawnie żongluje kolejnymi wątkami, a ponadto wodzi czytelnika za nos do samego końca. Już dawno nie zdarzyło mi się, żeby rozwiązanie głównej zagadki tak bardzo mnie zaszokowało. Miałam chyba pięciu podejrzanych, ale tego, kim okazał się ten właściwy zabójca, w życiu bym się nie spodziewała. No ale, nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła. Zaskakujące zakończenie swoją drogą, ale myślę, że autorka mogła gdzieś tam pomiędzy kolejnymi rozdziałami przemycić, chociaż kilka scen, w których występowałaby właśnie ta postać, która okazała się winna. Choć było to niespodziewane rozwiązanie sprawy, to trochę tak, jakby wyskoczyło ono spod ziemi.

Koniec końców uważam, że Ktoś, kogo znamy jest bardzo dobrym thrillerem, który z pewnością przypadnie do gustu wielu czytelnikom. Shari Lapena po raz kolejny udowodniła, że potrafi budować napięcie i nie mogę doczekać się jej kolejnych powieści. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - KasiaKatarzyna44
KasiaKatarzyna44
Przeczytane:2020-01-14, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

Shari Lapena to moim zdaniem jedno z najgorętszych nazwisk w gatunku thrillera psychologicznego. Odkryłam tę autorkę w 2018 roku, kiedy przeglądając zagraniczne zestawienia najlepszych thrillerów domestic noir, kilkakrotnie trafiłam na „Parę zza ściany”. Zachęcona dobrymi opiniami wkrótce sięgnęłam po powieść kanadyjskiej autorki, a po jej skończeniu od razu siadłam do lektury książki „Nieznajoma w domu”. Oba tamte thrillery można określić mianem małżeńskich, ponieważ ich fabuła koncentruje się wokół losów dwojga głównych bohaterów – na pozór idealnego małżeństwa, które jednak skrywa przed sobą mroczne tajemnice. Oba te tytuły to solidne średniaki, które z czystym sumieniem można polecić komuś, kto lubi podobne historie. Shari Lapena nie ma może talentu na miarę Kathryn Croft, Louise Jensen czy B.A. Paris, ale w swoich powieściach trzyma dość wysoki poziom, a wymyślona przez nią fabuła skutecznie rozbudza ciekawość czytelnika.

Gdy wydawnictwo Zysk i S-ka zapowiedziało premierę nowej książki Lapeny, byłam w siódmym niebie, zwłaszcza że bodaj ze dwa dni wcześniej przeglądając Goodreadsa i Amazona, zastanawiałam się, kiedy ukaże się tłumaczenie powieści „Someone We Know”. Jeszcze szczęśliwsza poczułam się wtedy, gdy Zysk przesłał mi PDF-a z tekstem książki. Błyskawicznie skończyłam aktualnie rozpoczętą lekturę i czym prędzej siadłam do „Kogoś, kogo znamy”, by sprawdzić, co tym razem przygotowała dla nas autorka.

 „Ktoś, kogo znamy” rozpoczyna się bardzo ciekawie, bo już w pierwszej scenie mamy do czynienia z morderstwem. Taki początek musi zwiastować coś dobrego, choć znając twórczość autorki musimy pamiętać, że raczej obejdzie się bez rozlewu krwi i bryzgających wnętrzności. Lapena w swoich powieściach skupia się raczej na budowaniu klaustrofobicznej, dusznej atmosfery, w której aż roi się od kłamstw, niedomówień i wzajemnych oskarżeń. Tu akcja rozwija się powoli, ale co i raz autorka serwuje nam jakieś zaskoczenie w postaci ujawnianych przez śledztwo i okolicznych mieszkańców rewelacji. Podoba mi się, że Shari Lapena niezwykle umiejętnie potrafi wodzić czytelnika za nos. W pewnym momencie mamy bodaj czterech podejrzanych i w zasadzie każdy z nich naprawdę miał motyw, by dopuścić się tej brutalnej zbrodni. Tym razem jednak nie pozwoliłam się zwieść, bo dość szybko domyśliłam się tożsamości mordercy mieszkanki osiedla.

Najnowszy thriller Lapeny udowadnia, że zazwyczaj nie znamy naszych bliskich – sąsiadów, znajomych, członków rodziny na tyle, by móc im w stu procentach ufać. Każdy w mniejszym lub większym stopniu ma coś do ukrycia i wiele z tych sekretów to wcale nie są błahostki. Okazuje się, że mordercą może być właściwie każdy, a ludzie popełniają zbrodnie z najróżniejszych powodów. „Ktoś, kogo znamy” to wciągający thriller z akcją osadzoną na przedmieściach małego miasteczka, którego lektura dała mi wiele przyjemności, mimo że rozwiązanie było dość łatwe do przewidzenia. Myśląc stereotypowo, w przypadku zabójstwa zamężnej kobiety z góry zakładamy, że winny jest zawsze mąż, ale czy na pewno? Jeśli lubicie thrillery Shari Lapeny, koniecznie musicie to sprawdzić. Tylko pamiętajcie, by nie przesadzać z oczekiwaniami ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - zaczytany_bebene
zaczytany_bebene
Przeczytane:2020-01-20, Ocena: 3, Przeczytałam, Mam, Przeczytane w 2020 ,

Olivia mieszka w cichej i spokojnej miejscowości. Pewnego dnia do sąsiadów dociera list, w którym anonimowy nadawca przeprasza za włamania swojego syna do ich domów i myszkowania w ich komputerach. Nikt nie wie czego szukał chłopak i jakie tajemnice sąsiadów odkrył. Po osiedlu krążą plotki, ludzie próbują odnaleźć sprawcę. Do sąsiadów docierają straszne wieści. Zamordowano kobietę, do której wcześniej również się włamano.
Jak dobrze znasz ludzi, którzy mieszkają obok Ciebie? Kto zabił kobietę i czego szukał włamywacz? Jakie informacje udało mu się zdobyć?

Po książkę Shari Lapeny "Ktoś, kogo znamy" sięgnęłam po bardzo pozytywnych opiniach na temat jej wcześniejszych książek "Para zza ściany" i "Niechciany gość". To moje pierwsze spotkanie z autorką. Udane, choć kilka rzeczy mi się nie podobało, jednak o tym za chwilę. Myślę, że w przyszłości sięgnę po inne książki tej autorki.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Styl autorki jest lekki i przyjemny. Fabuła jest ciekawa, początkowo trzymała w napięciu. Poźniej miałam wrażenie, że przez książkę nie przebrnę, tak jakby była rozciągnięta na siłę, jednak zakończenie było ciekawe. Czegoś w książce mi zabrakło. Bardzo ciężko jednoznacznie określić mi co to takiego, ale czuję niedosyt.
Pomimo tego książka wciąga i czyta się ją naprawdę szybko.
Autorka tak wykreowała całą fabułę, że ciężko domyślić się kto jest mordercą. W sprawę zaangażowany był prawie każdy, każdy z sąsiadów miał coś na sumieniu i każdy mógł być mordercą. Miałam swój typ i podejrzenia, które okazywały się nie do końca trafne. Zakończenie naprawdę mi się podobało. Na duży plus zasługuje również to, że fabuła przedstawiona była z perspektywy każdego z bohaterów, jednak uważam, że niektóre sytuacje mogły być bardziej rozwinięte.

Książka to thriller, chociaż moim zdaniem bardziej kryminał. Jest do rozwiązania zagadka, jednak jeśli liczycie, na dreszczyk emocji i jakiś niepokój bądź przerażenie, to nie jest to taka książka.

Podsumowując. Książka jest dobra, ale nie rewelacyjna. Przekonajcie się sami.

Moja ocena to 6/10

Link do opinii

W małych miasteczkach wszyscy się znają, zwłaszcza w najbliższym sąsiedztwie. Aby coś ukryć, trzeba być bardzo przebiegłym i umieć grać. Gdy jeden chłopak włamuje się nocą do domów sąsiadów i poznaje ich sekrety, zrozpaczona matka, Olivia, wysyła anonimowe listy z przeprosinami. Plotki i podejrzenia napiętrzają się, a jedna z poszkodowanych zaczyna węszyć. Dodatkowo młoda kobieta, Amanda, zostaje zamordowana. Wszystkie podejrzenia padają na jej męża, Roberta, który nie ma alibi. Niedługo jednak kolejni sąsiedzi zostają przesłuchiwani, a kolejne fakty wychodzą na jaw.


Kto zamordował młodą kobietę?
 

Lubię, gdy thrillery psychologiczne głęboko wchodzą do mojej głowy; gdy nie pozwalają o sobie zapomnieć; gdy zaskakują, zadziwiają i przerażają. Ktoś kogo znamy jest książką, którą warto przeczytać. Autorka bawi się słowem i całą koncepcją thrillera, wodzi czytelnika za nos i wprawia go w zdumienie. Nie spodziewałam się tego, że Shari Lapena aż tak dobrze czuje się w tym gatunku i tak zwinnie lawiruje między bohaterami, ich życiorysami i tajemnicami, bo te mają wszyscy, mniejsze lub większe. W Ktoś kogo znamy podejrzenia przeskakują z bohatera na bohatera. Akcja książki to scena, na której aktorzy błądzą, gubią się, nawzajem oskarżają i skrywają swoje sekrety, które niszczą im życie. Jestem zachwycona tym, jak budowane jest napięcie; jak ze strony na stronę ono rośnie i nie pozwala oderwać się od książki. Gdy akcja wydaje się zawiła, bo pojawiają się nowe poszlaki, nowe tropy, ale czytelnik bez problemu może się w tym odnaleźć.


Ktoś kogo znamy nie jest typowym thrillerem. Powyżej wspomniałam, że autorka bawi się całą koncepcją tego gatunku. Zamordowana kobieta znajduje się gdzieś z boku, oskarżenia padają co rusz na kolejnego bohatera, ale uwaga czytelnika skupiona jest na rodzinach, które pojawiają się na scenie tego przejmującego przedstawienia. Na początku lektury, wydaje się, że sąsiedzi Roberta i Amandy pojawią się tylko na chwilę, bo wydaje się, że autorka, zdradziła wszystko już na początku, na pierwszych stronach książki, ale później skutecznie miesza w głowie czytelnikowi. Z wielkim zaangażowaniem śledziłam kolejne wydarzenia i coraz bardziej byłam zaintrygowana tym, kto zabił. Czy moje podejrzenia są słuszne? Gdy już prawda wychodzi na jaw, wszystko jest logiczne, ale i bardzo szokujące.


Sylwetki bohaterów są bardzo realne. To, jakie uczucia nimi targają, emocje, jakie im towarzyszą, bardzo czytelnika poruszają. Są osoby, które lubimy i współczujemy, ale też takie, które nie wzbudzają naszej sympatii. Jednak podczas lektury odniosłam wrażenie, że Shari Lapena celowo ukierunkowuje nasze uczucia negatywnie lub pozytywnie w stosunku do danego bohatera. Autorka fenomenalnie manipuluje czytelnikiem i dopiero po skończonej lekturze sobie to uświadamiamy. Już wiem, że na pewno przeczytam poprzednie książki pisarki.


Czy polecam? Jak najbardziej! Ktoś kogo znamy to książka, z którą spędzicie emocjonujące chwilę i nie będziecie się nudzić. 

Link do opinii

Shari Lapena zdobyła spore grono czytelników dzięki swoim poprzednim powieściom: Parze zza ściany, Niechcianemu gościowi czy Nieznajomej w domu. Dzisiaj premierę ma jej kolejny thriller Ktoś, kogo znamy.


W Aylesford dochodzi do nocnych włamań. Jednak mieszkańcy odwiedzanych domów nie mają o nich pojęcia do czasu aż otrzymują anonimowy list od matki włamywacza, informujący ich o tym zdarzeniu. Dodatkowo zostaje zamordowana właścicielka jednego z domów, do którego uprzednio się włamano i sprawy zaczynają się mocno komplikować.


Książka  Lapeny wciąga już od pierwszych stron i najlepiej zarezerwować sobie trochę czasu na jej czytanie, bo nie sposób odłożyć tej książki aż do zamknięcia końcowej części okładki. Jest to po trosze domestic thriller, jednak nie rozciągający się tylko na małżonków zamieszkujących w jednym domu, a na całe sąsiedztwo. Atmosfera książki poniekąd przypominała mi jeden z moich ulubionych seriali Gotowe na wszystko.


Linia fabularna powieści jest początkowo mocno poszarpana. Co rozdział pojawiają się nowe wątki, wprowadzane są nowe postaci. Wzmaga to ciekawość, bo dodatkowo jako czytelnicy, praktycznie ze strony na stronę dowiadujemy się nowych rewelacji, które diametralnie zmieniają postrzeganie niektórych osób. Dodatkowo niemałą zagadkę stanowi odnalezienie mordercy. Pikanterii dodaje fakt, że autorka miesza w fabule, sprawnie myli wątki i do samego końca nie wyjawia prawdy. Ostatnie zdania książki, zawarte już w epilogu, stanowią niemałe zaskoczenie. 


Lapenie udało się zbudować małomiasteczkowy klimat, ukazać bliskie relacje sąsiedzkie będące jedynie ułudą. Każdy skrywa jakiś sekret, nikt nie jest kryształowo czysty, a wydarzenia nie są takimi, jakimi mogłyby się wydawać. Autorka ciekawie nakreśliła postaci, pokazała jak ich charaktery zmieniają się pod wpływem zagrożenia i nerwów. 


Ktoś, kogo znamy to moim zdaniem dobrze napisany thriller. Czyta się go z wypiekami na twarzy, dynamika scen i zmiany narracji mocno się do tego przyczyniają. Książka idealna dla każdego fana gatunku.

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - maitiri_books
maitiri_books
Przeczytane:2020-01-24, Ocena: 6, Przeczytałam,

"Ktoś, kogo znamy" to wciągająca, intrygująca i trzymająca w napięciu opowieść o tym, że nawet jeśli wydaje nam się, że kogoś znamy, nigdy nie jest tak do końca. Każdy ma jakieś swoje tajemnice.

Na przedmieściach cichego, spokojnego miasteczka Aylesford ktoś włamuje się do domów. Nic nie ginie, ale włamywacz zna zawartość komputerów mieszkańców. Poznaje ich tajemnice. Wiadomo, że włamał się do dwóch domów. Dwie osoby otrzymały anonimowe listy z przeprosinami. Mieszkańcy zaczynają się bać o swoje latami skrywane sekrety. Jedną z osób, do której także się włamano i która otrzymała list, jest Robert Pierce. Mężczyzna niedawno zgłosił zaginięcie swojej żony Amandy. Po jakimś czasie policja odnajduje jej zwłoki. Została zamordowana. Napięcie w okolicy rośnie, piętrzą się podejrzenia. Kto jest mordercą? Czy zabójstwo ma związek z włamaniami? Co na temat mieszkańców wie włamywacz i w jaki sposób ma zamiar tę wiedzę wykorzystać?

Książka rozpoczyna się mocną sceną. Jest piątek, 29 września. Pierwszoosobowy narrator opowiada jak popełnił morderstwo. Wiemy więc od razu, że ktoś został w brutalny sposób zabity. Kto? Dlaczego? Po tym krótkim wstępie narracja zmienia się na trzecioosobową i rozpoczyna się właściwa fabuła. Robert Pierce zgłasza na komisariacie zaginięcie żony. Olivia, matka i żona, dowiaduje się nagle, że jej poukładane i szczęśliwe życie to pozory. Jej szesnastoletni, dobrze wychowany syn, zaczął robić coś, co nie mieści jej się w głowie. A detektywi Webb i Moen dostają zgłoszenie o zatopionym w jeziorze aucie. Prawdziwa akcja rozpoczyna się od pewnych niewinnych smsów do Raleigha, które przypadkowo odczytuje matka. Wiadomości te uruchamiają lawinę niespodziewanych zdarzeń. Włamania, anonimowe listy i sekrety, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Problemy rodzicielskie i małżeńskie. Najbliżsi, którzy pokazują swoją drugą twarz. Oj dzieje się w tej książce, dzieje. Pozornie spokojne przedmieście, przemili sąsiedzi, którzy dobrze się znają i nawet przyjaźnią. Kobiety spotykają się w większym gronie w klubie literackim, mężczyźni grają razem w golfa. Sielanka. Nikt z sąsiadów nawet nie przypuszcza, jakie tajemnice skrywają ci ludzie, których przecież dobrze znają. Albo wydaje im się, że znają.

Książka jest świetna. Autorka bardzo dobrze stopniuje napięcie, krok po kroku, etap po etapie. Fabuła jest zawiła, bogata w szczegóły i mocno wciągająca. Nie nużyła mnie ani przez moment. Na pewno duży wpływ na to miały krótkie rozdziały, które dodatkowo podzielone są na scenki oddzielone gwiazdkami. Narratorem każdej scenki jest inna osoba. Dzięki takiemu zabiegowi akcja wydaje się nie zwalniać ani na moment. Dzieje się dużo i dzieje się szybko. Nie przeszkadzało mi przeskakiwanie od jednej osoby do drugiej. Taka zmiana ról dobrze wpływała na fabułę, nie tylko ją urozmaicała, ale też uzupełniała i świetnie budowała napięcie aż do samego zaskakującego finału. 

Bohaterów w tej książce jest wielu, chociaż wiodącą postacią wydaje się być Olivia. Jej rodzinne problemy, a także to, co dzieje się u jej przyjaciół, zdecydowanie wychodzą na prowadzenie. Olivia to matka szesnastoletniego Raleigha, żona Paula, przyjaciółka Glendy, spełniona, zadowolona z życia kobieta. Do czasu. Za sprawą występku syna jej świat zaczyna chwiać się w posadach. Kobieta robi coś, co ma wpływ na całą ich lokalną społeczność i czego przyjdzie jej żałować jeszcze przez długi czas. Sprawa morderstwa, z którą Olivia przecież nie ma nic wspólnego, wywróci jej życie do góry nogami. A także spokojne życie wszystkich jej sąsiadów i przyjaciół. Wszyscy bohaterowie tej powieści zostali ciekawie rozpisani. O każdym możemy się czegoś dowiedzieć, każdego próbujemy zrozumieć. Oprócz dorosłych uwikłanych w pozornie zwyczaje sprawy, mamy tu dwóch nastolatków, wspomnianego już Raleigha, który wymyka się nocą z domu w poszukiwaniu wrażeń i Adama, który nie potrafi sobie poradzić z problemami inaczej niż sięgając po alkohol. Nie radzi sobie również jego mama, która nie tylko próbuje ratować syna, ale też jakoś scalić swoją rodzinę. Jest też dwójka detektywów, którzy próbują rozwiązać sprawę zabójstwa, a przy okazji ujawniają niewygodną prawdę o mieszkańcach cichego przedmieścia. I pewna starsza, wyjątkowo upierdliwa kobieta, która wprowadza zamęt i nieświadomie naraża się na niebezpieczeństwo.

Jestem pozytywnie zaskoczona tą powieścią. Powoli odkrywane karty z życia mieszkańców szokowały mnie. Czytałam tę książkę z naprawdę ogromnym zainteresowaniem. Kameralny, rozgrywający się w zamkniętej społeczności dramat. Ciężki od skrywanych tajemnic, nieco mroczny, klaustrofobiczny klimat. „Ktoś, kogo znamy” to thriller idealny dla wielbicieli dusznej atmosfery małych miejscowości i opowieści o życiu i problemach zamkniętej sąsiedzkiej społeczności. Gorąco polecam!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Link do opinii

Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że ktoś podmienia mi strony w czytanych przeze mnie książkach. Mam tę samą okładkę, ale chyba inną treść.
Kiedy mi coś przypada do gustu, kiedy znajduję w książce coś, co chcę docenić, to w innych opiniach czytam, że to dziwna i mało zajmująca książka.
Natomiast kiedy spotykam się z ogromem entuzjazmu u innych czytelników, to nie potrafię zauważyć tego, co oni dostrzegli.

"Ktoś kogo znamy" Shari Lapeny to czwarta książka wydana w naszym kraju przez Wydawnictwo Zysk i S-ka. To thriller, który porywa czytelników i wskazuje co może się wydarzyć, kiedy zbyt intensywnie zainteresujemy się sąsiadami.
Ze skrzydełek książki krzyczą do nas informacje jak piekielnie dobrze jest to napisana książka, jak ważną problematykę porusza, jak buduje napięcie...

Autorka osadziła akcję swojej powieści w dusznym miasteczku niedaleko Nowego Jorku. Ktoś włamuje się do domów i przegląda zawartość komputerów, przez co najprawdopodobniej poznaje najbardziej skrywane tajemnice ich właścicieli.
Dodatkowo odnaleziono zwłoki kobiety, która niedawno zaginęła, a do jej domu również miał się zakraść rzeczony włamywacz. Niepokój w mieszkańcach narasta. Do tego ktoś pisze anonimowe listy z przeprosinami do ofiar włamywacza...

Książkę rozpoczyna prolog, który nie jest bajką dla dzieci.
Potem przechodzimy do rozdziałów, w których poznamy poszczególnych mieszkańców. Wszystko będzie się toczyć w okół Olivii Sharpe i jej nastoletniego syna Raleigha. Będziemy odkrywać sąsiedzkie powiązania, przemilczane konflikty. I patrzeć jak członkowie rodzin są sobie obcy. Jak żona nie wie nic o mężu i odwrotnie. Jak rodzice nie rejestrują tego, co dzieje się z ich dziećmi.

Autorka wdzięcznie miesza czytelnikowi w głowie, zwodzi. I choć samym rozwiązaniem byłam zawiedziona, bo jest bardzo schematyczne, to zakończenie samej powieści oceniam na plus.
I dla mnie to jest wszystko co mogę dobrego o tej książce napisać.

Postaci są jak zrobione przez kalkę. Wszystkie identyczne i kompletnie bezbarwne. Nudne. A ich wzajemne relacje określiłabym na wzór pewnej opery mydlanej opowiadającej o wielkim świecie mody. I nie tylko ich relacje. Narracja i dialogi mówią o tym samym, po wielokroć.
Rozumiem, że miała to być łatwo przyswajalna historia z gatunku tych, które nie prowokują czytelnika do nadmiernego wysiłku, ale naprawdę nie trzeba nam stale powtarzać tego samego...
Miałam wrażenie, że jak otworzę tę książkę na losowej stronie, to z jej treści dowiem się i tak tego, co się do tego momentu w fabule wydarzyło.
Przeczytać ją można z prędkością światła, ale nie dlatego, że jest taka zajmująca. Napięcia niestety żadnego nie odnotowałam.
Przewracałam oczami i wzdychałam. Czułam się jakby wpadł mi do gardła gorący kartofel i prędzej go połknę niż wypluję.

Autorka chciała przedstawić małe, zamknięte środowisko, które zatracając się w ciągłych kłamstwach i życiu na pokaz nie wie już komu może ufać. Nikt o sobie nic nie wie, nawet najbliżsi.
To mogła być zajmująco napisana historia, nawet jak w ogólnie przyjętym schemacie. Mogła, ale dla mnie nie była.

Link do opinii
Avatar użytkownika - czyczytasz
czyczytasz
Przeczytane:2020-01-21, Ocena: 6, Przeczytałam,

Na przedmieściach małego miasteczka dochodzi do kilku włamań do domów i komputerów ich właścicieli. Ktoś odkrył wiele małych sekretów, które wkrótce moga ujrzeć światło dzienne. Jednocześnie jeden z mieszkańców zgłasza zaginięcie żony. Czy te dwie sprawy mają coś wspólnego ? Czy włamywacz odkrył co stało się z kobietą ? A może to właśnie on odpowiada za jej zaginięcie ? Wkrótce dowiemy się jak daleko jest zdolny posunąć się człowiek w obronie najbliższych i własnych sekretów.
 

"Ktoś, kogo znamy" to książka, która zachwyciła mnie pod każdym względem. Interesująca i trzymająca w napięciu fabuła oraz liczne zwroty akcji nie pozwoliły odłożyć lektury na bok, a różnorodni bohaterowie stanowili świetne dopełnienie całości. Każda z przedstawionych postaci to człowiek z krwi i kości, który cierpi i odczuwa różne emocje. Mogliby być moja siostra, twoim synem lub naszymi sąsiadami, dzięki czemu historia nabierała bardzo rzeczywistego wymiaru. Jednak pod maską sympatycznego sąsiada lub pięknej sąsiadki skrywają sekrety, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. W trakcie lektury kilkukrotnie próbowałam rozwiązać zagadkę zaginionej kobiety i za każdym razem moje przypuszczenia były błędne. Każda kolejna strona to nowe tajemnice, trudne wybory i działania, za którymi kryją się prawdziwe ludzkie dramaty. Dodatkowymi atutami są również lekki i bardzo przystępny styl autorki oraz przedstawianie wydarzeń z perspektywy różnych bohaterów, co pozwala nam lepiej ich poznać i zgłębić skrywane przez maleńką społeczność sekrety.

 

Jeśli macie ochotę na książkę, która zaintryguje i zaserwuje odrobinę niepewności czy nawet strachu trafiliście idealnie. Nikt nie jest tym kim się wydaje a z pozoru spokojne miasteczko skrywa tajemnice, które wywołają dreszczyk emocji.

Link do opinii
Inne książki autora
Niechciany gość
Shari Lapena0
Okładka ksiązki -  Niechciany gość

Pełen niespodziewanych zwrotów akcji thriller, napisany przez autorkę bestsellerów Para zza ściany i Nieznajoma w domu. W Catskills panuje zima,...

Nieznajoma w domu
Shari Lapena0
Okładka ksiązki - Nieznajoma w domu

Teraźniejszość, której nie pamiętasz. Przeszłość, która nie da ci spokoju. Karen i Tom są szczęśliwi. Mają uroczy dom w północnej części stanu Nowy...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Cóż złego jest w tym, że próbuje się przeprosić za zły uczynek? Okazuje się, że należy dbać przede wszystkim o to, żeby nie zostać przyłapanym.


Więcej
Recenzje miesiąca
Czarne Miasto
Marta Knopik
Czarne Miasto
Raptus
Magdalena Kulus
Raptus
Światło ukryte w mroku
Sharon Cameron
Światło ukryte w mroku
Dzieci, których nie ma
Renata Piątkowska;
Dzieci, których nie ma
Zamieć
Gabriel Dylan
Zamieć
I co ona ma zrobić?
Holly Bourne
I co ona ma zrobić?
Złodziejka truskawek
Joanne Harris
Złodziejka truskawek
Szpieg za miliard dolarów
David E. Hoffman
Szpieg za miliard dolarów
Pokaż wszystkie recenzje