„Wierz mi, miałam ochotę walnąć cię raz czy dwa… albo pięć”.
Gdy mężczyzna, którego uwielbiałaś będąc dzieckiem zostaje twoim trenerem, spodziewasz się, że okaże się to najwspanialszą rzeczą, jaka przytrafiła ci się w życiu. Słowo klucz: spodziewasz się.
Wystarczył tydzień, by dwudziestosiedmioletnia Sal Casillas zaczęła się zastanawiać, co właściwie widziała w międzynarodowej ikonie piłki nożnej – dlaczego miała jego plakaty na ścianach i nawet wyobrażała sobie, że za niego wyjdzie i spłodzi z nim małych superpiłkarzyków? Sal wiele lat temu doszła do siebie po najgorszym „nie-zerwaniu” w historii zmyślonych związków, z mężczyzną, który nie wiedział nawet o jej istnieniu. Nie jest więc przygotowana na nową wersję Reinera Kultiego, trenującego jej drużynę: cichy i zamknięty w sobie jest tylko cieniem wybuchowego, pełnego pasji mężczyzny, którym kiedyś był. Nic nie mogło przygotować jej na spotkanie z nim. Ani na mordercze skłonności, które w niej wzbudził.
„Sal, proszę, nie zmuszaj mnie, żebym odwiedzała cię w więzieniu. Nie do twarzy ci w pomarańczowym”.
To będzie najdłuższy sezon w jej życiu.
Wydawnictwo: NieZwykłe
Data wydania: 2018-08-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 545
Tytuł oryginału: Kulti
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
„Kultiego” autorstwa Mariany Zapaty skończyłam już kilka ładnych dni temu, jednak ciągle nie wiem co mam napisać o tej książce. Gdybym miała ocenić ją przez pryzmat pierwszych stu kilkudziesięciu stron to powiedziałabym, że jest to lektura dla wytrwałego i cierpliwego czytelnika. Ponieważ wydarzenia tam rozgrywające się nic nie wnoszą do fabuły, a sama akcja ciągnie się niemiłosiernie. Na szczęście w okolicach mniej więcej dwusetnej strony, jakby po przekroczeniu magicznej bariery, wszystko zaczyna się zmieniać. Akcja wreszcie nabiera tempa, a dialogi stają się coraz śmielsze i zabawniejsze. To właśnie od tego momentu wreszcie zrozumiałam za co czytelnicy pokochali twórczość Mariany Zapaty.
„Ludzie będą Cię osądzać niezależnie od tego, co będziesz robić, Sal. Nie słuchaj ich, bo ostatecznie to ty musisz żyć ze swoimi wyborami i z tym, dokąd cię zaprowadzą. Nikt nie przeżyje życia za ciebie.”
Z pozoru „Kulti” może wydawać się kolejnym romansem jakich wiele, lecz nic bardziej mylne. Mariana Zapata co prawda w swojej powieści wykorzystała znane wszystkim schematy, jednak mimo to stworzyła coś całkiem nowego. W przeciwieństwie do innych książek z tego gatunku czytelnik nie znajdzie tutaj wielu miłosnych uniesień, scen erotycznych czy miłości od pierwszego wejrzenia. Wręcz przeciwnie, autorka w tej powieści postawiła przede wszystkim na przyjaźń. To właśnie ona stopniowo rozwija się na kolejnych stronach powieści, aby dopiero na sam koniec przerodzić się w głębsze uczucie między dwojgiem głównych bohaterów. Po przeczytaniu tych początkowych rozdziałów naprawdę nie spodziewałam się, że historia Sal i Reinera tak bardzo mi się spodoba. W szczególności, że nie jestem zbyt wielką fanką piłki nożnej i podchodziłam do tego wątku bardzo sceptycznie. Jednak obserwując na treningach oraz meczach Salome i inne Dudziarki naprawdę świetnie się bawiłam.
A jeśli już mowa o głównych bohaterach to musze powiedzieć, że na początku szczerze nie cierpiałam Kultiego. Chyba nigdy w życiu nie spotkałam się w żadnej książce z drugą tak opryskliwą i arogancką postacią. Reiner przez większość czasu w ogóle się nie odzywał ani nie okazywał żadnych emocji, tylko stał i nic nie robił. Zupełnie nie potrafiłam go rozgryźć. Salome natomiast to postać z krwi i kości, która miewała zarówno swoje lepsze jak i gorsze dni. Na co dzień była skryta i opanowana, jednak kiedy już wybuchała to na całego. Bardzo spodobała mi się jej relacja z ojcem. Naprawdę rzadko spotyka się tak silną więź miedzy ojcem a dorosłą córką.
„Najskuteczniejszym sposobem utrzymania pokoju jest bycie przygotowanym na wojnę.”
„Kulti” to idealna lektura dla każdego fana kobiecej piłki nożnej i nie tylko. To książka, której jeśli damy kredyt zaufania to odkryjemy, że za nużącym początkiem kryje się wspaniała i nietypowa historia o zaufaniu, przyjaźni, miłości oraz walce o własne szczęście i marzenia.
Aleksandra
Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Kulti” autorstwa Mariany Zapata.
Więcej na :
Książka przybliża nam historię zawodniczki piłki
nożnej, której trenerem nagle zostaje jej idol z dzieciństwa, czyli
tytułowy Kulti. W tej książce zdecydowanie mogłam znaleźć cząstkę
siebie i to podobało mi się w niej najbardziej. Od dawna jestem związana ze sportem i wszystkim fanom, zawodnikom czy kibicom ta pozycja powinna się spodobać. Po pierwsze zakochałam się w ilości stron! Uwielbiam grube książki dzięki którym lepiej możemy się poznać
z bohaterami i mocniej z nimi związać. Po drugie spodobało mi się
świetne ukazanie emocji, atmosfery i ducha drużyny. Po trzecie bałam
się, że będzie to zwykły, prosty i lekki romans, a w tych 545 stronach
kryje się prawdziwa i głęboka historia! Uwielbiam te długie opisy,
emocje i ukazanie prawdziwych kontaktów międzyludzkich. Co średnio mi
się podobało? Początek! Tak naprawdę tytułowy Kulti, który w sumie
jest jednym z głównych bohaterów do 150 strony mówi dosłownie ze trzy
zdania, a dopiero po 180 stronie zaczynamy go lepiej poznawać. Mimo
długiego wstępu książka i tak mnie pochłonęła! Czytałam inne recenzje tej autorki i wiele osób piszę, że jest to częste w jej stylu pisania. Jest to moja pierwsza pozycja tej autorki i chętnie sięgnę po koleje ! Uwielbiam historie ze
sportem w tle i żałuje, że mamy ich tak mało. Ach i tatuaż Kultiego!
Po tym już byłam kupiona w 100% - nie będę zdradzała Wam co to, ale
sama mam taki sam i wiem, jak dużo dla mnie znaczy! Ja polecam. Książka lekka i idealna na letnie popołudnia. Nie trzeba nad nią spędzać dużo czasu, szybko się ją czyta.
,,Kulti" to książka Mariany Zapaty, która najbardziej mnie intrygowała. Kiedy zaczęłam odkrywać twórczość autorki, ta konkretna publikacja była już niedostępna w papierowej wersji, dlatego miałam zamiar poznać w wersji elektronicznej. Jednak w bookmediach bardzo często pojawiały się plotki na temat tego, że wydawnictwo planuje wznowienie tego tytułu, więc postanowiłam poczekać. I faktycznie, plotki okazały się prawdą. Czy jednak po tak długim oczekiwaniu, książka spełniła moje oczekiwania? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są Sal Casillas i Reiner Kulti. On jest żywą legendą -- niemieckim piłkarzem, który zakończył sportową karierę w świetle chwały. Natomiast ona młodą zawodniczką, która przez lata go podziwiała. Dlatego, kiedy okazuje się, że jej idol zostanie asystentem trenera jej drużyny -- Sal jest bardzo podekscytowana tym faktem. Niestety, dość szybko okazuje się, że mężczyzna, który przez lata był jej wzorem i motorem napędowym jej kariery, nie jest taki, jakiego go sobie wyobrażała. Czy zatem ich współpraca przyniesie im jakieś korzyści? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury.
Twórczość Mariany Zapaty znam nie od dziś i doskonale wiem, dlatego nazywają ją królową slow burnów. Relacje jej bohaterów zawsze rozwijają się powoli. Autorka najpierw daje im się odpowiednio poznać, następnie zaprzyjaźnić, a dopiero potem pozwala, by wybuchła między nimi namiętność. Nie inaczej było również w przypadku Sal i Kultiego, dlatego zrozumiem, jeżeli część czytelników nie podzieli mojej opinii na temat tej książki, ponieważ przez pierwsze 150-200 stron nie dzieje się nic, co pozwoliłoby stwierdzić, że tych dwoje ma się ku sobie, ponieważ główny bohater praktycznie się przez ten czas nie odzywa, a jak już to robi, wychodzi na totalnego gbura.
Natomiast myślę, że fani romansów sportowych, a w szczególności piłki nożnej będą ukontentowani, ponieważ znajdą w tej książce wiele elementów, które na co dzień towarzyszą profesjonalnym sportowcom. W ,,Kultim" znajdziecie zatem sceny przygotowania kondycyjnego, treningów taktycznych, opisów meczów, turniejów, odnowy biologicznej, czy wewnątrz zespołowej rywalizacji. Ja lubię takie klimaty, więc dla mnie początek książki, który był wypełniony po brzegi właśnie takimi elementami, nie był nudny ani przed chwilę, ale zdaje sobie sprawę z tego, że nie dla wszystkich jest to tak interesujący temat i niektórzy mogli nieco zniechęcić się do tej publikacji.
Jednak radzę się nie poddawać i dać szansę tej książce, bo naprawdę warto, bo jest to świetna historia -- nie tylko o miłości, ale przede wszystkim o dążeniu do celu, o spełnianiu marzeń, o rodzinie i pięknej przyjaźni, która z biegiem czasu zamieniła się właśnie w miłość pełną pasji, wzajemnego wsparcia i troski.
Reiner Kulti to gwiazda piłki nożnej i niespełniona, dziecięca miłość Sal. A teraz, również jej trener. Dziewczyna kiedyś zadurzona w seksownym piłkarzu teraz marzy jedynie o tym, aby... uderzyć go raz czy dwa pięścią w twarz.
Sal jest bardzo dobrą zawodniczką. Gra w Dudziarkach i piłka nożna jest jej życiem. Dosłownie. Dla niej zrobi wszystko. Teraz do jej drużyny dołącza Kulti. Po byłej gwieździe piłki nożnej wszyscy spodziewają się cudów na boisku. Tymczasem ich trener nie robi nic. Kiedy Kulti nie tylko ignoruje zespół, ale również zaczyna okazywać do nich oraz ich fanów niechęć, Sal wybucha i obrzuca Reinera wyzwiskami. Sprzeczka okazuje się iskrą, która rozpala niezwykłą przyjaźń między trenerem a zawodniczką. Dla tej przyjaźni oboje wiele poświęcą. Czy będzie warto?
Książka Mariany Zapaty jest lekturą przyjemną i ciekawą. Z zaintrygowaniem śledziłam losy Sal i Kultiego. Niestety książka ma kilka małych niedociągnięć. Po pierwsze fabuła jest jak dla mnie strasznie rozwleczona. Po drugie dostrzegam kilka luk w życiorysie Kultiego i kilka pytań, które zostały bez odpowiedzi. Mimo tego książkę oceniam pozytywnie. Autorka miała oryginalny pomysł na fabułę. Książka napisana jest lekkim i zabawnym językiem. Polecam ją raczej czytelnikom niewymagającym.
Rewelacyjny romans legendarnej Mariany Zapaty! Diana Casillas myślała, że po wszystkim, co przeżyła, nic nie może jej zaskoczyć, a jednak się myliła....
Autorka bestsellerowych powieści slow burn romance Od Lukova z miłością, Wielki Mur z Winnipeg i Kulti! Aurora De La Torre wie, że powrót w rodzinne strony...
Przeczytane:2026-03-02, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam, Wydawnictwo NieZwykłe,
„Bycie przygotowanym do wojny to jeden z najbardziej skutecznych sposobów na zachowanie pokoju”.
„Ludzie będą cię osądzać niezależnie od tego, co zrobisz, Sal. Nie słuchaj tego, co mają do powiedzenia, bo w ostatecznym rozrachunku to ty sama musisz żyć ze swoimi wyborami i ich konsekwencjami. Nikt inny nie przeżyje życia za ciebie”.
"Kiedy coś roztrzaska się na zbyt wiele kawałków, nie możesz ciągle się na nie gapić ani próbować tego posklejać. Czasem trzeba po prostu pozamiatać resztki z podłogi, wyrzucić i kupić coś nowego".
Twórczość Mariany Zapaty jest mi dobrze znana z takich powieści jak "Wielki Mur z Winnipeg i ja", "Od Lukova z miłością" czy "To, co w nas dojrzewa". Każdą z nich osobiście uwielbiam i do każdej z przyjemnością wrócę w wolnej chwili, jednakże przyznam się bez bicia, że nie wszystkie powieści autorki tak bardzo przypadły mi do gustu, dlatego byłam bardzo ciekawa jak będzie w przypadku Kulti? 🤔 ponownie poczuję uwielbienie czy tym razem może raczej zawód? Czy autorce uda się mnie zaciekawić tą historią? W końcu wszyscy dobrze wiemy, że jej książki do najkrótszych nie należą... i wiecie co? Ja się zakochałam! Ponownie 😂
Mariana Zapata w powyższym tytule przedstawia nam historię Reinera Kultiego - byłej legendy niemieckiego futbolu oraz Sal Casillas - dziewczyny, która związała z piłką nożną swoją zawodową przyszłość i jednocześnie ogromnej fanki Kultiego, która nigdy nie przypuszczała, że będzie jej dane poznać swojego idola. Ścieżki tych dwojga przecinają się, gdy mężczyzna dołącza do drużyny Sal jako trener. Super, prawda? Tylko w teorii, ponieważ w praktyce mężczyzna okazuje się oziębłym, zamkniętym w sobie mrukiem, który nie odzywa się praktycznie do nikogo, jedynie obserwując jak radzą sobie "Dudziarki". Wystarczył tydzień, by dwudziestosiedmiolatka zaczęła się zastanawiać, co właściwie widziała w tej międzynarodowej ikonie sportu: dlaczego miała jego plakaty na ścianach i nawet sobie wyobrażała, że za niego wyjdzie i będzie matką jego dzieci? Ten gburowaty mężczyzna nie jest kimś, kogo Sal mogłaby darzyć takim uwielbieniem. Trudno jej nawet go tolerować. Przed kobietą sezon pełen potyczek słownych i znoszenia fochów mężczyzny, którego kiedyś podziwiała, a może nawet… kochała?
Jeżeli mam być szczera to ta książka przerosła moje oczekiwania względem niej. Zapata nie tylko znakomicie budowała napięcie dzięki, któremu kolejny raz utwierdza mnie w fakcie, że jest niezaprzeczalną mistrzynią slow burn ale także i klimat futbolu. Była nie jedna i nie dwie opisane sytuacje, gdy dziewczyny miały trening, rozmowy z trenerem czy sam mecz. Czytało się o tym znakomicie, zupełnie tak, jakbyśmy siedzieli sami właśnie na trybunach i ktoś nam jedynie komentował dziejącą się właśnie sytuację. Z Kultiego był "ciężki orzech do zgryzienia" i od początku między nim a Sal były pewnego rodzaju zgrzyty, a charakter dziewczyny i umiejętność pyskowania w pewnych sytuacjach, jedynie podkręcała klimat całej ich początkowej relacji w której absolutnie nie pałali do siebie sympatią i było to bardzo mocno czuć.
Uważam, że autorka genialnie połączyła motywy sportu, enemies to lovers a także slow burn z wykreowaniem bohaterów o wyrazistych charakterach oraz pokazaniem, że faktycznie przyjaciół poznaje się w biedzie a także że warto jest pomagać i ciężko nad sobą pracować, aby coś osiągnąć. Moim zdaniem nie jest to pozycja obowiązkowa dla fanów ww. motywów. Polecam 💙 #mustreadbook
"Możesz osiągnąć, co tylko zechcesz, o ile wystarczająco ci zależy".
"– Nikt inny nie zadba o twoje interesy, musisz to zrobić sama".