Lalki z getta

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2013-04-23
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788378395010
Liczba stron: 384

Ocena: 4.64 (11 głosów)

Przejmujący opis wojny widzianej oczami dziecka i jego prześladowcy. Porywające studium ludzkiej odwagi i siły przebaczenia.

Żydowski chłopiec imieniem Mika na początku wojny dziedziczy po dziadku płaszcz, a wraz z nim kolekcję pacynek ukrytą w jego licznych kieszeniach. Lalki pozwalają mu choć przez chwilę zapomnieć o potwornościach wojny i pomóc zapomnieć innym. Talent Miki zostaje odkryty przez niemieckiego żołnierza, który zmusza go do rozpoczęcia podwójnego życia, walki o życie i honor. Chłopcu udaje się jednak znaleźć nowe zastosowanie dla lalkarskiego talentu i sekretnych kieszeni płaszcza.

Powieść opisuje też drugie oblicze wojny widzianej oczami niemieckiego żołnierza, Maxa, który później trafia do syberyjskiego gułagu. Łącznikiem między postaciami żydowskiego chłopca i hitlerowca staje się jedna z pacynek, która przekazywana z pokolenia na pokolenie symbolizuje trudne dziedzictwo wojny.

Eva Weaver jest pisarką, terapeutką i artystką, często odwołującą się w swojej pracy i twórczości do kwestii przynależności oraz dziedzictwa historycznego. Podobnie jak wielu Niemców, zmaga się z ciężarem II wojny światowej i to właśnie z tych uczuć zrodziła się książka Lalki z getta. Obecnie autorka pracuje nad kolejną powieścią

Kup książkę Lalki z getta

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Lalki z getta

Historie oparte na wydarzeniach II wojny światowej zawsze odnajdują szczególne miejsce w moim sercu. Tym razem stało się tak za sprawą powieści Evy Weaver "Lalki z getta". W swojej książce autorka w zadziwiająco spójny i interesujący sposób połączyła historię nastoletniego żydowskiego chłopca - ofiary oraz niemieckiego żołnierza - kata. A to wszystko dzięki osobliwej pasji, którą przekazał wnukowi jego dziadek - lalkarz. Mężczyzna w wolnym czasie konstruował pacynki i ożywiał je podczas lokalnych przedstawień. Wśród wielu różnych kukiełek obrazujących ludzi i zwierzęta jedna była tą szczególną, wyróżniającą się od reszty - niewielka pacynka księcia w futrzanym ubranku z koroną na głowie. To właśnie lalkę księcia wraz z innymi kukiełkami ukrytymi w kieszeniach starego płaszcza podarował wnukowi Mice Hernsteynowi jego dziadek w ostatnich minutach swojego życia. Teraz, po latach, Mika, sam będąc dziadkiem, opowiada wnukowi Danielowi o dzieciństwie spędzonym w Warszawie przypadającym na lata wojny i okupacji, o niezwykłych przedstawieniach kukiełkowych organizowanych w getcie oraz o pacynkach, które w tamtym czasie miały szczególną moc czynienia życia lepszym...

Druga część książki zawiera opowieść pewnego niemieckiego żołnierza, nazisty, Maxa odpowiedzialnego za deportacje ludności żydowskiej z warszawskiego getta. Jego historia początkowo wiąże się z małym lalkarzem i pacynkami, ale później przybliża nam losy Niemca już po zakończeniu wojny. Dowiadujemy się o jego zesłaniu na Syberię, ucieczce z gułagu i wieloletniej wędrówce do domu. Max przed śmiercią pragnie podzielić się swoją historią z synem Karlem, a później także z wnuczką Marą, która w imieniu nieżyjącego już dziadka decyduje się poszukać śladów żydowskiego chłopca, o którym słuch zaginął...

Obie te opowieści łączy mała kukiełka Księcia, która kryje w sobie szczególną moc. Lalka stworzona przez dziadka Hernsteyna staje się symbolem odwagi i wolności, lekiem na samotność, antidotum na głód, chłód, nędzę i ból oraz oznaką prawdziwej przyjaźni.

Trzecia część to już próba odnalezienia Miki Hernsteyna przez Markę - wnuczkę Msza. Czy udana?... Przeczytacie w książce.

Eve Weaver stworzyła bardzo interesującą opowieść o strasznych czasach, które z jednej strony dawno przeminęły, a z drugiej wciąż pozostają żywe i obecne w naszej pamięci, naszych sercach i naszej historii. O II wojnie powiedziano i napisano już bardzo wiele, ale wciąż jeszcze można odnaleźć w tej tematyce coś nowego, niepowtarzalnego, wartego uwagi i zainteresowania. W powieści "Lalki z getta" taką nowinką były dla mnie teatrzyki kulkiełkowe wystawiane przez żydowskiego chłopca za murami getta oraz rozrywkowe przedstawienia lalkowe dla niemieckich żołnierzy SS i gestapo. Jak dotąd nie natknęłam się na taki motyw, którym autorka mile mnie zaskoczyła.

Pokazanie różnych aspektów wojny z dwóch skrajnie różnych punktów widzenia okazało się niezwykle interesujące. Opowieść ofiary, która straciła wszystko i relacja kata wykonującego rozkazy dowódców skłania do zastanowienia i wyciągania wniosków. Choć jest to sfabularyzowana opowieść muszę przyznać, że autorka zadbała o jej wiarygodność starając się rzetelnie oddać rzeczywistość tamtych strasznych lat. Co prawda zabrakło mi trochę nastroju grozy i okrucieństwa wojny, emocje gdzieś tam były, ale nie trafiały do mojego serca, jednak opowieść o lalkarzu z getta na pewno pozostanie w mojej pamięci. Ta niezmiernie ciekawa historia była dla mnie tak naprawdę tylko relacją, a spodziewałam się wzruszeń, wstrząsających przeżyć, przerażenia, grozy, strachu, czyli tych wszystkich odczuć jakie towarzyszą wojnie. Odnoszę wrażenie, że Eve Weaver nie do końca potrafiła wczuć się w opisywane wydarzenia, ubrała po prostu w słowa opowieści przekazane jej przez rodziców, ale czegoś jednak zabrakło.

"Lalki z getta" polecam czytelnikom gustującym w tematyce wojennej, jednak zaznaczam, że że nie jest to powieść faktograficzna, a raczej luźna opowieść o żydowskim chłopcu, którego losy w zaskakujący sposób połączyły się z życiem niemieckiego żołnierza. Jeśli ciekawi Was rozwinięcie tego wątku koniecznie sięgnijcie po powieść Eve Weaver. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kaariokaa
kaariokaa
Przeczytane:2013-08-11, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2013, Mam,

Przyznaję, łatwo mnie złapać na haczyk ładnej okładki i ciekawego tytułu. Mam słabość do ilustracji w stylu retro, sepiowanych zdjęć, pastelowych obrazków, fotografii z emocjonalnym ładunkiem. Intrygują mnie tytuły, które niby coś sugerują, ale są na tyle tajemnicze, że nie wiadomo do jakiej treści je dopasować. Jeśli dodatkowo za piękną okładką i interesującym tytułem, kryje się historia zwykłych ludzi - bez namysłu wciągam ją na listę książek do przeczytania. A gdy opowieść jest opowieścią dziecka, jest więcej niż pewne, że pobiegnę po nią do księgarni nie czekając na to aż mąż zapyta: kochanie, jaką książkę chcesz na urodziny? Lalki z getta Evy Weaver wypatrzyłam w kwietniowych zapowiedziach wydawniczych. Już sam tytuł wzbudził moją ciekawość, bo nijak nie potrafiłam znaleźć miejsca dla zabawek w przygnębiającym, pełnym bólu, strachu i głodu świecie zniewolonych Żydów. Opisu z okładki nie czytałam, pomyślałam więc, że skoro historia napisana przez Weaver, jest historią dziecka, to może właśnie mali dorośli określani są mianem lalek? Teoria okazała się chybiona, ale nie przyniosło mi to zawodu. Lalki z getta okazały się przepiękną i wzruszającą historią. Instynkt mnie nie zawiódł, za intrygującym tytułem i przepiękną okładką, kryje się historia jeszcze wspanialsza, niż mogłam przypuszczać.
Gdy został uszyty ten płaszcz, miałem dwanaście lat. Nathan, nasz krawiec i drogi przyjaciel, uszył go dla mojego dziadka w pierwszym tygodniu marca 1938 roku. Dla Warszawy i dla nas był to ostatni rok wolności - tak zaczyna swoją historię Mikhael. Mamy 2009 rok, Mika jest już starszym mężczyzną. Mieszka w Nowym Jorku. Właśnie spaceruje po mieście ze swoim trzynastoletnim wnukiem Danielem. Przypadkowo ujrzany plakat, budzi w nim wspomnienia z okresu wojny. W Danielu, staruszek znajduje wdzięcznego słuchacza. Zaczyna więc swoją opowieść. Opowieść małego lalkarza z warszawskiego getta. Wspomniany płaszcz to pamiątka po zamordowanym przez Niemców dziadku. Szczupły, kilkunastoletni chłopiec niemal w nim tonął. Był niesamowicie ciężki. Objuczony całym dobytkiem mojego dziadka, ciężarem całego jego życia, ledwo mogłem oddychać. Ten płaszcz, to coś więcej niż ciuch przywołujący wspomnienia. W sprytnie ukrytych kieszeniach, Mika odkrył wiele skarbówdrewnianą fajkę, parę okularów i mały tomik poezji, kamyczki, słodycze, ścinki materiałów, kwiat z papieru, miniaturowe skrzypeczki, listy. Odnalazł też kluczyk pasujący do drzwi schowka, tajemniczego świata dziadka. Małe pomieszczenie wypełniały lalki wszelkich rozmiarów i kształtów, w różnych stopniach wykończone. Był wśród nich król, dziewczyna, błazen i wiele zwierząt: krokodyl z na wpół namalowanymi zębami, małpka i koń bez ogona. Niektóre wyglądały tak, jak gdyby miały zaraz zeskoczyć z półki. Innym brakowało kończyn albo ubrań. Od jednej ściany pomieszczenia do drugiej rozpięty był sznurek, a na nim wisiały małe nóżki i ramiona, które jeszcze nie znalazły właściciela. Początkowo samotnie, później w towarzystwie kuzynki Ellie, Mikhael odkrywał świat lalek, który pozwalał mu choć na chwilę oderwać się od wojennej rzeczywistości, a ta dla Żydów z dnia na dzień jest coraz trudniejsza. Zdradziłem Ellie tajemnice dziadkowego płaszcza i odtąd chronił nas oboje, a towarzystwo lalek pomagało nam na chwilę zapomnieć o świecie dorosłych. O świecie, w którym ludzie tworzyli paskudne rzeczy, takie jak getto dla Żydów. O świecie, którego nie potrafiliśmy zrozumieć.
Mika musiał odejść ze szkoły, wraz z matką przenieść się do getta. Mieszkanie dzielili z innymi, w getcie nie było szans na prywatność. Z upływem czasu robiło się coraz bardziej szaro, ponuro i niebezpiecznie. Stukot oficerskich butów wzbudzał strach. Nikt nie mógł czuć się pewnie. Łapanki, eksmisje, upokorzenia były na porządku dziennym. Niemców mogło sprowokować właściwie wszystko. W powietrzu unosił się zapach śmierci. Brakowało żywności i leków. Kolejno upływające dni nie dawały nadziei na poprawę. To trudny czas dla każdego Żyda, zwłaszcza dla dzieci, które nie miały szans na normalne, szczęśliwe dzieciństwo.  W zręcznych dłoniach Miki, lalki ożyły. Małpka płatała figle, krokodyl kłapał paszczą, a książę udzielał mądrych rad. Zabawki wywoływały uśmiech u dzieci z sierocińca, ludzi wywożonych w nieznane, małych pacjentów szpitala. Okazało się, że w trudnych chwilach liczy się nie tylko walka o wolność i zdobycie żywności, ale także te drobne momenty radości, odrobina muzyki, uratowana książka, teatrzyk małego lalkarza.  Sytuacja jeszcze bardziej zagmatwała się w dniu przecięcia ścieżek żydowskiego chłopca i niemieckiego żołnierza Maxa. Mikę zmuszono do wystawiania przedstawień dla okupanta. Co tydzień wraz z Maxem przechodził na aryjską stronę, by bawić znienawidzonych wrogów. Upokorzony, miotany poczuciem winy, z żołądkiem pełnym wmuszanego w niego piwa, chłopiec przeżywał trudne chwile. Wyprawy poza getto będą miały swoje złe, ale i dobre strony, a sam Mika nawet nie przypuszczał, że gdy pewnego dnia skończy się wystawianie przedstawień dla wroga, sytuacja przybierze jeszcze gorszy obrót. Lalki z getta Evy Weaver składają się z dwóch części. Pierwsza jest historią Miki z okresu wojny, druga opowieścią Maxa, który po przegranej Niemców, wraz z wieloma innymi żołnierzami zostaje zesłany do ciężkich prac na Syberię. Eva Weaver pochodzi z Niemiec i choć obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii, nie odcięła się od tematyki wciąż żywej nie tylko w krajach okupowanych, najmocniej dotkniętych niemieckimi działaniami wojennymi, ale także w samych Niemczech. Trudno wszak odciąć się od historii własnego kraju. Rzadko jednak spotykam się z literaturą pierwszej i drugiej wojny światowej spisanej przez autorów pochodzenia niemieckiego. Tym bardziej ciekawi mnie sposób, w jaki tak tragiczny dla naszego kraju okres, widzą nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy. Od razu rzuciło mi się w oczy jedno: choć niemieccy żołnierze wykazywali się nierzadko daleko posuniętym okrucieństwem, po zakończeniu wojny wielu z nich robi rachunek sumienia, niekiedy żałując swoich ofiar, dostrzegając bezsens niektórych działań i rozkazów, zastanawiając się, czy rzeczywiście musiało dojść do ludobójstwa na tak wielką skalę, do śmierci niewinnych ludzi. Do takich ludzi należy Max. Po wojnie sam znajdując się w trudnym położeniu, pracując ponad siły o głodzie, w ciężkich warunkach, przepełniony tęsknotą za rodziną, często wraca myślami do Warszawy, nie mogąc zapomnieć o potwornościach, do których sam się przyczynił. Odżywa w nim pamięć o Mice, spod koszuli wyciąga pamiątkę po chłopcu, którego niegdyś zmusił do dostarczania rozrywki znudzonym żołnierzom. Spektakl trwa. Tym razem w niegościnnych syberyjskich lasach.

Lalki z getta są przepiękną, wzruszającą powieścią ukazującą wojnę oczami dziecka, które początkowo nie bardzo potrafi zrozumieć, co wokół niego się dzieje, ucieka w świat lalek, w którym zło przegrywa, a dobro tryumfuje, następnie zmuszone do dostosowania się do trudnych warunków, bardzo szybko dojrzewa. Ogromnie poruszyły mnie losy malutkiej, rudowłosej sieroty Hannah, cudem uratowanej, drobnej Esther, Kalima, który marzył o grze na altówce. Historie małych bohaterów chwytają ze serce. Trudno powstrzymać łzy. Z perspektywy dziecka wojna wydaje się jeszcze bardziej okrutna, bezsensowna i niezrozumiała.

Debiut Evy Weaver jest debiutem ogromnie udanym. Ciekawa i poruszająca historia, wspaniali bohaterowie, dobre zakończenie i barwny język sprawiają, że książkę pochłania się niezwykle szybko.  To książka o odwadze, przebaczeniu, przełamywaniu słabości. Lekturze towarzyszy moc emocji, Lalki z getta przede wszystkim wzruszają, ale także wywołują uśmiech, niekiedy złość, a czasem strach i niedowierzanie. Z pewnością zapadają w pamięć. Obraz Miki, który tchnął życie w pacynki, a jednocześnie dodał otuchy swym małym i dużym przyjaciołom będzie towarzyszyć mi jeszcze długo. I choć to fikcyjna opowieść, to przecież mogła wydarzyć się naprawdę.

Mój drogi chłopcze, gdyby nie ludzie tacy jak ty, Niemcy już dawno by wygrali, pokonaliby nas na najważniejszych polach. (...) Otępiliby nasze serca, zabili ducha, odebrali nam naszą duszę. Twoje lalki mają w sobie iskrę i światło, w którym możemy się ogrzać. To coś naprawdę cennego.

Link do opinii
Avatar użytkownika - helena610
helena610
Przeczytane:2017-02-20, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki (2017),
II wojna światowa, Holokaust i lalki pacynki, które podtrzymują na duchu i pomagają przeżyć najtrudniejsze chwile. Najpierw z tego wsparcia korzysta żydowski chłopiec Mika, a później... Nie powiem ;) Książka podzielona na trzy części i generalnie dla mnie ciekawsze były dwie pierwsze, a trzecia już trochę przeczytana z rozpędu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - papetka
papetka
Przeczytane:2014-01-26, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2014 ,
Po książce "W lesie wiedeńskim wciąż szumią drzewa" sięgnęłam po "Lalki z getta". Kolejny raz powraca temat Holocaustu i kolejny raz zostaje przedstawiony w inny sposób. Niezmienne natomiast są emocje związane z tą tematyką i wciąż powracające hasło: "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Eva Weaver jest z pochodzenia Niemką. Tak, jak wielu rodaków, zmaga się z ciężarem II wojny światowej. Swoje przemyślenia czy też swoistą próbę rehabilitacji przedstawiła w formie fikcji literackiej opartej na faktach. Do tej pory najbardziej znaną książką o getcie warszawskim był reportaż Hanny Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem". Po licznych publikacjach opisujących życie w lagrach i łagrach, to właśnie relacja Marka Edelmana przybliżała problem Żydów zamkniętych w Getcie Warszawskim. Ewa Weaver ukazała proces niszczenia narodu żydowskiego widziany oczami dziecka. "Lalki z getta" podzielone są na trzy części. Pierwsza to czasy współczesne, druga to historia Miki Hernsteina, a trzecia dzieje Maxa Meierhausera po zakończeniu II wojny światowej. 13-letni Mika Hernstein to żydowski chłopiec. Wcześnie stracił ojca, lecz mimo tego jego dzieciństwo było szczęśliwe. Wychowywała go matka i dziadek, który był dla niego prawdziwym autorytetem. Z chwilą wybuchu II wojny światowej jego poukładany, szczęśliwy świat legł w gruzach. Najpierw Żydom odebrano wszelkie prawa, aby w końcu zamknąć ich w getcie. Jednak nawet tutaj nie mogli czuć się bezpiecznie. Żołnierze niemieccy często zabawiali się kosztem Żydów. Podczas jednej z takich "zabaw" zginął dziadek Miki. W ostatniej chwili prosi wnuka, aby zaopiekował się płaszczem, z którym nigdy się nie rozstawał. Jakie było zdziwienie chłopca, gdy odkrył pasję dziadka. Okazało się, że płaszcz, to istny labirynt. Posiadał wiele kieszeni i kieszonek, w których były prawdziwe skarby. Wśród nich mała, niepozorna pacynka. Mika odkrył też w pokoju dziadka warsztat, w którym ten tworzył szmaciane lalki. Pacynki, a wśród nich najbliższa chłopcu postać Księcia okazały się zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Dzięki nim dzieci z sierocińca Janusza Korczaka, szpitala czy ulicy mogły chociaż przez chwilę oderwać się od wszechobecnego okrucieństwa. Pacynki połączyły też drogi Miki i niemieckiego żołnierza Maxa Meierhausera. Zmusił on chłopaka do cotygodniowych występów przed żołnierzami. "Zapłatą" za dostarczaną rozrywkę był bochenek chleba. Dzięki tej znajomości Mika mógł uratować małe dzieci żydowskie przemycając je pod płaszczem na stronę aryjską. Max, w pewnym stopniu, darzył sympatią tego żydowskiego chłopaka, bo kilka razy ryzykował dla niego własne życie. W podzięce za przysługę Mika ofiarował żołnierzowi Księcia. Po zakończeniu II wojny światowej Max wraz z innymi żołnierzami niemieckimi trafił na Syberię. Zanim jednak tam się dostali, wiele dni spędzili podróżując w bydlęcych wagonach. Los spłatał im okrutnego figla, bo oto z katów stali się ofiarami. Teraz oni zakosztowali ciężkiego życia, wyczerpującej pracy, skromnych racji żywnościowych, przeludnienia, chorób, agresji ze strony Rosjan. Tak, jak kiedyś Mika czerpał siłę z obecności Księcia, tak teraz Max rozmawia z pacynką, dojrzewa do trudnego wyzwania, jakim jest ucieczka. Tak, jak przed laty przynosił szczęście chłopcu żydowskiemu, tak teraz przyniósł je Maxowi. Mika, Max, to dwie postacie z dwóch różnych światów, których drogi skrzyżował przewrotny los. Obok nich kluczowymi przedmiotami są płaszcz i pacynki, a zwłaszcza Książę. Po latach ukochana pacynka wróciła do właściciela. W jaki sposób? Można się o tym dowiedzieć czytając "Lalki z getta". Ewa Weaver napisała książkę, w której pokazuje, jak ważne są drobne gesty, jak wiele znaczy życzliwość i bezinteresowna pomoc. Postać Maxa Meierhausera dołącza do galerii "dobrych" Niemców i potwierdza tezę, że wśród okupantów znajdowały się wrażliwe jednostki. "Lalki z getta" są fikcją literacką, jednak ich bohater-Niemiec przypomina Oskara Schindlera czy też Wilma Hosenfelda z "Pianisty". Książka uświadamia też to, że czasu nie da się cofnąć, a Ci, którzy przeżyli piekło wojny muszą cały czas walczyć z demonami przeszłości. Dotyczy to w równym stopniu ofiar, jak i katów.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agulka
agulka
Przeczytane:2021-01-13, Ocena: 6, Przeczytałem, 52 książki 2021,

" Gdyby nie tamten płaszcz to wszystko w ogóle by się nie wydarzyło".
Mika dostaje po zmarłym dziadku czarny płaszcz, uszyty specjalnie na zamówienie z ogromną ilością kieszeni Mimo, że jest on bardzo obszerny stanowi dla chłopca ważną pamiątkę. Ale to nie wszystko co dostaje. W ich maleńkim mieszkaniu jest tajemnicze pomieszczenie, w którym odkrywa pracownię lalkarską. Wtedy jeszcze nie wie jak ważną rolę w jego życiu i nie tylko odegrają uszyte przez dziadka pacynki.
Chłopiec początkowo traktuje je jako zabawki i tworzy na własną potrzebę krótkie scenariusze teatralne. Zbliżająca się wojna zmienia ich życie rodzinne, bo zaczyna narastać terror wobec nacji żydowskiej. Mika obserwuje jak z dnia na dzień zabierane są im kolejne wolności, ograniczane prawa do racji żywieniowych, do możliwości przemieszczania się, aż do momentu utworzenia getta dla Żydów. Zabawa w teatr początkowo dla rozrywki staje się ważnym elementem przetrwania. Chłopiec trafia do szpitala dziecięcego oraz do sierocińca prowadzonego przez Janusza Korczaka. Tam wykorzystuje swoje pacynki i daje krótkie przedstawienia dla cierpiących dzieci. O małym lalkarzu z getta robi się głośno, więc zainteresowanie się nim przez nazistów to tylko kwestia czasu. Mikę zatrzymuje Max niemiecki żołnierz, który nakazuje mu pojawienie się z przedstawieniem na wieczorze w kwaterze żołnierskiej pod karą utraty życia. Coś co do tej pory było możliwością oderwania się od brutalnej rzeczywistości wojennej staje się źródłem walki o przetrwanie. Chłopiec angażuje się w bardzo niebezpieczną grę - szmugiel dzieci poza teren getta.
Ale powieść ta to nie tylko przeżycia Miki bowiem losy jego i Maxa niemieckiego żołnierza splatają się poprzez pacynkę Księcia. Lalkarz daje ją Maxowi, a wraz z nim trafia ona do rosyjskiego gułagu. Żołnierz trafia tam jako zesłaniec pod koniec wojny. Mężczyzna poznaje wojnę od tej drugiej strony , strony więźnia i to w bardzo surowych syberyjskich warunkach.
Książka ta może nie jest źródłem ścisłych informacji jak przebiegało niszczenie rodzin żydowskich choć przedstawionych jest tu wiele prawdziwych faktów. Jest to zwrócenie uwagi na to , że nawet w tak nieludzkich warunkach człowiekowi potrzebny jest kontakt ze sztuką, choćby po to aby oderwać się do wszechogarniającego marazmu i okrucieństwa. Lalka staje się także nicią porozumienia między wrogami. To wojna opowiedziana z trochę innej perspektywy, perspektywy dziecka artysty.

Link do opinii
Avatar użytkownika - stokrotka__
stokrotka__
Przeczytane:2017-10-27, Ocena: 6, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Capsa
Capsa
Przeczytane:2016-01-30, Ocena: 4, Przeczytałem, 26 książek 2016,
Avatar użytkownika - Cockatrice
Cockatrice
Przeczytane:2015-09-02, Ocena: 3, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2014-12-30, Ocena: 5, Przeczytałam,
Recenzje miesiąca
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Joanna Jagiełło
Nie wiesz o mnie wszystkiego
Powrót na Zaginiony Kontynent
Przemysław Hytroś
Powrót na Zaginiony Kontynent
Retorsja
Tomasz Brewczyński
Retorsja
Kufer tajemnic
Anna Bichalska
Kufer tajemnic
150 wesel i grób
Magdalena Kubasiewicz
150 wesel i grób
Riku i królestwo bieli
Randy Taguchi
Riku i królestwo bieli
Król Pik
Monika Godlewska (I)
Król Pik
Nocny ekspres
Karin Erlandsson
Nocny ekspres
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy