Trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, zabawna, intrygująca i zaskakująca powieść autorstwa dwojga najbardziej tajemniczych postaci polskiej literatury.
Piotr i Paulina nieszczególnie za sobą przepadają. Szczerze mówiąc, najchętniej całkiem by o sobie zapomnieli. Pewnie dlatego że byli małżeństwem. Wyszło na to, że miłość ich rozdzieliła; czy jest coś, co może ich znowu połączyć?
Jasne, że tak. Spadek.
Wuj Pauliny zapisuje im w testamencie halę produkcyjna ukrytą w samym sercu bieszczadzkich lasów i całkiem przyzwoity dom. Na miejscu odkrywają, że w domu mieszka niespodziewany lokator i że hala bynajmniej nie świeci pustkami. Wiesław, lokalny „biznesmen” o nienagannych manierach i mentalności gangstera, prowadzi w niej mocno nielegalną działalność.
Co począć z tym fantem?
Spławić Wiesława? Może być ciężko. Wejść do interesu? Trochę ryzykowne. Wziąć nogi za pas i zapomnieć o sprawie? Odrobinę za późno. Jakoś się z tych kłopotów wykaraskać, zachowując życie, zdrowie i chociaż resztki zdrowego rozsądku?
Tak by było najlepiej. Tylko jak to, do cholery, zrobić
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 318
Tytuł oryginału: Miasteczko
Język oryginału: Polski
"Żyć należy tu i teraz".
"Świat nie jest czarno-biały. Nie jest tak, że ludzie są dobrzy i źli. Ludzie są chaotyczni. Robią wszystko, aby przetrwać".
Paulina Świst tym razem w duecie z Piotrem C. zabiera swoich czytelników w kolejną podróż z której nie wszyscy mogą wrócić żywi...🔥😎
Czy zastanawialiście się kiedyś jak byście się zachowali, gdyby przyszło Wam współpracować ze swoim byłym/byłą? Zwłaszcza, gdy rozstanie nie odbyło się w najbardziej pokojowych warunkach? Bo można powiedzieć, że nasi bohaterowie Piotr i Paulina nieszczególnie za sobą przepadają. Szczerze mówiąc, najchętniej całkiem by o sobie zapomnieli. Wyobraźcie sobie zatem, jakie będzie ich zdziwienie, gdy okaże się, że pewien wuj zapisze im w testamencie halę produkcyjną ukrytą w samym sercu bieszczadzkich lasów i całkiem przyzwoity dom. To jednak będzie ich najmniejszym zmartwieniem, gdy na miejscu odkryją, że w domu mieszka niespodziewany lokator a hala wcale nie świeci pustkami...
"Miasteczko" to powieść w której zdecydowanie "czuć" pióro Pauliny z domieszką pióra innego autora, ze względu na moim zdaniem bardziej podkreślony niż zazwyczaj męski punkt widzenia na pewne sprawy oraz wydaje mi się trochę więcej akcentów policyjnych 😉 pomimo, iż napisana jest w duecie to z przyjemnością stwierdzam, że ponownie się nie zawiodłam i otrzymałam to, na co zdecydowanie liczyłam, czyli lekkie pióro dzięki czemu powieść pochłonęłam w jedno popołudnie, charakternych bohaterów oraz piekielnie intrygującą fabułę, która mnie zahipnotyzowała i przez, którą nie byłam w stanie odłożyć tej książki nawet na chwilę na bok 🥰
„Bądź miła dla ludzi. Tak osiągniesz dużo więcej. Poza tym niemiła zawsze zdążysz być”.
Przy tej historii należy także podkreślić fakt, że ponownie będzie to książka w starym dobrym stylu pisarskim Pauliny Świst. Poza tym o czym wspomniałam powyżej znajdziecie tu wątek kryminalny, rozwiązywanie pewnej zagadki, zwroty akcji, sarkastyczne poczucie humoru, napięcie pomiędzy bohaterami i minimalną dawkę jakiejkolwiek erotyki co jest wg. mnie ogromnym plusem 😍
Niestety także jest jedna kwestia na, którą zwróciłam uwagę i do której muszę się z przykrością przyczepić. Otóż bohaterka w trakcie dialogu wspomina, że przeprowadzi się "na Dominikanę". Tylko aby mogła to zrobić Dominikana musiałaby być wyspą, a taka wyspa nie istnieje. Republika Dominikańska jest Państwem leżącym na wyspie jaką jest Haiti dlatego mówimy, że np. lecimy "do" Dominikany i jesteśmy "w" Dominikanie 🙂 ja wiem, że wielu powie iż tak się "przyjęło", ale w takim razie trzeba byłoby też zaakceptować poszłem, wyszłem itd. Oczywiście nie wpływa to w żaden sposób na ogólny odbiór historii, która uważam, że jest świetna i po tym jak się zakończyła, czuję, że szykuje się kolejna perełka na, którą będę czekać z niecierpliwością 😁😈
Witam Was bardzo serdecznie moi drodzy książkomaniacy. Za oknem szaro, buro i ponuro więc wpadłam podzielić się opinią o książce która mnie zachwyciła nie tylko klimatem ale również nietuzinkowymi bohaterami. Z kolei dialogi rozwaliły mnie na lopatki niejednokrotnie wywołując uśmiech na twarzy. Mąż tylko spoglądał na mnie dziwnie jak chwilami śmiałam się sama do siebie.
Czarny humor i cięty jezyk bohaterów połączony z mrokiem nielegalnego biznesu, realnymi groźbami i spadku po wujku, którego bohaterowie stoją przed dylematem przyjąć czy nie, zapowiada przednią zabawę.
Moje pierwsze spotkanie z piórem autorów i przyznam szczerze, że bardzo spodobało mi się ta książka. Napisana prostym językiem bez udziwnień, z prostym przekazem no i te cięte riposty, które dodają smaczku tej historii. Nie sposób się oderwać, czekam na kontynuację bo nie może być inaczej musi być ciąg dalszy.
Główni bohaterowie - Paulina i Piotr byli kiedyś małżeństwem i nie darzą się sympatią, ale są zmuszeni do podróży w Bieszczady. Wujek Pauliny zapisuje im spadek. Dom i hala produkcyjna w bieszczadzkich lasach brzmi niewinnie, ale okazuje się, że w domu mieszka dziki lokator, a w hali produkcyjnej prowadzony jest nielegalny ,,biznes". Podobno od przybytku głowa nie boli, ale w tym przypadku zabolała i to bardzo. Testament na nowo buduje ich relację. Nie jest prosto bo Paulina, której złamano serce, nie zapomniała i na nowo odtwarza scenę, która zniszczyła ich małżeństwo.
Początek historii zaczyna się jak opowieść małżonków, ale po kilku stronach okazuje się, że jest to mieszanka czarnej komedii, sensacji i głównie kryminału ze wszystkimi jego konsekwencjami. Jest tu zagadka, wartka akcja, duża kasa, niebezpieczni ludzie, paragrafy, wielka miłość i sarkazm. To historia pełna przygód, w której akcja gna jak szalona. W fabule pojawiają się nieprzewidywalne zwroty akcji, a narracja prowadzona jest naprzemiennie z perspektywy obojga bohaterów. Książka utrzymuje napięcie do samego końca, choć jest lekka i zabawna. Zawiera trochę wulgarnych słów. To pozycja dla fanów twórczości Pauliny Świst, ale również dla tych, którzy cenią sobie opowieści dynamiczne, humorystyczne i sensacyjne. Dzieje się bardzo wiele. Lektura z poczuciem humoru, przy której nie ma czasu na nudę. Historia wciągnęła mnie od pierwszych stron i sprawiła, że czekam na więcej. To książka, którą trudno odłożyć, bo każda kolejna strona kusi jeszcze bardziej.
Przeczytane:2026-03-01, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Biblioteka, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
Pisałam już wielokrotnie, że po książki Pauliny Świst sięgam w ciemno. Tę autorkę można albo lubić albo wręcz nie akceptować, lecz nie można przejść obok obojętnie.
Dlatego ja po książkę "Miasteczko" sięgnęłam świadomie, tym bardziej zaciekawiona, że tym razem autorka napisała książkę wspólnie z Piotrem C., którego znam tylko z dwóch pozycji, lecz nie zapadły zbyt długo w mojej pamięci. Ciekawa zatem byłam, jak autorzy poradzą sobie w duecie.
Przyznam, że od samego początku zaciekawiła mnie fabuła, być może tym bardziej, że akcja z Warszawy przeniosła się w moje rodzinne Bieszczady...
Paulina pochodzi ze Śląska, lecz od kilku lat mieszka w Warszawie, gdzie ma swoją kancelarię razem z Piotrem, byłym mężem, dla którego właśnie przeniosła się do stolicy.
"Prawda była taka, że nigdy nie chciałam mieszkać w Warszawie. Lubiłam to miasto jako świetną miejscówkę na imprezy i robienie interesów, ale mieszkanie tu mnie nie jarało. Przeprowadziłam się "za miłością". A miłość poszła się... jebać."
Gdy umiera ojciec chrzestny Pauliny, dowiaduje się ona, że zostawił jej coś w spadku. W testamencie został ujęty również Piotr, co nieco ją zdziwiło, chociaż wiedziała, że wuj bardzo lubił jej byłego męża, nawet mimo to, że pochodził z Warszawy. A żeby było jeszcze ciekawiej, to wykonawca testamentu ma być były chłopak Pauliny...
Wuj Pauliny zapisał w testamencie Paulinie i Piotrowi jakąś halę produkcyjną i dom. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, lecz zarówno hala jak i dom były w Bieszczadach...
Hala w samym środku lasu a dom w malowniczym (podobno) Miasteczku. Oboje nie mieli pojęcia, że wuj przebywał w bieszczadzkich lasach. Przed decyzja o przyjęciu bądź ewentualnym odrzuceniu spadku, postanowili pojechać i zobaczyć to, co chciał im zostawić wuj Ziga.
"Krajobraz z zalesionymi pagórkami mijał nas z majestatyczną prędkością sześćdziesięciu kilometrów na godzinę. Przejechaliśmy most nad rzeką. Niedaleko na Sanie znajdowała się potężna zapora wodna."
Zupełnie nie spodziewali się tego, co zastaną na miejscu. Spodziewając się jakiejś zrujnowanej budowli, zdziwili się już samej drodze prowadzącej przez las. Nie była to nieuczęszczana leśna droga, lecz utwardzony i w miarę porządny trakt. Kto w środku lasu buduje drogę? Brama ogrodzenia również nie sprawiała wrażenia, że to opuszczone miejsce. Lecz prawdziwym zaskoczeniem był dla nich widok ochroniarza, który niemal od razu domyślił się, kim oni są. Wskazywało to, że on po prostu na nich czekał...
Okazało się też, że w hali, którą odziedziczyli po wuju produkcja idzie pełną parą, chociaż nie całkiem legalna, lecz przynosząca niezłe zyski. Gorzej, że lokalny biznesmen zarządzający całym interesem to miejscowy gangster trzymający w swoich łapach całą okolicę. A że nie skąpi pieniędzy na imprezy, kościół i szkoły, więc całą społeczność ma za sobą. Nie tak łatwo będzie nowym właścicielom tego przybytku na współpracę z Wiesławem i jego córką.
W jaki sposób wybrną z tego impasu?
Zauważyłam, że autorzy świetnie poznali bieszczadzką gościnność, bo ja pamiętam zdziwienie swojego męża, gdy pojechaliśmy w moje strony rodzinne i w każdym domu trzeba było zasiąść do stołu. "Czy oni ciągle jedzą?" - takie było pytanie mojego męża...
"Bieszczadzkie zasady gościnności są bezwzględne."
Ja bardzo szybko wciągnęłam się w tę fabułę i z ciekawością czekałam na zakończenie. W Miasteczku nic nie było takie, jak zazwyczaj jest w innych małych miasteczkach, lecz dzięki temu lektura była bardziej porywająca. To nie jest rasowy kryminał, lecz połączenie powieści obyczajowej z psychologicznym thrillerem z intrygami i gangsterką w roli głównej. Chociaż akurat to nie dziwi, bo Paulina ma ciągłe służbowe kontakty z gangsterami. Chociaż momentami powieść zbyt przerysowana, lecz intrygująca.
A zakończenie wskazuje na kontynuację.