Kiedy jedyną osobą, której powinnaś się bać, jesteś… ty.
Wystarczy drobne drgnięcie kącika ust, najmniejsza zmiana w źrenicy, by „odczytać” prawdziwe oblicze człowieka: Hannah Herbst jest cenioną i najbardziej doświadczoną niemiecką ekspertką od rezonansu mimiki twarzy, specjalizuje się w ukrytych sygnałach wysyłanych nieświadomie przez ludzkie ciało. Jako policyjna konsultantka przyczyniła się już do skazania wielu brutalnych przestępców.
Od pewnego czasu Hannah zmaga się jednak z konsekwencjami utraty pamięci i właśnie wtedy zostaje skonfrontowana z najbardziej przerażającym przypadkiem w swojej karierze: całkowicie niewinna kobieta przyznaje się do bestialskiego zamordowania swojej rodziny. Z masakry ocalał tylko jej syn Paul. Po przyznaniu się do winy matce udaje się uciec z więzienia. Wygląda na to, że szuka syna, aby dokończyć swoją „morderczą misję”.
Hannah Herbst ma do dyspozycji tylko krótkie nagranie video, czy to pomoże jej skazać matkę i uratować Paula? Odtwarzająca plik Hannah z przerażeniem odkrywa, że morderczynią uwiecznioną na nagraniu jest ona sama…
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Tłumaczenie: Paweł Wieczorek
👀 „𝓜𝓲𝓶𝓲𝓴𝓪” 𝓢𝓮𝓫𝓪𝓼𝓽𝓲𝓪𝓷 𝓕𝓲𝓽𝔃𝓮𝓴 👀
Kiedy jedyną osobą, której powinnaś się bać, jesteś… ty.
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
Sebastian Fitzek jest niebywałym mistrzem konstruowania thrillerów w taki sposób, że jak już się zacznie czytać jego książkę, to nie można jej odłożyć dopóki nie przewróci się ostatniej strony. 🔥 Tak też było w przypadku „Mimiki”. Już od pierwszych stron wgryzłam się w tę historię. Autor doskonale umie budować napięcie i pisze tak dobrze, że czytelnik nie jest w stanie oderwać się od czytania.
👀 Hannah Herbst jest specjalistką w dziedzinie analizy mimiki twarzy i współpracuje z policją przy prowadzeniu śledztw. Zmaga się jednak z poważnym problemem zdrowotnym, po przyjęciu narkozy traci pamięć. Wiedząc, jak bardzo może być wtedy zagubiona, zostawia dla siebie nagrania i notatki, które mają pomóc jej odzyskać kontrolę nad sytuacją. Pewnego dnia Hannah budzi się w nieznanym miejscu, bez wspomnień i bez pewności, komu może ufać. Kobieta zostaje porwana prosto z więzienia. Z czasem odkrywa, że jest główną podejrzaną w brutalnej sprawie, dowiaduje się, że sama przyznała się do zamordowania swoich najbliższych. Istnieje nawet nagranie z przesłuchania, na którym spokojnym głosem opisuje zbrodnię. Problem w tym, że ona nie pamięta niczego. Im bardziej próbuje dojść do prawdy, tym więcej pojawia się pytań. Kto ją porwał? Dlaczego dowody wskazują właśnie na nią? I czy możliwe, że w czasie, którego nie pamięta, zrobiła coś, czego nigdy nie byłaby w stanie sobie wybaczyć? 👀
„Mimika” pozytywnie mnie zaskoczyła. Od samego początku nie mogłam oderwać się od lektury. Autor ma doskonałe pióro. Przyjemny styl pisania i krótkie rozdziały sprawiają, że brniemy przez książkę ekspresowo. Fitzek stopniowo buduje napięcie, jego zabiegi są intrygujące, a każdy rozdział kończył nie małym zaskoczeniem. Mroczny klimat tej książki w całości przekłada się na panującą w niej atmosferę, a ta totalnie wciągnęła mnie w swe sidła. Im bardziej zagłębiałam się w książkę i im więcej faktów poznawałam tym bardziej czułam się wciągnięta w wir wydarzeń. To mroczna opowieść o odczytywaniu emocji, analizy twarzy i mimiki.
Dosyć niespotykanym zabiegiem jest jednoczesne przedstawienie dwóch bohaterów znajdujących się w różnych pomieszczeniach poprzez podzielenie strony na pół. Tekst czyta się naprzemiennie, co początkowo wydawało mi się dezorientujące.
„Mimika” to mocna, mroczna i hipnotyzująca historia, która zachwyca od pierwszych stron i wywołuje gęsią skórkę. Przy końcowych scenach dosłownie zbierałam szczękę z podłogi. Nie spodziewałam się czegoś takiego i to było świetne, że nie domyśliłam się zakończenia i mogłam cieszyć się lekturą książki w pełni, nic sobie nie spojlerując. To psychologiczny thriller o pamięci, manipulacji i tym, czy można ufać samemu sobie. Historia stopniowo pokazuje, że bohaterka może być jednocześnie śledczą i podejrzaną, co jest typowym motywem w książkach Fitzka.
Kolejna książka autora, która od początku do końca wciąga w fabułę i nie da się uwolnić od niej, dopóki nie pozna się zakończenia. Jak najbardziej polecam, nie tylko fanom thrillerów, ale każdemu, ponieważ książka jest tak skonstruowana, że każdy czytelnik wciągnie się w intrygę autora.
Wierzycie, że zło mamy w genach, czy to jednak otoczenie nas kształtuje?
Miałam okazję poznać Sebastiana Fitzka na Targach Książki w Poznaniu i aż trudno uwierzyć, że w głowie tak niesamowicie sympatycznego, ciepłego i skromnego człowieka rodzą się tak mroczne i pokręcone historie. Jeśli, podobnie jak ja, mieliście mieszane uczucia co do „Dziewczyny z kalendarza”, to szybko o tym zapomnijcie, bo „Mimika” po prostu zmiecie Was z planszy!
Niemiecki mistrz psychothrillerów, znany z tego, że uwielbia bawić się umysłem czytelnika, tym razem serwuje nam absolutny psychologiczny rollercoaster. Znów sięga po tajemnice medyczno-psychologiczne, które sprawiają, że zaczynamy kwestionować własne zmysły.
„Może i nie wiem, kim jestem, ale wiem, kim nie jestem”.
Poznajemy Hannah Herbst, specjalistkę od mimiki, która potrafi czytać z ludzkich twarzy jak z otwartej księgi. Choć pomogła policji ująć wielu sprawców, teraz sama budzi się związana w obcym miejscu i nic nie pamięta. Nawet tego, jak wygląda. Okazuje się, że po narkozie jej mózg trwale usunął wspomnienia z kilku ostatnich godzin. Najgorsze jest jednak nagranie, na którym Hannah ze spokojem przyznaje się do zamordowania własnej rodziny.
Od początku, razem z bohaterką, mamy w głowie totalny mętlik. Zastanawiamy się nie tylko nad tym, czy kobieta jest potworem, czy ofiarą pokręconej intrygi, ale też komu ufać? Podobnie jak Hannah, nie możemy wierzyć nikomu z jej otoczenia. Kto jest przyjacielem, a kto śmiertelnym wrogiem?
Autor wrzuca nas w sam środek paranoi w najlepszym wydaniu. Krótkie, dynamiczne rozdziały z mnóstwem zwrotów akcji budują atmosferę dezorientacji. Ta paląca ciekawość, by wraz z bohaterką rozwiać mgłę zapomnienia, nie pozwoliła mi odłożyć książki aż do ostatniej strony. I nawet nie pomyślałam, żeby zerknąć na zegarek, choć noc już była głęboka. No i opłacało się, bo zakończenie to totalny majstersztyk, który zostawił mnie z szeroko otwartymi ustami i bólem w sercu.
"Wiedziała, że tym razem świat nie zacznie się jeszcze raz, nie ruszy od nowa. Wszystko pozostanie zamarznięte na zawsze, zimne i nieznośne jak jej ciało."
⚡⚡⚡
Ajjj ten Fitzek...
Znowu skradł moje serce
Znowu mnie zaskoczył
Omamił
Otumanił
Uśpił moją czujność
Zasiał niepewność
I totalnie wgniótł w fotel
"Mimika" to najnowsza powieść Sebastiana Fitzka i genialny, naprawdę genialny psychothriller.
Już sam początek wywołuje mnóstwo emocji, a te towarzyszą również przy przewracaniu kolejnych kartek.
Autor nimi żągluje. Nieustannie wodzi czytelnika za nos. Wciąż podaje nowe fakty. Przedstawia kolejne dowody, zastępując je innymi, co jeszcze bardziej mąci w głowie i sieje zamieszanie.
Po "Mimice" spodziewałam się wszystkiego, ale na pewno nie książki, która naprawdę tak bardzo mnie zafascynuje.
Jedna zbrodnia.
Trzy ofiary.
I morderca, który pozostaje na wolności.
Sprawą zajmują się kryminalni, włączając w jej udział znaną ekspertkę od analizy mimiki, która naprawdę zna się na tym co robi.
I pewnie wszystko potoczyłoby się gładko, gdyby kobieta nie cierpiała na zaniki pamięci i na jednym z nagrań nie przyznała się do morderstwa swojej rodziny...
Teraz, jedyną rzeczą jakiej pragnie, jest poznać prawdę...
Przede wszystkim prawdę o sobie, bo już sama nie wie, kim tak naprawdę jest i czy faktycznie byłaby zdolna do tak brutalnych czynów...
W "Mimice" śledzimy losy głównej bohaterki.
Jej zmagania.
Jej słabe i mocne strony.
Jej siłę i bezsilność.
Jej determinację i utratę pewności siebie.
Razem z nią odkrywamy prawdę.
Prawdę, która zaskoczy.
Prawdę, której w żaden sposób nie dało się przewidzieć.
Prawdę, która choć brutalna i bolesna, daje pewnego rodzaju ukojenie.
"Mimika" to psychothriller, od którego nie sposób się oderwać. Jak już zaczniesz go czytać - przepadniesz.
Autor udowodnił, że jest prawdziwym mistrzem tego gatunku. Miesza poszlaki. Zmienia zeznania. Zmusza szare komórki do działania.
A mimo to finał jest szokujący i absolutnie nieprzewidywalny.
Och! Czekam na więcej powieści spod pióra autora, bo na takie książki warto czekać 😘
w mojej pamięci
cisza tylko
jakby mnie wołała
jakby wrócić mi chciała
odebrane wspomnienia
jest krew
ich nie ma
cienie szepczą tylko
czernią znaczą wszystko
nie chcę pamiętać
nie, nie, nie!
najbardziej
chowam się ciszą
przed lustrem
oczy moje zimne
jak oczy mamy
wtedy
gdy odchodziła
gdy mnie zostawiła
ze słowami przeznaczenia
boję się i nie chcę!
to nie moje miejsce
w każdym geście
teatr prawd rozmytych
ledwie kruche słowa
bruzdy na duszy
głębokie i ciemne
pod skórą cisza się chowa
i tli się historia
nadzieją szeptana
że dobro w dziecku
nie dusza jałowa
cienie po twarzy
tańczą zuchwale
ukryte ścieżki żłobią
powieki drżenie
ciche westchnienie
prawda bez słów wykrzyczana
Mama miała wtedy zimne oczy. Lodowate i odchodzące. Przeniknione złym. I czymś jeszcze. Może cierpieniem. Może złudzeniem. W jej oczach odbijał się mój strach. Upchnany w dziecięcej duszy. Dziś wszystko we mnie się kruszy. Boję się spojrzeć. Boję się dostrzec. Odbicie moje w lustrze. Nie chcę widzieć zła. To nie ja. To nie ja. A wtedy było mi tak zimno, mamo.
Skurczone myśli. Prawda pogrzebana. Słowa, które smak miały gorzki. Niepamięć rzucona o losy. Mimika na twarzy. Pozorów gra. Pamiętam tylko krew. Przesiąknięte dłonie i koniec. Toczą się we mnie ślady tamtych chwil nurtem powolnego zatracenia. Straty. Straty. Pamięć oddawana na raty. A prawda cichutko w kącie siedzi. Ktoś odebrał mi rodzinę. Gdzieś tam jeszcze mój syn. I gdzieś tam jeszcze świat się kończy.
I znów zło się kłania. A może nie zło, tylko człowiek. Dziecko bierze za rękę. Szuka, bada i wypuszcza. Może eliminuje. By się nie rozpierzchło. A może nie. I znów pytanie-kiedy zło się rodzi? Kiedy nadchodzi?
Takiego thrillera było mi potrzeba. Zachwycona jestem ogromnie. Dawno już nie czytałam historii tak emocjonującej, gęstej i przenikniętej niepokojem. To taki cichy, podskórny lęk, że za chwilę coś ciemnego nadejdzie. I ten smaczek-mimika, jako odczytywanie prawdy z ludzkiej twarzy. Wystarczy drgnienie powieki, brwi, niekontrolowany gest, i już można kłamstwo poznać. Polecam bardzo.
Czy mimika jest najlepszym wariografem? A co, jeśli zbadać musimy sami siebie? Przed takim wyzwaniem staje Hannah Herbst, główna bohaterka i ekspertka "Mimiki" Sebastiana Fitzka, autora, który słynie z pokręconych, usianych twistami fabuł. I tym razem też nie rozczarowuje! Od samego początku historii czytelnik odczuwa dezorientację - nic dziwnego, w końcu Hannah budzi się uwięziona bez pamięci, a alarmujące sytuacje zaczynają pojawiać się jedna po drugiej. Manipulacja uwagą, podsuwanie tropów, by za chwilę poddając je w wątpliwość, wychodzą autorowi naprawdę dobrze, historia trzyma w napięciu od początku do samego końca. Jednak mimo dobrej rozrywki, ważna jest też jej baza i zagadnienia jakie sobą niesie. Można się z niej naprawdę dużo dowiedzieć o komunikacji niewerbalnej, ale też rozważyć zagadnienia empatii, autoempatii, a także po prostu tej absolutnej podstawy - dobra i zła, tego skąd się bierze i co decyduje o tym, jakim się jest człowiekiem. Autor bada też granice tego, czy w ogóle da się w pełni poznać samego siebie, przewidzieć zachowania, wiedzieć, że do pewnych rzeczy na pewno nie będziemy się w stanie posunąć. Podoba mi się to, że w thrillerach Fitzka dobra rozrywka wcale nie oznacza rozrywki bezmyślnej!
Co jest gorsze: brak pamięci czy świadomość, że mogłaś(-eś) zrobić coś niewybaczalnego?
,,Mimika" Sebastiana Fitzek to książka, która od pierwszych stron wrzuca nas w sam środek chaosu i nie daje ani chwili na złapanie oddechu. Hannah budzi się w obcym miejscu, bez wspomnień, z poczuciem, że coś jest bardzo nie tak. I kiedy pojawia się nagranie, na którym przyznaje się do zamordowania własnej rodziny... zaczyna się gra, w której nie wiemy komu tak naprawdę możemy zaufać.
Uczucie niepewności, które ogarnia nas od pierwszych zdań nie opuszcza nas nawet na moment. Hannah to bohaterka, która z jednej strony powinna mieć przewagę - w końcu jest ekspertką od mimiki, potrafi wychwycić najmniejszy grymas zdradzający kłamstwo. Tylko co zrobić, kiedy musi analizować... samą siebie? Kiedy jedynym dowodem jest jej własna twarz, a pamięć odmawia współpracy?
Ten motyw totalnie mnie kupił, tym bardziej, że dotąd nie spotkałam się z motywem analizy mimiki. Nagle wszystko staje się względne. Każdy gest, każde słowo, każda emocja może być interpretowana na milion sposobów. A Fitzek robi coś, co wychodzi mu naprawdę dobrze - manipuluje czytelnikiem. Podsuwa tropy, które za chwilę sam podważa. Buduje teorię tylko po to, żeby ją zburzyć kilka stron później. I muszę przyznać, że rzadko mi się to zdarza, ale w pewnym momencie złapałam się na tym, że przestałam szukać prawdy. Zaczęłam natomiast po prostu płynąć z tą historią, dając się wciągnąć w jej pokręcony rytm.
Bo ,,Mimika" nie jest spokojnym thrillerem. Jest to jazda bez trzymanki, gdzie niczego nie możemy być pewni. Dostajemy krótkie rozdziały, szybkie tempo, ciągłe zwroty akcji - momentami aż za dużo. Są chwile, kiedy czułam się przytłoczona ilością informacji i tym, jak bardzo wszystko jest... odrealnione. I niestety wiem, że nie każdemu to podejdzie. Ale z drugiej strony w tym szaleństwie jest metoda...
Najbardziej podobało mi się to, jak autor gra tematem tożsamości i pamięci. Bo tu nie chodzi tylko o to, kto zabił. Chodzi o to, kim jesteś, jeśli nie możesz ufać własnym wspomnieniom. I czy brak pamięci Cię uniewinnia... czy wręcz przeciwnie?
Finał? No cóż... to jest ten moment, w którym albo kochasz Fitzka, albo masz ochotę rzucić książką o ścianę. Ja należę do tej pierwszej grupy. Bo choć gdzieś z tyłu głowy pojawiały się różne scenariusze, to i tak dałam się zaskoczyć.
Ocena: 8/10 - ,,Mimika" to thriller, który wciąga i momentami gubi - ale robi to tak, że chcesz iść dalej. Jestem pewna, że fani autora będą zachwyceni.
,,... nadzieja nie tylko umiera ostatnia, ale też do ostatniej sekundy oszukuje człowieka.". Słowa mogą kłamać, ale mimika i gesty zdradzają znacznie więcej, niż gotowi jesteśmy ujawnić. Hannach Herbst jest ekspertką w odczytywaniu ludzkich emocji i mowy ciała. Analizując najdrobniejsze gesty i mimikę, potrafi odkryć prawdziwe intencje rozmówców, przewidywać ich reakcje i dostrzegać to, co inni za wszelką cenę próbują ukryć. W swojej pracy często wspiera policję jako konsultantka, pomagając rozwikłać najbardziej skomplikowane sprawy. Pewnego dnia budzi się w hotelowym pokoju zdezorientowana, z amnezją i bolesną, świeżo zszytą raną na brzuchu. Nie wie, co się wydarzyło, a sytuacja staje się jeszcze bardziej niepokojąca, gdy w pokoju pojawia się nieznajomy mężczyzna i odtwarza nagranie, na którym Hannach przyznaje się do zbrodni. Teraz musi odkryć prawdę. Czy mówiła szczerze? A może wszystko jest jedynie skrzętnie uknutą iluzją? Fitzek jest niezrównany pod względem oryginalności i pomysłowości, po które sięga w swoich thrillerach. Lubi nietypowe rozwiązania, wplatając w fabułę np rzadkie schorzenia medyczne, jak całkowita amnezja po podaniu narkozy w trakcie operacji, czy mniej oczywiste fobie, na przykład spektrofobię, czyli lęk przed spojrzeniem w lustro. Choć można mu zarzucić, że momentami balansuje niebezpiecznie blisko granicy absurdu i niewiarygodności, czyni to z taką klasą, że trudno mieć mu to za złe. Historia zaczyna się mocnym akcentem, a z czasem staje się jeszcze bardziej zwariowana. Cała akcja zasadniczo toczy się wokół Hannach, która jest centralną postacią tej opowieści, ale mnie najbardziej zaintrygował tajemniczy Blankenthal, co do którego nie do końca nie wiadomo, jaką dokładnie pełni rolę, a jednak to właśnie on popycha fabułę do przodu i okazuje się kluczowy dla całej historii. Muszę przyznać, że rozwiązania zagadki domyśliłam się stosunkowo szybko. Przez sporą część książki zastanawiałam się jednak, czy moje przypuszczenia się potwierdzą, czy może autor zaskoczy mnie czymś zupełnie innym, a prawdziwa tożsamość sprawcy okaże się bardziej złożona, niż się wydaje. Fitzek bardzo umiejętnie buduje atmosferę dezorientacji i utraty kontroli. Fragmentaryczne informacje sprawiają, że razem z bohaterką poruszamy się po omacku, a każdy zwrot akcji podsyca napięcie i wprowadza kolejne wątpliwości. Jak już wspomniałam, to thriller, który niekoniecznie stawia na realizm, ale nadrabia tempem, pomysłowością i umiejętnością wciągania czytelnika w swoją, momentami niepokojąco pokręconą, rzeczywistość. Jeśli zaakceptuje się tę nieco kinową konwencję, otrzymacie historię, od której trudno się oderwać.
,,Mimika" autorstwa Sebastiana Fitzek to książka, która przerosła moje oczekiwania. Uwielbiam thrillery psychologiczne, a to co tutaj wydarzyło się sprawiło, że niejednokrotnie poczułam gęsią skórkę.
Jest to historia o ekspertce od analizy mimiki, która jak nikt potrafi wychwycić najmniejsze sygnały czy ktoś mówiły prawdę czy kłamie. Cierpi również na zanik pamięci i to właśnie ten aspekt sprawia, że książka nie pozwala się odłożyć nawet na chwilkę.
Główną bohaterkę, Hannah poznajemy gdy budzi się przykuta do łóżka. I to właśnie wtedy ogląda film, w którym przydanej się do brutalnego m*rderstwa swojej rodziny. Jedynym ocalałym jest jej syn Paul. Ale gdzie on jest? I kto przykuł ją do łóżka i dlaczego? Tego nie zdradzę.
Książkę czyta się bardzo szybko i płynnie. Wciąga od pierwszych stron. Tempo akcji jest wyważone. Nie jest powolne, ale też nie bardzo dynamiczne. Idealne by poczuć klimat, strach i wczuć się w dramat kobiety, która pragnie dowiedzieć się co tak naprawdę się wydarzyło. Czy faktycznie była zdolna do takiej zbrodni? A może ktoś ją wrabia?
Bywały tutaj zwarty akcji, ale również momenty, które sprawiły, że pogubiłam się. Nie były jednak to gorzej napisane fragmenty. Wręcz przeciwnie. Autor specjalnie wodził za nos i sprawiał, że już niczego nie byłam pewna. I muszę przyznać, że taki zabieg spodobał mi się. Nie wprowadził chaosu i zniecierpliwienia, a wręcz przeciwnie. Sprawił, że od książki nie byłam w stanie oderwać się.
Jeśli jesteście ciekawi jak zakończyła się ta historia. Co jest prawdą, a co iluzją. To koniecznie przeczytajcie ,,Mimikę".
Sebastian Fitzek urodził się w 1971 roku w Berlinie. Obecnie pracuje jako dziennikarz i doradca medialny. Jest twórcą programów radiowych i telewizyjnych...
Bestselling author Sebastian Fitzek sends you on an ingeniously disturbing journey with his brand new psychological thriller. A missing child. A desperate...
Przeczytane:2026-03-25, Ocena: 5, Przeczytałam,
To kolejna książka tego autora, którą mam przyjemność czytać. Od razu przyznam, że podobała mi się bardziej niż "Dziewczyna z kalendarza".
Mam poczucie, że autor potrafi znaleźć takie szczegóły, które od razu interesują i przykuwają uwagę. Tym razem jest to zanik pamięci po środkach anestezjologicznych.
Policyjna konsultantka budzi się uwięziona przez mordercę i niczego nie pamięta, okazuje się, że przed operacją zostawiła nagranie, w którym przyznaje się do morderstwa swojej rodziny. Tymczasem znika jej syn i tylko analizując krok po kroku swoje nagranie, bo jest najlepszą specjalistką od rozczytywania mimiki może się dowiedzieć czy mówiła prawdę.
To zaskakująca lektura w której wszystko może być inne niż się wydaje. Świetne jest to, że razem z bohaterką odkrywamy krok po kroku szczegóły i łączymy kropki by zdać sobie sprawę kto może być mordercą. Dodam, że moja pierwsza myśl o tym kto nim może zostać okazała się prawdziwa.
To thriller, w którym każda kolejna informacja sprawia że zmieniasz zdanie co do potencjalnego sprawcy, a ta niepewność zasiana w sercu sprawia, że książka ta zostaje jeszcze długo z czytelnikiem.
Muszę przyznać że była to naprawdę ciekawa lektura.
Ocena 8/10 gwiazdek.