Misia Kuleczka wiązała z tymi studiami wielkie nadzieje. Elitarny kierunek i perspektywa pracy w wymiarze sprawiedliwości miały nadać jej życiu sens i poczucie sprawczości. Szybko jednak odkrywa, że nawet w tym pozornie uporządkowanym świecie nie wszyscy postępują zgodnie z zasadami. Gdy ginie jeden z profesorów - gwiazda wydziału - Misia staje przed propozycją, która wywraca jej życie do góry nogami. Wraz z nowo poznanymi znajomymi dołącza do nieformalnej grupy śledczej. Młodzi ludzie próbują nie tylko rozwikłać zagadkę śmierci profesora, lecz także zbudować bliższe więzi, co okazuje się trudne - każdy z nich pochodzi z innego świata i skrywa własne tajemnice.
Czy te sekrety mają związek ze śmiercią profesora? Czy Misia odkryje prawdę, jak również bez problemów ukończy studia? I wreszcie - czy mimo ran z przeszłości, uda jej się odnaleźć swoje miejsce w świecie?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-18
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 384
Jaki kryminał lubicie bardziej? Taki ciężki, gdzie krew leje się strumieniami, a autor nie oszczędza czytelnika, pokazując każdą ranę i każdy szczegół zbrodni? Czy może wręcz przeciwnie, stawiacie na coś lżejszego, gdzie tajemnica jest równie intrygująca, ale podana w bardziej subtelny sposób, bez drastycznych opisów, za to z nutą humoru i przyjemną atmosferą?
„Morderstwo o zapachu kawy” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To kryminał, który wciąga czytelnika klimatem, zamiast go przytłaczać. I powiem szczerze, że właśnie tego było mi trzeba.
To już drugie spotkanie z Martą (Misią) Kuleczką i przyznam, że po pierwszym tomie miałam ogromną ochotę na więcej. Tamta historia zostawiła mnie z poczuciem niedosytu... nie dlatego, że czegoś brakowało, ale dlatego, że bardzo polubiłam bohaterów i ten specyficzny klimat. Chciałam wrócić do tego świata, sprawdzić, co dalej wydarzy się w życiu Misi… i absolutnie się nie zawiodłam.
Tym razem akcja przenosi nas do środowiska akademickiego, które, jak się okazuje, wcale nie jest tak poukładane, jak mogłoby się wydawać. Misia rozpoczyna studia, wiążąc z nimi ogromne nadzieje na przyszłość, poczucie sensu i sprawczości. Jednak bardzo szybko przekonuje się, że nawet w elitarnym świecie nie brakuje tajemnic, niedopowiedzeń i… ludzi, którzy mają coś do ukrycia.
Śmierć jednego z profesorów staje się punktem zapalnym całej historii. I właśnie tutaj zaczyna się coś, co w tej książce podobało mi się najbardziej. Chodzi o nieformalne śledztwo prowadzone przez grupę młodych ludzi. To nie są zawodowi detektywi, nie ma tu chłodnej analizy ani policyjnych procedur. Jest za to ciekawość, emocje, niepewność i… ogromna chęć poznania prawdy.
Najciekawsze w tej historii jest to, że zagadka kryminalna nie dominuje wszystkiego. Ona jest ważna, owszem, ale równie istotne są relacje między bohaterami. Każdy z nich jest inny, każdy niesie swój bagaż doświadczeń i swoje sekrety. I w pewnym momencie zaczynasz się zastanawiać… czy na pewno wszyscy są wobec siebie szczerzy?
Czy ktoś nie ukrywa czegoś, co może mieć kluczowe znaczenie?
I czy prawda, do której dążą, na pewno będzie dla nich bezpieczna?
Misia jako bohaterka bardzo zyskuje w tym tomie. Widać jej wewnętrzną walkę z przeszłością, z własnymi ograniczeniami, z potrzebą odnalezienia swojego miejsca. To nie jest postać idealna, ale właśnie dzięki temu tak prawdziwa. Obserwowanie, jak próbuje zaufać innym i jednocześnie chronić siebie, było dla mnie jednym z najbardziej poruszających elementów tej książki.
Ogromnym atutem jest też klimat. Ta historia ma w sobie coś wyjątkowego. Poczujesz zapach kawy, usłyszysz rozmowy, napięcie wiszące gdzieś w tle i to uczucie, że coś jest nie tak, choć na pierwszy rzut oka wszystko wygląda
normalnie. To nie jest książka, którą się „połyka” dla samej akcji. To książka, w której się jest razem z bohaterami.
Emocje? Jest ich naprawdę sporo, choć nie są krzykliwe. To raczej subtelne napięcie, ciekawość, momentami niepokój, ale też ciepło wynikające z budujących się relacji. I właśnie ta zachowana równowaga bardzo mi się podobała. Równowaga między tajemnicą a codziennością, między zagadką a życiem.
Najbardziej urzekło mnie to, jak autorka pokazała, że śledztwo może być tylko tłem do czegoś znacznie głębszego. Tłem do opowieści o ludziach, ich wyborach, lękach i potrzebie bliskości. To nie jest historia o samej zbrodni. To historia o tym, co ta zbrodnia uruchamia w innych.
Czy polecam? Ale... Jeśli szukacie krwawego, brutalnego thrillera, to nie ten adres. Ale jeśli macie ochotę na kryminał z klimatem, emocjami i bohaterami, których naprawdę da się polubić, to „Morderstwo o zapachu kawy” może Was bardzo pozytywnie zaskoczyć.
A ja? Już wiem, że z przyjemnością sięgnę po kolejny tom. Bo z tą historią naprawdę nie chce się jeszcze żegnać.
☕☕☕☕ Recenzja ☕☕☕
Marta Moeglich„Morderstwo o zapachu kawy”
@martamoeglich
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
@wydawnictwofilia
☕☕☕☕☕☕☕☕☕☕☕☕
"– Tak, to na pewno jego schemat działania – rozkochanie w sobie niewinnej studentki, zapewnianie jej, jaka jest wyjątkowa. I że niby próbuje się powstrzymać. Przez miesiąc. Proszę cię… co za palant."
Czy kryminał może być jednocześnie lekki, wciągający i idealny na wieczór z kawą? Jak najbardziej! „Morderstwo o zapachu kawy” to historia, która łączy zagadkę kryminalną ze studencką codziennością, relacjami między bohaterami i sekretami, które powoli zaczynają wychodzić na jaw.
Główna bohaterka, Misia Kuleczka, rozpoczyna studia na wymarzonej kryminologii i wierzy, że właśnie tam odnajdzie swoje miejsce w świecie. Niestety spokojny początek studenckiego życia szybko zostaje przerwany przez tajemniczą śmierć jednego z profesorów. Sprawa robi się coraz bardziej zagadkowa, a Misia wraz z grupą znajomych zostaje wciągnięta w nieoficjalne śledztwo. Problem w tym, że każdy z nich ma swoje tajemnice… a zaufanie w takiej sytuacji wcale nie jest oczywiste.
🔸 Co znajdziemy w książce:
🔹 tajemniczą śmierć profesora na uniwersytecie
🔹 studenckie życie na kierunku kryminologii
🔹 grupę studentów prowadzących nieoficjalne śledztwo
🔹 sekrety bohaterów, które powoli wychodzą na jaw
🔹 różne charaktery i ciekawe relacje między postaciami
🔹 tropy, podejrzenia i kilka mylących wskazówek
🔹 wątki obyczajowe z życia głównej bohaterki
🔹 lekki klimat kryminału typu cosy crime
🔹 akademicką atmosferę i międzynarodowe środowisko studentów
🔹 finał, który wyjaśnia całą zagadkę ☕📚
Najbardziej spodobał mi się klimat tej historii. Z jednej strony mamy kryminalną zagadkę i próbę odkrycia prawdy o śmierci profesora, a z drugiej zwykłe studenckie życie rozmowy, różnice charakterów i relacje, które dopiero się tworzą. To połączenie sprawia, że książkę czyta się naprawdę przyjemnie.
Styl pisania Marta Moeglich jest lekki i bardzo przystępny. Historia rozwija się spokojnie, ale autorka co jakiś czas podrzuca nowe tropy, przez co cały czas byłam ciekawa, co wydarzy się dalej. Kilka razy zmieniałam też swoje podejrzenia dotyczące sprawcy, więc zabawa w „detektywa” była naprawdę dobra.
W książce pojawia się sporo emocji, ciekawość, napięcie, niepewność, ale też momenty zwątpienia i zagubienia bohaterów. Każdy z nich niesie ze sobą jakiś bagaż doświadczeń, a ich sekrety sprawiają, że historia robi się jeszcze ciekawsza.
Bohaterowie są różnorodni i dość naturalni. Każdy ma inny charakter, inne doświadczenia i własne powody, żeby nie mówić wszystkiego wprost. Dzięki temu relacje między nimi bywają napięte, ale jednocześnie pokazują, jak stopniowo rodzi się współpraca i zaufanie.
To kryminał z tych lżejszych bez brutalnych scen, bardziej skupiony na tropach, rozmowach i odkrywaniu tajemnic. Idealna książka dla osób, które lubią zagadki kryminalne, ale bez nadmiaru mroku.
„Morderstwo o zapachu kawy” to naprawdę przyjemna historia na wieczór. Jeśli macie ochotę na kryminał w akademickim klimacie, z tajemnicą do rozwiązania i bohaterami, którzy też mają coś do ukrycia – warto sięgnąć po tę książkę. A najlepiej czytać ją… z filiżanką dobrej kawy. ☕📚
📌 Post powstał w rama
ch współpracy barterowej i reklamowej.
„Morderstwo o zapachu kawy” to lekki kryminał z nutą powieści obyczajowej i akademickiego klimatu, który łączy zagadkę morderstwa z historią dojrzewania i poszukiwania własnego miejsca w świecie.
Główną bohaterką jest Misia Kuleczka – ambitna studentka elitarnego kierunku, która wiąże swoją przyszłość z pracą w wymiarze sprawiedliwości. Studia mają być dla niej przepustką do stabilności i poczucia sensu. Wszystko zmienia się w chwili, gdy na uczelni ginie jeden z profesorów – charyzmatyczna, ale i budząca kontrowersje gwiazda wydziału. Śmierć wykładowcy uruchamia lawinę pytań, niedomówień i podejrzeń.
Misia, zamiast pozostać biernym obserwatorem, dołącza do nieformalnej grupy śledczej stworzonej przez studentów. Każdy z nich jest inny – pochodzą z różnych środowisk, mają odmienne doświadczenia i własne sekrety. Wspólne dochodzenie staje się nie tylko próbą odkrycia prawdy o morderstwie, lecz także testem wzajemnego zaufania. Z czasem okazuje się, że tajemnice bohaterów mogą mieć większe znaczenie, niż początkowo się wydaje.
Emocje w książce budowane są stopniowo – od ciekawości i niepewności, przez napięcie i podejrzliwość, aż po momenty zwątpienia i lęku. Autorka umiejętnie łączy kryminalną intrygę z wątkami osobistymi, dzięki czemu czytelnik angażuje się nie tylko w rozwiązanie zagadki, ale i w losy bohaterów. Pojawia się także motyw przyjaźni, potrzeby przynależności oraz radzenia sobie z trudną przeszłością.
Styl Marty Moeglich jest lekki, przystępny i dynamiczny. Dialogi brzmią naturalnie, a narracja płynnie prowadzi przez kolejne etapy śledztwa. Autorka dba o tempo akcji, nie przeciążając tekstu nadmiarem opisów. Akademickie tło nadaje historii świeżości, a motyw kawy – obecny symbolicznie i dosłownie – buduje klimat codzienności, w której nagle pojawia się zbrodnia.
Gatunkowo to kryminał młodzieżowo-obyczajowy, skierowany głównie do młodych dorosłych czytelników, studentów i osób lubiących lżejsze zagadki detektywistyczne z wyraźnym wątkiem relacyjnym. Spodoba się tym, którzy cenią historie o grupie bohaterów próbujących wspólnie rozwikłać tajemnicę, a przy okazji dojrzewających emocjonalnie.
Wśród motywów wyraźnie zaznaczają się: dążenie do prawdy, sprawiedliwość, sekret z przeszłości, budowanie zaufania, a także konfrontacja wyobrażeń o idealnym świecie z jego rzeczywistością. To także opowieść o utracie złudzeń i odkrywaniu, że nawet w miejscach uznawanych za elitarne nie brakuje cieni.
„Morderstwo o zapachu kawy” to wciągająca historia z akademickim klimatem, która łączy kryminalną zagadkę z opowieścią o dojrzewaniu i relacjach. To dobra propozycja na wieczór z książką – szczególnie dla tych, którzy lubią tajemnice podane w lżejszej, ale emocjonalnie angażującej formie.
Główna bohaterka Misia Kuleczka rozpoczyna studia, z którymi wiąże wielkie nadzieje. Ale życie bywa przewrotne. Na uczelni ginie jeden z profesorów i wszystko staje pod znakiem zapytania. Studenci postanawiają utworzyć grupę i przeprowadzić swoje prywatne śledztwo. Tylko każdy z tych młodych ludzi skrywa swoje tajemnice. I każdy może być podejrzany. Czy uda się znaleźć zabójcę? I co dalej ze studiami?
Książka napisana jest bardzo lekko, z poczuciem humoru. To prawda jest śledztwo, jest trup, jednak mamy lekki kryminał. Powieść jest pełna zagadek, nierozwiązanych tajemnic, przez co wzbudza zainteresowanie i dobrze spędza się z nią czas. Każda postać studentów jest ciekawie przedstawiona i dosłownie każdy mógłby być zabójcą. W powieści można poczuć ten cały studencki klimat. Autorka nie raz zaskoczy, szczególnie na koniec i takie zaskoczenia lubię najbardziej:)
Misia ze śledztwem wyrywa się troszkę przed szereg i przez to nabawia się sporych kłopotów. Tak łatwo jest rzucić podejrzenia na innych. Tak łatwo kogoś osądzić. Czy wyciągnie z tego potrzebne wnioski? I komu zależało tak naprawdę na śmierci profesora? Tego nie zdradzę i polecam przekonać się samemu.
*współpraca reklamowa*
Tej książki byłam ciekawa, bo choć to nie bezpośrednia, ale jednak kontynuacja książki "Śmierć i belgijska czekolada". Tym razem jednak na tapecie mamy Misię Kuleczkę, której zachciało się zmieniać świat. To połączenie kryminału i obyczajówki, z elementami komedii i amatorskim śledztwem detektywistycznym.
Misia Kuleczka po dramatycznych wydarzeniach, w których brała udział jej rodzina, postanowiła zmieniać świat od podstaw. Poszła na studia, wybrała trudny ale i elitarny kierunek, którego perspektywą miała być praca w wymiarze sprawiedliwości ale też i jego zmiana. Plany, planami a rzeczywistość szybko udowodniła dziewczynie, że sprawiedliwość to tylko słowo i ideologiczna mrzonka. Gdy ginie jeden z profesorów, a studenci dostają propozycję wzięcia udziały w amatorskim śledztwie, Misia w ostatniej chwili postanawia dołączyć do grupy. Młodzi ludzie próbują samodzielnie rozwiązać zagadkę śmierci profesora, poznają się i budują się pomiędzy nimi więzi, które sprzyjają wyznawaniu tajemnic i współpracy nawet pomimo spektakularnych wtop.
Choć czytałam poprzednią książkę autorki, to mimo to nie wiedziałam czego się spodziewać. Powieść zaczęła się dość spokojnie, ale co ważniejsze już na wstępie pojawiło się wiele konkretów i elementów wyjaśniających dlaczego Misa znalazła się na tych konkretnych studiach. Pojawiło się lekkie nawiązanie do poprzedniej książki, i jeśli ktoś jej nie czytał to tu już może poczuć pierwszą pokusę, żeby ją nadrobić, a tych pokus będzie więcej. Po tym szybkim i konkretnym wstępie przechodzimy już do zbrodni, dość spektakularnej choć nieco dziwnej i nietypowej, która pociąga za sobą kolejne niestandardowe działania. Grupa przypadkowych studentów pod nadzorem komisarza i profesorki ma pomóc w śledztwie. Niby fajnie, ale jak się później okazuje ta grupa wcale nie jest taka przypadkowa jak się wydawało.
Autorka opisuje nam tutaj elementy śledztwa, od tych mozolnych i nudnych, poprzez szalone teorie spiskowe, nieporadne działania, spektakularne katastrofy, aż do nietuzinkowego finału, który może zaskakiwać, choć kryminalni wyjadacze nie będą zaskoczeni. Ja dosyć szybko miałam swoje podejrzenia co do sprawcy i choć autorka naprawdę umiejętnie próbowała mnie zmylić, podsuwając inne i przekonujące tropy czy ślady, to jednak moje założenia w większości się sprawdziły, choć na koniec miło mnie zaskoczył.
Książka napisana w bardzo dobrym stylu, panuje tutaj porządek, chronologia wydarzeń, prowadzone przez grupę amatorów śledztwo było bardzo ciekawe, nie skupiało się tylko na znalezieniu mordercy, ale też na wartościach, na budowaniu przyjacielskich relacji itp. Było takie prawdziwe, tak fajnie się na to patrzyło oczami wyobraźni, ja miałam takie wrażenia jakbym oglądała serial kryminalny, gdzie wszystko do siebie pasuje, gdzie jest zajmująco i uroczo, i nieco komediowo czy dramatycznie. Ten tom porównując z poprzednim podobał mi się ciut bardziej, choć oceny dałam im takie same. Tutaj mocno ujęła mnie postać Misi, której szczerze kibicowałam, a w poprzednim jednak na wierzch wychodziła irytacja, tutaj naprawdę ciszyłam się historią, zagadką a negatywne uczucia się nie pojawiły.
Książkę polecam, to lekki kryminał, taki trochę obyczajowy, gdzie oprócz śledztwa ważne są też relacje międzyludzkie, gdzie w tle też pojawia się troszkę inna historia, a ja takie połączenia bardzo lubię. To świetna propozycja dla rozpoczynających swoją przygodę z kryminałami czytelników, ale zagorzali fani zagadek kryminalnych też znajdą tutaj coś dla siebie, choć ta zagadka nie będzie dla nich taka trudna. To bardzo przyjemna i czytająca się sama historia, którą przeczytałam za jednym zamachem, nie mogąc się od niej oderwać. Moim zdaniem warto ją poznać.
Recenzja
„Morderstwo o zapachu kawy”
Seria: Mroczna strona
Autor: Marta Moeglich
Wydawnictwo: Wydawnictwo Filia
(Współpraca reklamowa, barter)
"Ta sprawa była tak skomplikowana, miała tyle warstw, które trudno było zrozumieć."
Są historie, które zaczynają się nie od krzyku, lecz od szeptu. Nie uderzają nagłym dramatyzmem, ale powoli, niemal niezauważalnie, osiadają w świadomości czytelnika, by z każdą kolejną stroną zaciskać wokół niego niewidzialną sieć napięcia.
„Morderstwo o zapachu kawy” Marty Moeglich to właśnie taka opowieść, subtelna, nastrojowa i niepokojąco prawdziwa.
To kryminał, który nie próbuje szokować brutalnością. Zamiast tego uwodzi atmosferą, emocjami i tajemnicą ukrytą w codzienności. Bo tutaj zbrodnia nie pachnie krwią. Pachnie kawą. A to czyni ją jeszcze bardziej niepokojącą.
Podczas lektury czułam się bardziej obserwatorką ludzkich emocji niż tylko świadkiem kryminalnej zagadki.
"Morderstwo o zapachu kawy", to intrygujący kryminał osadzony w akademickim świecie, gdzie spokojne studia szybko ustępują miejsca niebezpiecznemu śledztwu. Gdy znienawidzony profesor zostaje otruty kawą we własnym gabinecie, w kręgu podejrzanych znajdują się osoby z najbliższego otoczenia. Misia, młoda studentka kryminologii, zostaje wciągnięta w wir wydarzeń, które wystawią na próbę jej odwagę, intuicję i marzenia o przyszłej karierze.
To wydarzenie staje się początkiem śledztwa, które nie tylko odsłania sekrety akademickiego środowiska, ale również zmusza bohaterów do konfrontacji z samymi sobą. Uczelnia, miejsce, które miało być przestrzenią wiedzy i rozwoju, okazuje się sceną ukrytych napięć, ambicji, rywalizacji i przemilczanych prawd.
Autorka z ogromną precyzją pokazuje, że największe tajemnice nie kryją się w ciemnych zaułkach, lecz w ludzkich sercach.
Największą siłą tej powieści jest jej główna bohaterka.
Misia nie jest genialną detektywką. Nie posiada nadzwyczajnej intuicji ani pewności siebie. Jest młodą kobietą, która wciąż nosi w sobie ślady przeszłości, znanej czytelnikom z poprzedniego tomu, Śmierć i belgijska czekolada. Trauma nie zniknęła. Ona wciąż istnieje, cicha, obecna, wpływająca na jej decyzje, sposób postrzegania świata i relacje z ludźmi.
To właśnie czyni ją tak autentyczną.
Jej udział w śledztwie nie wynika z odwagi czy brawury. Wynika z potrzeby zrozumienia. Potrzeby odzyskania kontroli nad rzeczywistością, która kiedyś odebrała jej poczucie bezpieczeństwa.
Misia wątpi. Popełnia błędy. Boi się. A mimo to idzie naprzód.
I właśnie dlatego czytelnik idzie razem z nią.
Intryga kryminalna została skonstruowana z ogromnym wyczuciem. Nie znajdziemy tu spektakularnych pościgów ani przesadnych zwrotów akcji. Zamiast tego autorka prowadzi czytelnika przez labirynt półprawd, niedopowiedzeń i subtelnych wskazówek.
Każdy bohater coś ukrywa.
Każdy może być winny.
Każdy ma swoją historię.
Podejrzenia zmieniają kierunek, a prawda pozostaje nieuchwytna niemal do samego końca. Autorka umiejętnie igra z oczekiwaniami czytelnika, pozwalając mu wierzyć, że odkrył rozwiązanie, tylko po to, by chwilę później podważyć jego pewność.
To kryminał, który angażuje intelektualnie. Zmusza do myślenia. Do analizowania. Do wątpienia.
Jednak „Morderstwo o zapachu kawy” to nie tylko historia o zbrodni.
To przede wszystkim opowieść o:
-dojrzewaniu utracie złudzeń -konfrontacji z własną przeszłością
-i trudnej drodze do prawdy, tej kryminalnej i tej osobistej
Ogromną rolę odgrywają tu bohaterowie drugoplanowi, wyraziści, niejednoznaczni i autentyczni. Relacje między nimi są pełne napięcia, niedomówień, ale też ciepła i wzajemnego wsparcia. Każda postać wnosi do historii coś istotnego, nadając jej głębię i wiarygodność.
To właśnie dzięki nim ta opowieść żyje.
Najbardziej wyjątkowym elementem tej książki jest jej atmosfera.
Autorka stworzyła historię, która otula czytelnika niczym miękki koc, a jednocześnie nie pozwala mu poczuć się w pełni bezpiecznie. Codzienność miesza się tu z niepokojem. Spokój z napięciem. Ciepło z cieniem.
Tytułowy zapach kawy staje się symbolem tej opowieści, czegoś znajomego, zwyczajnego, a jednocześnie skrywającego głębię i tajemnicę.
To cozy crime w najlepszym wydaniu, inteligentny, emocjonalny i pełen subtelnego napięcia.
Styl Marty Moeglich jest lekki, płynny i niezwykle sugestywny. Autorka nie potrzebuje brutalnych scen ani dramatycznych zwrotów akcji, by przyciągnąć uwagę czytelnika. Jej siłą jest psychologia postaci, atmosfera i emocje.
Każdy rozdział pozostawia niedosyt. Każda scena ma znaczenie. Każde słowo buduje klimat tej historii.
To książka, którą się nie tylko czyta.
To książka, którą się przeżywa.
„Morderstwo o zapachu kawy” to kryminał wyjątkowy. Nastrojowy, inteligentny i pełen emocjonalnej głębi. To historia, która udowadnia, że największe tajemnice nie kryją się w samej zbrodni, lecz w ludziach.
To opowieść o prawdzie. O stracie. O odwadze. O dorastaniu.
I o tym, że czasem najciemniejsze sekrety kryją się tuż obok nas.
Bo gdy zamkniecie tę książkę…
zapach kawy jeszcze przez chwilę pozostanie z Wami.
Morderstwo o zapachu kawy autorstwa Marty Moeglich to powieść, która łączy w sobie elementy kryminału akademickiego, powieści obyczajowej i subtelnej analizy psychologicznej młodych dorosłych wchodzących w świat odpowiedzialności. Już sam tytuł sugeruje atmosferę – z jednej strony intrygę i zbrodnię, z drugiej codzienność studenckiego życia, w której zapach kawy towarzyszy zarówno nocnym rozmowom, jak i nauce do egzaminów.
Główną bohaterką jest Misia Kuleczka – ambitna, pełna nadziei studentka elitarnego kierunku związanego z wymiarem sprawiedliwości. Autorka ciekawie buduje jej portret jako osoby, która w studiach upatruje nie tylko kariery, lecz przede wszystkim sensu życia i poczucia sprawczości. Zderzenie tych idealistycznych wyobrażeń z rzeczywistością stanowi jeden z najmocniejszych punktów książki. Świat akademicki, który miał być przestrzenią zasad i autorytetów, okazuje się miejscem pełnym napięć, rywalizacji i moralnych niejednoznaczności.
Punktem zwrotnym jest śmierć jednego z profesorów – gwiazdy wydziału. Motyw morderstwa uruchamia dynamiczną część fabuły, jednak autorka nie poprzestaje na prostym schemacie „kto zabił?”. Najciekawsze w tej historii jest bowiem to, jak zbrodnia wpływa na relacje między bohaterami. Nieformalna grupa śledcza, do której dołącza Misia, staje się laboratorium ludzkich emocji. Młodzi ludzie, pochodzący z różnych środowisk i noszący w sobie własne tajemnice, muszą nauczyć się współpracować, ufać sobie – a czasem również konfrontować z własnymi słabościami.
Warstwa obyczajowa jest równie istotna jak kryminalna. Pytania o to, czy sekrety bohaterów mają związek ze śmiercią profesora, przeplatają się z refleksjami nad dorastaniem, traumą i próbą odnalezienia swojego miejsca w świecie. Autorka umiejętnie buduje napięcie, stopniowo odsłaniając kolejne elementy układanki, a jednocześnie pozwalając czytelnikowi zbliżyć się do wewnętrznych rozterek Misi. Jej wątpliwości dotyczą nie tylko śledztwa, ale też własnej przyszłości – czy podoła studiom, czy przeszłość nie przekreśli jej planów, czy zdoła zaufać innym.
Styl Marty Moeglich jest przystępny, momentami bardzo obrazowy. Dialogi brzmią naturalnie, a relacje między bohaterami rozwijają się w sposób wiarygodny. Atutem powieści jest także realistyczne oddanie atmosfery studiów – presji, ambicji, ale i potrzeby przynależności. Kryminalna zagadka nie dominuje nad całością, lecz harmonijnie współistnieje z wątkiem dojrzewania.
„Morderstwo o zapachu kawy” to książka, która może zainteresować zarówno miłośników lekkich kryminałów, jak i czytelników szukających historii o młodych ludziach stojących na progu dorosłości. To opowieść o tym, że prawda bywa bardziej złożona, niż się wydaje, a sprawiedliwość – nawet ta studiowana na wykładach – w praktyce wymaga odwagi, empatii i gotowości do zmierzenia się z własnymi lękami.
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA☕️
#współpracareklamowa z Wydawnictwo FILIA
📌Premiera: 18.02.2026
💰https://www.empik.com/morderstwo-o-zapachu-kawy-marta-moeglich,p1695893586,ksiazka-p?utm_source=app&utm_medium=share&utm_content=produkt
☕️ Z każdą nową książką zawsze mam nadzieję, że wciągnie mnie bez reszty. A kiedy okładka i tytuł od razu tworzą klimat – jak ten z nutą świeżo mielonej kawy i nutą zbrodni – wiem, że czeka mnie coś dobrego! "Morderstwo o zapachu kawy" to właśnie taka historia, która zapowiada mroczny, ale niesamowicie intrygujący świat.
Akcja rozgrywa się na uniwersytecie, gdzie studia prawnicze miały być dla głównej bohaterki, Misi Kuleczki, początkiem uporządkowanego życia. Szybko okazuje się jednak, że nawet taki świat ma swoje mroczne strony . Gdy ginie jeden z profesorów, Misia wraz z grupą nowo poznanych znajomych tworzy nieformalną grupę śledczą. To właśnie te relacje i sekrety, które skrywa każdy z bohaterów, stanowią sedno tej zagadki. Czy zbrodnia ma związek z przeszłością któregoś z nich? Tego musicie dowiedzieć się sami!
Misia to postać, z którą łatwo się utożsamić – pełna nadziei, ale też niepewności, szukająca swojego miejsca w świecie. Cała grupa śledcza to młodzi ludzie, pochodzący z różnych środowisk, co od razu rodzi pytania o wzajemne zaufanie i ukryte motywacje. Ta mieszanka charakterów sprawia, że z niecierpliwością śledzi się każdą ich interakcję i odkrywa kolejne warstwy osobowości. Emocje? Od ciekawości, przez podejrzliwość, po chwile prawdziwego wzruszenia – ta książka ma w sobie wszystko.
Marta Moeglich ma lekkie pióro, a tempo akcji jest dobrze wyważone. Nie ma tu miejsca na nudę! Wątki kryminalne splatają się z życiem osobistym bohaterów, a millenialsowe poczucie humoru autorki rozładowuje napięcie w idealnych momentach. To sprawia, że książkę czyta się jednym tchem, a każdy rozdział kończy się lekkim niedosytem i chęcią sięgnięcia po kolejny.
📚 Dla kogo jest ta książka?
Myślę, że "Morderstwo o zapachu kawy" to idealny wybór dla Ciebie, jeśli:
📍 Kochasz klimaty akademickie, gdzie mury uczelni skrywają mroczne sekrety.
📍Lubisz kryminały, w których podejrzany może być każdy, a motywacje są głęboko ukryte.
📍 Cenisz sobie bohaterów, z którymi możesz dojrzewać i odkrywać prawdę krok po kroku.
📍 Szukasz historii, która łączy wciągającą intrygę z autentycznymi emocjami i odrobiną humoru.
Moja ocena: 8/10 ⭐
BRUNETTE BOOKS
Zapach kawy od zawsze wywołuje u mnie pozytywne skojarzenia, więc kiedy zobaczyłam tytuł najnowszej powieści ,,Morderstwo o zapachu kawy" Marty Moeglich bez wahania po nią sięgnęłam. Pozycja nawiązuje do poprzedniej powieści autorki ,,Śmierć i belgijska czekolada", ale jest odrębną całością i nie wymaga dokładnej znajomości treści wspomnianego powyżej tytułu.
Główna bohaterka Michalina Kuleczka jest 23-letnią Polką mieszkająca z rodziną brata w Leuven w Belgii. Dotychczasowe doświadczenia życiowe sprawiły, że postanowiła rozpocząć studia na renomowanym kierunku kryminologii na miejscowej uczelni. Jednym z jej wykładowców jest ekscentryczny profesor, wybitny specjalista w swojej dziedzinie Stefan Reiner. Pewnego listopadowego popołudnia profesor umiera nagle w swoim gabinecie, a sekcja zwłok ujawnia, że został otruty. Opiekunka roku decyduje się na oryginalny eksperyment i do prowadzenia śledztwa razem z policją zaprasza chętnych studentów kryminologii. Na udział w eksperymencie decyduje się piątka słuchaczy wraz z asystentem zamordowanego profesora. Jedną z tych studentek jest Misia. Grupa detektywów-amatorów próbuje w praktyce zastosować poznaną na wykładach wiedzę teoretyczną. Analizuje więc protokoły przesłuchań świadków, szuka motywu i typuje podejrzanych. Zagadka gmatwa się, kiedy na jaw wychodzą nie tylko kolejne tajemnice profesora, ale także samych studentów zaangażowanych w śledztwo. Młodzi adepci kryminologii przekonują się, że równie ważne jak odkrycie sprawcy jest udowodnienie mu winy i zdobycie dowodów, których nie można podważyć. A jedną z podstawowych cech śledczego jest cierpliwość.
Obok rozwoju wątku kryminalnego możemy obserwować dynamikę rozwoju grupy przypadkowych młodych ludzi połączonych wspólnym celem jakim jest rozwiązanie zagadki śmierci profesora. Początkowo są to obcy sobie ludzie, pochodzący z różnych środowisk, a nawet krajów, o zróżnicowanym statusie materialnym, pozycji społecznej i charakterze. Relacje wśród nich są na początku pełne nieufności i napięcia, ale z czasem stają się przyjacielskie. Relacje się zacieśniają, rodzi odpowiedzialność za siebie i poczucie solidarności, tworzą się więzi przyjaźni i nie tylko. Znakomicie widać także, że dopiero współpraca i szczerość wobec siebie pozwala im na efektywną pracę i przynosi sukces.
Wątek udziału Misi w prowadzonym śledztwie splata się z jej życiem osobistym. Poznajemy nie tylko wydarzenia bieżące, ale także doświadczenia dziewczyny z wczesnego dzieciństwa. Autorka nawiązuje także do traumatycznych wydarzeń sprzed dwóch lat opisywanych w powieści ,,Śmierć i belgijska czekolada". Misia jest ciekawą i pełną sprzeczności postacią. Z jednej strony odpowiedzialnie podchodzi do swoich studiów, a z drugiej niektóre jej zachowania życiowe są nierozważne i nierozsądne. Udział w śledztwie ujawnia u niej takie cechy jak impulsywność, niedojrzałość, brak cierpliwości i naiwność. To sprawia, że musi się zmierzyć sama ze sobą, przemyśleć swoje postępowanie. Żeby ruszyć dalej musi też wybaczyć innym i sobie. Mimo, że jej postępowanie było dla mnie irytujące, trudno nie dostrzec jej progresu rozwojowego, a czasem nawet obdarzyć ją sympatią.
Bardzo istotną rolę w powieści odgrywają wyraziste i autentyczne postacie drugiego planu. Studenci kryminologii są barwni nie tylko z powodu swoich strojów jak Julie, ale także ze względu na swoją osobowość, charakter i pochodzenie. Każdy z nich ma swoją motywację do studiowania tego kierunku, ale łączy ich ciekawość świata i determinacja w dążeniu do celu. Śledztwo i wydarzenia z nim związane sprawiają, że tracą wiarę w ideały i szlachetność autorytetów oraz odkrywają, że sprawiedliwość może mieć różne oblicza. Ich postawy i zachowania pozwalają Misi dostrzec własne błędy i niedojrzałość pewnych zachowań.
Osobiście lubię ten typ książek (cosy crime) nawiązujący do kryminałów w starym stylu, bo pozwalają na snucie przypuszczeń i tez dotyczących prowadzonego śledztwa. Mimo, że zagadka śmierci profesora nie była zbyt skomplikowana to dobrze bawiłam się przy jej rozwiazywaniu.
,,Morderstwo o zapachu kawy" jest powieścią o młodych dorosłych, ale moim zdaniem nie tylko oni są jej adresatem. Lektura każdemu z nas przypomina, że nie tylko gdy popełnione zostało przestępstwo, ale w wielu życiowych sytuacjach często zbyt łatwo, opierając się na poszlakach, a nie dowodach, rzucamy oskarżenia wobec innych. Czasami też nazbyt ufamy komuś tylko dlatego, że jest osobą znaczącą, autorytetem. Po lekturze rodzi się też refleksja czym jest sprawiedliwość, bowiem poczucie adekwatności kary dla sprawcy nie rzadko jest sprawą subiektywną.
Powieść napisana jest lekko i płynnie, prostym językiem. Autorka umiejętnie stworzyła tło wydarzeń i zbudowała napięcie towarzyszące nie tylko prowadzonemu śledztwu, ale wydarzeniom w życiu osobistym głównej bohaterki. Potrafiła zaangażować mnie emocjonalnie i zachęcić do refleksji zarówno nad postępowaniem bohaterów jak i poruszanym motywem sprawiedliwości w życiu. Podobała mi się konstrukcja powieści, która podzielona jest na sześć części. Ich tytułami są kolejno frustracja, złość, wstyd, strach, ekscytacja i nadzieja, czyli dominujące w danej części emocje głównej bohaterki. Krótkie rozdziały i dynamiczna akcja sprawiają, że powieść czyta się bardzo szybko.
,,Morderstwo o zapachu kawy" jest raczej lekturą na jeden wieczór, ale spędzony ciekawie i absorbująco. Polecam
Kto z Was ma ochotę się przenieść w czasy studenckie albo dopiero ich zakosztować? Ale ten smak ma posmak kawy a w zasadzie nie smak a zapach. Kto jest kawoszem jak ja ten z większą rozkoszą sięgnie po drugą książkę z serii Marty Moeglich ,,Morderstwo o zapachu kawy". Książka obyczajowa, która ,,trąci" wątkiem kryminalnym ma w osobie Misi, studentki kryminologii na wydziale prawa Uniwersytetu w Leuve, w Belgii, główną bohaterkę. Obraca się ona w zacnym towarzystwie studentów, rodziny i sąsiadki, którzy są zaangażowani w znacznym stopniu w rozwikłanie morderstwa dokonanego na osobie Stefana Reiniera, profesora, geniusza prawa, narcyza i wykładowcy w jednej osobie. Misia, z kilkorgiem znajomych z roku, aby móc zaliczyć przedmiot wykładany przez denata, musi rozwikłać sprawę jego zejścia z tego świata. Pytanie brzmi. Czy im się to uda? Co tak naprawdę zyska ta nieformalna grupa dochodzeniowa? Co ma do stracenia jeśli nieumiejętnie poprowadzi śledztwo i dojdzie do niewłaściwych wniosków. Tego typu pytania mnożą się niczym grzyby po deszczu. Sami członkowie owej grupy, mają sporo tajemnic, które w trakcie śledztwa wychodzą na jaw. Nie bardzo sobie tego życzą ale takie są procedury. takie wymogi śledztwa do których wszyscy muszą się dostosować. I kto może najwięcej stracić na śmierci profesora a kto zyskać. Mnóstwo pytań ale czy na wszystkie dostaniemy odpowiedź?
Książkę czytało mi się dobrze ale dopiero po jakimś czasie, ponieważ po kilku pierwszych rozdziałach uzmysłowiłam sobie, że to drugi tom z serii i brakowało mi znajomości pewnych wątków zawartych w tomie pierwszym, pomimo, że autorka stara się co nieco nakreślić czytelnikowi. niemniej jednak gryzłam się jego nieznajomością i chyba stąd ta początkowa trudność.
Ogólnie zarówno styl, intryga, lekkość i powolne tempo książki wpasowały się w moje gusta i mogę stwierdzić, że spędziłam z książką kilka relaksujących godzin.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Filia.
,,Morderstwo o zapachu kawy" to kryminał, który łączy lekkość powieści obyczajowej z intrygą rodem z klasycznych historii detektywistycznych. Marta Moeglich zabiera czytelnika w świat akademickich korytarzy, gdzie aromat świeżo parzonej kawy splata się z atmosferą tajemnic, niedopowiedzeń i... zbrodni.
Główna bohaterka, Misia Kuleczka, rozpoczyna nowy etap w życiu - studia, które mają nadać jej kierunek i sens. Szybko jednak okazuje się, że uczelnia skrywa więcej niż tylko wykłady i egzaminy. Gdy jeden z profesorów zostaje zamordowany, spokojna codzienność studentów zamienia się w nieoficjalne śledztwo.
Największą siłą powieści jest klimat - autorka umiejętnie buduje napięcie, nie rezygnując przy tym z ciepła i humoru. Akademickie realia, relacje między studentami oraz subtelne wątki obyczajowe sprawiają, że historia nie jest jedynie kryminałem, lecz także opowieścią o dojrzewaniu, zaufaniu i konfrontacji z prawdą.
Postaci są wyraziste i wiarygodne. Misia to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić - nie jest zawodową detektywką, lecz zwyczajną młodą kobietą, która z ciekawości i poczucia sprawiedliwości angażuje się w rozwikłanie zagadki. Drugoplanowi bohaterowie wnoszą do historii dynamikę, a ich sekrety stopniowo komplikują obraz sytuacji. To książka, którą czyta się szybko, ale nie bezrefleksyjnie. Autorka pozostawia czytelnikowi przestrzeń na domysły i interpretacje.
,,Morderstwo o zapachu kawy" to idealna propozycja dla osób, które lubią kryminały w mniej mrocznym wydaniu - z nutą humoru, klimatem codzienności i sympatycznymi bohaterami. To historia, która pokazuje, że nawet w pozornie zwyczajnym miejscu może kryć się zagadka warta rozwiązania.
Znalezienie polskiego autora, który dobrze pisze kryminały o zabarwieniu komediowym, to jak szukanie igły w stogu siana. Jedynie książki Joanny Chmielewskiej ( i to też nie wszystkie) dało się czytać, natomiast reszta autorów, których powieści z tego gatunku wpadły mi w ręce, zwyczajnie nie posiadała talentu ani warsztatu aby dobrze wywiązać się z zadania jakim jest skonstruowanie ciekawej, zabawnej i nieprzerysowanej komedii kryminalnej. Dlatego też z dużą obawą zabrałam się za powieść nieznanej mi autorki - Marty Moeglich. I co? Ogromne, pozytywne zaskoczenie. Przy okazji muszę zaznaczyć, iż nie czytałam części pierwszej czyli "Morderstwo o zapachu kawy" z racji tego, iż nie wiedziałam o jej istnieniu. Jednak nie zakłóciło to w jakiś znaczący sposób odbioru drugiej części traktującej o losach Miśki.
Grupa studentów prestiżowej uczelni na wydziale kryminalistyki otrzymuje od opiekunki roku dosyć nietypowe zadanie. Otóż po otruciu gwiazdy wydziału, za jakiego uchodził profesor Stefan Renier, trzeba jakoś zaliczyć wykładany przez niego przedmiot i pada propozycja aby w ramach praktyki zawodowej studenci przeprowadzili śledztwo w sprawie śmierci profesora. Drugą opcją (którą wybiera większość studentów) jest możliwość przepisania przedmiotu na przyszły rok. W skład nieformalnej studenckiej grupy śledczej wchodzą między innymi: Klara, Julia i Misia, będącą główną bohaterką książki. Najważniejszą kwestią pozostaje znalezienie odpowiedzi na pytanie: jaki był motyw zabójstwa i kto jest sprawcą? Biorąc pod uwagę fakt, iż wykładowca był antypatycznym narcyzem, który źle traktował nie tylko studentów, ale również swoich doktorantów, to potencjalnych podejrzanych może być sporo. Miewał też romanse ze studentkami, pełniącymi rolę jego niewolnic sexualnych. Wspaniały naukowiec, ale zły człowiek. Warto przy okazji wspomnieć, że Misia również ma za sobą dosyć traumatyczną przeszłość, ale o co dokładnie chodzi, to dowiecie się, sięgając po książkę. Czy studentom uda się rozwikłać zagadkę kryminalną a tym samym zaliczyć przedmiot, ale przede wszystkim doprowadzić do złapania sprawcy i doprowadzenia go przed oblicze sprawiedliwości?
Z racji tego, że jestem wieloletnim trenerem na siłowni, moją uwagę zwrócił wątek związany z wizytą Misi w fitness clubie i na jej przykładzie autorka pokazała jak zachowują się niektórzy nowicjusze na swoich pierwszych treningach. Zamiast poprosić fachowców o pomoc w objaśnieniu działania poszczególnych sprzętów, to robią jakieś głupoty bez ładu i składu. Świetnie podsumowuje to następujący cytat:" Czasami gdy widzę, jak ludzie bez sensu machają tymi maszynami, to serio, zastanawiam się czy te sztangi nie mają więcej rozumu." Ten epizod dotyczący siłowni pokazuje doskonały zmysł obserwacji autorki, gdyż jest to sytuacja wyjęta prosto z życia, a dokładnie z sal treningowych.
Jestem pełna uznania dla autorki książki, gdyż odnalezienie się w tym dosyć niewdzięcznym gatunku jest nie lada sztuką. A tutaj mamy interesujący, niebanalny, niepowielony pomysł, w dodatku książka ciekawa i dobrze napisana. Całość jest spójna, logiczna, z domieszką inteligentnego humoru. U innych autorów komedii kryminalnych irytował mnie prostacki dowcip sytuacyjny i słowny oraz infantylność bohaterów a także nieprawdopodobne wręcz zbiegi okoliczności. Na szczęście w tym przypadku mamy do czynienia z lekturą ciekawą, błyskotliwą i mądrą. Sprawna intryga kryminalna osadzona w środowisku akademickim, z trafnym odzwierciedleniem klimatu panującego na uczelni, wciągnęła mnie na dobre. Doskonale się bawiłam przy tej lekturze, próbując odgadnąć kto stoi za morderstwem kontrowersyjnego profesora i nie udało mi się tego rozszyfrować. To pierwsza od lat komedia kryminalna, którą byłam w stanie doczytać do końca i nie umrzeć z nudów czy nie popadać w irytację. Polecam serdecznie!
Czy znacie twórczość Marty Moeglich? Jeżeli nie, to radzę wam szybciutko to nadrobić. Autorka tworzy świetne kocykowe i bardzo przytulne kryminały z wątkami obyczajowymi. Tutaj w "Morderstwie o zapachu kawy" znajdziecie zwłoki, ale nie ma rozlewu krwi. Czyli idealna książka dla wszystkich wrażliwych czytelników. W tej części nasza uwaga skupiona jest na Misi i jej problemach. Gwarantuje wam, że jej historia was zaskoczy. Misia po części zaczyna spełniać moje marzenia. Ona zaczyna studiować kryminalistykę. Ta bohaterka jest po traumatycznych przejściach. W poprzedniej części to jest w "Śmierci i belgijskiej czekoladzie" możecie przeczytać, co spotkało ją, jej brata i bratową.
Wracając do "Morderstwa o zapachu kawy" spotkacie tutaj wyjątkowe śledztwo prowadzone między innymi przez nieformalną grupę początkujących studentów kryminalistyki. Czy poradzą sobie z powierzonym im zadaniem? Czy raczej będą utrudniali śledztwo? Ta sprawa wywróci do góry nogami życie nie jednego studenta. Każdy tutaj skrywa nie jeden sekret. Czy wśród nich znajduje się morderca wyjątkowego profesora? Ta sprawa nie będzie taka prosta. Oczywiście śledząc tę historię i będąc bardzo czujnym, szybko odkryjecie sprawcę. Przynajmniej mi się to udało. Mimo wszystko dobrze bawiłam się podczas czytania. Był jeden moment, w którym polały się moje łzy. Myślałam, że szybko odkrywając prawdę, już nic mnie tutaj nie zaskoczy. A jednak bardzo się myliłam. Końcówka książki bardzo mnie zaskoczyła. Mam nadzieję, że Marta Moeglich pociągnie dalej tę historię. Kto wie, może w kolejnej części lepiej poznamy życie Teodora -- brata Misi, a męża Marty, albo ich sąsiadki o imieniu Théresa. Swoją drogą muszę wam powiedzieć, że ta starsza pani nie jest typową staruszką. Ma świetny umysł i pomaga naszym bohaterom w ich trudnych i dramatycznych sprawach. Warto ją poznać. Chciałabym mieć taką sąsiadkę, która świetnie gotuje i daje rady na wagę złota.
Świetnie było powrócić do tych postaci i poznać ich dalsze losy. Autorka w bardzo dobry sposób przedstawiła ich sylwetki. Po raz drugi za sprawą Marty Moeglich znalazłam się w wyjątkowej Belgii.
Fabuła jest tak wciągająca, że nie da się odłożyć tej książki, nim nie pozna się zakończenia. A gdy skończycie czytać, będziecie smutni, że tak szybko musicie pożegnać się z Misią i jej rodziną.
Czy jesteście gotowi poznać Misię i jej wszystkie traumatyczne przeżycia?
Nowe życie, nowy kraj, stare kłopoty... Marta Kuleczka miała prosty plan: wyjechać do Belgii, zacząć od nowa i nareszcie złapać oddech. Jednak rzeczywistość...
Druga książka promotorek karmienia piersią: Magdaleny Michalskiej-Kacymirow i Marty Moeglich (IG: Babki z piersiami), które pokazują, że odstawienie od...
Przeczytane:2026-03-16, Ocena: 5, Przeczytałem, kryminał, współpraca, 2026, literatura obyczajowa,
Czy kryminał może być komfortową lekturą? Otóż Marta Moeglich udowadnia, że jak najbardziej!
"Morderstwo o zapachu kawy" to książka, której nie można łatwo wrzucić w ramy jednego gatunku. Ja określiłabym ją jako połączenie obyczajówki z kryminałem. To opowieść o relacjach i powiązaniach, budowanych wokół niezwykłego dochodzenia.
Pewnego dnia na uczelni, na którą uczęszcza Misia, dochodzi do morderstwa. Oczywiście powoduje to wielkie poruszenie wśród studentów, którzy bardzo obawiają się o swoją przyszłość. Dodatkowo zamordowany zostaje profesor, który był wydziałową gwiazdą, a jednocześnie dość specyficzną, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. To straszne wydarzenie uruchamia lawinę kolejnych zdarzeń. Powstaje nieformalny zespół studentów kryminalistyki, którego zadaniem staje się dociekanie prawdy, ale również uniewinnienie siebie. Okazuje się, że podejrzani mnożą się i absolutnie nikogo nie można wykluczyć, tym bardziej, że skrywają własne tajemnice. Z każdą kolejną sceną napięcie subtelnie rośnie, choć autorka unika przesadnego dramatyzmu.
"Morderstwo o zapachu kawy" to kryminał, który czyta się bardzo szybko i lekko. Książka sprawia naprawdę dużo przyjemności, zwłaszcza w odkrywaniu sprawcy, jego motywów, a kiedy już bohaterowie wytypowali właściwą osobę, w udowodnieniu jej winy. Brakuje brutalnych i krwawych scen, próżno szukać tu mrocznej atmosfery, jednak opowieść ta broni się bez tego, dzięki swojej treści. Tempo akcji jest wyważone, ale uwaga czytelnika wciąż jest podtrzymywana w klimacie toczącego się śledztwa. To jeden z tych tytułów, które nie przytłaczają, a jednocześnie angażują.
Autorka stworzyła historię, w której zarówno zagadka kryminalna, jak i losy bohaterów, ich emocje oraz relacje, są równie istotne. Książka jest idealna na spokojny wieczór dla miłośników lekkich kryminałów z wątkami obyczajowymi. To propozycja, która dobrze sprawdzi się wtedy, gdy szukamy czegoś niewymagającego, ale wciąż satysfakcjonującego.