Mroczne Wybrzeża

Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 2019-08-14
Kategoria: Dla młodzieży
Kategoria wiekowa: 15-18 lat
ISBN: 9788366173194
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: Dark Shores
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Anna Studniarek

Tom 1 cyklu Mroczne Wybrzeża

Ocena: 5 (7 głosów)

Piraci, szantaż i bogowie wtrącający się w sprawy ludzi – to wszystko można znaleźć w trzymającym w napięciu pierwszym tomie nowej serii fantasy autorstwa Danielle L. Jensen.

W świecie podzielonym przez zdradzieckie oceany i bogów wtrącających się w sprawy ludzi jedynie Maarinowie umieją przemierzać Bezkresne Morza. Kierują się tylko jednym przykazaniem: „Wschód nie może spotkać się z Zachodem”.

NIEUGIĘTA PIRATKA

Teriana jest drugim oficerem na Quincense, statku oddanym bogini mórz, i spadkobierczynią jednej z Triumwiratu Maarinów. Jej lud zrodził się z morza i zna jego tajemnice, ale kiedy najlepsza przyjaciółka Teriany zostaje zmuszona do niechcianego małżeństwa, dziewczyna łamie przykazanie swojego ludu, by jej przyjaciółka mogła uciec – a wybór ten ma śmiertelnie niebezpieczne konsekwencje.

ŻOŁNIERZ Z TAJEMNICĄ

Marek jest dowódcą niesławnego Trzydziestego Siódmego legionu, który pomógł Imperium Celendoru podbić cały Wschód. Legion jest jego jedyną rodziną, a nawet jego towarzysze nie znają tajemnicy, którą ukrywa od dzieciństwa. Marek zrobi wszystko, by nie wyszła ona na jaw bez względu na koszty, ktokolwiek musiałby je ponieść – ON czy reszta świata.

NIEBEZPIECZNA MISJA

Kiedy jeden z senatorów Imperium dowiaduje się o istnieniu Mrocznych Wybrzeży, bierze do niewoli załogę Quincense i grozi wyjawieniem tajemnicy Marka, o ile nie ruszą na podbój nowych terytoriów, zmuszając dowódcę legionistów i Terianę do zawarcia niespodziewanego – i niechętnego – sojuszu. Łączą wysiłki dla dobra swoich rodzin, ale oboje muszą zdecydować, jak daleko są skłonni się posunąć i jak wiele są gotowi poświęcić.


Tagi:

Kup książkę Mroczne Wybrzeża

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Mroczne Wybrzeża

Avatar użytkownika - TinyGirl
TinyGirl
Przeczytane:,

Cytując Sarah J. Maas: "Uwielbiam każde słowo".

Bezgranicznie zakochałam się w stworzonym przez Jensen świecie i bohaterach. Dla mnie ta historia jest idealna. Nie ma tam absolutnie nic zbędnego! Świat i bohaterowie są świetnie wykreowani i przedstawieni. Historia jest spójna, bez zbędnego przeciągania czy niepotrzebnych wątków. Opis wydarzeń ukazany z dwóch perspektyw tylko potęgował mój zachwyt i pozwalał lepiej poznać głównych bohaterów oraz ukazane wydarzenia. Śmiało mogę powiedzieć, że kocham Marka, Teriane, Serwiusza i Yedde oraz że niecierpliwie czekam na dalsze ich przygody. Ahoj!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Wiiki_books
Wiiki_books
Przeczytane:,

"Mroczne wybrzeża" to kolejna książka autorstwa Danielle L. Jensen, znanej z wciągającej, pomysłowej i cudownie wykonanej trylogii klątwy.

Już od pierwszych stron, można zauważyć, że styl pisma autorki (na szczęście) nie zmienił się. Opisy i spójny tekst jaki autorka zaprezentowała nam w trylogii klątwy, zachwyca tak samo, jak nie bardziej.
Oprócz tekstu, zachwyca także świat wykreowany przez autorkę. Pomysł i realizacja krainy jest niesamowita i z pewnością może zainspirować innych autorów.

Kolejnym plusem powieści są bohaterowie. Sportretowani w sposób należyty- nie są idealni, ukazane są ich gorsze strony, dzięki czemu odczuwamy ich jako bardziej ludzkich i podobnych do nas.
Lekkie pióro autorki, jakim nakreśliła tę powieść, także gra swoją rolę i zachęca do dalszego czytania.

Klimat książki jest bardzo wyczuwalny. Morze, piraci i walka to słowa, które najlepiej opisują tę lekturę.
Akcja w książce jest szybka i nieprzewidywalna, nie przeciąga się na wiele stron.

Jedynym minusem książki jaki odczuwałam, jest ciągłe porównywanie jej do wcześniejszych dzieł autorki, przez co powieść straciła w mych oczach.
Z tego także powodu nastwaiłam się na tę książkę bardziej niż mogła mi ona zaoferować.

Pomimo jednego minusa, "Mroczne wybrzeża" zachwycają i wprowadzają do dalszych tomów tej serii. Polecam lekturę tej książki każdemu, kogo interesują te tematy, bo naprawdę warto.

Link do opinii
Avatar użytkownika - pola84
pola84
Przeczytane:,

A dziś chce wam opowiedzieć o cudownej książce Danielle L. Jensen - Mroczne wybrzeża. Od razu bez bicia się przyznaje, że nie czytałam Porwanej pieśniarki. Mam tą serię na półce i coś czuję, że zdecydowanie muszę ją przesunąć w kolejce ❤️ Co to była za wspaniała piracka przygoda! Ten klimat opętał mnie zupełnie! Mamy tu Maarinów, którzy są niezależnym narodem panującym na oceanach oraz Imperium, które bardzo jest podobne do Imperium rzymskiego z naszej historii. W każdym razie z powodu nie trzymania języka za zębami 😉 Imperium dowiaduje się, że za wielkim oceanem istnieją inne lądy i postanawia je podbić. Wysyła tam Marka i jego legiony a prowadzić ich będzie Teriana maarinka, która została niestety do tego zmuszona. Nakreśliłam fabułę najbardziej ogólnie jak się dało. Bo uwierzcie mi musicie tą książkę przeczytać sami. Wciąga niesamowicie. Autorka stworzyła niezwykły świat, w którym każdy z nas chciałby się znaleźć. To kawał dobrej powieści z poczuciem humoru, wzruszeń oraz pełen niezwykłych przygód. Zdecydowanie z niecierpliwością czekam na drugi tom!

www.czytampierwszy.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - RosemaryCzyta
RosemaryCzyta
Przeczytane:,

Maarinowie mają jedną zasadę: "Wschód nie może spotkać się z Zachodem". Jako jedyny lud żeglarzy, a więc jedyny zdolny przepłynąć Bezkresne Morza rozdzielające kontynenty, przysięgli nie dopuścić by mieszkańcy położonego na zachodzie Imperium Celendoru dowiedzieli się o ziemiach na wschodzie. Niewiedza ta ma chronić wschodnie krainy przed żądzą podboju Celendorczyków, oraz wiarę w Siedmiu przed wytępieniem. Teriana, córka jednej z przywódczyń Maarinów, łamie jednak tę zasadę. Imperium Celendoru, dowiedziawszy się o istnieniu innych ziem na wschodzie, natychmiast wysyła tam legion żołnierzy, szantażem zmuszając Terianę, by przeprowadziła ich przez zdradliwe wody Bezkresnych Mórz. Teriana postanawia zrobić wszystko co w jej mocy, by pokrzyżować plany Marka dowodzącego towarzyszącym jej legionem, nie ma jednak pojęcia, że Marek też nie znalazł się na tej wyprawie z własnej woli, a do stracenia ma być może więcej niż ona...

Takie właśnie są "Mroczne Wybrzeża". Gdyby nie fakt, że od pewnego czasu ciężko pracuję nad ilością mojego snu (bez większych powodzeń, szczerze mówiąc), to z pewnością zarwałabym dla tej książki noc. Świat, który wykreowała autorka jest naprawdę fascynujący. Imperium Celendoru jest wzorowane na imperium Rzymskim, z senatem, legionami, żądzą podboju, nawet modą. Za to kultura i wierzenia Maarinów oraz wschodniego kontynentu są czymś zupełnie nowym, dzięki czemu robi nam się piękny kontrast i mamy wrażenie jakbyśmy wraz z legionistami opuszczali znajomy Celendor i płynęli w nieznane. Bardzo przypadł mi do gustu system magii w tym świecie, chociaż nie wiem właściwie czy można nazwać magią te nieliczne przypadki, gdy bóstwo użycza swoich mocy osobie, którą kiedyś naznaczyło jako swego... kapłana? Lepsze słowo nie przychodzi mi do głowy. Ten świat jest tak bogaty i dopracowany w tak drobnych szczegółach, że ciężko opisać go w jednym akapicie, więc nie będę nawet próbować. Liczę, że sięgniecie po tę książkę i poznacie go sami.

Bohaterowie są tacy jak lubię - czyli pozornie czarno-biali, ale przy bliższym poznaniu ukazujący całą gamę szarości. Początkowo zdaje się, że podział jest prosty: dobra Teriana i zły Marek. Teriana, która zrobi wszystko, by ratować swój lud i Marek, który na rozkaz Imperium dokona największej zbrodni bez mrugnięcia okiem. Ale tu nic nie jest takie jak się zdaje. W miarę poznawania bohaterów, ukazują oni coraz to nowe oblicza, czym potrafią nieźle zaskoczyć. Chcę podkreślić w tym miejscu, że to samo tyczy się również bohaterów pobocznych, o których w tego typu literaturze zwykle się zapomina. Jednak nie tutaj. Wracając zaś do dwójki głównych bohaterów, to po prostu nie da się ich nie lubić. Terianę za jej odwagę, siłę, bezczelność i dzikość. Marka za... za to, że jest Markiem. Przeczytacie to zrozumiecie. Marek jest najlepszy. Marek na prezydenta. #teammarek

No i fabuła - to było coś. Ten element naprawdę godny jest powieści dla dorosłych. Nie przypominam sobie, żebym w którejkolwiek innej młodzieżówce widziała tyle polityki, intryg i tajemnic, a do tego tak bardzo zagmatwanych. Akcja rozkręca się szybko, a ilość detali, jaka jej towarzyszy, zasługuje na najwyższe uznanie. Jednocześnie styl pozostaje lekki, a zaskakująco poważna historia poprzetykana jest żartami i przekomarzaniami bohaterów w idealnych proporcjach. Jedyny słaby punkt to środek książki, gdzie tempo wydarzeń wyraźnie zwalnia na kilka rozdziałów i kontrastująca z nim niebywale szybka końcówka. Żaden z tych elementów sam w sobie nie jest zły, ale zestawione razem tworzą dość osobliwy twór.

Mogę szczerze powiedzieć, że "Mroczne Wybrzeża" były świetną lekturą. Wielka przygoda, kapitalni bohaterowie, wykonanie zdecydowanie powyżej przeciętnego. Tego właśnie chciałam - pogrążyć się w lekturze i nie móc od niej oderwać. Rzeczą, która najbardziej mnie drażni w tej książce jest... kontynuacja, na którą trzeba będzie poczekać cholera wie ile. Bo ja chcę już. Ja chcę wrócić do tego wspaniałego, pełnego cudownych wytworów wyobraźni świata i dowiedzieć się co będzie dalej. Chcę do Teriany i do Marka, chcę na przygodę ("I'm going on an adventure!"). Już nie mogę się doczekać. A tymczasem serdecznie Wam tę powieść polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi czytampierwszy.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - justynabuszka
justynabuszka
Przeczytane:2019-09-08, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Jeśli miałabym opisać tą książkę mając do dyspozycji tytuły filmów, na pewno było by to połączenie Piratów z Karaibów z Gladiatorem.
Uwielbiasz piratów, bójki, niekonwencjonalnego kapitana statku, który rozbraja poczuciem humoru i kąśliwą gadką? Mroczne wybrzeża to coś dla Ciebie! Lubisz silną wole walki postaci, przelewanie krwi, toczenie wojen i podbijanie ziem przez umięśnionych wojowników? Mroczne wybrzeża są również dla ciebie! Nie interesuje cię żadna z tych rzeczy? To nic! Bo mamy tutaj jeszcze spiski polityczne, tajemnice, bóstwa, lekki romans w tle i pełno humoru.
"- Dość. Nie musicie mówić po celendorsku, ale lepiej , żebyście używali języka, który dobrze znam. Przynęta uśmiechnął się, a po chwili zaczął szczekać."
To moje drugie spotkanie z twórczością Danielle L. Jansen i mogę śmiało przyznać, że trafia ona do czołówki ulubionych autorek. Mroczne wybrzeża to nie ckliwa opowiastka o piratce, której nogi miękną na widok przystojnego wojownika. O niee, to istna intryga wysnuta przez władze by zdobywać nieznane lądy i podporządkowywać sobie ludzi szantażem i groźbami. To opowieść o podejmowaniu najtrudniejszych życiowych decyzji i ponoszeniu konsekwencji z nich wynikających. To historiach o rzeczach nadprzyrodzonych i tych jak najbardziej przyziemnych. To jedna wielka przygoda przepełniona strachem, cierpieniem, walką, chęcią przetrwania i buntowniczym nastawieniem. Postacie w tej książce mają swój charakter, nie są płytcy ani toporni. Od razu da się ich polubić nawet jeśli wasze poglądy są tak bardzo różne od nich. Z jednej strony mamy walecznego, nieugiętego, siejącego postrach legionistę a po drugiej niezwykłą dziewczynę, piratkę, która wieży w niemożliwe i nie boi się walczyć o swoje. Kiedy Ich drogi się krzyżują cały świat przewraca się do góry nogami. Są dla siebie jak wrzód na tyłku a ich wymiana zdań niesie ze sobą obelgi i cięte riposty.
" - Pocałuj mnie w d* - mruknęła po mudamorsku. - Próbowałem, ale nic to nie dało. - Kiedy zagapiła się na niego , dodał: - Twój marynarz Jax nauczył mnie tego wyrażenia."
Mogło by się wydawać, że prócz politycznego terroru na tym świecie nie istnieje inne zagrożenie. Ale jednak jest jedna ważna tajemnica, którą należy zachować. Piraci wiedzą, że "Wschód nie może spotkać się z Zachodem" ale gdy w gre wchodzi bezpieczeństwo najbliższych sprawy nieco się komplikują a każda z podejmowanych przez bohaterów decyzji nie wydaje się być tą właściwą. Mroczne wybrzeża wciągają czytelnika w wir wydarzeń. Opisy sprawiają, że czujesz się jakbyś na własne oczy oglądał przebieg wydarzeń. Poznajesz bohaterów, przywiązujesz się do nich i zaczynasz rozumieć dlaczego kierują się właśnie takimi pobudkami. Do samego końca książki nie wiesz czy będzie happy end czy jednak autorka postanowi złamać Ci serce. Za tą nieprzewidywalność właśnie lubię Danielle L. Jansen. Za to, że jej historie porywają, intrygują a Ty nie masz ochoty się od nich odrywać nawet na chwilę. Jeśli ktoś szuka wielkiej przygody z nutką dreszczyku i intrygi ta książka jest jak najbardziej dla niego. Gorąco polecam Mroczne wybrzeża i już nie mogę się doczekać czym autorka zaskoczy mnie w kolejnych tomach.
Z recenzją przychodzę do was za pośrednictwem strony

Link do opinii
Avatar użytkownika - AleksandraRK
AleksandraRK
Przeczytane:,

Mroczne Wybrzeża Danielle L. Jensen to książka, w której cofamy się do realiów starożytnego Rzymu, który tutaj jest znany jako Imperium Celendoru. Ale nie pozostaniemy tu długo, bo trzeba wyruszyć w daleką podróż, na podbój mórz.
Już na samym początku rzuca się w oczy to, że znajomość Tetriany i Marka przerodzi się w zakochanie. Jednak dosyć dziwne wydaje się to, że doszło do tego tak szybko. Jeszcze chwilę wcześniej rzucali się sobie do gardeł, a teraz nie widzą poza sobą świata. Wydaje mi się, że można było dać im nieco więcej czasu.
Okładka jest po prostu świetna. Zapowiada niezwykłą przygodę, morskie podróże, walki. Szkoda, że zostało to nieco przyćmione przez romans między głównymi bohaterami. Mimo to są też ciekawe i wciągające fragmenty, jak walka z bogami, szalony marynarz, który ze swoich martwych towarzyszy zrobił sobie kukiełki czy popisy umiejętności żeglarskich.
Jest to książka, która miała potencjał na wspaniałą przygodę fantasy, co niestety zostało nieco zdominowane przez wątek miłosny. Mam jednak nadzieję, że następne tomy opowiedzą bardziej niezwykłe historie.
www.czytampierwszy.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - beatastepien
beatastepien
Przeczytane:2019-08-25, Przeczytałam,

Książki fantasy to nie był mój ulubiony gatunek, niemniej jednak od jakiegoś czasu coraz chętniej sięgam po ten gatunek i wciąga mnie coraz bardziej! Tym razem również się nie zawiodłam, a wręcz zaczynam się zakochiwać w tym gatunku i już z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu serii.
Świat piratów połączony ze światem bogów może, jak się okazuje dać naprawdę cudowne efekty. Na morzu jest bardzo niebezpiecznie i tylko w przypadku, gdy znajdzie się ktoś kto wyciągnie do nas pomocną dłoń.
Szybka i zwarta akcja, nie można narzekać na nudę podczas czytania lektury! Zdecydowanie jest to jedna z lepszych, a zdecydowanie najlepsza książka z tego gatunku, którą miałam okazję przeczytać.
Czytampierwszy.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - Dagus93
Dagus93
Przeczytane:,

"Mroczne wybrzeża" to pierwszy tom cyklu fantasy, który zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę. Autorka zaczęła pisać tę książkę już w 2007 roku i jest to jej pierwsza powieść jaką miałam okazję przeczytać. Jestem nią zachwycona! 

Po pierwsze od razu zwróciłam uwagę na to, że książka jest bardzo rozbudowana i wiele się w niej dzieje. Całą akcja rozgrywa się w około piratki Teriany i legata Marka. Książka nawet przez moment nie zwalnia, akcja jest wartka, szybka i mocna! Mnóstwo w niej bohaterów i zarówno Ci pierwszo, jak i drugo planowi są bardzo dobrze wykreowani i każdy ma swoje zadanie w tej książce i unikatowy charakter. Do tego na jej końcu znajduje się mały słowniczek, który lepiej pozwoli Wam wszystko zrozumieć i dokładnie wszystko uporządkuje. 

Teriana ratując swoją przyjaciółkę Lidię , która zostaje skazana na niechciane małżeństwo postanawia zabrać ja na swój statek. Jest ona zrodzona z morza i to właśnie na statku i między portami spędza najwięcej czasu. To właśnie wtedy jej losy splotą się z legatem Markiem, który obecnie jest dowódcą Trzydziestego Siódmego legionu. Okazuje się jednak, że mężczyzna ma sporo do ukrycia i nawet jego towarzysze, którzy traktowani są przez niego jak rodzina nie znają jego największej tajemnicy. Jak potoczą się dalej ich losy i czy wszystko wyjdzie na jaw? Pora odnaleźć Mroczne Wybrzeża! 

W książce mamy przedstawione rozdziały z punktu widzenia Marka oraz Teriany. Są one krótkie i zwięzłe i cały czas coś się w nich dzieje. Dzięki temu akcja książki wydaje się być jeszcze szybsza i bardziej rozbudowana. Zobaczycie jak wiele autorka dla Was przygotowała i podczas czytania tej fantastyki nawet przez moment nie będziecie się nudzili. Ja jestem tą książką bardzo pozytywnie zaskoczona i już wyczekuje na kolejny tom przygód głównych bohaterów.

www.czytampierwszy.pl

Link do opinii

Moje odczucia co do tej książki były niestabilne się niczym igła w kompasie podczas sztormu. Na początku zachwyt nad okładką zmusił mnie do wyczekiwania, aż pojawi się na Czytam Pierwszy. Potem trochę odleżała, żeby nabrać mocy urzędowej i wreszcie nadszedł dzień na czytanie. I zaczęły się problemy, bo nijak nie mogłam się wkręcić, wpadłam w środek akcji, otoczona dziwnym światem, masą nieznanych określeń albo trudnych imion. Ale jestem "twarda" i dopłynęłam do 100 strony, nabrałam wiatru w żagle i okazało się, że takiej książki było mi trzeba. Wartka akcja, spójność, nieprzewidywalność, charakterne postacie, świetny czarny charakter, zapomniane bóstwa. Wszystko tak dopracowane, że czytanie to czysta przyjemność. Główna bohaterka to silna dziewczyna z ostrym językiem, szybko zdobyła moją sympatię. Teraz nie mogę się doczekać kolejnego tomu i liczę na pomyślne wiatry.

Książkę odebrałam za punkty z portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii

Danielle L. Jensen wraca z nową serią. Poprzednia bardzo mi się podobała, a jak było w przypadku Mrocznego wybrzeża?  

Początek czytało mi się dosyć ciężko, nie mogłam wczuć się w fabułę. Nawet na jakiś czas porzuciłam jej czytanie. Po paru tygodniach do niej wróciłam i gdy przebrnęłam przez początek, to po jakiś 100 stronach książka mnie wciągnęła i odłożyłam ją, dopiero jak skończyłam czytać ostatnie zdanie. Końcówka sprawiła, że chciałabym kolejny tom na już, ponieważ nie zostało wyjawione, kto zdradził, a komu można zaufać.

Mroczne wybrzeża to dobra książka przygodowa z małym romansem. Dużo w niej akcji, spisków, zdrady. Nie wiadomo komu, można zaufać. Jestem ciekawa czy motyw z przyjaciółką Teriany (naszej głównej bohaterki) zostanie jakoś rozwinięty, bo podejrzewam, że tak naprawdę ona nadal żyje, chociaż mogę się mylić.

Bohaterowie ci główni jak Teriana i Marek, ale i ci drugoplanowi, jak też i cały świat, wszystko zostało bardzo dobrze wykreowane. W książce nie ma zbyt długich, nikomu niepotrzebnych opisów. Świat został dobrze przedstawiony, wiemy jakie mechanizmy nim rządzą. Na końcu książki znajduje się glosariusz, w którym można przeczytać, kto jest kim, znajdują się też tam niektóre terminy wykorzystane w książce. Na początku jest on bardzo przydatny.

Podsumowując, poza mało wciągającym początkiem, reszta książki bardzo mi się podobała. Polubiłam bohaterów książki, chociaż nie są oni idealni i mają sporo wad. Trzymam za nich kciuki, żeby w ostatnim tomie każdy znalazł swoje szczęśliwe zakończenie.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii

Uwielbiam twórczość Danielle L. Jensen. Trylogia o trollach podbiła moje serce, dlatego wiedziałam, że muszę sięgnąć po kolejne jej książki. Podobnie jak w przypadky "Porwanej Pieśniarki" na "Mrocznych wybrzeżach" w ogóle się nie zawiodłam. Początek co prawda był odrobinę nużący, ale jak już się rozkręciła to na całego. Nie mogę się doczekać dalszych losów Marka i Teriany. Zwłaszcza po takim zakończeniu.

Link do opinii
Avatar użytkownika - OKsiazkami
OKsiazkami
Przeczytane:2019-09-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Teriana spędza kolejne dni na pirackim statku, którego kapitanem jest jej matka. Siedemnastoletnia dziewczyna wie, że kiedyś to ona będzie jej następczynią, a tym samym najważniejszą osobą na Quincense. Kiedy jednak dobijają do brzegu Celendrialu, największym marzeniem nastolatki jest spotkanie z dawno niewidzianą przyjaciółką. Dziewczyna nie spodziewa się, że ich, wydawałoby się, niewinna rozmowa będzie początkiem zdarzeń, które przyniosą olbrzymie konsekwencje dla jej rasy - Maarinów. Niestety prawo morza zdecydowanie różni się od tego, które obowiązuje na lądzie...

Dawno nie miałam okazji czytać powieści o piratach, a ta historia zaintrygowała mnie już od pierwszych stron. Jak na dobre fantasy przystało, autorce udało się stworzyć rozbudowany świat przedstawiony, który jest (jak sama podkreśliła) częściowo wzorowany na Imperium Rzymskim. Z każdą stroną czytelnik odkrywa coś nowego, na szczęście na końcu książki został umieszczony glosariusz, który zdecydowanie pomaga w usystematyzowaniu wiedzy i zrozumieniu pewnych pojęć. Występujące w książce postacie zdecydowanie nie są płaskie i jednoznaczne, a „Mroczne Wybrzeża” mają jeszcze jedną ogromną zaletę – historia w nich opisana nie jest przewidywalna. Przyznaję, że miałam podczas czytania pewne podejrzenia, do czego autorka zmierza, jednak ona doskonale posługuje się zwrotami akcji i to w najmniej oczekiwanych momentach.

Chociaż to Teriana wydaje się być najważniejszą postacią w powieści, to jest jedną z dwójki głównych bohaterów. W książce pojawiają się naprzemiennie rozdziały, w których wydarzenia przedstawione są z perspektywy dziewczyny lub Marka, będącego legatem legendarnego legionu. Główni bohaterowie są charakterni i co najważniejsze – inteligentni. Postać chłopaka jest nie mniej interesująca niż młodej piratki, ponieważ skrywa pełną tajemnic przeszłość, którą autorka odkrywa przed czytelnikami krok po kroku.

Spodobało mi się też to, że Danielle L. Jensen niczego nie ugładza – piraci są niepokorni, a legioniści brutalni, kiedy trzeba. Jednocześnie ukazuje też ich ich drugie, można by powiedzieć - to prawdziwe oblicze. Nie od dziś wiadomo, że ludzie noszą różne maski i nikt nie jest samotną wyspą, a przeszłość ma ogromny wpływ na człowieka. W „Mrocznych Wybrzeżach” zostało to bardzo dobrze ukazane.

Co jeszcze mogę powiedzieć o tej wciągającej jak ocean powieści? Jest to dobrze napisane Young Adult fantasy, w którym właściwie każda strona jest przygodą. Razem z bohaterami wyruszyłam na podróż po niebezpiecznych głębinach w celu odkrycia kolejnych sekretów. Spotkałam się niedawno z takim stwierdzeniem, że chociaż prawdopodobnie już wszystko zostało napisane, to tak naprawdę liczy się to, jak temat został ujęty. „Mroczne Wybrzeża” są jedną z tych książek, w której występują znajomo brzmiące motywy, ale jednak wątki ukazane są w taki sposób, że nie sposób jest nie czytać powieści z przyjemnością, jak czegoś zupełnie nowego. Może i znajdzie się w niej kilka przewidywalnych momentów, jednak w niczym to nie umniejsza odbioru całości. Książkę zdecydowanie polecam fanom pełnych przygód historii, w których nie brakuje fantastycznych stworzeń i wierzeń oraz pełnych magii kultur. Największą wadą powieści jest to, że nie jeszcze nie wiadomo, kiedy pojawi się u nas kolejny tom pełen nowych przygód!

Link do opinii

„Wschód nie może się spotkać z Zachodem”. (s. 23)

Ta zasada obowiązuje na planecie Reath. Bezkresne Morza oddzielają lądy, których mieszkańcy o sobie nie wiedzą. I tak ma pozostać. Tylko przedstawiciele jednej rasy –  Maarinowie potrafią pływać po nich, gdyż to lud zrodzony z morza i znający jego tajemnice. Jednym ze statków jest Quincense oddany bogini morza Madorii. Dowodzi nim kapitan Teysa, jedna z Triumwiratu Maarinów, a jej córka Teriana jest na nim drugim oficerem. To Teriana zdradza swój lud. Dla najlepszej przyjaciółki w potrzebie złamała przykazanie Maarinów i dała „Księgę Siedmiorga”. Co z tego wyniknie?

Wiem, że Mroczne Wybrzeża istnieją. To jedynie kwestia czasu, aż znajdziemy do nich drogę. (s. 94)

W Celendronie na Wschodzie senator Lucjusz Kasjusz ma ambitne plany i nie zawaha się przed niczym. Łamiąc prawa, bierze do niewoli załogę statku Teysy, jednocześnie szantażuje dowódcę Trzydziestego Siódmego Legionu, legata Marka, grożąc wyjawieniem jego tajemnicy skrywanej od dzieciństwa. Legat zrobi wszystko, by jego sekret nie ujrzał światła dziennego. Teriana chce uratować matkę i swój lud. Oboje są postawieni pod ścianą przez Kasjusza i oboje chcą dobra dla swoich rodzin. Podpisują umowę z senatem i wyruszają na niebezpieczną misję ku Mrocznym Wybrzeżom, na podbój nowych terytoriów, na podbój Zachodu. Jeszcze sami nie wiedzą, jak wiele mogą poświęcić, jak daleko się posunąć, by wilk był syty i owca cała.

Dobry człowiek wepchnięty w rolę łotra. (s. 311)

Legat Marek zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Pomijam jego wygląd, gdyż to jego charakter, inteligencja, zdolności strategiczne, wyznawane wartości, znajomość ludzkiej psychiki zaimponowały mi. Z jednej strony skrywa tajemnicę o sobie nawet przed najbliższymi mu legionistami, a z drugiej to oni wiedzą o jego dziwnej przypadłości, niemocy i ukrywają ją przed pozostałymi. Marek jest przede wszystkim człowiekiem, a nie tylko legatem niesławnego, najlepszego Trzydziestego Siódmego Legionu w Imperium Celendoru, własnością senatu. Potrafi zrobić coś z korzyścią dla siebie i swoich braci legionistów, bo oni są jego rodziną. I choć legioniści w czasie walki są jak maszyny do zabijania, to wśród nich poznałam kilku, z którymi chętnie bym się zaprzyjaźniła, zrelaksowała przy ognisku czy pożartowała. Serwiusz, Miki, Kwintus, Gibzen to całkiem sympatyczni mężczyźni, a byli też ci podstępni.

To piratka, nie jakaś głupiutka córka patrycjusza. (s. 82)

Teriana choć liczy sobie zaledwie 17 lat, ma w sobie ogień i waleczność. Gorzko zapłaciła za swoją przyjaźń z Lidią i jej zdradę, choć tak naprawdę wpierw ona zawiodła. Jedna jej decyzja to śmiertelnie niebezpieczne konsekwencje dla Maarinów i narażenie losu Zachodu, gdy tymczasem to ona jako spadkobierczyni Triumwiratu ma obowiązek chronić swój lud i troszczyć się o jego interesy. Teriana jest sprytna, do swoich celów wykorzystuje potwora morskiego Magniusa i Przynętę, lecz nie ma wpływu na decyzje Sześciorga, bogów Zachodu, by stanęli po jej stronie. Czy zawarty sojusz odkupi jej winy, a bóstwa się nad nią zlitują?

 „Choć nienawidziła Celendorczyków, ich stolica była dziełem sztuki – same kolumny i łuki, rzeźby i fontanny. Tak blisko Forum drogi były szerokie i czyste, doskonała biel budowli…”. (s. 109)

W trakcie czytania bardziej odnosiłam wrażenie, że znajduję się w starożytności. Elementy powieści są silnie w niej osadzone. Opis Celendronu, podział ludzi na patrycjuszy i plebeliuszy, ich stroje, Forum, Senat, wybory, rydwany, nawet imiona bohaterów to wszystko przypominało mi starożytną Grecję. Najczęściej dokoła mnie byli legioniści. Ich wygląd, podział na centuriony to wypisz wymaluj Imperium Rzymskie z czasów podboju, a powieściowe bitwy od razu przypominają te stoczone w starożytności. Campus Lescendor w pewnym stopniu kojarzył mi się ze Spartą i Spartanami. Do tego politeistyczna religia Zachodu. W moim odczuciu akcja została osadzona na nowej planecie, lecz w dużej mierze to starożytność, do której autorka dorzuciła trochę z fantastyki. Może w kolejnych tomach będzie więcej ze świata wyobraźni. Jak na razie handel morski kwitnie, a legioniści podbijają kolejne ziemie.

Celendorczycy nie przybyli w pokoju. Ich celem jest podbój. (s. 270)

Szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego, więcej fantastyki i zwrotów akcji. Informacje o nowej planecie są porozrzucane po powieści, zabrakło mi spójnego opisu planety Reath wykreowanej przez autorkę, za to glosariusz bywa przydatny. Najbardziej moją uwagę przykuli bohaterowie z krwi i kości, wielowymiarowi, o złożonej osobowości, szczególnie Teriana i Marek, którzy sobie dogryzali. To z ich punktu widzenia prowadzona jest naprzemienna narracja i opis zdarzeń. Największe wrażenie zrobiły na mnie wydarzenia rozgrywające się na Morzu Martwych. Tu czułam przygnębienie widokami jak z Trójkąta Bermudzkiego, grozę sytuacji, przerażenie legionistów, adrenalina buzowała, a ja byłam pod wrażeniem tego, co zrobili bogowie, ingerując w sprawy ludzi. Scena bitwy i strategia podbicia Zachodu przykuły moją uwagę. Pewne rzeczy są stałe dla świata realnego i fantastycznego, choćby ludzie żądni władzy absolutnej, tyranii zniewalający podbite kraje. Kto gorszy – Kasjusz na Wschodzie czy Urcon na Zachodzie?

Przybyłem tu, by zwyciężyć. (s. 395)

Mroczne Wybrzeża Danielle L. Jensen to dobry początek nowej serii fantasy pod tym samym tytułem, która prowadzi czytelnika od Wschodu przez Bezkresne Morza i Morze Martwych na Zachód, aby podbić nowe terytoria dla Impreium. To powieść fantasy mocno zakorzeniona w starożytności, w której bohaterowie mierzą się z wyzwaniami i samymi sobą oraz rodzącym się między nimi uczuciem. Jestem niezmiernie ciekawa, co przyniesie drugi tom.

Link do opinii
Inne książki autora
Królestwo mostu
Danielle L. Jensen; 0
Okładka ksiązki - Królestwo mostu

A gdybyście zakochali się w tej jednej osobie, którą przysięgaliście zniszczyć? W dniu ślubu Lara ma dla męża tylko jedną myśl: rzucę twoje królestwo...

Zobacz wszystkie książki tego autora