Kielce, 1973 rok. Piętnastoletni Adam Lisowski sięga po kieliszek wódki. Jeszcze nie wie, że właśnie zrobił pierwszy krok w stronę uzależnienia, które będzie z nim przez najbliższe lata.
Alkohol stanie się jego wiernym towarzyszem codzienności, ucieczką od bólu i poczucia winy.
Czy miłość ukochanej żony wystarczy, by mógł pokonać swojego największego wroga? Jaką rolę odegrają w życiu Adama zupełnie obcy ludzie?
***
To poruszająca historia o nałogu, który nieustannie kusi, obiecuje ukojenie, lecz w rzeczywistości zabiera człowiekowi wszystko, zaczynając od zdrowia, a kończąc na własnej godności. Pasmo upadków, obietnic poprawy, chwilowych zwycięstw, miesza się z powrotami do alkoholu.
Powieść o kruchości życia, sile ludzkich więzi, prawdziwej i cudownej miłości.
"Na dnie i z powrotem" to książka emocjonująca, szczera oraz dotykająca miejsc, w które rzadko mamy odwagę zaglądać.
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, osadzona w Kielcach i okolicach oraz Krakowie, w latach 1958-2003.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-01-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 207
„Na dnie i z powrotem” to najnowsza książka autorstwa Agaty Pakuły. Porusza ona bardzo ważny temat a mianowicie uzależnienie od alkoholu łącznie z konsekwencjami jego nadużywania.
Główny bohater, Adam dorasta w rodzinie, w której ojciec jest alkoholikiem. Codziennie wraca pijany. Sytuacja jest trudna ale żona biernie ją znosi. Adam pierwszy raz próbuje wódki po zakończeniu podstawówki, potem przez dłuższy czas nie pije. Ponownie sięga po nią w zawodówce a kiedy zaczyna pracę normą jest że po zakończonej zmianie idzie się „na jednego”. Adam wkrótce poznaje miłość swego życia i na chwilę sytuacja się uspokaja. Jednak za sprawą rodzinnej tragedii chłopak pogrąża się ostatecznie w uzależnieniu.
Autorka w przejmujący sposób ukazała bolesną prawdę o tym jak alkohol potrafi zmienić życie człowieka. Początkowo pije się okazyjnie a potem wódka zaczyna przenikać do codzienności aby nią zawładnąć na dobre. Osoba uzależniona nie zdaje sobie z tego sprawy. Nie uważa się wcale za alkoholika. Myśli, że ma nad wszystkim kontrolę i konsekwentnie odrzuca wszelkie próby pomocy ze strony bliskich. Próbuje ukrywać swą słabość, bo jeśli inni nie będą widzieć go w momencie kiedy pije to problem zniknie. Krzywdzi siebie i swoich bliskich nie zdając sobie z tego sprawy. Alkohol ruinuje nie tylko zdrowie fizyczne ale i psychiczne. Niszczy relacje międzyludzkie i zaufanie. Niejednokrotnie ma wpływ na utratę pracy. Książka jest trudna i do bólu prawdziwa. Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu spotkał się a takim problemem. Każdy zna jakąś osobę która zmaga się z nałogiem i swoją słabością. Autorka zaserwowała tu pełną paletę emocji - od współczucia i żalu po złość. To jest książka, której nie da się odłożyć. Ja przeczytałam ją w jeden wieczór. Polecam ją wszystkim, nawet tym, którzy boją się trudnych tematów. Autorka bowiem opisała wszystko z ogromnym wyczuciem i smakiem.
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗧𝗮𝗻𝗶𝗲𝗰 𝘇 𝗰𝗵𝗼𝗰𝗵𝗼ł𝗲𝗺
Prolog książki 𝑁𝑎 𝑑𝑛𝑖𝑒 𝑖 𝑧 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑒𝑚 Agaty Pakuły wnikał w moją świadomość jak ciche, nieuchwytne tchnienie, które z czasem przerodziło się w burzę. Już od pierwszych stron widziałam, jak alkohol podstępnie przenikał życie Adama, najpierw jako ciekawość, później jako ułudna przyjemność, która wciągała go coraz głębiej. Picie towarzyskie niepostrzeżenie przemieniło się w codzienną potrzebę, a potrzeba w uzależnienie, które obejmowało zarówno ciało, jak i duszę. Kiedy wydawało się, że jest jeszcze szansa przerwać spiralę, alkohol pokazywał, że kontrola była tylko iluzją, a każdy krok w górę zaraz prowadził w dół, ku własnemu dnu. Historia Adama, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, odsłania brutalną łatwość, z jaką wódka staje się stałym towarzyszem życia, maskując ból i poczucie winy. Mimo mroku i upadków, opowieść niesie jednak cień nadziei, że choć alkoholizm zostaje na zawsze, droga ku wyjściu z nałogu nie jest niemożliwa.
Adam znał alkohol od dzieciństwa. Najpierw była ciekawość i chęć zaimponowania kolegom. Myślał, że napicie się sprawi, że poczuje się dorosły. Wzorem był ojciec, który zawsze pił, a matka to znosiła. Z czasem próby stały się codziennością, aż alkohol przejął kontrolę nad jego życiem.
Matka prosiła Adama, by przestał pić. On obiecywał, a potem uczył się lepiej ukrywać swój nałóg. Adam rozumie, że źle postępuje, sięgając po alkohol, i że ojciec słusznie złoił mu skórę, gdy go na tym przyłapał, choć sam pił nałogowo. Od dziecka jednak widział ojca, który pijany przynosił żonie słonecznik i tańczył z nią, mówiąc, że ją kocha. Matka przymykała na to oko, dopóki ciało ojca nie odmówiło posłuszeństwa, ale wtedy na ratunek dla niego było już za późno.
Świat alkoholika bywa złudny i niebezpieczny. Pije się, gdy rozpacza, gdy radość wypełnia serce, gdy trzeba uczcić coś lub gdy chce się stworzyć wydarzenie tam, gdzie nic się nie dzieje. Każda okazja jest dobra, a każdy powód wydaje się uzasadniony. „Ja piję inaczej, bezpiecznie, kontrolowanie”, myśli Adam. Jednak prawda jest okrutna: to nie człowiek kontroluje alkohol, to alkohol przejmuje kontrolę nad człowiekiem. Nie bez powodu mówi się: „Wódko, pozwól żyć” Te słowa odnoszą się do dramatycznej walki z nałogiem i potrzeby odzyskania władzy nad własnym losem.
Nadzieja pojawiła się, gdy Adam spotkał Agnieszkę. Kobietę, którą pokochał całym sercem. Dla niej chciał przestać pić. Wiedział, że ona nie znosi alkoholu. Pobierają się. Są szczęśliwi. Wkrótce mają zostać rodzicami. Ale życie zgotowało im okrutną lekcję. Dziecko umiera podczas porodu. Aga trafia do szpitala psychiatrycznego. A Adam? Wraca do matki i do alkoholu.
Gdy Aga wraca do domu, Adam namawia ją do picia. Na chwilę wydaje się, że oboje pogrążą się w nałogu. Jednak młoda kobieta stawia granicę. Odmawia picia i nie chce mieć już nic wspólnego z alkoholem.
Adam obiecuje jej zerwać z nałogiem. Znajduje pracę i po każdym dniu wraca prosto do domu, do żony. Jednak praca i obietnice nie wystarczają. Koledzy w każdy piątek świętują koniec tygodnia, a Adam patrzy na nich z zazdrością. W końcu ulega pokusie i wychodzi „zabawić się” po ciężkim tygodniu. Niedługo potem wraca do nałogu, a nawet zaprasza kupli do domu, by z nimi pić.
Aga była coraz bardziej przerażona, bo alkohol zmieniał jej ukochanego męża z każdym dniem w kogoś, kogo nie znała. Widziała i słyszała teraz zupełnie innego człowieka. Nie mogła tego dłużej tolerować, musiała działać. Adam przyrzekł jej, że zrezygnuje z picia. Wkrótce zmieniła się polska rzeczywistość. Pojawiły się strajki i brak artykułów w sklepach, ale alkoholu póki co nie brakowało, więc można było pić. Następnie wprowadzono kartki, także na alkohol, ale naród, pogrążony w nawyku picia, potrafił sobie z tym poradzić.
Oprócz braków artykułów w ówczesnej Polsce pojawiła się też trudność ze znalezieniem zatrudnienia. Adam zdobywa intratny kontrakt w Rosji, więc bez wahania go przyjmuje. Praca jest dobrze płatna, częściowo w dolarach. Rodzina w Polsce żyje w luksusie i dobrobycie, co przysłania jej prawdę o Adamie. Niestety za granicą rozgrywają się dantejskie sceny: leją się hektolitry alkoholu, a w towarzystwie panienek łaknących męskiego towarzystwa i łatwych pieniędzy atmosfera staje się niebezpieczna. Wszystko kończy się, gdy organizm Adama odmawia posłuszeństwa. Ciężko chory wraca do Polski.
Potem zaczyna pracować w delegacji i znów pojawiają się te same problemy. Dopiero udział w terapii zamkniętej w prywatnym ośrodku uświadomił mężczyźnie, jak bardzo jest chory z powodu uzależnienia, które dotąd wypierał.
Na terapii czuł się lepszy od innych, bo w przeciwieństwie do nich miał żonę, córkę i, według własnego przekonania, kontrolę nad alkoholem. Przełomowy moment nastąpił, gdy Adam przyznał się publicznie, że jest alkoholikiem. Później odkrył w sobie talent do gry na gitarze.
Historia Adama pokazuje, że każdy ma swój moment, by zmierzyć się z nałogiem i odnaleźć w sobie motywację do walki. Dla każdego będzie to coś innego, inna chwila, inna przyczyna. Dla Adama był to kryzys zdrowotny i pragnienie powrotu do kochającej rodziny. Najtrudniejsze jest przetrwanie głodu alkoholowego i odwrócenie od niego myśli. Trzeba wytrwać, nie ulec pokusie. Chęć napicia się w końcu mija, a wtedy można nauczyć się, jak ją pokonać. W końcu przychodzi poczucie, że to my decydujemy o swoim życiu, a alkohol już nad nami nie panuje.
Alkoholik musi odnaleźć w sobie coś, co daje radość i poczucie sensu, tak jak Adam odkrył swoją pasję do gry na gitarze. Agata Pakuła stworzyła historię smutną, a jednocześnie niezwykle prawdziwą. Porusza w niej jeden z najtrudniejszych problemów, który może dotknąć każdego z nas, zniszczyć poukładane życie i wciągnąć w otchłań alkoholizmu. To cichy zabójca, złodziej szczęścia, oszust, który kusi pozorną radością.
Do Adama w końcu dotarło, że chce być trzeźwym alkoholikiem, który przestał okłamywać siebie i swoją rodzinę. Miał poczucie, że może żyć inaczej i że jest w stanie to osiągnąć. Dopiero gdy alkoholik staje się trzeźwy, podobnie jak Adam, potrafi docenić piękno życia bez alkoholu i to, że bliscy go nie opuścili. Zdaje sobie sprawę, ile cennych chwil stracił, będąc w szponach nałogu.
𝑁𝑎 𝑑𝑛𝑖𝑒 𝑖 𝑧 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑒𝑚 to książka trudna i momentami bolesna, ale moim zdaniem powinien ją przeczytać każdy, ku przestrodze, niezależnie od tego, czy zetknął się z problemem alkoholizmu w rodzinie, czy też nie. Historia Adama pokazuje, jak łatwo wpaść w uzależnienie i jak trudno się z niego wydostać. To ważny głos, który pokazuje wyzwania, z jakimi mierzy się chory i jego bliscy. Trzeba o tym mówić głośno, bo alkoholizm niszczy nie tylko osobę uzależnioną, ale także całą rodzinę. Na końcu książki warto przeczytać wywiad ze Stanisławem Borkiem, terapeutą uzależnień z trzydziestoletnim doświadczeniem.
Ta historia najbardziej poruszy osoby, które doświadczyły problemu alkoholizmu w swojej rodzinie i zetknęły się z nim blisko. Pokazuje nie tylko życie samego alkoholika, ale także los tych, którzy stają się współuzależnieni, ich emocje, walkę o bliskich i trudne decyzje, jakie muszą podejmować każdego dnia. To historia o bólu, nadziei i wewnętrznej sile, którą człowiek odkrywa, nawet gdy wszystko wokół wydaje się chaosem.
𝑁𝑎 𝑑𝑛𝑖𝑒 𝑖 𝑧 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑒𝑚 to przejmująca historia o człowieku walczącym z własną słabością i o rodzinie, która mimo bólu i bezradności nie odwraca się od niego. Agata Pakuła z wielką wrażliwością kreśli portret człowieka zatracającego się w uzależnieniu. Adam sięga po alkohol niewinnie, ale każdy kieliszek prowadzi go coraz dalej. Autorka pokazuje, jak silny wpływ mają wzorce wyniesione z domu rodzinnego i jak obserwacja rodziców kształtuje nasze życie. To opowieść o chorobie, która nie wybiera, o miłości, która potrafi podtrzymać nadzieję, i o sile, którą można odnaleźć dopiero wtedy, gdy dotknie się dna.
Na koniec taka moja refleksja. Na stacji Alkohol stoi elegancko ubrany konduktor, który zachęca do pięknej podróży z biletem na dno w jedną stronę, skąd nie ma powrotu. Chyba że po drabinie z cienkich linek, które często się zrywają i wtedy trzeba zaczynać wspinaczkę od nowa. Nie jest to łatwe, ale wykonalne. Wymaga dużego wysiłku, jednak da się to osiągnąć i wydostać na powierzchnię.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
**PATRONAT MEDIALNY**
Dziś przychodzę do Was z pierwszym patronatem 2026 roku- książką trudną, autentycznie bolesną- inspirowaną prawdziwymi postaciami i autentycznymi wydarzeniami, dziejącymi się w latach 1958-2003, osadzonymi w Kielcach i Krakowie. Jest to opowieść, która pokaże Wam drogę do totalnego upadku, utraty zdrowia, godności i szacunku do samego siebie, ale udowodni także, jak ważne jest wybaczenie i to, by mieć przy sobie kogoś, kto wyciągnie pomocną dłoń, da wsparcie i kolejną (i jeszcze kolejną) szansę, uwierzy i pokaże, że jeszcze może się wszystko ułożyć, że warto jest się podnieść i pójść dalej z podniesioną głową.
Młody mężczyzna, który pije praktycznie od dziecka (15 lat ma, gdy po raz pierwszy sięga po alkohol) początkowo doskonale potrafi ukrywać swój problem. Wpływ wypełnionego widokiem wiecznie pijanego ojca, ciekawość i naciski otoczenia, wyniesione z domu schematy to wszystko sprawia, że Adam staje się taki jakim nigdy nie chciał się stać. Powiela błędy i zachowania swojego ojca, zaczyna robić dokładnie to samo co on. Historia zatacza koło, a on sam staje nad krawędzią.
Na zewnątrz jawi się jako ciepły i spokojny człowiek, który kocha swą rodzinę i zrobi dla niej wszystko. Doświadczenie nagłej straty sprawia, że Adam zatraca się w bólu i nie potrafi poradzić sobie z narastającym poczuciem winy, szuka ukojenia w alkoholu, którego pojawia się coraz więcej i więcej, prowadząc go do zupełnego zatracenia...
Czy Adam się podniesie? Jak na jego walkę o trzeźwe życie wpłynie miłość żony i córki?
Liczne odtrucia, a nawet realne zagrożenie życia, trudny odwyk- to wszystko nie robi większego wrażenia na mężczyźnie. Całe życie twierdzi, że nie jest alkoholikiem i w każdej chwili potrafi przestać pić. Czy aby na pewno?
Agata Pakuła stworzyła historię, smutną i niezwykle prawdziwą. Poruszyła w niej jeden z najtrudniejszych problemów, który może dotknąć każdego z nas osobiście, zniszczyć nasze poukładane życie, zepchnąć na dno...ALKOHOLIZM, bo to o nim jest mowa w tej poruszającej historii. Cichy zabójca, złodziej życia, oszust mamiący szczęściem...
Polecam tę powieść z całego serca, jednak ostrzegam i daję dobrą radę... zaopatrzcie się w dużą ilość chusteczek, będą naprawdę potrzebne, bo jestem pewna, że im bardziej będziecie poznawać głównego bohatera, jego traumy i demony, tym bardziej będą one Wam potrzebne.
Jest to opowieść genialnie oddająca stan ducha, ukazująca demony, myśli i emocje, osoby uzależnionej, która pije więcej i więcej by uciec przed samym sobą i tym, co siedzi w głowie. Doskonale pokazuje, jak ważna jest wtedy nie tylko pomoc specjalistów, siła woli i chęć walki, ale i druga osoba, która w krytycznych momentach wyciągnie dłoń, i powie "Jestem tuż obok". Pokazuje, że droga do trzeźwości nigdy nie jest łatwa ani prosta, że zdarzają się potknięcia, a nawet bolesne upadki, z których trudno jest się podnieść po raz kolejny i zaczynać znów wszystko od nowa.
Autorka porusza także istotne tematy depresji, skuteczności terapii i między wierszami przemyca strasznie smutne statystyki, które brutalnie pokazują, jak alkoholizm jest ciężkim uzależnieniem i jak trudno jest żyć w trzeźwości po zakończeniu terapii.
Na końcu książki znajdziecie wywiad ze Stanisławem Borkiem- terapeutą uzależnień z trzydziestoletnim doświadczeniem. Dowiecie się między innymi tego jak wygląda droga wychodzenia ku trzeźwości, jakie są sposoby, by radzić sobie z podszeptami własnego umysłu, jak długo trwa terapia i jakie są jej założenia.
Dla mnie osobiście jest to bardzo ważny fragment tej książki.
Bohaterowie są wykreowanie doskonale, obdarzeni całą gamą uczuć i emocji, sprawiają, że chce się ich poznać bliżej, szczególnie mój podziw wzbudziła Agnieszka- kobieta pełna miłości i ufności. W moim odczuciu może się ona stać inspiracją dla wielu innych, które walczą każdego dnia o swą rodzinę.
Akcja rozłożona na lata, plastyczne, bardzo szczegółowe opisy pozwalają zaznajomić się także z trudnymi realiami codziennego życia w Polsce. Możemy obserwować nie tylko zmiany ustrojowe czy gospodarcze zmuszające do wyjazdów za pracą, która olbrzymi wpływ na rodzinę Adama, ale i zmianę w mentalności i obyczajowości Polaków.
Książkę czyta się bardzo szybko, choć momentami może ona przytłoczyć czytelnika ogromem dramatu, jaki musieli przeżyć bohaterowie. Niejednokrotnie musiałam odłożyć książkę na bok, by poradzić sobie z naporem emocji, które mną targały. Autorka przekazuje je w sposób niezwykle prawdziwy. Porywa czytelnika w ten wykreowany świat, a sama świadomość, że powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, tylko podbija poczucie i realizm dramatu dziejącego się w tej historii.
"Na dnie i z powrotem" to książka trudna i momentami naprawdę bolesna, ale w moim odczuciu powinien sięgnąć po nią każdy, kto choć raz w życiu spotkał się problemem alkoholizmu, nie tylko we własnej rodzinie czy najbliższym otoczeniu. Jest to ważny głos (szczególnie wywiad z terapeutą) pokazujący, z jakimi wyzwaniami mierzy się chory, bo to trzeba zawsze mówić głośno... Alkoholizm to naprawdę ciężka choroba, niszcząca całe rodziny.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak, i nie dlatego, że jest to mój patronat medialny, ale dlatego, że jest to historia z życia, i o życiu. O walce i podnoszeniu się po każdym bolesnym upadku, bo jest to historia, która może się przydarzyć każdemu z nas.
Na wstępie chciałabym podziękować Autorce za zaufanie i możliwość objęcia patronatem medialnym książki "Na dnie i z powrotem". Jest to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Dla mnie było to drugie spotkanie z twórczością Agaty. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Mi zapoznanie się z historią Adama zajęło tak naprawdę jeden wieczór. Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do jego świata, który okazał się pełen zakłamania, bezsilności i bezradności, ale również pełen bezgranicznej miłości ukochanych przez niego osób. Z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem to co działo się przez w latach 1958 - 2003 w życiu Lisowskiego. Fabuła została w interesujący i życiowy sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Razem z głównym bohaterem przeniosłam się do Kielc, ich okolice oraz do Krakowa i uważam, że autorka w niesamowicie plastyczny i pobudzający wyobraźnię sposób przedstawiła jak wyglądało życie ludzi w wyżej wspomnianych lata. Głównie mowa o zmianach ustrojowych, gospodarczych i społecznych, które występowały w Stanie Wojennym i zmuszały ludzi między innymi do pracy poza granicami kraju i które w znaczący sposób również wypłynęły na losy Adama oraz jego rodziny. Bohaterowie tej historii zostali w ciekawy, wielowymiarowy i autentyczny sposób wykreowani. To postaci, które nie są krystaliczne, mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi mniejszymi bądź większymi problemamI dnia codziennego, zdarza się im popełniać błędy czy postępować pod wpływem chwili, nie ważąc na konsekwencje, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem pewna, że z powodzeniem moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Jeśli chodzi o Adama to jego postać wywoływała we mnie wiele mieszanych odczuć. Jednak poznając jego historię widziałam co popchnęło go do pierwszego sięgnięcia po alkohol, jaki wzorzec miał w domu i jak trudne, a czasami nawet traumatyczne sytuacje potęgowały chęć wypicia. Mężczyzna zaniedbywał obowiązki, relację z bliskimi, bywał wycofany, doświadczał objawów odstawiennych i zaprzeczał problemowi co doprowadziło do poważnych problemów zdrowotnych. Wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby potrząsnąć Lisowskim, a także wesprzeć go i zapewnić, że jeszcze wszystko będzie dobrze, że uda mu się z tego wyjść.. Istotną rolę w tej historii odgrywają postaci drugoplanowe, które stają na drodze głównego bohatera i wprowadzają sporo zamieszania do jego życia, ale i jego bliskich. Mowa o kompanach do picia czy osobach z ośrodka odwykowego. Autorka w dobitny sposób pokazuje jak wygląda życie osoby w szponach nałogu, jaką walkę ta osoba toczy sama ze sobą, a także uświadamia, że jest to choroba nie tylko samego uzależnionego, ale również współuzależnionych członków jego rodziny, którzy także mocno przeżywają wszystkie upadki, załamania i trudne chwile, jednocześnie z całych sił chcąc ratować to co jeszcze się da... Autorka interesująco ukazuje skomplikowane relacje rodzinne, do tego nie boi się poruszać życiowych, trudnych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Muszę przyznać, że opisy niektórych sytuacji oraz wydarzeń naprawdę mocno mną wstrząsnęły i wywołały całą lawinę emocji - smutek, bezradność, strach, niejednokrotnie zdarzyło mi się uronić łzę. Tą opowieść wywarła na mnie ogromne wrażenie! Kiedy już myślałam, że nic więcej nie jest w stanie mnie zaskoczyć w tej historii autorka pokazała jak przewrotny i niesprawiedliwy bywa los. Pisarka na przykładzie swoich bohaterów pokazuje jak ważna w naszym życiu jest rozmowa z drugim człowiekiem oraz poczucie bycia kochanym. Uświadamia również jak kruche i ulotne jest życie. "Na dnie i z powrotem" to emocjonująca, poruszająca i bolesna opowieść pełna życiowych doświadczeń, mądrości i prawd, która skłania do refleksji i zadumy. Historia Adama już na zawsze pozostanie w mojej pamięci i sercu.. tym bardziej, że mam świadomość tego, że została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami.. Polecam!
„Na dnie i z powrotem” Agaty Pakuły to poruszająca, intensywna emocjonalnie powieść, która opowiada o uzależnieniu, upadkach i próbach podnoszenia się z dna, ale także o miłości, nadziei i sile ludzkich więzi. Akcja rozpoczyna się w Kielcach w 1973 roku – miejscu, które jest mi szczególnie bliskie, bo mieszkam niedaleko. Rzadko zdarza mi się czytać książki osadzone w miejscowościach, które znam, dlatego tym bardziej wciągnęła mnie ta historia. Opisy przestrzeni, codzienności i realiów tamtych lat sprawiają, że całość nabiera jeszcze większej autentyczności i czyta się ją z wyjątkowym zaangażowaniem.
Fabuła skupia się na losach Adama Lisowskiego, który jako piętnastolatek sięga po alkohol, nie zdając sobie sprawy, że to początek wieloletniej walki z nałogiem. Alkohol stopniowo przejmuje kontrolę nad jego życiem, stając się ucieczką od bólu, poczucia winy i trudnych emocji. Autorka w realistyczny i bezkompromisowy sposób pokazuje mechanizmy uzależnienia – iluzję kontroli, składane sobie obietnice poprawy, chwilowe zwycięstwa i bolesne powroty do nałogu. To historia nie jednego upadku, lecz całej ich serii, przeplatanej momentami nadziei.
Bohaterowie są niezwykle autentyczni i pełni sprzeczności. Adam to postać, którą trudno jednoznacznie ocenić – jego słabości, wstyd, rozpacz i zagubienie są boleśnie prawdziwe. Obok niego pojawiają się ludzie, którzy odgrywają kluczowe role w jego życiu: żona, której miłość jest jednocześnie ratunkiem i ciężarem, oraz osoby pozornie obce, które okazują się ważniejsze, niż mógłby przypuszczać. Każda relacja niesie ze sobą emocje, napięcie i pytania o granice wybaczenia, lojalności i wytrwałości.
To powieść, w której emocje grają pierwsze skrzypce. Towarzyszy nam smutek, bezsilność, gniew, ale też wzruszenie i cicha nadzieja. Autorka nie idealizuje ani nie łagodzi trudnych tematów – pokazuje, jak nałóg niszczy nie tylko osobę uzależnioną, ale także jej bliskich. Porusza kwestie wstydu, samotności, poczucia winy, utraty godności i sensu życia, a jednocześnie podkreśla znaczenie miłości, wsparcia i obecności drugiego człowieka.
„Na dnie i z powrotem” to powieść obyczajowa z wyraźnym rysunkiem psychologicznym. Jest skierowana do czytelników, którzy nie boją się trudnych tematów i emocjonalnych historii, do osób szukających literatury szczerej, głębokiej i prawdziwej.
To moja kolejna książka tej autorki i po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, jak bardzo podoba mi się jej styl literacki – prosty, ale pełen emocji, uważny na detale i niezwykle sugestywny. Agata Pakuła potrafi pisać tak, że nie tylko czyta się historię, ale naprawdę się ją przeżywa.
To opowieść trudna, momentami bolesna, ale jednocześnie piękna w swojej szczerości. Daje do myślenia, porusza i zostaje w sercu na długo. Zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy szukają literatury z głębią, prawdą i emocjami, które nie pozwalają przejść obok tej historii obojętnie.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.
Kiedy sięgałam po "Na dnie i z powrotem" Agaty Pakuły, spodziewałam się książki trudnej, może nawet przytłaczającej. Historie o uzależnieniu rzadko bywają „lekkie”, a jeszcze rzadziej pozwalają czytelnikowi wyjść z nich obojętnie. Nie byłam jednak przygotowana na to, jak bardzo ta powieść mnie poruszy – nie dramatyzmem wydarzeń, lecz ich bolesną zwyczajnością.
To nie jest książka, która epatuje sensacją ani próbuje szokować. Jej siła tkwi w czymś znacznie trudniejszym: w cierpliwym, konsekwentnym pokazywaniu, jak krok po kroku człowiek osuwa się na dno. Jak jeden „niewinny” gest, jeden kieliszek, jedno odłożone „jutro” zaczynają budować całe życie oparte na ucieczce. Czytając losy Adama, wielokrotnie łapałam się na myśli, że ta historia mogłaby wydarzyć się obok mnie. Albo już się wydarzyła – tylko nikt nie nazwał jej głośno.
Najbardziej uderzyło mnie to, że autorka nie próbuje swojego bohatera ani wybielać, ani potępiać. Adam nie jest ani ofiarą losu, ani czarnym charakterem. Jest człowiekiem – słabym, zagubionym, często irytującym, czasem wzbudzającym gniew, a innym razem głębokie współczucie. Jako czytelniczka czułam wobec niego ambiwalentne emocje i uważam to za ogromny atut tej książki. Uzależnienie nie zostało tu uproszczone do jednego schematu, jednej diagnozy czy jednego „powodu”.
Bardzo poruszył mnie sposób, w jaki pokazane są relacje – szczególnie te najbliższe. Miłość nie jawi się tu jako cudowny lek, który wszystko naprawia. Jest raczej ciężarem, który trzeba nieść razem z drugim człowiekiem, często wbrew własnej sile i granicom. Czytając fragmenty dotyczące żony Adama, niejednokrotnie czułam ścisk w gardle. To właśnie te „drugoplanowe” cierpienia – ciche, niewidoczne, często ignorowane – zrobiły na mnie największe wrażenie.
Autorka nie ucieka w poetyzowanie ani patos, dzięki czemu historia zachowuje autentyczność. Narracja bywa momentami surowa, wręcz chłodna, co paradoksalnie potęguje emocjonalny odbiór. Nie ma tu moralizowania ani gotowych odpowiedzi. Jest za to przestrzeń na refleksję – i na niewygodne pytania, które zostają z czytelniczką długo po zamknięciu książki.
"Na dnie i z powrotem" to lektura, która zmusza do zatrzymania się. Do spojrzenia na własne mechanizmy ucieczki, na drobne nawyki, które mogą wydawać się nieszkodliwe, a w rzeczywistości są sygnałami ostrzegawczymi. Dla mnie była to książka bolesna, ale potrzebna. Taka, po której nie chce się od razu sięgać po kolejną historię – bo trzeba najpierw poukładać w sobie tę jedną.
Nie jest to powieść „przyjemna” w klasycznym sensie, ale jest uczciwa. A uczciwość w literaturze, zwłaszcza tej dotykającej tak trudnych tematów, cenię najbardziej. To książka, którą warto przeczytać nie po to, by się wzruszyć, ale po to, by coś zrozumieć – o innych i o sobie. Jeśli miałabym ją podsumować jednym zdaniem, powiedziałabym: to opowieść nie tyle o alkoholu, co o ludzkiej kruchości i o tym, jak trudna, ale możliwa bywa droga powrotna.
,,Na dnie i z powrotem" Agaty Pakuły to szczera i momentami bardzo trudna w odbiorze opowieść o uzależnieniu od alkoholu oraz próbie odzyskania życia po doświadczeniu kryzysu. Książka ma charakter osobistego świadectwa, w którym autorka opisuje drogę od stopniowego popadania w nałóg, przez moment uświadomienia sobie problemu, aż po proces wychodzenia z uzależnienia.
Najważniejszym tematem tej publikacji jest alkoholizm pokazany od środka jako doświadczenie pełne sprzeczności. Alkohol początkowo daje poczucie ulgi, pomaga radzić sobie z napięciem i emocjami, ale z czasem zaczyna niszczyć relacje, poczucie własnej wartości i codzienne funkcjonowanie. Autorka dobrze ukazuje mechanizmy uzależnienia, takie jak zaprzeczanie problemowi, racjonalizowanie picia czy obietnice kontrolowania sytuacji. Dzięki temu czytelnik widzi, że uzależnienie rozwija się stopniowo i często pozostaje długo niezauważone.
Dużą siłą książki jest autentyczność emocji. Pakuła nie próbuje usprawiedliwiać swoich błędów ani przedstawiać historii w sposób dramatycznie upiększony. Pisze prostym, bezpośrednim językiem o wstydzie, poczuciu winy, samotności i lęku, które towarzyszą uzależnieniu. Ten realizm sprawia, że książka ma wymiar nie tylko autobiograficzny, ale także edukacyjny co pozwala lepiej zrozumieć, z czym mierzą się osoby uzależnione.
Istotną częścią narracji jest proces trzeźwienia. Autorka pokazuje, że wyjście z nałogu nie jest jednorazowym przełomem, lecz długotrwałym procesem wymagającym pracy nad sobą, terapii i wsparcia innych ludzi. Powrót ,,z dna" nie oznacza zapomnienia o przeszłości, lecz nauczenie się życia na nowo.
Pod względem formy książka ma charakter refleksyjny i miejscami przypomina pamiętnik. Nie opiera się na dynamicznej akcji, lecz na przeżyciach i przemyśleniach autorki. Dzięki temu czytelnik może skupić się na psychologicznym wymiarze historii.
,,Na dnie i z powrotem" to ważna książka o uzależnieniu, odpowiedzialności i nadziei. Pokazuje, że alkoholizm może dotknąć każdego, a przyznanie się do problemu jest pierwszym krokiem do zmiany. To lektura skłaniająca do refleksji nad własnymi wyborami i sposobami radzenia sobie z trudnościami.
Adam został wychowany w domu, w którym ojciec nigdy nie żałował sobie alkoholu. Jego starsze siostry szybko założyły własne rodziny, lub po prostu wyjechały żyjąc z dala od bliskich. Chłopak pod koniec ósmej klasy pierwszy raz sięga po wódkę. Potem pojawia się ona sporadycznie by w końcu coraz częściej przejmować nad nim kontrolę. W momentach abstynencji poznaje swoją przyszłą żonę, wkrótce mają powitać na świecie pierwsze dziecko. Mężczyzna przytłoczony wydarzeniami wpada coraz mocniej w sidła nałogu. Czy zdąży się opamiętać zanim będzie za późno?
Alkoholizm nie zawsze wygląda tak jak sobie wyobrażamy. Najczęściej chowa się w zaciszu domu powodując coraz większe spustoszenie w organiźmie, relacjach i więzach rodzinnych. Z biegiem czasu przybiera na sile i niezwykle ciężko powiedzieć dość. Nie postanowić ograniczyć, ale definitywnie z nim skończyć.
Bohater powieści zaczął pić bardzo wcześnie. Miał momenty abstynencji jednak nieustannie przegrywał walkę z...otoczeniem. To właśnie ono sprawia, że ciężko wyjść z nałogu. A to różne okazje, imieniny, urodziny, wesela, chrzty, pogrzeby... a to spotkanie po latach dawno niewidzianych kolegów. Albo wyjazdy, z dala od rodziny, w miejsca gdzie nikt mnie nie zna i nikt się nie dowie jak "świetnie" się bawię. Natomiast alkohol zniewala, powoli ale skutecznie. Dając ułudę szczęścia, beztroski. Tworząc utopię wspaniałego życia.
Bardzo emocjonująca lektura, na której końcu znajdziemy bardzo wartościową rozmowę autorki z terapeutą specjalizującym się i pracującym z osobami dotkniętymi tą chorobą. Książka warta poznania i przemyślenia, skłaniająca do uważniejszego spojrzenia na własne otoczenie i do podjęcia odpowiednich kroków póki nie jest za późno. Polecam.
."Na dnie i z powrotem" to historia niełatwa, aczkolwiek bardzo potrzebna. Promując ten tytuł zauważyłam, że alkoholizm to temat zazwyczaj niewygodny,czasem drażliwy,spychany na boczny tor lub nawet taki,wobec którego jesteśmy obojętni? Uważam i chcę Was przekonać że ta dwustustronicowa pozycja,dostarczy Wam wielu emocji.
Nie ma sensu odwracać wzroku i udawać, że nie widzi się mojego posta, mojej wzmianki o tej książce, że ten problem nikogo nie dotyczy.Moze nie wprost... Być może wśród znajomych, sąsiadów,dalszej rodziny,albo w pracy mamy styczność z alkoholizmem. Może warto komuś podsunąć ten tytuł,kto jest u kresu sił.
Sprawą oczywistą jest to, że nie każdy alkoholik przyznaje się do swojego problemu.Zazwyczaj zaprzecza.Wypiera to... Jeśli znikąd nie ma pomocy ten problem się nawarstwia.
Bohater tej książki,Adam Lisowski miał oparcie w matce oraz w swojej żonie.Choć czasami denerwowało mnie to, że obie kobiety za bardzo były naiwne i momentami się z nim "cackały". Aż w końcu wyznaczyły granice.By zrozumieć swój podły stan,po drodze musiało się wydarzyć wiele przykrych i łamiących serce epizodów.Utrata tego,co najcenniejsze.. ,apatia żony,strata pracy,a nawet własnego zdrowia.I to przez swoją głupotę.
Agata Pakuła w sposób przystępny, dobitny,a nawet rzeczowy, ukazała tutaj potworne uzależnienie od alkoholu i to od najmłodszych lat!Krok po kroku.Zagladajac w codzienność swoich bohaterów oraz w ich psychikę.Ukazuje staczanie się i powstawanie z kolan.Czy historia zakończyła się szczęśliwie tego Wam nie zdradzę.Ale z pewnością szarpnie niejedną duszą i utwierdzi w przekonaniu, że życie mamy tylko jedno i to od nas zależy,jak je wykorzystamy,by nie przegapić ani jednego cennego momentu.
Ta książka jest przepełniona mnóstwem emocji, często skrajnych emocji, począwszy od wstydu,poczucia winy, cierpienia fizycznego i psychicznego, frustracji,a nawet niemocy.Dzieki temu czytelnik ma okazję spojrzeć na chorobę alkoholową pod wieloma różnymi kątami.Nic tu nie jest koloryzowane i owijane w bawełnę.Tu są fakty, które napisało samo życie.
Żyjemy w XXI wieku.Alkohol jest obecny wszędzie.W reklamie,na rodzinnych uroczystościach,w czasie świąt,na urlopie... Pamiętajmy,jest podstępny, potrafi zniewolić.Ten kto ma swoje zasady i silną wolę, będzie rozważny.Ja na szczęście nie ulegam namowom, potrafię odmówić Znam swój limit i umiar.Mam naprawdę silną wolę.Z resztą sięgam po niego sporadycznie. Zdaję sobie sprawę z tego, iż niektórzy nie mają tak silnego charakteru.Dlatego ta książka jest przestrogą przed uzależnieniem.Przed tym, że alkohol jest częścią ludzkich tragedii,drogowych,domowych, rodzinnych.Takie są realia.Smutne to... Zatrważające...Nie można być zobojętniałym,nie można normalizować tej patologii.Trzeba działać!Ta opowieść może w tym pomóc.Ma znakomite walory terapeutyczne,a co najważniejsze,daje nadzieję, że z odpowiednim zapleczem i wsparciem, można wyjść z nałogu, jeśli tylko się chce.
Alkoholik też zasługuje na szczęście,na miłość,na pomoc,na wydostanie się z tego kołowrotka i na normalne życie w społeczeństwie.
Każdy chory może tego dokonać, ale przede wszystkim musi tego chcieć, próbować, walczyć i nigdy,przenigdy się nie poddawać.Czytajcie i polecajcie !
Kiedy dno staje się fundamentem. Recenzja powieści Agaty Pakuły - ,,Na dnie i z powrotem"
Prawdziwa siła człowieka nie mierzy się tym, jak wysoko potrafi się wspiąć. Mierzy się ją tym, jak głęboko potrafi spaść i mimo to podjąć próbę powrotu na powierzchnię. Każdy z nas niesie w sobie niewidzialne pęknięcia. W chwilach kryzysu stają się one szczelinami, przez które powoli wycieka życie. Często dzieje się to, zanim zdążymy zauważyć zagrożenie. Odwaga nie polega na unikaniu ciemności. Polega na przyznaniu się do własnej bezbronności wobec mroku, który sami nieświadomie zaprosiliśmy do środka. Właśnie o tym bolesnym procesie traktuje najnowsza powieść Agaty Pakuły ,,Na dnie i z powrotem". Autorka udowadnia, że dno nie musi być końcem drogi. Może stać się najtrudniejszym fundamentem, na którym - dzięki uczciwości wobec siebie - da się odbudować godność.
Historia zaczyna się w 1973 roku. Nastoletni Adam Lisowski po raz pierwszy sięga wtedy po alkohol. Ten z pozoru niewinny gest inicjacyjny staje się początkiem spirali. Przez kolejne dekady będzie ona wciągać go coraz głębiej w mrok. Pisarka nie skupia się jednak na samym piciu. Pokazuje raczej, jak nałóg stopniowo i podstępnie przejmuje kontrolę nad marzeniami, ambicjami i relacjami mężczyzny. Śledzimy losy człowieka zawieszonego między dwiema rzeczywistościami. Pierwsza to ta oficjalna, w której próbuje funkcjonować jako mąż i ojciec. Druga pozostaje ukryta, zdominowana przez głód i kłamstwo. Twórczyni mistrzowsko buduje napięcie. Stawia bohatera przed coraz trudniejszymi wyborami, a każda próba wyjścia na prostą wydaje się walką z przeznaczeniem. Ta powieść to opowieść o wysokiej cenie wolności. O tym, jak wiele trzeba stracić, by w końcu poczuć potrzebę ratunku.
Niezwykle istotnym elementem utworu jest jego osadzenie w realiach PRL-u. Autorka odtwarza je z niemal fotograficzną wiernością. W swojej prozie po mistrzowsku oddaje duszny klimat lat 70. i 80. oraz specyficzną szarość codzienności. Alkohol był wtedy wszechobecnym elementem krajobrazu. Sięganie po niego stanowiło rytuał towarzyski i sposób na ucieczkę od systemowej beznadziei. Pisarka pokazuje Polskę tamtych lat jako miejsce, gdzie powszechne przyzwolenie na ,,kieliszek dla kurażu" stało się dla Adama idealną zasłoną dymną. Właśnie w tych realiach, wśród dymu papierosów i kolejek po towary, rodzi się dramat człowieka. Jego upadek długo pozostaje niezauważony przez otoczenie. Dzięki temu historia bohatera zyskuje wymiar socjologiczny. Staje się portretem pokolenia uwikłanego w zbiorowe i osobiste zniewolenie.
Kluczowym i najbardziej przerażającym motywem jest tu jednak mechanizm wyparcia prawdy. Twórczyni z chirurgiczną precyzją pokazuje, jak umysł Adama buduje labirynt kłamstw i racjonalizacji. Wszystko po to, byle tylko nie dopuścić do siebie myśli o klęsce. To właśnie ten wewnętrzny mur, a nie sama substancja, okazuje się najtrudniejszą barierą. Autorka uświadamia nam ważną rzecz. Dopóki bohater wypiera rzeczywistość, dno pozostaje ruchomym piaskiem, a nie twardym gruntem, od którego można się odbić.
Jednak ta książka to nie tylko monolog upadającego człowieka. To przede wszystkim bolesna polifonia cierpienia tych, którzy trwają przy nim najdłużej. Pisarka portretuje proces powolnej erozji rodziny. Miłość niepostrzeżenie zmienia się tu w lęk, a lojalność w destrukcyjne współuzależnienie. Twórczyni rzuca światło na bliskich, którzy w imię ratunku składają na ołtarzu nałogu własną godność. Stają się cichymi ofiarami wojny, której sami nie wywołali. Czytelnik z przerażeniem obserwuje, jak domowy azyl zamienia się w pole minowe. Każda kolejna próba pomocy jedynie pogłębia wspólną tragedię. W tych dusznych scenach najwyraźniej widać, że alkohol pożera całe kręgi relacji. Zostawia po sobie jedynie zgliszcza zaufania.
Lektura tej powieści to silne emocjonalne doświadczenie. Nie pozostawia ono czytelnika w tym samym miejscu, w którym go zastało. Autorka dotyka problemu tak bolesnego i ponadczasowego, że wielu z nas odnajdzie w tej historii znajome cienie. Być może są one ukryte we własnych wspomnieniach, a może dostrzeżone kiedyś u kogoś bliskiego. Ten utwór staje się lustrem. Odbijają się w nim nasze lęki o trwałość życiowych fundamentów. Pisarka zmusza do refleksji nad tym, jak cienka jest granica między kontrolą a upadkiem. Budzi w nas gniew, współczucie i ostatecznie - oczyszczającą nadzieję. To literatura, która boli, ale jest to ból potrzebny. Kruszy on skorupę obojętności i przypomina, że za każdym ,,przypadkiem" stoi człowiek wart uratowania.
Warsztatowa strona książki zasługuje na osobne uznanie. Twórczyni posługuje się językiem surowym i konkretnym. Doskonale koresponduje on z brutalną naturą problemu. Autorka unika zbędnego patosu i pozwala faktom mówić samym za siebie. Struktura powieści oparta jest na przeskokach czasowych. Pozwala to obserwować ewolucję bohatera na przestrzeni kilku dekad. Nadaje to opowieści rytm i czyni nas świadkami całego procesu życiowego staczania się. Styl pisarki jest bezpośredni i uczciwy. Buduje to więź opartą na zaufaniu. Czujemy, że prowadzi nas ona przez rzeczywistość z odwagą i zrozumieniem dla ludzkiej niedoskonałości.
Największa wartość utworu tkwi w jego bezwzględnej autentyczności. Nie znajdziemy tu łatwych recept. Tę książkę polecam każdemu, kto w literaturze szuka prawdy trudnej i niewygodnej. Powinni po nią sięgnąć zarówno ci, którzy sami zmagają się z demonami, jak i osoby szukające klucza do zrozumienia ludzkich błędów. Czytelnik może spodziewać się emocjonalnego wstrząsu. Nie zostawia on jednak w rozpaczy. Oferuje spokój płynący ze zrozumienia, że z każdego dna prowadzi droga powrotna. Trzeba tylko odwagi, by zrobić pierwszy krok ku prawdzie.
Podsumowując, ten utwór to przejmujący zapis walki o prawo do bycia sobą. To historia o nadziei nawet wtedy, gdy cały świat postawił już na nas krzyżyk. Agata Pakuła stworzyła opowieść, która zatacza pełne koło - od pierwszej decyzji, po bolesne zmierzenie się z prawdą. Jeśli siłę człowieka mierzy się zdolnością do powstania po upadku, to Adam Lisowski staje się symbolem tej lekcji. To lektura obowiązkowa. Przypomina ona, że droga na szczyt zawsze zaczyna się od odwagi, by przestać kopać głębiej we własnym mroku.
1 września 1939 roku Stefania Knapczyk zaczyna rodzić swoją pierwszą córkę, a dzień później niemieckie samoloty zrzucają kilkadziesiąt bomb na niewielką...
Czy może istnieć bardziej autentyczna relacja z okrutnych doświadczeń minionego wieku, niż ta napisana przez więźnia politycznego niemieckich obozów koncentracyjnych...
Przeczytane:2026-02-04, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,
Kolejna ważna książka o tym, jak łatwo jest zacząć z alkoholem i jak trudno jest z nim skończyć.
Zaczyna się niewinnie, często w wieku nastoletnim, jedno piwko, jeden kieliszek, jedno wino. Lata lecą, alkohol towarzyszy nam cały czas. Jak ktoś się rodzi, jak umiera, jak się cieszymy, jak smucimy, przy każdej uroczystości. Chrzciny, komunia, osiemnastka, święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc.. rok za rokiem. Dorastamy z widokiem pijanych dorosłych, później sami to powtarzając.
I wciąż pojawia się myśl, że pije bo lubię, jakbym chciała to bym przestała. Przecież nie pije codziennie, nie co tydzień, od okazji tylko...
Tak też było z Adamem Lisowskim. Pierwszy kieliszek w wieku piętnastu lat. Niby wódka nie smakuje ale w sumie fajnie odpręża. Później był następny, później cała butelka.. Najpierw się pilnował przed rodzicami, później wracał pijany, czym zasmucał swoją mamę. Stawał się odbiciem swojego ojca alkoholika.
Alkohol stał się jego kompanem. Ucieczką w zapomnienie o bólu, poczuciu niesprawiedliwości, winy. Uciekał od swoich porażek.
Kilka lat później poślubił piękną kobietę, której zazdrościli mu koledzy. Jest bardzo zakochany.
Czy mężczyzna odważy się powiedzieć, że ma problem z alkoholem? Czy z pomocą ukochanej żony i mamy uda mu się wyciągnąć rękę po pomoc?
W starciu z uzależnieniem człowiek robi się jak dziecko we mgle.
Zacząć jest cholernie łatwo. A skończyć? Większość alkoholików nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby. Większość prędzej kończy ze swoim życiem niż z ukochanym kompanem alkoholem.
Przejrzyj na oczy i nie bój się prosić o pomoc. To nie jest wstyd !
*
Akcja książki została osadzona w czasach 1958-2003 w Kielcach, okolicach i Krakowie. Przy okazji opowieści o staczaniu się bohatera, możemy dowiedzieć się jakie zmiany zaszły w Polsce w tych latach.
Porządna dawka wiedzy. Książka dająca do myślenia.
Zakończenie boli, bardzo. Przeczytałam ją kilka dni temu i przez ten czas tak trudno było mi się otrząsnąć... Historia Adama jest tak na prawdę historią wielu ludzi z naszego otoczenia, a może nawet nas samych. KAŻDY powinien ją przeczytać i przejrzeć na oczy. Ocknąć się i zastanowić nad tym, czy napewno nie ma problemu ..