Nie poddawaj się

Wydawnictwo: Harper Collins
Data wydania: 2016-10-12
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 9788327620620
Liczba stron: 512

Ocena: 4.08 (13 głosów)

Ulubiony książkowy bohater znanej z „Fangirl” Cathy powraca z własną historią. Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka.Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami.„Rób swoje” to powieść o magii, duchach, miłości i tajemnicy. Jest w niej tyle pocałunków i sekretów, ile można się spodziewać w książce Rainbow Rowell, autorki „Fangirl”, ale pojawia się tu znacznie więcej wampirów i innych potworów.

Kup książkę Nie poddawaj się

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Nie poddawaj się

Avatar użytkownika - Ksiazkowydetekty
Ksiazkowydetekty
Przeczytane:2016-11-07, Ocena: 5, Przeczytałam,
Dzisiaj przybywam do Was z recenzją książki, która na parę godzin zabrała mnie do magicznego świata, pełnego wampirów, czarodziejów i innych paranormalnych stworzeń. Jesteście ciekawi co to za pozycja? Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami. "Myślenie o tym, czego nie można mieć ani zmienić, boli". Nie ma chyba książkoholika, który nie słyszałby nazwiska Rainbow Rowell. Kilka miesięcy temu ta amerykańska autorka zawładnęła sercami czytelników na całym świecie takimi pozycjami jak "Eleonora i Park", "Załącznik" czy "Fangirl". Nie wiem dlaczego, ale ja zawsze unikałam książek tej Pani, aż w końcu postanowiłam zapoznać się z jej najnowszą powieścią pt."Nie poddawaj się". Jednak czy było warto? Absolutnie tak! Pierwsze czym autorka skradła moje serce to narracja prowadzona z punktu widzenia kilku postaci i to nie tylko tych pierwszoplanowych, lecz także tych drugoplanowych. Mogłam obserwować, poznawać i analizować tok myślenia innych postaci i próbować postawić się w ich sytuacji. Skutek tego był taki, iż podczas czytania "Nie poddawaj się", ani razu się nie nudziłam. Byłam strasznie ciekawa kolejnych rozdziałów i innych perspektyw bohaterów. "Chyba jest mnie zbyt mało. Kto by pomyślał - nie miałam w sobie wystarczająco dużo życia, żeby umrzeć jak trzeba. Za mało,żeby się przebić , i za mało,żeby się cofnąć." Niektórzy z Was mogą sobie pomyśleć, iż "Nie poddawaj się" to taka kopia kochanego przez cały świat Harrego Pottera. Owszem ja tez na początku tak myślałam, ale po kilku stronach zobaczyłam, iż autorka obrała sobie zupełnie inny kierunek. Owszem jest kilka podobieństw, lecz naprawdę nie ma ich tak dużo. Rainbow Rowel jak tylko mogła zaskakiwała czytelnika na każdym kroku i to było świetne. I za to się ceni autorów! Co do kreacji bohaterów nie mam zastrzeżeń. Jestem totalnie nimi zauroczona i nie mogłabym złego słowa o nich napisać. Simon Snow to taka pozytywna i barwa postać! Zazwyczaj tryskał energią i był pod każdym względem niesamowicie uroczy. Trochę byłam zła na autorkę za to, że tak go męczyła przez całą powieść. Bardzo polubiłam też wroga młodego czarodzieja Buza. Nie wiem dlaczego, ale od pierwszego spotkania go polubiłam. Miał w sobie coś tak rozbrajająco irytującego. Cieszę się, że Rowell postanowiła troszkę zaszaleć z jego charakterkiem. A jeśli chodzi o żeńskie postaci to najbardziej zżyłam się z Penelope, ponieważ była cudowna, rozsądna, troskliwa i po prostu uwielbiałam czytać rozdziały z jej perspektywy! "Nie witaj się Simonie, bo wtedy będziemy musieli później się pożegnać, a ja nie znoszę pożegnań" Jestem pod wrażeniem świata wykreowanego przez autorkę. W tej książce pojawia się absolutnie wszystko chochliki, wampiry, czarodzieje, szkoła z internatem i zaklęcia. Każdy detal został dokładnie przemyślany i dopracowany na ostatni guzik. A oprócz tego możecie spodziewać się dużej dawki kłamstw, zdrad, miłości, namiętności i przede wszystkim przyjaźni. Nic dodać, nić ująć, tylko czytać! "Nie poddawaj się" to powieść, którą bardzo szybko się czyta, choć ma ponad pięćset stron. Historia Simona i jego przyjaciół to nietuzinkowa i szalona przygoda, jaką na pewno chcecie przeżyć, wiec nie zastanawiajcie się długo, tylko biegnijcie do księgarni po swój egzemplarz. " - Jesteś cholerną klęską żywiołową, Snow. Nie mógłbyś być gorszym popaprańcem. Próbuje mnie pocałować, ale tym razem się cofam. - I tobie się to podoba? - Ogromnie - odpowiada. - Dlaczego? - Bo do siebie pasujemy."
Link do opinii
Avatar użytkownika - justyna929
justyna929
Przeczytane:2016-11-03, Ocena: 3, Przeczytałem, 52 ksiąkżki 2016, Mam,
"Nie poddawaj się" to dobry tytuł, naprawdę trzeba mieć w sobie wiele siły, żeby się nie poddać i przeczytać tę książkę do końca. więcej na -> http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/2016/11/pierwsze-spotkanie-z-rainbow-rowell-i.html#more
Link do opinii
Avatar użytkownika - livingbooksx
livingbooksx
Przeczytane:2016-10-30, Ocena: 5, Przeczytałam,
Simon Snow to młody, dojrzewający chłopak, a właściwie adept sztuki magicznej. Jego życie wygląda na pozór normalnie, jednakże jego dnie przepełnione są szczególną nauką - rzucanie zaklęć, posługiwanie się różdżką, tworzenie ciekawych czarodziejskich przedmiotów.. Lecz wcale nie jest w tym taki dobry. Co dziwne, cały świat uważa go za niejakiego Wybrańca, choć Simon nie wyróżnia się żadnymi wyjątkowo szczególnymi zdolnościami. Można powiedzieć nawet, że jest "trójkowym" uczniem. Świat ma wobec niego swoje plany. Na domiar złego, Snow'a rzuca dziewczyna, a mentor ukrywa się daleko w górach. Co teraz ma zrobić Simon? Kto da mu potrzebne porady i nauki? O co tak naprawdę chodzi z jego wyjątkowością? Rainbow Rowell to autorka zapewne znana wszystkim czytelnikom. Dla niektórych jest mistrzynią swojego fachu, dla innych natomiast zwykłą, niewyróżniającą się jedną z wielu. Do tej pory miałam okazję zapoznać się jedynie z "Załącznikiem", który bardzo mi się spodobał, lecz nie należał do najwybitniejszych pozycji książkowych na świecie. Premiera jej najnowszej twórczości od razu przykuła moją uwagę i wiedziałam, że po raz kolejny chcę spotkać się z ową autorką i jej stylem pisania oraz snucia opowieści. Książka na samym początku była nieco specyficzna... Lecz szybko się do niej przekonałam! Na początku miałam niejaki problem w wczuciem się w miejsce akcji, zapoznaniem z nowymi bohaterami i obecną sytuację postaci. Jak to u Rainbow często bywa, akcja nie dzieje się zbyt szybko i całość rozwija się dość powoli. Tak było również tym razem, jednakże po poprzedniej jej książki byłam na to przygotowana i w żadnym stopniu mnie to nie zawiodło, to po prostu styl autorki. "Nie poddawaj się" również nie należy do wybitnych dzieł pojawiających się na rynku wydawniczym, jednakże ma ona w sobie coś, co sprawia, że mimo wszystko wyróżnia się na tle innych książek. Styl piania autorki w dalszym ciągu jest niesamowicie lekki i niezwykle przyjemny, przez co strony podczas czytania uciekają w dość szybkim tempie. Dialogi, które pojawiają się pomiędzy bohaterami są niezwykle ciepłe i chwilami zabawne, co wręcz uwielbiam w książkach Rainbow. Ma świetne wyczucie sytuacji oraz poczucie humoru, które dodaje wiele uroku jej powieściom. Pomysł na powieść okazał się tym razem genialny i bardzo dobrze wykreowany. Wampiry, nieznane postacie, tajemnice przeplatające się z codziennością oraz przeszłością, wrogowie oraz punkty widzenia kilku bohaterów, które potrafią przedstawić czytelnikowi akcję z różnych stron.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agido16
agido16
Przeczytane:2016-10-30, Ocena: 2, Przeczytałem, Mam,
Twórczość Rainbow Rowell poznałam dosyć niedawno. Moją pierwszą przygodę z tą autorką rozpoczęłam od powieści ,,Załącznik", która spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłam sięgnąć po następną książkę. Miałam nadzieję, że pisarka utrzyma poziom, a kolejne dzieła zachęcą mnie do dalszego śledzenia jej kariery. Niestety, tym razem porządnie się zawiodłam, a zamiast ciekawej powieści, dostałam przeciętny fanfiction. ,,Nie poddawaj się" to książka stworzona przez Cathy, bohaterkę ,,Fangirl", która w oczekiwaniu na ósmy tom serii o Snowie, postanowiła zaprezentować światu swoją własną wersję zakończenia tej historii. Zagmatwane, prawda? Cóż, do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z ,,Fangirl" i bardzo ciężko czytało mi się tę powieść. W końcu nie powinno brać się za czytanie serii od ostatniego tomu. Głównym bohaterem jest Simon Snow. To osiemnastoletni adept sztuki magicznej, który rozpoczął właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Choć jego wyniki nie są za bardzo imponujące, a posługiwanie się różdżką w ogóle mu nie wychodzi, to jednak w świecie czarodziejów uznawany jest za Wybrańca. Niestety, popularność nie idzie w parze z sukcesami. Simona rzuca dziewczyna, najlepszy przyjaciel okazuje się szkodnikiem, a mentor ukrywa się gdzieś w górach. Na domiar złego znika współlokator, a zarazem jego największy wróg - Baz. W końcu jednak się odnajduje, ale to nie koniec kryzysu... W świecie czarodziejów zaczyna wrzeć, a Simon i Baz dochodzą do wniosku, że więcej zdziałają jako sojusznicy, aniżeli wrogowie. Dzięki mądremu internetowi, dowiedziałam się, że jest to pierwsza fantastyczna powieść tej autorki. Było widać, że stanowiła dla niej wielkie wyzwanie. Rainbow Rowell musiała użyć sporej dozy wyobraźni, aby przekazać nam całą wizję jej magicznego świata i co się z tym wiąże: wszelakich stworzeń, zaklęć, czy przedmiotów, które w rzeczywistości nie miałyby prawa bytu - w każdym razie zaliczone zostałyby do zjawisk paranormalnych, albo przypisane kosmitom. Moim zdaniem pisarka nie podołała temu wyzwaniu, wręcz miałam wrażenie, że zbyt dużo zaczerpnęła z twórczości Joanne Kathleen Rowling. Bestsellerowa seria o ,,Harrym Potterze" doczekała się miliona fanów na całym świecie, a Rowell idąc tym tropem, stworzyła bardzo słabą powieść, niemal zahaczającą o plagiat. Co do postaci występujących w książce. W życiu nie miałam do czynienia z tak płaskimi i mało wykreowanymi bohaterami. Może tylko w powieści Alyson Noël ,,Niezrównani", która do dzisiaj mnie prześladuje, a o której wolałabym już zapomnieć. Natomiast bohaterowie Rowell wydają się niemal sztuczni i pozbawieni wszelakich emocji, ale przede wszystkim brak im oryginalności. I w tym momencie znowu mogę odnieść się do ,,Harry'ego Pottera". Wszak Simon Snow to nowa wersja samego Harry'ego Pottera, jego przyjaciółka Penelope to połączenie charakterów Hermiony Granger i Rona Weasleya, zaś wróg głównego bohatera - Baz, cóż nie potrzeba zbyt wiele pisać. Dwa słowa. Draco Malfoy. I na koniec postać Szarobura, która do złudzenia przypomina Lorda Voldemorta. Występuje również wersja Albusa Dumbledora, a na spacer możemy wybrać się do odpowiednika Zakazanego Lasu. Chyba już nic więcej nie muszę w tym temacie dodawać, prawda? Kończąc tę recenzję, bo już nie mam siły do tej książki. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że sam tytuł do mnie przemawia, w sensie: ,,Nie poddawaj się! Czytaj dalej!". I chociaż z wielką ochotą zatrzasnęłam powieść na ostatniej stronie, to przynajmniej samo zakończenie nieco mnie wciągnęło. Niestety ta książka nie jest udana. Jest wręcz bardzo słaba i poniżej poziomu do którego przywykłam przy okazji ,,Załącznika". Jeżeli chodzi o moją dalszą przygodę z pisarką... Nie sięgnę już po żadną książkę, którą napisze w gatunku fantasty. Ten jeden raz zupełnie mi wystarczył. Natomiast po inne powieści, jak najbardziej, ponieważ wiem, że Rowell potrafi pisać, ale tylko romanse i obyczajówki. I przy nich pozostanę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - malineczka74
malineczka74
Przeczytane:2016-10-30, Ocena: 6, Przeczytałem,
Od kiedy poznałam historię Eleonory i Parka jestem dozgonnie zakochana w książkach Pani Rowell. Kocham jej styl, kocham jej pomyły na fabułę i wykreowanych przez nią bohaterów. Niecierpliwe wypatruję kolejnych jej powieści. "Fungirl" pochłonęłam i bardzo miło mi się ją czytało. W trakcie lektury poznałam Cat i jej ulubionego bohatera literackiego Simona Snow'a. Sama Autorka nie mogła zapomnieć tego sympatycznego czarodzieja i "dała" mu "nowe życie" kreując go głównym bohaterem swojej kolejnej powieści. Ochoczo zabrałam się za jej lekturę i zatonęłam w niej bez reszty. I co może wydać się dziwne - choć znałam Simona z kart "Fungirl" dopiero teraz pokochałam go do granic możliwości. Za co? Szczerze nie potrafię dokładnie tego wytłumaczyć, ale nawet pokusiłabym się o napisanie o nim funfic'a. "Nie poddawaj się" to książka dość specyficzna. Zbiera przeróżne recenzje - od tych bardzo pochwalnych po ostrą krytykę i posądzenie o plagiat. Mnie niesamowicie przypadła do gustu. Moja czytelnicza dusza bardzo potrzebowała mnóstwa magii, czarów i tajemnic. Potrzebowała zajrzenia do innego świata, spotkania z wampirami i korowodem przeróżnych potworów. Było wspaniale... Simon Snow ma osiemnaście lat. Nie ma rodziców. Wakacje spędza w zwyczajnej rzeczywistości w ośrodku opiekuńczym. Gdy kończy się kanikuła wraca do świata w którym jest mu dobrze i w którym czuje się jak ryba w wodzie. Wraca do Świata Magów i elitarnej szkoły dla czarodziejów. I choć nauka czarowania i posługiwania się magiczną różdżką idzie mu powiedzmy średnio (no dobrze, mniej niż średnio) to tam, w Watfordzie ma dziewczynę, przyjaciółkę, ulubione potrawy, Ukryty Las i swój pokój. Tam też ma specyficznego współlokatora Baza, który wydaje się być jego śmiertelnym wrogiem oraz Szarobura, który chce go unicestwić. Simon rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki, w jego związku z Agathą dzieje się źle, a Mag nakazuje mu opuszczenie szkoły by go chronić. Czuć, że robi się niespokojnie, że szykuje się burza. Czuć, że atmosfera robi się gorącą, ba wręcz wrząca. Co dalej? Jeśli jesteście ciekawi sięgnijcie po powieść, która nie pozwoli Wam się w trakcie czytania nudzić. Atutów jak zwykle jest wiele. Po pierwsze wspaniały magiczny klimat, dynamiczna akcja, błyskotliwe dialogi, świetny styl. Ciekawym zabiegiem jest wieloosobowa narracja i oddanie głosu wielu bohaterom. Nie brak wspaniałej magii, lekkości i plastyczności. Bohaterowie są mocno i wyraziście nakreśleni, nie brak tych dobrych, ale i czarnych charakterów. Autorka postawiła na mocną, w sam raz zawiłą treść, dopracowała szczegóły, których w książce jest cała masa. Dobrze wszystko wyważyła, wymieszała w magicznym kociołku i uzyskała wyśmienitą miksturę książkową. Osobiście dawno nie sięgałam po gatunek jaki reprezentuje ten tytuł. Przeczytanie książki z półki young adult fiction pióra Rowell świetnie mi zrobiło. Zatraciłam się w tym baśniowym, nierealnym świecie i poczułam jak mała dziewczynka w sklepie z zabawkami. Jedynym małym minusem jest słaba pod względem grafiki okładka. Tą skrzywdzono wspaniałą treść. Zabrakło wielokolorowej grafiki, idealnie sprawdziłaby się paleta barw ze złoceniami, aksamitem. Tym samym uczulam okładkowe sroki, by zauważyły ten tytuł bo naprawdę warto. Lekturę polecam dla każdego bez względu na wiek. Nieważne czy jesteś mężczyzną czy kobietą, jeśli lubisz magię, przygodę, sekrety i tajemnice to lektura dla Ciebie. Jeśli pociąga Cię fantastyczny świat śmiało ją kup i czytaj. To idealna pozycja dla tych, którzy lubią wielowymiarowe błyskotliwe historie z odrobiną uczuć. Ta książka udowadnia, że dzięki takim pisarzom jak Rainbow Rowell świat baśni nie zamyka się dla dorosłych. Polecam na każdą pogodę za oknem, na zły nastrój i relaksujące popołudnie czy wieczór. Uwaga: tę książkę trudno się odkłada w trakcie czytania i w pełni działa zasada "jeszcze jeden rozdział, jeszcze jeden rozdział przeczytam..."
Link do opinii
Avatar użytkownika - monweg
monweg
Przeczytane:2016-10-28, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki - 2016, Egzemplarz recenzencki, Mam,
Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki z Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił - wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka. Naczytałam się tyle dobrego o autorce Nie poddawaj się. Jej wcześniejsze powieści Eleonora i Park, Fangirl, Linia serc wyniosły ją na pierwsze miejsca New York Timesa, a prawa wydawnicze sprzedano do wielu krajów świata. Niestety po najnowszej książce naprawdę nie wiem, czy mam ochotę poznać twórczość Rainbow Rowell. Ale od początku. Od pierwszych stron Nie poddawaj się miałam nieodparte wrażenie, że zbyt dużo pisarka zaczerpnęła z Joanne Kathleen Rowling. Harry Potter już był i ja dojrzała wiekiem potteromaniaczka nie zgadzam się z czymś, co za bardzo ociera się o plagiat. Wszak Simon Snow to nowa wersja Harry'ego; jego przyjaciółka Penelope stanowi mieszankę wybuchową dwóch postaci Hermiony i Rona; współlokator i wróg Baz jest jak Draco Malfoy; no i jeszcze postać Szarobura, który przypomina Lorda Voldemorta. Nie zapomniałam oczywiście o Magu, który w świecie Harry'ego również ma swojego odpowiednika Albusa Dumbledora. Zakazany Las jest tutaj Ukrytym Lasem. Dość żałosne, prawda? Po pisarce, o której czytałam prawie w samych superlatywach oczekiwałam czegoś więcej niż otrzymałam. Wiedziałam, że ma być o magii, ale jakieś to wszystko nieudolne i mało ciekawe. Spodziewałam się burzy z piorunami a dostałam ledwie przyjemny majowy kapuśniaczek. Dla mnie, fanki młodego czarodzieja i miłośniczki fantasy to zdecydowanie niewiele, aby mnie zaczarować. Postaciom też dość dużo brakuje, żeby zainteresować czytelnika. Mam wrażenie, że są niezbyt dopracowane, wydają się płaskie, papierowe; brak im oryginalności. Jak więc widzicie wykreowanie postaci obdarowuję sporym minusem. Wychodzimy na zero, gdyż daję dużego plusa za wykorzystanie wątku homoseksualnego. To chyba najmocniejsza strona tej książki. Według mnie Rowell powinna pozostać przy gatunku literackim, który jej wychodzi. Po co, u diabła, brała się za fantastykę? Mimo lekkiego pióra powieść Nie poddawaj się szła mi się jak po grudzie. Dawno aż tak bardzo nie wymęczyłam się podczas lektury. Nie wiem, czy założeniem było naśmiewanie się z pierwowzoru. Zaklęcia w książce są żałosne i zamiast coś wnosić, śmieszą (dla przykładu przytoczę jedno z nich, roztapiające masło - Życie na gorąco). Bardziej pasuje do serialu sensacyjnego niż do zaklęcia. A takich zaklęć-niezaklęć jest znacznie więcej i już nie mam pojęcia czy śmiać się, czy płakać. Ogólnie uznaję powieść Rowell za słabą, mimo niezłego zakończenia. Czuję się mocno rozczarowana. Nie poddawaj się może trafić do licznej rzeszy wielbicielek twórczości amerykańskiej pisarki. Zdecydowanie odradzam fanom fantasy, a przede wszystkim nieprzebranej ilości potteromaniaków.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Zakladka
Zakladka
Przeczytane:2016-10-28, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Z Rainbow Rowell mam taki problem, iż żadna z jej powieści nie podoba mi się na tyle bym chciała czytać ją ponownie. I za każdym razem obiecuję sobie, że już więcej nie sięgnę po książkę tej autorki. I jak się okazuje moje zamiary nie są nigdy zgodne z tym co później robię. Bo na każdą z nich jest tak wielki bum, i tak wiele osób z Polski i zagranicy je poleca, ze czuję społeczny przymus by je przeczytać. I jak się okazuje nie zawsze jest to dobrym posunięciem z mojej strony. Już od samego początku miałam wrażenie, iż jest to remake "Harry'ego Pottera". I chyba już po wieki każda książka o czarodziejach będzie sprawiać takie uczucie w moim czytelniczym życiu. I dlatego też, od pierwszych stron byłam już lekko uprzedzona do całej tej historii. Zaczęłam jednak czytanie i moja przygoda z Simonem się rozpoczęła. I w zasadzie pojawiło się tu wszystko to czego się spodziewałam. Bo wszystkie te zdarzenia były w sumie interesujące, ale schematyczne. Nie tylko kojarzyły mi się z dziełem J. K. Rowling, ale i z dużym prawdopodobieństwem potrafiłam stwierdzić, co stanie się dalej. Całość zachowana jest jednak w takim samym stylu jak chociażby "Fangirl". Łatwy styl, prosta fabuła i przede wszystkim bohaterowie w zbliżonym wieku do docelowych odbiorców. Myślę że większość fanów autorki, jak nie wszyscy, powinno polubić tę książkę. Bardzo zaskakujący, a jednocześnie pozytywnie wpływający na całą fabułę był wątek homoseksualny. Jako osoba bardzo tolerancyjna, nie mam żadnych obiekcji co do mniejszości seksualnych, zatem czytało mi się o tym całkiem ciekawie. Był on poprowadzony nie tylko interesująco i niebanalnie, ale także zaskakująco. Wiadomo, istnieją osoby które będą przeciwne takim związkom, zatem z pewnością będzie im się czytało tę książkę trochę gorzej. Ja jednak uważam, że to jedna z niewielu rzeczy, dzięki którym warto przeczytać "Nie poddawaj się". Jak już wspomniałam jest to bardzo interesująca cześć książki, która została przedstawiona całkowicie nieszablonowo, dzięki czemu nie zostały tu w żaden sposób ośmieszone osoby homoseksualne. Co do postaci, to mam lekko mieszane uczucia związane z Simonem, Bo początkowo wydawał m się bardzo prostą i nieciekawą postacią. Charakteryzowały go typowe cechy nastolatka z książek, ale i same jego zachowanie wskazywało na wielką schematyczność.Na szczęscie później wszystko obrało zupełnie inny obrót. Każda kolejna strona odkrywała przede mną nowe oblicze chłopaka, a także pokazywała głębię jego przeszłości. Zatem wielki plus! Przyczepić się muszę jednak do samej okładki. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam na myśl nasunęła mi się tylko typowa młodzieżówka. Zestawienie kolorów i grafika, po prostu idealnie do tego pasują. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że zawartość mówi o czymś kompletnie innym. Wiadomo, jest tu wątek miłosny, jednak góruje przede wszystkim wątek fantastyczny. Zatem pierwsze wrażenie jest ogromnie mylące. Ogólnie, książka nie była zła. Nie zaskoczyła mnie w zasadzie niczym, ale czytało się to w miarę przyjemnie. Niestety bez rewelacji. "Nie poddawaj się" nie zmieniło mojego zdania na temat Rainbow Rowell, Teraz już wiem, że postaram się walczyć z moim przyzwyczajeniem do czytania bestsellerów, i raczej już nie sięgnę po kolejną pozycje tej autorki. Myślę jednak, że jej sympatycy powinni zadowolić się całą tą historią.
Link do opinii
Avatar użytkownika - dominika_pyza
dominika_pyza
Przeczytane:2016-10-24, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Rainbow Rowell po raz kolejny mnie zaskakuje. Widać lubi próbować nowych rzeczy. Najpierw książka New Adoult dla trochę starszych odbiorców, a teraz coś w rodzaju fantastyki. Oczywiście nie mogłam przejść obok czegoś takiego obojętnie. Dlatego zapraszam Was na recenzję. Jeżeli są wśród Was osoby, które mają już za sobą "Fangirl" to zapewne wiedzą, kto to jest Simom Snow. Ja jednak pokuszę się o przedstawienie postaci dla tych, którzy nie znają historii i dla tych, którzy znają, bo przecież zawsze warto sobie coś przypomnieć, myć może pogłębić wiedzę. Simon Snow właśnie jest na siódmym i ostatnim roku w Watfordziej Szkole Czarodziejów. Można by pomyśleć, że jest normalnym chłopakiem. Uczy się szkole, ma przyjaciół, dziewczynę, śmiertelnego wroga i duchowego przewodnika. Simon ma jeszcze magię, nad którą nie do końca wie jak zapanować. Dodatkowo, Szarobur, czary charakter w tej opowieści, pochłania magię czarodziejom i próbuje zabić Snowa. A chłopak, jak to bohater, musi go zniszczyć. Jest przecież Wybrańcem. Teraz przedstawię pozostałych bohaterów, bo oni też domagają się uwagi. Zaczynamy od Penelope, przyjaciółki Snowa, najlepszej uczennicy w szkole, bardzo ambitnej i wszechwiedzącej. Potem przechodzimy do Agathy, dziewczyny głównego bohatera. Dobrze wychowana, raczej stroni od przygód i czasami wolałaby w ogóle nie wieść magicznego życia. Kolejną postacią jest Mag, dyrektor szkoły, "przywódca" czarodziejów. Na koniec przechodzimy do Baza, a właściwie Basiltona, zażyłego wroga Simona, z którym dzieli pokój. Próbuje się pozbyć chłopaka już od jedenastego roku życia, na razie bez sukcesu. (skromnym zdaniem czytelniczek jest bardzo sexy). Cała opowieść byłaby prosta i skupiona wokół Szarobura, gdyby nie woal. Raz na jakiś czas unosi się woal, wtedy duch zmarłych przychodzą na ziemię, by coś bliskim przekazać. Taką okazję mają tylko raz na dwadzieścia lat. Tym razem do pokoju Baza i Simona przychodzi poprzednia dyrektor szkoły, matka Baza, tragicznie zmarła podczas ataku wampirów na szkołę. Niestety nie zastaje Baza, ale wiadomość musi przekazać. Najprostszym rozwiązaniem jest Snow, który dowiaduje się, że zabójca kobiety nadal żyje. A jej prośbą jest zabicie go, żeby przynieść jej spokój. Baz i Snow jednoczą siły, żeby osiągnąć ten cel. Po pierwszych dziesięciu stronach mówię sobie "Super. Drugi Harry Potter...". Był Simon=Harry, Penelope=Hermiona, Mag=Dumbledore, Baz=Draco... A potem uświadomiłam sobie jak bardzo się myliłam. Trochę rzeczy pominę, bo jeżeli czytaliście "Fangirl", to trochę faktów znacie. Ale spokojnie, możecie przeczytać najpierw "Nie poddawaj się". Nic wielkiego się nie stanie. Trudno jest stworzyć od podstaw swój własny, niepowtarzalny świat magii. Ten temat już jest tyle razy wykorzystywany, że ciężko jest napisać coś własnego. Ale Rowell się udało. Podejście autorki jest orzeźwiające. Idealnie prowadzi czytelnika przez nowy, nieznany nam jeszcze świat, w którym akcja się rozgrywa. Rainbow Rowell nie tworzy typowego świata podzielonego na tych złych i dobrych. Wybraniec nie jest nieskazitelny, idealnie biały. Zamiast tego mamy obraz trochę w szarościach, taki jaki jest nasz świat. Pisarka pokazuje, że tak naprawdę nic nie jest oczywiste. W książce dzieje się naprawdę wiele. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest narracja. Większą część prowadzi Simon, potem jest Baz, Penelope, Agatha i jedna tajemnicza postać, której nie zdradzę. Styl pisania, jak przystało na legendarną już Rainbow Rowell jest lekki i bardzo przyjemny. Chociaż według mnie to nie jest książka, o której będzie łatwo zapomnieć przez jakiś czas. Muszę zwrócić uwagę na humor, którego w książce było sporo. Szczególnie trafiał do mnie czarny humor Baza, ale dialogi między Bazem a Snowem często sprawiały, że śmiałam się na głos. Czasmi były dla mnie po prostu urocze. Książka jest dla mnie idealna. Chciałabym przeczytać więcej. Dalszą część. A to coś znaczy. Koniecznie sięgnijcie po "Nie poddawaj się". Obiecuję niesamowite przeżycia! Każda chwila z tą książką będzie dla Was czystą przyjemnością...
Link do opinii
Avatar użytkownika - paulina0944
paulina0944
Przeczytane:2016-10-20, Ocena: 4, Przeczytałam,
Simon rozpoczyna ostatni rok w szkole magii. Jest wybrańcem, który ma pokonać największego wroga i ocalić cały magiczny świat. Jednak nie jest to takie proste jakby się wydawało. Co zrobi Snow by spełnić oczekiwania innych? "Nie poddawaj się" to historia Simona Snowa, znanego Wam z powieści Fangirl. Jest to fanfick, który pisała Cath. Jednak mam do Was pytanie, czy ten opis nie przypomina Wam pewnej historii, którą pewnie wszyscy książkoholicy znają z książek lub filmów? Tak, ta historia przypomina bardzo Harry'ego Pottera. I z tym miałam największy problem podczas lektury. Zamiast Simona, Baza i Penelope, ja wyobrażałam sobie Harry'ego, Draco i Hermione. Historia Simona, który ma ocalić świat, bo jest potężniejszy niż inni, to już było. Arcy wróg, który uparł się na głównego bohatera aby go zniszczyć, to już też było. Trójka głównych bohaterów, było. Jak widzicie w książce nie znajdziecie nic co by Was zaskoczyło. Bohaterowie tej powieści są ciekawi i to jeden z niewielu plusów tej książki. Simon to taka typowa niezdara, mimo że się stara rzadko co mu wychodzi. Za to jest lojalny, kochany i uroczy. Baz za to jest specyficzny, bo raz jest zarozumiały, arogancki i wszystkimi gardzi, a zaraz potrafi współczuć i pocieszać. Penelope jednak polubiłam najbardziej, za jej bystrość, inteligencję i charakterek! ? Jeżeli czytaliście książki Rainbow Rowell to wiecie, że umie ona tworzyć mocne punkty kulminacyjne i tu właśnie był bardzo mocny ten punkt, jednak jest pewno "ale",książka ma ponad 500 stron, a ta prawdziwa akcja zaczyna się na 400 stronie, a do tego czasu wszystko ciągnie się, wlecze i czasami mamy ochotę książkę rzucić w kąt. Jednak dla samego końca warto przebrnąć przez początek! A moje drugie "ale" to to, że ja już na 300 stronie przewidziałam o co chodzi i jak może się to zakończyć. Dlatego reasumując, jeżeli jesteście fanami Fangirl i podobały Was się fragmenty ze Snowem i Bazem to polecam Wam tę książkę. Jeżeli za to, tak ja mi, średnio się ona podobała to nic nie stracicie nie czytając tego. A Ci co nie czytali Fangirl i Ci co chcieliby zobaczyć jak autorka poradziła sobie z powieścią fantazy, niech spróbują. Na pewno miło spędzicie z tą powieścią czas, bo czyta się ją lekko i przyjemnie, dodatkowym plusem jest zmienna narracja. Dlatego sami przekonajcie się czy to książka dla Was czy nie :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - dobraksiazka
dobraksiazka
Przeczytane:2016-10-23, Ocena: 4, Przeczytałem,
Simon Snow jest czarodziejem i właśnie rozpoczął ostatni rok w szkole Warford. Całe jego życie skupia się wokół magii, tym że jest Wybrańcem oraz na misji, w której musi pokonać groźnego Szarobura. Ma wokół siebie fantastycznych ludzi: dziewczynę Agathe, przyjaciółkę Penelope, Maga oraz znajomych. Jednak w Szkole Czarodziejów kogoś brakuje. Otóż współlokator, z którym dzielił pokój przez wiele lat nie pojawił się na zajęciach. Baz nie jest zwykłym kolegą z pokoju, jest jednym z największych wrogów Simona, który bezustannie zatruwał mu życie. Bohater zastanawia się, czy nieobecność Baza to początek jakieś kolejnej intrygi. Snow będąc na ostatnim roku w Warford będzie musiał zmierzyć się z przeciwnościami losu, stanąć do ostatecznej walki oraz zapanować nad niespodziewanym uczuciem. Wyobraźcie sobie, że czytacie finałowy tom niezwykle popularnej serii, którą kocha cały świat, a wy tę historię widzicie po raz pierwszy na oczy. "Nie poddawaj się" jest właśnie taką książką, a w zasadzie fanfiction. Kojarzcie zapewne głośną "Fangirl" oraz zakochaną w Simonie Snow Cath, która pisze własne zakończenie serii. Ta pozycja to nic innego, tylko przeniesienie tej historii na karty osobnej powieści. Zamiast pojedynczych fragmentów dostajemy pełnowymiarową fabułę, która pędzi i ciągle czymś zaskakuje. Simona i Baza poznałam właśnie czytając "Fangirl", ich losy spodobały mi się na tyle, że postanowiłam sięgnąć po nową książkę Rainbow Rowell. Jak zapewne się domyślacie całe fanfiction jest oparte na uniwersum Harry'ego Pottera. Możemy w nim znaleźć odpowiedniki postaci oraz zarys świata czarodziejów. Oczywiście autorka dodała coś od siebie, jednak i tak nadal wyraźnie widać tu wzorowanie się na J.K.Rowling. Nie mówię, że jest to plagiat, absolutnie, gdyż jestem świadoma, że "twórcą" tej historii była nastoletnia Cath z "Fangirl". Jeśli chodzi o postacie, to były one wykreowane w ciekawy, lecz nie zawsze oryginalny sposób. Zaczynając od Simona, to niezbyt przypadł mi do gustu, miał w sobie coś, co mnie irytowało. Dodatkowo był niepewny siebie, czasem lekkomyślny, a jego decyzje wynikały ze spontaniczności. Baz z kolei jest moim ulubionym bohaterem. Pozuje na czarny charakter, którego zadaniem jest zatruć życie Wybrańca, jednak rozdziały pisane z jego perspektywy pokazały, że jest osobą o wielu twarzach. Skrywa pewien sekret, który jest moim zdaniem uroczy i sprawia, że lubi się go jeszcze bardziej. Penelope zachowuje się jak Hermiona, jednak nie przeszkadzało mi to, gdyż ta wszystkowiedząca czarownica zawsze mi imponowała. Jeśli chodzi o kreację świata przedstawionego to w zasadzie go nie było, co jest typową cechą fanfiction. Momentami trudno było mi się połapać, gdyż nie znałam podłoża, ale Rainbow Rowell starała się łatać dziury i stopniowo eliminować dezorientację czytelnika. Akcja toczyła się w sposób dość szybki, ciągle działo się coś ciekawego i mimo że książka liczy sobie ponad pięćset stron, to przeczytałam ją zaskakująco szybko. Podsumowując, "Nie poddawaj się" jest przyjemną, choć niewymagającą lekturą. Ma kilka wad, lecz jej zdecydowaną zaletą jest płynna akcja i zabawne dialogi. Jeśli macie ochotę zapoznać się z tą pozycją, to najpierw radziłabym przeczytać "Fangirl", gdyż wprowadzi Was ona w świat Simona Snow i sprawi, że nie będziecie się czuć bardzo zagubieni.
Link do opinii

Mam do niej mieszane uczucia. Bardzo mieszane. Z jednej strony inteligentna i lekka fantastyka, która w odpowiednich momentach trzyma w nieludzkim napięciu, zaś z drugiej kompletnie przeze mnie znienawidzony wątek homoseksualny. No po prostu aaaaarrrggghhhh!!!!! (Zaś z zupełnie innej strony patrząc to jeśli już są takie wątki, to dominują homoseksualni mężczyźni - przypadek?)

Komu to nie przeszkadza - niech sięga po "Nie poddawaj się" w ciemno. Ostrzegam tylko tych, których tego typu tematy doprowadzają do białej gorączki - czytacie na własną odpowiedzialność!

Link do opinii

Lekka i urocza opowieść o Simonie Snow i jego przygodach w Szkole Czarodziejów w Watford. Bardzo spodobał mi się styl pisania autorki w innej książce jaką czytałam i z chęcią zabrałam się za te pozycje.  Nie zawiodłam się i chętnie sięgne po inne książki Rainbow Rowell. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - stokrotka__
stokrotka__
Przeczytane:2017-07-21, Ocena: 3, Przeczytałam, Przeczytane,
Inne książki autora
Fangirl
Rowell Rainbow0
Okładka ksiązki - Fangirl

Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować...

Załącznik
Rowell Rainbow0
Okładka ksiązki - Załącznik

„Cześć, to ja czytam Twoje maile. A tak przy okazji.. kocham Cię…” Beth Fremont i Jennifer Scribner-Snyder są pewne, że ktoś sprawdza...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

(...) tęsknota za dobrymi rzeczami może doprowadzić człowieka do szaleństwa.


Więcej
Recenzje miesiąca
Sekret Heleny
Lucinda Riley;
Sekret Heleny
Czas pomsty
Maciej Liziniewicz
Czas pomsty
Budząc lwy
Ayelet Gundar-Goshen
Budząc lwy
Dzisiaj umrzesz Ty
Sue Wallman
Dzisiaj umrzesz Ty
Czas pokuty
Grzegorz Kopiec
Czas pokuty
Nie wiem, gdzie jestem
Gayle Forman;
Nie wiem, gdzie jestem
Wielka księga Klary
Marcin Wicha;
Wielka księga Klary
Wisznia ze słowiańskiej głuszy
Aleksandra Katarzyna Maludy
Wisznia ze słowiańskiej głuszy
Pokaż wszystkie recenzje