reklama

Nikt nie musi wiedzieć

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2021-05-05
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788328717381
Liczba stron: 384

Tom 4 cyklu Hubert Meyer

Ocena: 4.11 (19 głosów)

Książka, której fani kryminałów Katarzyny Bondy, czekali prawie 10 lat. Oto powraca szalenie popularna seria, której bohaterem jest psycholog śledczy Hubert Meyer. Tym razem stanie przed koniecznością poprowadzenia najtrudniejszego śledztwa w dotychczasowej pracy.

Plan na urlop był prosty: spokój, telewizja, duży zapas alkoholu. Niestety, pewna kobieta, której Hubert nie kojarzy, zasypuje go wiadomościami, a wkrótce spokój śledczego przerywają odwiedziny policjantów oraz prokurator Weronika Rudy. Przed 6 miesiącami policjant zabił ganstera Japę. Meyer ma przygotować fałszywą ekspertyzę, by śmierć przestępcy móc uznać za wynik walk między gangami. By jednak Meyer mógł przystąpić do praco, potrzebuje przykrywki. 

Tą przykrywką staje się morderstwo w Mosznej. Na drodze do pałacu znaleziono ciało chłopaka, który został brutalnie zamordowany. Meyer i Rudy poszukują mordercy, ten zaś igra z nimi, zabijając kolejne osoby. Brak śladów. Mnóstwo waśni w starym pałacu. Rozwiązanie tej sprawy nie będzie proste. 

Tagi:

Kup książkę Nikt nie musi wiedzieć

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Nikt nie musi wiedzieć

Avatar użytkownika - annaszymczak
annaszymczak
Przeczytane:2021-09-10, Ocena: 4, Przeczytałam,

I kolejny raz kiedy sięgam po powieści Katarzyny Bondy. Do tej pory uważałam niestety, że autorka nie pisze w stylu, który by mi jakoś przypasował, ale postanowiłam dać szansę czemuś nowemu z jej dorobku. Czy tym razem udało się jakoś zaskoczyć? Jak myślicie?


Czterdzieści trzy ciosy nożem. Tak właśnie pożegnała się z życiem Róża Englot. Obok otwartych ran na jej ciele sprawca pozostawił coś jeszcze - klucz. Gdy mąż kobiety, skazany za to brutalne morderstwo, kończy odsiadywać wyrok, w warszawskiej kamienicy rozgrywa się kolejna tragedia. Z balkonu na siódmym piętrze wypada teściowa Englota. Kobieta ginie na miejscu. Szybko okazuje się, że do zdarzenia doszło podczas przepustki skazanego. Brakuje jednak niezbitych dowodów, które umożliwiłyby postawienie mu zarzutów.

Hubert Meyer na prośbę prokurator Weroniki Rudy przyjeżdża do Warszawy aby jej pomóc w tej trudnej sprawie. Rudy uważa, że to zabójstwo na tle finansowym . Wiele jednak wskazuje na to, że rzecz jest bardziej skomplikowana i ma swój początek aż siedemnaście lat temu. Wiąże się ona dodatkowo z zaginionymi wtedy kobietami.
Hubert jak zwykle działa po swojemu- szybko, niekonwencjonalnie ale też i profesjonalnie. Ale tym razem sam ledwie wyjdzie z życiem, co sprawi też, że i on stanie się jednym z głównych podejrzanych.

Czy uda mu się z tego wyplątać? Czy dotarł on za daleko prawdy? I kto tu tak naprawdę jest mordercą?!


I standardowo jak to z powieściami Pani Bondy mam - początek wcale mnie nie wciąga tylko z lekka się przy nim męczę. Na szczęście z każdym następnym rozdziałem ta historia ta robi się coraz ciekawsze i wciąga.
I choć co prawda z fabułą w powieści było trochę zamieszania, trochę to pogmatwane było to nie powiem tym razem, że mi się nie podobało. Interesująca fabuła tym razem sprawiła, że powieść czytało się mi szybko i lekko. A to duża odmiana dla mnie przy tej autorce!
W powieści naprawdę dużo się dzieje, akcja wciąż brnie do przodu. Pełno jest tu wszelakich intryg i różnych zawiłości, które sprawiają, że czytelnik wciąga się w powierzoną mu tutaj historię całkowicie.
Autorka stawia tu też na wiele przekazanych nam szczegółów, co w pewnym momencie może trochę zagmatwać nam tę historię ( ale nieznacznie tylko, nie pogubicie się w niej).

Fabuła podzielona jest na trzy historie umieszczone o różnym czasie, którego łącznikiem jest właśnie Hubert, więc lekką uwagę trzeba skupić na tym co się czyta.
I choć to już czwarty tom powieści z Hubertem Meyerem, a ja wcześniej nie sięgałam po poprzednie serie z nim, to nie przeszkadzało mi to w czytaniu tej powieści.


Ogólnie polecam Wam sięgnąć po tę książkę ( jak i całą serię, którą ja osobiście muszę nadrobić). Pani Bonda odwaliła tu kawał dobrej roboty i tym razem nawet mnie zaskoczyła!

Link do opinii
Avatar użytkownika - andrzejtrojanowski
andrzejtrojanowski
Przeczytane:2021-08-06, Ocena: 5, Przeczytałam,

Katarzyna Bonda czwartym tomem (jakby nie było), dla niektórych trzecim „Nikt nie musi wiedzieć”, serii o profilerze funduje udany powrót po blisko dziesięciu latach Huberta Meyera. Meyer planuje urlop przed telewizorem ze szklaneczką w ręku. Sms, puk, puk, niechciani lokatorzy na jego kwadracie z gliniarzem na czele, który pół roku wcześniej odpalił zbója a teraz ziemia pali się mu pod stopami. Na dodatek profiler dowiaduje się, że  miał syna, który właśnie zginął a jego matka prosi o wyjaśnienie sprawy. Ciekawy początek, ale zaręczam, niemniej ciekawy oraz emocjonujący jest koniec powieści. Powieść (chyba jak wszystkie Bondy) wymaga od czytelnika uważności a to za sprawą wielowątkowości i licznych zwrotów. Ciekawi mnie skąd autorka „zapożyczyła” oficera Żandarmerii Wojskowej i dlaczego nie rozwinęła bardziej tematu. I wydaje mi się, że Policjanci nie tyle nie darzą sympatią Żandarmów co zazdroszczą mundurów i uposażeń, ale to tak żartem.

Link do opinii

Okładka jest dosyć minimalistyczna. Białe tło, ciemne napisy, ale i ciemne kolory dominują. Szary, czarny, granatowy. Widzimy również węża, który ma tutaj znaczenie... Okładka w dotyku jest satynowa, a napisy zostały wytłuszczone. Posiada skrzydełka, które stanowią ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Literówek brak. Stronice są kremowe, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Książka podzielona jest na kilka części i rozdziały. Czcionka jest stosunkowo mniejsza niż zazwyczaj ta, która występuję w lekturach wydawanych przez wydawnictwo. 

Moje pierwsze spotkanie z autorką. Byłam ogromnie ciekawa tego, co tak wszyscy wychwalają. Nie miałam pojęcia na czym ten fenomen polega. Naprawdę się cieszyłam, gdy miałam okazję sięgnąć po tę lekturę. I gdy zaczęłam, nie wiedziałam, czy to kwestia tego, że mam dużo pracy i mało czasu czy po prostu lektura jest nijaka, a może to mi nie chce się czytać? Niemniej jednak, gdy dotrwałam do samego końca, do ostatniej kropki, doszłam do wniosku, że... nie było szału, nie zrobiła na mnie wrażenia i nie zaciekawiła mnie, więc dlatego szło mi opornie... Rozmawiałam z jedną z dziewczyn, która czytała poprzednie książki autorki i też przyznała, że ta część była nudna. Najwidoczniej miałam pecha. I niestety, zraziłam się i nie czuję pociągu do pozostałych lektur pisarki... Zresztą jest ich sporo, są one grubaskami, a ja mam tak wiele innych lektur, które chciałabym przeczytać, że sobie daruję. :) 

Bohaterowie wydali mi się tacy bezosobowi, wszyscy na jedno kopyto, identyczni. Bez charakteru, bez wyrazu. Płascy i nijacy. W ogóle nie przywiązałam się do nich ani nie czułam się zainteresowana ich losami. Wszystko zresztą tak było przeciągane, te opisy, przyznam szczerze, nudziły mnie i irytowały. Nie miałam w tej książce powodu, by być zaintrygowaną i żeby doczytać ją do samego końca. Ale obiecałam sobie, że doczytam i ocenię. Więc się wymęczyłam. 

Tak, męczyłam i tylko tęsknym spojrzeniem zerkałam w stronę stosu, który przez tą książkę, niebezpiecznie się powiększył. Dość długo zajęło mi przeczytanie jej, a za każdym razem potrafiłam znaleźć wymówkę i coś innego zrobić, niż ją czytać, niestety. Żadnej akcji, niespodziewanych zwrotów akcji - nic totalnie. 

Nie wiem, co jeszcze mogłabym Wam napisać o tej książce. Nie podobała mi się, męczyłam się z nią okropnie i teraz już wiem, że jakoś nie będę zerkać w stronę książek autorki, ze względu na tę nudę, której będę się bać. Poza tym, jest całe szczęście całe grono innych autorów, których książki są świetne. Czy zdecydujecie się na lekturę, to już Wasza decyzja. Ja niestety nie polecam. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - PannaPinko
PannaPinko
Przeczytane:2021-06-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2021,

Hubert Meyer od zawsze pracował jak szalony- zdawał sobie sprawę z podejścia policji do profilerów. Z drugiej strony chciał "wyrobić sobie nazwisko" i zupełnie prozaicznie- zarobić na życie. Dlatego z westchnieniem ulgi po tak intensywnym okresie postanawia pójść na dwutygodniowy urlop (w końcu sam jest sobie szefem) i nieco zmniejszyć zapas alkoholu, jaki uzbierał się w jego barku. W końcu to jego czas wolny, więc kto mógłby mu zabronić tej rzadkiej przyjemności?
Cóż, świat ma jednak wobec niego inne plany.
Najpierw nieznajoma kobieta, która wysyła mu bardzo emocjonalne smsy.
Później do jego drzwi pukają zaprzyjaźnieni policjanci na czele z prokurator Weroniką Rudy. Jeden z nich wpakował się w niezłe bagno i to właśnie Meyer może mu pomóc wydostać się z niego. 
Z broni jego kumpla został zastrzelony gangster Japa. Teraz chcą, aby Meyer sporządził fałszywą ekspertyzę, mającą ocalić go przed ogromnymi kłopotami. Potrzebują jednak przykrywki- innej sprawy, nad którą oficjalnie będą pracować. A taka trafia się niemalże od razu i w dodatku powiązana jest z przeszłością Huberta...


Z twórczością naszej polskiej pisarki jakoś zazwyczaj mi nie po drodze. A może inaczej- część jej książek mi się podoba, druga niekoniecznie. Dlatego też nie śledzę wydawanych nowości spod jej pióra zbyt intensywnie. Cykl z Meyerem jednak dobrze znam; to jeden z tych, które przypadły mi do gustu. A że Nikt nie musi wiedzieć to kontynuacja, jakżebym mogła po nią nie sięgnąć? Szczególnie, że z owym profilerem nie widzieliśmy się baaardzo długo.


To, co z założenia miało być przykrywką, okazało się kolejną sprawą do rozwiązania. W Mosznej, na drodze do zamku ktoś porzucił zmasakrowane ciało młodego mężczyzny licząc zapewne, iż przejeżdżająca tamtędy osoba dokończy makabrycznego dzieła. Hubert Meyer ma teraz nie tylko postarać się wyciągnąć kumpla z bagna, ale też rozwiązać ową sprawę. Szczególnie, że zmarły chłopak to syn jego dawnej partnerki, a może i nie tylko to skłania go do odnalezienia sprawcy.


Autorka ani na moment nie daje nam odetchnąć, jedna sprawa goni drugą. Szczerze mówiąc bez odpowiedniego skupienia się na książce bardzo łatwo można się pogubić. Wielowątkowość to oczywiście bardzo dobra rzecz, bo czytelnik nie ma możliwości przy takiej lekturze się nudzić. Z drugiej jednak strony czasem wywołuje to pewne problemy, szczególnie, gdy pozycja nie może zostać przeczytana "na raz". Teraz, po dłuższym czasie od zakończenia mojej przygody z Meyerem i paczką, mam nie lada problem, żeby przypomnieć sobie sprawców i powód, dla którego dokonali morderstwa. Niemniej jednak w tej recenzji to nie rozwiązanie jest ważne- do tego musicie dojść bowiem sami.


Hubert Meyer pracuje w świecie, w którym profiler według większości stróżów prawa to nawet nie jest zawód. Niektórzy pukają się w głowę słysząc o jego usługach, inni uważają to za swoistą szarlatanerię, jeszcze inni z podziwem przyglądają się może nie tyle jego pracy, co efektom. Znaczna część woli jednak tradycyjne metody rozwiązywania spraw, bez wsparcia z zewnątrz. W jakiejś części właśnie za to polubiłam głównego bohatera- mimo rzucanych mu pod nogi kłód, on dalej odważnie prze przed siebie, nie przejmując się negatywnym zdaniem o jego zawodzie. Kocha to, co robi i co najważniejsze- wykonuje swoją pracę bardzo dobrze. Po prostu polska policja nie jest jeszcze gotowa na coś takiego. To dodaje realności, bowiem w thrillerach zagranicznych profiler to niemalże członek policyjnej załogi. U nas -niestety- nie jest to jeszcze aż tak rozwinięte. Ponadto Meyer jest bardzo inteligentnym człowiekiem, zauważającym wszelkie niuanse i potrafiący dojść "po nitce do kłębka". Bardzo łatwo można go polubić.


Co do fabuły jako takiej- nie było aż tak wciągająco, jak w poprzednich częściach. Wielowątkowość to dobra sprawa, aczkolwiek tutaj sprawy łączyły się ze sobą, sprowadzając na nas rzesze bohaterów, co chwilami utrudniało dopasowanie ich do odpowiednich okoliczności. Teraz, po około miesiącu od zakończenia lektury, pamiętam już niewiele. Książka nie wywołała tym razem we mnie głębszych emocji, nie czułam się totalnie rozwalona po jej zakończeniu. Ot, spotkanie z dawno "nieczytanym" bohaterem i nic ponadto. 


Myślę, że czytelnicy znający Huberta Meyera sięgną po tę pozycję tak czy tak; pozostałych raczej kierowałabym do pierwszego tomu, żeby mogli lepiej wczuć się w jego postać.

Link do opinii

Hubert Meyer powraca!


Profiler chce wykorzystać swój urlop, jednak nie jest mu to dane. Najpierw zaczynają się dziwne telefony od jakiejś Bożeny, która prosi o pomoc w rozwiązaniu sprawy zabójstwa jej syna. A następnie zjawiają się dawni znajomi Huberta, którzy również mają sprawę. Jeden z policjantów jakiś czas temu zastrzelił przestępcę i trzeba to zatuszować.


W tym samym czasie na zamku w Mosznej zostaje potrącony młody chłopak. Wydawać by się mogło, że to tylko przypadek. Jednak nic nie dzieje się przez przypadek.


Czy Hubert zgodzi się nagiąć przepisy? Czy pomoże Bożenie i przyjaciołom? I kto jest odpowiedzialny za zabójstwa w Mosznej? Przeczytajcie tę historie by się dowiedzieć.


Z ogromną przyjemnością sięgnęłam po tę książkę, bo to właśnie od trzech pierwszych tomów o Hubercie Meyerze, zaczęła się moja przygoda z bookstagramem. Byłam strasznie ciekawa dalszych spraw profilera.


Na pewno przy czytaniu tej historii trzeba się porządnie skupić, bo tajemnic jest bez liku. Spraw, które ma na głowie Huber również mało nie jest.


Fabuła była naprawdę ciekawa. Zdecydowanie na plus tej historii jest to, że nie jest to szablonowy kryminał. Autorka potrafi zaskoczyć czytelnika. Ja osobiście takiego zakończenia się nie spodziewałam, ba nawet moje myśli nie wędrowały w tamtą stronę 😅.


"Człowiek nie chce widzieć tego, co ma przed oczyma, dopóki to coś go nie roztrzaska."


Podczas czytania książki można zauważyć, że autorka bardzo się napracowała przy pisaniu tej książki. Nie chodzi o to, że pracy innych autorów nie doceniam. Tylko o to, że tu autorka musiała zrobić naprawdę spore rozeznanie. Pomysł by akcja książki działa się na zamku w Mosznej to był strzał w dziesiątkę.


Jedyne, co mi się nie podobało to to, że tych

spraw było (jak dla mnie) za dużo. Trzeba było być naprawdę bardzo skupionym przy czytaniu by nic nam nie umknęło i się nie pomieszało.


Bardzo się cieszę z powrotu profilera. Trochę bałam się, że książka będzie dosyć gruba, bo poprzednie książki z innych serii należą do tych obszerniejszych. Jednak zupełnie nie potrzebnie zawracałam sobie tym głowę, bo książka ma niecałe 400 stron.


Jeśli jesteście ciekawi pracy profilera to koniecznie sięgnijcie po tę serie. A z tego, co widziałam to autorka nie poprzestanie na czterech tomach.

Link do opinii

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki Katarzyny Bondy "Nikt nie musi wiedzieć".

Pierwsze sto stron to dla mnie ogromny chaos. Musiałam na spokojnie analizować sytuację i rozeznać się w wielowątkowości. Hubert Meyer zdecydowanie miał co robić. Wiele spraw do rozwiązania, emocji i zagadek, które bezpośrednio wpływały na życie psychologa śledczego. Będą to jedne z najtrudniejszych śledztw w jego karierze. Rozbudowana fabuła i bohaterowie tak różnorodni, że nie sposób było się tutaj nudzić. Jak książka wypadła na tle innych książek z cyklu? Niestety nie wiem.

Było to moje pierwsze spotkanie z tym cyklem Katarzyny Bondy i ogólnie było bardzo udane, choć czytanie szło mi dość wolno. Dlatego też nie mam porównania i z przyjemnością sięgnę po poprzednie tomy autorki, aby dowiedzieć się więcej o osobowości Huberta.

Trzeba przyznać, że wielokrotnie czytelnik może pogubić się w swoich przemyśleniach i typowaniu sprawców. Gdy już wydaje ci się, że wiesz, kto jest tym złym charakterem, to okazuje się, że wiesz mniej niż kilka stron wcześniej.

Bardzo sensowne dialogi, które chcąc nie chcąc skłaniają do wytężenia umysłu i zaangażowania się w historię. Nie da się czytać tej książki bez świadomości, że autorka włożyła naprawdę dużo w pracy w to, aby uwierzyć, że cała kreacja wydarzeń mogła mieć miejsce naprawdę.

Profesjonalizm i merytoryczne przygotowanie to coś, na co zwróciłam szczególną uwagę. Nie czytam tej tematyki zbyt wiele, dlatego też łatwiej jest mi dostrzec wyjątkowość pióra danej pozycji. Mam wrażenie, że podejście do tematu zaspokoi najbardziej zaawansowanych czytelników sensacji i kryminałów.

Jeśli tylko lubisz psychologię, profilowanie i głębsze myślenie na temat zbrodni to książka będzie idealna dla ciebie. Spędzisz z nią kilka wieczorów i będziesz zastanawiać się - co jeszcze może się wydarzyć? Czas pandemii idealnie wpleciony w świat książki. Czytając, można odczuć, że dzieje się to tu i teraz. Historia ze szklanego ekranu, wiadomości i niewyjaśnionych serii niefortunnych zdarzeń.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Czarna2115s
Czarna2115s
Przeczytane:,

,,Nikt nie musi wiedzieć,, to czwarta część powieści kryminalnych Katarzyny Bondy z psychologiem śledczym Hubertem Meyerem. Dziś prawie po 10 latach Hubert choć przebywa na emeryturze będzie musiał się zmierzyć z trzema sprawami jednocześnie: sprawa zabicia gangstera przez policjanta, zagadkowa śmierć młodego mężczyzny oraz morderstwo młodego chłopaka w okolicach zamku w Mosznej. Sprawy te nie związane są ze sobą, a dwie pierwsze to bardziej osobiste dla Meyera, bo chodzi o byłego znajomego z policji oraz podobno syna profilera. Osobiście przeczytałam poprzednie części z Hubertem i ten obecny jakoś nie trafia do mnie, kiedyś trudno było oderwać się od spraw prowadzonych przez niego, a teraz wydały mi się bardziej pogmatwane i nie wzbudzające ciekawości. Trudno było mi się ,, wgryść,, w fabułę,może gdyby autorka wszystkie te sprawy jakoś połączyła, może byłoby ciekawiej. Nie wiem,ale dla obecne spotkanie z Hubertem nie trafiło, może ja się zestarzałam, albo profiler,a może oboje i dlatego nie trafiliśmy na siebie ze zrozumieniem. Książka nie jest zła, ale dla mnie czegoś brakowało, być może inni lepiej zrozumieją obecnego psychologa.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Colibri
Colibri
Przeczytane:2021-05-19, Ocena: 4, Przeczytałam,

Recenzja „Nikt nie musi wiedzieć”
„-Zrobisz to, Hubert – oświadczyła z powagą, lecz łagodnie, jakby go zaklinała. – A jeśli nie, srodze się na tobie zawiodę. Z tego, co wiem, nie masz zbyt wielu przyjaciół. Za to wrogów – cały szwadron.”
„Nikt nie musi wiedzieć” została wydana w 2021r. Pisarką jest Katarzyna Bonda. Kobieta zadebiutowała w 2007r powieścią kryminalną, która została nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru. W 2008r wydała „Polskie morderczynie” oraz „Zbrodnię niedoskonałą” napisana wspólnie z komisarzem Bogdanem Lachem. Przez kolejne lata wydawała wiele kolejne książki, najnowsza z nich to czwarta część z cyklu o Hubercie Mayerze, „Nikt nie musi wiedzieć”.
Psycholog Hubert Mayer od lat zajmujący się profilowaniem kryminalistycznym w końcu wybiera się na urlop. Ma proste plany telewizor i tequila. Mężczyzna nie potrzebuje nic więcej. Jego odpoczynek jednak zostaje przerwany dziwnymi telefonami. Mogło by się wydawać że to nic wielkiego wystarczy nie odbierać, ale to nie wszystkie problemy psychologa. Chwile później do domu wpadają mu koledzy policjanci wraz z Panią prokurator. Mają do niego dość nietypową sprawę, jeden z nich pół roku wcześniej zastrzelił groźnego kryminalistę, Japę. Niestety nie zrobił tego zgodnie z przepisami, więc teraz aby go ochronić potrzebuje on Mayera, aby sporządził ekspertyzę, która pokieruje sprawę na inne tory. Aby plan się powiódł potrzebują oni sprawy „przykrywki”, aby móc oficjalnie nad czymś pracować. Wybierają morderstwo w Mosznej. To tam zwłoki młodego człowieka zostają porzucone na drodze prowadzącej do zamku, ale to nie wszystko, przez mgłę ciało zostaje zmasakrowane przez nadjeżdżającego montera wind. Gdy psycholog wraz z panią prokurator pracują nad sprawą, która z pozoru wydaje się łatwa, zaczynają ginąć kolejne osoby. Czy ofiary coś ukrywały? Kto chciał je zabić? Czy uda się nie zgubić tropu?
„Nikt nie musi wiedzieć” to książka z ciekawymi postaciami i dobrą fabułą, akcja niestety trochę mi się dłużyła. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić czy to wada. Mam wrażenie że te odczucie jest indywidualne i po prostu mi ta książka nie podeszła. Jestem sobie w stanie wyobrazić że ktoś naprawdę nie może się od niej odciągnąć, bo faktycznie fabuła była ciekawa.

Link do opinii

Macie tak czasami, że baaaaardzo na coś czekacie? Jednak, gdy już to dostajecie to okazuje się, że nie jest to tym, czego oczekiwaliście? Czujecie wtedy zawód? 

Niestety dokładnie tak było w przypadku nowej książki Katarzyny Bondy „Nikt nie musi wiedzieć”. Autorka dość długo kazała nam czekać na kontynuację przygód Huberta Meyera. Jednak to co nam zaprezentowała było czymś zupełnie innym, niż bym się spodziewała. Początkowo książka bardzo mnie wciągnęła. Chciałam dać jej szansę i przebrnąć przez dość nudny początek. Jednak strona za stroną, rozdział za rozdziałem nie było poprawy i tak do końca książki. Owszem, autorce udało się stworzyć tajemniczą otoczkę wokół wydarzeń, lecz czegoś mi w tym wszystkim brakowało. Dostajemy tak naprawdę trzy różne sprawy, trzynaście dni i niesamowitego Huberta Meyera, który musi się z nimi zmierzyć. Książka posiada wiele wątków oraz bohaterów, których losy zostają ze sobą sprawnie połączone. Niestety część z tych wszystkich wątków, a raczej ich opisy według mojej oceny była zbędna. W związku z tym, że mamy kilka wątków i momentami dość zagmatwane sytuacje książka wymaga od czytelnika skupienia i wysuwania wniosków oraz dedukcji. Bohaterowie za to są nijacy. Nie potrafiłam ani się z nimi utożsamić, ani ich polubić… No może pani prokurator troszeczkę mi się spodobała za umiejętność dedukcji i kojarzenia faktów. Autorka akcję książki rozgrała w czasach pandemicznych, przez co wiele sytuacji zostało dopasowanych do panujących w danym czasie obostrzeń. W jednym z wywiadów Bonda powiedziała, że miała na to troszeczkę inny pomysł, ale musiała dostosować się do panujących realiów. Szczerze mówiąc, zastanawia mnie, czy gdyby wykorzystała pierwotny pomysł to wszystko wyglądałoby lepiej, a czytanie książki okazało się być dużo przyjemniejsze. 

Zapewne miłośnicy twórczość autorki będą zachwyceni. Osobiście pomimo, że uwielbiam jedne z pierwszych książek Bondy, w tym przypadku dość mocno się zawiodłam. Być może jest to spowodowane faktem, że na rynku pojawia się coraz więcej książek, których autorzy wyciągają wnioski po krytycznych recenzjach i widać, że próbują się rozwijać. W mojej ocenie Katarzyna Bonda utknęła w miejscu i albo nie chce ruszyć do przodu, bądź nie do końca ma pomysł jak to zrobić. 

Link do opinii

Hi, hey, hello...

Czy są tutaj fani @katarzynabonda?? Rączki do góry.

Ja jeszcze do nich nie należę, ale idzie to w dobrym kierunku. To jest moje 3 spotkanie z autorką i jak do tej pory najlepsze.

"Nikt nie musi wiedzieć" to czwarty tom serii z psychologiem śledczym - Hubertem Meyerem. A mój pierwszy. Jednak mi to w niczym nie przeszkadzało.

Tę historię czytałam z dużą przyjemnością. Bardzo spodobał mi się sposób i styl pisania autorki. Fabuła wciągnęła mnie od samego początku. Tajemniczy zamek, morderstwo młodego chłopaka i prywatne życie Meyera, wszystko się ze sobą łączy. Świetnie przeprowadzone śledztwo. Tylko wielowątkowość może trochę zdezorientować, można trochę się pogubić.
Kreacja bohaterów jest ok. Huberta polubiłam od samego początku. Jego czarny humor wymiata. A jak pozytywnie oceniam bohaterów to już połowa sukcesu i wiem, że będzie dobrze. I tak było. Jedynie minusa daję za koronawirusa.

Link do opinii
Avatar użytkownika - marta_czyta
marta_czyta
Przeczytane:2021-05-12, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,

Od bardzo dawna nie miałam w ręce kryminału i się nieco obawiałam , że się zrażę , zniechęcę jeśli trafię od razu na jakiś marny. Nie czytałam wcześniej Bondy choć Hubert Meyer...coś mi to mówiło . Wzięłam się za tę książkę i przyznam, że zaciekawiła mnie od pierwszych stron , szybko zaangażowałam się w sprawy i przywiązałam do bohaterów.

Otóż nasz główny bohater, Hubert Meyer, jak pięknie opis książki wskazuje, zaplanował sobie urlop. Nie przewidział jednak, że zanim na dobre się rozleniwi, zaliczyli kolejno dziwne wiadomości oraz wizytę znajomych , którzy rozplanowali mu już urlop zupełnie inaczej niż sam to zrobił.

Akcja książki rozgrywa się w kilka dni, czy kilkanaście , właśnie podczas tego urlopu kiedy to nasz psycholog śledczy absolutnie nie ma czasu odpocząć. Najpierw pojawia się sprawa kolegów po fachu, których wspiera była Huberta - prokurator Weronika Rudy. Następnie kolejna była prosi , lub w sumie żąda rozwikłania zagadki śmierci... Kogo to nie wydam, bo to zbyt istotne. Dochodzi sprawa, która miała być niewiele znaczącą przykrywką dla tej pierwszej ale Hubert wraz z Werą dość mocno się w nią angażują i nam , czytelnikom też nie da się tego uniknąć.

Sprawa morderstwa przy zamku w Mosznie intryguje. Jest zagadkowa, zamotana, autorka wodzi nas nieco za nos . Ciężko się czegokolwiek domyśleć i sam Hubert ma nie lada zagadkę ,a ciał przybywa. Kto , co i po co to robi , dowiadujemy się na samym końcu i przyznam , że ta książka , przynajmniej dla mnie , jest absolutnie nieprzewidywalna.

Mimo , że kryminał ten czytałam dość długo z braku czasu, to często głowiłam się cóż tam wypłynie jeszcze, co mnie zaskoczy i jak to może się skończyć.

Muszę pochwalić autorkę, książka jest wg mnie świetna. Nie pędziła akcja może zatrważająco ale nie dawała się nudzić . Bohaterowie ciekawi, świetnie wykreowani. Bonda stworzyła świetną historię kryminalną i jak sądzę będzie tego więcej , a ja z przyjemnością sięgnę po kolejny tom.

Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - obliczababyagi
obliczababyagi
Przeczytane:2021-07-15, Ocena: 4, Przeczytałem,

Przepadłam w tej historii od pierwszych rozdziałów. Bardzo intrygowała mnie sprawa, którą rozwiązać miał Hubert Meyer. Choć można powiedzieć, iż były to sprawy ... wątków było nawet sporo, ale wszystko było spójne i dobrze mi się czytało.

Najbardziej spodobały mi się opisy miejsc. Co prawda mieszkam praktycznie rzut beretem od Zamku to jako dorosła osoba jeszcze tam nie byłam ? ale zamierzam to zmienić.

Bohaterowie różni, przez co nie mogłam narzekać na brak nudy. Serię zaczęłam od tej części, dlatego też nie wiem jak byli wykreowani w poprzednich i czy bohaterowie się już przewijali. Ta książka spowodowała moją zmianę spojrzenia na twórczość autorki. Wciągający kryminał od pierwszych zdań, który trzymał w napięciu do zakończenia.

Na brak nudy podczas lektury narzekać nie będziesz, rozwiązania spraw poznasz na końcu, bo ciężko zgadnąć kto naprawdę zawinił. A wszystko to napisane językiem, który sprawia, iż ciężko oderwać się od lektury. Baaaa ciężko nawet przestać myśleć o bohaterach i ich przygodach. Dlatego też jednym słowem polecam.

Pora nadrobić pozostałe części, tym bardziej, że kolejna część przed nami ...

Link do opinii
Avatar użytkownika - Azb
Azb
Przeczytane:2021-07-11, Ocena: 3, Przeczytałem,

Jedynie ten kto nic nie robi nie popełnia błędów. Trudno się z tym nie zgodzić. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ów błąd jest związany z czyjąś śmiercią. W tym przypadku śmiercią niebezpiecznego gangstera, Japy. Nie jedna osoba powie, że sprawiedliwości stało się zadość. Niestety, kres życia odstrzelonego gangstera jest równoznaczny z pogrzebaniem kariery policjanta, który pociągnął za spust. Stróż prawa za zamordowanie Japy może trafić do więzienia, ale od czego ma się przyjaciół. I cóż, jak trwoga to do Meyera, profilera i psychologa śledczego, którego zadaniem ma być napisanie opinii, która odsunie podejrzenia od policjanta i skieruje je na zupełnie inne tory. Tylko czy Hubert Meyer odważy się zaryzykować i poświęcić swoją karierę dla tak śliskiej sprawy? Przypadek Japy nie jest jedynym śledztwem w które musiałby się zaangażować profiler. Jego była żona właśnie poinformowała go, że jest, a raczej był ojcem, dorosłego już syna, który leży w lodówce, w prosektorium i którego śmierć nosi znamiona morderstwa. W które śledztwo zaangażuje się Huberta Meyer i co wspólnego z z tymi sprawami ma morderstwo w Mosznej, gdzie samochód potrąca zmasakrowane zwłoki młodego mężczyzny będziecie mogli dowiedzieć się z najnowszej książki Katarzyny Bondy „Nikt nie musi wiedzieć”.

***

Po dziesięciu latach przerwy Katarzyna Bonda powraca do serii poświęconej profilerowi śledczemu, Hubertowi Meyerowi. „Nikt nie musi wiedzieć” to wielowątkowy kryminał podczas czytania którego czytelnik musi zmierzyć się nie z jednym, a aż z trzema równolegle prowadzonymi dochodzeniami. Ilość toczących się spraw pociąga za sobą również sporą ilość występujących postaci i przeróżnych zależności występujących między nimi. Sugerowałabym Wam nie robić sobie dłuższych przerw podczas czytania tego kryminału, bo może się zdarzyć, że się zagubicie (i nie należy tej uwagi traktować jako minus, jest to po prostu dobra rada:)). Myślę, że osoby, które są po lekturze serii z Saszą Załuską i wcześniejszych książek o Hubercie Meyerze są przyzwyczajone do tego, że u Katarzyny Bondy dużo się dzieje i jej książki wymagają jednak skupienia się na fabule. Mnie się tę książkę czytało się dobrze, ale nie ukrywam, że lubię styl pisania autorki i tę charakterystyczną dla niej plątaninę wątków. W porównaniu do wcześniejszych książek Pani Katarzyny nie poczułam tu dreszczyku emocji, niepokoju,który towarzyszył mi w trakcie lektury jej wcześniejszych książek, co można potraktować jako drobny minus tegoż kryminału. Czy czytać książkę „Nikt nie musi wiedzieć”? Jeśli lubicie powieści, gdzie na pierwszy plan wysuwają się tajemnice, wieloletnie zatargi, spory i niedomówienia, no i oczywiście morderstwa, a trupów jest tu sporo, to zdecydowanie tak.

 

 

 

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Esclavo
Esclavo
Przeczytane:2021-06-22, Ocena: 4, Przeczytałam,

Upłynęło trochę czasu od mojego poznania się z Hubertem Meyerem. Była to dobra znajomość, z uważnością śledziłam jego losy w trzech pierwszych częściach serii. A teraz w moje ręce trafia kontynuacja, a w dodatku jej akcja toczy się w pięknym zamku w Mosznej.

I jak w wielkim oczekiwaniem zabierałam się za czytanie, tak z każdą stroną mój entuzjazm gasł. Wszystko było poprawne, zagadka, prowadzenie trzech spraw równocześnie, klimat i dedukcja Meyera. Ale tylko poprawnie. Nie czułam tego dreszczu emocji jak przy wcześniejszych częściach. Hubert z rękawa wyciaga rozwiązania, trochę bez wyjaśnienia, babrze się w przeszłości i mam wrażenie, że blisko mu do wypalenia. Takie moje odczucie. Fakt, przeczytałam tą powieść szybko i sprawnie, bo jest dobrze napisana, jednak ma momenty dłużące się, a nawet nic nie wnoszące do sprawy. Nie mogę ocenić jej źle, choćby z sentymentu, jednak gdyby to było moje pierwsze spotkanie, zapewne bym się zraziła.

Link do opinii
Avatar użytkownika - milosnikksiazkow
milosnikksiazkow
Przeczytane:2021-06-06, Ocena: 4, Chcę przeczytać,

Swoją przygodę czytelniczą z polskimi autorami zaczęłam właśnie od @katarzynabonda. Historie psychologa śledczego, Huberta Meyera, pochłonęły mnie nie mniej jak cykl o Saszy Załuskiej.

''Nikt nie musi wiedzieć'' była dla mnie nie małą niespodzianką bo nie spodziewałam się, że jeszcze będę mogła przeczytać o moim ulubionym polskim profileru.

 


Twórczość autorki nigdy mnie nie zawiodła, co więcej mam po prostu sentyment bo były to moje jedne z pierwszych przeczytanych książek. Zaraziłam tą chorobą wszystkich w domu. Mój tato cykl z Saszą skończył w tydzień, a mówić nie muszę, że są to tomiszcza, które mają po 800 stron. Hubert Meyer jednak podbił nasze serca całkowicie. Tym bardziej jak się doczytałam, że na akcje jeździł swoją nie zawodną Hondą, wiedziałam na stracie, że jednak będzie On moim ulubieńcem. ?

 


I tak zostało do dziś. Czytanie ''Nikt nie musi wiedzieć'' było dla mnie tak wielką przyjemnością, że nie chciałam kończyć tej książki. Hubert Meyer wraz ze swoimi znajomymi po fachu znowu wkroczyli do akcji w rozwiązywaniu zagadki. Zagadki morderstwa w bajecznym i pełnym tajemnic zameczku. Muszę jeszcze wspomnieć, że nie była to jedyna tajemnica, którą musieli rozwiązać na tych 380 stronach.

 


Uwielbiam takie książki. Może i Pani Kasia pisze rozwlekle i długo trzeba czekać na rozpoczęcie się wartkiej akcji ale właśnie w tym jest cała magia czytania jej książek. Wielką przyjemnością było dla mnie to żeby doszukiwać sie prawdy wraz z psychologiem śledczym, który nie zawiódł mnie z ciekawymi dla mnie anegdotami. Niezmiernie ciekawie było czytać jak podaje On czynniki zbrodni i profil podejrzanego. W glowie tliły mi się tylko pytania: ale skąd wiesz? Co wzbudziło w Tobie takie podejrzenia?

 


Ja będę zawsze polecać książki autorki i to się nigdy nie zmieni. Już teraz czekam z niecierpliwoscią na więcej bo już nie mogę się doczekać czym jeszcze zostanę zaskoczona. Moim zdaniem jest to czytelniczy Must Have ale też rozumiem, że nie wiele osób lubi styl pisania autorki. Mogę jedynie powiedzieć, że osoby, które jeszcze nie próbowały albo próbowały ale nie czytały serii z Hubertem Meyerem - niech właśnie to zrobią i od tej serii zaczną.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2021-05-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2021,

Hubert Meyer powrócił po 10 latach i od razu autorka zaangażowała go w trzy śledztwa prowadzone jednocześnie.

Kto czytał wcześniejsze książki z tym policyjnym psychologiem, temu nie muszę polecać tej lektury, ponieważ kiedy głównym bohaterem jest ten mężczyzna, to wiadomo, że nie będzie nudno.

Niespodziewane zwroty akcji i intrygujący bohaterowie, a do tego wciągające dialogi i ciekawe przemyślenia Meyera, to w pewnym sensie mieszanka wybuchowa i z pewnością atrakcyjna dla miłośników powieści kryminalnych.

Jak na dobry kryminał przystało fabuła wciąga od pierwszej strony. Autorka jednak nie lubi skupiać się na jednym wątku, tak i w tej powieści mamy aż trzy równocześnie prowadzone śledztwa, które nie mają wspólnego mianownika, bo każde dotyczy zupełnie innego zabójstwa.

Jest jednak wiodące śledztwo, dotyczące śmierci młodego chłopaka w Mosznej i na nim właściwie skupia się cała uwaga. Chociaż ta sprawa miała być czymś w rodzaju zmylenia działania w innej sprawie.

Ale jak to Meyer, kiedy coś zacznie to lubi skończyć po swojemu, a że w trakcie prowadzonych działań operacyjnych pojawiają się nowe ofiary i nowi podejrzani to fabuła z każdym kolejnym rozdziałem robi się coraz ciekawsza.

Czytelnik ma okazję „wejść” również trochę w prywatną sferę psychologa dotyczącą głownie jego byłych kochanek, z którymi wbrew pozorom ani nie jest zaprzyjaźniony, ani nie jest na wojennej ścieżce.

Ciekawy jest tok rozumowania profilera i jego dość kontrowersyjne metody dochodzenia prawdy.

Myślę, że kto zdecyduje się na sięgnięcie po ten kryminał nie pożałuje swojej decyzji i zabierając się za czytanie nie będzie mógł oderwać się od stron książki.

Jest bowiem trochę intrygująco, trochę groźnie, mocno psychologicznie i po prostu ciekawie.

Polecam tę lekturę tym, którzy nie mieli jeszcze okazji przeczytać żadnej z książek w których główną postacią jest policyjny profiler, ci którzy zdążyli już poznać Meyera zapewne z przyjemnością sięgną po lekturę.

Link do opinii
Inne książki autora
Miłość leczy rany
Katarzyna Bonda0
Okładka ksiązki - Miłość leczy rany

Kerej mieszka w kazachstańskim Uralsku, gdzie honor mężczyzny jest ważniejszy od życia czy śmierci. Kiedy młody wojownik i jogin sprzeciwia się lokalnemu...

Florystka
Katarzyna Bonda0
Okładka ksiązki - Florystka

Kolejna powieść o policyjnym profilerze, bohaterze wcześniejszych powieści Bondy - "Sprawa Niny Frank" i "Tylko martwi nie kłamią". Hubert Meyer popełnił...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Kwestia winy
Małgorzata Rogala
Kwestia winy
Bóg Maszyna
Joanna W. Gajzler
Bóg Maszyna
Prezydentka
Marika Krajniewska
Prezydentka
Znieczulenie
Kamil Wala-Szymański
Znieczulenie
Everest
Sangma Francis
Everest
Dwa królestwa. Jedna krew
Renata Czarnecka
Dwa królestwa. Jedna krew
Klejnot z Bizancjum
Weronika Umińska
Klejnot z Bizancjum
Infantka
Wojciech Nerkowski
Infantka
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy