To, o czym warto pamiętać
Kiedy cztery lata przed wojną mała Letycja siedzi z ojcem w pijalni czekolady Wedla, nie może wiedzieć, że w przyszłości usiądzie przy tym samym stoliku z kimś zupełnie innym, kto na zawsze odmieni jej los.
Nie może również wiedzieć, że po latach za sprawą tego miejsca w jej życiu pojawi się Greta - młoda kobieta borykająca się z przedwczesną śmiercią matki i trudną relacją z ojcem.
To przypadek sprawia, że nawiązuje się między nimi relacja, dzięki której Letycja po raz pierwszy opowie o swoim życiu. Wróci wspomnieniami do codzienności w obozie zagłady. Przywoła obrazy powojennej odbudowującej się Warszawy. Opowie o miłości, która niespodziewanie narodziła się w Auschwitzi która przez lata była niemożliwym do spełnienia marzeniem.
Ocalona to poruszająca opowieść o dwóch kobietach - Grecie i Letycji. O wsparciu, przyjaźni, tęsknocie i nadziei. O rozstaniach, powrotach i czekaniu ponad wszystko. O ludzkich słabościach.I wreszcie o sile kobiecości, która odmienia życie.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2025-11-19
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 320
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗞𝗮ż𝗱𝘆 𝗺𝗮 𝘀𝘄𝗼𝗷𝗲 𝗯𝗹𝗶𝘇𝗻𝘆
Jak pięknie Sylwia Winnik potrafi pisać, przekonałam się już przy lekturze książki 𝐷𝑜𝑏𝑟𝑎 𝑝𝑎𝑛𝑖, poświęconej Mariannie Orańskiej, kobiecie, którą od niemal dwóch stuleci wspomina się z czułością i wdzięcznością. Tym razem autorka, znana z reporterskiej wrażliwości i niezwykłego daru słuchania ludzkich historii, stworzyła powieść opartą na dwudziestu czterech prawdziwych opowieściach. 𝑂𝑐𝑎𝑙𝑜𝑛𝑎 to książka, którą trzeba czytać powoli, uważnie, jakby z nabożnym skupieniem. Każda strona ma swój ciężar i sens, każda zmusza, by na chwilę zatrzymać się i spojrzeć w głąb człowieka. To historia, która wydaje się zbyt nieprawdopodobna, by mogła wydarzyć się naprawdę, a jednak pulsuje życiem, bólem i nadzieją. Bo przecież w życiu bywa tak, że prawda potrafi być bardziej niepojęta niż fikcja. 𝑂𝑐𝑎𝑙𝑜𝑛𝑎 to nie tylko opowieść o kobiecie, która przeżyła Auschwitz, współczesna bohaterka też w jakimś sensie została ocalona.
Greta wciąż ucieka od domu i ojca, z którym relacje od śmierci matki układają się nie najlepiej. Podjęła już trzeci kierunek studiów, byle tylko nie wracać. Czuje się samotna, niekochana i niewarta miłości. Zmaga się z objawami depresji, choć stara się je wypierać ze swojej świadomości. Pod wpływem chwili kupuje w pijalni czekolady kilka słodkich wyrobów i postanawia podarować je staruszce, która od dawna spogląda na to miejsce z okna. Nie przeczuwa, jak wiele to miejsce znaczy dla starszej kobiety i ile wspomnień jest z nim związanych.
Jeden drobny gest ze strony Grety stanie się mostem między dwiema samotnymi duszami, choć one jeszcze tego nie wiedzą. Pomiędzy młodą, zagubioną kobietą a staruszką nawiązuje się niezwykła więź. Letycja po raz pierwszy otwiera się przed obcą osobą i opowiada Grecie o swoim życiu. Wraca wspomnieniami do codzienności w obozie zagłady i do rzeczywistości powojennej, odbudowującej się Warszawy. Opowiada też o miłości, która niespodziewanie zrodziła się w Auschwitz.
Historia opowiedziana przez Sylwię Winnicką nie toczy się wokół wojny, dat, ludzi i miejsc. Letycja jest głosem ludzi, którzy przeżyli w obozach piekło na ziemi, a Greta jest głosem kobiet, które współcześnie przeżywają swoje piekło w różnoraki sposób. Co urzekło mnie od pierwszej chwili, to język tej książki pełen metafor, życiowych refleksji, po prostu piękny. I to, jak autorka zachowała wspaniały balans między współczesną opowieścią a tą, którą snuje wiekowa Letycja.
Urzekło mnie też, jak autorka trafnie zauważa, że o całe zło świata ludzie zawsze próbują obwiniać Boga. A Bóg jest przecież dobry, dlaczego miałby rozsiewać zło? Prawdziwy kontakt ze złem mamy my, ludzie. Nikt nie zmusza nas do podnoszenia ręki na drugiego człowieka. W każdym z nas tkwi dobro i zło, i od nas zależy, które z nich zwycięży, które wybierzemy w codziennym życiu. Nóż sam w sobie nie jest złym narzędziem, służy przecież do krojenia chleba, a jednak w czyichś rękach może stać się bronią. Urszula Koperska, która przeżyła wojnę, mówiła w wywiadzie do książki autorki 𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑐𝑧ę𝑡𝑎 𝑧 𝐴𝑢𝑠𝑐ℎ𝑤𝑖𝑡𝑧, że ludzie zawsze będą toczyli wojny o trzy rzeczy: władzę, terytorium i pieniądze. To nie ma nic wspólnego z tym, co boskie, to wynik tego, co ludzkie, naszej natury, wyborów i konsekwencji, które z nich wynikają.
Sylwia Winnicka za pośrednictwem Letycji uświadamia, że słowa potrafią mieć niezwykłą moc i siłę. Bo zostają w człowieku na zawsze, bardziej niż rzeczy, ponieważ niosą w sobie coś wiecznego. Dlatego warto je ważyć, zarówno te, które wypowiadamy do innych, jak i te, które kierujemy w myślach do siebie. Gdy otwieramy przed kimś swoje życie, wpuszczamy tę osobę do naszej głowy i serca, i ufamy, że nie wyrządzi tam spustoszenia. To chwila pełna zaufania, która może nas zarówno uleczyć, jak i pozostawić zranionymi. Dla Letycji i Grety ich rozmowy stały się mostem łączącym dwa światy, doświadczenie i młodość, przeszłość i teraźniejszość. Dzięki nim obie zaczęły lepiej rozumieć siebie, a słowa wypowiadane z czułością i uważnością pozwoliły im uleczyć dawne rany i odnaleźć spokój, którego tak długo szukały.
Greta coraz bardziej zżywa się z Letycją, traktując ją jak babcię i chłonąc wszystko, co wiekowa kobieta chce jej przekazać, całą mądrość i delikatną wrażliwość. Ich spotkanie staje się dla nich obydwu lekarstwem na samotność i ból. W każdej z nich druga odnajduje sens swojego życia i poczucie przynależności, którego tak długo szukały.
Na uwagę i szacunek zasługuje to, jak Sylwia Winnicka z ogromną wrażliwością i czułością opisała dramat ludzi uwięzionych w obozie zagłady. Jej obrazowe metafory poruszały mocniej niż brutalne i szczegółowe opisy. Każdy dzień w tym miejscu tracił znaczenie, przesiąknięty smrodem, brudem i wszechobecnym głodem, a wiadomości o śmierci bliskich stawały się częścią codzienności. Wydawało się, że jedynym wyjściem była śmierć, która prędzej czy później mogła dosięgnąć każdego, lub pozostawała nadzieja, pozwalająca przetrwać niemożliwe. Ptaki, które nie unosiły się nad szarym niebem obozu, tylko dodatkowo podkreślały przygnębiającą atmosferę tego miejsca.
Jestem przeciwna romantyzowaniu tragedii, które rozgrywały się w obozach zagłady. Ta historia mogłaby wydawać się jednym z takich przypadków, ale szybko okazuje się, że autorka miała na myśli coś zupełnie innego. Chciała ukazać złożoność ludzkich losów i przedstawić kobiety z krwi i kości, ulepione z dwudziestu czterech prawdziwych historii, po dwanaście dla każdej z bohaterek. Pozwoliły one Sylwii Winnickiej stworzyć postaci pełne emocji, które pokazują, czym jest przemiana, przez którą każdy z nas może przechodzić na nowo każdego dnia.
Dziś ludzie współcześni, którzy mogliby wydawać się wolni, tylko pozornie żyją w wolnym świecie. W rzeczywistości często są zniewoleni, i to na własne życzenie. Być może ktoś oburzy się tym porównaniem, ale właśnie tak odebrałam przekaz tej powieści. Współczesnego człowieka zniewala pośpiech i nieustanne dążenie do bycia wszędzie naraz. Gonitwa za sukcesem i akceptacją sprawia, że coraz częściej gubimy sens życia. Zniewala nas potrzeba porównywania się z innymi oraz lęk przed ciszą, w której musielibyśmy usłyszeć siebie. W świecie pełnym dźwięków i obrazów najbardziej brakuje nam spokoju i prawdziwej bliskości.
Ta opowieść pokazuje, że aby żyć ze sobą w zgodzie, trzeba wybaczyć sobie i odnaleźć spokój. I tak naprawdę nie Letycja została ocalona, lecz młoda kobieta, która przyszła do niej, prowadzona instynktem. To Greta bardziej potrzebowała ocalenia, kogoś, kto wskazałby jej właściwy kierunek i pozwolił pogodzić się z przeszłością, wybaczyć ojcu i samej sobie. Powieść przywodzi mi na myśl literaturę egzystencjalną, choć nie jest nią w pełni. Autorka mądrze ubrała tę historię w słowa pełne piękna i subtelności, którymi można delektować się jak najlepszą strawą dla duszy. Każde zdanie w powieści mogłoby być małą wskazówką, pomagającą lepiej zrozumieć siebie i świat.
𝑂𝑐𝑎𝑙𝑜𝑛𝑎 zaskoczyła mnie swoją dojrzałością i emocjonalną głębią. Początkowo sądziłam, że to będzie zwyczajna historia o przyjaźni i miłości, a okazała się poruszającą opowieścią o kobiecej sile, zranieniach i potrzebie zrozumienia. Dwie bohaterki, choć dzielą je lata, doświadczenia i sposób patrzenia na świat, odnajdują wspólny język, który staje się dla nich formą uzdrowienia. Letycja, starsza kobieta pamiętająca wojenne piekło i trud powojennej codzienności, nosi w sobie ciężar przeszłości, który przez lata odbierał jej radość życia. Greta, młoda dziewczyna zagubiona w relacji z chłodnym emocjonalnie ojcem, szuka swojego miejsca i sensu w świecie, który wydaje się jej obcy. Ich spotkanie przynosi coś więcej niż zwykłą znajomość. To historia o otwieraniu serca, o zaufaniu, które dojrzewa w rozmowie, i o tym, jak dwie kobiety z różnych czasów potrafią siebie nawzajem uleczyć. Każda strona książki pulsuje emocjami i mądrością, które pozostały ze mną po lekturze. To jedna z tych opowieści, które chce się zatrzymać w pamięci i cytować bez końca.
To historia o życiu i wyborach, o chwilach, które potrafią odmienić los, o sytuacjach, w których najtrudniej zachować wiarę w siebie. Autorka pokazuje, że nawet z największego cierpienia może narodzić się siła, a człowiek potrafi odbudować siebie na nowo, z większą świadomością i spokojem. Nie sposób zgodzić się z określeniem, że to powieść obyczajowa czy romans, bo takie ujęcie odbiera tej powieści wartość i prawdę. 𝑂𝑐𝑎𝑙𝑜𝑛𝑎 to poruszająca opowieść o przetrwaniu, nadziei i wewnętrznej mocy, która pozwala przetrwać najciemniejsze chwile. Myślę, że właśnie tej historii potrzebowałam teraz, by przypomnieć sobie, że nie istnieje nic, co mogłoby zniszczyć sens istnienia, jeśli wciąż potrafimy dostrzec w sobie choć odrobinę światła.
Ocalona Sylwii Winnik to powieść, którą czyta się powoli – nie dlatego, że brakuje jej dynamiki, lecz dlatego, że każde zdanie domaga się uwagi i ciszy. To jedna z tych książek, po których trudno od razu wrócić do codzienności, bo emocje zostają z czytelnikiem na długo, osiadając gdzieś głęboko, jak wspomnienie, którego nie chce się ani wypierać, ani zagłuszać.
Historia Letycji rozpoczyna się niewinnie, niemal ciepło – od dzieciństwa, od wspomnienia ojca i pijalni czekolady Wedla. Ten obraz działa jak klamra: miejsce, które przed wojną było symbolem bezpieczeństwa i bliskości, po latach staje się punktem, w którym pamięć i trauma wreszcie mogą zostać wypowiedziane. Autorka niezwykle subtelnie pokazuje, jak zwyczajne miejsca przechowują w sobie niezwyczajne historie, jakby mury Warszawy wciąż szeptały o tym, co widziały i czego były świadkami.
Najmocniejszą stroną Ocalonej jest sposób, w jaki autorka opowiada o doświadczeniu obozowym. Nie epatuje okrucieństwem, nie szuka taniego wzruszenia. Zamiast tego skupia się na codzienności – na drobnych gestach, myślach, uczuciach, które w nieludzkich warunkach pozwalały zachować resztki człowieczeństwa. Miłość rodząca się w Auschwitz jest tu cicha, krucha i niemal niemożliwa, a jednak prawdziwa. To miłość, która nie obiecuje przyszłości, lecz daje sens trwaniu. I właśnie to czyni ją tak przejmującą.
Postać Letycji porusza swoją siłą, ale też delikatnością. To kobieta, która przeżyła piekło, lecz nie stała się przez to nieczuła. Jej milczenie przez lata wydaje się naturalne – jakby słowa nie były w stanie unieść ciężaru wspomnień. Dopiero relacja z Gretą, młodą kobietą zagubioną we własnym bólu, otwiera przestrzeń do opowiedzenia tej historii. Ich spotkanie nie jest przypadkowe w sensie emocjonalnym – to spotkanie dwóch ran z różnych pokoleń, które mogą się wzajemnie uleczyć.
Greta, zmagająca się ze stratą matki i chłodną relacją z ojcem, stanowi interesujący kontrapunkt dla Letycji. Jej problemy są „zwyczajne”, współczesne, a jednak nie mniej bolesne. Dzięki temu Ocalona nie jest wyłącznie powieścią historyczną – to także opowieść o dziedziczeniu emocji, o tym, jak trauma jednych pokoleń rezonuje w kolejnych, nawet jeśli nie znamy jej źródła.
Autorka pięknie opisuje powojenną Warszawę – miasto w ruinie, które powoli uczy się oddychać na nowo. Odbudowa staje się tu metaforą wewnętrznego procesu Letycji: zniszczonego życia, które mimo wszystko próbuje się na nowo poskładać. Nie ma w tym patosu, jest raczej cicha determinacja i zmęczenie, ale też iskra nadziei.
Ocalona to książka o sile kobiet – tej cichej, niewidocznej na pierwszy rzut oka, objawiającej się w przetrwaniu, w zdolności do empatii, w gotowości do wysłuchania drugiego człowieka. To opowieść o przyjaźni, która nie pyta o wiek ani doświadczenia, o czekaniu, które trwa latami, i o miłości, która czasem musi pozostać niespełniona, by zachować swoją prawdę.
Po lekturze tej powieści zostaje wdzięczność – za pamięć, za wrażliwość, za przypomnienie, że ocalenie nie zawsze oznacza brak bólu. Czasem oznacza odwagę, by z tym bólem żyć i wreszcie pozwolić sobie opowiedzieć własną historię. Ocalona to książka potrzebna – cicha, mądra i głęboko poruszająca.
Jeśli chcesz przeczytać powieść, która porusza do głębi, uczy uważności na drugiego człowieka i zostaje w sercu na długo po odłożeniu książki, Ocalona jest wyborem, którego się nie zapomina. To historia, która boli i koi jednocześnie – i właśnie dlatego tak bardzo warto po nią sięgnąć.
OCALENIE NIEJEDNO MA IMIĘ
"Nie oceniam, nie usprawiedliwiam, tylko staram się zrozumieć…"
Wojenne krzywdy i traumy, ale także te, które dotykają nas obecnie i wiążą się z ogromną stratą, z wielkim oporem opuszczają nasze dusze i serca. Wszystkimi zmysłami czujemy, że to, co nas dotknęło jest ogromną niesprawiedliwością i nie powinno się było wydarzyć. Tkwimy w przeszłości i rozpamiętujemy to, na co nie mieliśmy wpływu, a mimo wszystko zaważyło na naszym obecnym życiu. Tak trudno jest wybaczyć, zapomnieć i znaleźć w sobie nadzieję na lepsze jutro. Zdarza się, że szukamy zadośćuczynienia w zwykłej zemście, która chyba nie jest najlepszym kierunkiem postępowania. Jednak w jaki sposób zrozumieć to, że drugi człowiek potraktował nasze istnienie jako te, które nie jest warte życia? Czy istnieje ocalenie dla pogrążonej w rozpaczy i bólu duszy, próbującej pozbierać się i zacząć wszystko od nowa?
"Czasami można znać kogoś latami i nie znać go wcale."
Gretę Sarnowską i Letycję Różańską dzieli niemalże wszystko – wiek, doświadczenia, spojrzenie na świat i bliskich oraz etap życia, na jakim się znajdują. A jednak łączy ich coś bardzo ważnego – strata ukochanej osoby oraz ogromna potrzeba bycia kochanym. Pierwsza z nich, Greta, miota się i szarpie w nieukojonym bólu po śmierci matki, a młode lata wcale nie gwarantują pozytywnego podejścia do przyszłości. Ta druga zaś, Letycja, ciągle wspomina zmarłego męża i powoli godzi się ze schyłkiem swojego życia. Kiedy młodość spotyka się ze starością, rozpoczyna się wspaniały dialog, który zaprowadzi obie panie ku lepszemu zrozumieniu nie tylko swojej przeszłości, ale także samego siebie. Bo czasem błędnie interpretujemy zachowania, a innym razem wystarcza jedno spojrzenie, aby zajrzeć w głąb serca drugiego człowieka.
"Każdy ma swoje blizny."
Letycja zaczyna opowiadać o swoim wojennym życiu, pobycie w obozie w Auschwitz i niezwykłym uczuciu, które nie miało prawa się zdarzyć w świecie, w którym ludziom kazano zapomnieć o człowieczeństwie. Relacjonuje swoje trudne wybory i rozterki, jakich przyszło jej doświadczyć także w późniejszym życiu, które musiała na nowo poskładać i zrozumieć. Niewyobrażalna wydaje się samotność, która zamknęła ją na wiele lat w przeszłości i czekaniu na kogoś, kto mógł nigdy więcej się nie pojawić. I nie wiadomo dokąd by ją to zaprowadziło, gdyby nie „pozwoliła sobie nie wiedzieć”. I odpuścić, aby móc zacząć żyć obecną chwilą i znowu uwierzyć w marzenia. A Greta? Choć nigdy nie doświadczyła wojny i jej okrucieństwa, to jednak równie mocno boi się zaufać drugiemu człowiekowi. Strach przed ponownym zranieniem blokuje w niej wszelkie pragnienia pokochania kogoś na zawsze. A przecież wystarczy zrobić zdecydowany krok do przodu i nie oglądać się za siebie. A ocalić od zapomnienia tylko to, co wyzwala w nas miłość.
"Dopiero dziś znów zrozumiała, że jeśli człowiek nie odetnie się od tego, co było i na co już nie ma wpływu, nie może pójść dalej."
Każda historia dobiega końca, tak i życie ma swój kres. Najważniejsze, aby odejść z szacunkiem dla samego siebie i wśród tych, których się kocha. To ci, których możemy nazwać rodziną lub przyjaciółmi, zapewniają nam spokojne odchodzenie z tego świata. To oni potrafią ocalić nas i nasze przeżycia od zapomnienia. Jak pięknie jest dzielić się doświadczeniem, z którego wypływa mądrość. O ile łatwiej iść dalej przez życie, jeśli spotka się kogoś, kto skieruje nas na właściwe tory i już na zawsze będzie naszym światełkiem w tunelu. I chociaż smutek trawi nasze serce, to jednak słowa wcześniej wypowiedziane na zawsze z nami zostają. Relacja Grety i Letycji uratowała je obie.
„Ocalona” to opowieść, którą można zrozumieć na wielu płaszczyznach. Dosłownie oznacza ona przetrwanie wojny i obozu koncentracyjnego i wyzwolenie z piekła na ziemi. Przedstawia ona także relację dwóch kobiet, które nawzajem pomagają sobie ocalić ich życia przed samotnością, zgryzotą i ciągłym rozpamiętywaniem przeszłości. To również zachowanie wspomnień byłej więźniarki od zapomnienia. Jakkolwiek na nią spojrzymy, zobaczymy potęgę miłości i wiary, że jest zawsze jakieś potem. Inaczej ocalenie byłoby tylko pustym słowem.
Warto zagłębić się w słowa wypowiadane przez Letycję, aby poczuć ich niezwykłą mądrość i zrozumieć, że może teraz jest ten moment, aby zrobić krok ku szczęściu. Polecam.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Ocalona, Sylwia Winnik, Wydawnictwo Muza, 2025
*Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Muza.
Po „Ocaloną” sięgnęłam właściwie intuicyjnie. Uwielbiam książki, w których historia splata się z ludzkimi losami, a kiedy zobaczyłam, jakie tematy porusza autorka w swoich wcześniejszych tytułach, od razu poczułam, że to jedna z tych osób, które naprawdę żyją historią. Fascynuje mnie, gdy pisarz nie tylko snuje opowieść, ale też oddaje hołd przeszłości, wydobywając z niej emocje i prawdę. Okładka „Ocalonej” przyciąga spojrzenie, jest subtelna, a jednocześnie mocna w przekazie. Tytuł budzi wiele pytań, a opis tylko je wzmacnia i zapowiada historię o pamięci, przyjaźni, stracie, nadziei i kobiecej sile. Już wtedy wiedziałam, że to będzie książka, która zostawia w człowieku ślad.
I tak właśnie było.
Na pierwszy plan wysuwa się niezwykła relacja dwóch kobiet: Letycji i Grety. Jedna niesie w sobie wojenną traumę, wspomnienia obozu, miłość, która narodziła się w najmniej spodziewanym miejscu i czasie. Druga stoi w zupełnie innym momencie życia, ale także dźwiga ciężar i pustkę po śmierci matki, trudną więź z ojcem, poczucie zagubienia. I choć dzieli je pokolenie, doświadczenia, całe światy, przypadek sprawia, że siadają naprzeciw siebie w kawiarni… dokładnie przy tym samym stoliku, przy którym mała Letycja kiedyś piła czekoladę z ojcem.
Czy to zbieg okoliczności? A może coś więcej?
Czy czasami los nie prowadzi nas tam, gdzie koniecznie musimy być?
I czy jedno spotkanie może otworzyć drzwi do wspomnień, o których miało się już nigdy nie mówić?
Najbardziej poruszyły mnie fragmenty, w których Letycja wraca pamięcią do życia w Auschwitz. Wspomnienia napisane prosto, bez epatowania brutalnością, a jednak tak mocne, że zatrzymują oddech. Obok nich stoją sceny powojenne, czyli odbudowująca się Warszawa, w której z ruin wyrasta coś na kształt nowej nadziei. To zestawienie szczególnie działa na wyobraźnię, bo pokazuje, jak bardzo człowiek potrafi się podnieść, nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe.
Z kolei współczesna część, to historia Grety, która daje czytelnikowi chwile oddechu, ale nie jest jedynie dodatkiem. To właśnie dzięki niej ta opowieść nabiera głębi. Greta przypomina nam, że każdy z nas w jakimś momencie życia czuje się samotny, popękany, zawieszony pomiędzy tym, co było, a tym, co dopiero ma nadejść. I właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy kogoś, kto nas wysłucha.
Agnieszka Winnik pięknie oswaja emocje. Raz ściska w gardle, innym razem daje ciepło, wzruszenie, moment zatrzymania. To taka książka, którą się czuje. Owszem, czasem boleśnie, ale czasem też kojąco, niemniej jednak zawsze prawdziwie.
Co podobało mi się najbardziej?
To, jak subtelnie, a jednocześnie z ogromną siłą autorka pokazała kobiecość w różnych odsłonach. Kobietę kruchą, pełną ran, ale też odważną, wierną i zdolną przetrwać najgorsze. I to, że historia Letycji i Grety tak naturalnie się przenika, tworząc opowieść, która zostaje z człowiekiem na długo.
Polecam „Ocaloną” każdemu, kto lubi książki niosące emocje, pytania, refleksje i tę specyficzną mieszankę bólu oraz nadziei, która rodzi się tylko tam, gdzie przeszłość spotyka się z teraźniejszością. To piękna, poruszająca, bardzo ludzka historia. Warto ją przeczytać.
Wypowiedziana na głos historia ma większe szanse na ocalenie.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylwii Winnik okazało się niezwykle poruszającą podróżą przez zakamarki ludzkiej pamięci. ,,Ocalona" to powieść, która udowadnia, że literatura historyczna nie musi być suchym zapisem faktów - może być żywym, pulsującym od emocji dialogiem między tym, co było, a tym, co trwa. To opowieść o tym, że milczenie bywa ciężarem nie do uniesienia, a dopiero słowa wypowiedziane na głos mają moc przynoszenia ulgi.
Najmocniejszą stroną powieści jest kontrast. Z jednej strony mamy kameralną atmosferę pijalni czekolady i współczesne zagubienie młodej Grety, z drugiej - brutalny, odarty z godności świat wspomnień Letycji. Autorka z ogromnym wyczuciem pokazuje, że trauma nie ma daty ważności. Spotkanie tych dwóch kobiet staje się procesem niemal terapeutycznym: Letycja, wypowiadając swoją historię na głos, wreszcie ją ,,ocala" od zapomnienia, a Greta dzięki temu odnajduje perspektywę potrzebną do zrozumienia własnego życia.
Sylwia Winnik pięknie ukazuje człowieczeństwo w warunkach nieludzkich. Wątek miłości obozowej został poprowadzony z niezwykłą delikatnością - to nie jest tani romans, lecz opowieść o desperackiej próbie zachowania serca tam, gdzie wszystko inne próbowano odebrać. To właśnie te drobne odruchy dobra i solidarności, ubrane w słowa po wielu latach, wybrzmiewają w książce najmocniej.
Tempo ,,Ocalonej" jest niespieszne, ale dzięki temu można ,,przejść" ją razem z bohaterkami. Zatopić się w ich emocjach i myślach, wręcz je poczuć. Zestawienie kobiet z różnych pokoleń pokazuje, że przyjaźń potrafi połączyć mimo różnicy wieku, a odmienny punkt widzenia - otworzyć drogę do zmian.
,,Ocalona" to literacki hołd dla odwagi mówienia. Po tej lekturze wiem już, że styl Sylwii Winnik charakteryzuje się ogromną empatią wobec bohatera. To książka dla każdego, kto wierzy, że przeszłość kształtuje naszą teraźniejszość. Przypomina nam, że dopóki opowiadamy nasze historie, dopóty ich bohaterowie - i my sami - pozostajemy ocaleni.
Jak już wspominałam, to było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że z przyjemnością sięgnę po inne tytuły Pani Sylwii.
Jak już nie raz wspominałam w swoich recenzjach powieści z motywem II wojny światowej są dla mnie ważne i zawsze po nie sięgam z przyjemnością. Jednak co warto zauważyć na samym początku ,,Ocalona" nie jest to książka historyczna, a jest to fikcja literacka. Piszę to, ponieważ spotkałam się z komentarzami na ten temat w sieci.
Greta już od dłuższego czasu widzi w oknie starszą kobietę, która wpatruje się w szyby pijalni czekolady Wedla. Dziewczyna jest zaintrygowana jej postacią, dlatego też postanawia zapukać do jej drzwi. Już od pierwszego spotkania między bohaterkami rodzi się pewna więź. Letycja jeździ na wózku, dlatego też nie ma możliwości odwiedzenia pijalni osobiście. Dzięki Grecie ma możliwość porozmawiać i opowiedzieć swoją historię. Historie, która łamie serce...
,,Ocaloną" przeczytałam już chwilkę temu, jednak przez ten świąteczny okres po prostu zabrakło mi czasu, aby siąść i napisać recenzję. Ale wiecie co? Ta książka mimo upływu dni nadal tkwi w mojej pamięci. Już pierwsze strony mnie wciągnęły i poruszyły. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej zatracałam się w tej historii bez reszty, a po jej zakończeniu poczułam niesamowitą pustkę, że to już koniec. Bardzo brakuje mi bohaterów z którymi naprawdę się zżyłam.
,,Ocalona" to powieść, która nie tylko zapisuje się w pamięci. To powieść, która porusza serce czytelnika. Jednak nie chodzi, jakby się mogło wydawać o dramatyzm, a głównie chodzi o emocje, ciągle narastające. Jakbym mogła określić tą książkę? Hmmm... to historia o tym, że rozmowa, pamięć, spotkania są niezwykle ważne w naszym życiu. Przekazywanie naszej historii to piękny element naszego istnienia. Ta książka pokazuje, że nawet ta najbardziej bolesna część naszej przeszłości chce być wysłuchana.
Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o naszych bohaterkach. Letycja to kobieta, która w swoim życiu przeszła przez prawdziwe piekło. Piekło obozów zagłady. Jej wspomnienia dotyczące pobytu w tym miejscu były bolesne, sprawiały, że miałam w oczach łzy. Jej iskierką w tym mroku był pewien mężczyzna, który pewnego dnia niespodziewanie znika... Kobieta jest zrozpaczona i czeka... Przeżyła obóz, próbuje rozpocząć nowe życie w powojennej Warszawie i mimo upływu lat nadal czeka... Letycja przez lata milczała i chowała w głębi siebie traumę związaną z tamtymi wydarzeniami. Dzięki Grecie otworzyła się i zdjęła z siebie ten ciężar. Można powiedzieć, że rozmowa między bohaterkami to niejako terapia.
Greta to natomiast młoda kobieta, studentka. Jednak również nie miała w życiu lekko. Przedwczesna śmierć jej mamy sprawia, że jest zagubiona i nadal zmaga się z bolesną żałobą. Dodatkowo jej relacja z ojcem jest dość mocno skomplikowana. Osoba, która po śmierci mamy powinna być oparciem staje się ciężarem. Greta poprzez relacje z Letycją wypełnia część pustki jaką została jej po matce. Ich więź skupia się na byciu wysłuchanym i zrozumianym. Ale też rodzi się ona z potrzeby bliskości.
Motyw miłości jest tutaj mocnym elementem. Nie liczmy jednak na typowy romans. Tutaj miłość rodzi się w piekle, w warunkach nieludzkich. Miłość daje naszej bohaterce w pewnym sensie siłę, wolę walki o siebie. To rodzące się uczucie tli się niczym płomyczek nadziei w ciągłym mroku. Miłość to symbol tego, że nawet w tak bestialskich warunkach ludzie potrzebowali siebie, bliskości.
Reasumując, ,,Ocalona" to książka, która boli, ale i daje nadzieję . To historia o pamięci, wspomnieniach, milczeniu, traumie. Ale to również historia o sile kobiet, które pomimo strat jakich doświadczyły są w stanie dać innym wsparcie. ,,Ocalona" to książka dla osób, które cenią sobie emocjonalną warstwę w powieściach. Piękna, skłaniająca do refleksji, na swój sposób pouczająca. Najważniejszym przekazem jaki z niej wyniosłam jest to, że warto rozmawiać. Warto otworzyć się nawet przed kimś obcym, aby zrzucić ciężar tych niewypowiedzianych słów. Polecam!
IG: libresunn
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Muza, za pośrednictwem wzmianek na moim ulubionym portalu Lubimy czytać co dziękuję.
Ocalona Sylwii Winnik to powieść o przyjaźni, miłości, ale nade wszystko o chęci bycia wysłuchanym.
To wielka sztuka by ktoś zupełnie przypadkowy nas chciał wysłuchać, a jak to jest bardzo ważne przekonujemy się dopiero gdy zostajemy sami w pustym domu, do którego rzadko ktoś zagląda.
Niby wszystko jest w porządku mamy podstawowe potrzeby zapewnione i jesteśmy zaopiekowani, a tak naprawdę, brakuje nam drugiego człowieka by móc przysłowiową gębę do kogoś otworzyć.
To o czym warto pamiętać po przeczytaniu tej książki, to chęć słuchania i bycia słyszanym.
Główne bohaterki Letycja, starsza pani i Greta młoda studentka, natrafiają na siebie przypadkiem i zaprzyjaźniają się, choć to wszystko wymaga czasu i uważności na siebie.
Każda z nich ma swoje problemy, ale gdy pochylają się nad swoimi wzajemnie, od razu pojawia się światełko na rozwiązania, które czasem najprostsze stanowią kamienie milowe u każdego z nas.
To książka o miłości, którą Letycja znalazła w Auschwitz, a Greta w czasach współczesnych jej wysłuchała i dzięki temu radość życia odzyskała. Resztę przeczytajcie sami kochani, gorąco polecam.
"Ocalona" Sylwii Winnik to opowieść, która mówi o emocjach. Jest to historia o miłości, która, choć niemożliwa, narodziła się w piekle Auschwitz, stanowiąc symbol najdrobniejszego okruchu nadziei. Jednocześnie jest to spojrzenie na współczesną smutną dziewczynę, cierpiącą po stracie matki, skonfliktowaną z ojcem.
Gdy Greta, studentka historii, pod wpływem impulsu, odwiedza znaną z widzenia straszą panią - dla obu kobiet zmienia się wiele. Ich przypadkowe spotkanie staje się pretekstem do opowiedzenia wojennej historii Letycji, pełnej bólu, straty i decyzji niemożliwych do podjęcia. Przez to dzielenie się przeszłością Letycja zrzuca z siebie ciężar wspomnień, a Greta uczy się, co w życiu jest naprawdę ważne. Autorka przeplata teraźniejszość z przeszłością, ukazując, jak trauma i wspomnienia kształtują życie człowieka i nie znikają. Obie kobiety wzajemnie sobie pomagają. Greta, przeżywająca trudny czas, odnajduje sens życia, a Letycja czuje się mniej samotna.
Autorka ma wyjątkową zdolność do pisania, która sprawia, że bohaterowie stają się nam bliscy, a ich przeżycia niemal namacalne - czujemy ich obawy, rozterki, strach i jednocześnie ogromną, cichą wiarę w życie. Jej pisanie bywa określane jako niespieszne, niezwykle czułe, delikatne i pełne subtelności i zgadzam się - takie jest...
"Ocalona" zmusza do refleksji, oddając hołd tym, którzy przetrwali, i tym, którzy stracili życie. To opowieść pokazująca ogromną siłę ludzkiego ducha, a także udowadniająca, że miłość i nadzieja mogą pojawić się nawet w najbardziej niespodziewanych momentach. Jest to lektura, którą się przeżywa, a jej treść pozostaje w głowie na długo. Uczy, że życie nie jest łatwe, ale musimy zrozumieć i uwierzyć, że każdy zasługuje na szczęście.
127/52/2025
"Ocalona" Sylwia Winnik Muza #recenzja #współpracabarterowa #współpracarecenzencka #miłość #przyjaźń #sensżycia
Imiona ocalenia
Greta, młoda kobieta, tęskniąca za zmarłą matką, cierpiąca z powodu zimnych relacji z ojcem, osamotniona po rozstaniu z chłopakiem. Studiująca kolejny kierunek, tylko po to by mieszkać w akademiku, z daleka od rodzinnego domu, unikająca kontaktu z ojcem. Szukająca ukojenia w samotnych spacerach w lesie, szukająca zapachu matki, który wyczuwała w jej włosach, zapachu wiatru. Z uporem tkwiąca w meandrach przeszłości, nie pozwalająca sobie na pogodzenie się z tym, co się zdarzyło, na pokochanie siebie i życie pełne uśmiechu i szczęścia. Pewnego dnia, ujrzana starsza kobieta w oknie, przyglądająca się przechodniom, w kamienicy naprzeciwko pijalni czekolady Wedla, zmieni życie Grety, a Greta odmieni życie tej starszej kobiety.
Greta poznaje Letycję, która opowiada jej swoją historię. Historię miłości w miejscu, w którym gasło wszystko, jak płomień świecy zgaszony przez podmuch wiatru, wiara, nadzieja, człowieczeństwo, oddech, życie. Historię miłości od pierwszego wejrzenia, historię, która narodziła się w miejscu ogarniętym przez śmierć, w Auschwitz-Birkenau.
Greta na kanwie historii Letycji, korzystając z jej listów, wspomnień, opowieści jej życia postanawia napisać pracę licencjacką na studia, pamiętnik, który będzie opowiadał losy Letycji. Dzięki spotkaniom kobiety pomogą sobie nawzajem, odnajdą na nowo cel w życiu, ocalą siebie nawzajem, Letycja dzięki opowiedzeniu swojej trudnej historii życia, pozbędzie się tak wielkiego ładunku emocjonalnego, a także odnajdzie w sobie nowe siły do życia, wróci w jej życie, codzienne dni radość, uśmiech, przyjaźń w osobie Grety, jak i miłość w osobie jej wnuka, Huberta, który częściej zacznie ją odwiedzać, a Greta dzięki opowieściom Letycji, jej radom, dobrym słowom, pozwoli przeszłości odejść, pogodzi się z bliską jej sercu osobą, a także nauczy się kochać siebie, a także pozwoli swemu sercu kochać i być kochanym.
"A matka nawet w bólu chce życia dla swojego dziecka."*
"Ocalona" to wzruszająca, piękna historia dwóch kobiet, których losy połączy przeznaczenie, w jednym, konkretnym celu, w celu odnalezienia siebie na nowo. To nie tylko historia o wojnie, obozie Auschwitz, miłości, która tam się narodziła, to historia o życiu, o cierpieniu, o miłości, przyjaźni, która jest czasem silniejsza od miłości, i jest gotowa na wielkie poświęcenia w jej imieniu, o trudnych decyzjach życiowych, o samotności, o odnajdywaniu nowego celu w życiu, sensu życia, o przebaczeniu, o godzeniu się z przeszłością i pozwoleniu jej odejść, o bólu, tęsknocie, o ulotności życia i o tym by cieszyć się każdą chwilą, i o tym, by zmiany zaczynać od siebie, a świat zmieni się razem ze zmianami, które zajdą w nas.
,,Wszyscy chcą zmieniać świat, ale nikt nie chce zmieniać siebie". Lew Tołstoj
"Ocalona" to mądra lektura, która potrafi wzruszyć, wycisnąć łzy, ale także utulić. Przepiękna opowieść, którą polecam Wam serdecznie. Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Muza.
*"Ocalona" Sylwia Winnik
Święta zbliżają się wielkimi krokami. Tylko gdzie jest śnieg? I gdzie podziewają się mama z tatą? Czyżby Wandę czekało pierwsze Boże Narodzenie z młodszym...
Od kiedy zniknął kot, Tymek czuje się bardzo smutny. Zatroskani rodzice zabierają go na spontaniczny wypad do zamku w Mosznej. Mówi się, że budowla ma...
Przeczytane:2026-01-04, Ocena: 6, Przeczytałam,
(czytaj dalej)