Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2012-05-01
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-7574-606-8
Liczba stron: 542
Język oryginału: Polski
Ilustracje: Jan J. Marek

Tom 1 cyklu Pan Lodowego Ogrodu

Ocena: 5.28 (72 głosów)
Inne wydania:

"Autorowi udało się stworzyć bardzo ciekawą i różnorodną galerie postaci psychologicznie prawdziwych. Jednocześnie są to postacie wzięte z życia. Na dobrą sprawę każdy z nas w pewnym stopniu może identyfikować się z poszczególnymi bohaterami, a na pewno czytelnik będzie odczuwał więź z nimi, będzie im współczuł, ale jednocześnie budzić się w nim będzie obawa. Cholera! To przecież ja! (...) Jest to styl przejrzysty jak matematyczne działanie i przez to zmusza czytelnika do przyjmowania za pewnik tego, co narrator nam mówi. Czytelnik nie prowadzi dialogu z autorem. Po prostu mu wierzy."

Stefan Kacprzycki, Czytelnia "Polityki"

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1

Vuko Drakkainen nie sądził, że to właśnie on zostanie wybrany. Jednak do tego doszły, decyzja zapadła i to on odpowiada za misję ratunkową i ewakuację innych ludzi ze świata odmiennego, z cywilizacji podobnej do ziemskiej, lecz znajdującej się w całkowicie innej części kosmosu. Gdy dociera na miejsce, ma teoretycznie proste zadanie – znaleźć swoich ludzi, a jak trzeba posprzątać po nich bałagan, który mógłby wprowadzić zamieszanie na tej planecie. Czy to zadanie naprawdę jest tak proste? Czy rok na nie to wystarczająco? Co się wydarzyło, że naukowcy nie dają żadnego znaku życia? I przede wszystkim czy pogłoski o występowaniu magii są prawdziwe? Z twórczością Jarosława Grzędowicza po raz pierwszy spotkałam się wiele lat wcześniej i to właśnie przy cyklu "Pan Lodowego Ogrodu". Rozpoczęłam go czytać przed maturą i w tamtym czasie nie dokończyłam tej historii. Następnie zapoznałam się z jednotomową powieścią autora "Popiół i kurz", która niestety nie spełniła moich czytelniczych oczekiwań. Jednak teraz wraz wznowieniem cyklu "Pan Lodowego Ogrodu" dałam kolejną szansę pisarzowi i tym razem jestem oczarowana tą książką. Wydaje mi się, że najbardziej wyróżniającą częścią książki jest sama koncepcja na fabułę. Dotychczas nie czytałam opowieści, która opierałaby się na tak unikatowym pomyśle. Być może sam opis nie wskazuje na nic odkrywczego albo nowego, lecz czym dalej się czyta powieść, tym bardziej jest widoczne świeże spojrzenie ...
(czytaj dalej)

A gdyby tak rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady? Przyznajcie się, ile razy w życiu użyliście tego powiedzonka i ile razy rzeczywiście słowom stało się zadość? Myślę, że było identycznie jak u mnie, czyli liczba wyniosła okrągłe zero. Teraz wyobraźcie sobie, jak ciężko jest wyruszyć w góry oddalone kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów od domu (w zależności gdzie kto mieszka), a jeśli wasze miejsce docelowe znajduje się na odległej planecie w innej galaktyce? 

Vuko Drakkainen we współpracy z agencjami rządowymi zostaje w ścisłej tajemnicy posłany w kapsule zrzutowej do Midgaardu, czyli innej planety we wszechświecie, w której odkryto podobną ludziom cywilizację. Wyrusza jako jednoosobowy ratunek mający na celu odnaleźć jakiś czas temu wysłaną tam ekspedycję naukową. Odpowiednio przygotowany ze specjalistycznie wykwalifikowanymi umiejętnościami (i słusznie wczepionym w mózg cyfralem - urządzeniem pobudzającym neurony i tym samym zwiększającym jego szansę na przeżycie niemal o sto procent) musi sprowadzić z powrotem na Ziemię naukowców, jednocześnie kompletnie nie ingerując ani za żadne skarby świata nie pozwalając, by Midgaardczycy dowiedzieli się, że nie są jedynymi ludźmi w kosmosie. 

Vuko po drodze spotyka wiele dziwnych stworzeń tak różnych od znanych, ziemskich odpowiedników, wplątuje się w walki okraszone krwią i śmiercią, a przede wszystkim ładuje się w jawny konflikt z naprawdę niebezpiecznymi osobistościami. 

Najbardziej przerażające Drakkainenowi wydają się jednak nienaturalne kłęby lodowatej mgły, w środku jakiej panoszą się niebezpieczne istoty i mary rodem z koszmarów. Ponadto Midgaardczycy co chwilę wspominają o wojnie bogów, o Pieśniarzach i Czyniących, którzy potrafią tworzyć cuda i całkowicie zmieniać oblicze świata. Czy Vuko uda się odnaleźć zaginionych i ukończyć misję z powodzeniem? A co z niepojętą, nierealną wręcz magią zdającą się wisieć w powietrzu? 

Księga pierwsza "Pana Lodowego Ogrodu" Jarosława Grzędowicza to książka, która swoją premierę miała dawno temu, bo w 2005 roku. Od tamtego czasu historia zdobyła ogromne grono zwolenników wśród osób zaczytujących się w fantastyce (i nie tylko), a także kilka przepięknych wydań. W moje ręce trafiło to najnowsze okraszone dodatkowo specyficznymi, nastrojowymi ilustracjami Jana J. Marka. I mimo że opowieść liczy sobie już kilkanaście lat, ja poznałam ją po raz pierwszy w życiu i jestem dosłownie zachwycona.

"Pana Lodowego Ogrodu" nazwałabym idealną powieścią fantasy, ponieważ nie dość, że wydarzenia splatały się w interesujący splot, to jeszcze wciągała do granic możliwości. Akcja była doskonale wyważona, co zdecydowanie sprzyjało czytaniu. Nie trafiła się ani jedna nudna chwila, chociaż czasami bywało spokojniej, ale za chwilę fabuła nabierała rozpędu, a emocje osiągały maksimum. 

Główna postać, czyli Vuko Drakkainen, to istny cud, miód i orzeszki. Rzadko się zdarza, że autor tak skutecznie i normalnie stworzy bohatera, który ani razu nie wywoła we mnie irytacji, a każde jego działanie wyda się racjonalne i dobrze przemyślane. Oczywiście, zazwyczaj dobrze przemyślane, bo Vuko często musiał jednak działać automatycznie bez żadnego planu, poddając się całkowicie czystej, wysublimowanej improwizacji. Podobało mi się ironiczne usposobienie Drakkainena oraz wyznawane przez niego wartości życiowe godne pochwały, czym całkowicie mnie kupił. Zresztą ogólnie bohaterowie napisani przez Grzędowicza zasługują na nagrodę, ponieważ wydawali się tacy... ludzcy. Nikt nie był ani typowo dobry, ani typowo zły - w historii dominowała różnorodność, która dodawała realizmu całej powieści.

Zakończenie pierwszej księgi było bombowe i sprawiło, że aktualnie marzę jedynie o poznaniu kontynuacji. Mam to szczęście, że w lipcu (czyli na dniach) szykuje się premiera nowego wydania drugiej części. 

W książce pojawiła się również postać tohimona, któremu poświęcono kilka rozdziałów. Autor zobrazował dorastanie prawowitego Kirenenczyka w innym państwie, szkolenie chłopca na wielkiego cesarza, a także zaserwował czytelnikom dość nietuzinkowe nauki, podczas których uczniowie przykładowo mieli władać całymi wyspami małych zwierząt. Nie twierdzę, że zamysł nie należał do ciekawych, jednak czasami podczas czytania tych fragmentów czułam swego rodzaju oderwanie od rzeczywistej historii i głównej fabuły. Rozumiem, że wprowadzenie dodatkowego prawie głównego bohatera miało urozmaicić opowieść, co z jednej strony rzeczywiście wzbogaciło ostateczny odbiór, lecz z drugiej nieco mnie denerwowało. Chciałam Vuko i tylko Vuko. :) A tak zupełnie poważnie to wątek tohimona zakończył się naprawdę ciekawie, więc mimo wszystko czekam na rozwiązanie z odrobiną niecierpliwości.

Według mnie minusem powieści było przeskakiwanie między narracją trzecio- a pierwszoosobową. Może niektórym to nie przeszkadza, ale ja, niestety, jestem na tym punkcie przeczulona i podczas wspomnianych skoków czułam ogromną irytację.

Bez zbędnego przedłużania, oczywiście, gorąco polecę Wam księgę pierwszą "Pana Lodowego Ogrodu", bo historia jest zdecydowanie warta poznania. Grzędowicz wspiął się na wyżyny kunsztu pisarskiego, tworząc opowieść wciągającą, wielobarwną i dynamiczną. Zaskakujące twisty fabularne, doskonale wykreowani bohaterowie, realistyczny świat magiczny oraz Vuko - mistrz ironii i władania słowem to zaledwie kilka elementów, przez które "Pan Lodowego Ogrodu" wydaje się książką jedyną w swoim rodzaju. 

Link do opinii

O serii książek „Pan Lodowego Ogrodu” słyszałam już od dawna i od dawna chciałam się z nią zapoznać. Uważałam, że co jak co, ale to jest obowiązkowa lektura spośród wszystkich dzieł Grzędowicza. W końcu nadszedł na nią czas i to w super okolicznościach, gdyż w sklepach pojawiło się nowe wydanie. Książka posiada teraz nieziemsko piękną okładkę, który cieszy moje oczy. Do tego, po raz pierwszy, pojawiła się mapka opisywanego świata.

Do książki „Pan Lodowego Ogrodu”, czyli pierwszej części cyklu o tej samej nazwie, podeszłam z wielkimi oczekiwaniami. Dużo o niej słyszałam i chciałam dostać świetną historię. Tak też się stało. Książka szybko mnie wciągnęła. Od razu zainteresowały mnie wszystkie szczegóły przedstawianego świata, a tak naprawdę światów, gdyż w tej książce znajdziemy dwie historie. Jedna opisuje poczynania Vuko na obcej planecie, a druga naukę młodego księcia Tygrysiego Tronu. Jestem bardzo ciekawa czy te wątki w jakikolwiek sposób się połączą, czy też do końca zostaną osobnymi.

Książka „Pan Lodowego Ogrodu” spełniła wszystkie moje oczekiwania. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i zainteresowała przedstawionymi historiami bohaterów. W tej chwili nawet nie wiem, którego z nim bardziej lubię. Oboje mają swoje plusy, które przyciągają mnie, aby o nich czytać. Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się ich dalsze losy. Nie mogę się już doczekać lektury pozostałych części.

Link do opinii

 Wydawnictwo Fabryka Słów dba o swoich czytelników w iście wspaniały sposób! Oto mamy przyjemność cieszyć się co chwilę premierami nowych książek, zaś w międzyczasie dane jest nam przypominać sobie wielkie dzieła polskiej fantastyki, ukazujące się w odmienionej i jakże efektownej szacie. Tak właśnie ma się rzecz z powieścią Jarosława Grzędowicza pt. "Pan Lodowego Ogrodu", która ukazała się właśnie w nowym i naprawdę przepięknym dla oka, wydaniu. Zapraszam do poznania recenzji tej książki. 

 Vuko Drakkainen - główny bohater powieści, udaje się z ratowniczą misją na planetę Midgard, gdzie to odkryto pierwszą, humanoidalną, rozumną rasę. Udaje się on tam w celu odnalezienia i sprowadzenia do domu kilkuosobowej grupy ziemskich naukowców, z którym nagle urwał się kontakt przed kilkoma laty. I tak też wyposażany w nowoczesną technologię dostaje się on na obcy, quasi średniowieczny świat, rozpoczyna poszukiwania zaginionych i stara za wszelką cenę nie ingerować w życie autochtonów. Będzie to jednak o tyle trudniejszym, iż na Midgardzie rozpoczyna się właśnie czas krwawej wojny, zaś  Vuko znajdzie się w jej samym centrum...

 Niniejsze dzieło Jarosława Grzędowicza - gdyż tak należy oceniać z perspektywy czasu tę pozycję, oferuje nam porywające spotkanie ze znakomitym połączeniem literackiego fantasy z klasycznym science fiction, gdzie to z jednej strony mamy świat średniowiecza, magii i wojny, zaś z drugiej supernowoczesną technologię w rękach głównego bohatera, który musi korzystać z niej w taki sposób, by ta nie dostała się w ręce mieszkańców Midgarda. I oczywiście jest tu wielka przygoda, wartka akcja, niepowtarzalny klimat oraz naprawdę potężna porcja czarnego humoru, który idealnie komponuje się z tą bardziej mroczną aurą tej opowieści.

 Scenariusz powieści skupia się w głównej mierze na losach Vuko Drakkainena, który wraz z przybyciem na obcy świat przeżywa moc niezwykłych przygód. Poszukiwania zaginionych naukowców, konfrontacja z przerażającą nacją Ludzi Węży, odkrycie pewnego religijnego kultu i dążeń jego wyznawców do przywrócenia mrocznego boga, czy też choćby zmagania z zawodnością nowoczesnej technologii - to tylko kilka z wątków, jakie wypełniają sobą strony tej relacji. By było jeszcze ciekawiej, pojawia się tu druga, równie istotna postać, która początkowo wydaje się być niezwykle tajemniczą i zagadkową, ale z czasem odkrywa swoje prawdziwe oblicze i rolę w tej historii. Co ciekawe, autor porusza się tu swobodnie na polu przeskoków z pierwszoosobowej narracje na tę z pozycji pobocznego obserwatora, co także nadaje tej opowieści niezwykłej wymowy...

 Vuko Drakkainen to idealny bohater dla tej książki. Twardy, inteligentny, potrafiący radzić sobie w każdej sytuacji i do tego o polskich korzeniach mężczyzna, którego możemy określić tyleż mianem żołnierza, co i naukowca. Jednak to nie jego militarne umiejętności i logiczne postępowanie sprawiają, że obdarzamy tę postać wielką sympatią od pierwszych chwil, gdyż odpowiada za to jego znakomite, nieco rubaszne i czarne, ale przy tym jakże inteligentne, poczucie humoru. I jest w nim coś z klasycznego herosa literackiej fantastyki, ale też i pewna doza wyśmienitego pastiszu, którą dostrzegam dziś w znacznie większym stopniu, aniżeli przed laty. Co zaś do drugiej kluczowej postaci tej książki, to niech wystarczy wam jedynie stwierdzenie, że bardzo was ona sobą zaskoczy...

 O świecie Midgardu można by opowiadać bardzo długo i w samym superlatywach. Otóż Jarosław Grzędowicz stworzył tu kompletny, dopracowany w każdym calu i niezwykle intrygujący obraz świata quasi średniowiecznej rzeczywistości, specyficznej magii, walki z mieczem w ręku, mrocznych wierzeń i dość zacofanej, ale przez to jakże bezlitosnej w swej postaci, polityki. I fascynuje nas w tym miejscu absolutnie wszystko - od autochtonów i ich codzienności życia począwszy, poprzez krajobraz planety, a skończywszy właśnie na jej magicznej aurze. 

 Lektura tej powieści, to wielka przygoda. Przygoda, podróż do niezwykłego miejsca i emocje, jakie wiążą się z jego odkrywaniem. W efekcie dane jest nam się tu świetnie bawić, czasami roześmiać do rozpuku, innym razem autentycznie przerazić, a niekiedy też i dogłębnie poruszyć losem tych, którzy cierpią. To wszystko przekłada się na nasze duże zaangażowanie w tę opowieść, chęć odkrywania kolejnych stron i rozdziałów oraz płynące przekonanie, że mamy przyjemność obcować z najwyższej jakości fantastyką na polu nie tylko naszej,  polskiej, ale i światowej literatury.

 Powieść Jarosława Grzędowicza pt. "Pan Lodowego Ogrodu", to dzieło kompletne, znakomite pod każdym względem i oferujące wszystko to, czego tylko moglibyśmy oczekiwać od dobrej fantastyki. Cieszmy się zatem z faktu, że Fabryka Słów postanowiła przypomnieć na ten tytuł, jak i też wkrótce uczyni to samo z kolejnymi odsłonami tej serii. Dla takich książek kocha się literaturę. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Northman
Northman
Przeczytane:,


Pan z Wami! Jako i Ogród Jego! :)

Powyższe stwierdzenia są cudownie enigmatyczne z perspektywy czytelnika pierwszy raz biorącego do ręki "Pana Lodowego Ogrodu", jednak z perspektywy kogoś, kto cykl już zna, słowa te budzą tylko i wyłącznie uśmiech zadowolenia :) I cieszą perspektywą odświeżenia sobie i tomu pierwszego i całego cyklu :)

Midgaard... nazwa znajoma, prawda? ;) Kraina to pełna stworów żywcem wyjętych z obrazów Boscha, niebezpieczna i wroga... Wroga również dla ziemskich naukowców, którzy od wielu już lat nie kontaktują się z Ziemią, a którym na pomoc wyrusza Vuko Drakkainen (jedna z chyba najfajniejszych postaci literackich w polskiej fantastyce! :) ). Zadanie = ewakuacja badaczy. Nie wszyscy jednak przeżyli...

... jak to się ma do równolegle snutej opowieści, której bohaterem jest Filar, syn Oszczepnika, Władca Tygrysiego Tronu, następca tronu cesarstwa Amitrajów i Kirenenów? :) Z pozoru nic tych dwóch wątków nie łączy... Grzędowicz snuje obydwie historie obok siebie, naprzemiennie dokładając cegiełki do jednej i do drugiej, a ten zabieg... tylko wyostrza apetyt na ciąg dalszy w kolejnych tomach :) (zwłaszcza wobec zakończenia tomu I, które sprawia, że człowiek ma ochotę lecieć natychmiast po tom nr 2, pomstując w myślach na autora, że przerywa opowieść w takim momencie ;) ).

Tom I "Pana Lodowego Ogrodu", sam w sobie... jest bardzo dobry, jednak być może nie powala. Robi to dopiero jako część większej całości :) , wraz z kolejnymi częściami tej historii. Świetnie jest móc mieć okazję do odświeżenia sobie tego "efektu wow" dzięki serii Mistrzowie Polskiej Fantastyki, "Pan Lodowego Ogrodu" to bowiem, dla mnie osobiście, obok "Achai" Ziemiańskiego i "Wiedźmina" Sapkowskiego najlepsze, co nasza rodzima fantastyka zrodziła na gruncie literackim :)

Czy naprawdę muszę dodatkowo jeszcze zachęcać do lektury? :) ;)

Dziękuję Fabryce Słów za egzemplarz recenzencki!

Recenzja znajduje się także na moim blogu:
https://cosnapolce.blogspot.com/2018/01/pan-lodowego-ogrodu-tom-1-jarosaw.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:,

KOLEKCJA NIEZŁEJ POLSKIEJ FANTASTYKI

To nie będzie tylko i wyłącznie recenzja pierwszego tomu „Pana Lodowego Ogrodu” – tych w sieci krąży już dostatecznie dużo. Ponieważ ta powieść otwiera zarazem zarówno własny cykl, jak i kolekcję Mistrzowie Polskiej Fantastyki, warto przyjrzeć się także tej drugiej jako całości. Dwie rzeczy mogę zdradzić już na wstępie: Grzędowicz napisał niezłą książkę, a sama seria zarówno jeśli chodzi o cenę, jak i jakość wydania prezentuje się naprawdę atrakcyjnie.

Całość recenzji na moim blogu: http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2018/01/pan-lodowego-ogrodu-tom-i-jarosaw.html

Link do opinii
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/139867/pan-lodowego-ogrodu---tom-i/opinia/36366844#opinia36366844 "Trochę mam problem pomieszanie z poplątaniem, dobrze przeczytane, ale muszę się jednak przerzucić na tekst, bo bardzo wiele dygresji gościa, który wyruszył na misję ratunkową, trochę nudy, albo raczej czegoś co nie pozwoliło mi przykuć uwagi. natomiast druga młoda postać BAAARDZO, tyle, że długo mi zajęło połapanie się, kto i kiedy, natomiast gdzie i po co nadal pewna nie jestem, choć już skończyłam słuchać pierwszy tom. Świat przedstawiony bardzo plastyczny, skojarzenia bardziej z Kronikami Marsjańskimi, niż polską fantastyką typu Sapkowski. Chwila akcji i długo nic, i tak co czas jakiś. Za to sama końcówka mocno mnie pobudziła, szkoda że tak późno Oby było lepiej, bo wiele sobie obiecywałam po tym cyklu, "
Link do opinii
Avatar użytkownika - flokete
flokete
Przeczytane:2016-10-28, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Moje odczucia przed przeczytaniem O istnieniu Pana Lodowego Ogrodu dowiedziałam się, kiedy pewnego dnia mój brat wrócił z zapasem książek z biblioteki. W tamtej chwili nie znałam Jarosława Grzędowicza, ani wielkiego miana tego utworu. Muszę się nawet przyznać, że myślałam dosyć negatywnie o tej książce. Po długim czasie, postanowiłam powrócić do tego wspomnienia i przekonać się na własne oczy, czy miałam rację lub przeciwnie. Moje odczucia podczas czytania Książka zaczyna się w momencie, kiedy główny bohater - Drakkainen wyrusza na obcą planetę z bardzo ważną i wymagającą misją. Przypuszczałam, że w fabule natknę się na wątki science-fiction, ale tak się nie stało. Na miejscu nowej cywilizacji równie dobrze mógłby się pojawić świat z bajki, co zaś świadczy o wysokim poziomie elementów fantastycznych w tym utworze. Założę się, że żaden czytelnik nie tak wyobrażał sobie Innych. Pan Lodowego Ogrodu nie przybliża Nas do poznania galaktyki, lecz do poznania rąbka magicznego świata, gdzie wszystko wygląda inaczej niż u Nas. To nawet za mało powiedziane, bo jedyne co łączy te dwa światy, to ludzie, ale ci z kolei połączeni są tylko budową ciała oraz gatunkowością. Zatem wszystko inne jest po prostu inne. Fabuła, o której powiedziałam co nieco, jest ogólnie mówiąc zaskakująca. Akcja zaczyna się od poszukiwania zaginionych badaczy, ale nowy wymiar jest tak obszerny, że Vukowi nie pozostaje nic innego, jak przemierzyć okolicę wzdłuż i wszerz. Przebywając wędrówki, mimowolnie bierze udział w wielu przewrotnych wydarzeniach, o których Wam by się nie śniło. Składam wielki szacunek autorowi za takie mocne ruszenie głową, ponieważ sytuacje są tak mocno zdziwaczałe, że nie wiadomo skąd rodzą się takie pomysły. Akcja toczy się, ani za szybko, ani za wolno. Wszystko jest ułożone, zaplanowane i tak ma być. Bohaterowie wyjątkowo bardzo mi się spodobali, co bardziej zachacza o "Dotychczas nie spotykani". Szczególnie polubiłam głównego bohatera, ponieważ był po prostu sobą. Oprócz niego sympatię poczułam do Grunaldiego, Atleifa oraz Księcia Odwróconego Żurawia. Należy tutaj pamiętać też o nietypowym wierzchowcu. Zakończenie jest natomiast jeszcze bardziej balansujące na granicy mistyfikacji. To, co okazuje się być Ogrodem Rozkoszy budzi duże bulwersacje, jednak to samiutki koniec zaskakuje najbardziej. Moje odczucia po przeczytaniu Pana Lodowego Ogrodu przeczytałam i nie żałuję. Jarosława Grzędowicza polubiłam i też nie żałuję. W tej książce mowa o wydarzeniach, które są, a być nie powinny. Dużo fantastyki, jeszcze więcej zaskakujących elementów i najbardziej bulwersujące zakończenie. Moja ocena: Książkę tą pokochałam i trafia ona na moją najlepszą półkę. Kiedyś może zyska miano tej jedynej - najlepszej. Z chęcią sięgnę po kolejne części. Polecam! Recenzja pochodzi z http://flokete-libro.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - gan1983
gan1983
Przeczytane:2016-09-12, Ocena: 4, Przeczytałem, Fantastyka, WYZWANIE - 26 książek w 2016,
Moja przygoda z pierwszym tomem Pana Lodowego Ogrodu byłaby całkiem udana, bo powieść bardzo mnie wciągnęła, gdyby koniec tomu był trochę inny. Nie pasował mi do całej ksiażki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2016-06-21, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2016,
Byłam sceptyczna, zaczynając przygodę z Panem lodowego ogrodu. I pewnie będę jedną z nielicznych, którą bardziej pociąga wątek Odwróconego żurawia; bo zachwyciły mnie sposoby nauki władania dla przyszłych władców. Pomysł z bystretkami jest niesamowity. I czytając o tym, byłam pełna emocji. Vuko jest mi dość obojętny. W jego wątku najmilszą mi postacią jest Jadran. Reszta; cały ten świat, jak i fabuła (gdzie facet po prostu idzie i idzie) jest dość przerysowana i przedobrzona. Podobał mi się za to koniec; co się stanie z Vuko? Czy powtórzy los mijanego wcześniej mężczyzny? Podsumowując, Pan Lodowego Ogrodu jest na pewno literaturą nieprzeciętną, autor pięknie posługuje się językiem, wzbogaca wszystkie wydarzenia swoją fantazją, jednak czegoś tu brakuje. Sięgnę na pewno po kolejne części, jednak nie jak najszybciej, bo aż tak mnie do nich nie ciągnie.
Link do opinii
Tak długo nazwisko Grzędowicza kłuło mnie po oczach, aż w końcu dałam mu szansę. Bo ja z natury nie czytam i nie oglądam tego co-wszyscy - co tu dużo gadać: odrzuca mnie. Dlatego sporo czasu zajęło mi przekonanie się, czym się tak ci co-wszyscy zachwycają. No to teraz wiem. Grzędowiczem się zachwycają. Tajemnica - i to jaka! Sympatyczny bohater - no ba. Złe... różne takie - też są. Świetnie prowadzona akcja, która nawet jak nie pędzi naprzód na złamanie karku, to i tak jest ciekawie - tak, tak, tak. Jeśli dołożyć do tego wszystkiego humor głównego bohatera: wydzielany skąpo, ale trafny i przy tym nienarzucający się, będący jedynie dodatkiem do akcji, a nie jej nachalnym motorem - Grzędowicz został moim nowym idolem. Połykałam słowa, część z nich przeskakując, byle tylko szybciej, byle do przodu. Jednocześnie próbowałam delektować się językiem: lekkim i celnym, w którym żadne słowo nie jest zbędne. Nie dało się tego pogodzić, trzeba było zacząć oddychać i uzbroić się w cierpliwość. Tymczasem nadchodzi odbierająca rozum zimna mgła. Dla Drakkainena to jedynie początek wyprawy, a im dalej w las, tym więcej drzew... Dosłownie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - chatka01
chatka01
Przeczytane:2015-07-23, Ocena: 6, Przeczytałam,
Kiedy czytałam, złościłam się na autora, bo umiejętnie torturował mnie, żonglując po mistrzowsku dwoma wątkami. Nie mogłam się oderwać, byłam w transie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - iskuz
iskuz
Przeczytane:2015-01-29, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2015,
W lekturze autor zręcznie połączył futurystyczny obraz Ziemi oraz bliskiej średniowieczu planecie Midgaard, na której wszystkie urządzenia elektryczne przestają działać. Główny bohater, Vuko Drakainen, wyrusza na misję ratunkową. Ma sprowadzić na Ziemię naukowców badających planetę Midgaard. Niestety okazuje się, że misja jest bardziej skomplikowana niż można by przypuszczać. Książka jest nie tylko warta przeczytania ze względu na ciekawy rozwój akcji, ale także różnorodność postaci. Sam Vuko, o pochodzeniu polsko-fińsko-chorwackim, jest niezwykle barwnym bohaterem. Najbardziej charakterystyczne są jego przekleństwa, a także niektóre nietypowe przemyślenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - zlosnica
zlosnica
Przeczytane:2015-03-12, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Lubię! bardzo lubię 1 tom! Mimo iż zakończenie pozostawiło niedosyt ogromny. Grzędowicz jest obowiązkowym autorem dla osób lubiących fantastykę.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarylliss
Amarylliss
Przeczytane:2014-06-11, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2014, 12 książek 2014,
Dużo słyszałam o tej książce i kiedy zaczęłam czytać zaskoczeniem dla mnie był jej początek, to w jakim jest klimacie. Potem kolejne zaskoczenie jak umiejętnie przeniosła się akcja. I kolejne zakończenie jak abstrakcyjne jest zakończenie. Dobra, porządnie skonstruowana książka.
Link do opinii
Avatar użytkownika - JKZ007
JKZ007
Przeczytane:2014-06-30, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
absolutnie zajefajne:)
Link do opinii
Avatar użytkownika - hegemo
hegemo
Przeczytane:2014-03-23, Ocena: 4, Przeczytałem, 26 książek 2014, Fantasy/SF ,
Początek ciężko mi szedł, a później jeszcze ciężej, ale... PLO dostałem w prezencie na moje 18 urodziny i odłożyłem ją na bok. Nie dawno mój znajomy był zafascynowany tą serią, więc postanowiłem wytrzeć ją z kurzu i zobaczyć co pan Grzędowicz oferuje czytelnikom. Pierwsza strona mnie zafascynowała, a później było coraz gorzej i gorzej. Dlaczego czytałem dalej? Sam nie wiem. Pomijając fabułę i patrzeć tylko od strony formalnej to jest to bardzo dobra książka. Bardzo fajny pomysł ze zmianą narracji. A później zacząłem czytać rozdział "Odwrócony żuraw" i mogę powiedzieć, że od tamtej pory pochłaniałem tą książkę. Wszystko się zmieniło o 180 stopni. Banalne zwalnianie czasu (cyfral przecież to nic nowego choć pod innymi nazwami), przeciętne opisy walki, zmieniły się w arcydzieło trzymające w napięciu. I jak fabuła przyśpieszyła mogłem się już tylko cieszyć czytaniem. Mnóstwo dobrej akcji. Nie mogłem się doczekać, aby dowiedzieć się jak dalej potoczą się losy Vuko i Odwróconego Żurawia. Jak by nie nudny początek dałbym 6, ale tak daje 4 za fenomenalną drugą część i z czystym sumieniem sięgam po II tom.
Link do opinii
Avatar użytkownika - busia87
busia87
Przeczytane:2014-01-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2014,
Niesamowita podroż po świecie Midgaardu! Vukko Drakkainen który przybywa do nowego świata łączy wszystko co mi bliskie, polska bezczelność i fińska zaradność. Bohater pomimo, ze jego misja jest uratowanie ludzi sam wpada w niesamowity wir wydarzeń które przewracają nie tylko jego życie i postrzeganie rzeczywistości ale zagrażają także harmonii na tej dziwnej planecie. Śpiący na drzewie spotyka tajemniczego Kruczego Cienia który udziela mu rad oraz wiąże swe losy z Ludźmi Ognia, co z tego wyniknie? Niesamowita fabula, trochę mroczna i wciągająca, nic tylko czytać w wygodnym fotelu, kawa z następnymi tomami czekającymi na swoja kolej!!
Link do opinii
Avatar użytkownika - SteveS
SteveS
Przeczytane:2012-01-17, Ocena: 6, Przeczytałam,
Niesamowita opowieść, prowadząca czytelnika po zaczarowanym świecie. Świat ten jednak nie jest pełen dobra - wręcz przeciwnie, dominuje tutaj zło, rozlew krwi, wykorzystywanie dzieci i ciągłe zamachy na ludzkie życie. Przez świat ten idziemy głównie z głównym bohaterem, dzięki któremu jest to podróż fascynująca, bawiąca do łez i wywołująca zwykły, ludzki lęk. Książka, która wciąga od pierwszej strony, a wraz z ostatnimi słowami pozostawia żądzę przeczytania kolejnych części - natychmiast!
Link do opinii
Recenzja tutaj: http://www.granice.pl/recenzja,pan-lodowego-ogrodu--tom-1,8207
Link do opinii
Avatar użytkownika - Frejka
Frejka
Przeczytane:2013-08-07, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Jestem zachwycona :D Dawno nie czytałam tak dobrej polskiej fantastyki
Link do opinii
Avatar użytkownika - malamimbla
malamimbla
Przeczytane:2013-02-27, Ocena: 5, Przeczytałam,
Bardzo dobry kawałek polskiej fantastyki. Genialna postać Drakkainena, który od początku zaskarbił moją sympatię. Do tego ciekawa fabuła, pozaziemska cywilizacja i elementy magii- czegóż chcieć więcej? :) Bardzo spodobał mi się również sposób w jaki autor łączy ze sobą losy wszystkich postaci (które mogłoby się wydawać totalnie ze sobą niezwiązane). Z ogromną chęcią przeczytam tę książkę(oraz resztę serii) jeszcze niejednokrotnie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sztamek
Sztamek
Przeczytane:2012-02-01, Ocena: 6, Chcę przeczytać,
Link do opinii
Avatar użytkownika - agoosiaczek
agoosiaczek
Przeczytane:2012-10-08, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Bardzo dobry kawałek literatury, Drakkainena lubi się od samego początku - później lubi się go już tylko bardziej :)
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:,
Chociaż nie jestem zwolenniczką książek wydawanych w kilku tomach, ta mnie skusiła i dzięki Bogu!! Jeśli jeszcze tego nie przeczytałeś/aś, co prawda nie wiesz co tracisz ale tracisz wiele!! Rewelacyjnie napisana, nie męczy, przenosi w niesamowity świat... po prostu książka, którą trzeba przeczytać :)
Link do opinii
Avatar użytkownika - granat86
granat86
Przeczytane:2010-02-23, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,
Książkę dość ciężko mi się czytało, ale stwierdzam że zakończyłem ją z satysfakcją.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, Mam,
Dość ciężko mi się czytało tą książkę, nie wiem czemu... Ale przebrnęłam... Drugi tom trochę lepiej poszedł :P
Link do opinii
Avatar użytkownika - bogumilaza-wr
bogumilaza-wr
Przeczytane:2021-06-30, Ocena: 6, Przeczytałam,

Księga I Pana Lodowego Ogrodu to świetne połączenie sci-fi z fantasy. Główny bohater Vuko Drakkainen, którego poznajemy na samym początku, wyrusza z misją na obcą (choć podobną Ziemi) planetę, by ewakuować kilkoro naukowców, z którymi nie ma kontaktu. Na tej planecie wszelka technologia przestaje działać, istnieje za to coś innego: pewna moc - odmiana magii... Zdany na siebie i pewne usprawnienia czyniące go prawie niezwyciężonym, musi zrozumieć niezrozumiałe, odnaleźć zaginionych, posprzątać ewentualny bałagan i przede wszystkim - nie wtrącać się w życie miejscowych!
Jest też drugi, prawie całkowicie odmienny wątek i inny bohater, którego poznajemy w różnych momentach życia i nauki. Przyznam, że ten wątek początkowo mnie mocno zdziwił, ale był bardzo dobrze poprowadzony i ciekawy, choć potrafił trochę spowolnić moje czytanie.
.
Powieść bardzo dobrze się czyta, jednak końcowe sceny tej części nie do końca mi pasowały, a na pewno mocno zaskoczył mnie sam koniec. Nie przepadam za obrazami Boscha, więc wykorzystanie tego motywu akurat dla mnie nie działało na plus, jednak doceniam inwencję - świetnie się to wpisało w całą historię. Były też momenty, gdy przygody bohaterów bardziej przypominały jakiś senny koszmar - na szczęście humor i sarkazm Vuko całkowicie przypadły mi do gustu i już rozumiem zachwyty nad tą postacią. Inni bohaterowie też zyskali moją sympatię i mam nadzieję, że spotkam ich w kolejnym tomie tego cyklu.
Historia jest doskonale opowiedziana! Nowe wydanie, w którym znajdują się mapy, jest zachwycające. Z pewnością będę polecać je każdemu wielbicielowi fantastyki, a sama już nie mogę doczekać się kolejnego tomu wydanego równie cudownie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Kuznia_Kultury
Kuznia_Kultury
Przeczytane:2020-02-07, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 12 książek 2020,

Wizja pozaziemnskiego świata niezwykle zaskakująca. Zjawiska wykraczające poza ludzką normalność. Wiwatuję obu bohaterom. Zaskakujący koniec pierwszego tomu, niekoniecznie na plus.

Link do opinii

Książką tą rozpoczęłam sezon czytania w Nowym Roku. Z opisu książka ta zapowiadała się naprawdę dobrze i nie ukrywam, że po cichu liczyłam na powieść zawładnie moją duszą, niestety tak się nie stało. Książkę czytało mi się okropnie, język był ciężki, a lektura ciągnęła się w nieskończoność i szczerze powiedziawszy momentami marzyłam tylko o tym, żeby ją skończyć. Książka opowiada o przygodach człowieka o imieniu Vuko przebywającego na fantastycznej planecie Midgaard, który podjął się misji ratunkowej niesionej swoim poprzednikom. Historia przedstawiona w powieści sama w sobie jest naprawdę bardzo ciekawa, szczególnie w pamięci została mi jedna scena opowiadająca o trójce braci i ich zwierzątkach, gdyby cała lektura była utrzymana w tym tonie z pewnością o wiele łatwiej byłoby przez nią przemknąć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - karolina128
karolina128
Przeczytane:2018-12-31, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Inne książki autora
Azyl
Jarosław Grzędowicz0
Okładka ksiązki - Azyl

Zaginione skarby Mistrza Wreszcie wszystkie opowiadania Grzędowicza w komplecie.   "W pewnej chwili, gdy Piołun już znacznie wysforował się przed...

Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy
Jarosław Grzędowicz0
Okładka ksiązki - Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy

Nie wiadomo, czy istnieją niebiosa. Nie wiadomo też, czy istnieje piekło. Jedyne, co jest pewne, to popiół i kurz zalegające piętro wyżej, niebo w upiornie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

To, co istnieje między kobietą i mężczyzną, nie różni się zbytnio od tego, co dzieje się gdziekolwiek indziej w życiu (...) Może być dobre albo złe. Tak samo jak walka, jak handel i polityka. Zresztą zawiera w sobie i zasady handlu, i walki, i intrygi. I jest tak samo potężne. Jednocześnie jest to coś, czego tak bardzo pragniemy, że samo pragnienie może być niebezpieczne. Jeżeli ktoś ma szczęście, może żyć bez walki albo polityki. Ale nikt nie chce i mało kto potrafi żyć bez tego.


Więcej

Są rzeczy, na które nawet najlepszy władca niewiele może poradzić, a należy do nich właśnie susza, powódź albo zaraza. Nawet najmądrzejszy imperator nie zatrzyma huraganu i nawet najbitniejsza armia nie pokona burzy. Po prostu tak jest.


Więcej
Więcej cytatów z tej książki
Reklamy