Od pierwszych piwowarów, starożytnych Sumerów, przez greckie Bachanalia, Daleki Wschód, Antypody i Ameryki, ze szczególnym spojrzeniem na kraj nad Wisłą – zwyczaje alkoholowe Polaków, polską kulturę biesiadną, dzieje polskiej wódki i piwa, pijaństwo w dawnej Polsce. W tej książce znajdziesz najpełniejszą i najbarwniejszą historię spożywania napojów alkoholowych na całym świecie.
Autor opisuje metody wytwarzania: historię piwowarstwa i tradycyjnych metod produkcji alkoholu, pochodzenie wina i destylatów, zwyczaje związane ze spożywaniem alkoholu, a także konsekwencje picia. Analizuje wpływ trunków – zarówno pozytywny, jak i negatywny – na kulturę i cywilizację.
Erudycyjny, błyskotliwy a zarazem dowcipny styl autora sprawia, że książkę czyta się jak dobrą powieść. Pełna anegdot, ale też refleksji historia używania przez ludzkość alkoholu to niezwykła przygoda czytelnicza.
Od momentu, gdy alkohol zadomowił się w kulturze europejskiej, stanowił odzwierciedlenie usposobienia mieszkańców kontynentu. Helleńskie – pogodne, filozoficzne, artystyczne. Rzymskie – rozpustne, niepohamowane, a jednocześnie racjonalne i zdobywcze. Celtyckie – skryte, nieufne, a zarazem racjonalne i pragmatyczne. No i słowiańskie – dzikie, nieokiełznane, a przy tym jowialnie otwarte i gościnne. Alkohol spożywany pod różnymi postaciami, ale w rozsądnych ilościach, dodawał odwagi, oddalał wszelakie stresy – nie tylko wojenne – umilał trudy dalekich podróży, a i medykamentem był też niezłym.
Natomiast nadużywany – wysyłał opoja na drugą, ciemną stronę jego jestestwa. Zbrodnie, spiski i wszelakie łajdactwa naszej cywilizacji, tak dawniej jak i współcześnie, inspirowane i realizowane były za sprawą dziwnej mieszanki niewinnych, wydaje się, składników – wody, cukru i grzybów.
[ze Wstępu]
Andrzej Fiedoruk – socjolog i historyk. Rodowity Białostocczanin. Swoje zainteresowanie wszelakimi aspektami kuchni i jedzenia przedstawił w ponad 60 publikacjach. W dorobku ma: powieści, felietony, eseje, a nawet powieść sensacyjną, związane z kulturą kulinarną. Jeden z recenzentów określił go mianem „kucharza publicysty”, gdyż jego książki, budowane na esencjonalnej historii, dosmaczane są komentarzem, doprawiane anegdotami i dykteryjkami kulinarnymi.
Wydawnictwo: RM
Data wydania: 2026-04-29
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 352
Czytając najnowszą propozycję Andrzeja Fiedoruka, odnosi się nieodparte wrażenie, że historia świata nie została spisana atramentem, lecz krwią, potem i przede wszystkim alkoholem. Autor, znany ze swojego socjologicznego zacięcia i kulinarnej pasji, tym razem serwuje nam opowieść, która uderza do głowy szybciej niż kieliszek mocnej nalewki, pozostawiając czytelnika w stanie intelektualnego upojenia.
„Pijana historia świata” to nie jest suchy podręcznik naszpikowany datami, których nikt nie chce pamiętać, a raczej żywa, pulsująca anegdotami gawęda, w której wielka polityka miesza się z zapachem fermentujących owoców i dymem staropolskich karczm. Fiedoruk z ogromną swobodą prowadzi nas przez tysiąclecia: od sumeryjskich piwowarów, przez dionizyjskie szaleństwa antycznej Grecji, aż po współczesne nam realia, ze szczególnym uwzględnieniem naszej rodzimej, nadwiślańskiej kultury biesiadnej.
Największą siłą tej publikacji jest jej erudycja podana w nadzwyczaj lekkiej formie. Fiedoruk posiada rzadki dar „kucharza publicysty” - potrafi doprawić twarde fakty historyczne celną dykteryjką tak, że całość czyta się jak najlepszą powieść przygodową. Fascynujące jest obserwowanie, jak autor kreśli portrety narodów przez pryzmat ich ulubionych trunków: od racjonalnego i zdobywczego Rzymu, po naszą słowiańską, nieokiełznaną gościnność, która potrafi być równie piękna, co destrukcyjna.
Niezwykle wartościowe jest również to, że autor nie ucieka od moralnej ambiwalencji alkoholu. Z jednej strony pokazuje go jako „społeczny smar”, narzędzie dyplomacji i medykament, który umilał trudy podróży i koił lęki. Z drugiej - bezlitośnie punktuje momenty, w których „dziwna mieszanka wody, cukru i grzybów” wysyłała całe cywilizacje na ciemną stronę bytu, prowadząc do zbrodni i upodlenia. To wyważone podejście sprawia, że książka jest rzetelnym dokumentem socjologicznym, a nie laurką wystawioną pijaństwu.
Styl Andrzeja Fiedoruka jest barwny i plastyczny. Autor operuje słowem z taką precyzją, że niemal czuć zapach jałowcówki czy aromat zakonnych winnic. Jednakże, nawet w najlepszym roczniku wina może trafić się odrobina osadu. W narracji pojawiają się pewne sformułowania o zabarwieniu slangowym, które w zestawieniu z tak wysokim poziomem merytorycznym mogą wywołać u czytelnika lekki dysonans. Choć mają one zapewne na celu skrócenie dystansu, momentami bywają zbyt natrętne, działając jak zbyt głośny komentarz przy spokojnej, biesiadnej rozmowie. Nie odbiera to jednak przyjemności z lektury, choć bywa zauważalne.
Dla mnie ta książka to przede wszystkim fascynująca podróż po mentalności człowieka. Sceny opisujące PRL-owskie rytuały toastów czy góralskie zasady gościnności, gdzie odmowa wypicia bywała niemal wypowiedzeniem wojny, są opisane z takim wyczuciem, że nie sposób się nie uśmiechnąć. Fiedoruk udowadnia, że alkohol to nie tylko substancja chemiczna, ale fundament, na którym wyrastały religie, systemy podatkowe i wielkie literackie kariery (czego dowodem są przywołane losy noblistów).
To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Fiedoruk nie ocenia z wyżyn ambony, ale zaprasza do wspólnego stołu, oferując wiedzę, która jest po prostu smaczna.
Nareszcie jest! Lektura dla abstynentów i dla tych, co nie wylewają za kołnierz. Beletryzowana podróż przez tysiąclecia cywilizacji spożywających napoje alkoholowe. Przewodnikiem po świecie, w którym miód pitny leje się równie gęsto, co bimber jest Andrzej Fiedoruk, autor książki pt. „Pijana historia świata”, z oferty Wydawnictwa RM.
Fiedoruk serwuje swoją opowieść niczym dobrze skomponowany koktajl: najpierw lekki aperitif z Mezopotamii, gdzie piwo było walutą i darem bogów, potem mocniejsze nuty starożytnej Grecji i Rzymu, podlane winem z wielkich uczt. Każdy rozdział ma swój aromat - raz to dymna whisky północy, raz korzenny zapach arabskich trunków. Autor nie ogranicza się do suchych faktów, a raczej destyluje historię, oddzielając osad nudy od klarownej narracji.
Tę książkę przeżywa się jak dobrą biesiadę: od toastu do toastu, od anegdoty do anegdoty. Pomiędzy nimi dowiadujemy się, jak alkohol wpływał na politykę, religię i codzienne życie ludzi, a przy tym ani na moment nie tracimy wrażenia, że obcujemy z gawędą przy kominku, a nie akademickim wykładem.
Nie oznacza to jednak, że książka jest „rozwodniona”. Wręcz przeciwnie - ma solidną moc. Autor potrafi zaskoczyć, pokazując mniej oczywiste oblicza historii alkoholu: jego rolę w medycynie, handlu czy nawet konfliktach zbrojnych. Wszystko to podane z lekkością, która sprawia, że nawet bardziej wymagające fragmenty wchodzą gładko, bez konieczności „popijania”.
Styl Fiedoruka zasługuje na osobny toast. Jest barwny, obrazowy i pełen swady, a przy tym precyzyjny. Widać, że autor nie tylko dobrze zna temat, ale i czerpie z niego autentyczną przyjemność. To udziela się czytelnikowi i sprawia, że trudno odłożyć książkę przed ostatnią stroną.
„Pijana historia świata” to lektura, która bawi, uczy i pozostawia przyjemny „posmak”. Niezależnie od tego, czy ktoś sięga po kieliszek, czy tylko po dobrą książkę - tutaj znajdzie coś dla siebie. Wznieśmy więc toast za autora, który potrafił tak znakomicie połączyć historię z nutą wysokoprocentowej narracji.
Portery, giny, calvadosy, tequile, rosolisy i koniaczki, miody i bimberki... Napojów przynoszących radość i dodających osobliwego uroku każdej biesiadzie...
Do wzrostu popularności domowego wypieku chleba przyczyniło się pojawienie się specjalnych, łatwo dostępnych urządzeń. Mimo to wielu amatorów świadomie...
Przeczytane:2026-05-08, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, konkurs, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 26 książek 2026, 52 książki 2026, 12 książek 2026,
„Pijana historia świata” Andrzeja Fiedoruka to bardzo ciekawa i niesamowicie wciągająca książka. Czytałam ją niemal jak przygodową historię. Zresztą, tak naprawdę, to była przygodowa historia, bo przecież z alkoholem bywają przeróżne przygody i historie..., zwłaszcza wtedy, gdy się go nadużywa.
Autor w lekki i czasem dowcipny sposób snuje swoją opowieść o alkoholu i skutkach jego stosowania. Może się wydawać, że temat alkoholu będzie nudny i zbyt gorszący, i że nie powinno się tego tematu propagować, ale jednak jest to historia, którą należy poznać. Tym bardziej, że autor od samego początku świetnie potrafił mnie zaciekawić swoją książką.
Nie jest to jednak lektura tylko dla osób nałogowo pijących, bo autor wie jak wciągnąć i zaintrygować swoją opowieścią każdego, zabiera nas w podróż przez całe tysiąclecia i w lekki sposób opowiada o różnych cywilizacjach tworzących i również spożywających rozmaite napoje alkoholowe. Oczywiście nie pomija też Europy i oczywiście Polski.
"Alkohol ucywilizował, ale i zarazem upodlił Europę. Ba, niektórzy antropolodzy twierdzą, że to właśnie powszechne spożywanie alkoholu najbardziej odróżniało ludy zamieszkujące Europę od innych cywilizacji."
Jak wiele innych wynalazków, także tworzenie alkoholu zaczęło się przypadkiem. Początkowo to sfermentowane owoce były pożądanym pokarmem, który nie tylko dostarczał kalorii w okresie głodu, ale niewielka ilość znajdującego się w nich alkoholu aktywowała w mózgu ośrodki przyjemności. A później spożywano go już pod różnymi postaciami. Spożywany w rozsądnych ilościach, dodawał ludziom odwagi, oddalał też wszelakie stresy i umilał trudy dalekich podróży, a i medykamentem był też niezłym. Nawet do tej pory wiele leków jest na bazie alkoholu...
Bardzo ciekawie pokazana jest tu historia piwowarstwa i chociaż sama byłam w kilku browarach i oglądałam w jaki sposób warzy się piwo, to jednak i tak czytałam tę część z zaciekawieniem. Metody tworzenia wina perfekcyjnie opanowali za to zakonnicy, bo właśnie im zawdzięczamy rozwój winiarstwa i jakość współczesnego wina. Wino nie tylko było rytualnym napojem, ale pozwalało zakonom się utrzymywać i nieźle nawet bogacić.
Ważnym akcentem związanym ze spożywaniem alkoholu jest toast, który nie tylko ubarwia wszelakie biesiady, lecz także często podnosi też rangę uroczystości. W niektórych regionach uważa się nawet, że impreza bez toastów to nie uroczystość, ale pijaństwo! W PRL-u toast przypominał o czasach dawnej świetności, a niekiedy uzupełniał braki w reglamentowanej żywności. U górali odmowa wypicia toastu groziła nawet mordobiciem.
Nie brakuje w tej książce również anegdot i ciekawych spostrzeżeń autora.
" Spośród ośmiu Amerykanów laureatów literackiej Nagrody Nobla pięciu było nałogowymi alkoholikami..."
"Nawet w pijanym, ale równouprawnionym PRL-u, widok pijanego mężczyzny wzbudzał co najwyżej politowanie, natomiast widok wstawionej kobiety wywoływał powszechne oburzenie."
Dzięki Pani Edycie z Wydawnictwa RM mogłam odbyć ciekawą podróż po całym świecie razem z alkoholami...