„Pijana historia świata” Andrzeja Fiedoruka to bardzo ciekawa i niesamowicie wciągająca książka. Czytałam ją niemal jak przygodową historię. Zresztą, tak naprawdę, to była przygodowa historia, bo przecież z alkoholem bywają przeróżne przygody i historie..., zwłaszcza wtedy, gdy się go nadużywa.
Autor w lekki i czasem dowcipny sposób snuje swoją opowieść o alkoholu i skutkach jego stosowania. Może się wydawać, że temat alkoholu będzie nudny i zbyt gorszący, i że nie powinno się tego tematu propagować, ale jednak jest to historia, którą należy poznać. Tym bardziej, że autor od samego początku świetnie potrafił mnie zaciekawić swoją książką.
Nie jest to jednak lektura tylko dla osób nałogowo pijących, bo autor wie jak wciągnąć i zaintrygować swoją opowieścią każdego, zabiera nas w podróż przez całe tysiąclecia i w lekki sposób opowiada o różnych cywilizacjach tworzących i również spożywających rozmaite napoje alkoholowe. Oczywiście nie pomija też Europy i oczywiście Polski.
"Alkohol ucywilizował, ale i zarazem upodlił Europę. Ba, niektórzy antropolodzy twierdzą, że to właśnie powszechne spożywanie alkoholu najbardziej odróżniało ludy zamieszkujące Europę od innych cywilizacji."
Jak wiele innych wynalazków, także tworzenie alkoholu zaczęło się przypadkiem. Początkowo to sfermentowane owoce były pożądanym pokarmem, który nie tylko dostarczał kalorii w okresie głodu, ale niewielka ilość znajdującego się w nich alkoholu aktywowała w mózgu ośrodki przyjemności. A później spożywano go już pod różnymi postaciami. Spożywany w rozsądnych ilościach, dodawał ludziom odwagi, oddalał też wszelakie stresy i umilał trudy dalekich podróży, a i medykamentem był też niezłym. Nawet do tej pory wiele leków jest na bazie alkoholu...
Bardzo ciekawie pokazana jest tu historia piwowarstwa i chociaż sama byłam w kilku browarach i oglądałam w jaki sposób warzy się piwo, to jednak i tak czytałam tę część z zaciekawieniem. Metody tworzenia wina perfekcyjnie opanowali za to zakonnicy, bo właśnie im zawdzięczamy rozwój winiarstwa i jakość współczesnego wina. Wino nie tylko było rytualnym napojem, ale pozwalało zakonom się utrzymywać i nieźle nawet bogacić.
Ważnym akcentem związanym ze spożywaniem alkoholu jest toast, który nie tylko ubarwia wszelakie biesiady, lecz także często podnosi też rangę uroczystości. W niektórych regionach uważa się nawet, że impreza bez toastów to nie uroczystość, ale pijaństwo! W PRL-u toast przypominał o czasach dawnej świetności, a niekiedy uzupełniał braki w reglamentowanej żywności. U górali odmowa wypicia toastu groziła nawet mordobiciem.
Nie brakuje w tej książce również anegdot i ciekawych spostrzeżeń autora.
" Spośród ośmiu Amerykanów laureatów literackiej Nagrody Nobla pięciu było nałogowymi alkoholikami..."
"Nawet w pijanym, ale równouprawnionym PRL-u, widok pijanego mężczyzny wzbudzał co najwyżej politowanie, natomiast widok wstawionej kobiety wywoływał powszechne oburzenie."
Dzięki Pani Edycie z Wydawnictwa RM mogłam odbyć ciekawą podróż po całym świecie razem z alkoholami...
Wydawnictwo: RM
Data wydania: 2026-04-29
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Myszka77
W czasach współczesnych wędzenie nie jest już sposobem na utrwalenie żywności, a raczej pełni ono funkcję uszlachetniającą pokarmy, chociaż może nie tylko...
Portery, giny, calvadosy, tequile, rosolisy i koniaczki, miody i bimberki... Napojów przynoszących radość i dodających osobliwego uroku każdej biesiadzie...