Jest to opowieść o tym, czym jest magia i dokąd zmierza, a co ważniejsze, skąd się wzięła i po co.
Przedstawiona historia nie pretenduje do odpowiedzi na wszystkie te pytania, może jednak pomóc w wyjaśnieniu, dlaczego Gandalf nigdy się nie ożenił i dlaczego Merlin był mężczyzną. Jest to również opowieść o seksie, choć nie w sensie atletyczno-gimnastycznym, czy też w sensie ,,policz wszystkie nogi i podziel przez dwa". Chyba że postacie całkowicie wyrwą się spod kontroli autora - a to nie jest niemożliwe.
Terry Pratchett (1948-2015) - brytyjski pisarz fantasy. Jego najsłynniejszym dziełem jest liczący 41 tomów cykl ,,Świat Dysku", zapoczątkowany w 1983 roku powieścią ,,Kolor magii". Ostatnia powieść cyklu, ,,Pasterska korona", ukazała się w sierpniu 2015 roku, już po śmierci pisarza. Na świecie sprzedano ponad 100 milionów książek Pratchetta, przetłumaczono je na 43 języki.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2025-06-24
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 304
Tytuł oryginału: Equal Rites
Tym razem nie ma już Rincewinda (po szalonym tomie drugim zdążyłam już się z nim zżyć) ani charakternego Bagażu, ale jest Esk - i laska. I babcia - o, to chyba moja ulubiona postać!
Styl pisania tej książki bardzo różni się od poprzednich dwóch - zdecydowanie na plus. Fabuła płynie wartko, nie jest szarpana przez różne wtręty czy przeskoki między wieloma planami powieści. Tę część czyta się bardzo przyjemnie, nie ma mowy o brnięciu przez kartki - takie książki właśnie lubię najbardziej.
,, Równoumagicznienie" trzecia część Świata Dysku, ale jest to jedna z pierwszych książek gdzie autor ukazuje zalążki tego co pózniej będzie jego literackim symbolem, czyli miks humoru, ironii i refleksji będącej ukrytej pod kołderką z absurdu.
Fabuła opiera się na dość banalnym założeniu mianowicie: co się stanie, gdy magiczna moc -- przeznaczona zgodnie z tradycją wyłącznie dla mężczyzn -- przypadkiem trafi do... dziewczynki? Pomysł niby prosty i nieciekawy, jednak u Pratchetta nie ma czasu na nudę i nic nie jest takie, jak pozornie wygląda. Eks będąca córką kowala jest główną bohaterką powieści, bo to ona niespodziewanie zostaje ,,przyszłym czarodziejem". Isk wraz z pomocą Babci Weatherwax rozpoczyna swoją podróż pełną przygód.
Nie będzie to nic odkrywczego jeśli napiszę, że autor nie szczędzi żartów i ironii, jednak tutaj za pomocą ów zabiegów Pratchett atakuje trochę patriarchalne struktury i akademicki sztywniactwo, uosabiane przez Niewidoczny Uniwersytet. Właśnie za sprawą tych ,,ataków" autor stworzył opowieść o łamaniu ról, walce z uprzedzeniami i o tym, że prawdziwa moc nie zna granic płci.
W książce czuć, że autor nadal pracuje nad swoim stylem, który tak naprawdę jest dopiero przed kulminacyjnym rozkwitem. Jednak niezmiennie humor jest kąśliwy, pełen gier słownych i błyskotliwych odniesień do literatury. Pratchett dworuje sobie z Gandalfa, czy Merlina jak i z całej konwencji gatunki, jednak jest w tym tyle sympatii, że daje się wyczuć uwielbienie autora dla gatunku.
Pod płaszczykiem humoru, ta historia skrywa też przemyślenia o dojrzewaniu, odkrywaniu siebie i sile wewnętrznej, która nie ma płci. Niezmiennie podziwiam jak Pratchett przemyca ważne myśli w najzabawniejszych formach, a jednak pozostawiające swój niezmienny wydźwięk.
Rewelacyjna książka ze świetnie skonstruowanymi postaciami. Esk jest świetna ale babcia Weatherwax i jej teksty momentami rozkładały mnie na łopatki.
Powieść pełna jest sarkazmu i cynizmu. Mimo że akcja rozgrywa się w fikcyjnym świecie to jednak odniesienia są dość realne. Polecam. Świetna lektura na wieczór. Zwłaszcza, że można ją połknąć na raz.
W świecie przypominającym nasz, lecz będącym jego alternatywną wersją, wybucha epidemia, a wielka fala powoduje ogromne zniszczenia. Większość ludzi ginie...
,,Obyś żył w ciekawych czasach" - starożytna klątwa Kiedy kurierski albatros przybywa z żądaniem przysłania ,,Wielkiego Maga", Rincewind zostaje wezwany...
Przeczytane:2023-01-22,
"Równoumagicznienie" skupia się na małej Esk, która jest pierwszą na świecie kobietą-magiem. Oddana pod opiekę babci Weatherwax, rozrabia ile wlezie, ale też uczy się wielu zaskakujących rzeczy i odwiedza zupełnie nieznane jej miejsca.
Chociaż podobała mi się magia pokazana w tej książce, a babcia Weatherwax jest jedyna w swoim rodzaju, to jednak lektura trochę mi się dłużyła. Humor oscyluje wokół płci i ich ról społecznych, żarty są faktycznie udane, ale sama fabuła raczej szybko wyparuje mi z pamięci.
Polecam fanom autora, którzy mają już kilka innych jego książek za sobą.