Okładka książki - Siedem kilogramów złota

Siedem kilogramów złota


Ocena: 5 (3 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Siedem kilogramów złota to Skarb Michałkowski, który odkryto pod koniec XIX wieku na ówczesnych Kresach. Odnaleziono wtedy ozdoby ze złota sprzed półtora tysiąca lat. Kolekcja trafiła do muzeum hrabiego Dzieduszyckiego we Lwowie. W czasie wojny zaginęła wywieziona przez sowieckie służby.
Oksana, absolwentka historii z Kijowa, obecnie pracująca w ministerstwie kultury Ukrainy, trafia na ślad tego skarbu. Jednak nie może prowadzić normalnych poszukiwań. Polują na nią ludzie sprzyjający Rosji. Dziewczyna z nimi zadarła, bo próbowała odzyskać dzieła sztuki zagrabione przez Związek Radziecki po wojnie. Prawdopodobnie odpowiedzialnym za zaginięcie kolekcji był oficer, który grabił polskie eksponaty z lwowskich muzeów, kiedy Armia Czerwona zajęła to miasto w 1941 roku.
Do pomocy w odnalezieniu skarbu namawia swojego znajomego – Kubę, naukowca z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który specjalizuje się w historii Kresów. Dawne konflikty trzeba na razie odłożyć na bok. Również ten z kijowską mafią.

Informacje dodatkowe o Siedem kilogramów złota:

Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2025-12-02
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788397565623
Liczba stron: 403

więcej

Kup książkę Siedem kilogramów złota

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Siedem kilogramów złota - opinie o książce

Avatar użytkownika - AnnaBook
AnnaBook
Przeczytane:2026-01-23, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2026,

Zawsze z wielką chęcią sięgam po nieznane mi nazwiska. Ciekawią mnie pod względem samego pomysłu, tego czy będzie „świeży” czy jednak da się wyczuć wpływy „wielkich i znanych”. Uważam, że od czasu do czasu warto przewietrzyć swoją biblioteczkę. Zawsze zaistnieje wtedy szansa, że odkryje się kolejnego autora, na którego książki będzie warto czekać. Tym razem swoją powieścią  zdołał mnie zainteresować Artur Pacuła. Zacytowane na wstępie słowa z powieści idealnie oddają gęstą atmosferę, w jaką wrzuca nas autor. Właśnie dla takich emocji sięgam po nieznane mi nazwiska.

Oksana zaczęła pracę w Ministerstwie Kultury w Kijowie. Była zakochana w dziełach sztuki i wykonywała pracę z wielkim zaangażowaniem. Z czasem okazało się, że zbyt wielkim. Do jej zadań należało między innymi odnajdowanie zaginionych w czasie wojennych zawieruch zbiorów mających dużą wartość dla narodu ukraińskiego. Przypadkiem trafiła na ślad zaginionego Skarbu Michałkowskiego i zaczęła starania, by go odzyskać. Nie wszystkim się to spodobało. Tajemnicze, wysoko postawione osoby postarały się, żeby na dziewczynę padły ciężkie oskarżenia o oszustwa i kradzieże eksponatów. By dokonać jej aresztowania, postawiono na nogi całą policję, nie tylko kijowską. Dziewczyna musiała uciekać. Czy Oksana wraz z garstką wiernych przyjaciół zdoła się wybronić przed oskarżeniem? Kto postawił na niej krzyżyk i chce wyeliminować z gry? Gdzie jest ukryty Skarb Michałkowski?

Szukanie odpowiedzi na te pytania ułatwia sama konstrukcja powieści, która już na samym początku przyjemnie mnie zaskoczyła wartką akcją. Dynamiczne tempo podkręcały króciutkie, czasem i nawet kilkuakapitowe rozdziały. Dzięki nim przez fabułę się płynęło, a książkę czytało się lekko i z przyjemnością. Podobała mi się kreacja bohaterów, a przede wszystkim szczegółowy opis miejsc akcji: piękno i zabytki Kijowa, Lwowa czy Odessy. Niektóre miejsca aż chciałoby się zobaczyć na własne oczy, a nie tylko w wyobraźni. To zasługa plastycznego języka, dzięki któremu autor zapewnił czytelnikom wielowymiarową rozrywkę.

Artur Pacuła stworzył swoisty miks gatunkowy. Każdy znajdzie coś dla siebie: są i ciekawe, bardzo liczne historyczne odniesienia, są pościgi i brawurowe ucieczki, poszukiwania ukrytego skarbu rodem z filmów z serii Indiany Jonesa, subtelny wątek romansowy, a nawet i nienarzucający się kryminalny aspekt. To wszystko sprawia, że „Siedem kilogramów złota” czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem od samego początku aż do ostatniego zdania. Na plus zaliczam też styl autora. Jest prosty, ale nie prostacki, nie żongluje zapychaczami, wszystko ma swoje miejsce i kontekst, nawet można było się uśmiechnąć czytając inteligentnie dialogi naszpikowane ironicznym humorem. Jednak poza czystą rozrywką, lektura niesie ze sobą sporą dawkę wiedzy. Przede wszystkim można się było dowiedzieć o Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie, o Skarbie Michałowskim, który miał wielką wartość zarówno historyczną, jak i artystyczną. Zaginął lub został wywieziony do ZSRR w 1940 roku po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną. Co się z nim tak naprawdę stało? Może wcale nie zostało wywiezione tylko ktoś zdołał je ukryć i ochronić przed wywózką? Artur Pacuła w literacki sposób przedstawił jedną z alternatyw.  

„Siedem kilogramów złota” polecam każdemu, kto lubi zagłębić się w historycznych zawirowaniach, które są zgrabnie wplecione w fabułę oraz dynamiczną i podróżniczą akcję.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Poczytajzemna
Poczytajzemna
Przeczytane:2026-01-07, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,

Po „Siedem kilogramów złota” Artura Pacuły sięgnęłam z czystej ciekawości i to takiej, która od razu podpowiadała mi, że to może być dokładnie to, czego szukam. Zaintrygowało mnie już samo pomieszanie gatunków: historia, sensacja, przygoda, wątek kryminalny, a do tego emocje i napięcie. Dołóżmy do tego tytuł, który brzmi jak obietnica tajemnicy i konkretu, oraz okładkę, która momentalnie przyciągnęła mój wzrok. To właśnie one sprawiły, że przeczytałam opis, który mnie tylko utwierdził w przekonaniu, że ta książka ma potencjał wciągnąć mnie bez reszty.

I nie pomyliłam się.

Autor zabrał mnie w fascynującą podróż wokół zaginionego skarbu sprzed wieków, który nie jest tylko stertą złota, ale symbolem historii, pamięci i krzywd wyrządzonych w czasie wojny. Punkt wyjścia jest niezwykle ciekawy, bo chodzi o odnaleziony pod koniec XIX wieku skarb, który znika w zawierusze wojennej i do dziś pozostaje zagadką. A kiedy do gry wchodzi Oksana, młoda historyczka z Ukrainy, robi się naprawdę niebezpiecznie. Jej determinacja, by dotrzeć do prawdy, imponuje, ale też momentami zwyczajnie przeraża, bo im bliżej rozwiązania, tym więcej osób chce, żeby ta prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego.

Bardzo podobało mi się to, że historia nie stoi w miejscu. Akcja cały czas się przemieszcza, a ja razem z bohaterami podróżowałam między Polską a Ukrainą, odkrywając kolejne tropy, dokumenty, niedopowiedzenia. Do Oksany dołącza Kuba, naukowiec z Krakowa, specjalista od historii Kresów. Ich relacja została poprowadzona subtelnie, bez nachalności, ale z wyraźnym napięciem, które czuć między wierszami. Czy można komuś zaufać, kiedy stawką są nie tylko złoto i dzieła sztuki, ale też życie?

Jednym z najmocniejszych punktów książki są postacie drugoplanowe, są barwne, wyraziste, często z własnym kodeksem moralnym. Mamy ludzi skorumpowanych, gotowych sprzedać wszystko za wpływy i pieniądze, ale mamy też tych, którzy mimo strachu i wieku potrafią zachować się przyzwoicie. Szczególnie zapadły mi w pamięć bohaterki, które z pozoru nie pasują do sensacyjnej historii, a jednak odgrywają w niej bardzo ważną rolę. To właśnie takie detale sprawiają, że ta opowieść nabiera głębi.

Najciekawsze momenty? Te, w których historia zderza się z teraźniejszością, a czytelnik zaczyna się zastanawiać, ile z tamtych wojennych grabieży do dziś nie zostało rozliczonych. Kto tak naprawdę pociąga za sznurki? Komu zależy na tym, by skarb nigdy nie wrócił na swoje miejsce? I czy siedem kilogramów złota to tylko metal, czy może ciężar sumienia całych pokoleń?

Podczas lektury towarzyszyły mi bardzo różne emocje. c
Ciekawość brała górę, napięcie, momentami złość, towarzyszły mi bez przerwy, ale nie obyło się też bez wzruszenia i satysfakcji, gdy kolejne elementy układanki zaczynały do siebie pasować. Autor świetnie balansuje między lekką, dynamiczną narracją a trudnym, historycznym tłem, które daje do myślenia.

Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, że rozrywka idzie tu w parze z refleksją. To nie jest tylko sensacyjna pogoń za skarbem, ale opowieść o odpowiedzialności za historię, o odwadze w szukaniu prawdy i o tym, że przeszłość bardzo często upomina się o swoje.

Z czystym sumieniem polecam „Siedem kilogramów złota” wszystkim, którzy lubią książki z tajemnicą, historią w tle, wyrazistymi bohaterami i akcją, która nie pozwala się nudzić. Jeśli cenicie powieści, które wciągają, ale jednocześnie zostają w głowie na dłużej, to koniecznie po nią sięgnijcie. To była naprawdę satysfakcjonująca lektura.

Link do opinii
Avatar użytkownika - andrzejtrojanowski
andrzejtrojanowski
Przeczytane:2025-12-31, Ocena: 5, Przeczytałam,

Na powieść Artura Pacuły „Siedem kilogramów złota” trafiłem przypadkiem, za cichym podszeptem mojego czytelniczego anioła stróża. Taki żarcik noworoczny a na poważnie to mile zaskoczyła mnie różnorodnością gatunków literackich a co za tym idzie emocjami i zwrotami akcji przy tym. Historia nie jest mi obca więc z przyjemnością chłonąłem informacje na temat dzieł sztuki przywłaszczonych z Ukrainy przez Związek Radziecki. Akurat Skarb Michałkowski był dla mnie niewiadomą o tyle hrabia Dzieduszycki to już coś mi dzwoniło w uszach. Kawał pięknej kresowej historii, dzisiaj chyba niedocenianej, nie chcę napisać odchodzącej w zapomnienie, bo nie jestem historycznym fachowcem, ale tak to widzę. Jest wątek kryminalny, jak to Rosjanie z przekupnymi Ukraińcami „machloją” w dziełach sztuki, które powinny dawno wrócić na swoje miejsce. Jest gliniarz, który za karierę gotów jest się sprzedać. Dla równowagi jest stary gliniarz, który ma swój kodeks honorowy, jest po prostu uczciwym człowiekiem. Są dwie starsze panie, które, chyba do końca nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa, pomagając bohaterce a przy tym i swojemu krajowi. Pani profesor, która podobnie jak wyżej starsze panie rzuca się w wir pomocy. Pomocy Oksanie. Młodej dziewczynie, która nie bacząc na niebezpieczeństwo czyhające z całego aparatu śledczego Ukrainy usiłuje dociec prawdy co się stało ze Skarbem Michałkowskim, tytułowymi siedmioma kilogramami złota. A łączy to człowiek o trzech nazwiskach. A i jeszcze bandzior, który na co dzień …, mógł zabić a strzelił w kolano, ale tu pomaga ryzykując, chyba też ze swoim kodeksem honorowym. No i oczywiście miłość. Bo przecież kto może pomóc Oksanie jak nie polski naukowiec z Krakowa, Jakub. Oczywiście wszyscy widzą, że tych dwoje lgnie do siebie tylko sami zainteresowani … Polski marchand. Jest solidna zagadka poparta historią jak i spora garść historycznych faktów. Ja już na przykład zapomniałem o roli Rumunii w czasie II wojny światowej. Pan Artur bardzo zgrabnie połączył wątki kryminalne z historycznymi, które wzmagają w bohaterach potrzebę odkrycia prawdy. Lekkie pióro i zabawne dialogi Autora powodowały, że momentami miałem wrażenie, że bohaterowie mają gdzieś niebezpieczeństwo rzucając się w wir przygody, gdzie liczy się tylko bezinteresowna pomoc drugiemu człowiekowi. A wątek miłosny, no cóż sami przeczytajcie …

Link do opinii
Inne książki autora
Gdzie jest dziewczyna z nutami?
Artur Pacuła0
Okładka ksiązki - Gdzie jest dziewczyna z nutami?

Powieść przygodowa dla dzieci i młodzieży. Kolejny tom przebojowej serii Artura Pacuły. Napięte żagle, jacht pędzący po falach i wiatr we włosach młodych...

Dobrowolski i diament imperialny
Artur Pacuła0
Okładka ksiązki - Dobrowolski i diament imperialny

POWIEŚĆ SENSACYJNA DLA MŁODZIEŻY DRUGI TOM PRZYGÓD KOSTKA DOBROWOLSKIEGO W cieniu otwartej właśnie Wieży Eiffela trwa Wystawa Powszechna. To tu, pomiędzy...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy