Siedem obrączek. Pradawna klątwa. I kobieta, która może ją złamać. Gdy Sonya MacTavish dziedziczy tajemniczą posiadłość na wybrzeżu Maine, nie spodziewa się, że stanie się częścią historii pełnej duchów, dawnych namiętności i niewyjaśnionych tragedii. Z czasem poznaje prawdę na temat siedmiu obrączek skrywających mroczną klątwę, która przez pokolenia niszczyła życie kolejnych kobiet. W miarę jak Sonya odkrywa sekrety przeszłości, zaczyna rozumieć, że tylko ona może przerwać krąg cierpienia. Pomaga jej Trey, mężczyzna, który z czasem stanie się dla niej kimś więcej niż tylko sprzymierzeńcem. Nora Roberts łączy w Siedmiu obrączkach romans, tajemnicę i elementy nadprzyrodzone w hipnotyzującą opowieść o miłości silniejszej niż czas.
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 656
Tytuł oryginału: The Seven Rings
Język oryginału: angielski
Grant Campbell, ceniony rysownik komiksów, jest zgorzkniałym samotnikiem. Celowo zamieszkał na odludziu w latarni morskiej, z dala od świata i ludzi. Nic...
Na kilka cudownych tygodni Jej Książęca Wysokość Camila de Cordina przecierzgnęła się w zwykłą Camillę MacGee i zaszyła w leśnej chacie należącej do ponurego...
Przeczytane:2026-07-20, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
Sonya MacTavish wie, że ciąży na niej wielka odpowiedzialność. W dziedziczonym przez nią domu jest masa duchów, która utknęły w nim przez dawną klątwę rzuconą przez czarownicę. I wszystko wskazuje, ze wkrótce będzie musiała się z nią zmierzyć. By wygrać będzie musiała poznać sekrety odziedziczonego domu i siedmiu panien młodych, które w nim umarły. Pomoc w tym przedsięwzięciu deklarują jej przyjaciółka Cleo, jej ukochany Trey oraz kuzyn.
Szczerze polubiłam cykl Zaginione narzeczone a pierwszy tom tego cyklu zrobił na mnie spore wrażenie. Ta część była dla mnie powiewem świeżości na mapie propozycji wydawniczych. Naprawdę świetnie się przy niej bawiłam. Druga część również sprawiła, że z wypiekami a twarzy śledziłam losy Sonyi i jej bliskich. A trzecia cześć? Była dobra, ale nie mogę powiedzieć bym czytała ją z zapartym tłem. Czyżby autorce zabrakło pomysłu na tę część? Nie wiem, ale mam wrażenie, że rozwiązanie sekretów klątwy zeszło na dalszy plan. A co było na pierwszym? Gotowanie. Picie alkoholu. Rozmowy o gadkach-szmatkach. Praca. Wypuszczanie zwierząt na zewnętrz. Naprawdę. W pewnym momencie było to naprawdę nudne. Ileż można? Tymi zabiegami autorka kompletnie zabiła klimat z dwóch poprzednich tomów. Tutaj nie dało się poczuć dreszczyku emocji spowodowanej obecnością wiedźmy. Owszem miała ona kilka fajnych scen, ale ich potencjał był kompletnie tłamszony przez sceny opisujące zwykły dzień bohaterów i powtarzające się do znudzenia czynności. Nie. Nie tego szukałam w tym cyklu. Tutaj szukałam tajemnicy. A tutaj w dziewięćdziesięciu procentach dostałam opis zwykłego dnia z życia bohaterów.
Siedem obrączek nie jest złą lekturą. Tutaj raczej problemem jest fakt, że jej autorka za bardzo skupiła się na ilości stron a nie jakości fabuły. Jednak było w niej sporo momentów, które bezapelacyjnie przyciągały uwagę. Były pełne intensywnych emocji. I to sprawiło, że cieszę się, że sięgnęłam po tę część.