Okładka książki - Siedem sióstr

Siedem sióstr

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2017-03-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 978-83-7985-943-6
Liczba stron: 544
Tytuł oryginału: The seven sisters
Tłumaczenie: Marzenna Rączkowska, Maria Pstrągowska
Dodał/a książkę: czytam

Ocena: 5.33 (6 głosów)

Na wieść o śmierci bajecznie bogatego i otoczonego aurą tajemniczości ojca, Maia D'Aplièse i jej pięć sióstr, wszystkie adoptowane przez Pa Salta jako małe dziewczynki, spotykają się w domu, w którym spędzały dzieciństwo. „Atlantis” – to wspaniały zamek położony nad brzegiem Jeziora Genewskiego. Każda z dziewcząt otrzymuje wskazówkę, która pozwoli jej odkryć istotę dziedzictwa otrzymanego w spadku po ukochanym ojcu. Maię tropy wiodą do zrujnowanej willi w Rio de Janeiro, gdzie poznaje historię swojej przodkini z czasów Belle Epoque, pełnej pasji Izabeli Bonifacio. Elementy zagadkowej układanki zaczynają powoli układać się w całość.

„Siedem sióstr” to porywająca epicka opowieść o miłości i stracie ̶ pierwsza z wyjątkowej serii siedmiu książek, osnutych wokół mitu o konstelacji Siedmiu Sióstr (Plejad, córek Atlasa i małżonek bogów, które żyły chwalebnie, a po śmierci, z woli Zeusa, trafiły na nieboskłon – zgodnie z greckimi wierzeniami ich pojawienie się zapowiada wiosnę). W każdej z książek Lucinda Riley prezentuje całkowicie niezwykły i wyjątkowy talent do snucia opowieści. W każdej powieści uchyla rąbka tajemnicy, zdradzając kim był Pa Salt, dlaczego jego ciało w pośpiechu pochowano w morzu, co łączy jego adoptowane córki, a wreszcie: co stało się z siódmą siostrą.

Kup książkę Siedem sióstr

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Opinie o książce - Siedem sióstr

Avatar użytkownika - Alex9
Alex9
Przeczytane:2017-03-30, Przeczytałam,
Czy nasze życie jest wynikiem tylko i wyłącznie naszych decyzji? W końcu nie egzystujemy z dala od innych ludzi i, chcąc lub nie, wpływają oni na nas i nasze wybory, chociaż to my powinniśmy móc powiedzieć ostatnie słowo. Trzeba pamiętać również, że czasem podjęte decyzje mogą dotknąć kogoś bardziej niż tego pragnęliśmy lub braliśmy pod uwagę. Niekiedy odkrywając tajemnice z przeszłości zaczynamy lepiej rozumieć samych siebie oraz zaczynamy inaczej patrzeć na świat i przede wszystkich na bliskich. Jednak nie tak łatwo dotrzeć do tego co pogrzebano, ale wytrwałość prędzej czy później przyniesie wyniki, bywa, że bardzo niespodziewane.Na śmierć ukochanego ojca nie można się przygotować, ale ta myśl wcale nie pomaga Mai w ukojeniu bólu. Pa Salt był dla niej i pięciu jej sióstr kimś kto wniósł do ich życia światło i szczęście oraz przede wszystkim dał im rodzinne ciepło. Teraz pozostały same, mogą na siebie liczyć, lecz jak się okazuje wiele o sobie jeszcze nie wiedzą. Każda z nich została adoptowana w niemowlęctwie, zawsze o tym wiedziały, jednak nie czuły potrzeby by odnaleźć swoje korzenie. Jednak wraz z odejściem Pa Salta coś się zmieniło w ich życiu. Być może nadszedł czas na odszukanie nieznanych krewnych? Maja otrzymuje niezwykły list i coś co wraz z nim wiedzie ją do odległego Rio de Janeiro. Cóż kryło się w zapisanych słowach ojca, że decyduje się podróż do miejsca dla ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - nureczka
nureczka
Przeczytane:2017-04-03, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Zdanie rozpoczynające tekst jest niezwykle ważne. Jest niczym pierwsze wrażenie podczas zawierania nowej znajomości. Często decyduje o tym, czy ktoś zada sobie trud przeczytania zdania drugiego, a potem trzeciego. I kolejnych.

Ok. Udało mi się dotrzeć do miejsca, którego z pewnością nie można nazwać nie tylko pierwszym zdaniem, ale nawet pierwszym akapitem. Mogę więc już spokojnie napisać tego koszmarka. Książka autorstwa Lucindy Riley „Siedem sióstr” to pierwsza część siedmiotomowego cyklu „Siedem sióstr”. Ufff… Mam to już za sobą. A teraz do rzeczy.

Cykl ten, to saga opowiadająca o losach sióstr poszukujących swych korzeni. Wbrew tytułowi, sióstr jest tak naprawdę sześć, a do tego nie są właściwie siostrami. To dziewczynki pochodzące z różnych stron świata, które przygarnął i adoptował tajemniczy milioner – Pa Salt. Okoliczności jego nagłej, owianej mrokiem tajemnicy śmierci są osią łączącą poszczególne części cyklu. Wątek ten potraktowano jednak (przynajmniej w pierwszym tomie) nieco po macoszemu. Ot, kilkanaście stron na początku i kilka stron na końcu. Jest on niczym kolorowa fuga łączącą ozdobne kafelki – pełni głównie funkcję dekoracyjną, ale jak na razie za wiele nie wnosi. A szkoda, bo zagadka Pa Sala bardzo mnie zaintrygowała. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych tomach dowiemy się czegoś więcej. Cóż, w końcu mamy do czynienia z sagą, a saga, z definicji, powinna być długa. Albo bardzo długa. Przed nami jeszcze sporo czytania, pewnie i dla Pa Salta znajdzie się w końcu miejsce.

Saga rodzinna to bardzo pojemny termin. Może się pod nim kryć wszystko: powieść obyczajowa, historyczna, społeczna, a nawet kryminalna. Dlatego też biorąc do ręki „Siedem sióstr” nie wiedziałam na dobrą sprawę, z czym mam do czynienia. Teraz, gdy lekturę mam już za sobą mogę z całą pewnością stwierdzić, że chodzi o romans. A właściwie dwa romanse w jednym, bo akcja toczy się w dwóch płaszczyznach czasowych. Wraz z losami Mai – najstarszej z siedmiu sióstr, śledzimy równolegle historię jej prababki Izabeli.

Gdy piszę, że książka jest romansem, nie jest to zarzut, a jedynie stwierdzenie faktu. Od dawna bronię romansu, konsekwentnie walczę z pogardliwym traktowaniem tego gatunku i pracowicie dowodzę, że romans, jak każda inna książka – sensacyjna, obyczajowa, fantastyczna, kryminalna – może być albo dobra albo zła. Wszystko zależy od pomysłu oraz warsztatu i  talentu pisarza.

Czy „Siedem sióstr” to romans dobry? Powieść Lucindy Riley to z pewnością książka nie dla każdego. Jest to pozycja bardzo klasyczna, przypadnie więc do gustu tym, którzy akceptują reguły i ograniczenia rządzące gatunkiem. Co się za tym, dość  ogólnym, stwierdzeniem kryje?

Po pierwsze, specyficzne podejście do opisywanych wydarzeń i emocji. Emocje mają być pozytywne Nawet gdy dzieje się coś smutnego czy wręcz tragicznego. Jak to możliwe? Już śpieszę z wyjaśnieniami. Wyobraźcie sobie film, bardzo smutny film, w którym umiera nasza ulubiona bohaterka. Jeśli po wyjściu z kina skomentujemy „jakaż smutna/tragiczna/dołująca była jej śmierć!” znaczy to, że oglądaliśmy dramat. Jeśli jednak, ze łzą w oku wychlipiemy „jakżeż pięknie ona umierała!” to znaczy, że trafiliśmy na melodramat. Łapiecie różnicę?  Tak właśnie jest w „Siedmiu siostrach”. Choć wiele opisanych wydarzeń jest (teoretycznie) smutne, to przedstawiono je tak, że na myśl nasuwa się raczej określenie „rzewne” niż „tragiczne”.  Jakby bohaterowie poruszali się w świecie utkanym z waty cukrowej – wszystko wokół ma słodkawy smak. Nawet cierpienie.

Po drugie, prostota i przewidywalność. Romans nie jest od tego żeby zadziwiać niespotykanymi pomysłami, bo od tego mamy fantastykę. Romans nie jest od tego żeby trzymać w napięciu ani  zaskakiwać nagłymi zwrotami akcji, bo od tego mamy sensację. Romans nie jest od tego by dostarczać nam wyrafinowanych zagadek, bo od tego mamy kryminał. Romans ma wzruszać. Kropka. Jeśli masz dość pogoni, ucieczek, strzelanin i intryg, jeśli masz ochotę na odrobinę nieco staromodnych nostalgicznych wzruszeń, to „Siedem sióstr” jest dla ciebie.

Piękny romans potrzebuje pięknej oprawy niczym obraz ramy. Autorka zadbała więc o to, by akcja toczyła się w ciekawych, malowniczych i przemawiających do wyobraźni miejscach. Zabiera nas do tchnącej spokojem Szwajcarii, egzotycznej Brazylii i tętniącego życiem, XIX wiecznego Paryża. Odbywając wraz z Lucindą Riley podróż w czasie i przestrzeni nie tylko poznajemy losy stworzonych przez nią bohaterów lecz także stajemy się świadkami jednego z najbardziej fascynujących przedsięwzięć artystycznych – tworzenia posągu Cristo, czyli słynnej, górującej nad Rio  de Janeiro figury Chrystusa Odkupiciela.

Gdybym miała wskazać jedną, wyraźną wadę książki, bez wahania wybrałabym język. Jest to język co prawda poprawny, ale w bardzo specyficzny, szkolny sposób. Owszem, nie znajdziemy tam ani rażących błędów gramatycznych czy stylistycznych, ani tym bardziej ortograficznych. Zadania są okrągłe, wypolerowane, ale takie jakieś… nijakie. Jest to język jakim posługuje się na maturze pracowita prymuska, która brak polotu nadrabia pracowitością i dokładnością. O ile jeszcze w komentarzu odautorskim taki styl jakoś się broni, o tyle w dialogach jest naprawdę ciężkostrawny. Żadnego zróżnicowania językowego, żadnych emocji, jakby bohaterowie odczytywali swe kwestie z kartki.

W pierwszym odruchu chciałam skrytykować tłumaczki, ale coś mnie tknęło i zerknęłam do oryginału, a właściwie tylko do drobnego fragmentu udostępnionego bezpłatnie w formie „przynęty”. Wygląda na to (o ile mogę osądzać na podstawie niewielkiego urywka tekstu), że praca  translatorska została wykonana poprawnie. Po prostu autorka ma taki styl.

Dodam jeszcze, że choć mamy do czynienia z książką otwierającą cykl, to jest ona w zasadzie zamkniętą całością. Jeśli ktoś waha się – czytać czy nie czytać, uważam, że może zaryzykować. Jeżeli powieść nie go porwie, może spokojnie zakończyć przygodę po pierwszym tomie. A jeśli historia zainteresuje go, to cóż – nie pozostanie nic innego jak cierpliwie czekać na kolejne tomy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiulek17
kasiulek17
Przeczytane:2017-05-07, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,
Sięgnęłam pamięcią wstecz, aby sprawdzić, czy miałam okazję zapoznać się już wcześniej z twórczością Lucindy Riley. Jak się okazało, autorka nie zawitała jeszcze do mojej biblioteczki, co po lekturze Siedmiu sióstr z serii o tej samej nazwie, postanowiłam zmienić i rozpoczęłam się rozglądanie za innymi powieściami autorki. Siedem sióstr to książka specyficzna, książka, która wciąga już od pierwszych stron i po zakończeniu lektury pozostawia niedosyt, że to już koniec. Na szczęście kolejna część cyklu już jest. Pierwszy tom serii, to zapowiedź tego co będzie się działo w kolejnych tomach. Autorka wprowadza nas w dość zagmatwaną historię siedmiu kobiet, przybranych córek Pa Salta. Pa Salt, właściciel zamku nad Jeziorem Genewskim, w przeciągu kilku lat adoptuje sześć różnych dziewczynek z różnych stron świata. Każdej z nich nadaje nowe imiona mitycznych Plejad. Jako samotny mężczyzna stworzył im bardzo dobre warunki do życia, możliwość rozwoju, spełniania marzeń, jednak nigdy nie wyjawił im tajemnicy, dlaczego podjął się tak trudnego zadania, wychowania sześciu dziewczynek. Jego pasją było obserwowanie gwiazd, a szczególnie gwiezdnej gromady - Siedmiu sióstr. Pierwsza część to historia Mai, którą poznajemy w momencie, gdy dowiaduje się ona o śmierci ukochanego ojca. Wiadomość ta powoduje, że wszystkie kobiety wracają do rodzinnego domu z różnych zakątków świata, w których aktualnie przebywają. Jego ostatnią wolą było, aby wszystkie spotkały się w zamku Atlantis i przeczytały list, który dla każdej z nich napisał. W listach tych ujawnia wskazówki, które pozwolą im odnaleźć własne korzenie. Tym oto sposobem Maja dowiaduje się, że pochodzi z Brazylii i poznaje historię Izabeli Aires Cabral. Gdy zaczęłam czytać tę książkę, nie wiem dlaczego pierwsze moje skojarzenie, to powrót do cyklu Blask Corredo, które o dziwo niczym fabularnie nie przypomina Siedmiu sióstr, a przypomniało mi, że chyba jeszcze dwie części tej serii przede mną czekają na półce. Cykl Siedem Sióstr zapowiada się naprawdę dobrze. To sześć kolejnych części powiązanych ze sobą, a każda opisującą tak naprawdę inną bohaterkę. Mam nadzieję, że autorce nie zabraknie pomysłów na kolejne historie, bo od wydarzeń jakie były powiązane z Mają nie mogłam się oderwać. Z jednej strony mnóstwo fantastycznych wydarzeń, które jednak z fantastyką jako taką nie mają nic wspólnego. Pióro autorki jest lekkie i przyjemne. Pozytywem jest to, że jeśli nawet są dłuższe opisy, to nigdy one nie nudziły, za to wnosiły wiele do historii, pozwalały zrozumieć postępowanie bohaterki. Siedem Sióstr to wielowątkowa powieść, rozrzucona pomiędzy kontynentami, na różnych płaszczyznach wiekowych. Pobyt Mai w Brazylii przeplatany jest z historią jej prababki z 1928 roku. Uwielbiam w powieściach takie zabiegi. Jest za to wielka tajemnica, która pewnie się ujawni dopiero w ostatniej części. Czego dotyczy owa tajemnica? Chodzi mianowicie o to, że Pa Salt adoptował sześć dziewczynek, a jego ulubiona gwiezdna gromada to Siedem Sióstr. Czy dane nam będzie rozwikłać tę zagadkę? To się okaże za jakiś czas. Polecam serdecznie powieść autorki, a mi pozostało czekać na kolejną część.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiatuszek
kasiatuszek
Przeczytane:2017-04-05, Ocena: 6, Przeczytałam,
Książka "Siedem Sióstr" zwróciła moją uwagę, gdy swego czasu przeglądałam zapowiedzi wydawnictwa. Niezwykle zaintrygował mnie opis tejże powieści, który sprawił, że zapragnęłam poznać ukazaną w niej historię. Tym razem również okładka przykuła mój wzrok, ale nie z powodu kolorystyki czy przepięknego obrazu, a raczej tajemnicy, jaką w sobie zawiera. Z drugiej jednak strony miałam lekkie obawy przed wyborem owej pozycji, bowiem po pierwsze przerażała mnie jej objętość, po drugie nachodziły mnie myśli typu: a jeśli będzie po prostu nudna bądź nieciekawa i zwyczajnie jej nie podołam? A po trzecie nigdy nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Lucindy Riley, zatem nie wiedziałam, czego tak naprawdę mogę się spodziewać. Postanowiłam jednak zaznajomić się z opiniami o jej poprzednich powieściach, okazało się, że każda z nich jest wysoko oceniana. To w pewnym stopniu przyczyniło się do tego, iż sięgnęłam po ową powieść. Ale nie ukrywam, że podjęcie ostatecznej decyzji o lekturze owej książki zajęło mi kilka dni, coś mnie do niej ciągnęło, niewidzialna siła, przeczucie... Trudno jest mi to sprecyzować. Po prostu to "coś" mi nakazało ją przeczytać i tym samym podpowiadało, że to będzie doskonała opowieść... Zapraszam na moją opinię. Lucinda Riley urodziła się w Irlandii. We wczesnej młodości pracowała jako aktorka filmowa, teatralna i telewizyjna, a w wieku 24 lat napisała swoją pierwszą powieść. Międzynarodową sławę przyniosła jej wydana w 2011 roku powieść "Dom orchidei", która została przetłumaczona na 34 języki i sprzedana w ponad 8 milionach egzemplarzy. Powieści autorstwa Lucindy - m.in. "Dziewczyna na klifie", "Tajemnice zamku" i "Róża północy" - wielokrotnie znajdowały się na szczytach list bestsellerów "New York Timesa" i "Sunday Timesa". Szczególne miejsce w twórczości Lucindy Riley zajmuje inspirowany mitem o Plejadach cykl "Siedem Sióstr", który otwiera książka pod tym samym tytułem. Zarówno ona, jak i druga powieść - "Siostra Burzy" - stały się europejskimi bestsellerami numer 1, a prawa do kilkusezonowego serialu kupuje hollywoodzka firma producencka. Lucinda mieszka z mężem i czwórką dzieci na wybrzeżu North Norfolk w Wielkiej Brytanii oraz w West Cork w Irlandii. Kiedy nie pisze, podróżuje lub opiekuje się dziećmi. Uwielbia też, z kieliszkiem wina w dłoni, czytać książki, których nie napisała. (źródło: książka "Siedem sióstr") Pa Salt to niesamowicie bogaty człowiek, właściciel zamku Atlantis zbudowanego pod koniec XVIII wieku, liczącego cztery piętra, położonego nad Jeziorem Genewskim oraz luksusowego jachtu i odrzutowca. Adoptował on sześć dziewczynek, którym nadał imiona mitycznych Plejad. Każda z sióstr jest zupełnie inna, każda pochodzi z innej części świata, każda ułożyła sobie życie z dala od Atlantis. Jedynie najstarsza z nich Maja postania pozostać w rodzinnym domu. Jednak pewnego dnia za namową ojca, decyduje się polecieć na kilka dni do Londynu w odwiedziny do swej przyjaciółki. Niestety w trakcie pobytu tam otrzymuje wiadomość o śmierci Pa Salta, który najprawdopodobniej przeczuwał, iż jego koniec zbliża się wielkimi krokami. Wszystko bardzo precyzyjnie zaplanował, zarówno swój pochówek, jak i przyszłość córek. Siostry zjeżdżają się zatem do Atlantis, a tam dowiadują się, że pogrzeb Pa Salta już się odbył (zgodnie z jego życzeniem). Ponadto otrzymują od prawnika ojca listy, a w nich wskazówki dotyczące ich pochodzenia. Maja postanawia podążyć ich tropem i odnaleźć swoje korzenie, dysponując jedynie współrzędnymi miejsca swych narodzin oraz odłamkiem kafelka z wygrawerowanymi na nim imionami... Wyrusza w podróż do Rio de Janeiro, gdzie brazylijski pisarz - Floriano, którego powieści tłumaczyła Maja, pomaga odkryć przeszłość jej rodziny... Docierają do pewnej posiadłości, zamieszkiwanej przez starszą i schorowaną kobietę oraz jej służącą, która dostrzega, a zarazem rozpoznaje na szyi Mai naszyjnik z kamieniem księżycowym. Maja stopniowo poznaje historię swojej prababci... Przyznaję, że jestem pod ogromnym wrażeniem owej powieści. Nie spodziewałam się, że ukazana w niej historia tak bardzo mnie pochłonie. Już po zaledwie kilku stronach w mojej głowie zrodziło się mnóstwo pytań, na które pragnęłam poznać odpowiedź, a mianowicie chciałam się dowiedzieć: Kim tak naprawdę był Pa Salt i czym dokładnie się zajmował? Dlaczego zaadoptował tylko sześć z tytułowych siedmiu sióstr? W jakich okolicznościach doszło do adopcji? Dlaczego przez całe życie nie związał się z żadną kobietą? Co ukrywał przed córkami? Dlaczego pozbawił kobiety możliwości pożegnania się z nim? Dlaczego nadał im imiona mitycznych Plejad? Dlaczego za życia nie wyjawił kobietom ich pochodzenia, tylko dopiero po swej śmierci ujawnił wskazówki, mające doprowadzić je do swych korzeni? Z jakiego zakątku świata pochodzi każda z sióstr? Z jakich rodzin się wywodzą i dlaczego zostały oddane do adopcji? Czym kierował się Pa Salt przy wyborze dziewczynek? Tych pytań o przeszłość Pa Salta, a także o przeszłość jego córek nasuwa się zbyt wiele, aby móc wszystkie wynotować (to zajęłoby mi chyba cały dzień). Z każdym kolejnym rozdziałem, z każdą kolejno przewracaną kartką pojawia się ich więcej i więcej. W pierwszym tomie bowiem poznajemy losy Mai, która wyrusza do Brazylii, nie tylko w celu odkrycia swych korzeni, ale również dlatego, aby uciec od pewnego człowieka, który nagle - po czternastu latach - prosi o spotkanie. Kim on jest? Co łączyło go z Mają i dlaczego wrócił? W Rio de Janeiro kobieta odnajduje swoją krewną, ale ta nie zamierza ani jej widzieć, ani tym bardziej podejmować z nią jakiejkolwiek rozmowy. Rodzą się następne pytanie: Dlaczego kobieta tak się zachowuje? Kim jest? Jakie skrywa tajemnice? Czego się obawia? W rozwikłaniu zagadki Mai pomaga Floriano - pisarz, a zarazem historyk, który stara się dopasować poszczególne elementy puzzli. Ponadto kobieta otrzymuje pakiet listów, które były pisane osiemdziesiąt lat temu i częściowo przedstawiały życie Izabeli (jak się okazało prababki Mai) - córki plantatora kawy, która na prośbę ojca zaręczyła się z mężczyzną, którego nie kochała. Ten pochodził z arystokratycznej rodziny, jego rodzice mieli ogromne wpływy w kraju. Po pewnym czasie Izabela za zgodą narzeczonego udała się w kilkumiesięczną podróż do Paryża ze swoją przyjaciółką i jej rodziną (jej ojciec projektował Pomnik Chrystusa Odkupiciela, pomagał mu paryski rzeźbiarz). Tam Izabela spotkała młodego i ambitnego rzeźbiarza - Laurenta, który wywarł na niej ogromne wrażenie. Jego poznanie na zawsze zmieniło jej życie... Co łączyło ją z Laurentem? Czy kobieta wróciła do Brazylii i narzeczonego? Co wydarzyło się w jej życiu? Czego doświadczyła i z czym musiała się zmierzyć? Jak potoczyły się dalsze losy Izabeli? Po raz pierwszy spotkałam się z tak tajemniczą, pełną tylu niewiadomych i jakże nieprzewidywalną historią. Kompletnie odpłynęłam i zatopiłam się w lekturze owej powieści, która mnie niesamowicie zachwyciła, oczarowała i urzekła pod dosłownie każdym względem. Fabuła jest niezwykle wciągająca, wręcz porywająca, wielowątkowa, klimatyczna i magiczna. Teraźniejszość (losy Mai) przeplata się z przeszłością (życie Izabeli). Autorka doskonale połączyła fikcję literacką z prawdziwymi wydarzeniami (lekko urozmaiconymi), a mam na myśli między innymi budowę jednego z cudów świata, jakim niewątpliwie jest trzydziestoośmiometrowa statua Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro. Przyznaję, że gdy tylko ten wątek pojawił się w powieści, zasiadłam do laptopa, ażeby uzyskać wiadomości na temat osób projektujących ów pomnik oraz upewnić się co do autentyczności pewnych faktów z tamtego okresu (czyli sprzed osiemdziesięciu laty). Okazało się, że przewijający się w opowieści Paul Landowski (nauczyciel Laurenta) rzeczywiście istniał. Był francuskim rzeźbiarzem polskiego pochodzenia. Ba! To on zaprojektował wspomniany pomnik. Nie ukrywam, że na tyle zostałam zaciekawiona, że wynotowywałam sobie co po niektóre zdarzenia, fakty, miejsca, a także dokładne dane bohaterów, a następnie korzystając z internetowej wyszukiwarki, próbowałam odnaleźć informacje na ich temat. Prawdę mówiąc udzielił mi się też brazylijski klimat, wyobrażałam sobie, że tańczę sambę, delektuję się smakiem Caipirinhy (drink), spaceruję po plaży, z daleka obserwuję fawele, a nawet jestem świadkiem etapów stawiania pomnika. Coś niesamowitego! Historia opowiedziana jest z perspektywy głównych bohaterek: Mai (narracja pierwszoosobowa) oraz Izabeli (narracja trzecioosobowa), co okazało się doskonałym zamysłem, gdyż dzięki temu możemy dokładnie poznać uczucia, przemyślenia, spostrzeżenia, doświadczenia, zachowania, wybory, podejmowane decyzje, marzenia i pasje obu kobiet. Najbardziej ujęła mnie opowieść Beli, dzięki której przeniosłam się w zupełnie inny, nieznany mi świat. To było dla mnie niebywałe przeżycie. Prawdę mówiąc, z jednej strony pragnęłam poznać jej dalsze losy, a tym samym zakończenie jej słodko-gorzkiej historii, a z drugiej strony specjalnie przedłużałam sobie lekturę fragmentów ukazujących jej życie, bowiem nie chciałam rozstawać się z ową opowieścią, w którą tak mocno się zagłębiłam, a ponadto nie chciałam zwyczajnie wracać z niezwykłej podróży, w którą bez wątpienia zostałam zabrana. Ja naprawdę nieustannie miałam wrażenie, że realnie uczestniczę w jej życiu, czułam jej ból, tęsknotę, targające nią emocje, chwile zwątpienia, niepewność, lęk, obawy, wzbierające w niej pożądanie na widok Laurenta (swoją drogą chemia między nimi była tak intensywnie odczuwalna, że moim niezbędnikiem okazał się wachlarz, do ostudzenia emocji). W powieści przewija się mnóstwo postaci drugoplanowych, ale kompletnie mi to nie przeszkadzało i w ogóle nie sprawiało trudności w orientowaniu się, kto jest kim i kogo z kim i jakie łączą relacje. Kreacja bohaterów jest po prostu znakomita. Wszyscy zostali bardzo dobrze wykreowani, ukazano ich zalety, wady, słabości, atuty, porażki, sukcesy. Niektórych z nich od początku obdarzyłam ogromną sympatią, a wobec zachowań innych wykazywałam niezrozumienie, niechęć, gniew oraz współczucie. Powieść napisana jest pięknym, bogatym, zrozumiałym językiem. Dialogi są sensowne, przemyślane, wartościowe, szczegółowo dopracowane. Opisy poszczególnych miejsc, dzielnic, uliczek, krajobrazów są bardzo plastyczne i stanowią urozmaicenie powieści. W trakcie lektury nie odnotowałam żadnych zbędnych i nużących momentów. Podsumowując, "Siedem Sióstr" to opowieść o odkrywaniu przeszłości oraz prawdy o swoim pochodzeniu, o wewnętrznej przemianie, wybaczaniu, poświęceniu, rezygnacji z marzeń, o miłości, przyjaźni, sztuce, kulturze, nadziei oraz śmierci. To porywająca, wzruszająca, a przede wszystkim nastrojowa, ujmująca i pełna tajemnic powieść łącząca wątki obyczajowy, romantyczny oraz historyczny. To niezwykła saga rodzinna, którą zdecydowanie warto poznać. Z niecierpliwością zatem będę wyczekiwać drugiego tomu serii "Siedem Sióstr" - mam nadzieje, że niebawem pojawi się na polskim rynku wydawniczym. Gorąco polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - Aleksji
Aleksji
Przeczytane:2017-03-30, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
www.stanzaczytany.pl Myślałam, że będzie to zwykła obyczajówka, która pokaże nam interesującą historię rodziny. Myślałam, że to powieść dla młodzieży - coś na kształt Akademii Pana Kleksa (naprawdę - taka myśl przebiegła mi po głowie). Myślałam nawet, że może i będzie coś o magii, wnioskując po magicznie cudownej okładce książki. Jeśli jeszcze mnie nie poznaliście, przypominam Wam, że zazwyczaj nie czytam opisów - lubię być zaskakiwana. Lubię, kiedy sama poznaję historię, nie będąc na nic przygotowana. Ciężko jest więc wybrać powieść, która ,,w ciemno" mi się spodoba. Zaryzykowałam... Czy to się opłaciło? Pierwsze pytanie: w tytule jest siedem sióstr. A wiecie, że w powieści jest ich tylko sześć? Tak, sześć. To pierwsza interesująca namiastka historii, która mnie zainteresowała. Ojciec, a właściwie mężczyzna, który adoptował dzieci, przyprowadził do swojego domu sześć dziewczynek. Już od początku wiemy, że nawet wybierając im imiona, kierował się najjaśniejszymi gwiazdami w gwiazdozbiorze Byka - nazywane Plejadami, a inaczej Siedmioma Siostrami. Kiedy siostry czekały na przyjazd siódmej siostry, ojciec powiedział im, że niestety jej nie znalazł. To właśnie ten fragment zainteresował mnie, bo w końcu coś musiało być na rzeczy, prawda? Dlaczego nie mógł wybrać pierwszego lepszego dziecka i nazwać kolejną dziewczynkę następną - a zarazem ostatnią - nazwą gwiazdy? Czym się kierował, wybierając swoje dzieci? Dlaczego tak bardzo interesował się Plejadami? Jaki związek mają dziewczynki z jego historią? I przede wszystkim... Kim był ich ojciec? Dużo pytań, prawda? A zapewniam Was, że te pytania napłynęły po pierwszych stronach powieści. Czytając dalej, mogłabym ze swoich pytań stworzyć swój osobisty gwiazdozbiór. Brnęłam w historię, która do końca mnie pochłonęła. Poznajemy Maię - jedną z sióstr, które Pa Salta adoptował i przygarnął do swojej bajecznej rodziny. Po śmierci ojca, Maia otrzymała skrawek swojego poprzedniego życia - wskazówki na to, kim była przed adopcją. Sprawa wyglądała na prostą - ona wyjedzie, zwiedzi miasto, zobaczy swój stary dom, a może i nawet pozna swoją rodzinę. Nikt jednak nie domyśla się, że jej historia jest bardziej obszerna, niż można byłoby przypuszczać. Trop ciągnie za kolejnym tropem i nie tylko poznajemy jej przeszłość - jej dzieciństwo, ale również cofamy się do dziejów jej prababki. Co można znaleźć w tym fascynującego? Czytam każdą książkę, którą upoluję. Nie liczy się dla mnie gatunek, tylko przekaz, jaki za sobą niesie. Niemniej jednak... Nigdy nie przypadła mi do gustu powieść historyczna. Nie lubię, kiedy bohaterowie cofają się w czasie, a razem z nimi ja. Lubię teraźniejszość. Jednak... Tutaj, chociaż wracamy do drugiej dekady XX wieku, nie odczułam żadnego ,,dyskomfortu". Co najważniejsze, poczułam się, jakbym faktycznie tam była. Autorka umiejętnie przeplatała fikcję literacką z prawdziwymi wydarzeniami - chociażby budowa słynnego pomnika Cristo w Rio de Janeiro. W historii jej prababki pojawiają się nazwiska, na przykładzie podaję: Landowskiego, francuskiego rzeźbiarza polskiego pochodzenia, który był twórcą jednego z nowych siedmiu cudów świata. Dzięki takiej mieszaninie miałam wrażenie, że czytam pamiętnik obcej, a zarazem bliskiej mi osoby. Straciłam czytelniczy grunt pod nogami. Słowa dosłownie wciągnęły mnie do powieści. Podczas czytania książki siedziałam z włączonym Internetem i przeglądałam co jakiś czas wyszukiwarkę, aby zobaczyć, czy kolejna ciekawostka naprawdę wydarzyła się w naszym realnym świecie. I chociaż niejednokrotnie zostałam oszukiwana przez autorkę, bo ubarwiała rzeczywistość, to jestem jej wdzięczna za to, co zrobiła z moim umysłem. Choć nie mam ulubionego gustu muzycznego, tak samo jak i czytelniczego, od chwili, kiedy skończyłam czytać książkę, wciąż puszczam muzykę klasyczną. Jednak gdy to robię, przypomina mi się piękna historia, która wzrusza i pozostawia niedosyt. To jedna z tych powieści, po których czytelnik ubolewa nad faktem, iż nie może wejść do książki i na własnej skórze poczuć chociażby powietrzpowietrze, którym oddychają bohaterowie. Chociaż klasyfikuję ,,Siedem sióstr" do tych bardziej lekkich powieści, czuję ciężar jej wartości. To piękna historia, którą będę wspominać czule i z radością będę do niej wracać, gdy tylko moje serce wróci na swoje miejsce. ,,Siedem sióstr" to piękna powieść, która nie tylko zabawia czytelnika, ale i wnosi coś magicznego do serca. Jest to pierwsza z siedmiu części serii (sześć z nich opowiada o innej siostrze) i aż nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejną powieść autorstwa Lucindy Riley. Już sama okładka zabrała mnie w inny czytelniczy wymiar, jednak historia... Ach. Nawet po kilku dniach po przeczytaniu jestem wciąż tak samo zauroczona powieścią, co wcześniej. To właśnie z tego powodu daję jej maksymalną ocenę.
Link do opinii
Podobno to pierwszy z siedmiu tomów. Mam nadzieję, że pozostałe też będą tak dobre, a może nieco lepsze. Początek trochę mnie rozczarował, dziwna historia, nie do końca zrozumiała, może kolejne tomy wyjaśnią więcej. Później akcja się rozkręca i jest coraz lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o historię sprzed lat. Wątek współczesny trochę naiwny i ckliwy, ale wybaczam, bo lubię autorkę :) Sporo miejsca autorka poświęca sztuce, zwłaszcza rzeźbie, ale są też odniesienia do muzyki, malarstwa, głownie mamy tu do czynienia z francuską sztuką początku XX wieku, pojawia się Picasso, Cezanne, Ravel, Monet - autorka świetnie oddaje realia Paryża lat dwudziestych. Próbuje też odpowiedzieć na pytanie, czy artysta jest bardziej wrażliwy niż zwykły zjadacz chleba. Piękna historia, polecam!
Link do opinii
Avatar użytkownika - millawia
millawia
Przeczytane:2017-03-27, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017, Mam,
Powieść ,,Siedem sióstr" autorstwa Lucindy Riley jest cudowną, wielowątkową historią otwierającą cykl siedmiu książek mających stanowić barwną sagę rodzinną. Choć nie ma w tym utworze magicznych wątków, podczas lektury nie sposób pozbyć się wrażenia, że magia i baśniowość są integralnymi elementami wykreowanej przez pisarkę opowieści. Utwór zaczyna się rzeczywiście niczym prawdziwa baśń. Umiera tajemniczy milioner, przybrany ojciec szóstki kobiet pochodzących z najróżniejszych zakątków świata, obdarzonych imionami Plejad. Jako pierwsza o śmierci ukochanego taty dowiaduje się najstarsza z przysposobionej szóstki - przebywająca na wakacjach w Londynie Maja. Bohaterka czym prędzej powraca do Atlantis - zameczku położonego na odosobnionym półwyspie Jeziora Genewskiego, gdzie jako jedyna z sióstr mieszkała na stałe z ojcem. Na miejscu czeka ją trudne zadanie poinformowania przybranego rodzeństwa o śmierci Pa Salta. Od razu da się wyczuć, że śmierć milionera otacza tajemnica. Mężczyzna niedługo przed zawałem odesłał swą najstarszą latorośl z wyspy i pozostawił instrukcje, by jego ciało pochować w odmętach oceanu bez żadnej asysty ze strony przybranych córek. Prawnik Pa Salta ma dla każdej z dziewcząt listy, które mogą zmienić ich życie. W ogrodzie pojawia się strefa armilarna, na obręczach której wyryto imiona siódemki dziewcząt. Każda z sześciu obręczy zawiera indywidualne rady dla sióstr oraz współrzędne miejsc mających związek z początkiem ich życia. Siódma obręcz z wyrytym imieniem ostatniej z Plejad (Merope) stanowi zagadkę zarówno dla córek Pa Salta, jak i dla czytelnika. Liczba planowych tomów cyklu ,,Siedem sióstr" dobitnie wskazuje, że w ostatniej części możemy spodziewać się wyjaśnienia zagadki nieistniejącej/zaginionej/ nie odnalezionej przez Pa Salta siostry. Powróćmy jednak do Mai, bo to w końcu jej poświęciła Lucinda Riley pierwszy tom serii. Kobieta kierowana wskazówkami pozostawionymi przez ojca trafia do Rio de Janeiro, gdzie odkrywa fascynującą, słodko-gorzką historię swej prababki żyjącej w czasach, kiedy powstawała monumentalna figura Chrystusa Odkupiciela. Teraźniejszość Mai przeplata się z historią życia Izabeli Bonifacio. ,,Siedem sióstr" to tajemnicza, nastrojowa powieść, w której wątki romantyczne i obyczajowe elegancko łączą się z wątkami historycznymi. Intrygująca fabuła przesycona tajemnicami wciąga i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom opowieści o córkach Pa Salta. Z niecierpliwością będę oczekiwała premiery kolejnych części cyklu, a w międzyczasie sięgnę zapewne po inne tytuły autorstwa Lucindy Riley. Jeżeli poszukujecie ciekawych i niebanalnych sag rodzinnych, ,,Siedem sióstr" jest dla Was idealną propozycją.
Link do opinii
Inne książki autora
Siostra burzy
Lucinda Riley0
Okładka ksiązki - Siostra burzy

Ally D'Aplièse przygotowuje się właśnie do udziału w jednym z najbardziej niebezpiecznych wyścigów jachtów na świecie, gdy otrzymuje wstrząsającą...

Dziewczyna na klifie
Lucinda Riley 0
Okładka ksiązki - Dziewczyna na klifie

Irlandia współczesna. Grania Ryan, jest młodą rzeźbiarką, która pochodzi z Dunworley. Wraca do domu po dziesięciu latach nieobecności. Pewnego dnia Grania...

Reklamy