W Feroz czas się zatrzymał. Wykonuje się tam proste prace, żyje w zgodzie z naturą i składa cześć bogom. Tak przynajmniej myślał Arché aż do dnia swoich siedemnastych urodzin. Kiedy makabryczna prawda wychodzi na jaw, chłopiec musi zdecydować o swoim dalszym życiu. Podczas podróży w nieznane przeszłość zaczyna mieszać się ze współczesnością, a zagrożenia nie znikają, jedynie zmieniają swoją formę…
Wydawnictwo: Mamiko
Data wydania: 2025-03-21
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 172
Czy są tu fani fantastyki? Wielokrotnie powtarzałam, że nie jest to mój ulubiony gatunek literacki, ale jak zobaczyłam piękną i intrygującą okładkę książki z tego gatunku „Strażnik pamięci” Ady Glebko, postanowiłam zaryzykować i poznać tę historię. Zobaczmy zatem, o czym jest ta książka i czy przypadła mi do gustu!
Akcja rozpoczyna się w Feroz, czyli tajemniczym miejscu, w którym czas się zatrzymał. Ludzie wykonują tam proste prace, żyją w zgodzie z naturą, a także składają cześć bogom. Pewnego dnia, kiedy Arché kończy swoje siedemnaste urodziny, poznaje makabryczną prawdę związaną z tym miejscem, która zmusza go do tego, aby zdecydował o swoim dalszym życiu. Postanawia więc wyruszyć w nieznane... Niestety, wtedy przeszłość zaczyna mieszać się ze współczesnością, a zagrożenia, od których chciał uciec, pojawiają się nadal, tylko w innej postaci. Czy Arché zdoła w końcu uciec, przed prześladującym go niebezpieczeństwem? Co spotka go podczas ucieczki?
W książce narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Rozdziały są krótkie i ogólnie szybko się je czyta. Podczas czytania występowało dużo dialogów, które czasami były nawet zabawne. Już od pierwszych stron zaczęła mnie ciekawić ta książka, co było dla mnie bardzo dziwne, bo zazwyczaj fantasy nie zawsze mi podchodziło. Ale to jeszcze nic... Opisana w niej historia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, bo w pewnym momencie akcja przeniosła się do realnego i w dodatku znanego mi miasta, jakim jest Łódź. Przez to książka ta stała mi się bliższa i czytałam ją z jeszcze większym zainteresowaniem. Według mnie fajnie zostały opisane scenki, kiedy oszołomiony Arché znalazł się we współczesnym świecie. Bardzo spodobały mi się również wątki związane z przyjaźnią oraz nowo rodzącym się uczuciem. Podczas czytania, dodatkowo wzbudzało moją ciekawość prześladujące głównego bohatera zagrożenie, przed którym starał się uciec. Tak więc, jak widać na przykładzie tej książki, ucieczka nie załatwia sprawy, ale podczas niej można spotkać wiele ciekawych osób i przeżyć bardzo interesującą i pełną emocji przygodę.
„Strażnik pamięci” jest powieścią, którą bardzo polecam miłośnikom fantastyki oraz literatury młodzieżowej. Polecam ją też miłośnikom innych gatunków literackich, takim jak ja. Bardzo miło i ciekawie spędziłam czas z tą książką i cieszę się, że mogłam poznać opisaną w niej historię. Ma ona małą objętość, ale gwarantuję Wam, że jeśli ją przeczytacie, będziecie ciekawi dalszych losów bohaterów!
Przeczytane:2026-07-12, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026,
Debiuty na rynku fantastyki bywają wyzwaniem, jednak Ada Glebko w swojej powieści udowadnia, że świeże spojrzenie na gatunek potrafi autentycznie zaintrygować. Tytułowy bohater nosi imię, które w filozofii oznacza praprzyczynę i źródło wszystkiego. To niezwykle trafny zabieg, ponieważ to właśnie jego siedemnaste urodziny stają się katalizatorem wydarzeń wywracających do góry nogami nie tylko jego dotychczasową rzeczywistość, ale i cały zastany mikrokosmos.
Opowieść zaczyna się w Feroz - enklawie rządzącej się surowymi, niemal ascetycznymi regułami, gdzie technologia ustępuje miejsca bliskości natury i głębokiej czci oddawanej bóstwom. Autorka z ogromnym wyczuciem buduje atmosferę izolacji, w której granica wioski stanowi absolutne tabu. Moment, w którym sielanka okazuje się fasadą skrywającą makabryczne sekrety, staje się punktem zwrotnym. Decyzja o ucieczce i przekroczeniu barier nie przynosi jednak oczekiwanego spokoju - zamiast tego rzuca bohatera w wir niebezpieczeństw, gdzie przeszłość w bezpardonowy sposób zderza się z teraźniejszością.
Z perspektywy warsztatowej największym atutem książki jest to, jak sprawnie autorka operuje kontrastem. Przejście z tradycyjnego, mitologizowanego świata Feroz prosto w realia współczesnego, tętniącego życiem polskiego miasta - a konkretnie Łodzi (mojego rodzinnego miasta) - daje niesamowity efekt świeżości. Zderzenie kulturowe, jakiego doświadcza główny bohater, wprowadza do fabuły naturalny, nienuszony humor oraz całą gamę barwnych sytuacji związanych z odkrywaniem nowoczesnej technologii.
Styl pisarki jest lekki, niezwykle plastyczny i sugestywny. Zamiast nużących, encyklopedycznych opisów otrzymujemy dynamiczną narrację pierwszoosobową, która pozwala poczuć emocje postaci od środka. Dialogi są żywe, potoczyste i świetnie popychają akcję do przodu. Na szczególną uwagę zasługuje też warstwa symboliczna - subtelne motywy, takie jak obecność ważki jako duchowego posłańca, dualistyczne znaczenie cisowego łuku czy intrygujące naszyjniki bohaterów, budują drugie dno tej historii i zmuszają do głębszej refleksji nad naturą pamięci.
Prawdziwy kunszt opowiadania historii nie polega na zarzucaniu czytelnika faktami, ale na umiejętnym podsycaniu ciekawości za pomocą niedomówień i pytań, które nie dają spokoju długo po zamknięciu książki.
Analizując mocne strony tej powieści, trzeba przede wszystkim wskazać na konstrukcję głównego bohatera. Obserwowanie ewolucji, jaką przechodzi młody chłopak - od zagubionego członka zamkniętej społeczności do zdeterminowanego, młodego mężczyzny potrafiącego sprzeciwić się woli potężnych bóstw - jest niezwykle satysfakcjonujące. Ponadto książka posiada fantastyczne tempo; akcja przypomina rollercoaster, który nie pozwala na chwilę nudy i sprawia, że całość można pochłonąć podczas jednego intensywnego wieczoru.
Jeśli jednak miałabym wskazać słabsze ogniwa tej konstrukcji, skierowałabym uwagę na jej skondensowaną formę. Licząca zaledwie 170 stron objętość sprawia, że przy tak ogromnej liczbie wątków, motywów bogów, przenikania się światów i rozwijających się relacji przyjacielskich, historia momentami pędzi zbyt szybko. Na samym początku brakuje nieco przestrzeni, by silniej zakorzenić się w świecie przedstawionym i mocniej zżyć się z postaciami przed wybuchem głównego konfliktu. Dodatkowo w warstwie językowej pojawiają się drobne, powtarzalne sformułowania przy opisie postaci drugoplanowych, na przykład natarczywe przypominanie o cechach charakterystycznych konkretnego mężczyzny, co wprawny czytelnik może wychwycić jako drobny mankament stylistyczny.
Moja osobista ocena tego debiutu jest bardzo pozytywna. Choć rzadko daję się wciągnąć historiom z nurtu urban fantasy osadzonym w rodzimych realiach, to Ada Glebko stworzyła uniwersum, które autentycznie mnie urzekło swoją bezkompromisowością i tajemniczym klimatem. Feroz ma w sobie magnetyczną, lekko nostalgiczną aurę, a motyw snów przenikających się z rzeczywistością zostawia szerokie pole do własnych interpretacji. Zakończenie zaserwowane przez autorkę bezwstydnie urywa historię w kluczowym momencie, pozostawiając z palącą potrzebą sięgnięcia po kontynuację. To mądra, dynamiczna i pełna emocji opowieść o tym, jak wielką siłę ma prawda oraz jak bolesna, ale i uwalniająca potrafi być pamięć.