Strzały nad jeziorem

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2018-02-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-271-5820-8
Liczba stron: 302
Język oryginału: polski

Tom 3 cyklu Kryminał pod psem

Ocena: 5 (10 głosów)

Wczasów w Barlinku Róża Kwiatkowska nie będzie dobrze wspominać. Dziennikarka została tam oskarżona o popełnienie morderstwa! Ofiarą jest Andrzej Siudek, profesor archeologii podwodnej, który prowadził badania w Jeziorze Barlineckim. Kto naprawdę stoi za śmiercią naukowca? Była żona? Lokalny złodziejaszek? A może archeolożka kierująca konkurencyjną grupą badawczą?
Zszokowana obrotem sprawy Kwiatkowska wzywa na pomoc prywatnego detektywa Szymona Solańskiego. Z nieodłącznym kundelkiem Guciem u boku ruszają na poszukiwanie mordercy.

Kup książkę Strzały nad jeziorem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Strzały nad jeziorem

„Strzały nad jeziorem” to trzeci tom z serii Kryminał pod Psem autorstwa Marty Matyszczak. Premiera wydawnicza książki planowana jest na 28 lutego 2018 roku - nie przegapcie tej daty!
A tymczasem macie okazję zapoznać się z poprzednimi przygodami rasowego kundla Gucia i detektywa Solańskiego, które znajdziecie w książce „Tajemnicza śmierć Marianny Biel” → recenzja :) oraz w „Zbrodnia nad urwiskiem” → recenzja.
Warto sięgnąć po wyżej wspominane przeze mnie pozycje tej młodej i utalentowanej autorki.
Ja cieszę się przeogromnie, że mam okazję czytać ją od początku, mam możliwość obserwacji jej zmieniającego się stylu pisania, który szlifuje, doskonali, to widać gołym okiem. O ile pierwsza i druga część serii były świetnie napisane, tak „Strzały nad jeziorem” to już zupełnie inna liga. Autorka pisze jeszcze lepiej, śmielej bawi się słownictwem, porównaniami i skojarzeniami. Czytanie jej to prawdziwa przyjemność.


„Gucio – kundel z urodzenia, pies zaczepno – obronny z wykształcenia (on zaczepia, inni go bronią, tropiciel (kiełbasy) z zawodu.” przybył do mnie przed świętami, ale że mnie nie było w domu, to czekał na mnie cierpliwie, aż do Nowego Roku. Powitał mnie z ogromną radością, a ja poczułam się tak, jakby znów odwiedził mnie mój najlepszy przyjaciel. 


„Strzały nad jeziorem” Marty Matyszczak przyciągają wzrok swoją okładką, tu muszę zdecydowanie powiedzieć, że osoba czuwająca nad grafiką książek Marty Matyszczak, wie dokładnie co robi od samego początku. Wszystkie części są bowiem opatrzone w rysowniczy, kolorowy szkic sytuacyjny, który idealnie nawiązuje do klimatu powieści i do treści. To naprawdę jest coś! Bardzo lubię kiedy książkowa grafika ściśle wiąże się z zawartością. Pobudza to moją wyobraźnię oraz kreatywność w doborze tła fotograficznego. 



 
„Strzały nad jeziorem” zabierają nas zgodnie z tytułem nad jezioro w miejscowości Barlinek. Gdzie Róża Kwiatkowska robi coś…hmm, coś czego się nie spodziewacie i jak się później okazuje jej poczynania zmieniają bardzo wiele. Niemniej jednak pozostaje nadal tą świetną Różą, która wpada w tarapaty i w kaszę sobie nie da nadmuchać. Ach jak ja ją lubię :)
Oczywiście w powieści nie brakuje cudownego kundelka pod krawatką, jegomościa Gucia, który coraz bardziej zaczyna łapać o co biega w zawiłym świecie i knowaniach człowieków. Jego nietuzinkowy sposób patrzenia na nasze ludzkie sprawy jest, jak zawsze, bezbłędny i kapitalnie potrafi rozwalić na łopatki największego ponuraka.
Skoro jest Gucio – jest również Szymon Solański – ten długonogi, przystojny detektyw tym razem zaskoczył mnie, przejrzał w końcu na oczy, niestety musi się chłopina w tej materii jeszcze wiele nauczyć :) oj tak!


„Strzały nad jeziorem” Marta Matyszczak dopieściła pod każdym względem. Styl autorki pozostał w tym samym tonie błyskotliwego humoru i zagadek, choć zmienił się i rozwinął. Jak wspominałam wcześniej coraz śmielej bawi się językiem, naginając skojarzenia i porównania, w rezultacie otrzymuje efekt sprężynki (o ile mogę to tak określić). Czytacie coś i nagle zaskakujecie, że w danym zdaniu kryje się zakamuflowany dodatkowy tekst, który nawiązuje nie tylko do naszej rzeczywistości i codzienności – ale fantastycznie przy tym bawi i rozśmiesza. Dzięki tym zabiegom mamy okazję poznać bliżej samą autorkę – wszak dzieło to dziecko autora. A myślę, że książki Marty, choć fabuła jest wytworem jej wyobraźni, zgrywają się z prawdziwym życiem, tworząc razem spójną całość. Taki wybieg nadaje jej powieściom moc autentyczności. A jeśli czytelnik czuje, że bohaterowie żyją, fabuła żyje, to chyba nie ma nic lepszego!


„Strzały nad jeziorem” możecie czytać bez znajomości poprzednich części, myślę jednak, że skusicie się na wszystkie :)


Bardzo lubię podsycać Waszą ciekawość – chciałabym abyście do premiery tej książki siedzieli czekając na nią, jak na szpilkach! 
Jeśli zatem chcecie dowiedzieć się:
Co takiego Róża Kwiatkowska robiła w Barlinku?
Co Gucio ma wspólnego ze jedenastocentymetrowymi szpilkami?
Dlaczego Solański musi się jeszcze wiele nauczyć?
Jakie potworności kryje w swych głębinach Jezioro Barlineckie?
Czy bogactwo daje szczęście?
Kto zabił Andrzej Siudka i jakie było „modus operandi”?
Dlaczego Solański „zdradził” swoją skodę fabię i jakie były tego rezultaty?
Czy lokalny złodziejaszek ma morderstwo na sumieniu?
Kim dla zamordowanego była archelożka kierująca konkurencyjną grupą badawczą?


„Strzały nad jeziorem” odpowiadają na wszystkie te pytania. Co więcej przeniosą Was w piękne okolice wypoczynkowej miejscowości w zachodniej Polsce, gdzie będziecie razem z bohaterami wdychać sosnowy aromat tamtejszych lasów. Popływacie łódkami po Barlineckim Jeziorze i nauczycie się trudnej sztuki panowania nad sobą. Tak, tak...nie śmiejcie się...czytając tę powieść trudno będzie Wam usiedzieć w jednym miejscu. Marta Matyszczak swoim piórem sprawi, że siedzenie w domu stanie się dla Was ogromnie nudnym zajęciem.
„Strzały nad jeziorem” doprowadzą Was niejednokrotnie do śmiechu, nie zabraknie jednak dreszczu strachu przechodzącego po karku, bo są momenty w których trudno przewidzieć czy wszystko skończy się dobrze. A rozwiązanie zagadki...no cóż, jak zawsze autorka nie zawiedzie Was pod tym względem, bo to, co oczywiste nie zawsze okazuje się właściwym rozwiązaniem. Dodatkowo w tej powieści zastosowany jest fortel otwierający furtkę do kolejnych części – nie zdradzę teraz jaki – ale z pewnością wyłapiecie te fragmenty podczas czytania. 


"Bywają fałsze, które tak dobrze udają prawdę, iż byłoby omyłką nie dać im się oszukać" 



Namawiam Was gorąco do sięgnięcia po „Strzały nad jeziorem” - dobra zabawa gwarantowana, dzięki intrygującej tajemnicy jeziora, zagadce morderstwa, pełnych humoru akcji oraz zakamuflowanych w treści prztyczków prosto w nos naszej rzeczywistości. 
Ja już nie mogę się doczekać kolejnych przygód Róży, Szymona oraz Gucia. 
I niechybnie muszę pochować swoje wszystkie buty (zrozumiecie dlaczego, po lekturze), bo zdradzę Wam, że może doczekamy się czwartej części serii jeszcze w tym roku :)

z bloga: http://przeczytajka.blogspot.com/

Link do opinii
Avatar użytkownika - grzeniuJee
grzeniuJee
Przeczytane:2019-12-14, Ocena: 5, Przeczytałem,
Avatar użytkownika - AlopexLagopus
AlopexLagopus
Przeczytane:2019-09-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Trzeci tom przygód detektywa Solańskiego wciąga tak jak poprzednie. Róża wyrusza na wczasy odchudzające... tak własnie :-) A znając jej szczęście nie dziwi, że niemal od razu zostaje oskarżona o zabójstwo. Szymon razem z Guciem ruszają na ratunek przyjaciółce, bo śledztwo coś kuleje, co też nie dziwi skoro ofiara była równocześnie wspaniała i okropna, okrutnik i ofiara, zależnie od tego kto zeznaje. Ciekawe są też relacje pomiędzy bohaterami, którzy znając się od dzieciaka, niby rozumieją się bez słów, ale oboje maja problemy z werbalizacja stanów emocjonalnych. Szymon-sztywniak zajmuje się robota, a Róża-ciamajda dostarcza rozrywki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - annrecenzuje
annrecenzuje
Przeczytane:2019-03-17, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam z legimi, Polskie,
Avatar użytkownika - lady_foe
lady_foe
Przeczytane:2019-03-13, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2019,

Trzecia część serii z Solańskim, Guciem i Różą w roli głównej nie zawodzi. Tym razem przenosimy się z bohaterami do Barlinka, gdzie wyruszyła Róża po przygodach w zielonej Irlandii. Dociera do niej Szymon i tam już cała trójka podaż kolejny musi rozwikłać zagadkę morderstwa.
Coraz mniej jest tutaj stereotypowych żarcików z naszego społeczeństwa i ja to przyjmuję na plus. Autorka dla odmiany wyśmiewa tym razem dążenia do szczupłej sylwetki i bycia „fit”. Pojawiają się też problemy ekologii i weganizmu, ale wszystko w lekkiej formie i dozą ironii. Rozkręca się wreszcie wątek miłosny, ale nie oczekujmy tutaj happy endu - nasi bohaterowie są wyjątkowo uparci i nie potrafią/nie chcą rozmawiać o uczuciach. Gucio i Róża stają na wyżynach dowcipu i za to można ich zdecydowanie w tej części pokochać.

Link do opinii
Inne książki autora
Zło czai się na szczycie
Marta Matyszczak 0
Okładka ksiązki - Zło czai się na szczycie

Detektyw Szymon Solański jest gościem na weselu w Zdrojowicach. Znudzony wymyka się z uroczystości i trafia na teren budowy nowego skrzydła hotelu. W świeżo...

Las i ciemność
Marta Matyszczak 0
Okładka ksiązki - Las i ciemność

Szymon Solański i Róża Kwiatkowska biorą ślub! Uroczystość ma się odbyć w Płaskiej, w samym sercu Puszczy Augustowskiej. A jednak zamiast weselnych dzwonów...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

- Cicho! - wydał komendę, przykładając palec wskazujący do ust.

O dziwo pies posłuchał. Zwinął się w kłębek i nakrył pysk łapami. Gucio przyglądał mu się spod przymrużonych powiek. Solański najciszej, jak potrafił, przekręcił górny zamek w drzwiach. Przykucnął, opierając się o nie plecami. Wstrzymał oddech. Intruz podszedł od drugiej strony. Zapukał, po czym nacisnął klamkę. Naparł na drzwi. Odczekał jeszcze moment. Wreszcie Szymon usłyszał coraz cichsze skrzypienie desek. Został sam.


Więcej