Każdy sojusz ma swoją cenę. Każde kłamstwo swoje konsekwencje.
Zoya miała umrzeć jako bohaterka. Zamiast tego budzi się w sercu gór w Azgedur, mieście wykutym w skale, gdzie wróg okazuje się jej jedynym sprzymierzeńcem. Pozbawiona mocy wiatru i ognia, ranna i zdana na łaskę Dragana . Tego samego, który miał porywać dzieci i siać śmierć. Tego, który teraz mówi o ratunku, o głodzie i o Zaporze, która skazuje jego lud na powolne wymieranie.
Miał być potworem. Jest wybawcą. A może jednym i drugim.
Bo to, co Zoya straciła, może być niczym w porównaniu z tym, co dopiero nadchodzi.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2026-05-15
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 421
Język oryginału: polski
Ilustracje:Robert Łakuta
„Szept gór” Pauliny Hendel to już trzeci tom cyklu „Szepty rodu Eld Veriani”. Muszę przyznać, że na tę część czekałam z ogromną niecierpliwością. Początkowo byłam przekonana, że będzie to trylogia, dlatego tym bardziej nie mogłam usiedzieć spokojnie w oczekiwaniu na premierę. Okazuje się jednak, że przed nami jeszcze dwa kolejne tomy przygód Zoyi, co bardzo mnie ucieszyło.
To nowa seria dobrze znanej mi już autorki fantastyki i po raz kolejny Paulina Hendel udowadnia, że potrafi tworzyć naprawdę wciągające historie. Możemy być dumni, że mamy rodzimą autorkę fantasy, która pisze na tak wysokim poziomie. Jej książki od lat mnie nie zawodzą i tym razem było dokładnie tak samo.
Porównując „Szept gór” do poprzednich tomów, wyraźnie widać, że autorka od samego początku miała konkretny plan na tę historię i konsekwentnie go realizuje. Świat przedstawiony oraz wszystkie intrygi sprawiają wrażenie bardzo dokładnie przemyślanych. Nie ma tutaj przypadkowych scen czy rozwiązań dopasowywanych na siłę do bieżącej fabuły. Wręcz przeciwnie - podczas odkrywania kolejnych sekretów można zauważyć, że wskazówki były rozsiane już wcześniej. Zachowania bohaterów, pozornie drobne szczegóły czy wcześniejsze wydarzenia nagle zaczynają idealnie do siebie pasować. Bardzo lubię takie prowadzenie fabuły, ponieważ pokazuje ono, jak dobrze autorka zaplanowała całą historię.
Powieść przepełniona jest intrygami, tajemnicami, sekretami i niespodziewanymi zwrotami akcji. Było kilka momentów, które naprawdę mnie zaskoczyły, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Paulina Hendel świetnie radzi sobie z budowaniem napięcia i prowadzeniem czytelnika przez kolejne etapy historii. Tam właściwie cały czas coś się dzieje, dzięki czemu bardzo trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Autorka doskonale wykorzystuje cliffhangery i kończy rozdziały w takich momentach, że od razu chce się czytać dalej.
Historia wciągnęła mnie praktycznie od pierwszych stron i miałam wrażenie, że książka po prostu sama się czyta. Styl Pauliny Hendel jest lekki, poprawny i bardzo angażujący. Potrafi pisać w taki sposób, że czytelnik bez problemu zanurza się w wykreowanym świecie i razem z bohaterami przeżywa kolejne wydarzenia.
Ogromnym atutem tej serii pozostaje również świat przedstawiony. Choć w książce pojawiają się charakterystyczne dla fantastyki elementy, takie jak moce, smoki czy wojny, całość nadal pozostaje bardzo oryginalna. Kojarzę Paulinę Hendel głównie z motywów słowiańskich obecnych w jej wcześniejszych książkach, jednak tutaj autorka weszła na zupełnie inny poziom. Stworzyła własny, rozbudowany świat, który ma wyjątkowy klimat i wyróżnia się na tle wielu innych serii fantasy. Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie drugiej książki, która miałaby tak podobny klimat do „Szeptów rodu Eld Veriani”.
Bardzo podoba mi się również sposób prowadzenia bohaterów. Zoya jako główna bohaterka nadal pozostaje interesującą i dobrze napisaną postacią, a jej rozwój z tomu na tom wypada bardzo naturalnie. Mam jednak pewien niedosyt związany z postacią Kaela. Bardzo go polubiłam i liczyłam, że w tej części dowiemy się o nim nieco więcej. Niestety autorka dość mocno ograniczyła jego obecność i praktycznie cały tom został przedstawiony wyłącznie z perspektywy Zoyi. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach Kael odegra większą rolę, bo zdecydowanie jest to jedna z najbardziej interesujących postaci w tej serii.
Ogromnym plusem pozostaje również samo wydanie książki. Szata graficzna przyciąga wzrok i zdecydowanie zachęca do lektury. Uwielbiam okładki książek Pauliny Hendel i uważam, że są jednymi z najładniejszych w polskiej fantastyce. Dodatkowym urozmaiceniem tej serii są ilustracje autorstwa Roberta Łakuty, które świetnie oddają klimat historii i jeszcze bardziej pomagają wczuć się w wykreowany świat.
Jak zwykle książka kończy się w takim momencie, że od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. Po zakończeniu czułam jednocześnie ekscytację i ogromny niedosyt. Mam ogromną nadzieję, że na „Szept mocy” nie będziemy musieli czekać zbyt długo, ponieważ autorka po raz kolejny zostawiła czytelników z wieloma pytaniami i emocjami.
Z całego serca polecam zarówno tę serię, jak i wcześniejsze książki Pauliny Hendel. To jedna z tych autorek, po których nowe powieści sięgam już właściwie w ciemno, mając pewność, że czeka mnie świetna przygoda.
Czasami bywa tak, że coś, co miało być końcem..., staje się jedynie wstępem do czegoś zupełnie nowego... Taki los spotkał główną bohaterkę znakomitej serii fantasy ,,Szepty rodu Eld Veriani" - Zoyę. To właśnie jej dane będzie zmierzyć się z zupełnie nową rolą, nową sytuacją i nowymi wyzwaniami, jakie to zostały przedstawione na kartach powieści Pauliny Hendel pt. ,,Szept gór", która to ukazała się właśnie nakładem Wydawnictwa Fabryka Słów. Zapraszam was do poznania recenzji tej znakomitej książki.
Jako słowo się rzekło, Zoya miała umrzeć na wskutek upadku z góry, ale stało się inaczej. Oto obudziła się ona w górskim mieście Azgedur, będąc z jednej strony kimś na kształt więźnia, ale z drugiej też i gościa władcy żyjących tu skalnych ludzi - Dragana. Kłopot w tym, że on widzi w niej wyjątkową osobę, dzięki której będzie mógł pokonać moc Zapory, a tym samym doprowadzić do uratowania mieszkańców tej części świata. Tyle tylko, że Zoya nie może pozwolić na to, by ci wraz z obecnymi tu potwornymi stworzeniami dotarli do jej domu...
Paulina Hendel oddała w nasze ręce czwartą odsłonę swojej świetnej opowieści, która to każdym kolejnym tomem potrafiła nas nie tylko zaintrygować, ale też i zaskoczyć. I nie inaczej jest i tym razem, gdy oto mamy przed sobą historią o swego rodzaju zniewoleniu głównej bohaterki, która musi walczyć o przetrwanie, która musi grać rolę kogoś, kim nie jest, jak i która musi zrobić wszystko, by nie dopuścić do zniszczenia Zapory, a tym samym sprowadzenia chaosu na tych, których kocha. I to jest coś ciekawego, innego, otwierającego wiele fabularnych furtek, ale też i rzucającego nieco inne spojrzenie na to, czym jest ten cały powieściowy świat.
Podobnie, jak to miało miejsce w przypadku poprzednich części, tak i tym razem Zoya jest naszą pierwszoosobową narratorką, która dzieli się swoimi losami w Azgedur. A są to oczywiście trudne rozmowy z Draganem, próby poznania i zrozumienia tego miejsca i jego mieszkańców, ale też i oczywiście starania, by wydostać się z tej górskiej pułapki. Oczywiście w pewnym momencie następuje przełom, który zmieni wiele, jeśli nie wszystko. I jest to być może nieco mniej dynamiczna relacja, ale za to niezwykle klimatyczna, emocjonująca, a nawet powiedziałabym, że refleksyjna.
Mamy tu wiele nowości - nowe miejsce akcji, które ma swój urok, ale które też okazuje się być niezwykle surowym i niebezpiecznym...; kolejno nowych bohaterów w osobach mieszkańców Azgedur i ich osobistych historii...; jak i wreszcie nowe informacje o tym, czym jest tak naprawdę Zapora, jak powstała i skąd wzięły się potworne stworzenia po tej stronie świata. To rzeczy interesujące, zmieniające wiele w naszym spojrzeniu na tę całą opowieść i jednocześnie wyznaczające nie tylko nową przyszłość dla Zoyi i innych bohaterów, ale też i jej przeznaczenie. I można powiedzieć o tej książce, że stanowi sobą przełomową część tej serii fantasy.
Oczywiście nie zabrakło tu rzeczy charakterystycznych dla tego cyklu - ukazania głównej bohaterki jako osoby bliższej w rozumieniu świata nam, aniżeli innym mieszkańcom tej książkowej rzeczywistości..., fascynującej wizji zwierzęco kształtnych potworów po drugiej stronie Zapory, gdzie pojawią się nawet całkiem urokliwe ,,kociaki"..., jak i rzecz jasna świetnego humoru, który chwilami jest z lekka czarnym, ale przez to też i tak udanym. Bo to taki rodzaj literackiego fantasy, który czerpie wiele z klasyki gatunku, ale który jednocześnie ma w sobie wiele ze współczesności, co też stanowi jeden z największych atutów tego cyklu.
Powieść ta liczy sobie nieco ponad 420 stron i każda z nich jest intrygującą, ciekawą, mającą wiele dobrego do pokazania. To akcja, przygoda, niespieszne ukazywanie życia skalnych ludzi i emocje, które niejednokrotnie nas dogłębnie poruszają. I to wszystko przekłada się na doskonałą rozrywkę i bardzo przyjemnie spędzony czas na lekturze tej książki, w czym swój niemały udział mają również klimatyczne ilustracje Roberta Łakuty. Oczywiście trzeba znać poprzednie tomy serii, gdyż tylko wtedy będziemy mogli cieszyć się pełnią literackiego dobra fantasy, jakie niesie sobą ten tytuł.
Słowem podsumowania - powieść Pauliny Hendel pt. ,,Szept gór", to literackie fantasy z wysokiej półki, które intryguje, zaskakuje i sprawia, że chcemy więcej i więcej. Jednocześnie jest to odsłona tej serii, która de facto zmienia wszystko. I dlatego też gorąco polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł - naprawdę warto.
Zoya, po wydarzeniach z poprzednich części trafia do Azgedur -- miasta wykutego w górach. Tracie moc wiatru i ognia. Jest ranna i zdana łaskę Dragana. Ale to co utraciła to jeszcze nic w porównaniu z tym co nadchodzi.
Trzeci tom, podobnie jak dwa poprzednie skradł cały mój wolny czas. Od początku książka ta wciągnęła mnie. Byłam ciekawa jak rozwinie się relacja pomiędzy Zoya i Draganem.
Zoya to bohaterka, która zostaje poniekąd zmuszona do współpracy. Jest silna i odważna. Jej teksty od początku mnie bawiły i tak jest i tym razem. Dragan to postać niejednoznaczna. Autorka bardzo długo nie pokazuje czy jest to dobra postać czy zła. Jego decyzje wydawały mi się okrutne. Ale czy na pewno takie były? Jest to zdecydowanie postać, która potrafi dostarczyć wielu emocji.
Książka posiada mroczny, górski klimat. Potrafi dostarczyć wielu emocji. Głownie jest to napięcie, ale też ciekawość jaki jest naprawdę Dragan. Autorka posiada lekki styl pisania, ale jednocześnie dość bogaty w szczegóły. Opisy miejsc i postaci są tutaj szczegółowe, ale nie nudzą, lecz świetnie ukazują wykreowany świat. Jest też tutaj dużo opisów emocji i relacji pomiędzy bohaterami. Nie jest to fantastyka z zbyt dynamiczną akcją, ale wciąga tak samo.
Jeśli jeszcze nie czytaliście ,,Szeptu ognia" i ,,Szeptu wiatru" to koniecznie musicie je nadrobić.
Okej, słuchajcie, muszę Wam o czymś opowiedzieć, bo moje książkoholikowe serducho właśnie eksplodowało. Jeśli tak jak ja kochacie fantastykę, potwory, masę akcji i bohaterów, którzy nie są idealni, to cała seria ,,Szepty rodu Eld Veriani" od Pauliny Hendel musi wjechać na Wasze półki. Kilka dni temu skończyłam czytać na przemian słuchając najnowszy, trzeci tom, czyli ,,Szept gór", i przysięgam, do teraz zbieram szczękę z podłogi. Ta książka to totalny emocjonalny rollercoaster. Jeśli myśleliście, że pierwsze dwa tomy (Szept ognia i Szept wiatru) dały Wam popalić, to przygotujcie się, bo autorka w trzeciej części podkręciła atmosferę do maksimum. Jeśli ktoś z Was nie zna jeszcze tej serii, to macie ,,grzech" :p żarcik, ale przysięgam, warta zarwania każdej nocy.
O co tu w ogóle chodzi? (I od razu piszę, że bez trudnych spoilerów!) Dla szybkiego przypomnienia to nasza główna bohaterka, Zoya, jest absolutną ikoną. Dziewczyna jest wygadana, sarkastyczna, potrafi przyłożyć i ma w głowie stuletniego, mega zrzędliwego maga, który utknął w wazie (ich rozmowy i docinki to złoto, przysięgam, śmiałam się na głos w samochodzie, słuchając audiobooka). Zoya potrafiła kontrolować ogień i wiatr, ale na końcu poprzedniego tomu stało się coś totalnie złego. I tutaj zaczyna się Szept gór. Zoya miała umrzeć jak prawdziwa bohaterka. Zamiast tego budzi się ranna, obolała i... całkowicie odcięta od swojej magii. Zero ognia, zero wiatru. Żeby było śmieszniej, budzi się w Azgedur, to mroczne, potężne miasto wykute prosto w skale, głęboko w górach. I zgadnijcie, kto ją ratuje? Dragan. Gość, o którym krążyły plotki, że jest najgorszym potworem, porywa dzieci i sieje śmierć.
Moim zdanie to jest ten moment, gdzie fabuła robi potężny fikołek. Dragan wcale nie zachowuje się jak potwór. Pokazuje Zoyi świat z zupełnie innej strony. Opowiada o głodzie, o wielkiej Zaporze, która odcina jego ludzi od świata i sprawia, że powoli umierają. Zoya nagle ląduje w świecie, gdzie wszystko, w co wierzyła, okazuje się jednym wielkim kłamstwem. Musi zaufać swojemu największemu wrogowi, bo tylko on może jej pomóc przetrwać. Dlaczego ta książka (i cała seria) to taki totalny sztos? Po pierwsze, styl autorki jest genialny, a po drugie, gwarantuję Wam, że nie dacie rady odłożyć tej książki na bok. Zoya to dziewczyna, z którą chcesz się kumplować: Nie znoszę w książkach bohaterek, które wiecznie płaczą i czekają, aż uratuje je jakiś książę na białym koniu. No hello, to może fajne było w czwartej klasie podstawówki :p. Zoya popełnia błędy, daje się ponieść emocjom, czasem pakuje się w mega kłopoty, ale jak trzeba, to bierze sprawy w swoje ręce i walczy do końca. Nawet bez swojej magii jest niesamowicie silna.
Pani Paulina pisze tak, że od razu widzisz to wszystko przed oczami. Te mroczne, lodowate góry, potężne kamienne miasto, sekrety schowane w jaskiniach... Normalnie czuć ten chłód bijący ze stron. Czytelnicy jej książek na pewno zgodzą się ze mną, więc jeśli lubicie mroczną, ale nie przerażającą fantastykę, to trafiliście idealnie.
Plusem, i tu pisze całkiem poważnie, jest to, że tutaj nikt nie jest tylko dobry albo tylko zły. Przyjaciele mogą skrywać sekrety, a wróg okazuje się jedynym ratunkiem. Autorka tak miesza w fabule, że co rozdział zmieniałam zdanie o bohaterach. Momentami mnie to denerwowało i chciałam walnąć książką, ale w ten pozytywny sposób :D. Warto też wspomnieć, że w tej serii są smoki! Kael i jego mały smoczy przyjaciel Onyks skradli moje serce już w pierwszym tomie, a tutaj historia robi się jeszcze głębsza. No i wątek romantyczny nie jest przesadzony, nie zasłania całej fabuły, ale rozwija się tak naturalnie, że ma się motylki w brzuchu.
Czytając opis wydawcy, cyt. ,,Każdy sojusz ma swoją cenę. Każde kłamstwo swoje konsekwencje." idealnie podsumowują cały trzeci tom. Nic nie jest za darmo, a sekrety z przeszłości w końcu uderzają w bohaterów z podwójną siłą.
Brać i czytać! Szept gór to idealny półmetek serii (z tego, co wyczytałam w necie, to ma być aż pięć tomów, więc jeśli to prawda juuż zacieram ręce!). Książka ma ponad 400 stron, ale przez lekki i megaprzyjemny styl autorki przelatuje się przez nią w jeden, góra dwa wieczory. Nie ma tu nudnych ciągnących się opisów, od których chce się spać. Cały czas coś się dzieje, a zakończenie zostawia z tak wielkim pytaniem w głowie, że chce się natychmiast mieć kolejny tom.
Jeśli jeszcze nie znacie świata Eld Veriani, to musicie szybko nadrobić zaległości. Zacznijcie od Szeptu ognia, przejdźcie przez Szept wiatru i wpadajcie w góry. Ta seria to absolutny hit polskiej fantastyki młodzieżowej i ręczę za to moimi wszystkimi książkowymi poleceniami. Niejedna, a większość z was zgodzi się ze mną, że Fabryka Słów ma olbrzymie szczęście w wydawaniu książek, które za każdym razem powodują szybsze bicie serca. Kupujcie, słuchajcie, pożyczajcie od znajomych, czytajcie na czytnikach, po prostu musicie to poznać! Chylę czoła przed Panią Pauliną za to, co tutaj zrobiła.
Kiedy nosisz nazwisko Eld Veriani, ludzie zaczynają cię widzieć tak, jak chcą. Dziedziczkę. Problem. Narzędzie. Zoya była dumna z tego, kim się stała...
Maximus Opoka jest zwykłym kurierem kasty i nic nie wskazuje na to, aby jego życie miało ulec poprawie. Co więcej, sprowadza na siebie dodatkowe kłopoty...
Przeczytane:2026-06-04, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Na rynku wydawniczym są takie książki i tacy autorzy, że nie potrafię przejść obojętnie obok nowych książek. Właśnie tak jest z Pauliną Hendel. Uwielbiam jej twórczość, od dnia, gdy mój szwagier polecił mi jej książki. Od tamtej pory wiele się zmieniło, szwagra już pożegnałam, jednak po książki Pauliny Hendel nadal sięgam. Niedawno polecałam wam drugi tom z cyklu Szeptu rodu Eld Veriani, a teraz przyszedł czas na tom trzeci. “Szept gór” od razu wciągnął mnie w swój magiczny świat, powodując, że zapomniałam o świecie. Zintegrowana oprawa, ilustracje i mapa, tylko pogłębiają mój zachwyt. Pierwsze spojrzenie na książkę spowodowało u mnie szczęście. Mamy mapę i zapowiedź kolejnych tomów, a miała to być trylogia. Autorka potrafi nas przyjemnie zaskoczyć.
Koniec “Szeptu wiatru” był szybki, niebezpieczny dla głównej bohaterki i pozostawiając czytelnika w napięciu. Dlatego w tym tomie autorka postawiła na odrobinę spokoju i leczenia ran. Jednak niech was to nie zwiedzie. Nadal nie zwalniamy tempa akcji. Mimo że Zoya ma plan, by uciec z rąk Dragana, to jej umysł nawet na chwile nie zwalniał. Szukała słabych punktów, dróg ucieczki i pochłaniała wszystkie istotne informacje, by przekazać wszystko przyjaciołom. Jednak nie wiedziała, że Dragan pokazuje jej inna twarz, niż ta, która została jej przedstawiona w innym klanie. Jaka jest prawda?
Zakończenie tego tomu to czyste złoto. Właśnie tak opisuje się najlepsze książki. Właśnie ten tom jest moim faworytem tego roku i wyczekuję informacji o kolejnym tomie. Kto wie, może przebije ten. Mogłam domyśleć się, że to, co pokazuje Dragan, może być podstępem, jednak nie spodziewałam się tego, co przygotowała dla nas autorka. Tempo akcji jest przyjemne, zwolniliśmy, by pod koniec podkręcić akcję i przyśpieszyć. Wszystko wydaje się idealnie wyważone.
Jeszcze sporo przed nami, wiele tajemnic nie zostało jeszcze ujawnionych, a to co już wiemy, może tak wiele namieszać w historii, że spodziewam się samych wspaniałych tomów. Emocje, jakie wzbudziła ta książka we mnie, są tak skrajne, jednak zarazem pozytywne. Dziękuję wydawnictwu Fabryka słów za możliwość towarzyszenia Zoya w jej przygodzie.