Gianna nie miała łatwego dzieciństwa. Jako sierota tułała się po domach dziecka i rodzinach zastępczych, a kiedy wkroczyła w dorosłość, źli ludzie brutalnie odebrali jej nadzieję na lepszą przyszłość.
Gdy wydaje się, że znalazła się już na dnie, los niespodziewanie stawia na jej drodze przystojnego nieznajomego. Tylko czy to naprawdę nieznajomy? W mężczyźnie, którego dziewczyna spotyka w najgorszym dniu swojego życia, rozpoznaje dawnego przyjaciela, chłopca, z którym mieszkała kiedyś u jednych rodziców zastępczych.
Wtedy byli dziećmi i łączyła ich przyjaźń, czy teraz jako dorośli poczują do siebie coś więcej? Czy marzenie Gianny o miłości i szczęśliwym życiu wreszcie się spełni? I czy będzie umiała pogodzić się ze swoją przeszłością?
Ta książka zabiera czytelnika pod błękitne włoskie niebo, gdzie winogrona mają słodki smak.
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2026-06-08
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 376
Język oryginału: polski
*współpraca reklamowa*
Moje drugie spotkanie z twórczością autorki uznaję za dobre, choć przyznam szczerze, że będzie lepiej. Długo zastanawiałam się nad oceną tej książki, nota mocno się wahała a ja zmieniałam zdanie co jakiś czas. Biorąc jednak wszelkie za i przeciw, wyszło jak wyszło. Najnowsza książka autorki to prosta komedia romantyczna, która co nieco zahacza o trudne czy kontrowersyjne tematy. To powieść na lato, dla tych co lubują się w mało zajmujących opowieściach.
Gianna jest sierotą, jako dziecko tułała się po domach dziecka i rodzinach zastępczych. Kiedy zaś dorosła na wstępie spotkała się ze złymi ludźmi, którzy sprawili, że jej start do nowego życia po raz kolejny okazał się trudny. Dziewczyna jest w trudnej sytuacji, ale los postanawia się do niej uśmiechnąć. Natyka się na niby nieznajomego mężczyznę, który okazuje się jej dawnym przyjacielem, z którym niegdyś dzieliła dom. Jako dzieci trzymali się blisko, a jako dorośli dostali szansę na odbudowę tej kruchej relacji, która jednak zaczęła się zmieniać. Adriano pomimo pobytu w rodzinie zastępczej, miał do czego wracać, a jego życie dobrze się poukładało, a on nie może narzekać, po spotkaniu Gianny postanawia jej pomóc, ale z małej dziewczynki, którą znał niewiele zostało, ta dorosła już kobieta sprawia, że do jego uporządkowanego życia powoli wkracza chaos, z którym nie wie jak sobie poradzić.
Szczerze mówiąc to historia jakich wiele, przyjemna i raczej prosta, nawet pomimo tego, że pojawiają się w niej trudne tematy. Fabuła w głównej mierze skupia się na Giannie, troszkę nawiązuje do jej trudnego dzieciństwa, a później na ciężkiej dorosłości, z którą dziewczyna sobie nie radzi, bo nie miał jej kto do niej wprowadzić, a ciężkie życie, nie nauczyło jej walki o siebie. Los uśmiecha się do niej w najmniej spodziewanym momencie, stawiając na jej drodze dawnego przyjaciela, który wyciąga do niej pomocną dłoń. Tak Gianna trafia do winnicy, dostaje pracę i dach nad głową, a jej życie w końcu wkracza w erę względnej stabilizacji. Mimo to nic nie jest proste, bo w grę zaczynają wchodzić uczucia, tutaj moim zdaniem autorka troszkę za bardzo nagięła rzeczywistość, bo tej dwójki poza wspomnieniami nie łączyło nic, a nagły wybuch uczuć, ni jak tutaj nie pasował, tym bardziej, że Adriano miał narzeczoną, plany i ułożone życie.
Sami bohaterowie według mnie byli bardzo nie wyraźni. Gianna to zagubiona młoda kobieta po trudnych przeżyciach, ale jej losy autorka za bardzo spłyciła. Troszkę szkoda, że nie weszła głębiej w przemyślenia, w trudne emocje, nie zagłębiła się w to jakie skutki miały te traumatycznie chwile. Gianna wydaje się bardzo nieporadna, brakuje jej charakteru, chęci walki, no wszystkiego. Ktoś powie bo to skutek tego co przeżyła, ale dla mnie to zmarnowany potencjał postaci, tak więc główna bohaterka nie zdobyła mojej sympatii. Podobnie główny bohater, który w jednym momencie przekreślił wszystko co było, w sumie nie wiadomo dlaczego. Dopiero później autorka troszkę dopełniła ten wątek, ale to zdecydowanie za mało, żebym ja mogła zrozumieć działanie Adriano. Najbardziej charakterystyczną i wyróżniającą się postacią była Sara, czyli narzeczona naszego bohatera, ta kobita miała pazur, była autentyczna, miała przeczucie, miała w sobie to coś, co sprawiło, że ją polubiłam bardziej niż główną parę.
Książka lekka i przyjemna, nie wzbudziła we mnie większych emocji, ale czas spędzony przy niej nie był stracony. Książka napisana w przyjemnym stylu i czyta się ją dosyć szybko, ja przeczytałam za jednym podejściem. To fajna propozycja na lato, gdzie po prostu człowiek chce sobie coś poczytać, kiedy nie chce wgłębiać się w szczegóły czy przeżywać kolejnych dramatów. Ja oceniam ją jako dobrą, bo dla mnie była ona za prosta i za mało zajmująca. Powieść dla fanów szybko rozwijających się relacji, prostych i lekkich historii, w które nie trzeba się angażować.
Gianna już na samym starcie nie miała lekko. Domy dziecka, rodziny zastępcze i dorosłość, która wcale nie była łatwiejsza. W najgorszym momencie życia na jej drodze los stawia Adriano, dawnego przyjaciela, a zarazem chłopca, z którym wychowywała się w jednej z rodzin zastępczych. Czy między nimi możliwa jest miłość?
Nie sposób nie polubić pary głównych bohaterów. Gianna to dziewczyna bardzo mocno doświadczona przez życie, zagubiona, samotna. Od najmłodszych lat poznała co to odrzucenie, ludzka znieczulica, niesprawiedliwość, ból, tęsknota i walka o siebie. To co oboje przeszli jako dzieci, jest okrutne i bolesne. Postać pana Enzo dosłownie znienawidziłam! Trudno wymazać wspomnienia z pamięci, a tym bardziej się z nimi pogodzić. Widzimy, jak takie przeżycia wpływają na człowieka. To zostaje na całe życie, ale nie przekreśla przyszłości. "Moje życie zostało przeklęte. Nigdy nie będę szczęśliwa. Nie powinnam była nikomu ufać. Upadek z wysoka boli, a ja nie była na niego gotowa. Zgromadzeni wokół ludzie patrzą, jak wsiadam na tylne siedzenie oświetlonego pojazdu. - Migoczący na dachu kogut zdążył przyciągnąć uwagę tłumu. Jedni szepczą. Inni kręcą głowami." Weronika Tomala idealnie wyważyła proporcje fabuły. Tam, gdzie trzeba, czujemy ciężar emocji, a gdzie indziej dostrzegamy nadzieję na nowy początek i szczęście. Autorka świetnie ukazała, jak cienka może być granica między przyjaźnią, miłością i wdzięcznością. Dostrzegamy, jak czasem jeden człowiek potrafi odmienić nasze życie. "Popełnione błędy nie sprawiają, że musi być nimi usłane całe nasze dalsze życie. Ważne, by dojrzeć szansę i dobrze ją wykorzystać. Nie zatracając przy tym najważniejszego. Poczucia własnej godności." Tym razem porwani zostajemy do włoskiego miasteczka Serracapriola. Włoska sceneria z winnicami tworzy tu wyjątkowy klimat. Autorka w malowniczy sposób oprowadza nas po tych wszystkich uliczkach, pokazuje interesujące miejsca, dzieli się ciekawostkami, wtrąca zwroty i powiedzenia w języku włoskim, że aż chciałoby się tam znaleźć. "Tam, gdzie rosną winogrona" to poruszająca powieść o traumie z dzieciństwa, mierzeniu się z przeszłością, samotności i potrzebie akceptacji, poszukiwaniu własnych korzeni, przebaczeniu, drugiej szansie oraz odwadze, by zawalczyć o lepsze jutro. A wszystko to w malowniczym tle włoskich winnic. Książka w sam raz na letni wakacyjny czas.Gianna nie miała łatwego życia. Przez lata tułała się po różnych domach dziecka i rodzinach zastępczych, ale nigdzie nie zagrzała długo miejsca. Niestety początek dorosłego życia wcale nie był prostszy. Dziewczyna na swojej drodze spotkała osobę, która stała się przyczyną jej późniejszych problemów. W końcu kobieta ma wrażenie, że znalazła się na samym dnie. Wtedy niespodziewanie na jej drodze staje ktoś z jej odległej przeszłości. Ten ktoś wyciąga do niej pomocną dłoń. Wtedy jej życie odmienia się.
Kilka dni temu zaczęły się wakacje. Niektórzy już z pewnością myślą o urlopach. Niektórzy z pewnością już zabukowali bilety na wymarzone wczasy. A ja tym razem postanowiłam wybrać się w podróż do Włoszech dzięki Tam, gdzie rosną winogrona. Dzięki niej mogłam ''przechadzać się'' po włoskiej winnicy i jej okolicy, podglądać pracę przy zbiorze winogron a także być bierną obserwatorką rozwoju relacji Gianny i Adriano. Relacji, która zadzierzgnęła się w dzieciństwie. Trudnym dzieciństwie naznaczonym tęsknotą za rodzicami i domem rodzinnym a także radosnym dzieciństwem. Szczególnie to uwidoczniło się u Gianny, która przez lata była traktowana niczym niepotrzebną rzecz. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że jej życie było pasmem nieszczęść. Niewiele osób wyciągnęło do niej pomocną rękę. Do czasu... To odmieniło jej życie. Wtedy Gianna krok po kroku zaczęła uczyć się ufać innym ludziom. A my, czytelnicy mogliśmy zobaczyć, że czasami warto pomagać innym będącym w trudnej sytuacji. Oczywiście nie wszystkim, ale tak jak pokazała sytuacja Gianny często takie osoby nie potrafią zaufać... nie potrafią prosić... wstydzą się swojej sytuacji...
Tam, gdzie rosną winogrona to książka, która została napisana lekkim językiem. Lekkim, ale to nie znaczy, że fabuła należy do najlżejszych. Jest w niej sporo negatywnych emocji i traum. Jednak ta lektura daje nadzieję na zmiany... Zmiany na lepsze. Pokazuje, że warto wierzyć w siebie. Warto wierzyć w swoje marzenia, chociażby wszystko mówiło, że nie uda się. To książka, która pozwoli przemyśleć te wszystkie kwestie. I serdecznie ją polecam.
Poruszająca historia o wielkiej woli przetrwania i o poszukiwaniu nadziei Lata 90. Wanda, młoda dziewczyna z ubogiej rodziny, zachodzi w ciążę ze...
On jest dziedzicem rodzinnej fortuny. Ją zawsze wytykano palcami. Więź między tą dwójką nigdy nie powinna się wydarzyć... Lilianna wie, jak gorzka potrafi...
Przeczytane:2026-06-29, Ocena: 6, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026,
„Tam gdzie rosną winogrona” Weroniki Tomali to poruszająca opowieść o tym, że nawet serce pełne bólu i zadanych ran zasługuje na miłość i drugą szansę. To historia, która pokazuje, że przeszłość potrafi zostawić głębokie blizny, ale nie musi przekreślać przyszłości.
"Popełnione błędy nie sprawiają, że musi być nimi usłane całe nasze dalsze życie. Ważne, by dojrzeć szansę i dobrze ją wykorzystać. Nie zatracając przy tym najważniejszego. Poczucia własnej godności".
Po raz kolejny Autorka zabiera nas do słonecznych Włoch. Tym razem odwiedzamy rozległe winnice, pełne dojrzewających w słońcu winogron i malowniczych krajobrazów. W tak pięknej scenerii rozgrywa się historia pełna emocji, tęsknoty i nadziei. To miejsce otula swoim spokojem, choć bohaterowie niosą w sobie wiele bólu.
"Czasami rozwiązanie problemów leży tuż obok. Ukryte w spokoju, który nie kosztuje zupełnie nic. A który w pędzie codzienności tak trudno czasami odnaleźć".
Gianna od najmłodszych lat nie zaznała prawdziwego domu. Nie zna swoich rodziców, nie wie, kim naprawdę jest, a życie nie szczędziło jej cierpienia. Kiedy wydaje się, że los odebrał jej już wszystko, niespodziewanie spotyka mężczyznę, którego początkowo uważa za nieznajomego. Szybko jednak okazuje się, że to Adriano-chłopak, którego przed laty poznała w rodzinie zastępczej i którego zawsze traktowała jak brata.
Adriano wyciąga do niej pomocną dłoń, zabiera ją do rodzinnego miasta, daje jej szansę na nowy początek, pracę w winnicy i bezpieczny kąt do życia. Jednak przeszłość miesza się z teraźniejszością, a uczucia, które rodzą się między nimi, są znacznie silniejsze, niż mogliby przypuszczać. Dodatkowo obecność narzeczonej Adriano sprawia, że sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana. Jak potoczą się losy bohaterów? Czy na trudnej przeszłości można zbudować szczęście? Jakie problemy będą musieli pokonać bohaterowie? Czy przeznaczenie istnieje i odegra tu rolę?
"Czasami emocje nie potrzebują słów ani wielkich gestów, by dać o sobie znać".
Weronika kolejny raz pokazuje, jak cienka bywa granica między przyjaźnią, wdzięcznością i miłością. Z ogromną wrażliwością opowiada o samotności, poszukiwaniu własnej tożsamości, potrzebie akceptacji oraz odwadze, by zawalczyć o lepsze jutro i swoje szczęście. Bohaterowie nie są idealni, są tacy jak my-popełniają błędy i mierzą się z trudnymi wyborami, dzięki czemu ich historia jest tak bardzo prawdziwa. To historia o odnajdywaniu siebie, o sile nadziei i o tym, że czasem jeden człowiek potrafi odmienić całe nasze życie.
Natomiast włoski klimat, zapach dojrzewających winogron i rodzinna atmosfera winnicy sprawiają, że podczas lektury można choć na chwilę przenieść się pod błękitne, skąpane w słońcu niebo Italii.
Polecam tę książkę z całego serca. Czeka na Was pełno wzruszeń, ciepła i pięknych emocji. Dzięki lekturze przypomnicie sobie, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Wystarczy tylko odważyć się otworzyć serce i uwierzyć, że los potrafi napisać dla nas zupełnie nowy rozdział.
"Pielęgnujemy naszą relację, bo podobnie jak krzewy winne, miłość też potrzebuje zadbania".