Dochodzi do rozstrzygnięcia śmiertelnej potyczki pomiędzy pierwszym cesarzem Qin Shi Huangiem a władcą zaświatów Hadesem!
Wydawnictwo: Waneko
Data wydania: 2025-01-14
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 194
Tytuł oryginału: 終末のワルキューレ 16
Język oryginału: japoński
Tłumaczenie: Wojciech Gęszczak
Oczywiście, że wygrał odpowiedni przeciwnik, bo musimy wnieść do historii trochę grozy. A kolejny uczestnik wystawiony przez ludzkość ma umiejkę prosto z Czarodziejek z Księżyca, takiego Optimusa Prime z niego zrobili.
Ciekawi mnie, co w tym wszystkim ma robić Zygfryd, ale... szkoda mi kasy na to. O ile nie zdobędę za półtorej ceny, to sobie odpuszczę czytanie.
NIEZRÓWNANY ZAPAŚNIK SUMO VS NAJPOTĘŻNIEJSZY BÓG MITOLOGII INDYJSKIEJ! W piątym pojedynku Ragnaroku dochodzi do ostatecznego rozstrzygnięcia!Dźwigający...
Przeczytane:2026-04-28, Ocena: 4, Przeczytałem,
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Czekając na Walkirie kresu dziejów tom 16, miałem w głowie jedno pytanie: czy autorzy udźwigną ciężar, jaki sami na siebie nałożyli, kreując postacie tak charyzmatyczne jak Hades i Qin Shi Huang? Starcie to zostało poprowadzone jednak w sposób bardzo świadomy, choć jednocześnie oparty na dobrze znanych schematach tej mangi. Właśnie w tym tomie szczególnie wyraźnie widać, że autorzy nie próbują już ukrywać powtarzalności konstrukcji, tylko wykorzystują ją jako stabilny fundament dla kolejnych emocji.
Sam pojedynek jest intensywny, momentami wręcz przytłaczający wizualnie. Tomik nie zwalnia ani na chwilę, a tempo narracji utrzymuje czytelnika w ciągłym napięciu. Problem polega jednak na tym, że przewidywalność struktury zaczyna być coraz bardziej odczuwalna. Schemat: wprowadzenie, retrospekcja, nowa technika, przełom, kolejny retrospekcja, powrót do walki, powtarza się z dużą regularnością. Nie psuje to całkowicie odbioru, ale odbiera element zaskoczenia.
Na plus działa mitologiczne tło. Dowiedzieliśmy się tutaj więcej o przeszłości Hadesa i jego roli podczas Gigantomachii. To kluczowy moment, bo pozwala nam spojrzeć na władcę zaświatów nie jak na kolejnego aroganckiego boga, ale jak na starszego brata, który dla dobra rodziny jest gotów na największe poświęcenie. Ten zabieg sprawia, że emocjonalny ciężar finału walki jest znacznie większy. Szczerze mówiąc, rzadko zdarza się w tej serii, bym z takim samym przejęciem kibicował obu stronom konfliktu. Walkirie kresu dziejów tom 16 kontynuują więc trend humanizowania postaci boskich, co nadal jest jednym z najmocniejszych elementów serii...