Więzień Labiryntu

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 2011-11-09
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 978-83-61386-10-0
Liczba stron: 400

Ocena: 4.6 (58 głosów)

Więzień Labiryntu to pierwszy tom bestsellerowej trylogii porównywanej do Igrzysk Śmierci czy serii Gone. Dla wielu czytelników jest to najlepsza trylogia od czasu Igrzysk Śmierci Suzanne Collins.

Więzień Labiryntu od wielu tygodni okupuje światowe listy bestsellerów, prawa wydawnicze zostały sprzedane na całym świecie, a wkrótce rozpoczną się zdjęcia do filmu na podstawie książki, za co odpowiedzialna ma być sama Catherine Hardwickle, reżyserka przebojowego cyklu „Zmierzch”.

Więzień Labiryntu to jedna z najbardziej wciągających i nasyconych akcją książek ostatnich miesięcy, która trzyma w napięciu od początku aż do ostatniej strony.

James Dashner utkał pasjonującą powieść osadzoną w dystopijnym świecie. Więzień Labiryntu jest pierwszą częścią trylogii, która chwyci czytelnika za gardło i nie puści aż do ostatniej strony, ponieważ każde wejście do Labiryntu może stać się przepustką do koszmaru…

Szansę masz tylko jedną – znajdź wyjście albo giń...

Kup książkę Więzień Labiryntu

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - speedi
speedi
Przeczytane:2012-06-24, Ocena: 4, Przeczytałem,
Dreszcz jest dobryThomas zostaje wyciągnięty z metalowego pudła, przypominającego windę. Trafia w ten sposób do dziwnego miejsca, Strefy. Nie pamięta nic - poza tym, jak ma na imię. Jest człowiekiem bez przeszłości, bez właściwości. Prawie idealnym Nikim, podobnym do innych chłopaków, których właśnie ma okazję poznać. To, co określa każdego z nas, co stanowi punkt odniesienia - przeszłość, dla niego - dla nich jawi się jako coś upragnionego i niedostępnego. Thomas nie zna odpowiedzi na pytania: skąd się wziąłem? Kim byli moi bliscy? Co mnie ukształtowało? Co było, zanim trafiłem do Strefy? Powoli, każdego dnia zaczyna uświadamiać sobie, że jednak istniała jakaś przeszłość i że ktoś lub coś mu ją odebrało. Tym, co udaje mu się mimo wszystko przypomnieć, nie chce się z nikim dzielić. Z pojedynczych okruchów nie potrafi sklecić spójnej wizji.Strefa jest wyizolowaną częścią Labiryntu. Żyją w niej młodzi chłopcy, stosunkowo dobrze zorganizowani w hierarchiczną społeczność. Funkcjonują oni w nienormalnych warunkach, zaopatrywani przez tajemniczych opiekunów w niektóre potrzebne do życia przedmioty. Co określony czas „zasilani” przez Stwórców kolejną, równie jak oni zagubioną osobą. Trochę sytuacja ta przypomina opisaną we Władcy much Goldinga. Trochę pod względem atmosfery przywodzi na myśl film Cube. Zestaw bezwzględnie przestrzeganych twardych praw i ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Więzień Labiryntu

Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2017-12-22, Przeczytałam,

Książka rekomendowana jako powieść dla młodzieży, ale myslę, że spodoba się także dorosłym. 

Nastoeltni Thomas trafia do dziwnej, otoczonej ogromnym labiryntem strefy, w której żyje wielu innych chłopców takich jak on - łączy ich... brak wspomnień z życia, które wiedli, zanim trafili do tego miejsca. 

Chłopcy próbują odnaleźć drogę wyjścia z labiryntu, ale jego ściany każdego dnia zmieniają położenie, a ponadto pojawiają się w nim przerażające kreatury zwane przez chłopców buldożercami. Ich ukłucie jest śmiertlene, jeżeli nie zastosuje się surowicy. 

Każdego dnia tajemniczy "Stwórcy" wysyłają im prowiant i potrzebne przedmioty. 

Po przysłaniu do strefy dziewczyny - Theresy - wszystko ulega zmianie. Dziewczyna wyznaje, że zapoczątkowala koniec, a kolejne wydarzenia i odkrycia sprawiają, że chłopcy decydują się na niemal samobójczą misję, byle tylko wydostać się z przeklętego labiryntu. 

Książka na pewno spodoba się fanom "Igrzysk Śmierci". 

Link do opinii
Avatar użytkownika - saphereaude
saphereaude
Przeczytane:2017-02-02, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, "Wyzwanie - fantastyka 2017",
"Więzień Labiryntu" to książka idealna nie tylko dla młodzieży, ale również dla starszych czytelników. Historia wciąga już od pierwszych stron. Polecam tę historię każdemu, kto pragnie oderwać się od codziennej nudy.
Link do opinii
Wszystko dlatego, że nie było Ariadny... Na co trafiamy? Tomaszek budzi się w dziwnym miejscu. Twarze chłopców patrzą na niego, on nic nie pamięta, a tak w ogóle to co to za miejsce? Dowiaduje się, że Strefa, no ale czego? Ludzie wcale nie są rozmowni i zbywają tak jego pytania, jak i moje. Jakby mieli we łbach wbite 'siedź cicho i rób co ci karzą'. Ale jedno wiadomo - z Labiryntu ZAWSZE jest wyjście, prawda? Film mnie bardzo zniechęcił do czytania książki. Bo od niego zaczęłam przygodę z Labiryntem. Na początek Więzień i Próby, a później ta książka. Dlatego też mój entuzjazm był na poziomie rozjechanej żaby. Ale skoro już czekałam w kolejce od grudnia (taka poczytna?), to czemu nie. Nie było tak źle... gdyby nie 'nowomowa'. Serio, nie mam nic przeciw językom wymyślonym czy używaniu współczesnego żargonu młodzieży. Tylko to, co autor tutaj zaprezentował, nie przenika do mojej głowy. Siedziałam z kartką w ręce, żeby rozumieć, co do "purwy" mu chodziło. Nowomowa jest dla mnie na minus. Brawa za gest, ale jednak minus. A fabuła? Jasne, dostaje z jakieś sto-sto dwadzieścia stron, gdzie Tomaszek zapoznaje się z Strefą (a raczej zadaje pytania bez odpowiedzi), wciąż ma swoje PRZECZUCIE, praca w ogrodzie czy w rzeźni to poniżej jego kompetencji. Bo chłopak musi, musi zostać Zwiadowcą - przecież to jego powołanie! Ta pewność go nie opuszcza, a mnie doprowadza do podobnego wniosku, co Gally'ego - Tomaszek ma się za lepszego od innych. Niektóre zachowania chłopców też nie rozumiem, cóż, może dlatego, że nigdy nie byłam nastoletnim chłopcem... Tereska albo śpi, albo romansuje, albo rzuca się powtarzając, że jest twarda i da sobie radę. Chuck najbardziej przypomina mnie. Chłopak to bardziej popychadło, które zaakceptowało swoją rolę i trwa w niej, by dostać jeść, dach nad głową i bezpieczeństwo. Boi się Stworów i na ich widok nie wykazuje heroizmu (pomijając SCENĘ OSTATNIĄ), bo tak reagują ludzie w obliczu zagrożenia. Jeszcze Minho i Newt są ciekawymi postaciami. Jeden od drugiego różny. Stwory są ciekawym połączeniem. Próbowałam zobrazować sobie ich postać i wyszedł mi dwumetrowy ślimak bez skorupy, z zestawem strzykawek dla konia, piłą mechaniczną, kleszczami, innymi wymyślnymi cudami i zabrakło miejsca na ciało.Za duże, jak na Labirynt. Włączyłam sobie film i... Nieee, to nie te Stwory. Jak ktoś rozwiążę mi zagadkę Stworów - jakim cudem miały takie uzbrojenie, ciało, mogły wessać żywą osobę i się z nią poruszać - proszę, dajcie znać. Chwyt z WYJŚCIEM najbardziej mi się podobał. Z jednej strony Labirynt jest logicznym ciągiem ścian (tutaj ruchomych), tuneli to i wyjść. A z drugiej - kto powiedział, czym jest wyjście? Chociaż kiedy Minho z Tomaszkiem odnaleźli koło Urwiska TO COŚ, wskazówka się nasunęła, że można tak pokombinować ;) Za to plus, natomiast minus ląduje dla... Kodu. Kod, majestatyczny klucz Labiryntu, który okazuje się BYĆ, CZYM BYŁ. Studiowali Mapy i serio, przez dwa lata nikt na TO nie wpadł? Pfff. Ale najgłupsza scena dopiero przed nami, ponieważ Guzik to nie Guzik, a guzik. Na końcu jest rozdział, który kompletnie odebrał mi radość z kolejnej części. Pod koniec książki COŚ SIĘ DZIEJE, i miała teorię dlaczego tak, a nie inaczej się STAŁO. I ta teoria miała sobie trwać aż do przeczytania Prób, ale. Wspaniały autor rozwiał moje wątpliwości i postanowił poprowadzić mnie za rączkę. Teorię potwierdził, przy czym sięgając po Próby, nastawiam się tak: "wiem już kto jest dobry, kto zły i co mają zrobić... po co ja to czytam?". Czy sięgnę po kolejny tom? Cóż. Jest zima, prac w moim ukochanym ogródku (a tyś kurde, Tomaszku, nie znosił siania i kopania) nie zacznę, więc chyba tak. Korci mnie, czy książka z filmem się łączy, czy też trochę nawymyślali. I też jest plus - może spotkam tam chłopaka, którego zamknęli z samymi dziewczynami?
Link do opinii
Avatar użytkownika - Shi4
Shi4
Przeczytane:2017-01-11, Ocena: 3, Przeczytałam, 250 ksiażek w 2017 roku, E-booki, Fantastyka,
Książkę zaczełam czytać z dużym entuzjazmem. Niestety już po paru pierwszych stronach mocno się rozczarowałam. Trochę drętwa fabuła, podobną już nie raz miałąm okazję śledzić w podobnych pozycjach. Pod koniec trochę się ożywioło, ale generalnie lektura nie dla mnie. Może gdybym była młodsza, np. w wieku głównych bohaterów bardziej bym się wciągnęła.
Link do opinii

Co byście zrobili gdybyście pewnego dnia obudzili się w jakieś ruszającej się klatce, nie pamiętając niczego prócz swojego imienia? Gdyby otworzyła się wielka klata ktoś wyciągnąłby Cię z niej i powiedział, że od teraz to twój nowy dom, z którego nie ma wyjścia, ze wokoło znajduje się wielki labirynt, a w nim najstraszniejsze potwory jakie w życiu widziałeś/widziałaś? Taki właśnie los spotyka głównego bohatera powieści Thomasa. Jednak chłopak nie zgadza się na swój los i nie chce do końca swoich dni przebywać w Strefie i ponastawia się z niego wydostać za wszelką cenę. Tylko czy to jest warte swojej ceny? Kto ich umieścił w tym miejscu? Kim są Stwórcy? Czym jest labirynt i czy można znaleźć z niego wyjście? I najważniejsze dlaczego nikt nic nie pamięta i jaką rolę mają do odegrania...?


Tak przedstawia się zarys powieści ciekawie, prawda? Jak dla mnie była to przyjemna nowość od tych wszystkich już znanych mi dystopii. Nie ma tu powielanych schematów, że jedna osoba chce zbawić świat i przewodniczy buntowi, albo jest wyjątkowy w jakiś tam sposób i ta wyjątkowość ma Nas wszystkich ocalić.. Nie! Tu wszyscy są ważni, tu każdy walczy o lepsze jutro i tu każdy jest wyjątkowy, bo gdyby nie to chyba nie znaleźliby się w Strefie :D Dlatego ta nowość jest dla mnie jak najbardziej na plus. A co jeszcze podobało mi się w tej powieści?


Oczywiście, że bohaterowie! Jest ich w tej książce tak wielu i każdy odgrywa jakąś rolę w historii. Jasne Thomas jako główny bohater jest w pewien sposób "wyróżniony", ale to nie zmienia faktu, że inne zeszli na drugi plan. Chłopak gdy trafia to Strefy nie zgodzi się ze swoim losem, jest ciekawski i dociekliwy. Do tego jest stanowczy i szybko odnajduje się w nowych sytuacjach. Jest impulsywny, chociaż w sytuacjach ekstremalnie strasznych miał momenty gdzie zamiast cokolwiek zrobić miał nogi wmurowane w podłogę. Co mnie trochę denerwowało. Inni bohaterowie jak Alby, Newt, Chucky czy Minho byli genialni. Bardzo ich polubiłam, pokochałam i kibicowałam. Byli z krwi i kości. Mieli lepsze i gorsze momenty. Co jedyne mnie denerwowało w Minho to to, że za szybko przechodzi ze stanu strachu do wściekłości, później w "klumpa" i znowu w normalnego Minho. No i Alby był za bardzo przedstawiony na samo destrukcje. Rozumiem, że po przemianie i tym co zobaczył mógł się podłamać, ale nie do tego stopnia, zwłaszcza jako, ze był przywódcą! A jeżeli ktoś by się zastanawiał czemu nie wspominał o Teresie to dlatego, ze nie chce hejtować, bo mnie irytowała, a jej stosunek do Thomasa był śmiechu warty. Dlatego spuszczę kurtynę milczenia...


Pan James Dashner napisał bardzo dobrze zapowiadającą się trylogię. Napisana lekkim i przyjemnym językiem i nie dość, że rozdziały są krótkie, cała historia tworzy spójną całość i żaden fragment nie jest nużący i to jeszcze Dashner stworzył swój oryginalny język! Te wszystkie klumpy, purwy, twarzostany były przegenialne. Ja teraz podczas rozmowy ze znajomymi używam tych słów :D To jak dla mnie jeden z największych atutów tej powieści. Coś nowego, coś oryginalnego i niepowtarzalnego! Jestem tym zauroczona. Taki slogan Streferów, co wspaniałego.


Podsumowując "więzień labiryntu" to powieść o walce, o próbie pokonywania własnych słabości, o lojalności i potrzebie współpracy. To książka o przetrwani, o wykorzystywaniu, o zaufaniu, poświęceniu i przyjaźni. O nie poddawaniu się i walce do końca. Ta historia pokazuje, ze można stworzyć coś oryginalnego i wyjątkowego. Do tego świetny styl pisana autora i nowy słownik słów, który tak zapada w pamięć, że nawet nieświadomie łapiemy się na tym, że sami zaczęliśmy ich używać. Dlatego jeżeli jeszcze nie czytaliście Więźnia labiryntu to koniecznie musicie to nadrobić!

Link do opinii
Avatar użytkownika - dayna15
dayna15
Przeczytane:2015-09-27, Ocena: 4, Przeczytałam, z_52 książki 2015 (181),
Po bardzo dobrym filmie, z mocnymi efektami specjalnymi i wartką akcją, papierowa wersja "Więźnia labiryntu" rozczarowała mnie swoją nijakością. Thomas trafia w Pudle do Strefy zamieszkanej przez samych chłopców, nie pamięta niczego poza swoim imieniem. Strefa jest przestrzenią umieszczoną w centrum ogromnego labiryntu z wędrującymi nocą ścianami, potwornymi Bóldożercami i zamykającymi się wrotami. Mieszkańcy Strefy co dzień wyruszają by odnaleźć wyjście z labiryntu i żyją według przyjętych zasad, by zachować ład i porządek. Nazajutrz po Thomasie do Strefy przybywa Teresa (jedyna dziewczyna), która zaburza równowagę i zapoczątkowuje koniec. Mieszkańcy mają coraz mniej czasu, żeby wydostać się ze Strefy i pod wodzą Thomasa odkrywają niezbędne wskazówki, które stają się przepustką do wolności. Nieco przegadana książka, dialogi momentami drętwe i sztuczne. Mało akcji, jedyne wydarzenie, które wywarło na mnie wrażenie to noc spędzona przez Thomasa, Alby'ego i Minho w labiryncie. Thomas na siłę robił z siebie męczennika i zbawcę ludzkości (pewnie chciał zaimponować Teresie), Teresa była żwawa jak ryba wyrzucona na brzeg, a w duecie są wręcz nie do zniesienia. Poza tym to już kolejna seria, w której prowadzone są eksperymenty na ludziach, dlatego "Igrzyska śmierci" moim zdaniem są najlepszym przykładem fantastyki młodzieżowej, wyróżniając się innością na tle pospolitych pozycji. Na plus określenia używane przez Streferów, chyba zacznę używać "purwa" w miejsce najpopularniejszego wulgaryzmu.
Link do opinii
Zdecydowanie nie kierowana do mnie, bo sporo rzeczy wydało mi się mocno naciągniętych, ale jako młodzieżówka świetna. Gdybym była rówieśniczką bohaterów, to jestem pewna że byłabym zachwycona. Akcja naprawdę wciąga, rozwija się równomiernie, czyta się szybko i płynnie. Do tego potężny zwrot akcji na końcu zachęca do sięgnięcia po kolejna część. A o to przecież chodzi...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Elia
Elia
Przeczytane:2016-05-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2016 r,
Książka pochłonęła mnie do tego stopnia, że przeczytałam ją w dwa dni. Od pierwszych stron czułam się jakbym to ja była Thomasem-głównym bohaterem i prawdziwie przeżywała to, co on. Przez dwa dni żyłam wśród grupy nastolatków, w dziwnym świecie zwanym Strefą. Na początku odczuwałam wręcz frustrację, bo tak jak Thomas nic nie rozumiałam.Wraz z rozwojem akcji poznawałam tajniki tego świata, panujące tam zasady i rozwiązywałam frapujące zagadki. A przede wszystkim szukałam wyjścia z labiryntu! Jedyne czego nie potrafiłam zaakceptować to język używany przez ludzi ze Strefy. Ksiązka rewelacyjna, zwłaszcza dla młodzieży!
Link do opinii
Avatar użytkownika - roxiXDCool
roxiXDCool
Przeczytane:2016-02-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2016 roku,
Nie wszystkie popularne książki są tak dobre jak ta. Pierwsza część trylogii, która wydaje się już wszystko zamknęła.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jennifer1508
jennifer1508
Przeczytane:2016-01-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2016,
Świetna książka. Od samego początku wciąga! Thomas - główny bohater - budzi się w windzie. Nie ma pojęcia gdzie jest, a nawet kim jest! Powoli zaczyna odkrywać miejsce, w którym się znalazł - Strefę. Poznaje labirynt - mroczny, pełen dziwnych, kolczastych stworów , zwanych Bóldożercami. Chłopak, razem z paroma innymi kolegami, rozpaczliwie próbuje znaleźć wyjście z tego przerażającego miejsca. Chcą za wszelką cenę dowiedzieć w jaki sposób znaleźli się z Strefie. Niedługo po pojawieniu się Thomasa, zjawia się dziewczyna. Zaskoczenie jest tym większe, że w Strefie mieszkają sami chłopcy. Wkrótce zaczynają się dziać niespotykane dotąd zdarzenia. Chłopcy odkrywają tajemniczą organizację, zwaną DRESZCZ.
Link do opinii
Avatar użytkownika - xOxIvyxOx
xOxIvyxOx
Przeczytane:2016-01-15, Ocena: 3, Przeczytałam, Posiadam, Zrecenzowane,

Pamiętacie może jeden z mitów, gdzie ateńczycy zostawali zsyłani do labiryntu, aby nakarmić sobą bestię, jakiej przyszło żyć w tej przedziwnej budowli? Zapewne kojarzycie go z historii i nawet przypominacie sobie, że jednym z ważniejszych wątków w tej historii była zasługa Ariadny, zauroczonej jednym z chłopaków do tego stopnia, że postanowiła mu pomóc oszukać śmierć. Ofiarowała młodzieńcowi kłębek nici, którą rozwijał, coby zabić Minotaura i wydostać się z więzienia. Całkiem pomysłowe, jednak co z tego, jeżeli w przypadku Streferów to nie jest pomocne?

Thomas budzi się w windzie, jednak nie wie, gdzie ona w ogóle prowadzi. Za wszelką cenę próbuje pobudzić swoją pamięć, lecz przed oczami stają mu urywki z życia, które nic mu nie mówią. Przypomina sobie także swoje imię, ale to też nie ratuje jego sytuacji. Z przerażeniem oczekuje końca podróży, licząc na łut szczęścia.

Po otworzeniu wrót maszyny witają go tłumy chłopaków, którzy są zaciekawieni kolejnym towarzyszem. Thomas dowiaduje się, że aktualnie przebywa w Strefie - otwartym terenie, który znajduje się wewnątrz Labiryntu, a od tej dziwnej konstrukcji dzieli ich ogromny mur.

Chłopak próbuje dowiedzieć się, w jakim celu został tutaj zesłany, jednak nikt nie potrafi udzielić mu odpowiedzi. Streferzy jednak nie siedzą z założonymi rękoma i każdego dnia próbują rozszyfrować zagadkę. Aby ułatwić sobie zadanie tworzą swój wewnętrzny ekosystem i każdy odgrywa w nim swoją wyznaczoną rolę. Najważniejszą okazuje się bycie Zwiadowcą, który każdego dnia wbiega w niebezpieczne wnętrze Labiryntu, próbując przynieść ocalenie w postaci wyjścia, lecz konstrukcja wcale im tego nie ułatwia. Nie dość, że każdej nocy zmienia się ułożenie ścian, to jeszcze wtedy na zewnątrz wychodzą potwory, a spotkanie z nimi w cztery oczy nie wróży niczego dobrego.

Kiedy kolejnej doby do Strefy zostaje dostarczona po raz pierwszy dziewczyna, z tajemniczą wiadomością, wszyscy zdają sobie sprawę, że od tego momentu już nie będzie takie same. Thomas ma pewne przeczucie związane z nową towarzyszką. Ma wrażenie, jakby oboje zostali zesłani na tę ziemię nie bez powodu. Ta dziwna myśl nie daje mu spokoju i chłopak nie spocznie, póki nie pozna całej prawdy.

A co, jeżeli on i dziewczyna będą w stanie uwolnić zamkniętych w tym więzieniu Streferów? Czy Thomas odzyska swoje wspomnienia, które mogą być cenne? I jak zakończy się ta batalia z niewidzialnym wrogiem?

Jedno jest pewne: jeżeli nie odnajdą wyjścia - zginą!

 

 

Już od dłuższego czasu miałam ochotę przeczytać [Więźnia Labiryntu], jednak po dłuższym oczekiwaniu swojej szansy musiałam się zadowolić ekranizacją. Wiem, to ogromny grzech, ale widziałam go tak dawno temu, że większość treści uleciała z mojej głowy i możliwość odświeżenia sobie tej historii była dla mnie priorytetem. Całą trylogię otrzymałam od zarośniętego staruszka w czerwonym kubraczku, przy czym spełniło się moje marzenie. Tylko czy moja radość trwała długo? Jak oceniłam dzieło Jamesa Dashnera? Wyszłam z tego Labiryntu cała i zdrowa? A może zostałam jego więźniem, który nie potrafił dokończyć powierzonej mu misji? Zaraz wszystko wyjdzie na jaw...

 

,,Zapomni o wszystkim, co dziwne. Zapomni o wszystkim, co złe. Zapomni o tym i nie spocznie, dopóki nie rozwiąże tej zagadki i nie znajdzie stąd wyjścia. "

 

Świat wykreowany przez pana Dashnera należy do tych, gdzie sama nie chciałabym wylądować. Kiedy poznawałam krok po kroku Strefę i jej mieszkańców miałam wrażenie, jakbym sama była tą nową, a każde nieprzychylne opinie bądź spojrzenia działały na mnie z dużą siłą. Nie mogę także zapomnieć o kalejdoskopie uczuć, który przetoczył się przeze mnie. [Więzień Labiryntu] wyzwolił we mnie emocje tak silne, że nawet w pewnym momencie zapomniałam, jak się oddycha. Przyczyniła się do tego pędząca akcja, która pochłaniała mnie już całkowicie. Przyłapywałam się na wstrzymywaniu oddechu w najbardziej ekstremalnych chwilach oraz na słabych uśmiechach podczas ciekawych wymian zdań między Streferami. I pomyśleć, że na samym początku nie było tak kolorowo...

Pierwsze rozdziały ciągną się niczym guma w babcinych reformach, powoli wciągając nas w ten skomplikowany do bólu świat, gdzie każdy ma swoją rolę i musi się z niej wywiązywać. To zrozumiałe, skoro dopiero co go poznajemy, ale jak wytłumaczyć fakt dziwacznego słownictwa, które możemy znaleźć w prawie każdym dialogu? O moich spostrzeżeniach na ten temat możecie przeczytacie nieco niżej. Dopiero w połowie książki zaczyna się wszystko rozkręcać i wtedy zaczęłam wczuwać się w tekst, a o moich reakcjach mogliście przeczytać akapit wcześniej.

Teraz przejdźmy dalej.

Thomas należy do tych głównych bohaterów, których na początku ledwo znosiłam, jednak z czasem oswoiłam się z jego obecnością, jednak nadal nie zyskiwał mojej sympatii. Przedstawiony jako inteligentny chłopak o odwadze, którą można by obdzielić pięciu innych mieszkańców Strefy, w moich oczach zabłysnął jako głupiec. No bo kto normalny wskakuje do zamykającego się na noc Labiryntu, wiedząc że wtedy wychodzą na żerowanie Buldożercy i przetrwanie wewnątrz budowli graniczy z cudem? Rozumiem, że Thomas zrobił to po to, aby uratować nowo poznanych chłopaków, jednak co z tego? Nie można mylić odwagi z głupotą. Poza tym irytowało mnie rozczulanie się Thomasa nad sobą. Dopiero później zaczął ogarniać to miejsce, gdzie na plecach zaczyna się przedziałek. To jednak nie zmienia faktu, że miałabym ochotę go udusić.

Zapewne teraz zapytacie: Skoro główny bohater tak cię irytował, to po co czytałaś dalej? Już wam zdradzam swoją tajemnicę, a raczej dwie tajemnice - Newt i Minho. Dobrze, może nie jestem oryginalna, ponieważ sporo dziewczyn wzdycha do tych postaci, jednak tylko oni przyczynili się do kontynuacji lektury [Więźnia Labiryntu]. Cierpliwy i wyrozumiały Newt oraz sypiący sarkastycznymi uwagami Minho podbili moje serce już w momencie, gdy tylko pierwszy raz przeczytałam ich imiona. Moim zdaniem to oni nadawali smaku całej historii, gdy Thomas próbował rozsadzić nasze czytelnicze kubki smakowe.

A co do pozostałych bohaterów, to mogę powiedzieć, że każdy wypełnił swoją rolę i nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło któregokolwiek ze Streferów. Nieważne są ich większe czy mniejsze dokonania. Autorowi udała się sztuka wpychania bohaterów w fabułę bez powodu, co jest na plus. I to ogromny!

 

,,Chciałabym ci w ten sposób powiedzieć, że gdybyś umarł, to bym cię zabiła. "

 

James Dashner posługuje się prostym i zrozumiałym językiem, z pewnymi wyjątkami. Wspominałam wcześniej o specyficznym slangu, jakim posługują się Streferzy i teraz rozwinę tę myśl. Dziwne wyrażenia stosowane przez bandę dzieciaków zapewne miały nadać oryginalności książce, coby zaczęła wyróżniać się na tle innych tytułów tego samego gatunku, ale ja jestem zdania, że tak naprawdę psuły komfort czytania. James Dashner chciał dobrze, jednak wyszło jak wyszło. Może innym się to podobało, ale ja jestem zniesmaczona. I dodajmy jeszcze fakt, że jesteśmy bombardowani dziwnymi wyrażeniami już od samego początku w nadmiarze. Dopiero później to wszystko się uspokaja, ale co za dużo to nawet... Pozwólcie, że nie zakończę tej myśli.

Moim zdaniem [Więzień Labiryntu] ukazuje całą prawdę o tym, że tak łatwo przyzwyczajamy się do wygody. Rozdzielamy między sobą obowiązki i każdy się ich trzyma. Chociaż monotonność męczy, ale nie chcemy przerywać rozpoczętego ciągu. A czasami wystarczy jeden dodatkowy ruch, aby coś się zmieniło. Tylko nie można być pewnym, czy na lepsze.

Ostatnio nie wytykałam wydawnictwom literówek czy innych błędów w książkach, ale tutaj nie mogę przejść koło tego obojętnie. W prawie każdym rozdziale wykrywałam takie brzydactwa, które także wytrącały mnie z rytmu czytania. Niektórzy z was zapewne ignorują takie wydawnicze wpadki, ale ja nie potrafię. Jestem wyczulona na błędy i za ten mankament [Więzień Labiryntu] traci punkt w końcowej ocenie.

Z serii ,,rozkminy bluszczyny": Chociaż ten dziwny slang działał mi na nerwy, to bardzo często łapię się na tym, że sama zaczynam go stosować. Muszę to jak najszybciej wyplenić!

 

Podsumowując:

[Więzień Labiryntu] to książka pełna emocji i niespodziewanych zwrotów akcji. Każdy rozdział rozpala wyobraźnię i nawet nie wiadomo kiedy zostajemy popchnięci do wnętrza Labiryntu, powoli stając się jednym ze Streferów. Oczywiście czyhają na nas słowni Buldożercy gotowi zepsuć nam przyjemność czytania. A czy będą w stanie to zrobić? Mnie dorwali i zrobili spustoszenie w mojej głowie, ale to nie znaczy, że was także spotka taka przykra niespodzianka.

Polecam szczególnie fanom tego gatunku, jednak jeżeli dopiero rozpoczynasz z nim przygodę, to radzę sięgnąć po inny tytuł. A jeśli uwielbiasz ryzyko - droga wolna!

 

Link do opinii
Świetna książka. Trzyma w napięciu, w której głównym wątkiem jest ucieczka z labiryntu. Książka jest o lęku, struchu. Bohaterowie nic nie pamiętają. Wiedzą jednak, że muszą uciekać z labiryntu, bo jak nie, to będzie źle. Zakończenie książki również mocne. I zachęcające do przeczytania drugiego tomu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - malamimbla
malamimbla
Przeczytane:2015-06-18, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Niby książka dla nastolatków a tak naprawdę kwałek niezłej fantastyki. Ciekawa historia, dynamiczna akcja, łatwo się czyta i trzyma w napięciu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sheireen
Sheireen
Przeczytane:2015-01-19, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - adreswyobraznia
adreswyobraznia
Przeczytane:2015-04-19, Ocena: 3, Przeczytałam, 26 książek 2015,
Co my tu mamy? Przede wszystkim stary jak świat motyw labiryntu, który przeraża już od czasów starożytnej Grecji. Następnie, chłopców zamkniętych na małej przestrzeni, którzy próbują się wydostać. I nie pozabijać nawzajem. Do tego trochę nowoczesności w postaci ruszających się ścian labiryntu, okropnych stworów - pół maszyn, podkręcających i tak nieciekawą sytuację chłopaków, oraz unoszącą się nad tym wszystkim atmosferą jakiegoś chorego eksperymentu. Głównym bohaterem jest Thomas, który podobnie jak pozostali, nie pamięta nic z tego co stało się zanim trafił do Strefy. Próbuje jakoś się w tym wszystkim ogarnąć, a łatwo nie jest. Reszta jego towarzyszy stworzyła coś w rodzaju namiastki społeczeństwa, z przywódcami na czele, zasadami, podziałem pracy, nawet z własnym językiem. Wszystkie ich działania podporządkowane są jednemu celowi - ucieczce z tego miejsca. Pojawienie się Thomasa oraz coraz dziwniejsze wydarzenia w Strefie powodują, że ucieczka z ,,opcji" stanie się ,,przymusem". Czytając ,,Więźnia labiryntu" czuje się klaustrofobię, napięcie, silne emocje. Pytań jest mnóstwo, a odpowiedzi pojawiają się bardzo powoli. I to jest największym plusem tej książki. Stopniowe odkrywanie prawdy. No i sam pomysł - niby składający się z wyświechtanych motywów, których wszyscy powinni mieć już dość, ale jednak ,,coś w nich ciągle jest". A czego zatem nie ma w ,,Więźniu..."? Dopracowania! Dialogi, język (te dziwne zwroty, którymi posługiwali się mieszkańcy Strefy, strasznie mnie denerwowały), trochę niewyjaśnionych wątków. I te stwory o uroczej nazwie ,,bóldożery" - tak, tak nie ma tu błędu. Seriously? Wszystko to obniża jakość lektury. Niestety, bo potencjał był spory. Wychodzi z tego młodzieżówka fantasy, ale do przeczytania jednym tchem. Bez zwracania uwagi na szczegóły.
Link do opinii
Avatar użytkownika - EvilAngel16
EvilAngel16
Przeczytane:2015-02-15, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2015,
"Więzień labiryntu" jest często porównywany do serii "GONE". Pokochałam tamtą "sześciologię", więc postanowiłam przeczytać także książki James'a Dashnera. Zaczęłam od filmu, bo tak lubię najbardziej. Byłam oszołomiona! Film po prostu cudowny, narobił mi jeszcze większego smaka na książkę. Niestety, odrobinę się na niej zawiodłam. Film diametralnie różnił się od wersji papierowej. I przyznam szczere, że o wiele bardziej podobała mi się ekranizacja, była dla mnie bardziej sensowna, logiczna, po prostu lepsza. Sam pomysł napisania książki o dzieciakach z wymazaną pamięcią, uwięzionych w miejscu teoretycznie pozbawionym wyjścia bardzo mi się podobał. Lubię takie apokaliptyczne klimaty. Czasem dobrze jest sobie wyobrazić, jak by to było, gdybyśmy my, nastolatkowie, musieli radzić sobie całkiem sami, bez żadnej pomocy. Dlatego fabuła daje tej książce ogromny plus. W czasie czytania raczej nikomu nie umknęły bardzo dziwne zwroty używane w Strefie. Zabawa językiem jest bardzo dobrym pomysłem, jednak w tej książce niezwykle działała mi na nerwy. To moje jedyne zastrzeżenie co do względów językowych. Humor w powieści, jak na okoliczności, był odpowiedni, nieprzesadzony, taki okay. Nie podobał mi się sposób, w jaki dzieciaki opuściły labirynt. Zdecydowanie lepszy był ten pokazany w filmie. Mimo wszystko książka mi się podobała. Z pewnością przeczytam następne części i będę polecać je innym.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2015-01-04, Ocena: 6, Przeczytałam, fantastyka, SF, przygoda,
Thomas trafia do centrum labiryntu windą, gdzie żyją sami chłopcy. Poza strefą żyją mechaniczni Buldożercy, lecz nie mogą do niej wejść, bo strefa zamykana jest na noc. Wszystko to dzieje się w ramach eksperymentu. W strefie bohater zaprzyjaźnia się z Chuckiem. Potem pojawia się u nich dziewczyna - Teresa, która rozpoczęła koniec. Bramy zostają otwarte, a chłopcy muszą jak najszybciej rozwiązać ten problem, by nie zginąć. Książka ukazująca przyjaźń, a także jedność w trudnych sytuacjach. Jest sporo akcji i zaskakujących momentów. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kpotter
kpotter
Przeczytane:2014-12-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2014,
Genialna książka :D
Link do opinii
Avatar użytkownika - ppolzi
ppolzi
Przeczytane:2014-10-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2014,
Sięgnęłam po książkę po obejrzeniu filmu. Jak zwykle się nie zawiodłam :) aczkolwiek w filmie zmieniono parę scen by było bardziej dramatycznie i "pod widza". Thomas główny bohater pojawia się w Strefie. Jest nowy i wszyscy nazywają go Nijubi (czyli nowy) lub Tommy>. Czytając książkę dopiero wiesz, że Strefowcy używali innych słów - zamiast okey - ogay. Po Strefie w różnych punktach bardzo szybko przemieszczają się Żukolce z napisem DRESZCZ. Takie małe roboty z oczami-kamerami aby Stwórcy mogli podglądać co robią Streferzy. Tomm od samego początku chciał zostać ZWIADOWCĄ i badać LABIRYNT by móc znaleźć wyjście. Po wielu perturbacjach wreszcie mu się to udaje. Dziwny zbieg okoliczności sprawia także, że w Strefie pojawia się dziewczyna - Teresa (ma karteczkę z napisem, że to już KONIEC - ona będzie ostatnia), która zna Thomasa i potrafi się z nim porozumieć telepatycznie. Ciąg zdarzeń sprawia, że w końcu Tommiemu udaje się się znaleźć NORĘ BÓLDOŻERCÓW. Przedziwnych stworów, które zabijają w Labiryncie, każdego kto stanie im na drodze. Nora ta umieszczona jest na skraju URWISKA gdzie, kończy się nieboskłon. Przez dwa lata nie udało się zwiadowcą odnaleźć tego miejsca. Dopiero Thomas połączył kawałki układanki w całość (znalazł coś co nie pasowało do reszty). Bóldożercy w dziwny sposób podczas walki nie spadali w przepaść tylko znikali za nieboskłonem. Nora ich była dobrze zakamuflowana. To miejsce miało niewielkie wymiary i wyglądało na okno-portal. Nie będę opowiadać całej fabuły książki. Jest na tyle wciągająca, że szybko ją przeczytacie. POLECAM !!!
Link do opinii
Zapewne już wielu z Was wie, że fabuła rozpoczyna się w momencie, kiedy nastoletni Thomas ląduje w Strefie otoczonej przerażającym labiryntem, który każdej nocy zmienia swój układ. Nie wie kim jest, ani gdzie się znalazł, a jedyne co pamięta to swoje imię. Podobnie jak Thomas, żaden z chłopców nie wie dlaczego się znalazł w tym miejscu i jakie życie wiódł przed Labiryntem. Wydostanie się na zewnątrz wcale nie jest takie łatwe, albowiem, jak już wspomniałam wcześniej mury Labiryntu zmieniają się co noc. Szczęśliwie jego wrota zamykają się co noc, ponieważ nikt, kto został w jego korytarzach po ich zamknięciu nie przeżył, ze względu na morderczych Bóldożerców. Świat Strefy i Labiryntu wciągnął mnie już od pierwszych stron. Owszem wiedziałam już o czym jest książka i jak się skończy, bo widziałam już film. Jednak ekranizacja "Więźnia Labiryntu" jest zaledwie luźną interpretacją wydarzeń z książki, którą niewiele łączy z powieścią. Albowiem książka ma w sobie więcej magnetyzmu, który może sprawić, że czytelnik podczas jej lektury przestanie myśleć nawet o jedzeniu i spaniu. A to z tego względu, że w "Więźniu Labiryntu" znajdziemy mnóstwo zwrotów akcji, które nie pozwalają na nudę, a to wszystko jest okraszone prostym, ale jednak dość niezwykłym językiem. Na łamach powieści znajdziemy takie wyrażenia jak klump, zawrzyj twarzostan czy luzuj poślady, które urozmaicają język/styl* zastosowany przez autora. Przez Bóldożerców i inne klumpy tłumacz miał zapewne nie lada orzech do zgryzienia, co moim zdaniem świetnie mu wyszło. Wiem, że jednych ten język drażni, a inni go lubią. Ja zdecydowanie jestem za klumpami i innymi wyrażeniami. Poza tym w filmie wiele wydarzeń zostało zupełnie inaczej ujętych, przez co odbiorca znający książkę może czuć się oszukany. Rozumiem, że ekranizacja nie zawsze misi być identyczna z książką, bo czasem ciężko jest ująć w filmie całość - zwłaszcza jeżeli książka jest długa. Jednak jeżeli chodzi o ekranizację "Więźnia Labiryntu" moim zdaniem to jest jakaś porażka - chociaż dla kogoś kto nie zna książki to film jest całkiem ok. Jednakże wracając do książki to osobiście byłam pod wrażeniem tego jak ci chłopcy sobie radzili w Strefie - nie tylko dlatego, że stworzyli społeczność (wraz z przywódcą, podziałem na role, planem dnia, prawami i ich egzekwowaniem, itd), ale także jak potrafią sobie radzić z zaistniałą sytuacją oraz również przez to, że nie tracą wiary w to, że wydostaną się z Labiryntu, który stał się ich więzieniem. Jeżeli widzieliście film zanim przeczytaliście "Więźnia Labiryntu", to tym bardziej powinniście ją przeczytać, bo książkowa historia znacznie różni się od tej filmowej. W ekranizacji zabrakło tego języka, który dodawał niezwykłości tej historii, a bohaterom jakby zabrakło jaj. Poza tym jak już wspomniałam pewne wątki znacznie się różnią - chociażby to jak doszło do znalezienia wyjścia z labiryntu i jak zostało ono odkryte, śmierć Alby'ego oraz relacje Thomasa z Teresą. Dodatkowo już sam koniec jest inny i wiele tłumaczy. Zresztą książka zawiera jakby pełniejszą i bardziej jasną dla odbiorcy historię. Kończąc czytać "Więźnia Labiryntu" już wiedziałam, że będę chciała sięgnąć pod dalsze części tejże trylogii, bo James Dashner po mistrzowsku buduje napięcie i pozostawia po sobie niedosyt, który sprawia, że chce się poznać dalsze wydarzenia zapoczątkowane w pierwszym tomie. I jak dobrze pójdzie "Próby ognia" dorwę już dziś. Po przeczytaniu książki już wiem dlaczego Anita z kanału Book Reviews tak bardzo była niezadowolona z ekranizacji "Więźnia...". Film nie dorasta książce do stóp.
Link do opinii
Avatar użytkownika - oliw333ia
oliw333ia
Przeczytane:2014-06-14, Ocena: 5, Przeczytałam, czytam regularnie w 2014 roku ,
książka jest ogay :) ciekawy początek który nakłania nas troszkę do myślenia co ty byś zrobił(a) gdybyś obudził(a) się w windzie znając tylko swoje imię?
Link do opinii
Avatar użytkownika - Geronimo26
Geronimo26
Przeczytane:2013-08-23, Ocena: 6, Przeczytałem, "Wyzwanie - Papierowy Księżyc",
Jeśli lubicie książki, które są kompletnie nie przewidywalne, zaskakujące i przełamują wszelkie granice gatunków literackich - ta książka jest właśnie dla Was. Uwielbiam książki, które przenoszą czytelnia w zupełnie inny, bajkowy, fantastyczny świat, w którym przychodzi Nam odnaleźć się wraz z głównym bohaterem, dla którego jest to równie zagadkową niewiadomą, jak dla Nas. "Więzień labiryntu" opowiada historię nastoletniego chłopca o imieniu Thomas, który pewnego ranka budzi się w ciemnej windzie i nie pamięta jak się tu znalazł oraz co robił poprzedniego dnia. Jedyne co pamięta, to własne imię. Gdy winda się zatrzymuje i otwierają się jej drzwi, jego oczom ukazuje się grupa kilkudziesięciu chłopców, takich samych jak On i tak samo nie wiedzących jak się tu znaleźli. Od tej chwili rozpoczyna się jego niezwykła przygoda w miejscu, nazywanym Strefą.. Powieść Dashnera to doskonała rozrywka i zabawa zarówno dla młodych czytelników jak i tych nieco starszych, którym nie są obce fantastyczne historię, przywołujące wspomnienia choćby tak klasycznych bajek jak "Piotruś Pan". Podobnie jak w tej słynnej baśni, tak i tutaj język powieści przepełniony jest pięknymi opisami magicznego świata, przywołującego skojarzenia z sennymi marzenia. Książka ani przez chwile nie pozwala się nudzić, ponieważ liczne zwroty akcji następują z tak zawrotną częstotliwością, iż nie możemy doczekać się kolejnej i kolejnej strony lektury. I tylko pozostaje mały niedosyt, iż tak szybko kończy się czytać ową książkę, choć na pocieszenie niech pozostaje fakt, iż "Więzień Labiryntu" to dopiero pierwsza część z trzech tomowej sagi. Każdy kto sięgnie po owa książkę, na pewno nie będzie tego żałował.
Link do opinii
Na początku książka jest nudna. Dopiero potem zaczyna się coś dziać. Nie dziwię się, że ,,Więzień Labiryntu'' od wielu tygodni okupuje śiwatowe listy bestsellerów! Książka jest naprawdę ciekawa. Dałabym 5, lecz uważam że jest w niej za dużo lania wody. W pozycji znajduje się dużo dziwnych przelształceń, które mi się nie podobały. Ale za to gratuluje James'owi Dashner'owi za napisanie tak światnej pozycji.
Link do opinii
Thomas ma szesnaście lat. Pewnego dnia znajduje się w windzie, która po otwarciu ukazuje mu Strefę i jej mieszkańców. Od teraz te miejsce będzie jego domem. Chłopak nie pamięta ile ma lat, czy ma rodzinę, przyjaciół, wie tylko jak ma na imię. Nie wie, co tam robi i gdzie jest, zresztą mieszkające tam osoby (nastoletni chłopcy) również precyzyjnie odpowiedzieć na to nie mogą. Wiedzą tylko, że są uwiezieni w przestrzeni otoczonej ogromnym labiryntem. Wszyscy chcą się wydostać z tego więzienia, ale nie mają pojęcia jak. Po przebyciu Toma wszystko się zmienia, a dzień później w Strefie pojawia się pewna dziewczyna... "Więzień labiryntu" to typowa książka młodzieżowa. Nie brakuje w niej akcji, tajemnic, zagadek. Początkowo książka jest dosyć nudna, ale akcja stopniowo przyspiesza i później już nie można się od niej oderwać. Ciągle dowiadujemy się czegoś nowego, poznajemy nowe fakty, razem z bohaterami przenosimy się do Strefy. Książka jest porównywana do trylogii "Igrzyska śmierci". Z tym się nie zgadzam, bo mimo, że "Więzień labiryntu" jest książką dobą, ciekawą i wciągającą to tamtej trylogii nie dorównuje. Brakowało mi w niej trochę emocji, lepszego dopracowania bohaterów. Zobaczę jak będzie w drugiej części. Musze jeszcze wspomnieć o tym, co mnie denerwowało, czyli o dziwnych przekształceniach polskich przekleństw np. "purwa". Zwroty tego typu były wręcz nadużywane, a to w końcu zaczęło mnie nudzić, a co za tym idzie - irytować.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Alf
Alf
Przeczytane:2013-03-27, Ocena: 5, Przeczytałem,
Bardzo ciekawa książka. Wiele tajemnic i niewiadomych, gdy dostajemy odpowiedź na jedno pytanie, powstają kolejne dwa, to coś co najbardziej spodobało mi się w tej książce, z chęcią przeczytam następne części.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Estrella23
Estrella23
Przeczytane:2018-11-12, Ocena: 4, Przeczytałam,

Historia napisana przez Jamesa Dasnhnera rozpoczyna się w momencie, gdy szesnastoletni Thomas budzi się w ciemnej windzie, a pierwszą rzeczą jaką widzi to wpatrzone w niego twarze nieznanych mu chłopców. Okazuje się że miejsce, do którego trafił to Strefa – przestrzeń otoczona ogromnymi murami tworzącymi labirynt, a jedyną rzeczą jaką pamięta to swoje imię. Thomas zaczyna funkcjonować zgodnie z planem Streferów lecz cały czas czuje, że jego obecność nie jest tu przypadkowa. Kiedy do Strefy po raz pierwszy trafia dziewczyna, przynosząca tajemniczą wiadomość, to znak, że gra właśnie się rozpoczęła. Streferzy jeśli chcą przeżyć, muszą jak najszybciej odnaleźć wyjście z labiryntu. Jednak czy jest to w ogóle możliwe?

Realistyczni bohaterowie

Pierwszą rzeczą, która zdziwiła mnie w książce to wiek bohaterów. Wiedziałam, że czeka mnie historia z nastolatkami w tle, jednak nie sądziłam, że będą oni tacy młodzi. Jednak ku mojemu zaskoczeniu autor doskonale poradził sobie z tym aspektem. Nie starał się na siłę stworzyć z nastoletnich chłopców superbohaterów, którzy mimo młodego wieku są nad wyraz dojrzali i skłonni do heroicznych czynów. Często autorzy takimi cechami obdarzają głównych bohaterów, którzy mają za zadanie urzec czytelnika. Thomas mimo iż wykazywał się determinacją, miewał także chwile słabości i zwątpienia. Przychodziły momenty, że najlepszym sposobem na rozładowanie emocji był płacz. I właśnie takie drobne zachowania powodują, że nastoletni bohater w oczach czytelnika staje się wiarygodny i realistyczny.

Jak piąte koło u wozu

Choć Thomas w towarzystwie Newta i Minho (których także polubiłam) wiedli prym w historii to niestety postać Teresy, która niespodziewanie pojawiła się w grupie chłopców dostarczając im tajemniczą wiadomością, została potraktowana po macoszemu. Po głębszym zastanowieniu uważam, że jej postać nie wniosła nic istotnego do historii i równie dobrze zamiast niej w windzie mogła pojawić się wyłącznie sama wiadomość spisana na kartce. Teresa po prostu okazała się niezwykle mdłą postacią, nawet jej sposób prowadzenia konwersacji niezwykle mnie nudził i cały czas gdzieś z tyłu głowy miałam ostrzeżenie - „Nie ufaj jej”.

Co skrywa labirynt?

Strefa to miejsce otoczone labiryntem, z którego nie ma wyjścia. Jednak czy na pewno? Miejsce to zostało stworzone w pewnym celu, a chłopców umieszczono tam nie bez powodu. Czy potrafisz sobie wyobrazić takie miejsce? Jak poradziłbyś sobie w takiej sytuacji. Chłopcy każdego dnia, nieprzerwanie od dwóch lat szukają sposobu, aby się stamtąd wydostać. Pojawienie się Thomasa i Teresy burzy spokojne życie Streferów i wprowadza w nie zamęt a jednocześnie błysk nadziei, że ich los może się nareszcie odmienić. Autor zabiera czytelnika w podróż po spokojnej Strefie, gdzie chłopcy toczą „normalne” życie uprawiając ziemię i hodując zwierzęta, a także pokazuje to co skrywają mury labiryntu - śmiercionośnych Bóldożerców i tajemnicze napisy DRESZCZu. Historia Thomasa trzyma w napięciu, ale dopiero po przeczytaniu 150 stron, kiedy główny bohater przekracza próg labiryntu, akcja nabiera tempa a labirynt przynosi coraz więcej pytań bez odpowiedzi. Na temat wspomnianego DRESZCZu oraz przyczyn umieszczenia chłopców w labiryncie, autor za wiele nie wspomina, jednak liczę, że rozwinie dokładniej tę kwestię w następnym tomie.

Podsumowanie

„Więzień labiryntu” to dobra lektura jednak po międzynarodowym bestsellerze oczekiwałam czegoś więcej. Choć polubiłam Thomasa, Minho i Newta to niestety autor poległ na kreacji Teresy, która jest postacią jednowymiarową i nijaką. James Dashner umiejętnie połączył ze sobą wszystkie wątki, dostarczając czytelnikowi historię, która potrafi wciągnąć, ale także pozostawić go z wieloma niewiadomymi. Bywały także momenty, że nie do końca potrafiłam wyobrazić sobie świat opisany przez autora (m.in. Urwisko). Powieść Jamesa Dashnera mimo, iż nie „chwyciła mnie za gardło” to spędziłam z nią kilka przyjemnych dni i uważam, że to dopiero początek, a następne tomy mogą zaserwować naprawdę wciągającą historię.

https://www.mowmikate.pl/2018/09/wiezien-labiryntu-james-dashner-recenzja.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - Anawinkar
Anawinkar
Przeczytane:2018-08-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Półka,
Avatar użytkownika - Iseult
Iseult
Przeczytane:2018-07-25, Przeczytałem, Przeczytane ?,
Avatar użytkownika - karli49
karli49
Przeczytane:2018-07-22, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2018,
Avatar użytkownika - Kirhan
Kirhan
Przeczytane:2018-06-16, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2018,
Inne książki autora
Reguła myśli
James Dashner0
Okładka ksiązki - Reguła myśli

PORYWAJĄCA KONTYNUACJA BESTSELLERA „W SIECI UMYSŁÓW” Po wydarzeniach na Ścieżce i po tym, jak dowiedział się, że jest tworem - komputerowym...

Gra o życie
James Dashner0
Okładka ksiązki - Gra o życie

GRY PRZERASTAJĄCE NAJŚMIELSZE MARZENIA I… NAJGORSZE KOSZMARY OSTATNI TOM TRYLOGII DOKTRYNA ŚMIERTELNOŚCI DLA FANÓW RZECZYWISTOŚCI CYFROWYCH ...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Wszechświaty
Leonardo Patrignani
Wszechświaty
Chłopak z Francji
Hilary Freeman
Chłopak z Francji
Święta dobrych życzeń
ks. Jan Twardowski
Święta dobrych życzeń
Franek i miotła motorowa
Agnieszka Frączek
Franek i miotła motorowa
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy