Ilona Kępińska samotnie wychowuje córkę, której od chwili rozwodu z mężem nie poznaje. Zosia z uroczej dziewczynki przeistoczyła się w wiecznie nadąsaną, krnąbrną i niezorganizowaną nastolatkę walczącą z każdym dorosłym stającym na jej drodze. Matka usiłuje zapanować nad latoroślą, ale nie jest to łatwe. W tym czasie eksmęża w głównej mierze zajmuje układanie sobie życia z nową partnerką. Wtedy w domu Ilony pojawia się listonosz ze skierowaniem na leczenie w sanatorium.
Kobieta początkowo nosi się z zamiarem rezygnacji z wyjazdu, ale sfrustrowana zachowaniem córki umyka do Ciechocinka, by dać sobie, Zosi i jej ojcu czas na przemyślenie sytuacji, w której utknęli.
W Ciechocinku Ilona nie potrafi się odnaleźć wśród typowych kuracjuszy i marzy o szybkim powrocie do domu. Wszystko się zmienia, gdy w jej ręce wpada stara fotografia, na której uśmiechają się do niej trzy nastolatki w przedwojennych strojach.
W II tomie serii ,,Cztery pory roku" Aneta Krasińska zaprasza czytelników do skrzącego się kolorami wiosny Ciechocinka, gdzie olbrzymie, nasiąknięte ożywczą solanką tężnie są niemymi świadkami historii, potrafiącymi zgrabnie łączyć ludzi ponad podziałami.
Pachnąca wiosną opowieść o poświęceniu na rzecz drugiego człowieka.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
Ilona przyjeżdża do uzdrowiska z dość ciężkim bagażem ale życiowym i problemami rodzinnymi. Ten wyjazd ma dla niej być miejscem oddechu ale przede wszystkim ucieczką od codzienności a przy okazji regeneracją zdrowotną.
~
Niestety kobieta nie potrafi odnaleźć się wśród kuracjuszy a przede wszystkim nie daje rady przyswoić ich rytmu dnia. Zamiast latać na "dancingi w Ciechocinku" spędza każdy wieczór samotnie z książką w ręku. Niespodziewanie w książce z biblioteki odnajduje wojenną fotografie trzech młodych uśmiechniętych dziewcząt.
~
Kobieta porusza niebo i ziemię aby cokolwiek dowiedzieć się dziwacznych ze zdjęcia. Tym bardziej że w oczach tych pięknych młodych kobiet widzi coś więcej niż wspomnienia. Jakaś niedopowiedziana historię. Czy Ilona odkryje tożsamość tych kobieta? Czy pozna ich tajemnice? Co wydarzy się w Ciechocinku?
~
Wiecie jest to pełna tęsknoty, ciepła i emocji opowieść. Podoba mi się to jak splatają się ze sobą dwie strefy czasowe. Teraźniejsza i wojenna, dzięki temu możemy poznać całą tą historię od początku do końca. Wyobraźnia działa tutaj na całego, a całość fajnie ze sobą współgraja.
~
Miałam już nie raz okazję czytać książki autorki i po raz kolejny się nie zawiodłam. Bardzo poruszyła mnie historia tych dziewcząt. Ich losy kruche i dramatyczne wplatają się w lost naszej bohaterki co naprawdę daje do myślenia czytelnikowi.
~
Styl w jakim pisze autorka jest naprawdę swobodny i lekki w odbiorze. Historia jaką przekazała na kartkach tej powieści otula i jednocześnie otwiera oczy na otaczający nas świat. Mi się ona podobała, i myślę że Wam też przpadnie do gustu. Na pewno czytając tę książkę dojdziecie do pewnych refleksji przede wszystkim aby zwolnić ze swoim życiem i zacząć dostrzegać otaczające nas piękno.
Dziękuję wydawnictwu Skarpa Warszawska za egzemplarz ♥️
Pierwsze wrażenie?
Sięgając po „Wiosnę w Ciechocinku”, od razu poczułam ten wyjątkowy klimat – zapach wiosny, uzdrowiskowy spokój i obietnicę czegoś nowego. Okładka aż prosi się o zdjęcie z filiżanką herbaty na tle budzącej się do życia przyrody! 🌿
📖 Fabuła?
To opowieść o tym, że czasem trzeba zwolnić, by usłyszeć samego siebie. Główna bohaterka trafia do Ciechocinka nie bez powodu – i choć na początku wydaje się zagubiona, to właśnie tam dostaje szansę na poukładanie swojego życia. Aneta Krasińska serwuje nam historię, która otula jak miękki koc. Jest miejsce na małe troski, życiowe rozdroża i iskierkę nadziei, która tli się gdzieś w tle. Nie ma tu fajerwerków na siłę – jest za to prawdziwość, która trafia prosto do serca. 💛
Bohaterów polubiłam od pierwszej strony! Są autentyczni, mają swoje wady i momenty zwątpienia, ale właśnie dzięki temu tak łatwo się z nimi utożsamić. Towarzysząc im w codziennych sprawach, czułam ciepło, wzruszenie i zwykłą radość z małych rzeczy. Książka wywołuje uśmiech, ale potrafi też skłonić do refleksji.
Akcja toczy się spokojnie, leniwie – idealnie na wiosenne popołudnie. Styl autorki jest lekki. Czyta się płynnie i z przyjemnością, a opisy Ciechocinka sprawiają, że ma się ochotę spakować walizkę i od razu tam pojechać! ✨
🎯 Dla kogo będzie idealna?
Dla wszystkich, którzy:
✔️ kochają polskie uzdrowiska i sielskie klimaty
✔️ szukają książki na poprawę nastroju
✔️ lubią obyczajówki z wątkiem romantycznym w tle
✔️ potrzebują chwili wytchnienia od zgiełku
Jeśli lubicie historie, które dają nadzieję i pokazują, że wiosna to czas zmian – koniecznie po nią sięgnijcie!
Moja ocena: 8/10 ⭐
Bo to ciepła, autentyczna i ujmująca historia, przy której miło spędziłam czas. Idealna na rozpoczęcie sezonu wiosennego!
BRUNETTE BOOKS
🌸„WIOSNA w Ciechocinku” to bardzo interesująca i poruszająca historia o samotnej matce,która wreszcie zdecydowała się porzucić wszystko i poczuć się lepiej.To także intrygująca historia przeszłości nastolatek zobaczonych na zdjęciu i poznanie ich historii sprzed lat.
🌸Dużym plusem tej powieści są dwie linie czasowe,które przeplatają się nawzajem.Zarówno te teraźniejsze powodujące problemy dnia codziennego oraz te z przeszłości naznaczone piętnem wojny wraz z bezdusznością drugiego człowieka.Połączenie tego sprawia,że czujemy niesamowitą więź z bohaterami oraz przezywanymi wydarzeniami w ich życiu.
🌸Autorka zabiera czytelnika do miejsca w którym można poczuć spokój ducha,poznać nowe osoby oraz skupić się na swoim zdrowiu o którym często zapomniany.Aura wiosenna i puszenie się przyrody do życia uzmysłowią,że na swe szczęście nigdy nie jest za późno.
🌸„WIOSNA w Ciechocinku” to historia,która pokazuje ludzką krzywdę w czasie wojny oraz teraźniejszą opowieść z zmaganiem się z problemami życiowymi i walką o spokój. Każdy tom serii to osobna historia,więc spokojnie możecie czytać je jako osobna powieść.
🌸Poruszyła mnie poznana historia oraz epilog,który udowodnił,że warto sięgać do czasów przeszłości i poznawać losy innych osób żyjących w trudnych czas wojny.
🌸Czytajcie-Ogromnie polecam📖
Odwiedzaliście kiedyś miejscowość Ciechocinek?
Mieszkam dość blisko i czasem lubię wybrać się tam na spacer, przejść się alejkami, gdzie znajdują się tężnie.
Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o książce Wiosna w Ciechocinku autorstwa Aneta Krasińska(Wydawnictwo Skarpa Warszawska).
To poruszająca, życiowa historia o trudach codzienności samotnej matki po rozwodzie, która zmaga się zarówno z wyzwaniami dnia codziennego, jak i problemami nastoletniej córki. Całość dopełniają piękne opisy Ciechocinka, dzięki którym czułam się, jakbym była tam razem z Iloną.
Książka napisana jest w dwóch płaszczyznach czasowych - teraźniejszości i przeszłości. W teraźniejszości śledzimy losy Ilony i jej córki, ich wyjazd do sanatorium oraz próbę odkrycia tożsamości postaci ze starego zdjęcia. Z kolei przeszłość przenosi nas do czasów sprzed i w trakcie II wojny światowej, gdzie poznajemy historię trzech przyjaciółek żyjących w niezwykle trudnych realiach.
Autorka porusza wiele ważnych tematów, takich jak samotne macierzyństwo, problemy wychowawcze, brak wsparcia ze strony byłego partnera czy poszukiwanie własnej drogi w życiu. Równocześnie ukazuje losy ludzi, którzy walczyli o naszą wolność - przypominając, jak ważne jest, by o nich pamiętać. Historia przyjaciółek to zapewne tylko jedna z wielu, które zasługują na to, by ujrzeć światło dzienne.
Książka jest drugim tomem cyklu ,,Cztery pory roku", jednak poszczególne części nie są ze sobą bezpośrednio powiązane - każda opowiada odrębną historię.
Serdecznie polecam Wam tę lekturę, a sama z niecierpliwością czekam na kolejną część!
Ilona Kepińska po rozwodzie samotnie wychowuje nastoletnią córkę. Jej były mąż nieszczególnie interesuje się losem nastolatki. Niestety dziewczyna źle znosi rozstanie rodziców, przez co staje się niezdyscyplinowaną i konfliktową osobą. Ilona stara się zapanować nad córką, ale nie jest to łatwe zadanie. Gdy pewnego dnia kobieta dostaje skierowanie na leczenie do sanatorium w Ciechocinku początkowo planuje zrezygnować z wyjazdu. Jednak zirytowana zachowaniem latorośli postanawia skorzystać z wyjazdu. Tam nieoczekiwanie wpada jej w ręce przedwojenna fotografia trzech młodych kobiet. Ilona postanawia dowiedzieć się o nich nieco więcej...
Chyba nigdy nie znudzą mi się książki, w których współczesne pokolenie szuka okruchów historii przeszłych pokoleń. Taka jest ta książka... Główna bohaterka przypadkiem odnalazła stare, przedwojenne zdjęcie i rozpoczyna śledztwo dotyczące uwiecznionych na nim dziewcząt. Śledztwo, które mnie wciągnęło. Śledztwo, które wcale nie było łatwego jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Jednak pomogło ona Ilonie skupić się na czymś innym a nie tylko na własnych problemach. A tych jej nie brakowało... Wiosna w Ciechocinku to książka z nutą tajemnic z przeszłości. Opowiada o sile przyjaźni. Opowiada o trudnych czasach, które pokazują prawdziwe oblicze człowieka. To książka mówiąca o troskach samotnego macierzyństwa i problemach z nastoletnimi dziećmi. Wiosna w Ciechocinku to lektura, która wzrusza i uczy. To historia, która pozostanie na dłużej z tym, kto zdecyduje się po nią sięgnąć.
Po mieczu jestem z Kujaw, z Ciechocinka i Aleksandrowa. W dzieciństwie jeździłam tam na wakacje. Żył stryj ojca, słuchałam różnych opowieści o rodzinie, o życiu przed, w czasie i po wojnie. Nigdy nie przewijała się w nich wielokulturowość tych miejsc, nie było w nich Żydów i Niemców. Jakby tam nie mieszkali. Wtedy nie dopytywałam, nastolatkę co innego interesowało. Potem ten Ciechocinek, jego mieszkańcy, historia, został zepchnięty do otchłani niepamięci i dopiero "Wiosna w Ciechocinku" wysunęła szufladkę z komody pamięci.
Bohaterka przyjeżdża do sanatorium, typowe rozrywki kuracjuszy jej nie pociągają. Zresztą jest młodsza niż sanatoryjna średnia wieku. Zapisuje się do ciechocińskiej biblioteki i w jednej z wypożyczonych książek znajduje stare zdjęcie. Na nim trzy radosne młode kobiety. Postanawia dowiedzieć się, kim były, jak potoczyły się ich losy. Na drugiej stronie fotografii jest data, sierpień 1939 i prawdopodobnie inicjały uwiecznionych na niej kobiet. Wolny czas poświęca na odkrycie kim one są. Pomocni okazują się młody rehabilitant, do którego chodzi na zabiegi i miejscowa bibliotekarka.
Są w powieści też inne wątki. Rodzina po rozwodzie, bunt nastolatki, trudnosci z zaadoptowaniem do układu patchworkowego, wreszcie pączkująca relacja starsza partnerka młodszy partner.
W epizodzie pojawia się moja Łódź, tutaj bohaterka się przesiada w drodze do Ciechocinka. Jeśli akcja dzieje się "teraz" to już nie wychodzi do autobusu na plac Sałacińskiego. Od 10 lat dworzec Fabryczny jest zintegrowany, wysiadając z pociągu nie opuszcza się budynku tylko przechodzi do stanowisk autobusowych.
"Wiosna w Ciechocinku:" Gdy tężnie leczą duszę, a przeszłość odkrywa prawdę. / Recenzja przedpremierowa
W życiu każdego z nas nadchodzi moment, w którym ciężar codziennych ról staje się zbyt trudny do udźwignięcia. Dotychczasowe drogi zaczynają prowadzić donikąd. Prawdziwa regeneracja nie polega jednak na ucieczce, lecz na odwadze, by w narzuconej sobie ciszy przejrzeć się jak w zwierciadle i dopuścić do głosu własne, zaniedbane potrzeby. Wiosna w przyrodzie bywa gwałtowna. Ta zachodząca w ludzkiej naturze jest jednak subtelnym procesem pozwalania sobie na słabość, która paradoksalnie staje się fundamentem nowej siły. Tę uniwersalną podróż ku wewnętrznemu przełomowi kreśli Aneta Krasińska w swojej najnowszej powieści ,,Wiosna w Ciechocinku", stanowiącej drugą odsłonę cyklu ,,Cztery pory roku" - wydaną po ,,Zimie w Nałęczowie".
Pisarka rzuca nas w sam środek emocjonalnego sztormu. Duszna atmosfera domowych napięć i bolesna bariera niedomówień między główną bohaterką, Iloną, a jej dorastającą córką Zosią stają się niemal namacalne. To przejmujące studium rodzicielskiej bezradności pogłębia skomplikowana sytuacja z byłym mężem. Twórczyni z dużą wnikliwością portretuje trudne uczucia towarzyszące konfrontacji z jego nowym życiem i partnerką. Kładzie się to cieniem na jego kontakcie z dzieckiem i potęguje poczucie osamotnienia Ilony. Widzimy kobietę uwięzioną w dojmującym wyobcowaniu, która dbając o innych, zgubiła instrukcję do własnego szczęścia. To wielowarstwowe wyczerpanie popycha ją wreszcie do wyjazdu w poszukiwaniu oddechu do Ciechocinka.
W tej historii słynne uzdrowisko przestaje być martwą dekoracją i staje się pełnoprawnym bohaterem, który narzuca przybyszom swój niespieszny, kojący rytm. Autorka kreśli obraz miasta jako swoistego azylu. Specyficzny mikroklimat i aura nostalgii wymuszają tam zatrzymanie się w biegu. W sanatoryjnej ciszy, z dala od toksycznych schematów, bohaterka zaczyna wreszcie słyszeć własny, niemal zapomniany głos. Pod gęstą warstwą kuracyjnej codzienności autorka wykorzystuje ciechocińskie tężnie jako potężną metaforę odrodzenia. Rozpylona w powietrzu solanka zdaje się przenikać przez pancerz Ilony, a szum wody spływającej po tarninie zmywa nagromadzony żal. Pozwala to spojrzeć na konflikt z Zosią nie przez pryzmat winy, lecz wzajemnego wyobcowania.
Współczesna walka o porozumienie znajduje swój niezwykły kontrapunkt w melodii minionych lat. Odnaleziona fotografia trzech nastolatek staje się portalem do świata przedwojennych tajemnic. Wątek historyczny nadaje fabule intrygujący, niemal detektywistyczny charakter, który skutecznie angażuje czytelnika w poszukiwanie prawdy wraz z bohaterką. Śledztwo Ilony oparte jest na analizie starych pamiątek. Zamienia ono lekturę w pełną napięcia wyprawę, gdzie rozwiązanie zagadki sprzed dekad staje się równie istotne, co dzisiejsze dylematy. Echa dawnych losów uświadamiają kobietom, że lęki i nadzieje są uniwersalne niezależnie od epoki. Zrozumienie losów tych, którzy deptali te same ścieżki przed nami, okazuje się kluczem do uleczenia teraźniejszości.
Lektura dzieła Anety Krasińskiej budzi uśpioną wrażliwość i zmusza do szczerego rachunku sumienia z własnych więzi. Podczas czytania uderzyła mnie autentyczność buntu Zosi. Stała się ona dla mnie bolesnym zwierciadłem. To opowieść, w której wiele matek odnajdzie lustro dla relacji z własnymi dziećmi, dostrzegając w buncie córki echa domowych bitew o zrozumienie. Patrząc na tę relację, przypomniałam sobie własne nastoletnie błędy. Zrozumiałam, jak trudną lekcją cierpliwości byłam dla swoich rodziców. Ta historia skłoniła mnie do głębokich wyrzutów sumienia. Ostatecznie doprowadziła mnie do prostego, choć spóźnionego słowa: przepraszam.
Powieściopisarka posługuje się stylem plastycznym i zmysłowym, co czyni tekst niezwykle odprężającym. W porównaniu do pierwszego tomu cyklu opowieść o losach Ilony wydaje się propozycją jeszcze dojrzalszą. Warto jednak zaznaczyć, że obie części stanowią autonomiczne historie.
Najważniejsza mądrość, z jaką zostawia nas pisarka, ukryta jest w prostym fakcie. Nie mamy wpływu na to, co było, ale mamy pełną władzę nad tym, jak ułożymy resztę własnej drogi. Autorka przekazuje nam, że dbanie o siebie nie jest aktem egoizmu, lecz fundamentem, bez którego każdy inny układ w końcu runie. Ten obraz to poruszająca lekcja wiary w to, że każdy moment jest dobry, by przestać być jedynie tłem w cudzym scenariuszu i stać się głównym architektem własnego losu.
Sięgnijcie po tę publikację, jeśli szukacie wzruszeń i odwagi do zmian. Ze względu na umiejętnie prowadzony wątek tajemnicy sprzed lat, w tej opowieści odnajdą się zarówno wielbiciele powieści obyczajowych, jak i miłośnicy angażujących opowieści z tłem historycznym. To powiew świeżości, który zostaje w sercu na znacznie dłużej niż tylko jeden sezon.
PREMIERA, II marca
W momencie gdy u malutkiej Dagusi zdiagnozowano zespół Pierre’a Robina, cały szczęśliwy świat Malwiny runął. Młoda niepracująca matka – opuszczona...
W powieści przeplatają się ze sobą losy trzech bohaterek, które na pozór nie mają ze sobą nic wspólnego. Są w różnym wieku i z odmiennym bagażem doświadczeń...
Przeczytane:2026-03-22, Ocena: 6, Przeczytałam,
Problemy rodzinne często zmieniają życie wielu osób, gdy dorośli są w stanie w jakiś sposób sobie z tą sytuacją poradzić, to dzieci borykają się z rozpadem ustabilizowanej codzienności, to niesie za sobą nieprzewidywalne konsekwencje...
Gdy rodzice się rozstali Zosia zamieszkała z matką. Dziewczynka nie potrafi się uporać z nowymi zasadami, nie zgadza się na takie zmiany w swoim życiu. Ilona pracuje zawodowo, ma pod opieką nastolatkę, która wkracza w burzliwy okres, gdzie wszystko wydaje się złe, głupie i bez sensu, a zmuszanie do codziennych obowiązków buduje barierę i ogromny sprzeciw, co znacznie wpływa na zachowanie dziewczynki i narastające kłopoty w szkole. Kobieta jest coraz bardziej zmęczona tą trudną sytuacją, w którą ojciec Zosi nie angażuje się zupełnie. Dodatkowo dochodzą dolegliwości bólowe Ilony, które ostatnio jej doskwierają. Lekarz sugerował wyjazd do sanatorium i właśnie teraz przyszedł czas na trzytygodniowy turnus, by zadbać o swoje zdrowie. Pojawia się jednak niepewność i pytanie, jak zostawić córkę pod opieką ojca i nielubianej macochy i wyjechać na taki długi czas?
Wsparcie przyjaciółki pomogło w podjęciu decyzji.
Sanatorium osadzone w malowniczym Ciechocinku oferuje nie tylko zabiegi ale również przyjemności dla pensjonariuszy. Na miejscu Ilona poznaje mężczyznę, z którym zwiąże ją pewna bardzo intrygująca sprawa sprzed wielu lat i stare zdjęcie, od którego wszystko się zaczęło...
Wiosna w Ciechocinku, to druga część serii, którą można czytać oddzielnie, bowiem każda książka opowiada historię innych bohaterów. Teraźniejszość i przyszłość przenikają się przez strony powieści, budując niesamowity klimat, wciągając w wir wydarzeń, które budzą ogromne emocje. Fabuła książki dotyka ważnych i trudnych tematów takich jak rozwód, samodzielne wychowywanie dziecka, relacje rodzinne, ale także spraw sprzed lat, walki o przetrwanie w bru*talnych, kosz*marnych wojennych czasach, gdy śmierć czaiła się na każdym kroku, a ludzie walczyli o życie. Opowieść z przeszłości dotyka konfliktu narodowościowego, który podczas drugiej wojny światowej zmienił życie wielu ludzi, także trzech najbliższych przyjaciółek.
Pojawiają się fakty bardzo bolesne, bezwzgledne związane z prawdziwą historią miasta.
Bardzo podobał mi się ciepły, malowniczy opis Ciechocinka, gdzie wiosenne słonko ogrzewało przyjemnie pensjonariuszy spacerujących wokół tężni solankowej i fontanny grzybka, aż chce się pojechać w to miejsce.
Piękna, poruszająca opowieść, gorąco polecam