reklama

Wyznaję

Wydawnictwo: Marginesy
Data wydania: 2019-07-25
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788365780294
Liczba stron: 768
Tytuł oryginału: Jo confesso

Ocena: 4.96 (26 głosów)
Inne wydania:

`Wielka powieść europejska`, `przełom w literaturze`, `powieść-katedra o idealnych proporcjach i epickim, pełnym kunsztownych detali wykonaniu`

Wyznaję zachwyca czytelników i krytyków. Tę książkę czyta niemal cała Europa!

To trzymające w napięciu do ostatniej strony wyznanie miłosne i spowiedź człowieka starającego się przeniknąć istotę zła - w świecie i sobie samym. Historia chłopca dorastającego samotnie wśród książek, który musi zmierzyć się z rodzinnymi tajemnicami. Za sprawą osiemnastowiecznych skrzypiec zagłębia się w mroki dziejów hiszpańskiej inkwizycji i piekła dwudziestowiecznej Europy.

Cabre, którego pasją jest muzyka, skomponował tę powieść jak symfonię, z częstymi zmianami nastroju, tempa i głosu narracji. Bogactwo wątków, postaci, pomysłów literackich oszałamia i wzbudza zachwyt.

Tagi: Proza literacka

Kup książkę Wyznaję

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Polecana recenzja

Są takie książki, których się nie szuka. To one znajdują właściciela. Wchodzimy do księgarni czy biblioteki, a ona już tam jest. Czeka na nas. Wręcz prosi o odrobinę zainteresowania. Nie mamy pojęcia, o czym opowiada, zwykle nawet nie kojarzymy nazwiska autora. Ale gdy tylko nasze spojrzenie spocznie na okładce, już wiemy. Ta książka musi by nasza.     Bohaterem powieści Jaume Cabré jest Adrian Ardèvol, syn miłośnika rzadkich rękopisów, właściciela antykwariatu, człowieka, który od bliskich żądał spokoju i posłuszeństwa. W fascynującym świecie starych przedmiotów i transakcji handlowych brakuje uczuć. Wspominając dzieciństwo, Adrian zastanawia się nad tym, co właściwie łączyła jego rodziców. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek się kochali. W ich domu nigdy nie było miłości. Ja byłem tylko przypadkową konsekwencją zdarzeń. Podsumowanie dzieciństwa i młodości dalekie jest od pozytywnego. Tak, z wielu powodów przyjście na świat w tej rodzinie było błędem. Adrianowi brakowało ciepła, rodzicielskiej troski. Nikt nie pytał go o marzenia, o plany. Jego przyszłość była z góry określona. Przede wszystkim miał poznać dziesięć języków obcych: kataloński, hiszpański, francuski, niemiecki, włoski, angielski, łacinę, grekę, aramejski i rosyjski. W swej łaskawości Feliks Ardèvol nie wymagał od siedmioletniego chłopca, by od razu brał ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Wyznaję

Są takie książki, które należy czytać w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Nie spiesząc się… Krok po kroku odkrywać mnóstwo historii pozornie ze sobą nie powiązanych. A gdy myślisz, że już nic Cię nie zaskoczy… otwierasz szeroko usta ze zdziwienia i powtarzasz w kółko: to niemożliwe….

Są takie książki, które pozostają z czytelnikiem bardzo długo. Są takie książki, do których się wraca. Taką książką jest Wyznaję Jaume Cabre.

Ta powieść ma dwa lejtmotywy. Pierwszy, materialny, to Vial. To skrzypce skonstruowane przez Lorenza Storioniego, którym jako pierwszym zostało nadane własne imię. Vial przez wiele lat był dla Adriana zakazanym owocem. Zawsze zamknięte w sejfie, do którego mały Adrian i tak zakradał się pod nieobecność ojca. Przecież znał szyfr. W szpiegowaniu wyspecjalizował się dość szybko. Zresztą to nie było wcale takie trudne. Należało po prostu nie robić hałasu, zejść ojcu z oczu i mu nie przeszkadzać. Reszta to tylko obserwacja, w której Adrian był mistrzem. Drugi lejtmotyw, niematerialny, to problematyka zła. Adrian pragnął wyjaśnić pojęcie zła. Już w dorosłym życiu poszukiwaniem odpowiedzi na to pytanie zajął się wręcz zawodowo. Ale zło to przecież nie tylko symbol czy pojęcie filozoficzne. To realna szkoda wyrządzona drugiemu człowiekowi. To zło to konkretny człowiek krzywdzący drugiego człowieka. To zło ma imię i nazwisko.

Cabre stworzył fenomenalną powieść. Całość to wyznanie, to spowiedź generalna z całego życia, której dokonuje główny bohater, Adrian Ardevol. Kim był ów Adrian? Urodził się w zamożnej rodzinie w 1946 roku w Barcelonie...

Jego ojciec, Feliks Ardevol, był antykwariuszem i kolekcjonerem. Owładnięty pasją posiadania rzeczy wyjątkowych i cennych, a czasem wręcz bezcennych. Zdobywał je na różne sposoby. Nie zawsze legalnie. Nie zawsze uczciwie. Ale któż w tamtym czasie, czasie wielkiej i strasznej wojny zaprzątał sobie głowę i serce moralnymi dylematami? Uciekający Żydzi byli doskonałym źródłem wzbogacenia się o wartościowe przedmioty. Później takim samym doskonałym źródłem byli uciekający naziści.

Mniej więcej taką drogą w rodzinie Ardevol znalazły się wspomniane już skrzypce, słynny Vial. Ich dźwięk rozchodzący się po domu opanował i ten dom, i jego mieszkańców. Niczym klątwa. Historie związanych z nimi osób, od pierwszego właściciela do ostatniego stały się częścią historii rodziny Ardevol. I to nie były szczęśliwe historie…

Matka Adriana to pozornie potulna żona, która nie miała odwagi czy siły sprzeciwić się swojemu mężowi. Ustępowała mu we wszystkim, na każdym polu. Nigdy nie stanęła w obronie ich jedynego syna, Adriana. A nawet jeżeli podejmowała pewne próby one zawsze kończyły się fiaskiem. Życie pokazało, że Feliks Ardevol postawił na swoim nawet po swojej śmierci. Adrian i tak kroczył ścieżką, którą wiele lat wcześniej wyznaczył mu ojciec.

Adrian, to chłopiec, któremu rodzice zawsze stawiali wysoko poprzeczkę. To chłopiec, który w dzieciństwie nie zaznał miłości rodzicielskiej. Ba! W ich domu w ogóle nie było miłości. Adrian zawsze czuł się wyobcowany. Zawsze nie pasował do otoczenia niezależnie od wieku. To człowiek otoczony sztuką, żyjący sztuką, znający się na sztuce. Sztuka to piękno i wydawać by się mogło, że życie człowieka tak bardzo mocno związanego ze sztuką też musi być piękne. Ale nie zawsze takie było…

Adrian to ateista. Przed kim więc się spowiada? Nie, nie przed Bogiem. On wyznaje wszystkie swoje dobre i złe uczynki przed osobą bardzo ważną w jego życiu. Przed kobietą, którą kochał przez całe swoje dorosłe życie. Przed kobietą, której już nie ma, ale wobec której czuje coraz bardziej ciążący mu dług…

Adrian miał być wybitnym skrzypkiem światowej klasy. Taką przyszłość zaplanowała dla niego matka. Absolutnie nie zwracała uwagi na to, że jej syn pragnie czegoś innego. Oczywiście kocha muzykę i jest wrażliwy na jej piękno, ale nie chce się nią zajmować zawodowo. Nie chce być wirtuozem.

Za to wirtuozem słowa jest Jaume Cabre. A powieść Wyznaję jest mistrzowskim wykonaniem. Ta książka jest piękna, choć historie w niej zawarte nie zawsze są piękne. Ta książka jest wymagająca, ale Cabre cały czas prowadzi czytelnika za rękę i w swoim czasie wszystko wyjaśnia. Ta książka jest dowodem na to, jak można pięknie grać słowem. Zwyczajne rzeczy czy czynności można opisywać przepiękną metaforą, która jeszcze bardziej podkreśla wyjątkowość pozornie zwyczajnej rzeczy. Ja tą książką jestem zachwycona. Nie tylko przedstawioną w niej historią czy historiami. Nie tylko językiem, jakim została napisana. To bogactwo wątków tak intrygująco ze sobą powiązanych. Ta niejednoznaczność. To zaskoczenie co chwilę. Tak, to wyjątkowa książka, do której będę wracać jeszcze nie raz.

Link do opinii
Adrian Ardévol u schyłku życia próbuje opowiedzieć swoją historię. Zaczynając od lat dziecięcych, kiedy to wychowywał się w dość specyficznej rodzinie, poprzez rozterki wieku młodzieńczego, aż po samą starość, która goni go widmem nieuleczalnej choroby. Jednak to coś więcej niż opis życia jednego bohatera. Adrian, a może nie on?, wychodzi zdecydowanie poza ramy swojego życia. Przenosi się w czasie i przestrzeni, będąc narratorem opisywanych wydarzeń i jednocześnie ich głównym bohaterem. Te z pozoru niezwiązane z fabułą wtrącenia okażą się jej bardzo istotną częścią. Całość recenzji dostępna pod adresem: http://zapach-ksiazek.pl/wyznaje/
Link do opinii
Bardzo dobra powieść, moim zdaniem warta kilkukrotnego przeczytania. Czyta się ją niczym piękna mozaikę - zbieramy malutkie elementy, które powoli tworzą piękny obraz całości. Moja recenzja na: http://pozycjeobowiazkowe.blogspot.com/2016/02/wyznaje-jaume-cabre-wydawnictwo.html
Link do opinii
#Barcelona #inkwizycja #skrzypce #autoanaliza #wielowątkowość #II wojna światowa Cudowna, wielopoziomowa powieść obejmująca dwa tysiąclecia, kilka złamanych serc jedne skrzypce i milion emocji. Przeplatająca się narracja człowieka, który nie wie już, czy obserwuje wszystko z boku czy może jest w samym epicentrum zdarzeń. A za sprawą bujnej wyobraźni czy ciągu skojarzeń czytelnik nie raz i nie dwa przenoszony jest w zupełnie inne realia, gdzie poznaje kolejne intrygujące postaci. Zaznajomimy się nie tylko z Barceloną XX wieku, którą tak bardzo kocham, ale też z kilkoma zakonami, inkwizycją, tragediami drugiej wojny światowej i pewną rodziną z początków chrześcijaństwa. Nie wszystkie wątki ułożą się z jedną historię, ale całość stanowi apetyczną, chociaż dosyć potężną objętościowo historię.
Link do opinii
Próba opisania całego zła świata to dość karkołomne zadanie. Temat jest tyleż fascynujący, co banalny i trudność w dużej mierze polega na przesunięciu jego ujęcia raczej ku owej fascynacji niż ku banałowi. I tu mam problem w wyrażeniu jednoznacznej opinii o "Wyznaję" Jaume Cabre, bo choć miejscami ociera się o banał czy wręcz kicz, trudno dziełku odmówić przemyślności, ciekawej formy i momentów zadumania. Całość jest listem-testamentem-spowiedzią, próbą ostatniego wytężenia pogrążającego się w chorobie umysłu, by ocalić od zapomnienia znane tylko jemu fakty. Adrian Ardevol opisuje w nim historię własną, swojego ojca i pewnych skrzypiec, z którymi splotły się ich losy. Wątków jest wiele, bo skrzypce przez wieki przechodziły z rąk do rąk i autor nad każdym z kolejnych właścicieli pochylił się ze swym piórem. Relacja jest chaotyczna, wspomnienia Adriana przeplatają się z wydarzeniami sprzed kilkuset i kilkudziesięciu lat. Chwilami trudno dociec, które słowo dotyczy której historii, gdyż na zasadzie skojarzeń, podobieństw chory umysł splata ze sobą w jednym zdaniu jego osobiste doświadczenia z innymi faktami. Zabieg jest trafiony, postępująca degradacja dotkniętego alzheimerem umysłu Ardevola stanowi pretekst do pewnych zestawień, porównań, do ukazywania jak historia zatacza koło, jak pod różnymi sztandarami wyrządzane jest to samo zło. Banał, ale świetnie przedstawiony. Autor nie omieszkał też połechtać zmysłu estetycznego czytelnika licznymi odniesieniami do literatury i muzyki. Pomysł dobry, wykonanie prawie dobre. To, co nie podobało mi się, to pewna doza patetyzmu, infantylizmu wręcz.
Link do opinii

Każda wycieczka do księgarni kończy się dla mojego portfela tragicznie. Ilość książek, które chcę kupić zazwyczaj znacznie przewyższa moje możliwości finansowe i, niestety, zaczyna się wyliczanie, odliczanie, słowem - robienie wszystkiego by wybrać tę jedną jedyną publikację, na którą mogę sobie pozwolić. Czasami jednak zdarzają się książki, które zobaczymy na półce i wiemy, że bez względu na wszystko musimy je mieć. Znacie to, prawda? Ja ostatnio doświadczyłam tego gdy pierwszy raz natknęłam się na ,,Wyznaję" Jaume Cabré.
Okładka jest iście magiczna i z pewnością przemawia do każdego mola książkowego. Chłopiec, którego aparycja sugeruje koniec XIX, a początek XX wieku stojąc przed ścianą książek próbuje dosięgnąć jedną z nich. Dodatkowym atutem wydania jest doskonały papier, dzięki któremu prawie ośmiuset stronicowa książka waży naprawdę niewiele.
Po tym dość nietypowym bo mało literackim wprowadzeniu czas na streszczenie fabuły. Głównym bohaterem tej wielowątkowej powieści jest Adrian Ardèvol, którego poznajemy gdy jest kilkuletnim chłopcem pochłaniającym książki, których większość ludzi nigdy nie zrozumie, kolejnych języków obcych uczy się z taką łatwością jak tabliczki mnożenia, a gra na skrzypcach przynajmniej początkowo przychodzi mu bez żadnego wysiłku. Ojcem chłopca jest Felix Ardèvol, nie grzeszący uczciwością kolekcjoner antyków i rękopisów, a matką Carme Ardèvol, wydawałoby się, że uległa kobieta będąca pod wpływem swojego męża. W domu tej niezwykłej rodziny jest wszystko oprócz miłości. Najważniejszym ,,domownikiem" bez wątpienia są XVIII-wieczne skrzypce wokół których krążą wszystkie wątki zamieszczone w książce (a wierzcie mi, że jest ich naprawdę sporo).

Niezwykłym atutem tej książki jest jej szczegółowość i struktura, która pozwala nam cofnąć się w czasie o ponad 600 lat. W jakim celu? Nie bez powodu ,,Wyznaję" nazywane jest powieścią-katedrą, której osią historii jest tematyka zła. W tym celu czytelnik zagłębia się w dzieje hiszpańskiej inkwizycji oraz II wojny światowej. Żadna kwestia związana z tymi wydarzeniami nie została w żaden sposób pominięta. We fragmentach mówiących o najstraszniejszej z wojen Cabré poruszył zarówno sprawę tragedii Żydów w latach 40. XX wieku, rozmyślań tych, którzy przeżyli, nazistów, którzy żałowali swoich czynów jak i tych, którzy pozostali śmieciami do końca...
Zdecydowanie ,,Wyznaję" nie jest książką na jedno popołudnie przy włączonym telewizorze ( i to nie tylko ze względu na jej objętość). Życzeniem autora było aby nie tłumaczyć obcojęzycznych cytatów zawartych w książce i o ile fragmenty napisane w języku francuskim nie stanowiły dla mnie wyzwania o tyle większość wyrażeń łacińskich zmusiło mnie do zajrzenia do słownika. Dodatkowo cechą charakterystyczną tej powieści jest wydawałoby się dość ułomna interpunkcja, urywane zdania, brak przecinków, wielokropków. Jednak jak podaje tłumacz Anna Sawicka jest to świadomy zabieg pisarza.
Jaume Cabré to znany i ceniony pisarz tworzący w języku katalońskim. Z jego bogatej bibliografii na język polski przetłumaczone zostało tylko ,,Wyznaję". Gwarantuję jednak, że nie jest to eksperyment a naprawdę warta uwagi powieść. Zacytuję jeden z komentarzy do niej, z którym zgadzam się w 100%:
,,Książka, która przeżyje nas wszystkich."

Link do opinii
Niesamowicie napisana książka. Wciąga, fascynuje, z każdą stroną chce się więcej. Sieć powiązać, zależności pomiędzy postaciami, na przestrzeni wieków-mistrzostwo.
Link do opinii
Początek mnie wciągnął na amen. Później nie było już tak dobrze... Męczyła mnie momentami, chaos mnie męczył, to główkowanie 'o czym w tej chwili autor pisze??!!' mnie męczyło... Ode mnie 'czwórka'.
Link do opinii
Genialna. Trudna, ale genialna. Książka pisana specyficznym stylem do którego ciężko jest się przekonać na początku. Z dalszymi stronami jest już łatwiej czytać i rozumieć. Książka jest trochę jak taka szkatułka - wyciągamy sznur pereł z pierwszej przegródki, potem podnosimy dno by dotrzeć do pasujących kolczyków. Studium zła, ludzkiej słabości, obsesji a przede wszystkim miłości a każdej postaci. Na odwrocie możemy przeczytać "książka, która przeżyje nas wszystkich" - tak nie wątpliwie będzie. Jestem tego pewna.
Link do opinii
Czytałam dłuuugo, bo według mnie to nie jest książka do czytania w biegu, w autobusie czy w toalecie ;) Gdzieś przeczytałam "monumentalna" - i tak bym ją określiła. I czekam na nowego Cabre, który już ponoć wiosną.
Link do opinii
Bardzo chciałam dostać tę książkę jako prezent urodzinowy. I moje marzenie się spełniło. Jednak czekała na półce ponad pół roku zanim nadszedł jej czas. I całe szczęście, że nie przestałam czytać. Czytałam ją dość długo, koło 10 dni. Książka, zwłaszcza przez pierwsze kilkadziesiąt stron, jest trudna ze względu na sposób narracji. Dużą trudność sprawiało mi orientowanie się w jakich czasach jestem w danym momencie, kto jest kim. Chciałam ją rzucić. Jednak zawzięłam się. I całe szczęście, że nie przestałam czytać. Książka jest fantastyczna, to uczta dla ducha! Adrian Ardevol jest genialnym dzieckiem chłonącym wiedzę, uwielbiającym książki, uczącym się wielu, różnych języków łatwo i przyjemnie. Życie wśród książek to jego świat. Jednak wokół niego toczy się życie pełne zła, historii, postaci. Wielowątkowość opowieści zmusza do skupienia i pochylenia się nad każdym słowem. Nie potrafię paroma słowami powiedzieć o czym jest ta książka- o miłości, przyjaźni. myślę, że tak łatwo od niej się nie uwolnię. Gorąco polecam.
Link do opinii
,,Wyznaję" jest historią życia Adriana Ardevola, człowieka niezwykle inteligentnego, z niesamowitą skłonnością do nauki języków obcych, co przejawiało się już dzieciństwie, ale nie kochanego przez rodziców. Książka jest też historią przedmiotów, takich jak cenne skrzypce, w których posiadaniu jest bohater, medalika i szmatki w kratkę. Brzmi zaskakująco, ale ich korzenie sięgają głęboko wstecz. Dzieło ma ogromną rozpiętość w dziejach Europy, opowiada o wielu okresach od średniowiecza (poprzez inkwizycję, II wojnę światową) do czasów obecnych, co pozwoliło autorowi na mnogość w zakresie tematyki poruszanej w książce. Na tylnej okładce można przeczytać, że ,,Wyznaję" to ,,powieść-katedra o idealnych proporcjach i epickim, pełnym kunsztownych detali wykonaniu" oraz ,,przełom w literaturze". Zastanawiające jest, jakie to przełomowe, kunsztowne detale mógł zastosować Jaume Cabré. Tych, które zauważyłam, używał już wcześniej, bo ponad 30 lat temu inny światowej sławy pisarz Mario Vargas Llosa. Jego fani zauważą podobieństwo do stosowanych przez niego zabiegów literackich, np. brak znaków interpunkcyjnych w niektórych przypadkach (jak w ,,Mieście i psach"), tutaj np. podczas przytaczania wypowiedzi (dla przykładu: ,,Ojciec powiedział rób co ci każę") oraz brak wielokropka w miejscu gdy wypowiedź jest przerywana przez inną osobę. Widzę tutaj brak konsekwencji, a nie wyjątkowość, ponieważ wygląda to tak, jakby autor wymyślił, że akurat właśnie takie odstępstwa od interpunkcji będą miały miejsce w jego książce, reszta natomiast pozostaje według literackich zasad. Nie rozumiem, co miało by to wnosić do utworu. Kolejny brak konsekwencji jest w wypowiedziach Sary, jednej z bohaterek, która przedstawia się jako ,,Saha", bowiem, jak wyjaśnia tłumaczka, nie wymawia ona ,,r". Dziwne jednak, że występując w dalszej części książki, kobieta nie ma już tego problemu. Cabré stosuje również kolokwializmy i wulgaryzmy oraz sytuacje związane z czynnościami fizjologicznymi wtrącane do poważnej treści, tak jak Llosa (znowu!) w ,,Pochwale macochy". Ciekawe w dziele było przechodzenie z jednego miejsca, czasu i bohaterów w sposób bezpośredni bez narracji zmieniającej scenę (jak w ,,Pantaleonie i wizytantkach" Llosy). Troszkę komplikuje to orientowanie się w fabule, jednak wystarczy czytać powoli, by nic nie umknęło z sensu treści. Totalnemu przemieszaniu chronologicznemu zostały natomiast poddane poszczególne urywki dotyczące fabuły i odrębnych historii jej bohaterów i głównych przedmiotów. Taki sposób pokrojenia treści i mnogość kawałków układanki spowodowało, że gdy po raz kolejny zaczęły łączyć się wątki, z trudem można było wyłuskać z pamięci poprzedni odcinek dotyczący danego tematu. Znamienne jest to, że u Llosy każdy zabieg stylistyczny ma sens, jest zastosowany w konkretnym celu (np. pokazania cechy bohatera), a u pana Cabré wydają się stosowane przypadkiem, aby treść wydawała się trudniejsza w odbiorze i zaskakująca. Sensu jednak w tym trudno się doszukać. Uważam, że aby uznać dzieło za wybitne, jak wiele osób ocenia ,,Wyznaję", książka musi być spójna i w treści, i w tekście, a stosowanie oryginalnych środków stylistycznych musi mieć powód i cel, czego tutaj nie odnalazłam. Pomimo moich zarzutów muszę przyznać, że w książce były zasługujące na uwagę elementy, wręcz genialne. Jak tajemnica drzewa ścinanego na skrzypce, drastyczne migawki z obozu koncentracyjnego, przyjaźń Adriana i Bernata, postaci szeryfa Carsona i wodza Czarnego Orła (zabawkowe figurki komentujące zachowanie głównego bohatera od dzieciństwa do zakończenia) oraz rozważania na temat istoty Zła. Książka jednak nie obfituje w ciekawe teksty biorąc pod uwagę obszerność książki. Poza tymi nielicznymi interesującymi urywkami, bywa po prostu nudno. Myślałam, że powieść nabierze tempa, gdy pod koniec wszystkie wątki zaczną się łączyć, ale nic z tego. Adrian Ard?vol wychowuje się w Barcelonie. Miasto, przecież piękne, u pana Cabré jednak nie zachwyca, nie intryguje, właściwie nie istnieje. Tak, jak i życie głównego bohatera, choć nietypowe, jak na geniusza lingwistycznego przystało, to przedstawione beznamiętnie. Co nietypowe dla literatury: zaczynając od sympatii dla głównego bohatera jako dziecka, wraz z ilością przeczytanych stron, Adrian wywoływał u mnie coraz większą antypatię wobec siebie. Nie zachwycił mnie język i styl autora. Bardzo nie podobało mi się zakończenie, gdzie przedstawiono negatywne zachowanie Bernata w jednej z sytuacji. Powaliło to konstruowany w całej wcześniejszej treści książki całokształt tego bohatera oraz spowodowało utratę wiarygodności postaci. Pomimo mojej słabej oceny, cieszę się, że mogłam zapoznać się z dziełem, o którym tak wiele się mówi. Dzięki temu mogłam sama ocenić, czy dla mnie jest to arcydzieło, ,,książka-katedra". Moim zdaniem nie jest (aczkolwiek literaturoznawcą nie jestem). Niestety, nie odnalazłam wyznaczników, które obwoływałyby ,,Wyznaję" książką, która ,,zachwyca czytelników i krytyków". Zastosowanie pewnego stopnia komplikacji w sposobie przedstawienia fabuły, utrudniające, lecz nie uniemożliwiające zrozumienie treści, jak na przykład pierwsza i trzecia osoba narracji zmieniana nawet w co kolejnym zdaniu, brak chronologii zdarzeń, zmiana sceny i osoby(!) w trakcie jednej wypowiedzi, nie jest dowodem na to, że książka jest mądra i wyjątkowa. ,,Wyznaję" odebrałam jak zlepek luźnych przemyśleń, informacji i opowieści, czasami wiążących się z głównym wątkiem, czasami nie, niektórych istotnych, innych niepotrzebnych. To również według mnie nie świadczy o ,,idealnych proporcjach", a wręcz przeciwnie. Cóż robi marketing: ,,epickie wykonanie"?! Ha, ha, dobre sobie. Mam nadzieję, że nie jest to użycie slangu, niepoprawnego w tym przypadku określenia w języku polskim. Przecież większość literatury to epika - pisana prozą, oprócz oczywiście poezji (liryka) i przestawień (dramat). No właśnie...
Link do opinii

"Ale są takie zakamarki duszy, które pozostają nieznane, bo nie da się poznać do końca drugiego człowieka, choćby nie wiem co."

Misternie utkana fabuła, ciekawa narracja, łącząca wiele wątków w pajęczą sieć, w którą czytelnik wpada po pokonaniu 1/3 powieści i już tam pozostaje.
Nostalgia i smutek - to emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania.
Rodzinne tajemnice, izolacja i samotność dziecka, dorastanie, pierwsze trudne decyzje, pragnienie miłości i nieustanne pytania z zakresu teodycei, tworzą powieść inicjacyjną, pamiętnik, wzruszające chwilami wyznanie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2018-02-04, Ocena: 5, Przeczytałam,

'' Myślę że pod poetycką naturą ukrywamy zło i dlatego nie ma dla nas ratunku . Problem w tym , że nikt nie ma czystych rąk , albo prawie nikt mówiąc dokładniej , całkiem nieliczni...''

 

O rety ! ależ mnie skołowała i zmęczyła ta księga . To moje pierwsze podejście do pana Cabré i pierwsza jego książka jaką przeczytałam . Zupełnie więc nie wiedziałam na co mam się przygotować zasiadając z prawie osiemset stronicową cegłą do czytania . Czyta się trudno głównie przez sposób narracji , która nagle w środku zdania zmienia się z pierwszoosobowej w trzecioosobową i na odwrót . Czytało mi sie naprawdę ciężko i długo , jednak jakoś nie mogłam odpuścić , wciąż byłam ciekawa co dalej z danym bohaterem , lub opowieścią . A bohaterowie sypali się jak z rękawa , lub jak króliki z kapelusza prestidigitatora , pojawiali się w różnych miejscach , różnych czasach i różnych odsłonach , oraz postaciach . Z treści przebija też bardzo wyraziście miłość autora do muzyki , w końcu tak naprawdę główną postacią w tej monumentalnej powieści są skrzypce . Drugim głównym bohaterem tej wielowarstwowej opowieści jest ZŁO . Zło które towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów i w każdym miejscu na ziemi . Zło które '' ludzie ludziom...'' . I tylko czasem ludzkość zapyta posiniałymi ustami siedmioletniej dziewczynki , patrzącymi odważnie w oczy oprawcy , który wstrzykuje jej śmiertelny zastrzyk w serce , WARUM ??? zło które wciąż jest złem , czy to pod postacią zimnego wychowania chłopca , który jest traktowany jak rzecz do zaspokojenia chorych rodzicielskich ambicji , czy to pod postacią ukamienowania niewinnej kobiety , zakopanej po szyję w ziemi , czy też człowieka okradającego przyjaciela który zachorował i już nie potrafi się obronić . Ale to nie wszystko , o czym opowiada ta książka , jest jeszcze pięknie pokazany mechanizm uzależnienia od kupowania i obiecanki '' tylko jeszcze ten jeden jedyny raz i przestanę ''. Autor zastanawia się też czy odpowiadamy za złe uczynki naszych rodziców i innych przodków . Ogólnie pozycja bardzo ciekawa i mimo obszernych cytatów w bardzo różnych językach oryginalnych , wymuszających korzystanie ze słowników co spowalniało moje i tak wolne czytanie , polecam tę lekturę , chociaż ja chyba raczej trochę odczekam nim znowu sięgnę po coś kolejnego tego autora .

Link do opinii
Avatar użytkownika - stokrotka__
stokrotka__
Przeczytane:2017-09-01, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - ilonkao
ilonkao
Przeczytane:2017-05-10, Ocena: 3, Przeczytałem,
Inne książki autora
Głosy Pamano
Jaume Cabré0
Okładka ksiązki - Głosy Pamano

Tina, zafascynowana fotografią spokojna nauczycielka, która pracuje w Sort, robi zdjęcie starej szkoły w Torenie tuż przed jej wyburzeniem. Jedno proste...

Kiedy zapada mrok
Jaume Cabré0
Okładka ksiązki - Kiedy zapada mrok

Nędzny chłopiec, który buntuje się przeciwko tyranii nauczyciela, morderca, który wyznaje swoje winy przed kolejną ofiarą, złodziej przygnieciony skrzynią...

Recenzje miesiąca
W głębi lasu
Harlan Coben
W głębi lasu
Najgorsze dzieci świata 2
David Walliams;
Najgorsze dzieci świata 2
Gdy byłem kimś innym
Stéphane Allix
Gdy byłem kimś innym
Oddaj to morzu
Joanna Sykat
Oddaj to morzu
Spalona
Laura Bates
Spalona
Niech prawda śpi
Alicja Masłowska-Burnos;
Niech prawda śpi
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Małgorzata Czerwińska-Buczek
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Letnie marzenie
Cathy Cassidy;
Letnie marzenie
Kaprys milionera
Izabella Frączyk, Jagna Rolska
Kaprys milionera
Pokaż wszystkie recenzje