Zabij mnie, tato

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2021-02-10
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788381953870
Liczba stron: 544

Ocena: 4.82 (17 głosów)
Inne wydania:

Zrozumiałem, że to był właśnie on.

Te szalone oczy mi kogoś przypominały.

Poszukiwany przez policję bezlitosny morderca.

W tym domu śmierć czuje się w powietrzu tak intensywnie, jakby ktoś rozpylił ją przed chwilą za pomocą aerozolu.

Trzynastoletnia Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Dwieście metrów od mieszkania spotyka znajomych. Wysyła siostry same do domu, ale dziewczynki nie docierają do celu. Jak to możliwe?

Tymczasem psychopatyczny zabójca zostaje zwolniony z więzienia i znika. Ani ,,ustawa o bestiach", ani obserwacja policji nie okazały się skuteczne. Kolejne zdarzenia świadczą o tym, że te dwie sprawy mogą się ze sobą łączyć.

Gdy działania służb nie przynoszą rezultatów, do poszukiwań włącza się emerytowany policjant. Wyniki jego prywatnego śledztwa odkrywają coraz bardziej przerażające fakty...

Gdzie są dziewczynki? Czy żyją? Ile jeszcze trzeba poświęcić, by je odnaleźć?

Gęsta atmosfera i wyścig z mordercą. Przejmujący psychologiczny thriller o kilku błędnych decyzjach i ich konsekwencjach.

Katarzyna Puzyńska

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna

Kup książkę Zabij mnie, tato

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Zabij mnie, tato

Po znakomitych cyklach „Dom na Wyrębach” i „Czarny Wygon” przyszła pora na kryminał autorstwa Stefana Dardy. Okazuje się, że nie tylko horror udaje się autorowi znakomicie!

Mała miejscowość, były policjant, uprowadzone/zaginione dzieci – tak w skrócie można opisać fabułę. Fabułę, która intryguje, zmusza do refleksji, podnosi ciśnienie i powoduje szybsze bicie serca.

Autor ma niezwykłą lekkość pióra, zmusza czytelnika do zastanowienia się nad wieloma sprawami, o których dyskutuje się obecnie w przestrzeni publicznej, porusza mnóstwo ważnych tematów, prowokuje do dyskusji.

„Zabij mnie, tato” to nie jest krwawy kryminał z akcją pędzącą na łeb na szyję (poza kilkunastoma ostatnimi stronami 😉), a mimo to (a może dzięki temu) nie daje się odłożyć nawet na chwilę, każda kolejna przeczytana strona sprawia, że wciągasz się jeszcze bardziej.

Wszyscy, którzy lubią dobrze napisany kryminał, będą po lekturze zadowoleni. Polecam!

Link do opinii

Już w trakcie czytania pierwszego tomu Czarnego Wygonu wiedziałam, że po kolejne książki Stefana Dardy będę sięgać z nieskrywaną przyjemnością i zaciekawieniem, a do przeczytanych powracać - bo coś w jego sposobie pisania przyciąga jak magnes. Tym "czymś" jest zdolność autora do malowania niezwykle sugestywnych wizji wykreowanego przez siebie świata, a także umiejętność głębokiego zanurzenia się w psychikę bohaterów. W książkach należących do cyklu Czarny Wygon niezwykle ujmuje sposób w jaki autor przedstawia małe miejscowości i ich mieszkańców oraz całe Roztocze z jego sielską atmosferą, wzajemną bliskością ludzi, ale i skrywanym gdzieś w leśnych ostępach mroku. W przypadku książki Zabij mnie tato na pierwszy plan wysuwają się natomiast relacje międzyludzkie oraz konflikt człowiek - państwo i człowiek - prawo. Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant przyjeżdża do Rykowa aby odpocząć po latach niewdzięcznej i stresującej pracy na służbie. Nowe miasteczko staje się dla byłego gliny czystą kartką, dającą nowe możliwości i pozwalającą na nowy start. Mokryna pragnie wieść spokojny żywot samotnika, nie angażować się zbytnio w życie małego miasta, sprawy mieszkańców. Żadnych niepotrzebnych znajomości, tylko on i jego niezapisany rozdział. Cały ten misterny plan ex-policjanta bierze w łeb bardzo szybko - spokojne popołudnie które miał spędzić przy smacznej pizzy i zimnym piwie staje się preludium do wydarzeń które zmieniają go całkowicie - jako policjanta, i jako człowieka.

Mokryna w zaskakującym dla siebie samego tempie zaprzyjaźnia się z właścicielem pizzerii - Kamilem Stachowiakiem. Wycofany dotąd policjant otwiera się przed nowym znajomym, zdradzając sekret o którym wiedzą nieliczni. Podobnie rzecz ma się z jego nowym kompanem, który dzieli się z nim historią z przeszłości, a o której nie wspominał dotąd nikomu. Kolejne spotkania i posiedzenia do późnych godzin nocnych zbliżają do siebie dwóch tak bardzo różnych mężczyzn. Zdzisław Mokryna odkrywa w sobie nieznane dotąd pokłady czułości, potrzebę bliskości, chęć dzielenia się z przyjaciółmi całym sobą, potrzebę spędzania czasu z Kamilem i jego rodziną - słowem - ci przypadkowo spotkani ludzie stają się dla emerytowanego policjanta najbliższymi przyjaciółmi.

Nagłe zaginięcie dwóch najmłodszych córek Kamila staje się osią, która podporządkowuje sobie inne wydarzenia w książce. Nowym celem Zdzisława staje się pomoc przyjacielowi i odnalezienie dziewczynek, które przyszywany wujek zdążył już pokochać całym sercem. Sprawy komplikuje fakt, że niedawno zwolniony z wiezienia psychopata i niewykazujący skruchy wielokrotny morderca zniknął z oczu organów ścigania. Rozpoczyna się walka z czasem, który działa na niekorzyść bohaterów. Tymczasem w domu Szymkowiaków napięta atmosfera zwiastuje kolejne tragedie.

Jak już wspomniałam na początku Stefan Darda jest mistrzem jeśli chodzi o wnikanie w psychikę jego książkowych bohaterów. Ze szczerym zainteresowaniem obserwujemy stopniowo zacieśniające się relacje międzyludzkie, przełamywanie swoich barier i murów obronnych, otwieranie się na drugiego człowieka, a potem nagły wstrząs który poruszył w posadach małym Rykowem. Patrzymy na powoli postępujące śledztwo i zaangażowanie Mokryny, próbę hamowania emocji rozdzierających serce, niezmierzoną rozpacz rodziców i obwinianie się starszej siostry o cały ten dramat.

Mokryna nie działa aby odnaleźć i ukarać niebezpiecznego maniaka, ale aby przywrócić spokój rodzinie Kamila Szykowiaka. Najpiękniejsza w całej lekturze jest właśnie ta ewolucja którą przechodzi na kartach książki były gliniarz, początkowo nieco zamknięty w sobie i próbujący się odciąć od innym - potem pan Zdziszek - wujek, serdeczny przyjaciel, obrońca i mściciel.

Zabij mnie tato jest dobrym thrillerem, chociaż przyznam, że po jednym z moich ulubionych autorów spodziewałam się czegoś więcej. Niemniej książkę naprawdę warto przeczytać, ze względu na wspominaną wcześniej feerię emocji i uczuć, zgłębianie relacji międzyludzkich i oczywiście wciągającą pogoń za nieuchwytnym mordercą.

Link do opinii

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem, który od niedawna mieszka w małym miasteczku na Mazowszu. W jego dawnej pracy stało się coś, z czym nie mógł poradzić sobie psychicznie. Jedynym wyjściem z sytuacji okazała się ucieczka. Chce prowadzić życie samotnika, nie ma ochoty na zawieranie nowych znajomości, a mimo to jakoś udaje mu się w Rykowie znaleźć przyjaciela. Kamil Szykowiak, jego żona i córki w ciągu krótkiego czasu stają się ważnym elementem życia Zdzisława. Pewnego dnia znikają dwie córeczki Szykowiaków...


To historia małomiasteczkowej rodziny, która traci dwójkę dzieci. Porwane dziewczynki wzbudzają nieskrywane emocje, każdy czytający zada sobie pytanie, co sam by zrobił, gdyby jego dzieci zostały oddane na łaskę lub nie łaskę psychopatycznego porywacza. Wszystko tutaj zarysowane jest za bardzo, nie ma elementu zaskoczenia. Autor dopowiada za nas każdą niejasność, nie ma tu dręczenia wątpliwości, a co jest najgorsze - autor narzuca nam swój punkt widzenia. Widać, że jest tu za dużo niepotrzebnych scen, za dużo przemyśleń i sugestii. Z problematyki społecznej tworzy się opowieść o ludzkiej złości na nieudolny wymiar sprawiedliwości. Plusem jest tu sprawnie nakreślona intryga kryminalna - jesteśmy na bieżąco informowani i śledzimy całą sprawę, gdzie nie ma żadnych niedomówień.


Jest to proza z zaangażowaniem społecznym. Punktuje luki w polskim prawie, wskazuje słabości w porządku Państwa, ukazuje krótkowzroczność polityków. Jedynym skutecznym sposobem walki z porywaczem będzie droga prywatnego śledztwa. Mokryna będzie miał w sobie coś z prywatnego mściciela, który wymierzy sprawiedliwość za pogrążonego w żalu Kamila. Jego poczynania pokazują wszystko to, co sami zrobilibyśmy w takiej sytuacji, albo co byśmy zaakceptowali. Tak jak mówiłem, szkoda, że Darda nie pozwala nam na przemyślenie żadnej istotnej kwestii. Książka byłaby wtedy o wiele lepsza, zwłaszcza, że jest wielowątkowa. 


Książkę czyta się dobrze, choć bez fajerwerków. Zło jest złem, dobro dobrem, wszystko gra. Każdy zachowuje się przewidywalnie, a tajemnica jest tajemnicą tylko przez chwilę. To thriller, który nie straszy. Autor nie dał nam możliwości ujrzenia czegoś rzeczywiście mrocznego na dnie całej tej historii, a przecież poruszył temat, który jeży włos na głowie. 

Link do opinii
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com _______________________________________________________________________ Pomimo tego że Stefan Darda jest jednym z najpopularniejszych polskich autorów literatury grozy, ja jeszcze nigdy nie spotkałam się z twórczością tego autora. Ba, nawet nigdy nie słyszałam o takim nazwisku. Jednak po lekturze ,,Zabij mnie, tato" mogę z całą pewnością powiedzieć, że chcę więcej! Głównym bohaterem powieści jest Zdzisław, niegdyś mieszkaniec Miasta Wojewódzkiego i policjant. Obecnie jest na emeryturze i wiedzie spokojne życie w niewielkiej miejscowości, gdzieś w centralnej Polsce. Zaprzyjaźnia się tam z Kamilem - właścicielem pizzerii, i z jego rodziną - żoną Izą i trójką córek. Wszystko się komplikuje, kiedy najstarsza córka - Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Niedaleko od domu dziewczyna spotyka znajomych, dlatego też pozwala siostrom, aby dalej poszły same. Niestety młodsze dziewczynki do domu nie wracają. Rodzina jest zrozpaczona. Z pomocną dłonią przychodzi Zdzisław, który stara się jak może, aby wesprzeć rodzinę. Wykorzystuje również swoje ,,kontakty" w policji, i z nieformalnych źródeł dowiaduje się, że z więzienia został wypuszczony psychopatyczny morderca - nikt nie zna miejsca jego przebywania. Tymczasem Wiktoria obwinia za to wszystko siebie. Próbuje wtargnąć na swoje życie, jest bliska obłędu. Czy dziewczynki się znajdą? A może jest już za późno, aby znaleźć je żywe? Autor, nie od razu wprowadza nas w dynamiczną akcję. Na początku przedstawia nam przeszłość głównych bohaterów, co w pewien sposób nie przypadło mi do gustu, bo nie wiedziałam, jaki jest cel przedstawienie tak obszernych historii. Dowiedziałam się, że to wszystko ma sens, kiedy historie zaczęły łączyć w sensowną całość, kiedy zdałam sobie sprawę jak wielki wpływ na teraźniejszość ma przeszłość. Akcja przyspiesza powoli, a kiedy znajdzie się w punkcie kulminacyjnym emocje sięgają zenitu, a od książki nie można się oderwać. Stefan Darda zdecydowanie potrafi budować napięcie. Muszę przyznać, że pomimo tego że to kryminał, książka mnie wzruszyła. Zdarzyło się nawet, że pojawiła się łza... Powieść jest pełna emocji, bólu i rozpaczy, a przede wszystkim bezradności. Autor pokazuje, jak trudno poradzić sobie, kiedy zaginie najbliższa osoba, która nie daje znaku życia i wręcz ,,rozpłynęła się w powietrze". Warto również zwrócić uwagę na stronę językową książki. ,,Zabij mnie, tato" pomimo trudnego tematu, czyta się przyjemnie. Autor pisze lekkim językiem, który przypadł mi do gustu. Stefan Darda porusza w swojej książce również temat systemu sądowniczego, sposobu działania niektórych biegłych, a także procedur administracyjnych. Wplótł również wątek ,,ustawy o bestiach", o której nie tak dawno było dość głośno. ,,Zabij mnie, tato" to nie tylko kryminał, ale także powieść obyczajowa. Autor z ogromną starannością wykreował bohaterów na ludzi bardzo realistycznych, z prawdziwymi problemami i troskami. Każdy z bohaterów jest inny, niepowtarzalny i inaczej reaguje na tragedię. Oczywiście najbardziej od strony psychologicznej poznajemy Zdzisława, który jest narratorem powieści. Pomimo tego inny bohaterowie nie są pomijani, a ich cechy charakteru bez problemu możemy wywnioskować z ich zachowań. Podsumowując, ,,Zabij mnie, tato" to thriller godny polecenia. To wstrząsająca książka, pełna emocji, trzymająca w napięciu. To powieść o bezradności, gniewie, bólu po stracie najbliższych i ogromnej niesprawiedliwości. Zdecydowanie polecam a sama z przyjemnością jeszcze sięgnę po inne książki autora.
Link do opinii
Reasumując, uważam, że najnowsza powieść Stefana Dardy jest udana. Nie równa się genialnemu debiutowi, czy serii "Czarny Wygon", ale jest intrygująca i godna polecenia. To całkiem nowa odsłona tego autora, który wkraczając w sensację poradził sobie bardzo dobrze. W "Zabij mnie, tato" znajdziemy wiele charakterystycznych dla jego twórczości elementów, m.in ciekawy bohater, fenomenalnie poprowadzona akcja z niespodziewanymi zwrotami czy poruszanie tematów niewygodnych i kontrowersyjnych. Słowem, znajdziemy to, co u tego autora lubimy najbardziej. Pomimo kilku mankamentów, gorąco zachęcam wszystkich do lektury najnowszej książki Dardy! http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2016/06/kiedy-smierc-wydaje-sie-kuszaca-zabij.html
Link do opinii

Pan Zdzisław, emerytowany policjant z Miasta Wojewódzkiego, przybywa do Rykowa, gdzie postanawia prowadzić spokojny, wyalienowany tryb życia. Jednak już na samym początku jego plany spaliły na panewce, gdy poznaje Kamila Szykowiaka i jego rodzinę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie kaprysy rozwydrzonego dziecka Kamila, trzynastoletniej Wiktorii, która odprowadzając rodzeństwo do domu spotyka w parku swoich znajomych, na poczet których zostawia młodsze siostry. I to właśnie ten ułamek nieprzemyślanej sekundy decyduje o dalszym losie całej rodziny, których życie postawione zostaje pod znakiem zapytania. Pozostałe dni mijają wszystkim jak przez mgłę. Całe miasto postawione zostaje na nogi, by móc odnaleźć porwane dziewczynki, jednak zawodzi wszystko, a przede wszystkim system i prawo! I wtedy dowiadujemy się o jego wielkich lukach, błędach organów prowadzących oraz publicznych instytucji. Kiedy już są małe szanse na jakiekolwiek kroki, Zdziszek postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę. Jednak w wielu przypadkach wszystko dzieje się za szybko, nie można wszystkich uratować, na niektóre istnienia jest już za późno. Kto poniesie konsekwencje i spojrzy śmierci w oczy? Kogo przywitają anioły? I czy Julka z Olą wrócą do domu, by razem z Wiki, rodzicami, wujkiem Zdzisławem i Darką tworzyć rodzinę? Koniecznie przeczytaj!

Pozycja spodobała mi się i to wcale nie dlatego, że dostałam ją w ramach współpracy. Przyznam szczerze, że z początku nie mogłam się do niej przekonać i motywowało mnie to, iż muszę ją przeczytać. Przez pierwszy dzień przeczytałam parę kartek. Jednak w ciągu następnych dwóch dni pożarłam ją w całości. Jaki mój ból był, gdy musiałam rozdzielić to na dwa momenty czytania, bo wzywały obowiązki! Jednak dziś, kiedy już jestem po lekturze, muszę przyznać, że warto było poczekać na dalszy rozwój! Zawiódł mnie trochę wątek związany z Wiktorią. Myślałam, że więcej części książki będzie poświęcone jej cierpieniu, poczuciu winy. W końcu w opisie czytamy, że nękana wyrzutami sumienia nastolatka jest bliska obłędu, a tymczasem miałam wrażenie, że bliższy ku temu jest jej ojciec. Uważam jednak, że książka jak najbardziej warta jest przeczytania, możemy z niej dowiedzieć się co przeżywają rodziny ludzi porwanych, kiedy nie mają nawet cienia nadziei na lepsze jutro i jak musi wyglądać ich świat, kiedy muszą zmierzyć się z tak niewyobrażalnym bólem i tęsknotą. Autor postarał się, aby wszystko było realistyczne i przerażające.
"Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory"- "Zabij mnie, tato" Stefan Darda

Link do opinii
Opowieść opisana na kartach powieści jest niesamowicie wciągająca i realna. Zaczyna się dość niepozornie, bo od historii z lat dziecięcych jednego z bohaterów. Na pierwszy rzut oka jest to mroczna, smutna i zupełnie przypadkowa opowiastka, która w dalszej części powieści odgrywa bardzo znaczącą rolę. Stopniowo poznajemy coraz więcej postaci, które jak się okazuje, mają swoją rolę w interesującym i tajemniczym przebiegu spraw. Policja szuka zaginione dziewczynki, psychopatyczny zabójca czai się w zakamarkach miasta, a starszy, emerytowany policjant za wszelką cenę chce odnaleźć zdrowe dzieci. "Śmierć jakichś anonimowych ludzi to przeważnie tylko statystyka, nad którą bez większego trudu przechodzi się do porządku dziennego. Odejście kogoś bliskiego czasem obraca w ruinę cały nasz świat." Thriller Stefana Dardy jest pełen emocji i grozy, która zaaplikowana jest w idealnej mierze. Opisy zbrodni nie są przesadzone i nie napawają obrzydzeniem, jednakże nie jest ich również zbyt mało i książka ma swój urok i woalkę strachu oraz tajemnicy. Ze strony na stronę jesteśmy coraz bliżej rozwiązania, jednak wcale nie łatwo się go domyślić. Z całą pewnością każdy ma swoje podejrzenia co do zagadki, ale autor zrzuca na nas bombę, która zaskakuje nie jednego z czytelników. "Skoro świata nerwami nie zmienię, to nie chcę też, żeby świat nerwami zmienił mnie." "Zabij mnie, tato" to pierwszy thriller autora, który do tej pory specjalizował się w wyśmienitych horrorach. To powieść pełna interesujących zwrotów akcji i wciągającej fabuły, która zabiera ze sobą czytelnika w świat bohaterów i pozwala przeżywać wszelkie wydarzenia oraz śledztwa wraz z opisanymi postaciami. Jest pełna idealnie okrojonej i przedstawionej grozy oraz interesującego tła, które przewija się w tle powieści. Bohaterowie są wyśmienicie wykreowani i sprawiają wrażenie realnych osób. Każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter, wygląd i głęboką osobowość. Postaci nie są sztuczne, ani nadmiernie błahe. Uważam, że Stefan Darda jest mistrzem polskiego horroru. Myślę także, że wkrótce stanie sie również mistrzem thrillerów. livingbooksx.blogspot.com
Link do opinii
Pewnego dnia trzynastoletnia Wiktoria wracała ze szkoły wraz z dwiema młodszymi siostrami. Dziewczynka miała za zadanie bezpiecznie przyprowadzić Olę oraz Julię do domu tak jak każdego innego dnia. Jednak Wiktoria spotkała po drodze swoich znajomych i pozwoliła swoim siostrom na to, żeby same dotarły na miejsce. Jednak ani Oli, ani Julii to się nie udaje. Dziewczynki znikają w tajemniczych okolicznościach, a całe miasteczko rozpoczyna rozpaczliwe poszukiwania. Nikt nigdy nie przypuszczał, że w tak małym oraz spokojnym miasteczku może dojść do tak wielkiej tragedii. Co stało się z Olą oraz Julią? Czy rodzice mogą mieć nadzieję na to, że jeszcze kiedyś je zobaczą? ,,Często dopiero brak jakiejś osoby sprawia, że uświadamiamy sobie, jak bardzo była dla nas ważna." Zdzisław przeprowadził się do Rykowa mając nadzieję na to, że w końcu uda mu się poukładać kilka spraw oraz zaznać odrobiny spokoju. Mężczyzna jest emerytowanym policjantem, który jakiś czas temu przyczynił się do pewnej tragedii. Tamte wydarzenia stale nawiedzają go w snach i nie dają o sobie tak szybko zapomnieć. W nowym miasteczku Zdzisław poznaje Kamila, który prowadzi wraz z żoną własną pizzerię i jest dumnym ojcem trzech małych dziewczynek - Wiktorii, Oli oraz Julii. Kiedy tylko emerytowany policjant dowiaduje się o tragedii, jaka spotkała jego przyjaciela, to nie waha się ani chwili i od razu włącza się w śledztwo. ,,[...] życie każdego z nas jest jak książka, którą sami tworzymy. [...] Każdy człowiek ma we własnej książce strony, które chciałby usunąć [...] tyle że nie da się tego zrobić." Z każdym następnym dniem szanse na odnalezienie dziewczynek maleją. Zarówno Kamil, jak i jego żona próbują chwytać się każdej deski ratunku, jaka jeszcze im została. Wkrótce zaczynają na jaw wychodzić pewne niepokojące fakty, które mogą mieć coś wspólnego z zaginięciem dziewczynek. Niedawno wyszedł na wolność pewien psychopatyczny morderca, który może być powiązany z całą sprawą. W dodatku najstarsza z córek Kamila - Wiktoria coraz bardziej zaczyna siebie obwiniać o tamto wydarzenie i rodzice obawiają się, że dziewczynka może zrobić sobie krzywdę. Czy Zdzisławowi uda się odnaleźć dziewczynki całe i zdrowe? Oraz kto tak naprawdę stoi za porwaniem? ,,Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory." To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i muszę przyznać, że zaliczam je do bardzo udanych. Już sam tytuł wydaje się niezwykle niepokojący i wywołuje w czytelniku lekkie przerażenie. Na początku wydarzenia rozgrywają się raczej wolno i czytelnik poznaje bliżej głównych bohaterów oraz ich historię. Od około setnej strony całość nabiera tempa i wszystko rozgrywa się bardziej dynamicznie. Muszę przyznać, że ostatnie strony tej książki naprawdę trzymały w napięciu, a rozwiązanie okazało się niezwykle zaskakujące. Nic nie było w stanie przygotować mnie na to, jak to wszystko się zakończy. Autor miał bardzo ciekawy pomysł na fabułę i uważam, że udało mu się stworzyć niepowtarzalną opowieść, która chwilami przepełniona jest grozą oraz ogromnym smutkiem. Historia stworzona przez autora wywołuje wiele emocji. Czytelnik jest świadkiem ogromnej tragedii, która spotkała niczego nie spodziewającą się i szczęśliwą rodzinę. Możemy zauważyć, jak w jednej chwili cały świat może rozpaść się na kawałki, a cały spokój i radość bezpowrotnie znikają z czyjegoś życia. Każdy dzień jest dla rodziny Kamila prawdziwą torturą, a brak wiadomości o zaginionych córeczkach doprowadza ich do szaleństwa. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów i w głębi serca liczyłam na szczęśliwe zakończenie całej sprawy. Książkę polecam wszystkim osobom, które mają ochotę na klimatyczny thriller z nutką grozy w tle.
Link do opinii

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Stefana Dardy miało miejsce w 2010 roku, gdy przeczytałam jego debiutancką powieść z 2008 roku pt.,,Dom na wyrębach" oraz ,,Słoneczną dolinę"-pierwszą część z czterotomowej serii ,,Czarny Wygon". Te powieści z elementami grozy wciągnęły mnie tak bardzo, że nazwisko autora pozostało już w mojej pamięci i śledziłam rozwój jego twórczości. Minęło kilka lat i Stefan Darda stał się jednym z najpopularniejszych polskich autorów literatury grozy. Został laureatem Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego za 2014 rok i Nagrody Nautilus 2013 oraz wielokrotnie był nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A.Zajdla.
W 2015 roku ukazała się najnowsza powieść autora pt.,,Zabij mnie, tato".
W 2015 roku do niewielkiego miasteczka Ryki przeprowadza się Zdzisław Mokryna, samotny, emerytowany policjant, który w spokojnej okolicy chce odpocząć od stresującej pracy. Wkrótce zaprzyjaźnia się z Kamilem Szykowiakiem, prowadzącym wraz z żoną pizzerię. Mokryna czuje, że odnalazł właściwe miejsce do życia, że dzięki nowemu otoczeniu oraz niespodziewanej przyjaźni z sympatycznym biznesmenem i jego rodziną będzie mógł uporać się z demonami przeszłości. Jednak senne życie w miasteczku przerywa nagłe zniknięcie dwóch córek Szykowiaka wracających ze szkoły wraz ze starszą siostrą, trzynastoletnią Wiktorią. Dwieście metrów od domu Wiktoria spotyka znajomych i już nie odprowadza dziewczynek, ostatni odcinek mają przejść same, ale nigdy nie docierają do celu. Rozpoczynają się poszukiwania dzieci. 
,,Minęły dwa tygodnie od porwania. Czternaście razy Ziemia obróciła się wokół własnej osi. W skali ludzkiej egzystencji to zaledwie chwila, ale przecież często tak naprawdę tylko chwilę trwają największe dramaty, które zmieniają całe nasze życie."
Wobec braku szybkich efektów zdesperowany Mokryna chcąc pomóc zrozpaczonej rodzinie dowiaduje się swoimi nieformalnymi kanałami, że z więzienia został zwolniony psychopatyczny zabójca i nikt nie wie, gdzie przebywa. Zawiodła ustawa o bestiach, która miała zapobiegać wychodzeniu na wolność osób, wobec których istniało uzasadnione podejrzenie, że po odbyciu wyroku znowu będą zabijać. Wszystko zaczyna się stopniowo zazębiać.
Jestem pod wielkim wrażeniem, jak Stefan Darda wplótł aktualne wydarzenia w fabułę swojej powieści. To mogłoby się wydarzyć w każdej miejscowości. Pokazał jak państwo i jego instytucje zawodzą, źle funkcjonują poczynając od sejmu, senatu, sądu i policji oraz jaki ma to wpływ na codzienne życie ludzi, ich dramaty. Wydarzenia przedstawił na wielu płaszczyznach. Wszystko jest tak prawdziwe, a jednocześnie przerażające, że miałam momentami ciarki. Do tego zwroty akcji i stopniowe narastanie grozy, aż trudno się oderwać od czytania.
,,Zabij mnie, tato" to powieść emocjonująca, wciągająca i przerażająca swoją prawdziwością. Jak najbardziej polecam!http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

Link do opinii
To książka o poczuciu bezradności i niesprawiedliwości, o gniewie, wyrzucie sumienia, żalu, cierpieniu i stracie. Tu wszystko się przeplata: życie i śmierć, miłość i nienawiść, przypadek i zamierzenie. Autor opisuje naszą szarą polską rzeczywistość. Pokazuje, do czego może doprowadzić luka w prawie, jak może wpłynąć na nasze życie. Pokazał pewne absurdy naszego prawa, ośmieszył system i wskazał na kwestie, które trzeba by poprawić. Pokazuje nam również, jak często ignorujemy, jesteśmy obojętni i niewrażliwi na cudze problemy. Ciekawe dla mnie były wplecione w powieść informacje dotyczące więziennictwa i amnestii z 1989 roku, w związku ze zniesieniem kary śmierci w Polsce. Zastanawiające jest to, czy amnestia to na pewno akt prawdziwej łaski i sprawiedliwości społecznej? Mamy tu również system Child Alert, który coraz częściej jest używany. Bardzo podobała mi się drobiazgowa dociekliwość śledczego, realizm psychologiczny w opisie zarówno ofiar (opisy zwłok były dla mnie naprawdę ciężkie), jak i zbrodniarza (a te jego dziwaczne wyobrażenia... po prostu szok!), a także ta mroczna atmosfera - bardzo to lubię w tego typu książkach. Co chwila byłam zaskakiwana, dzięki wprowadzanym niespodziewanie zwrotom akcji. Towarzyszyło mi ciągle ogromne napięcie. Książka bardzo prawdopodobna, gdzie opisywane wydarzenia mogłyby się przydarzyć w rzeczywistości. Tytuł jest mocny, prowokujący i wywołujący wielki smutek. Powieść zmuszająca do opowiedzenia się za którymś z rozwiązań, niezwykle poruszająca, konkretna, o potężnym ładunku emocjonalnym, skłaniająca do refleksji nad życiem, nad kruchością szczęścia, które jest dla nas tak oczywiste. A przecież nic nie jest wieczne i niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Książka z wielkim przesłaniem.
Link do opinii
O Stefanie Dardzie słyszałam wiele dobrego od znajomego (choć względem książek grozy), ale też na prawdę dużo można przeczytać, gdy się poszuka. Do tego opis z tyłu książki i zainteresowanie nią w moim wydaniu sięgnęło zenitu. Jako, że nie znałam autora z wcześniejszych pozycji nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale kiedyś musi być pierwszy raz by posmakować co i jak, prawda? Zdzisław to emerytowany policjant, który wcześniej mieszkał w Mieście Wojewódzkim. Odchodzi z pracy i wyjeżdża stamtąd po pewnym incydencie w pracy, gdyż czuje się współwinny temu co się stało. Stawa na malutkie miasteczko, gdzie co najwyżej zdarza się kradzież a i to niezbyt często. Postanawia być samotnikiem, z nikim się nie zadawać i nie uzewnętrzniać swoich problemów czy przeżyć. Jednak nawet on nie spodziewa się tego jak szybko w tej spokojnej miejscowości znajduje przyjaciół w postaci właściciela pizzerii i jego żony. Niestety jak to w życiu bywa prócz radości są też kłopoty, które dość szybko dopadają Kamila i jego rodzinę, a co za tym idzie także Zdziśka, który traktuje ich jak rodzinę. Dwie młodsze córki przyjaciół Mokryny znikają, a najstarsza, która nie zadbała o ich bezpieczny powrót do domu jest bliska popełnienia samobójstwa. Kto odpowiada za porwanie małych dziewczynek? Czy ma z tym coś wspólnego psychopatyczny morderca, który właśnie opuścił więzienie? Jak widzicie opis brzmi intrygująco i zachęcająco. Niestety nie do końca takie są realia. Przez około 1/4 książki bardzo się wynudziłam i na prawdę miałam problemy by przez nią przebrnąć. Na całe szczęście później jest już znacznie, znacznie lepiej! I choć liczyłam dużo lepszy całokształt powieści to nie jest źle. Na pewno dla odmiany z wielką radością (mam na dzieję, że nie tylko nim zacznę czytać, ale i w trakcie jak i po lekturze) zabiorę się za grozę pana Stefana. Zbyt wiele dobrego by zrezygnować tylko dlatego, że niecała książka przypadła mi do gustu. Chociaż świadoma, ze książce brak polotu to myślę, że mimo to warto sięgnąć po tę pozycję i zapoznać się z Dardą. Nie jest to na pewno książka krwawa, więc tego obawiać się nie trzeba. Jednak wszechogarniająca bezsilność, strach, ból, ale i pięknie pokazana przyjaźń wynagrodzą braki niejednemu miłośnikowi czytania!
Link do opinii
ZABIJ MNIE, DARDO Polski mistrz horroru zmienia nieco front. Po pięciu powieściach grozy i zbiorze opowiadań, w którym dominowały napięcie, groza i zjawiska paranormalne, napisał rasowy dreszczowiec. I cóż można rzec, chyba tylko to, że i z tego swoistego eksperymentu wyszedł autor obronną ręką, oferując udaną powieść w jakże charakterystycznym dla niego stylu. Zdzisław to typowy dla Dardy bohater. Dotychczas mieszkał w Mieście Wojewódzkim, gdzie wiódł żywot policjanta. Obecnie porzucił tak pracę, jak i dotychczasowe miejsce na rzecz spokojnego, malutkiego miasteczka, w którym najwyżej zdarza się, a i to sporadycznie, drobna kradzież czy sprzeczka pomniejszych, niegroźnych pijaczków. Przyjaźń w postaci właściciela lokalnej pizzerii i jego żony pojawia się już na samym początku, ale wkrótce pojawiają się też problemy. Dwie córki nowych przyjaciół zostają porwane, trzecia, która ich nie dopilnowała, bliska jest obłędu. Jak odkrywa Zdzisław, z więzienia został niedawno zwolniony psychopatyczny zabójca, po którym zniknął wszelki ślad. Zaczyna się walka z czasem... Przejście Dardy na nowy grunt, zresztą bliki mu i w pewnym stopniu zwiedzony już przecież w opowiadaniach, nie staje się odejściem autora od tego, co polubiliśmy. Mamy więc wszystkie charakterystyczne dla niego elementy: bohater/narrator, który porzuca wielkomiejskie życie, pozornie spokojna prowincja, w którą wkrada się zło i powolne budowanie klimatu. Pierwsze ćwierć powieści to nic innego, jak poznawanie bohaterów i samego miasta, jego nastrojów, wyglądu i codzienności. Nie znaczy to, że książka w którymś momencie nudzi. Wręcz przeciwnie, jak u Kinga, zwykła, prosta codzienność staje się elementem nieodzownym i intrygującym. Wszystko to Darda opisuje lekko i przyjemnie, z humorem, ale także i napięciem. Zmiany środków wyrazu, a przynajmniej przeniesienie ich środka ciężkości z niepokojących dźwięków, dziwnych zdarzeń i tego, co kryje się tuż za obszarem widzenia, na niepewność i zagrożenie bliższe i bardziej realne, nie zaszkodziło schematowi jego powieści. Efekt całościowy jest natomiast taki, że ta sporych rozmiarów lektura zapewnia porcję przyjemności na kilka dni. Dlatego polecam fanom mocnych wrażeń, wydawnictwu Videograf zaś składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji. Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/11/14/zabij-mnie-tato-stefan-darda/
Link do opinii

Główny bohater tego emocjonującego thrillera Zdzisław, to były policjant. Chcąc zapomnieć o pewnych sprawach wyjeżdża do małej miejscowości
by żyć tam spokojnie i samotnie. Jednak ta samotność nie będzie jego wyczekiwanym darem gdy już pierwszego dnia poznaje Kamila, szefa
pizzeri, do której przyszedł coś zjeść.  Od tego momentu zyskał nowego przyjaciela.
Przyjaźń trwa, Zdzisław świetnie dogaduje się z nowymi przyjaciółmi i ich córkami jedna pewien dzień wystawia ich przyjaźń na próbę i
załamuje życie na pół.
Dwie młodsze córki Kamila zaginęły dwieście metrów od domu. Wracały razem ze starszą siostrą, która spotkała znajomych i kazała im resztę
drogi przejść bez niej. Jednak nie dotarły. Jak to możliwe,że nie wróciły do domu? Nikt ich nie widział i nic nie słyszał.
Świat się na chwilę zatrzymał , gdy po kilku dniach policja znajduje zamordowaną kobietę, która w kieszeni miała obcięty palec należący
do którejś z dziewczynek.
Zdzisław za wszelką cenę chce pomóc przyjacielowi w tych trudnych chwilach i postanawia rozpocząć własne śledztwo, ma kontakty i swoje
tropy, które doprowadzą do sprawcy tych wydarzeń.
Tragedia wisi nad ich głowami czy uda mu się uratować kogokolwiek?

Zabij mnie, tato to pełen zwrotów akcji thriller w którym główną rolę gra zaginięcie dwóch dziewczynek. Jak już wiadomo dla mnie
książki o dzieciach są trudne, bo od  wyobrażam sobie , co bym zrobiła gdybym to ja była na miejscu tych rodziców. Odczuwałam wszystkie
emocje te złe i dobre. Kibicowałam i wierzyłam w dobre zakończenie.
Jest to bardzo dobra choć trudna pozycja. Na pewno zostanie w głowie na dłużej i zostawi nas z masą pytań do siebie samych.
Jedno jest pewne, muszę trochę ochłonąć.

 
 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Saucy
Saucy
Przeczytane:2020-05-07, Ocena: 6, Przeczytałem,

Historia szczęśliwej rodziny Izy i Kamila i ich córek. Żyją oni sobie spokojnie, prowadzą pizzerię a jednocześnie starają się być dobrymi rodzicami, którzy mają czas dla swoich dzieci. Jednak do ich życia wkrada się nieszczęście. Młodsze córki zostają porwane. Nikt nie wie przez kogo ani jaki mógłby być tego powód. Opowieść o tym jak w obliczu tragedii potrzebni są przyjaciele i czy są oni w stanie pocieczyć i podnieść na duchu załamanych ludzi.

Jest to bardzo dobrze napisana książka. Dobrze się ją czyta, może trochę dlatego, że jest to historia taka bardzo nam współczesna, która może się wydarzyć w naszym najbliższym otoczeniu.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Mamut
Mamut
Przeczytane:2019-11-12, Ocena: 5, Przeczytałam,

Zaginęły dwie dziewczynki, automatycznie podejrzany staje się Mieczysłąw Zbieński, który przed laty wsłasnego syna (a przyjaciela ojca dziewczynek). Kiedy zostają znalezione zwłoki Julki wychodzi na jaw, że sprawcą może być groźny morderca Kazimierz Pokoć "Kapo". Wyszedl on na wolność w wyniku nieudolnych działań zajmujących się jego sprawą organów. Najbardziej przeraża to, że brutalny psychopata staje się sławny i uwielbiany.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wiola1609
wiola1609
Przeczytane:2019-05-14, Ocena: 5, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - ewia101
ewia101
Przeczytane:2019-04-20, Ocena: 4, Przeczytałam,

Kup książkę Zabij mnie, tato

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Nowy dom na Wyrębach
Stefan Darda0
Okładka ksiązki - Nowy dom na Wyrębach

Minęło kilka miesięcy od dnia, w którym Hubert Kosmala po raz ostatni odwiedził Wyręby, jednak wydarzenia, które miały tam miejsce na początku 1996 roku...

Jedna krew
Stefan Darda0
Okładka ksiązki - Jedna krew

Był rok 1984, gdy w niewielkiej bieszczadzkiej wiosce miały miejsce dramatyczne wydarzenia, po których nieboszczykom przed pochówkiem odcinano...

Zobacz wszystkie książki tego autora