Zabij mnie, tato

Ocena: 5.04 (27 głosów)
Inne wydania:

Zabij mnie, tato to powieść trzymająca czytelnika w niepewności od pierwszej do ostatniej strony. Stefan Darda umiejętnie buduje napięcie i kreśli psychologiczne portrety bohaterów, sprawiając, że nie można oderwać się od lektury.

Rok 2015, mała miejscowość w centralnej Polsce. Trzynastoletnia Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Już w pobliżu domu, nastolatka spotyka znajomych. Zostawia dziewczynki, by dalej poszły same. Te jednak nigdy nie docierają do celu...

Zdzisław Mokryna, przyjaciel zrozpaczonej rodziny i emerytowany policjant, zniecierpliwiony opieszałością służb, podejmuje prywatne śledztwo. Dzięki dawnym znajomościom dowiaduje się, że zwolniony niedawno z więzienia psychopatyczny zabójca zniknął bez śladu. Ani ,,ustawa o bestiach", ani dyskretna obserwacja policji nie okazały się wystarczające, by kontrolować kolejne kroki zwyrodnialca. Niestety coraz więcej zatrważających faktów wskazuje na to, że to on może mieć związek ze zniknięciem Oli i Julki.

Czy dziewczynki żyją? Co robi państwo, żeby chronić swoich obywateli przed podobnymi tragediami? I czy uda się ocalić rodzinę, którą los wystawił na tak okrutną próbę?

Rewelacyjna! - to pierwsze co nasunęło mi się po przeczytaniu książki Stefana Dardy "Zabij mnie, tato". Nie ma w tym żadnej przesady. Ta książka mnie po prostu urzekła, pochłonęła, zagrała moimi emocjami.

Nesti czyta, ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com

 

Stefan Darda ma umiejętność budowania nastroju, potrafi sprawić, że czytelnik poczuje ciarki na plecach lub zimny oddech na karku. Pozwala nam wędrować w głąb bohatera i czuć to, co on. Takie doświadczenia pamiętam z poprzednich książek autora, i w tym przypadku czułam to samo. Czułam strach, smutek, bezradność. Złość, wstręt i jeszcze raz bezradność. Darda jest wirtuozem naszych emocji.

Zuzanna Gajewska, promotorkaczytelnictwa.pl

 

Stefan Darda jest uznawany za mistrza grozy na polskim rynku wydawniczym. (...) Zabij mnie, tato przynosi czytelnikowi strach, którego nie da się powstrzymać, szokuje fabularnymi twistami i brakiem oporu przed utratą pozytywnych bohaterów.

Marta Zagrajek, portalkryminalny.pl

Informacje dodatkowe o Zabij mnie, tato:

Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2024-02-28
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788382529258
Liczba stron: 424

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Zabij mnie, tato

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Zabij mnie, tato - opinie o książce

Avatar użytkownika - DZZG
DZZG
Przeczytane:2024-06-30,

Nowe wydanie thrillera kryminalno - obyczajowego „Zabij mnie tato" Stefana Darda. 
  Trzynastoletnia Wiktoria zostawia na rynku dwie młodsze siostry przekonana, że same wrócą do domu. Dziewczynki niestety nie docierają na miejsce. Nakręcająca się spirala bezsilności, procedury policyjne utrudniające dochodzenie sprawiają, że śledztwo zaczyna prowadzić przyjaciel rodziny, emerytowany policjant. Pytanie czy zdąży, zanim będzie za późno.
  Wciągająca historia rodem z koszmarów naszpikowana fałszywymi tropami, poruszającymi scenami, a ostateczna konfrontacja satysfakcjonuje. Zazębiające się wątki tworzą mieszankę różnych gatunków literackich. Każdy aspekt śledztwa został dokładnie, wręcz dogłębnie, przedstawiony i barwnie opisany, a myśli oraz uczucia bohaterów analizowane na każdej płaszczyźnie. Zatrważający obraz, kiedy głupi błąd, nieodpowiedzialne zachowanie okazuje się trampoliną do tragicznych wydarzeń. Pokazuje ból i cierpienie rodziców od rozpaczy po niemoc, obojętność i niedowierzanie małego środowiska oraz desperację, która zapędza człowieka w ślepy zaułek. Trzymające w napięciu zdania sprawiają, że nie wszystko jest tu takie, jak się wydaje. Nigdy nie wiadomo co przyniesie kolejna strona, nie łatwo jest je przewracać, ponieważ potrafią łamać serce, wzbudzają skrajne emocje, a mimo to nie pozwalają się od siebie oderwać. Wrażenie robi to, że Autor nie boi się uśmiercać bohaterów, zgrabnie lawirując między akcentami brutalnych mordów, a znakomicie zbudowaną intrygą.
Nieoczywista opowieść, bardzo dobrze dopracowana o mordercy wykorzenionym z rzeczywistości, o rodzinie, której miłość zostaje poddana próbie oraz o przyjaźni ponad wszystko. Warto wspomnieć o tytule i jego przewrotności, który niemal tworzy tę lekturę.
  Polecam powieść będącą świadectwem siły ludzkiego ducha z dobrze zbalansowanym złem, które nie wszystko pochłania.

Link do opinii

Co musi wydarzyć się w życiu młodej osoby, by z taką właśnie prośbą zwróciła się do własnego ojca? Odpowiedź znajdziecie w tej książce.

Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant przeprowadza się z dużego miasta do małych Ryków, bez specjalnych planów na przyszłość - nie szuka ani znajomości, ani miłości, praca też odbiega znacznie od wcześniejszego zajęcia. A jednak życie ma wobec niego inne zamiary. Już na samym początku, udając się na posiłek do najbliższej pizzeri, poznaje jej właścicieli - Izę i Kamila. Kamil jest osobą tak otwartą, że już od początku wciąga Zdzisława w dość osobistą rozmowę i bohater wbrew swoim zamiarom nawiązuje z małżeństwem bliską, wkrótce bardzo przyjacielską relację. Przeżywa z nimi radości i troski, uczestniczy w życiu ich dzieci, stając się dla nich ukochanym wujkiem. Gdy więc po kilku latach przyjaźni dwie młodsze dziewczynki znikają prawie spod domu, natychmiast angażuje się w poszukiwania, a następnie w śledztwo.

I choć książka opowiada o sprawie kryminalnej i prowadzonym śledztwie, to chyba nie do końca nazwała bym ją typową sensacją. Bo dla mnie prócz tego mamy opowieść o sile przyjaźni i lojalności. O tym jak ważne jest wsparcie bliskich w ciężkich chwilach.

Czytałam kilka opinii o tej książce – niektórzy twierdzili że początek za długi i niepotrzebny, że dopiero rozkręca się po zniknięciu dzieci. Ja nie oddała bym ani jednej kartki. Nie znajdziecie tu wartkiej akcji, przepełnionej pościgami i strzelaninami, za to dostaniecie świetną opowieść poprowadzoną krok po kroku od początku do końca.

Jak najbardziej polecam i wkrótce biorę się za kolejny tom opowieści o Zdzisławie Mokrynie. Ale ponieważ podzielony jest na dwa tomy, to poczekam żeby nie musieć przerywać opowieści.

Link do opinii

"Zabij mnie, tato" to powieść trzymająca czytelnika w niepewności od pierwszej do ostatniej strony. Stefan Darda umiejętnie buduje napięcie i kreśli psychologiczne portrety bohaterów, sprawiając, że nie można oderwać się od lektury.

Rok 2015, mała miejscowość w centralnej Polsce. Trzynastoletnia Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Już w pobliżu domu, nastolatka spotyka znajomych. Zostawia dziewczynki, by dalej poszły same. Te jednak nigdy nie docierają do celu…

Zdzisław Mokryna, przyjaciel zrozpaczonej rodziny i emerytowany policjant, zniecierpliwiony opieszałością służb, podejmuje prywatne śledztwo. Dzięki dawnym znajomościom dowiaduje się, że zwolniony niedawno z więzienia psychopatyczny zabójca zniknął bez śladu. Ani „ustawa o bestiach”, ani dyskretna obserwacja policji nie okazały się wystarczające, by kontrolować kolejne kroki zwyrodnialca. Niestety coraz więcej zatrważających faktów wskazuje na to, że to on może mieć związek ze zniknięciem Oli i Julki.

Czy dziewczynki żyją? Co robi państwo, żeby chronić swoich obywateli przed podobnymi tragediami? I czy uda się ocalić rodzinę, którą los wystawił na tak okrutną próbę?

Link do opinii

Tytuł szokujący. Bulwersujący. Zabij mnie, tato. Jaka może być reakcja rodzica na takie mocne słowa. Nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić takiej sytuacji …

Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant, przeprowadza się do małej, sennej miejscowości, Rykowa. Na miejscu zaprzyjaźnia się z Kamilem, właścicielem pizzerii, i jego rodziną. Córeczki Kamila bardzo polubiły Zdzisława i traktują go jak członka rodziny. Niebawem, w niejasnych okolicznościach, dwie młodsze córeczki przyjaciela policjanta zostają porwane. Znikają, bez znaku życia. Robi się bardzo nieprzyjemnie i nieciekawie. Zdzisław wkracza do akcji i prowadzi własne śledztwo, współpracując jednak w tym zakresie z miejscową policją. Jednak może sobie na więcej pozwolić, stosuje niestandardowe metody zmierzające do poszukiwania sprawcy porwania. I krok po kroku, osiąga znakomite efekty, ale jednak tragiczne w skutkach dla dziewczynek. Czy rzeczywiście młode kobiety padły ofiarą tragicznego zdarzenia czy też był to wybryk niesfornych dzieci? Czy ktokolwiek mógłby chcieć skrzywdzić niewinne dziewczynki?

Zabij mnie, tato to ekscytujący, pełen emocji i trudnych odczuć thriller psychologiczny, z wyraźnie zarysowanym wątkiem kryminalnym. Autor nie oszczędza nas, prowokuje i wywołuje skrajne emocje. Fabuła jest ciekawie zarysowana, z rozbudowanym wątkiem, obfitującym w mocne zdarzenia i sytuacje. Autor spokojnie wprowadza nas w akcje, chwilami usypia nasze emocje, by w pewnym zwrotnym momencie uderzyć ze zdwojoną mocą, by nas wybudzić z chwilowego letargu.

Derda … nie owija w bawełnę, jest szczery i dosadny w swoim przekazie. Wytyka błędy rządzących, osób stanowiących prawo, pokazuje wyraźnie, jakie konsekwencje mogą wywoływać nieprzemyślane i pochopne decyzje. Czy uchwalający prawo mogą decydować o naszym życiu? Kto im na to przyzwolił? Jeden mały błąd, jedna decyzja może zaważyć na losie ludzie, może mieć fatalne w skutkach efekty. To dzięki uchwalonym przez parlamentarzystów przepisom groźny i nieobliczalny przestępca wyszedł na wolność i dalej wrócił do swoich niecnych czynów. A bliscy poszkodowanych przez cała dalsze życie będą się zmagać z traumą, będą codziennie wspominać chwile spędzone z już nieobecnymi dziećmi.

Wykreowani przez autora bohaterowie są bardzo normalni, namacalni i rzeczywiści. Nikt nie został przerysowany czy wyidealizowany, zmagają się ze swoimi problemami i rozterkami, są pełni różnych przeżyć i wzruszeń. I ten zabieg sprawia, że są nam bliscy, rozumiemy ich emocje i za wszelką cenę chcielibyśmy im ulżyć. Ale to nie jest już takie proste. Portrety psychologiczne bohaterów są odzwierciedleniem ich głęboko skrywanych tajemnic.

Lektura skłania do głębokich refleksji, autor dotknął wielu tematów istotnych życiowo. Mamy relacje rodzinne, wewnętrzne rozterki i ból, depresję i kryzys emocjonalny, walkę z demonami przeszłości i traumą. Dużo tego, jak na jedną powieść, ale przez to jest bogata emocjonalnie. Po tej lekturze będziemy bogatsi o nowe przeżycia i wzruszenia, ale odważniejsi i potrafiący bronić swojego zdania. Finał fabuły? Odważny i nieoczekiwany, taki, które na długo zostaje w pamięci i nie pozwala szybko o sobie zapomnieć. Wystarczy zerknąć na tytuł, a od razu ożywa w nas wzburzenie i wściekłość, taka niemożliwa do opanowania spirala złości.

Czy polecam tę powieść? Nie ma takiej konieczności … Jestem przekonana, że jak ktoś już raz usłyszał nazwisko …… to może brać w ciemno, wie, na co autora stać i kiedy potrafi powiedzieć „dość”.

Link do opinii

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem, który po trudnych wydarzeniach postanawia odejść z policji. Nie może sobie poradzić psychicznie z tym wszystkim, dlatego jedynym wyjściem z sytuacji okazała się ucieczka. Postanawia przeprowadzić się do Rykowa, to malutka miejscowość, w której praktycznie wszyscy wszystkich znają. Zdzisław chce prowadzić życie samotnika, nie ma ochoty na zawieranie nowych znajomości. Przez czysty przypadek poznaje Kamila Szykowiaka. Od razu nawiązuje się między nimi sympatia, która przerodziła się w prawdziwą przyjaźń. Kamil Szykowiak, jego żona Iza i córki (Wiktoria, Julia i Ola) w ciągu krótkiego czasu stają się ważnym elementem życia Zdzisława. Pewnego dnia zdarza się tragedia. Wiktoria najstarsza z dziewczynek ma przyprowadzić młodsze siostry ze szkoły. Z racji, że były już prawie pod domem Julia i Ola miały same dojść do domu, bo na nią czeka już koleżanka. Dziewczynki nie dotarły do domu. W tym momencie rozpoczyna się pasmo tragedii dla tej rodziny.
 
Oczywiście niedługo (a może za długo?) po porwaniu rozpoczyna się akcja poszukiwawcza. Całe miasteczko szuka Julii i Oli, a najbardziej wytrwale Zdzisław. Nie może on sobie poradzić z faktem, że jest policjantem (to nic, że w spoczynku), a tak niewiele może zrobić.
 
Nie trudno się domyślić, że determinacja Zdzisława pchała go to tego, że swoje prywatne śledztwo prowadził trochę poza prawem. Ale dzięki niemu udało się to skończyć tak jak się skończyło....
 
Kto porwał dziewczynki? Czy Zdzisław uratuje córki przyjaciela?
 
To było moje pierwsze spotkanie z autorem. Darda jest mistrzem horroru (co wkrótce sprawdzę sama, bo nam w planie jeden z nich), a niniejsza książka jest jakby jego debiutem w tym gatunku. Wg mnie udanym, bo książka jest dobra, naprawdę dobra.
 
Już sam tytuł wywołuje w czytelniku niepokój i lekkie przerażenie. Na początku wydarzenia rozgrywają się raczej wolno, wtedy też poznajemy bliżej głównych bohaterów oraz ich historię. Potem fabuła nabiera tempa i wszystko rozgrywa się bardziej dynamicznie. A ostatnie strony naprawdę trzymały w napięciu, żeby pokazać rozwiązanie, które okazało się niezwykle zaskakujące.
 
Historia ta wywołuje wiele emocji. Jesteśmy świadkami ogromnej tragedii, która spotkała szczęśliwą rodzinę. Widzimy, jak w jednej chwili cały świat może rozpaść się na kawałeczki, a cały spokój i radość bezpowrotnie zniknąć z życia. Każdy kolejny dzień jest dla rodziny Kamila prawdziwą torturą, a brak wiadomości o zaginionych córeczkach doprowadza ich do obłędu.
W całym tym ogromie tragedii zapominamy o jednej młodej bohaterce książki, Wiktorii. To ona poniekąd przyczyniła się do tej tragedii, przez co boryka się chyba z największym ciężarem na duszy. To ogromne poczucie winy, że przez nią doszło do tych strasznych wydarzeń w jej rodzinie. W pewnym momencie Wiktoria chce popełnić samobójstwo. Nie może z tym dłużej żyć, jednak jest za słaba psychicznie, by targnąć się na własne życie. Prosi ojca o pomoc mówiąc ,,Zabij mnie, tato", bo dłużej nie może żyć z poczuciem winy. To słowa Wiktorii są tytułem książki i to one najbardziej wbiły mi się w serce. Może dlatego, że sama jestem mamą i nie wyobrażam sobie, żeby moje dzieci spotkało coś takiego.
 
,,Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory."
 
Polecam.

Link do opinii

Po znakomitych cyklach „Dom na Wyrębach” i „Czarny Wygon” przyszła pora na kryminał autorstwa Stefana Dardy. Okazuje się, że nie tylko horror udaje się autorowi znakomicie!

Mała miejscowość, były policjant, uprowadzone/zaginione dzieci – tak w skrócie można opisać fabułę. Fabułę, która intryguje, zmusza do refleksji, podnosi ciśnienie i powoduje szybsze bicie serca.

Autor ma niezwykłą lekkość pióra, zmusza czytelnika do zastanowienia się nad wieloma sprawami, o których dyskutuje się obecnie w przestrzeni publicznej, porusza mnóstwo ważnych tematów, prowokuje do dyskusji.

„Zabij mnie, tato” to nie jest krwawy kryminał z akcją pędzącą na łeb na szyję (poza kilkunastoma ostatnimi stronami 😉), a mimo to (a może dzięki temu) nie daje się odłożyć nawet na chwilę, każda kolejna przeczytana strona sprawia, że wciągasz się jeszcze bardziej.

Wszyscy, którzy lubią dobrze napisany kryminał, będą po lekturze zadowoleni. Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:2019-03-10,

Już w trakcie czytania pierwszego tomu Czarnego Wygonu wiedziałam, że po kolejne książki Stefana Dardy będę sięgać z nieskrywaną przyjemnością i zaciekawieniem, a do przeczytanych powracać - bo coś w jego sposobie pisania przyciąga jak magnes. Tym "czymś" jest zdolność autora do malowania niezwykle sugestywnych wizji wykreowanego przez siebie świata, a także umiejętność głębokiego zanurzenia się w psychikę bohaterów. W książkach należących do cyklu Czarny Wygon niezwykle ujmuje sposób w jaki autor przedstawia małe miejscowości i ich mieszkańców oraz całe Roztocze z jego sielską atmosferą, wzajemną bliskością ludzi, ale i skrywanym gdzieś w leśnych ostępach mroku. W przypadku książki Zabij mnie tato na pierwszy plan wysuwają się natomiast relacje międzyludzkie oraz konflikt człowiek - państwo i człowiek - prawo. Zdzisław Mokryna, emerytowany policjant przyjeżdża do Rykowa aby odpocząć po latach niewdzięcznej i stresującej pracy na służbie. Nowe miasteczko staje się dla byłego gliny czystą kartką, dającą nowe możliwości i pozwalającą na nowy start. Mokryna pragnie wieść spokojny żywot samotnika, nie angażować się zbytnio w życie małego miasta, sprawy mieszkańców. Żadnych niepotrzebnych znajomości, tylko on i jego niezapisany rozdział. Cały ten misterny plan ex-policjanta bierze w łeb bardzo szybko - spokojne popołudnie które miał spędzić przy smacznej pizzy i zimnym piwie staje się preludium do wydarzeń które zmieniają go całkowicie - jako policjanta, i jako człowieka.

Mokryna w zaskakującym dla siebie samego tempie zaprzyjaźnia się z właścicielem pizzerii - Kamilem Stachowiakiem. Wycofany dotąd policjant otwiera się przed nowym znajomym, zdradzając sekret o którym wiedzą nieliczni. Podobnie rzecz ma się z jego nowym kompanem, który dzieli się z nim historią z przeszłości, a o której nie wspominał dotąd nikomu. Kolejne spotkania i posiedzenia do późnych godzin nocnych zbliżają do siebie dwóch tak bardzo różnych mężczyzn. Zdzisław Mokryna odkrywa w sobie nieznane dotąd pokłady czułości, potrzebę bliskości, chęć dzielenia się z przyjaciółmi całym sobą, potrzebę spędzania czasu z Kamilem i jego rodziną - słowem - ci przypadkowo spotkani ludzie stają się dla emerytowanego policjanta najbliższymi przyjaciółmi.

Nagłe zaginięcie dwóch najmłodszych córek Kamila staje się osią, która podporządkowuje sobie inne wydarzenia w książce. Nowym celem Zdzisława staje się pomoc przyjacielowi i odnalezienie dziewczynek, które przyszywany wujek zdążył już pokochać całym sercem. Sprawy komplikuje fakt, że niedawno zwolniony z wiezienia psychopata i niewykazujący skruchy wielokrotny morderca zniknął z oczu organów ścigania. Rozpoczyna się walka z czasem, który działa na niekorzyść bohaterów. Tymczasem w domu Szymkowiaków napięta atmosfera zwiastuje kolejne tragedie.

Jak już wspomniałam na początku Stefan Darda jest mistrzem jeśli chodzi o wnikanie w psychikę jego książkowych bohaterów. Ze szczerym zainteresowaniem obserwujemy stopniowo zacieśniające się relacje międzyludzkie, przełamywanie swoich barier i murów obronnych, otwieranie się na drugiego człowieka, a potem nagły wstrząs który poruszył w posadach małym Rykowem. Patrzymy na powoli postępujące śledztwo i zaangażowanie Mokryny, próbę hamowania emocji rozdzierających serce, niezmierzoną rozpacz rodziców i obwinianie się starszej siostry o cały ten dramat.

Mokryna nie działa aby odnaleźć i ukarać niebezpiecznego maniaka, ale aby przywrócić spokój rodzinie Kamila Szykowiaka. Najpiękniejsza w całej lekturze jest właśnie ta ewolucja którą przechodzi na kartach książki były gliniarz, początkowo nieco zamknięty w sobie i próbujący się odciąć od innym - potem pan Zdziszek - wujek, serdeczny przyjaciel, obrońca i mściciel.

Zabij mnie tato jest dobrym thrillerem, chociaż przyznam, że po jednym z moich ulubionych autorów spodziewałam się czegoś więcej. Niemniej książkę naprawdę warto przeczytać, ze względu na wspominaną wcześniej feerię emocji i uczuć, zgłębianie relacji międzyludzkich i oczywiście wciągającą pogoń za nieuchwytnym mordercą.

Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:2019-03-10,

Zdzisław Mokryna jest emerytowanym policjantem, który od niedawna mieszka w małym miasteczku na Mazowszu. W jego dawnej pracy stało się coś, z czym nie mógł poradzić sobie psychicznie. Jedynym wyjściem z sytuacji okazała się ucieczka. Chce prowadzić życie samotnika, nie ma ochoty na zawieranie nowych znajomości, a mimo to jakoś udaje mu się w Rykowie znaleźć przyjaciela. Kamil Szykowiak, jego żona i córki w ciągu krótkiego czasu stają się ważnym elementem życia Zdzisława. Pewnego dnia znikają dwie córeczki Szykowiaków...


To historia małomiasteczkowej rodziny, która traci dwójkę dzieci. Porwane dziewczynki wzbudzają nieskrywane emocje, każdy czytający zada sobie pytanie, co sam by zrobił, gdyby jego dzieci zostały oddane na łaskę lub nie łaskę psychopatycznego porywacza. Wszystko tutaj zarysowane jest za bardzo, nie ma elementu zaskoczenia. Autor dopowiada za nas każdą niejasność, nie ma tu dręczenia wątpliwości, a co jest najgorsze - autor narzuca nam swój punkt widzenia. Widać, że jest tu za dużo niepotrzebnych scen, za dużo przemyśleń i sugestii. Z problematyki społecznej tworzy się opowieść o ludzkiej złości na nieudolny wymiar sprawiedliwości. Plusem jest tu sprawnie nakreślona intryga kryminalna - jesteśmy na bieżąco informowani i śledzimy całą sprawę, gdzie nie ma żadnych niedomówień.


Jest to proza z zaangażowaniem społecznym. Punktuje luki w polskim prawie, wskazuje słabości w porządku Państwa, ukazuje krótkowzroczność polityków. Jedynym skutecznym sposobem walki z porywaczem będzie droga prywatnego śledztwa. Mokryna będzie miał w sobie coś z prywatnego mściciela, który wymierzy sprawiedliwość za pogrążonego w żalu Kamila. Jego poczynania pokazują wszystko to, co sami zrobilibyśmy w takiej sytuacji, albo co byśmy zaakceptowali. Tak jak mówiłem, szkoda, że Darda nie pozwala nam na przemyślenie żadnej istotnej kwestii. Książka byłaby wtedy o wiele lepsza, zwłaszcza, że jest wielowątkowa. 


Książkę czyta się dobrze, choć bez fajerwerków. Zło jest złem, dobro dobrem, wszystko gra. Każdy zachowuje się przewidywalnie, a tajemnica jest tajemnicą tylko przez chwilę. To thriller, który nie straszy. Autor nie dał nam możliwości ujrzenia czegoś rzeczywiście mrocznego na dnie całej tej historii, a przecież poruszył temat, który jeży włos na głowie. 

Link do opinii
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com _______________________________________________________________________ Pomimo tego że Stefan Darda jest jednym z najpopularniejszych polskich autorów literatury grozy, ja jeszcze nigdy nie spotkałam się z twórczością tego autora. Ba, nawet nigdy nie słyszałam o takim nazwisku. Jednak po lekturze ,,Zabij mnie, tato" mogę z całą pewnością powiedzieć, że chcę więcej! Głównym bohaterem powieści jest Zdzisław, niegdyś mieszkaniec Miasta Wojewódzkiego i policjant. Obecnie jest na emeryturze i wiedzie spokojne życie w niewielkiej miejscowości, gdzieś w centralnej Polsce. Zaprzyjaźnia się tam z Kamilem - właścicielem pizzerii, i z jego rodziną - żoną Izą i trójką córek. Wszystko się komplikuje, kiedy najstarsza córka - Wiktoria wraz z dwiema młodszymi siostrami wraca ze szkoły. Niedaleko od domu dziewczyna spotyka znajomych, dlatego też pozwala siostrom, aby dalej poszły same. Niestety młodsze dziewczynki do domu nie wracają. Rodzina jest zrozpaczona. Z pomocną dłonią przychodzi Zdzisław, który stara się jak może, aby wesprzeć rodzinę. Wykorzystuje również swoje ,,kontakty" w policji, i z nieformalnych źródeł dowiaduje się, że z więzienia został wypuszczony psychopatyczny morderca - nikt nie zna miejsca jego przebywania. Tymczasem Wiktoria obwinia za to wszystko siebie. Próbuje wtargnąć na swoje życie, jest bliska obłędu. Czy dziewczynki się znajdą? A może jest już za późno, aby znaleźć je żywe? Autor, nie od razu wprowadza nas w dynamiczną akcję. Na początku przedstawia nam przeszłość głównych bohaterów, co w pewien sposób nie przypadło mi do gustu, bo nie wiedziałam, jaki jest cel przedstawienie tak obszernych historii. Dowiedziałam się, że to wszystko ma sens, kiedy historie zaczęły łączyć w sensowną całość, kiedy zdałam sobie sprawę jak wielki wpływ na teraźniejszość ma przeszłość. Akcja przyspiesza powoli, a kiedy znajdzie się w punkcie kulminacyjnym emocje sięgają zenitu, a od książki nie można się oderwać. Stefan Darda zdecydowanie potrafi budować napięcie. Muszę przyznać, że pomimo tego że to kryminał, książka mnie wzruszyła. Zdarzyło się nawet, że pojawiła się łza... Powieść jest pełna emocji, bólu i rozpaczy, a przede wszystkim bezradności. Autor pokazuje, jak trudno poradzić sobie, kiedy zaginie najbliższa osoba, która nie daje znaku życia i wręcz ,,rozpłynęła się w powietrze". Warto również zwrócić uwagę na stronę językową książki. ,,Zabij mnie, tato" pomimo trudnego tematu, czyta się przyjemnie. Autor pisze lekkim językiem, który przypadł mi do gustu. Stefan Darda porusza w swojej książce również temat systemu sądowniczego, sposobu działania niektórych biegłych, a także procedur administracyjnych. Wplótł również wątek ,,ustawy o bestiach", o której nie tak dawno było dość głośno. ,,Zabij mnie, tato" to nie tylko kryminał, ale także powieść obyczajowa. Autor z ogromną starannością wykreował bohaterów na ludzi bardzo realistycznych, z prawdziwymi problemami i troskami. Każdy z bohaterów jest inny, niepowtarzalny i inaczej reaguje na tragedię. Oczywiście najbardziej od strony psychologicznej poznajemy Zdzisława, który jest narratorem powieści. Pomimo tego inny bohaterowie nie są pomijani, a ich cechy charakteru bez problemu możemy wywnioskować z ich zachowań. Podsumowując, ,,Zabij mnie, tato" to thriller godny polecenia. To wstrząsająca książka, pełna emocji, trzymająca w napięciu. To powieść o bezradności, gniewie, bólu po stracie najbliższych i ogromnej niesprawiedliwości. Zdecydowanie polecam a sama z przyjemnością jeszcze sięgnę po inne książki autora.
Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:2016-06-12,
Reasumując, uważam, że najnowsza powieść Stefana Dardy jest udana. Nie równa się genialnemu debiutowi, czy serii "Czarny Wygon", ale jest intrygująca i godna polecenia. To całkiem nowa odsłona tego autora, który wkraczając w sensację poradził sobie bardzo dobrze. W "Zabij mnie, tato" znajdziemy wiele charakterystycznych dla jego twórczości elementów, m.in ciekawy bohater, fenomenalnie poprowadzona akcja z niespodziewanymi zwrotami czy poruszanie tematów niewygodnych i kontrowersyjnych. Słowem, znajdziemy to, co u tego autora lubimy najbardziej. Pomimo kilku mankamentów, gorąco zachęcam wszystkich do lektury najnowszej książki Dardy! http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/2016/06/kiedy-smierc-wydaje-sie-kuszaca-zabij.html
Link do opinii

Pan Zdzisław, emerytowany policjant z Miasta Wojewódzkiego, przybywa do Rykowa, gdzie postanawia prowadzić spokojny, wyalienowany tryb życia. Jednak już na samym początku jego plany spaliły na panewce, gdy poznaje Kamila Szykowiaka i jego rodzinę. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie kaprysy rozwydrzonego dziecka Kamila, trzynastoletniej Wiktorii, która odprowadzając rodzeństwo do domu spotyka w parku swoich znajomych, na poczet których zostawia młodsze siostry. I to właśnie ten ułamek nieprzemyślanej sekundy decyduje o dalszym losie całej rodziny, których życie postawione zostaje pod znakiem zapytania. Pozostałe dni mijają wszystkim jak przez mgłę. Całe miasto postawione zostaje na nogi, by móc odnaleźć porwane dziewczynki, jednak zawodzi wszystko, a przede wszystkim system i prawo! I wtedy dowiadujemy się o jego wielkich lukach, błędach organów prowadzących oraz publicznych instytucji. Kiedy już są małe szanse na jakiekolwiek kroki, Zdziszek postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę. Jednak w wielu przypadkach wszystko dzieje się za szybko, nie można wszystkich uratować, na niektóre istnienia jest już za późno. Kto poniesie konsekwencje i spojrzy śmierci w oczy? Kogo przywitają anioły? I czy Julka z Olą wrócą do domu, by razem z Wiki, rodzicami, wujkiem Zdzisławem i Darką tworzyć rodzinę? Koniecznie przeczytaj!

Pozycja spodobała mi się i to wcale nie dlatego, że dostałam ją w ramach współpracy. Przyznam szczerze, że z początku nie mogłam się do niej przekonać i motywowało mnie to, iż muszę ją przeczytać. Przez pierwszy dzień przeczytałam parę kartek. Jednak w ciągu następnych dwóch dni pożarłam ją w całości. Jaki mój ból był, gdy musiałam rozdzielić to na dwa momenty czytania, bo wzywały obowiązki! Jednak dziś, kiedy już jestem po lekturze, muszę przyznać, że warto było poczekać na dalszy rozwój! Zawiódł mnie trochę wątek związany z Wiktorią. Myślałam, że więcej części książki będzie poświęcone jej cierpieniu, poczuciu winy. W końcu w opisie czytamy, że nękana wyrzutami sumienia nastolatka jest bliska obłędu, a tymczasem miałam wrażenie, że bliższy ku temu jest jej ojciec. Uważam jednak, że książka jak najbardziej warta jest przeczytania, możemy z niej dowiedzieć się co przeżywają rodziny ludzi porwanych, kiedy nie mają nawet cienia nadziei na lepsze jutro i jak musi wyglądać ich świat, kiedy muszą zmierzyć się z tak niewyobrażalnym bólem i tęsknotą. Autor postarał się, aby wszystko było realistyczne i przerażające.
"Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory"- "Zabij mnie, tato" Stefan Darda

Link do opinii
Opowieść opisana na kartach powieści jest niesamowicie wciągająca i realna. Zaczyna się dość niepozornie, bo od historii z lat dziecięcych jednego z bohaterów. Na pierwszy rzut oka jest to mroczna, smutna i zupełnie przypadkowa opowiastka, która w dalszej części powieści odgrywa bardzo znaczącą rolę. Stopniowo poznajemy coraz więcej postaci, które jak się okazuje, mają swoją rolę w interesującym i tajemniczym przebiegu spraw. Policja szuka zaginione dziewczynki, psychopatyczny zabójca czai się w zakamarkach miasta, a starszy, emerytowany policjant za wszelką cenę chce odnaleźć zdrowe dzieci. "Śmierć jakichś anonimowych ludzi to przeważnie tylko statystyka, nad którą bez większego trudu przechodzi się do porządku dziennego. Odejście kogoś bliskiego czasem obraca w ruinę cały nasz świat." Thriller Stefana Dardy jest pełen emocji i grozy, która zaaplikowana jest w idealnej mierze. Opisy zbrodni nie są przesadzone i nie napawają obrzydzeniem, jednakże nie jest ich również zbyt mało i książka ma swój urok i woalkę strachu oraz tajemnicy. Ze strony na stronę jesteśmy coraz bliżej rozwiązania, jednak wcale nie łatwo się go domyślić. Z całą pewnością każdy ma swoje podejrzenia co do zagadki, ale autor zrzuca na nas bombę, która zaskakuje nie jednego z czytelników. "Skoro świata nerwami nie zmienię, to nie chcę też, żeby świat nerwami zmienił mnie." "Zabij mnie, tato" to pierwszy thriller autora, który do tej pory specjalizował się w wyśmienitych horrorach. To powieść pełna interesujących zwrotów akcji i wciągającej fabuły, która zabiera ze sobą czytelnika w świat bohaterów i pozwala przeżywać wszelkie wydarzenia oraz śledztwa wraz z opisanymi postaciami. Jest pełna idealnie okrojonej i przedstawionej grozy oraz interesującego tła, które przewija się w tle powieści. Bohaterowie są wyśmienicie wykreowani i sprawiają wrażenie realnych osób. Każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter, wygląd i głęboką osobowość. Postaci nie są sztuczne, ani nadmiernie błahe. Uważam, że Stefan Darda jest mistrzem polskiego horroru. Myślę także, że wkrótce stanie sie również mistrzem thrillerów. livingbooksx.blogspot.com
Link do opinii
Pewnego dnia trzynastoletnia Wiktoria wracała ze szkoły wraz z dwiema młodszymi siostrami. Dziewczynka miała za zadanie bezpiecznie przyprowadzić Olę oraz Julię do domu tak jak każdego innego dnia. Jednak Wiktoria spotkała po drodze swoich znajomych i pozwoliła swoim siostrom na to, żeby same dotarły na miejsce. Jednak ani Oli, ani Julii to się nie udaje. Dziewczynki znikają w tajemniczych okolicznościach, a całe miasteczko rozpoczyna rozpaczliwe poszukiwania. Nikt nigdy nie przypuszczał, że w tak małym oraz spokojnym miasteczku może dojść do tak wielkiej tragedii. Co stało się z Olą oraz Julią? Czy rodzice mogą mieć nadzieję na to, że jeszcze kiedyś je zobaczą? ,,Często dopiero brak jakiejś osoby sprawia, że uświadamiamy sobie, jak bardzo była dla nas ważna." Zdzisław przeprowadził się do Rykowa mając nadzieję na to, że w końcu uda mu się poukładać kilka spraw oraz zaznać odrobiny spokoju. Mężczyzna jest emerytowanym policjantem, który jakiś czas temu przyczynił się do pewnej tragedii. Tamte wydarzenia stale nawiedzają go w snach i nie dają o sobie tak szybko zapomnieć. W nowym miasteczku Zdzisław poznaje Kamila, który prowadzi wraz z żoną własną pizzerię i jest dumnym ojcem trzech małych dziewczynek - Wiktorii, Oli oraz Julii. Kiedy tylko emerytowany policjant dowiaduje się o tragedii, jaka spotkała jego przyjaciela, to nie waha się ani chwili i od razu włącza się w śledztwo. ,,[...] życie każdego z nas jest jak książka, którą sami tworzymy. [...] Każdy człowiek ma we własnej książce strony, które chciałby usunąć [...] tyle że nie da się tego zrobić." Z każdym następnym dniem szanse na odnalezienie dziewczynek maleją. Zarówno Kamil, jak i jego żona próbują chwytać się każdej deski ratunku, jaka jeszcze im została. Wkrótce zaczynają na jaw wychodzić pewne niepokojące fakty, które mogą mieć coś wspólnego z zaginięciem dziewczynek. Niedawno wyszedł na wolność pewien psychopatyczny morderca, który może być powiązany z całą sprawą. W dodatku najstarsza z córek Kamila - Wiktoria coraz bardziej zaczyna siebie obwiniać o tamto wydarzenie i rodzice obawiają się, że dziewczynka może zrobić sobie krzywdę. Czy Zdzisławowi uda się odnaleźć dziewczynki całe i zdrowe? Oraz kto tak naprawdę stoi za porwaniem? ,,Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory." To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i muszę przyznać, że zaliczam je do bardzo udanych. Już sam tytuł wydaje się niezwykle niepokojący i wywołuje w czytelniku lekkie przerażenie. Na początku wydarzenia rozgrywają się raczej wolno i czytelnik poznaje bliżej głównych bohaterów oraz ich historię. Od około setnej strony całość nabiera tempa i wszystko rozgrywa się bardziej dynamicznie. Muszę przyznać, że ostatnie strony tej książki naprawdę trzymały w napięciu, a rozwiązanie okazało się niezwykle zaskakujące. Nic nie było w stanie przygotować mnie na to, jak to wszystko się zakończy. Autor miał bardzo ciekawy pomysł na fabułę i uważam, że udało mu się stworzyć niepowtarzalną opowieść, która chwilami przepełniona jest grozą oraz ogromnym smutkiem. Historia stworzona przez autora wywołuje wiele emocji. Czytelnik jest świadkiem ogromnej tragedii, która spotkała niczego nie spodziewającą się i szczęśliwą rodzinę. Możemy zauważyć, jak w jednej chwili cały świat może rozpaść się na kawałki, a cały spokój i radość bezpowrotnie znikają z czyjegoś życia. Każdy dzień jest dla rodziny Kamila prawdziwą torturą, a brak wiadomości o zaginionych córeczkach doprowadza ich do szaleństwa. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów i w głębi serca liczyłam na szczęśliwe zakończenie całej sprawy. Książkę polecam wszystkim osobom, które mają ochotę na klimatyczny thriller z nutką grozy w tle.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jeke5
jeke5
Przeczytane:2015-12-29,

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Stefana Dardy miało miejsce w 2010 roku, gdy przeczytałam jego debiutancką powieść z 2008 roku pt.,,Dom na wyrębach" oraz ,,Słoneczną dolinę"-pierwszą część z czterotomowej serii ,,Czarny Wygon". Te powieści z elementami grozy wciągnęły mnie tak bardzo, że nazwisko autora pozostało już w mojej pamięci i śledziłam rozwój jego twórczości. Minęło kilka lat i Stefan Darda stał się jednym z najpopularniejszych polskich autorów literatury grozy. Został laureatem Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego za 2014 rok i Nagrody Nautilus 2013 oraz wielokrotnie był nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A.Zajdla.
W 2015 roku ukazała się najnowsza powieść autora pt.,,Zabij mnie, tato".
W 2015 roku do niewielkiego miasteczka Ryki przeprowadza się Zdzisław Mokryna, samotny, emerytowany policjant, który w spokojnej okolicy chce odpocząć od stresującej pracy. Wkrótce zaprzyjaźnia się z Kamilem Szykowiakiem, prowadzącym wraz z żoną pizzerię. Mokryna czuje, że odnalazł właściwe miejsce do życia, że dzięki nowemu otoczeniu oraz niespodziewanej przyjaźni z sympatycznym biznesmenem i jego rodziną będzie mógł uporać się z demonami przeszłości. Jednak senne życie w miasteczku przerywa nagłe zniknięcie dwóch córek Szykowiaka wracających ze szkoły wraz ze starszą siostrą, trzynastoletnią Wiktorią. Dwieście metrów od domu Wiktoria spotyka znajomych i już nie odprowadza dziewczynek, ostatni odcinek mają przejść same, ale nigdy nie docierają do celu. Rozpoczynają się poszukiwania dzieci. 
,,Minęły dwa tygodnie od porwania. Czternaście razy Ziemia obróciła się wokół własnej osi. W skali ludzkiej egzystencji to zaledwie chwila, ale przecież często tak naprawdę tylko chwilę trwają największe dramaty, które zmieniają całe nasze życie."
Wobec braku szybkich efektów zdesperowany Mokryna chcąc pomóc zrozpaczonej rodzinie dowiaduje się swoimi nieformalnymi kanałami, że z więzienia został zwolniony psychopatyczny zabójca i nikt nie wie, gdzie przebywa. Zawiodła ustawa o bestiach, która miała zapobiegać wychodzeniu na wolność osób, wobec których istniało uzasadnione podejrzenie, że po odbyciu wyroku znowu będą zabijać. Wszystko zaczyna się stopniowo zazębiać.
Jestem pod wielkim wrażeniem, jak Stefan Darda wplótł aktualne wydarzenia w fabułę swojej powieści. To mogłoby się wydarzyć w każdej miejscowości. Pokazał jak państwo i jego instytucje zawodzą, źle funkcjonują poczynając od sejmu, senatu, sądu i policji oraz jaki ma to wpływ na codzienne życie ludzi, ich dramaty. Wydarzenia przedstawił na wielu płaszczyznach. Wszystko jest tak prawdziwe, a jednocześnie przerażające, że miałam momentami ciarki. Do tego zwroty akcji i stopniowe narastanie grozy, aż trudno się oderwać od czytania.
,,Zabij mnie, tato" to powieść emocjonująca, wciągająca i przerażająca swoją prawdziwością. Jak najbardziej polecam!http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/

Link do opinii
To książka o poczuciu bezradności i niesprawiedliwości, o gniewie, wyrzucie sumienia, żalu, cierpieniu i stracie. Tu wszystko się przeplata: życie i śmierć, miłość i nienawiść, przypadek i zamierzenie. Autor opisuje naszą szarą polską rzeczywistość. Pokazuje, do czego może doprowadzić luka w prawie, jak może wpłynąć na nasze życie. Pokazał pewne absurdy naszego prawa, ośmieszył system i wskazał na kwestie, które trzeba by poprawić. Pokazuje nam również, jak często ignorujemy, jesteśmy obojętni i niewrażliwi na cudze problemy. Ciekawe dla mnie były wplecione w powieść informacje dotyczące więziennictwa i amnestii z 1989 roku, w związku ze zniesieniem kary śmierci w Polsce. Zastanawiające jest to, czy amnestia to na pewno akt prawdziwej łaski i sprawiedliwości społecznej? Mamy tu również system Child Alert, który coraz częściej jest używany. Bardzo podobała mi się drobiazgowa dociekliwość śledczego, realizm psychologiczny w opisie zarówno ofiar (opisy zwłok były dla mnie naprawdę ciężkie), jak i zbrodniarza (a te jego dziwaczne wyobrażenia... po prostu szok!), a także ta mroczna atmosfera - bardzo to lubię w tego typu książkach. Co chwila byłam zaskakiwana, dzięki wprowadzanym niespodziewanie zwrotom akcji. Towarzyszyło mi ciągle ogromne napięcie. Książka bardzo prawdopodobna, gdzie opisywane wydarzenia mogłyby się przydarzyć w rzeczywistości. Tytuł jest mocny, prowokujący i wywołujący wielki smutek. Powieść zmuszająca do opowiedzenia się za którymś z rozwiązań, niezwykle poruszająca, konkretna, o potężnym ładunku emocjonalnym, skłaniająca do refleksji nad życiem, nad kruchością szczęścia, które jest dla nas tak oczywiste. A przecież nic nie jest wieczne i niczego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Książka z wielkim przesłaniem.
Link do opinii
O Stefanie Dardzie słyszałam wiele dobrego od znajomego (choć względem książek grozy), ale też na prawdę dużo można przeczytać, gdy się poszuka. Do tego opis z tyłu książki i zainteresowanie nią w moim wydaniu sięgnęło zenitu. Jako, że nie znałam autora z wcześniejszych pozycji nie wiedziałam czego się spodziewać. Ale kiedyś musi być pierwszy raz by posmakować co i jak, prawda? Zdzisław to emerytowany policjant, który wcześniej mieszkał w Mieście Wojewódzkim. Odchodzi z pracy i wyjeżdża stamtąd po pewnym incydencie w pracy, gdyż czuje się współwinny temu co się stało. Stawa na malutkie miasteczko, gdzie co najwyżej zdarza się kradzież a i to niezbyt często. Postanawia być samotnikiem, z nikim się nie zadawać i nie uzewnętrzniać swoich problemów czy przeżyć. Jednak nawet on nie spodziewa się tego jak szybko w tej spokojnej miejscowości znajduje przyjaciół w postaci właściciela pizzerii i jego żony. Niestety jak to w życiu bywa prócz radości są też kłopoty, które dość szybko dopadają Kamila i jego rodzinę, a co za tym idzie także Zdziśka, który traktuje ich jak rodzinę. Dwie młodsze córki przyjaciół Mokryny znikają, a najstarsza, która nie zadbała o ich bezpieczny powrót do domu jest bliska popełnienia samobójstwa. Kto odpowiada za porwanie małych dziewczynek? Czy ma z tym coś wspólnego psychopatyczny morderca, który właśnie opuścił więzienie? Jak widzicie opis brzmi intrygująco i zachęcająco. Niestety nie do końca takie są realia. Przez około 1/4 książki bardzo się wynudziłam i na prawdę miałam problemy by przez nią przebrnąć. Na całe szczęście później jest już znacznie, znacznie lepiej! I choć liczyłam dużo lepszy całokształt powieści to nie jest źle. Na pewno dla odmiany z wielką radością (mam na dzieję, że nie tylko nim zacznę czytać, ale i w trakcie jak i po lekturze) zabiorę się za grozę pana Stefana. Zbyt wiele dobrego by zrezygnować tylko dlatego, że niecała książka przypadła mi do gustu. Chociaż świadoma, ze książce brak polotu to myślę, że mimo to warto sięgnąć po tę pozycję i zapoznać się z Dardą. Nie jest to na pewno książka krwawa, więc tego obawiać się nie trzeba. Jednak wszechogarniająca bezsilność, strach, ból, ale i pięknie pokazana przyjaźń wynagrodzą braki niejednemu miłośnikowi czytania!
Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2015-11-14,
ZABIJ MNIE, DARDO Polski mistrz horroru zmienia nieco front. Po pięciu powieściach grozy i zbiorze opowiadań, w którym dominowały napięcie, groza i zjawiska paranormalne, napisał rasowy dreszczowiec. I cóż można rzec, chyba tylko to, że i z tego swoistego eksperymentu wyszedł autor obronną ręką, oferując udaną powieść w jakże charakterystycznym dla niego stylu. Zdzisław to typowy dla Dardy bohater. Dotychczas mieszkał w Mieście Wojewódzkim, gdzie wiódł żywot policjanta. Obecnie porzucił tak pracę, jak i dotychczasowe miejsce na rzecz spokojnego, malutkiego miasteczka, w którym najwyżej zdarza się, a i to sporadycznie, drobna kradzież czy sprzeczka pomniejszych, niegroźnych pijaczków. Przyjaźń w postaci właściciela lokalnej pizzerii i jego żony pojawia się już na samym początku, ale wkrótce pojawiają się też problemy. Dwie córki nowych przyjaciół zostają porwane, trzecia, która ich nie dopilnowała, bliska jest obłędu. Jak odkrywa Zdzisław, z więzienia został niedawno zwolniony psychopatyczny zabójca, po którym zniknął wszelki ślad. Zaczyna się walka z czasem... Przejście Dardy na nowy grunt, zresztą bliki mu i w pewnym stopniu zwiedzony już przecież w opowiadaniach, nie staje się odejściem autora od tego, co polubiliśmy. Mamy więc wszystkie charakterystyczne dla niego elementy: bohater/narrator, który porzuca wielkomiejskie życie, pozornie spokojna prowincja, w którą wkrada się zło i powolne budowanie klimatu. Pierwsze ćwierć powieści to nic innego, jak poznawanie bohaterów i samego miasta, jego nastrojów, wyglądu i codzienności. Nie znaczy to, że książka w którymś momencie nudzi. Wręcz przeciwnie, jak u Kinga, zwykła, prosta codzienność staje się elementem nieodzownym i intrygującym. Wszystko to Darda opisuje lekko i przyjemnie, z humorem, ale także i napięciem. Zmiany środków wyrazu, a przynajmniej przeniesienie ich środka ciężkości z niepokojących dźwięków, dziwnych zdarzeń i tego, co kryje się tuż za obszarem widzenia, na niepewność i zagrożenie bliższe i bardziej realne, nie zaszkodziło schematowi jego powieści. Efekt całościowy jest natomiast taki, że ta sporych rozmiarów lektura zapewnia porcję przyjemności na kilka dni. Dlatego polecam fanom mocnych wrażeń, wydawnictwu Videograf zaś składam podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji. Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2015/11/14/zabij-mnie-tato-stefan-darda/
Link do opinii

,,Każdy człowiek ma we własnej książce strony, które chciałby usunąć".

 

Zdzisław Mokryna ma wiele takich stron, o których chciałby zapomnieć, przekreślić lub wyrwać ze swojej pamięci. Emerytowany policjant zaszywa się więc w małej sennej mieścinie w centralnej Polsce, gdzie próbuje zacząć wszystko od nowa. Często spędza czas w niewielkiej pizzerii, stopniowo zaprzyjaźniając się z właścicielem Kamilem i jego rodziną. Ich niespodziewana bliskość pogłębia się podczas długich rozmów o życiu, bolesnych doświadczeniach i marzeniach. Sytuacja zmienia się, gdy znikają dwie córki Kamila. Zdzisław, wyczując rozpacz rodziców, postanawia pomóc i angażuje się w śledztwo.

 

,,Bo w niektórych książkach wśród czekających na zapisanie białych kartek zupełnie niespodziewanie czają się potwory.".

 

Początek toczy się niespiesznie, wprowadzając nas w niewielką społeczność Rykowa. Obserwujemy rodzącą się przyjaźń, wsłuchujemy w historie, które mimo upływu czasu nadal uwierają. Można pomyśleć, że autor z premedytacją usypia naszą czujność, by po chwili rozpalić wszystkie zmysły.

Nie spodziewałam się, że ta książka wywoła we mnie tak wiele emocji. Tragedia, która dotyka rodzinę Kamila porusza, a rozpacz i emocje są wręcz namacalne. W napięciu pochłaniałam kolejne rozdziały, próbując rozwiązać zagadkę porwania, świadoma, że z każdym dniem szansa na pomyślne wieści gaśnie. Warstwa obyczajowa jest mocno rozbudowana, ale nie przykrywa tej kryminalnej. Darda zwraca uwagę na działania panstwa w obliczu podobnych tragedii, trafnie punktując obecny system. Postacie nakreślone realistycznie, ze wszystkimi niedoskonałościami i słabościami. Nie brakuje trudnych tematów, które poruszają i skłaniają do przemyśleń. Pierwsze spotkanie z twórczością autora uważam za bardzo udane, a Wam serdecznie polecam.





Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2024-05-27, Ocena: 5, Przeczytałam,
Stefan Darda przyzwyczaił mnie do niespecjalnie lotnych (w mojej ocenie) książek z gatunku szeroko pojętej grozy. Przeczytałam cztery książki tego autora i wszystkie były mniej więcej właśnie w tym klimacie. Kiedy wpadła mi w ręce "Zabij mnie tato", nie wczytywałam się zbytnio ani w opis, ani w opinie, myśląc, że ta też będzie opowiadała historię w podobnym temacie. Nic bardziej mylnego, dostałam rasowy kryminalny thriller, który owszem, wieje najprawdziwszą grozą, jednak jakże inną niż w poprzednich książkach pana Dardy. Tutaj groza nie pochodzi z zaświatów, od duchów, upiorów czy innych nadprzyrodzonych stworzeń, tutaj groza jest jak najbardziej prawdziwa, namacalna i wywołująca niezaprzeczalną trwogę i strach. Bo czyż nie budzą grozy słowa "Zabij mnie tato", kierowane przez nastoletnie dziecko do ojca? Ryków niewielkie miasteczko w Polsce, taka "dziura w dupie świata", jak określa je jeden z bohaterów książki. Tutaj przyjeżdża ponad czterdziestoletni były policjant, Zdzisław Mokryna. Jest już na wcześniejszej policyjnej emeryturze i po pewnych traumatycznych wydarzeniach w pracy, szuka ciszy i spokoju. Jednak człowiek nie jest samotną wyspą, jak mawiają niektórzy i żyjąc wśród ludzi, nie jest w stanie całkowicie się od nich odciąć. Tak więc i Mokrynę zagarnia w siebie wir małego Rykowa i wkrótce pokaże swoje mniej przyjazne oblicze. W małym sennym miasteczku, gdzie wszyscy się znają i nigdy się nic nie dzieje, nagle znikają dwie kilkuletnie dziewczynki. A Mokryna nieopatrznie zaczyna być jednym z głównych bohaterów tej paskudnej historii. Darda opowiada swoją historię, bardzo powoli, serwuje czytelnikowi dłuuugie wprowadzenie, opisując każdą postać dokładnie i z namaszczeniem. Nie mamy więc kłopotu, aby sobie wyobrazić wielkiego policjanta z dużą głową, który nie lubi leniwych, czy drobniutką Izę, która robi najwspanialszą pizzę w całym Rykowie i nie tylko. Książka jest też pewnego rodzaju wyrzutem i oskarżeniem naszych "dzielnych" polityków, którzy "ciężko" pracują w sejmie i jako skutek swojej "pracy" generują na przykład, takie ustawy jak ta z dnia 22 listopada 2013, zwana popularnie "Ustawą o bestiach". Dostaje się też naszym sądom i tak zwanym "biegłym" za ich niefrasobliwość i opieszałość w wydawaniu wyroków. Reasumując, to bardzo dobra książka i moim zdaniem, autorowi zdecydowanie lepiej wychodzi pisanie kryminałów niż horrorów. Widzę też, że po chyba dziewięciu latach od premiery tej książki, pan Darda napisał koleją część o Zdzisławie Mokrynie, tworząc tym samym cykl. Mimo że bardzo mi się nie spodobało co Mokryna zrobił z Darią, z chęcią przeczytam, co też przydarzyło mu się w kolejnym tomie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2024-05-23, Ocena: 5, Przeczytałam,

,,Zabij mnie, tato" autorstwa Stefana Dardy to książka, która mnie jako matkę bardzo porusza. Wszystko to spowodowane jest trudną tematyką, której Autor nie boi się podejmować. Fabuła kręci się bowiem wokół zaginięcia dwóch dziewczynek, a wszystko wskazuje na to, że zostały one uprowadzone przez prawdziwą bestię w ludzkiej skórze. 

 

Początkowo może się wydawać, że akcja powieści płynie zbyt wolno, a wątek obyczajowy przyćmiewa ten kryminalny. Jednak nic z tych rzeczy. Autor umiejętnie stopniuje napięcie i tajemniczość tworząc tym bardzo gęstą atmosferę, która osacza Czytelnika z każdej strony. Pozornie nieważne elementy powieści okazują się z biegiem czasu być kluczowe. Do tego plastyczny język i mocno realistyczne opisy scen (zwłaszcza tej kulminacyjnej) sprawiają, że można wręcz czuć się uczestnikiem zdarzeń co w moim przypadku działa na ogromną korzyść powieści. 

 

Bardzo mocnym elementem powieści zaraz obok trudnej tematyki są świetnie wykreowane postacie. Darda stworzył postacie z krwi i kości, których portrety psychologiczne są dopracowane w najmniejszym szczególe. Dzięki takiej kreacji bohaterów z łatwością można wczuć się w akcję i wraz z Mokryną szukać zaginionych dziewczynek. To dzięki takim postacią można dostrzec to co wydaje się początkowo nieistotne. 

 

W ,,Zabij mnie, tato" z każdej strony biją emocje. Czujemy rozpacz rodziny oraz emerytowanego policjanta, przygniatające poczucie winy możemy odczuć na własnej skórze, mrok, intensywność i napięcie zmuszają nas do refleksji i przemyśleń nad ludzką naturą i moralnością. Uwypuklone zostały tutaj mocno przemyślenia Mokryny i sądzę, że Czytelnik mocno wczuwający się w postacie i ich emocje zdecydowanie lepiej odbierze całą książkę. 

 

,,Zabij mnie, tato" to książka wciągająca w wir swoich wydarzeń, ale i trudna. Porwanie dzieci, cierpienie ich, ale i rodziców, przyjaciół to coś o czym trudno się czyta tym bardziej jeżeli samemu jest się rodzicem. Jednak właśnie takie życiowe, realistyczne i ważne książki chce się czytać. Uważam, że sama tematyka powinna dać do myślenia nie jednemu rodzicowi, bądź opiekunowi dziecka. Serdecznie POLECAM! 

Link do opinii
"Zabij mnie, tato" Stefan Darda

 

Warstwa obyczajowa jest dla mnie ważna w każdej książce, po jaką sięgam. Bez względu na gatunek. To tło jest mi potrzebne, żeby wczuć się w historię, wejść w głowy bohaterów. W tym wypadku też jest tego dość dużo i być może niektórzy mogą czuć się tym zawiedzeni.
Dla mnie to duży plus.

...

Pewnie wielu z Was myślało kiedyś o tym, żeby porzucić dotychczasowe życie i wyjechać w przysłowiowe Bieszczady. Zacząć wszystko od nowa, z czystą kartą.

Bohater tej książki, Zdzichu Mokryna, policjant na emeryturze, jak pomyślał tak zrobił. Teraz ochroniarz w fabryce mebli, kiedyś policjant z dramatem na karku, nie może jednak uciec od dawnej profesji. Nieznane miejsce, brak znajomych, nic nie przypomina mu przeszłości, ale... pewne przyzwyczajenia pozostają. Nos gliny, zmysł obserwacji, wyczuwanie problemów. Jak od tego uciec? Tego nie da się oduczyć ot tak.
Może to i dobrze? Może właśnie dlatego cała historia potoczyła się tak a nie inaczej...

Początek powieści jest dość powolny, jednak autor stopniuje poziom tajemniczości tworząc coraz gęstszą atmosferę. Pozornie nieważne wizyty w pizzerii odgrywają kluczową rolę w życiu byłego policjanta. Dają namiastkę domu, a właściciele pizzerii stają się dla niego rodziną. Może właśnie dlatego aż tak osobiście dotknęło go porwanie córek przyjaciela, a jego zaangażowanie w sprawę było motorem napędowym całej fabuły.

Akcja w książce jest raz powolna, by za chwilę przyspieszyć. Najbardziej dynamiczna jest z pewnością kulminacyjna scena opisana w tak realistyczny sposób, że czułam się jej uczestnikiem. To wrażenie obecności i intensywności doświadczeń jest zasługą niezwykle plastycznego języka i precyzyjnych opisów autora.

Po tym pierwszym spotkaniu z autorem widzę, że nie boi się on trudnych tematów. Przedstawia brutalną rzeczywistość, gdzie system prawny zawodzi, a zdesperowani rodzice i przyjaciele muszą wziąć sprawy w swoje ręce.

 

To z pewnością opowieść mroczna, intensywna, pełna napięcia i emocji, zmuszająca do refleksji nad ludzką naturą i moralnymi dylematami, przypominająca, jak kruche i cenne jest życie.

 

 

Myślę, że ten mroczny świat Mokryny wciągnie i Was. Ja nie rozstaję się ze Zdzichem i w planach mam już kolejną część serii.
Link do opinii

Bardzo dobra książka. Niecierpliwie przewracałam kartki, by jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej. Autor bardzo dobrze opowiedział tą trudną, miażdżącą serce historię.

Zdzisław, emerytowany policjant wyprowadza się do małego miasteczka, w którym planuje spokojnie żyć, z daleka od ludzi. Szybko jednak nawiązuje znajomość z właścicielem lokalnej pizzerii, Kamilem. Równie szybko ta znajomość przeradza się w przyjaźń. Zdzisław staje się wujkiem dla trzech córek Kamila.

Dlatego, gdy któregoś dnia dwie z nich nie wracają do domu, włącza się bardzo aktywnie w ich poszukiwania i robi wszystko by wesprzeć przyjaciela, jego żonę i najstarszą córkę. Nie jest już policjantem, nie musi się przejmować procedurami. Stopniowo odkrywa coraz bardziej przerażające fakty. Wie, że nie ma czasu do stracenia i nie cofnie się przed złamaniem przepisów.

Czy dziewczynki się odnajdą? Czy ta rodzina przetrwa?

Początek książki to powolne wprowadzenie, przedstawienie bohaterów, wydarzeń z ich przeszłości. Chwilami zastanawiałam się po co to czy tamto jest wspominane, ale z czasem okazuje się, że każde zdanie jest istotne. Autor doskonale wiedział co robi. Wszystko układa się w logiczną całość, historia jest naprawdę bardzo dobrze opowiedziana. Nawet zaskakujący tytuł książki jest pod koniec wyjaśniony. Druga połowa to mnóstwo emocji. U mnie pojawiły się łzy.

 

,,Zabij mnie tato" to mocna, trudna pozycja, ale jeśli szukacie książki z ogromną dawką emocji, którą ciężko odłożyć na bok, to na pewno wam się spodoba.

Link do opinii
Inne książki autora
Cykl powieściowy. Czarny wygon
Stefan Darda0
Okładka ksiązki - Cykl powieściowy. Czarny wygon

W tym wydaniu znajdziecie: Słoneczną dolinę, Starzyznę, Bisy i Bisy II Witold Uchmann, doświadczony dziennikarz po pięćdziesiątce, zajmuje się opisywaniem...

Opowiem ci mroczną historię
Stefan Darda0
Okładka ksiązki - Opowiem ci mroczną historię

Pierwszy zbiór krótszych tekstów jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy grozy. W publikacji można znaleźć opowiadania, które czytelnicy mogli poznać...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Alfabet polifoniczny
Tomasz Jastrun
Alfabet polifoniczny
Cienie dawnych grzechów
Mieczysław Gorzka ; Michał Śmielak
Cienie dawnych grzechów
Megamonstrum
David Walliams
Megamonstrum
Morderstwo z malinką na deser
Monika B. Janowska
Morderstwo z malinką na deser
Sekrety domu Bille
Agnieszka Janiszewska
Sekrety domu Bille
Witajcie w Chudegnatach
Katarzyna Wasilkowska
Witajcie w Chudegnatach
Freudowi na ratunek
Andrew Nagorski
Freudowi na ratunek
Do roboty!
Katarzyna Radziwiłł
Do roboty!
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy