Zodiaki. Genokracja

Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2021-02-24
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788328076846
Liczba stron: 352
Język oryginału: polski

Ocena: 4.4 (5 głosów)

Świat alternatywny. Bliżej nieokreślona przyszłość. Ludzie żyją w zamkniętych intrapoliach, miastach skrytych pod gargantuicznymi kopułami. Społeczeństwo jest podzielone, segregacja kastowa bazuje na tak zwanym procencie człowieczeństwa, określającym czystość genetyczną jednostki. Stuprocentowcy, z greki zwani Hekatonami, to tytułowa genokracja. Skrajnie ,,nieczyści" są powszechnie nazywani deformantami i wykoślawieńcami - w zależności od tego, czy urodzili się z mutacjami, czy nabyli je w ciągu życia.

Tajemniczy ,,ojciec" zleca swoim tworom, równie enigmatycznym jak on Zodiakom, kolejne zadania. Capricorn ma zdolność przewidywania bliskiej przyszłości, co w równej mierze ułatwia, jak i utrudnia mu życie. Podobnie sprawa ma się z jego siostrą Pisces. Wachlarz umiejętności dziewczyny jest równie szeroki, co zabójczy i nieprzewidywalny, a łączące ją z Caprim uczucie zdecydowanie wybiega poza czystą siostrzaną miłość. Razem wykonują rozkazy, choć niekoniecznie tak, jak by życzył sobie tego ich stwórca. Wybryki rodzeństwa prowadzą do aktywacji kolejnych Zodiaków - Bliźniąt. Gemini próbują uprzątnąć bałagan, którego narobiło rodzeństwo.

Przynajmniej z początku.

Tagi: Fantasy

Kup książkę Zodiaki. Genokracja

REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Zodiaki. Genokracja

Ile to razy zadawaliśmy sobie pytanie, co przyniesie przyszłość? Myślę, że każdy z nas ma nieskończoną liczbę takich pytań mających odniesienie do nas jako jednostki i do całego naszego społeczeństwa. Umiemy całkiem dobrze planować, umiemy przewidywać niektóre rzeczy, czasami umiemy też pokonać naturę. Jednak nadal nie mamy żadnej pewności, co czeka nas w przyszłości i czy wreszcie nasze umiejętności walki z naturą nie okażą się pozorne. Być może wtedy będziemy musieli drogo za to zapłacić. Lecz nic po moich rozważaniach, gdyż w żaden sposób nie przybliżają mnie do prawdy. Ale może pozwolą mi tworzyć przyszłą rzeczywistość. Kto wie...

Capri należy do rodziny Zodiaków, które charakteryzują się niezwykłymi modyfikacjami genetycznymi, a Wieża, w której na co dzień mieszkają, jest owiana tajemnicą. Każde z rodzeństwa ma imię jak zodiakowa konstelacja gwiazd, każdy z nich jest eksperymentem i każdy z nich zaskakuje. Co potrafi sam Capri? Analizować dane i przewidywać pewne układy sytuacji. Brzmi dość matematycznie, ale daje olbrzymie pole popisu. Tym bardziej że u jego boku prawie zawsze można spotkać jego siostrę Picses. Pewna siebie, krwiożercza i opętana szaleństwem. Do czego może doprowadzić ten nietypowe duet?

O "Zodiakach" wśród czytelników robiło się coraz głośniej, a ja sama czytałam coraz to bardziej skrajne recenzje. Nie będę tutaj nic ukrywać – to stanowczo nie mój gatunek książkowy, ale narosłe kontrowersje tej powieści dały mi impuls, bym i ja po nią sięgnęła. Tym bardziej że wydaje mi się ona naprawdę mocno fascynująca. Na granicy science fiction, antyutopii i fantasy – gatunków tak do siebie podobnych, ale jednak różniących się na wielu płaszczyznach. Historia obiecywała, że motywy zaczerpnięte ze schematycznych, choć często też już klasycznych dzieł, zostaną wykorzystane w sposób nowy i z powiewem nutki świeżości. Nie mogłam się oprzeć, by sama nie odkryć tajemnic skrywanych za tą powieścią.

Jednak idąc tradycyjnym tropem, chciałabym się skupić na stylu autorki, który początkowo wydawał mi się wyjątkowo przyjemny i łatwy w odbiorze, co pozwoliło mi czytać w zawrotnym tempie. Z czasem ta tendencja zaczęła się zmieniać i coraz mocniej odczuwałam brak dopracowania i harmonii, a te aspekty bardzo cenię. Narracje przestały ograniczać się wyłącznie do Koziorożca i mogłam poznać lepiej innych bohaterów. Zabieg intrygujący, ale w tym przypadku całkowicie nieudany, gdyż narracje były do siebie zbyt podobne, by zdać sobie sprawę, o kim tym razem mówi narrator. Bez wątpienia częściowo psuło to indywidualność poszczególnych postaci.

Co do fabuły, to tutaj muszę również popuścić wodzę mojej frustracji, ponieważ ponownie dominuje nierównomierność i chaos. Pojawiały się wątki, które wspaniale oddawały klimat książki i pozwalały zagłębić mi się w ten unikatowy świat. Lecz szczęście nie trwa wiecznie, więc były też wydarzenia całkowicie bezbarwne i niosące ze sobą monotonnie. Pojawiało się zbyt dużo luk i niespójności, by ślepo podążać za opowieścią. Długo wierzyłam, że to po prostu brak wiedzy czytelnika, który z czasem zostanie wyjaśniony, a ja poczuję satysfakcję. Niektóre wątki odpłynęły w toń nigdy nie rozwiązane.

Najmocniejszą stroną całej powieści bez wątpienia są dla mnie bohaterowi, którzy w dużej mierze odznaczają się indywidualnością – wbrew problematycznej narracji. Choć postaci było na tyle dużo, by epizodyczni całkowicie ginęli w tłumie. Moją sympatię zyskał Capri, wyróżniając się spokojem oraz niesamowicie ludzkimi emocjami. Tworzyło to aurę tajemnicy przy młodym mężczyźnie i w wielu sytuacjach nie pozwalało poznać jego prawdziwej osobowości. Samej Picses nie polubiłam, ale bez wątpienia doceniam ją jako postać literacką. To właśnie ona dodawała barw historii i tego poczucia nieprzewidywalności. Problem pojawiał się przy przedstawieniu ich relacji. Dla mnie to koszmarny wątek. W tym momencie pozwolę sobie na małe zdradzenie fabuły – rodzeństwo łączy relacja romantyczna i seksualna. Jednak warto wyjaśnić, że nie jest to rodzeństwo biologiczne, więc tutaj każdy według swoich przekonań może zdecydować się, czy mu to przeszkadza, czy też nie. Ale nie w tym rzecz. Dla mnie ich relacja jest po prostu pusta. Jako czytelnicy dostajemy wyłącznie słowa, które mówią o ich przywiązaniu, miłości i wspólnej historii. Za tymi słowami nic się nie kryje, a my musimy wierzyć ślepo, że tak właśnie jest, nie dostając żadnych dowodów potwierdzających ich więź.

Warto byłoby napisać również kilka słów o uniwersum, choć tutaj to za duże słowo. Świat ma potencjał i możliwości, by rozbudować go, dając poczucie panoramiczności. Niestety ginie on i przez liczne luki fabularne oraz brak jakichkolwiek reguł poza zwykłą hierarchią traci swoją pozornie fascynującą aurę.

Tematyka w bardziej poważnym tonie również pojawia się w książce, ponieważ wyraźnie przez historię przedziera się motyw wolności i podziału społeczeństwa. Mogłam obserwować świat, gdzie wartość człowieka jest liczona poprzez punkty i to one świadczą o możliwościach. Dominujące modyfikacje genetyczne, dają też możliwość, by tworzyć kult tak zwanych czystych osób. Tak tworzą się systemy wręcz skrajnych klas społecznych, gdzie hierarchia jest jedynym prawdziwym bogiem, a o wolności wiele ludzi może tylko pomarzyć. Jednak wracając do wątku romantycznego, możemy między Picses a Capri szukać też oznak toksycznej miłości i tego, jak daleko jest w stanie się posunąć, by trwać dalej.

"Zodiaki. Genokracja" dały mi wiele godzin przyjemnej rozrywki, ale niosły też mocne rozczarowanie treścią. Być może sama stworzyłam sobie obraz tajemniczej powieści i nic nie mogło spełnić moich oczekiwań. Ale wad jest zbyt wiele, by móc bez zastanowienia powiedzieć, że to dobra książka. Niemniej widzę też zalety, które inni czytelnicy mogą docenić o wiele bardziej niż ja.

Link do opinii

Posapokaliptyczne światy zawsze mnie fascynują. Świat po wojnach, katastrofach naturalnych i ludzie, którzy muszą przystosować się do życia od nowa. Stworzyć struktury, nauczyć się wzajemnie funkcjonować, często w świecie, który zdecydowanie odbiega od tego, który był znany. Dlatego też lektura książki Magdaleny Kucenty była dla mnie oczywista, szczególnie że opis fabuły dawał nadzieję na wciągającą i nietuzinową historię. 


Świat po zagładzie, w którym pojawił się system kast, a ludzie podzieleni są według czystości genetycznej. Miasta otoczone kopułami są wyspami w świecie, gdzie promieniowanie wpływa na różne genetyczne mutacje. W zakładach inżynierii genetycznej powstały również Zodiaki, które są eksperymentami medycznymi i jako takie nie plasują się na żadnym stopniu drabiny społecznej, od początku są własnością instytutu. Osoby te posiadają bardzo zróżnicowane zdolności, z których korzystają ich twórcy. 


Autorka od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę, zaczynając lekturę bardzo powoli poznaje się świat, w którym przyszło żyć tytułowym Zodiakom. Właściwie całą historia oscyluje wokół kilku postaci stworzonych w laboratorium, a wydarzenia pokazują wycinek z ich życia i działań, które podejmują. 


Dużym plusem książki jest kreacja bohaterów, którzy są niezwykle różnorodni, ale jednocześnie bardzo wyraziści. Mimo, że nie są to postacie pozytywne w czystym tego słowa znaczeniu, to podczas lektury zaczyna się im kibicować w wyborach, których dokonują. Okazuje się też, że tak naprawdę nie mogą oni ufać nikomu, nawet najbliższej rodzinie. 


Trochę brakowało mi szerszego spojrzenia na społeczeństwo, które pokazane jest tylko w perspektywie wydarzeń związanych z Zodiakami, a więc bardzo fragmentaryczne. Myślę, że poznanie społeczeństwa, które jest tak bardzo wyczulone na czystość genetyczną, a jednocześnie w wielu wypadkach niezwykle zmutowane genetycznie (czego doskonałym przykładem jest postać o znaczącym imieniu Smok), byłoby dodatkowym smakiem tej książki. Oprócz tego większość wydarzeń dzieje się w jednym mieście pod kopułą, wydarzenia poza nią, w świecie skażonym dzieją się tylko przez chwilę, a i tak brakowało mi szerszej perspektywy, która pokazywałaby inność tych miejsc. 


Zodiaki bardzo wyraźnie pokazują, jak manipulacje genetyczne wpływają na ludzi i jak bardzo mogą namieszać im w głowie, ale jednocześnie te postacie zmuszają do zadania pytania o samo decydowaniu oraz o bycie czyjąś własnością. Zodiaki są tworzone w laboratorium, modyfikacja genetyczna następuje w zarodku, ale są to jednak ludzie, którzy czują i żyją. 


Sam język powieści, lekki i plastyczny, sprawia, że czyta się ją szybko i z przyjemnością. Narracja przechodzi przez kilku bohaterów, którzy biorą udział w poszczególnych wydarzeniach, aby ostatecznie połączyć się w którymś momencie historii. 


Patrząc na całokształt brakuje mi tu jednak wyraźnego zakończenia. Akcja toczy się w jakimś kierunku, ale na koniec nie widzę nic, co podsumowywało ten tytuł i dawało by odpowiedzi na powstałe w trakcie lektury pytania. Być może autorka tym tytułem zaczyna większą historię i "Zodiaki. Genokracja" jest wstępem, który pozwala odrobinę poznać świat i bohaterów, tego nie wiem. Patrząc jednak jedynie na ten tytuł, zabrakło mi podsumowania. 


"Zodiaki. Genokracja" to nowe spojrzenie na świat po zagładzie, gdzie ludzie tworzą społeczeństwo kastowe oparte na genetyce. Tytułowe Zodiaki, specjalnie zmodyfikowane jednostki, to ludzie którzy nie mają żadnych praw, od początku są własnością laboratorium, w którym zostali stworzeni. Ich różnorodne cechy, niektóre bardzo przydatne, inne utrudniające zwyczaje funkcjonowanie, powodują, że są niezwykle barwni i wyraziści. Mimo pewnym mankamentów, lektura tego tytułu sprawia wiele przyjemności, a jednocześnie wywołuje pytania o społeczeństwo. Ciekawa powieść postapokalityczna, warta uwagi. 

Link do opinii

Science fiction jest gatunkiem trudnym, bo mimo szerokiego pola popisu bardzo łatwo można przedobrzyć, wymyślając bajania wydające się nierealnymi nawet w dalekiej, zawiłej przyszłości. Magdalena Kucenty nie dość, że doskonale poradziła sobie z kreacją świata po zagładzie, to dodatkowo wplotła w fabułę prawdziwą duszę, przez co "Zodiaki. Genokracja" właściwie żyły własnym życiem... choć akurat nie w tym celu ich stworzono.

W celu poznania szczegółów, zapraszam do dalszej recenzji. :)

Jak wskazuje tytuł książki, głównymi bohaterami są Zodiaki, czyli stworzone laboratoryjnie obiekty doświadczalne, wyglądem, zachowaniem i myśleniem zwykle przypominające ludzi, choć posiadające dodatkowo wyjątkowe zdolności. Capricorn (koziorożec), na przykład, potrafi w przeciągu kilku sekund obliczyć z niemal stuprocentowym prawdopodobieństwem, jak potoczy się dana sytuacja, czy przewidzieć dalsze czyny rozmówcy, często kompletnie obcej. Nie chcąc, by konkretne wydarzenie miało miejsce, wystarczy, że wypowie słowo "cofnij", a wszystko wraca do poprzedniego stanu. Gemini (bliźnięta) łączą dwie osobowości w jednym ciele: istnieje emocjonalna i delikatna Inni oraz twardsza Gemma. Dziewczyny potrafią przymusić każdego do spełnienia ich woli. Virgo (panna) to postać krucha niczym porcelana, żyjąca w odosobnieniu, a dokładnie zamknięta w leczniczym inkubatorze. Chłopak umie zaglądać w najgłębsze zakamarki duszy. A Pisces... Cóż, powiedzmy, że Ryby są jedyne w swoim rodzaju.

Każdy ze wspomnianych bohaterów (głównych, bo jak wiadomo istnieje aż dwanaście znaków zodiaku) zmierza do własnych celów. Albo szuka głęboko zakorzenionej prawdy bądź mierzy z niesprawiedliwym systemem kastowym, na jakim zbudowano aktualny świat. Albo tworzy wręcz niemożliwe do spełniania plany, intrygi czy zasadzki.

W książce tajemnice znajdą się na porządku dziennym. Podobnie jak włamania, kradzieże, bijatyki... morderstwa z zimną krwią? Przepowiednie wieszczek? Smoki i cyborgi? Tutaj tylko jedna rzecz jest pewna: rodzina. Choć w przypadku Zodiaków z rodziną, podług przysłowia, rzeczywiście najlepiej wychodzi się na zdjęciach...

"Zodiaki. Genokracja" to moja pierwsza styczność z autorką, a po lekturze wiem, że z pewnością nie ostatnia. Było fascynująco do tego stopnia, że gdyby doba nie miała ograniczonej liczby godzin, z pewnością pochłonęłabym książkę na raz. Nie znalazłam żadnego nudnego momentu, a losy Capriego, Virgo, Pisces czy Gemini śledziłam z ogromnym zaangażowaniem, zachwycając, irytując czy wzruszając razem z nimi.

Magdalena Kucenty wprowadza powiew świeżości do świata science fiction, kreując interesujących bohaterów z nietuzinkowymi zdolnościami oraz tworząc przygnębiający, ale jakże wciągający destrukcyjny obraz świata po zagładzie biologiczno-cybernetycznej. Dodatkowo umiejętne posługiwanie się językiem oraz opracowanie indywidualnego stylu sprawia, że "Zodiaki. Genokracja" to książka jedyna w swoim rodzaju. Czytelnicy otrzymują oryginalną wizję przyszłości, w której autorka postanowiła wymieszać cyborgi, pojęcia znane z mitologii i biogenetykę molekularną, co z kolei sprawia, że lektura momentami wymaga skupienia.

Mimo świetnej wizji przyszłości, zabrakło mi dokładniejszego opisu świata, zwłaszcza na początku książki, bo strasznie się gubiłam. Nie mogłam sprostać dziwnym nazwom poszczególnych klas czy sprzętów używanych przez bohaterów. Pod koniec lektury, wiadomo, było łatwiej, ale wyłącznie w obrębie zamkniętej kopułą Oony. Jeśli rzecz tyczyła się innych miast/miejsc, nadal nie poznałam wielu szczegółów, a chciałabym. Uwierzcie, bardzo bym chciała.

Wspomnę jeszcze szybko, że stworzenie specjalnego oddziału Zodiaków ujęło moje serce w swojej prostocie, a zarazem skomplikowaniu. Pomysł wydaje się wręcz infantylny: pseudoludzie z parapsychicznymi zdolnościami - coś, co spotyka się niemal w każdej fantastyce. Autorka do tego stopnia jednak urozmaiciła psychologię bohaterów, że nic w książce nie było pewne - a to koniec końców okazało się genialne.

Podsumowując, "Zodiaki. Genokracja" to powieść, którą polecam z czystym sercem. Książka nie jest kolejną bezmyślną opowiastką, a ewidentnie przemyślaną i rozbudowaną, innowacyjną, choć czasami skomplikowaną, historią pełną plot twistów. Magdalena Kucenty potrafi zaskoczyć i sprawić, że czytelnik już we wstępie wpadnie w wir zakręconych wydarzeń, próbując rozpracować główny wątek fabuły. Podkreślę tutaj słowo "próbuje", bo efekt z pewnością okaże się daleki od założeń. :)

Link do opinii
Avatar użytkownika - Uleczkaa38
Uleczkaa38
Przeczytane:2021-02-20, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2021,

  Kilka miesięcy temu mogliśmy poznać intrygujące opowiadanie Magdaleny Kucenty pt. "Dziewczyna, której nie było", wchodzące w skład udanej antologii "Cyberpunk Girls". I to właśnie ta interesujące, nieszablonowa i zaskakująca historia o mrocznym świecie post epidemicznej przyszłości, kazała nam przyjrzeć się bliżej osobie jej twórczyni. Dziś mamy okazję uczynić w tym względzie znacznie więcej - poznać debiutancką, pełnowymiarową powieść pani Magdaleny pt. "Zodiak. Genokreacja", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Uroboros! Skoro jest okazja, to z niej skorzystajmy...

 Fabuła książka została osadzona w nieodległym świecie przyszłości, który po przejściu przerażającej pandemii zmienił się już na zawsze. Po pierwsze ludzie zamknęli się w wielkich miastach pod kopułami, chroniąc tym samym przez zniszczeniem na Zewnątrz. Po drugie, dotknęły ich liczne mutacje i schorzenia, uniemożliwiając im dawną, szczęśliwą egzystencją. Po trzecie wreszcie zostały powołane w laboratoriach do życia nowe, ludzkie istoty - tzw. Zodiaki, których głównym celem jest istnienie w roli doświadczalnych modeli. Tyle tylko, że wbrew założeniom twórców, mają one swoje własne uczucia, pragnienia i chęci do tego, by ów stan rzeczy zmienić...

 Niniejsza powieść określana jest mianem biopunkowej, apokaliptycznej wizji świata. I niewątpliwie należy zgodzić się z tym stwierdzeniem, dodając jedynie to, że jest to bardzo pomysłowa, odważna i klimatyczna wizja. Cechuje ją przede wszystkim znamienity pomysł na ukazanie zaskakującego obrazu tego, co może stać się z naszym światem i nami samymi w niedalekiej przyszłości..., a w dalszej kolejności potężna porcja przygody, mroczna atmosfera, solidna dawka czarnego humoru i wielkie emocje, które czasami każą się nam się bać, innym razem cieszyć, a jeszcze niekiedy smucić losem bohaterów, którzy wbrew sobie zostali powołani do życia takimi, jakimi ktoś ich zaplanował...

 Fabuła... - jest przedziwna, nieprzewidywalna, ale przez to i porywająca, gdy oto poznajemy najpierw krok po kroku poszczególnych bohaterów, czyli Zodiaki. To na pozór niepowiązane ze sobą relacje i historie o nich, ich egzystencji i kłopotach, w jakie się wikłają, które jednak mniej więcej od połowy zaczynają łączyć się w spójną, logiczną i fascynującą całość. Czegóż my tu nie mamy, począwszy od walki, poprzez ucieczki, a skończywszy na egzystencjalnych rozważaniach i bardzo specyficznej miłości. Najważniejsze jednak i tak czeka na nas w finałowych rozdziałach, które rzucają sobą zupełnie inne spojrzenie na bohaterów i ten dziwny świat... I powiem szczerze, że tak wyjątkowej fabularnej relacji, to chyba jeszcze w swoim życiu nigdy nie uświadczyłam!

 Wyjątkowość ta bierze się w dużej mierze z niezwykłości kreacji bohaterów i świata w jakim żyją. Pogodzony z losem niewolnika i skoncentrowany na ulepszaniu własnych możliwości "Capricorn"; ambitna, walcząca z całym światem i nieustraszona "Pisces"; chory, okaleczony i uwieziony we własnym ciele, ale wcale nie bezsilny "Virgo"; czy też dbający o całą rodzinę Zodiaków - "Gemini"... To właśnie oni nas tu zachwycają, zaskakują, wzbudzają silne emocje i bawią tym, jacy są. A są niezwykle barwni, nieprzewidywalni i inni od wszystkich mi znanych, książkowych bohaterów...

 Inny jest także ten świat, który z jednej strony wydaje się stanowić apokaliptyczny obraz naszej przyszłości, ale z drugiej też i zaskakuje pewnymi ważnymi różnicami, co każe traktować go jako alternatywny obraz Ziemi. Jakoby nie było ważne jest to, że oczarowuje nas on swoją niezwykłością, technologicznym postępem i pomysłowością na ukazanie tego, czym może być genetyka. By jednak nie było tak pięknie i słodko, odsłania on również swoje mroczne oblicze, które wiąże się z kastowym systemem społecznym, zanikiem ludzkiej empatii i upadkiem człowieczeństwa - tak w duchowej, jak i w fizycznej formie. 

 Tak jak różne są znaki zodiaki i osoby im przypisane, tak różne oblicza przedstawia nam sobą niniejsza powieść Magdaleny Kucenty. Znajdziemy tu wartką akcję i wielką przygodę, ale jednocześnie też i dotkniemy niezwykle ważnego aspektu spojrzenia na ludzką wolność oraz prawo do decydowania o sobie i bycia takim, jakim pragniemy. Oczywiście jest to pozycja stricte rozrywkowa, gwarantująca nam świetną zabawę i moc emocji, ale jednocześnie też i skłaniająca do wielu ważnych przemyśleń.

 I to też wydaje się być w mej ocenie największą wartością powieści "Zodiak. Genokreacja" - połączenie barwnej i nieszablonowej rozrywki z czymś znacznie większym i ważniejszym. Ze swej strony oczywiście zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł, który prawdopodobnie stanowi sobą dopiera pierwszą odsłonę tajemnic świata Zodiaku...

Link do opinii
Avatar użytkownika - worldbysabina
worldbysabina
Przeczytane:2021-03-07, Ocena: 1, Przeczytałam,

Czuję się zawiedziona. Miałam spore oczekiwania, które książka mogła spełnić. Autorka miała świetny pomysł na fabułę, ale zabrakło wprowadzenia czytelnika w nowo wykreowany świat.

Pełna recenzja: https://worldbysabina.blogspot.com/2021/03/recenzja-zodiaki-genokracja-magdalena.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - przyrodaz
przyrodaz
Przeczytane:2021-02-15, Ocena: 6, Przeczytałem,

Zaraz po spojrzeniu na tą okładkę po prostu zakochałam się w niej. Bardzo przyciągała mój wzrok. Zainteresowały mnie te twarze na niej, które sugerowały, że spotkam się tutaj z super mocami. I wcale się nie zawiodłam. Jeden z bohaterów poprzez proces kalkulacji potrafił przewidzieć co się stanie w danym momencie. Pewne siostry miały talent wmawiania komuś swoich sugestii i ta osoba ich słuchała. Byli też inni, ale ci najbardziej zwrócili moją uwagę. Bardzo bym chciała móc wpłynąć na przyszłość i umieć kalkulować, co w danym momencie mi się opłaci, a co nie. Oj, jak wiele błędów bym wtedy ominęła:-)
A wracając do treści. Otóż Zodiaki są to postludzie, którzy posiadają niezwykłe umiejętności. Muszą wykonywać polecenia swojego ojca, który ich stworzył. I nie uwierzycie, niektórym specjalnie uszkodził mózgi, by móc obserwować ich zachowania! Postludzie są cyborgami, w pół ludźmi i nawet pewnymi mutacjami, które potrafiły się przemieniać np. w smoka. Społeczeństwo jest tutaj rozwarstwione i każdy człowiek ma tutaj swoją metrykę. Czystym ludziom wolno wszystko, a mutacje nie mają prawa się wywyższać. W powieści poznajemy między innymi dwójkę bohaterów, którzy zrobią wszystko, by nawzajem się chronić. Bardzo podobała mi się ich relacja, choć nie pod każdym względem. Życzyłabym sobie, aby każde rodzeństwo tak się chroniło nawzajem jak oni, choć podkreślam, że niekoniecznie w sprawie cielesności, jaka tutaj ma swoje miejsce.
Przyznam, że taki obraz naszej przyszłości mnie bardzo przeraził. Jest tutaj wiele zła i sam fakt segregacji po wyglądzie mocno mnie tutaj zaniepokoił. Skomplikowane eksperymenty na postludziach, którzy są wyłapywani wbrew swojej woli. Już same opisy tych scen budziły moje dreszcze do życia. Akcja była tutaj konkretna i nie było chwili, żeby czytelnik osiągnął spokój. Dla mnie nowa wersja fantastyki w przerażającym wydaniu. Wspomnę jeszcze, że już w pierwszych stronach książki wchodzimy w szybką akcję, która bardzo mi się podobała. Bardzo udany debiut pełen emocji.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Na wieki wieków Pani Amen
Bianka Kunicka - Chudzikowska
Na wieki wieków Pani Amen
Spowiedź Goebbelsa
Christopher Macht
Spowiedź Goebbelsa
A miał być happy end
Katarzyna Kalicińska
A miał być happy end
Niskorosła
Joanna Bartoń
Niskorosła
Wędrówka
Anna Onichimowska
Wędrówka
Sam i Watson patrzą sercem
Ghislaine Dulier
Sam i Watson patrzą sercem
Największy sekret
Rhonda Byrne
Największy sekret
Pokaż wszystkie recenzje