Marzenia. Pasja. To one dodają skrzydeł, unoszą nas ponad codzienność i sprawiają, że czujemy, jakby wszystko było możliwe. Ale ta książka boleśnie przypomina, jak szybko można spaść z tej wysokości. W jednej chwili świat budowany latami zaczyna się kruszyć, a na nogi zamiast lekkich, tanecznych kroków zakładamy ciężkie buty życia i ruszamy wyboistą, niełatwą drogą, na której marzenia nie zawsze mają już swoje miejsce.
Książka ta opowiada historię Mai, którą… nie tyle się czyta, co przeżywa. „Bądź grzeczna, będziesz miała wszystko” autorstwa Anny Elf to coś więcej niż historia, to zapis życia, bardzo osobisty, momentami wręcz intymny, jakby ktoś wpuścił nas do swojego świata i pozwolił zajrzeć tam, gdzie zwykle nikt nie ma dostępu.
Poznajemy Maję – dziewczynę wychowaną w przekonaniu, że grzeczność, posłuszeństwo i milczenie są przepustką do szczęścia. I powiem Wam szczerze, to mnie dotkneło najmocniej. Bo ile z nas choć raz nie usłyszało czegoś podobnego? Ile z nas próbowało dopasować się do oczekiwań, tłumiąc siebie?
Maja od początku żyje baletem. I to nie jest tylko pasja, to jej język, jej sposób na wyrażenie emocji, których nie potrafi nazwać. Autorka pięknie pokazuje, jak taniec staje się dla niej wszystkim. Jest jej marzeniem, ucieczką, sensem. Ale jednocześnie… też więzieniem. Bo za tą lekkością, za perfekcją, kryje się ogromny wysiłek, ból i presja. I właśnie ten kontrast, między pięknem a cierpieniem, był dla mnie jednym z najbardziej poruszających elementów tej książki.
Są w tej książce takie chwile, które trudno wyrzucić z myśli. Dla mnie jedną z najmocniejszych było to powolne kruszenie się świata Mai, czyli chwila, w której marzenie, które budowało ją przez lata, zaczyna się rozpadać. To nie dzieje się nagle. To proces. Cichy, bolesny, pełen niedopowiedzeń.
Bardzo poruszyło mnie to, jak autorka pokazuje emocje. Jest zachwyt, kiedy Maja tańczy. Jest napięcie, kiedy musi sprostać wymaganiom. Jest frustracja, zagubienie, smutek… ale też coś jeszcze... taka cicha nadzieja, która gdzieś się tli, nawet wtedy, gdy wszystko się sypie.
Czytając tę książkę, czułam się momentami przytłoczona, ale w tym dobrym sensie w takim, który zmusza do refleksji. To nie jest lekka historia. Ona potrafi zaboleć. Ale jednocześnie daje coś bardzo ważnego, ponieważ pokazuje, że nawet z największego upadku można się podnieść. Tylko trzeba najpierw odważyć się spojrzeć prawdzie w oczy.
Najbardziej podobało mi się to, jak bardzo ta historia jest prawdziwa. Bez upiększeń, bez sztuczności. Taka szczera do bólu. I ten język, momentami poetycki, ale jednocześnie bardzo bliski, naturalny. Czułam, jakby Maja siedziała obok mnie i po prostu opowiadała swoją historię.
To książka dla tych, którzy kiedyś musieli odpuścić swoje marzenia. Dla tych, którzy próbowali być „tacy, jak trzeba”. I dla tych, którzy gdzieś po drodze zgubili siebie… albo dopiero próbują się odnaleźć.
Polecam ją całym sercem. Bo to nie jest tylko historia o balecie. To jest historia o nas, o naszych wyborach, o presji, o odwadze i o tym, jak trudno, ale jak bardzo warto… zacząć żyć po swojemu.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-11-10
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 214
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna