„Cud w dolinie Poskoków” Ante Tomić to powieść autora, który zabrał mnie w nieco inny świat! Było dużo śmiechu, było dużo przemyśleń i były domysły, a to wszystko złożyło się na wspaniałą przygodę, którą przyszło mi przeżyć z tym tytułem!
Autor zabiera nas do Chorwacji, w której wysoko w górach zamieszkuje ród Poskoków. Nie ma tutaj najmniejszego przypadku, że nazwa rodu pochodzi od gatunku najbardziej jadowitej żmii! Jozu to głowa rodziny, który stracił żonę i został sam z czterema synami! Samo przez się nasuwa się, że w tym domu brakuje kobiety! Czy pięciu facetów może ogarną dom, pranie , sprzątanie i gotowanie! Zdecydowanie nie, szczególnie, że do tej pory nie oni się tym zajmowali! Dlatego to najstarszy syn ma wyruszyć na poszukiwania swojej drugiej połówki! Jednak ma on swoje wymagania i nie chce innej, a tylko kelnerkę, którą przed laty poznał w barze w Splicie! Jednak nie obejdzie się bez wpadek, wybuchów i strzałów! Poszukiwania okazują się być bardziej emocjonujące, aniżeli ktokolwiek mógłby przypuszczać, a szukanie wybranki serca może nawet okazać się niebezpieczne!
Co jak co, ale wyobraźni autorowi nie można odmówić! Cała książka to niezwykle zabawna przygoda, która bawi do łez! Ale bywa i tak, że robi się niezwykle niebezpieczni! W tej książce niczego nie brakuje, czyta się bardzo lekko i przyjemnie, a sama historia potrafi zaciekawić czytelnika! Ja zdecydowanie jestem na tak! I bardzo polecam ten tytuł!
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Data wydania: 2024-05-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 208
Tytuł oryginału: Čudo u Poskokovoj Dragi
Dodał/a opinię:
Małgorzata Styczeń
Problem jednak w tym, że faceci są zazwyczaj idiotami. Jacyś pokręceni, źle wychowani, niepewni siebie i nieźle pojebani.
Humorystyczna kronika prowincjonalnego życia pełna barwnych i celnie sportretowanych postaci. Ante Tomić zaprasza do Smiljeva, rozkosznej wioski,...
Co łączy Świętą Małgorzatę, syryjskiego imigranta, pobożne małżeństwo usilnie, acz nieskutecznie starające się o dziecko, osła pana Mikuli, ćevapy, orkiestrę...
On się śmiał, gdy ktoś kulał albo się jąkał, wdepnął w gówno albo spadł z traktora. To były jedyne okazje do śmiechu, do drwiny z innych, pomyślał więc, że dziewczynka tak samo - uśmiechnęła się, bo jest nieuczesany, kołnierzyk ma krzywo zapięty albo gil wisi mu u nosa.
Więcej