Byłam niezmiernie ciekawa tego połączenia obyczajówki i powieści grozy. Znam doskonale zarówno twórczość Magdaleny Witkiewicz, jak i drugiego z autorów, Stefana Dardy. I bardzo ją lubię. Obawiałam się jednak, co wyniknie z pisania książki w dwóch zupełnie różnych stylach. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie. „Cymanowski młyn” wyszedł o wiele lepiej, niż zakładałam, biorąc książkę do ręki.
Zaczęło się lekko i z nastrojem. Magdalena i Stefan przedstawili nam bohaterów: Monikę, Macieja, Jerzego, a później również jego syna — Łukasza. Małżeństwo, które od tajemniczego ofiarodawcy otrzymało możliwość pobytu w gospodarstwie agroturystycznym, właśnie przeżywa kryzys. Pobyt w miejscu oddalonym od domu, pracy i codziennej monotonii ma im pomóc naprawić relacje. Nie jest to jednak takie proste, jednak o tym przekonacie się sami, kiedy przeczytacie powieść.
Warto zwrócić uwagę, że wątki obyczajowy i grozowy przenikają się w książce w doskonałej proporcji. Mamy więc problemy małżeńskie i tajemnicze bagna, na których giną ludzie. Mamy samotną kobietę, która szuka kogoś, kto okaże jej odrobinę zainteresowania, która nieco zastygła w bolesnej przeszłości; i człowieka starszego, posiadającego tajemnice. Podobało mi się, że groza nie jest w tym tekście nachalna, nie wychyla się z każdego kąta w towarzystwie ponurych chmur i bijących piorunów. Jest subtelna, a przez to naprawdę przerażająca (szczególnie za gardło chwycił mnie epilog). Magdalena i Stefan opisali przy okazji wspaniałe miejsce, aż chciałoby się odwiedzić Cymanowski Młyn i spędzić tam chociaż jeden, krótki weekend. Byle daleko od bagien, które są niezwykle… wciągające.
Zgaduj-zgadula!
Miałam świetną zabawę, kiedy próbowałam zorientować się, które fragmenty pisała Magda Witkiewicz, a które Stefan Darda. Wydaje mi się, że osobom znającym ich twórczość – łatwo się tego domyślić. Jednak nie zepsuło mi to w żaden sposób frajdy. Podobało mi się również zakończenie i pewien morał, który wynika z przedstawionej przez autorów historii. Nie warto siedzieć w przeszłości i kręcić filmów o tym „co by było, gdyby…”. Jednym słowem: „Cymanowski młyn” to kawał dobrej, relaksującej literatury, która miejscami przeraża. Lubię, kiedy autorzy łączą swoje siły i wspólnie tworzą coś ciekawego. Oby więcej takich duetów! Polecam każdemu, kto lubi obyczajowo-grozowe klimaty.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2019-02-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 420
Dodał/a opinię:
NieTylkoBestsell
Nowa powieść bestsellerowej autorki! Dziś wiem i widzę już nieco więcej. Nauczyłam się patrzeć, ale umiem też przymykać oczy. Ze strachu, że popełnię błąd...
Czy historia sprzed lat, usłyszana przypadkowo na drugim krańcu świata, może wpłynąć na nasze losy?Kilka romantycznych chwil, przeżytych w czasie urlopu...