Cymanowski Młyn

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2019-02-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8075-613-7
Liczba stron: 420

Ocena: 4.23 (35 głosów)

Małżeństwo Moniki i Macieja przechodzi głęboki kryzys.
Oboje łudzą się, że tajemniczy prezent: urlop w leśnym pensjonacie, z dala od ludzi i cywilizacji, może jeszcze wszystko uratować. Początkowo ulegają romantycznym chwilom, jednak nagły wyjazd Macieja budzi demony przeszłości. Łukasz, przystojny syn właściciela, do złudzenia przypomina Monice jej byłego narzeczonego. Czy to tylko przypadkowe podobieństwo?
Wyjazd, który miał ratować związek, okazuje się początkiem trudnych do wyjaśnienia i niepokojących zdarzeń. Nic nie jest oczywiste, bohaterowie głęboko skrywają tajemnice, a na światło dzienne wypływają przerażające wspomnienia o krwawych zbrodniach sprzed lat.
Kim tak naprawdę jest Łukasz? Czy małżeństwo Moniki i Maćka przetrwa próbę sił? I jaką rolę pełni dziewczynka ze starej wyblakłej fotografii?

Tagi: kryminał

Kup książkę Cymanowski Młyn

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Cymanowski Młyn

Zamieszczony na okładce opis zdecydowanie zachęca aby sięgnąć po tę książkę. Byłam bardzo ciekawa co powstało z duetu Magdaleny Witkiewicz i Stefana Dardy. Okazało się, że udało im się stworzyć bardzo wciągającą, ciekawą, intrygującą powieść. Już na pierwszych stronach książki pojawia się pierwsza tajemnica, co mnie osobiście bardzo wciągnęło do dalszego czytania. Historia opowiada o Monice i Macieju, młodym małżeństwie, które przechodzi głęboki kryzys. Niespodziewanie ktoś, anonimowo, sprezentował im voucher na pobyt w pensjonacie Cynamowski Młyn na Kaszubach. Para postanawia udać się na urlop. Mają nadzieję, że w spokoju, z dala od ludzi i cywilizacji uda im się odbudować swoje małżeństwo. Pierwsze dni sprawiają, że Monika i Maciej rzeczywiście sie do siebie zbliżają i spędzają romantyczne chwile. Jednak, nagle, po telefonie z pracy Maciej musi wracać do Warszawy. Monika zostaje sama w pensjonacie. Jest wściekła na męża, który kolejny raz wybrał pracę zamiast niej. W tym momencie wydaje jej się, że koniec ich małżeństwa jest już przesądzony. Poza Moniką w Cymanowskim Młynie jest tylko właściciel pensjonatu, sympatyczny starszy pan Jerzy i jego syn Łukasz. Monika i Łukasz nawiązują nić porozumienia, świetnie się ze sobą dogadują, spędzają coraz więcej czasu razem, aż w końcu wybucha miedzy nimi namiętny romans. Tymczasem Maciej odwleka swój powrót do pensjonatu. Pan Jerzy i Łukasz opowiadają Monice tajemniczą historię tego miejsca i okolic. Łukasz interesuje się takimi tematami jak okultyzm, zjawiska paranormalne, wywoływanie duchów. Monika bardzo często wraca wspomnieniami do swojej dawnej, wielkiej miłości, Piotra, który był jej narzeczonym i tuż przed ślubem zginął tragicznie w wypadku motocyklowy. W pewnym momencie dostrzega jak bardzo Łukasz przypomina jej Piotra. Tym co mówi, zachowniem, sposobem bycia i poruszania się. Czytając cały czas odkrywamy tajemnice poszczególnych bohaterów. Np. poznajemy całą prawdę o Piotrze, który wcale nie był ideałem za jaki miała go Monika. Dowiadujemy się co spowodowało powrót Macieja do Warszawy, dlaczego jego wyjazd się przedłużał. I muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona Piotrem, który z początku raczej nie budził sympatii. Poznajemy równiez historie dawnych właścicieli Cymanowskiego Młyna i ich potomków. Po trochu odkrywamy tajemnicę pana Jerzego, który w pewnym momencie też musi wyjechać. Gdy Maciej wraca do pensjonatu, wyjaśnia swoją nieobecność Monice. Co na to wszystko kobieta? Czy uda się uratować małżeństwo? Czy romans wyjdzie na jaw? Co z Łukaszem? Czy wszyscy przeżyją, czy ktoś zginie? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? I w końcu kto sprezentował Monice i Maciejowi voucher na wyjazd, od czego sie wszystko zaczęło? Aby poznać odpowiedzi na te pytania, zachęcam wszystkich do sięgnięcia po tę książkę, bo naprawdę warto. Jest bardzo fajnie napisana, miło i szybko się ją czyta. Książka wciąga czytelnika od pierwszych aż do ostatnich stron. Wplecione elementy zjawisk paranormalnych, nadają całości dodatkową aurę tajemniczości. Postacie są ciekawie nakreślone. Szczególnie intrygująca jest postać pana Jerzego, który z pozoru jest miłym, starszym panem. " Cymanowski Młyn" polecam wszystkim. Ja chętnie sięgnę po drugą część " Cymanowski Chłód", aby poznać dalsze losy bohaterów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MrsBookBook
MrsBookBook
Przeczytane:2020-11-26, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam na półce,

Twórczość Magdaleny Witkiewicz znam i uwielbiam 😍. Jednak książek Stefana Darfy jeszcze nie miałam okazji czytać. Muszę stwierdzić, że historia napisana przez ten duet, bardzo mi się podoba. 


Pewne małżeństwo, Monika i Maciej, znajduje w skrzynce na listy, voucher na dwutygodniowy pobyt w Cymanowskim Młynie na Kaszubach. Mimo, że nie mają pojęcia od kogo jest ten voucher, postanawiają go wykorzystać. Ten prezent traktują jako szansę uratowania swojego małżeństwa. Monika to bardzo sympatyczna i pełna ciepła kobieta, która parę lat temu straciła swoją największą miłość i nie może o nim zapomnieć. Z kolei Maciej, to zapracowany prawnik. Z początku wydaje się być zimny i kompletnie niedoceniający skarbu przy swoim boku. 


O pensjonacie i pobliskim miejscu , do którego pojechali, krąży przerażająca historia.


Jeśli ciekawi Was ta historia, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę.


Naprawdę podobała mi się ta książka. Autorzy świetnie się połączyli romans z nutką thrillera. Może fanom mocniejszych kryminałów ta książka wyda się za mało mroczna. Choć muszę przyznać, że bywały momenty, kiedy moje serce biło szybciej. Jednak ja należę do tych bardziej strachliwych osób. 


„Cymanowski Młyn” przeczytałam błyskawicznie, bo w ciągu dwóch dni. Duży wpływ ma na to duża czcionka oraz liczne dialogi, co ułatwia czytanie. Dodam, że słuchałam również powieści w formie audiobooka i muszę przyznać, że Marta Żmuda-Trzebiatowska i Filip Kosior stanęli na wysokości zadania. Ciężko jest mi wyobrazić sobie lepszych lektorów do tej historii. 

Link do opinii
Avatar użytkownika -

Przeczytane:, 52 książki 2019,

Uważaj o czym marzysz

„ Od przytulnego miejsca do otchłani czasem dzieli nas jedna chwila „

Każdy zetknął się, choć raz w życiu z taką książką, którą pragnął posiadać od pierwszego wejrzenia. Wystarczył opis, kusząca recenzja albo klimatyczna okładka.„ Cymanowski młyn”, swoją oprawą od razu przyciągnął mój wzrok, a intrygujący opis zachęcił do czytania. Nie bez znaczenia też był dla mnie niecodzienny duet znanych pisarzy, autorki powieści obyczajowych i mistrza powieści grozy. O ile dorobek literacki Magdaleny Witkiewicz jest mi doskonale znany, to twórczość Stefana Dardy nie, gdyż z reguły nie czytam powieści grozy. Nie mogę jednak jednoznacznie stwierdzić, że w ogóle mnie do historii z dreszczykiem nie ciągnie i zapewne, dlatego tak ochoczo sięgnęłam po książkę, reklamowanej, jako mistrzowskie połączenie thrillera i powieści obyczajowej. Słowo mistrzowskie pozwala na oczekiwanie czegoś wyjątkowego i niesamowitego, a w przypadku” Cymanowskiego młyna „, o wyjątkowości nie ma mowy, bo tak naprawdę jest to typowa powieść obyczajowa z nutą kryminału i fantastyki. Spodziewałam się emocjonującego thrillera, a dostałam lekką powieść obyczajową z dreszczykiem, którą czyta się szybko i przyjemnie, ale chyba równie szybko się o niej zapomni. Szkoda, bo ta historia miała niezły potencjał, którego autorzy nie wykorzystali. Mogła być to naprawdę świetna powieść grozy, po której strach byłoby wchodzić do lasu a tak jest to książka, która nie sprawdza się, jako całość, bowiem nie ma zachowanej równowagi gatunkowej. Dominuje tu warstwa obyczajowa, która trochę przytłacza a groza niby jest, ale w innym wydaniu niż by można się spodziewać po thrillerze.

Na początku jest sielsko i anielsko. Małżeństwo z siedmioletnim stażem, które popadło w rutynę, wykorzystuje znaleziony w skrzynce voucher na dwutygodniowy wyjazd na Kaszuby do pensjonatu Cymanowski młyn. Początkowo wszystko wskazuje na to, że wśród przyrody z dala od cywilizacji Monika i Maciej odnaleźli uczucie, które kiedyś ich łączyło, ale podświadomie oczekiwałam cały czas, że wydarzy się coś takiego, co wszystko zburzy. Ciągłe opisy przygotowania pożywienia, spacerów i banalnych rozmów, sama nie wiem, czy bardziej mnie irytowały, czy wzbudzały coraz większy niepokój w oczekiwaniu na to, co nieuniknione.

Gdy Maciej wbrew wcześniejszym ustaleniom odbiera telefon od swego wspólnika i nic nie wyjaśniając Monice wyjeżdża na kilka dni do Warszawy, rozgoryczona kobieta coraz więcej czasu spędza z synem gospodarza Łukaszem. Chłopak nieoczekiwanie zaczyna Monice przypominać ukochanego, który wiele lat temu zginął w wypadku. Od tej chwili pojawiają się wspomnienia, a głęboko skrywane dotychczas tajemnice wychodzą na jaw, dochodzi do nieodwracalnych zdarzeń, które nie powinny mieć miejsca.

Początkowo miałam ogromną ochotę wejść w posiadanie tej książki, ale podzielone komentarze czytelników trochę mój zapał ostudziły. Teraz, gdy jestem już po lekturze to śmiało mogę stwierdzić, że nie mam, czego żałować, bo zawartość wypadła mniej intrygująco niż okładka, bo nie jest to jakaś wybitna literatura, lecz typowa powieść rozrywkowa, którą czyta się przyjemnie i z zainteresowaniem. Na plus te wszystkie tajemnice, duchy, a szczególnie motyw dybuka. Podobało mi się stopniowe budowanie klimatu, który bywa mroczny i gęsty, zachwyciły opisy przyrody, przypadły do gustu w miarę dobrze wykreowani bohaterowie. Zwłaszcza postać starszego na pozór miłego,
właściciela pensjonatu, który jak się okazało miał najwięcej na sumieniu. Spory minus za zakończenie, gdyż oczekiwałam konsekwencji za zbrodnię i zdradę, ale niestety nie doczekałam się. Nasunął mi się natomiast jeden wniosek z tej historii. Nie warto tkwić w przeszłości, żyć mrzonkami, idealizować byłych partnerów, bo to najważniejsze mamy czasem tuż pod nosem.

Wielbiciele gatunku grozy będą zawiedzeni, bo więcej w powieści obyczajówki z dreszczykiem niż grozy i nie jest zbyt strasznie, natomiast dla mnie osoby, która raczej unika takich książek była to całkiem przyjemna rozrywka i łatwo dałam się wciągnąć w jej klimat. Polecam czytać w pochmurny, ponury dzień dla spotęgowania wrażenia.

„ Pewne lęki siedzą w nas głęboko i mimo tego, że jesteśmy dorośli, nadal czujemy pewnego rodzaju niepokój, gdy o nich myślimy. „

Link do opinii

Byłam niezmiernie ciekawa tego połączenia obyczajówki i powieści grozy. Znam doskonale zarówno twórczość Magdaleny Witkiewicz, jak i drugiego z autorów, Stefana Dardy. I bardzo ją lubię. Obawiałam się jednak, co wyniknie z pisania książki w dwóch zupełnie różnych stylach. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie. „Cymanowski młyn” wyszedł o wiele lepiej, niż zakładałam, biorąc książkę do ręki.

Zaczęło się lekko i z nastrojem. Magdalena i Stefan przedstawili nam bohaterów: Monikę, Macieja, Jerzego, a później również jego syna — Łukasza. Małżeństwo, które od tajemniczego ofiarodawcy otrzymało możliwość pobytu w gospodarstwie agroturystycznym, właśnie przeżywa kryzys. Pobyt w miejscu oddalonym od domu, pracy i codziennej monotonii ma im pomóc naprawić relacje. Nie jest to jednak takie proste, jednak o tym przekonacie się sami, kiedy przeczytacie powieść.

Warto zwrócić uwagę, że wątki obyczajowy i grozowy przenikają się w książce w doskonałej proporcji. Mamy więc problemy małżeńskie i tajemnicze bagna, na których giną ludzie. Mamy samotną kobietę, która szuka kogoś, kto okaże jej odrobinę zainteresowania, która nieco zastygła w bolesnej przeszłości; i człowieka starszego, posiadającego tajemnice. Podobało mi się, że groza nie jest w tym tekście nachalna, nie wychyla się z każdego kąta w towarzystwie ponurych chmur i bijących piorunów. Jest subtelna, a przez to naprawdę przerażająca (szczególnie za gardło chwycił mnie epilog). Magdalena i Stefan opisali przy okazji wspaniałe miejsce, aż chciałoby się odwiedzić Cymanowski Młyn i spędzić tam chociaż jeden, krótki weekend. Byle daleko od bagien, które są niezwykle… wciągające.

Zgaduj-zgadula!

Miałam świetną zabawę, kiedy próbowałam zorientować się, które fragmenty pisała Magda Witkiewicz, a które Stefan Darda. Wydaje mi się, że osobom znającym ich twórczość – łatwo się tego domyślić. Jednak nie zepsuło mi to w żaden sposób frajdy. Podobało mi się również zakończenie i pewien morał, który wynika z przedstawionej przez autorów historii. Nie warto siedzieć w przeszłości i kręcić filmów o tym „co by było, gdyby…”. Jednym słowem: „Cymanowski młyn” to kawał dobrej, relaksującej literatury, która miejscami przeraża. Lubię, kiedy autorzy łączą swoje siły i wspólnie tworzą coś ciekawego. Oby więcej takich duetów! Polecam każdemu, kto lubi obyczajowo-grozowe klimaty.

Link do opinii

Magdalena Witkiewicz, mistrzyni pozytywnych zakończeń, podjęła się napisania książki w duecie ze Stefanem Dardą, który bryluje w grozie... Że wyniknął z tego 'Cymanowski Młyn' wiemy, ale jak udało się połączyć obyczajówkę z thrillerem? A przede wszystkim jakie walory emocjonalnie niesie ta lektura dla czytelnika? Jedno jest pewne - otrzymałam coś zupełnie innego, niż otrzymałam. Ale o tym za chwilę...

ONA
Niezależna, samodzielna, wyjeżdżająca jedynie w delegacje lub do SPA z koleżankami. Jej małżeństwo nie przypomina tego z marzeń, mąż nie jest przyjacielem, oparciem... Najczęściej w ogóle go nie ma. Dlatego Monika Kaczmarek tęskniąc za uczuciami i ciepłem powraca myślami dziesięć lat wstecz - do swojej pierwszej miłości - Piotra.

ON
Wiecznie zniesmaczony życiem, nie lubiący chaosu, uciekający w pracę, na narty lub żeglowanie. Oczywiście bez NIEJ. Zły, gdy nie ma dostępu do mediów. Dla Maćka liczą się fakty, dowody, konkrety a nie ulotność uczuć.

"Jakim cudownym momentem w życiu jest ten zaraz po przebudzeniu. Gdy jeszcze sobie nie przypominasz tego, czym powinnaś się martwić, gdy na wpół przebudzona przeciągasz się i zastanawiasz, co fajnego przyniesie ci dzień." *


Kaczmarkowie są małżeństwem z kilkuletnim stażem a kryzys, którego doświadczają nie jest błahy. Od lat nigdzie razem nie wyjeżdżali, wszystko robią oddzielnie. Dawniej byli zgrani i w łóżku, i w kuchni, teraz jednak wciąż się rozmijają. Czy blokadą szczęścia w związku mogą być marzenia Moniki o byłym ukochanym? Pewnego dnia w skrzynce na listy znajdują voucher, uprawniający do dwutygodniowego pobytu w pensjonacie 'Cymanowski Młyn' na Kaszubach. Nie brali udziału w żadnym konkursie, dlatego są zaskoczeni, ale postanawiają skorzystać z niespodzianki we wrześniu.

Pensjonat jest prowadzony przez Jerzego Zawiślaka i jego syna Łukasza, teoretycznie są sobie bliscy, jednak nie mają pojęcia o tym, co przed sobą zataili. Urlop w malowniczej scenerii ma sprzyjać wspólnym spacerom Kaczmarków a jednocześnie próbie zbliżenia się do siebie i odbudowania relacji. Muszą jednak uważać na pobliskie bagna, które kryją wiele zagadek.

Nagły wyjazd Macieja do stolicy staje się początkiem lawiny zdarzeń. Powoli wychodzą na jaw tajemnice skrywane przez każdego z bohaterów, ich przewinienia mniejsze lub większe, które godzą w nich samych, ale również w obce czy niewinne osoby. Między Moniką a Łukaszem iskrzy, Jerzy wspomina mroczną przeszłość oraz robi ciemne interesy a w powietrzu robi się mistycznie, magicznie, chwilami przerażająco... Zachowanie Łukasza zaczyna Kaczmarkowej kogoś przypominać a Jerzy przestaje poznawać syna. Co się z nim stało?

Książka wielokrotnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się pewnych wydarzeń czy zachowań bohaterów. Nie posądzałam ich o czyny, których byłam świadkiem czy też o których mi opowiedzieli. Ani opis, ani początek lektury nie zapowiadały takiego rozwoju akcji. Podobało mi się, szczególnie dlatego, że nie miałam pojęcia jak zakończy się bagnista przygoda. Nie odgadłam kto sprezentował małżeństwu voucher ani czy finalnie będą razem. Zmienna narracja, wielowątkowość, mnogość tajemnic i niewyjaśnionych śmierci to niewątpliwie plusy tej książki.

Jedyne co mi przeszkadzało to wątek paranormalny, nie lubię takowych a w tym przypadku nie wszystko mi się zgadzało z faktami. Duch Piotra w sposób w miarę logiczny pojawił się w fabule, ale pozostałe dziwne zjawiska czy postacie? Zupełnie nie wiem dlaczego na siłę wciśnięto to w historię.

"Czasami lepiej być samemu niż z kimś, z kim się zupełnie nie chce być. Jak jesteś z kimś, kogo nie kochasz, blokujesz sobie szansę na prawdziwą miłość i szczęśliwą przyszłość." **


Podsumowując - "Cymanowski Młyn" to początkowo obyczajówka o małżeństwie z kryzysem, które wyjeżdża w nieznane i próbuje naprawić związek, przeradza się później w naszpikowaną tajemnicami i narastającym napięciem historię. Opowiada o pozbywaniu się cieni z przeszłości, spotkaniu się twarzą w twarz z demonami, ratowaniu związku, tęsknocie i bólu po stracie ukochanej osoby. W tle nieco zjawisk paranormalnych, nawoływania przez zjawę oraz skutki chciwości.

* M. Witkiewicz, S. Darda, "Cymanowski Młyn", Filia, Poznań 2019, s. 122
** Tamże, s. 179


recenzja pochodzi z mojego bloga:

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksebardo
Ksebardo
Przeczytane:2019-03-04, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Historia z dreszczykiem i zdecydowanie druga część książki mocniej mnie wciągnęła! Ludzie nie są tacy jak Ci się wydaje. Każdy z nich ma drugą twarz i to najbardziej mnie przerażało. Gdy myślałam, że znam już bohaterów okazywało się, że wcale tak nie jest. Obyczajówka (to co najbardziej lubię) połączona z thrillerem. Zakończenie wywołało u mnie silne emocje i zestresowały mnie dalsze losy bohaterów... Raczej odczuwam po nich smutek niż radość ze szczęśliwego zakończenia?. Czasem los nie jest zbyt łaskawy... a przeszłość... nigdy nie umiera...Baaaardzo polecam! A Tobie jak się podobała?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2019-02-19, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2019,

„Cymanowski młyn”. Jak ja czekałam na tę książkę! Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź na stronie wydawnictwa, wiedziałam, że muszę ją mieć! Twórczości Magdaleny Witkiewicz co prawda, nie znałam, ale cykl o Wyrębach Stefana Dardy był wystarczającym impulsem do tego, żeby poczuć wielką chęć na tę lekturę. Zamówiłam w przedsprzedaży i zaczęło się czekanie… Raz po raz gdzieś pojawiały się reklamy – coraz bardziej obiecujące. I mój apetyt wzrastał. Później pojawiły się pierwsze recenzje – zachwyty blogerek i recenzentów, entuzjastyczne opisy, same superlatywy. Okładka zapowiadała mocną, mroczną historię, od której trudno się oderwać… A potem dostałam tę książkę, zaczęłam czytać i… rozczarowałam się. Pierwszych kilkadziesiąt stron mnie wciągnęło – było napięcie, był ciekawy pomysł – i nawet zaczęłam się trochę bać. Odrobinkę. A potem wszystko się rozmyło. I choć nie przepadam za powieściami obyczajowymi, przyznam, że bardziej mnie zaciekawiła właśnie część obyczajowa – perypetie małżeńskie Macieja i Moniki – niż cała ta warstwa grozy, po której obiecywałam sobie najwięcej.

            Nie mogę powiedzieć, że książka zupełnie mi się nie podobała – aż tak źle nie było. Ale też – w ogóle mnie nie wciągnęła. Nużyły mnie te rozmowy przy kominku, dialogi śniadaniowo – obiadowe, przemyślenia. No i moim zdaniem autorzy nie wykorzystali potencjału tego miejsca – można było zrobić z tego prawdziwy horror, taki, po którym człowiek bałby się zasnąć, a tak wyszło trochę mdło. Zabrakło mi też efektu zaskoczenia – wszystko raczej przewidywalne. Szkoda.

            Najmocniejszą częścią tej książki był – moim zdaniem – jej początek: przyjazd do pensjonatu, tajemnicze odgłosy, dziwny właściciel, opowieść o duchu z bagien, trudna relacja małżeńska Moniki i Macieja. Wtedy czuło się grozę, napięcie, oczekiwało się, że zaraz wydarzy się coś strasznego, że będzie wzrastał niepokój i że będziemy się naprawdę bać. Dalej niestety, było już znacznie gorzej.

Nie umiem powiedzieć, czego zabrakło – bo na pewno nie talentu. Książka jest spójna, nie widać różnić w poziomie ani w stylu. Może właśnie nie zabrakło, tylko czegoś było za dużo? Za dużo pomysłów upchniętych do jednej powieści?

Komu może się spodobać „Cymanowski młyn”? Na pewno bardziej miłośnikom powieści obyczajowych, i to z wyraźnym wątkiem romansowym, niż tym, którzy lubią thrillery. Mnie nie przypadła do gustu – i gdybym z twórczości Stefana Dardy znała tylko ją, to nie sięgnęłabym po inne powieści autora.

Podsumowując: dla mnie duże rozczarowanie. Bez nastroju, w którego kreowaniu był dla mnie – jak dotąd – Stefan Darda. Bez wielkiej grozy, bez strachu i bez zaskoczenia. Ot, taka rozrywka na dwa, trzy wieczory, nie do wielkich przemyśleń i raczej do zapomnienia od razu po zamknięciu ostatniej strony.  

Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna97
Justyna97
Przeczytane:2021-04-16, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2021, Książki Ani,

Monika i Maciej dostają tajemniczy prezent. Mogą spędzić urlop daleko od świata. Jest to szansa na uratowanie ich rozpadającego się małżeństwa. Jednak może temu przeszkodzić Łukasz, który z każdym dniem staje się coraz bardziej podobny do byłej miłości Moniki, do chłopaka, który zmarł kilka lat temu. 
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Od pewnego wydarzenia tam opisanego, powieść wciąga do tego stopnia, że nie sposób jej odłożyć. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - angel92
angel92
Przeczytane:2021-03-26, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Przeczytane w 2021,
Avatar użytkownika - monalizka
monalizka
Przeczytane:2021-02-24, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2021,

„Nigdy na zawsze nie zamkniesz tych drzwi. „
Urlop na odludziu ma uratować związek Moniki i Macieja, którzy po siedmiu latach małżeństwa są coraz bardziej obok siebie, mijają się. Monika zamiast skupić się na teraźniejszości, to wspomina ukryte albumy, że zdjęciami, których nie może oglądać, bo to wciąż ją boli. Miała wiele marzeń, ale życie brutalnie przekreśliło większość z nich. W pensjonacie Monika nawiązuje nić porozumienia z Łukaszem, synem właściciela, który przypomina kogoś z jej przeszłości, a ona zaczyna czuć, to co wtedy. Ale czy aby na pewno?
To dobrze napisany thriller, z namacalnymi emocjami, niekonwencjonalną fabułą. Panuje tu lekki nastrój grozy, taki „ creepy”, deja vu. To historia o błędnych decyzjach, pojawia się krzyk nad jeziorem, śmierć, a pod skórą lęk i pewien niepokój.
OCENA 5+/6

Link do opinii

Pierwsza książka w 2021 roku!
Książka długo przeze mnie wyczekiwana - w końcu pochłonięta przez 2 dni, lecz nie spełniła moich oczekiwań. Czytało się bardzo dobrze, wątek obyczajowy przeplatany był historią z dreszczykiem. Jako zagorzała fanka kryminałów tego dreszczyku było dla mnie zbyt mało. Czułam trochę niewykorzystany potencjał postaci zaginionej Helenki - chociaż może w kolejnej części wątek będzie kontynuowany. Co do bohaterów - nie kibicowałam specjalnie żadnemu z nich. W książce są małe twisty, ciekawy pomysł z wywoływaniem duchów - zobaczymy jak potoczą się losy bohaterów w kolejnej części.

Link do opinii

Kup książkę Cymanowski Młyn

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Recenzje miesiąca
Kudłata
Hwang Sun-mi
Kudłata
Hania Baletnica
Jolanta Symonowicz, Lila Symonowicz
Hania Baletnica
Już, już!
Katarzyna Wasilkowska
Już, już!
Kartoteka Pitera P.
Jacek Wiśnicki
Kartoteka Pitera P.
Zaginiona apteka
Sarah Penner
Zaginiona apteka
Rok Zaćmienia
Marta Knopik
Rok Zaćmienia
Skręcona historia
Jakub Ostromęcki
Skręcona historia
Maja Orety i skarb Szkocji
Eliza Sarnacka-Mahoney
Maja Orety i skarb Szkocji
Na zawsze
Karolina Winiarska
Na zawsze
Kuba na tropie
Kuba i Filip Majewscy
Kuba na tropie
Pokaż wszystkie recenzje