Cymanowski Młyn

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2019-02-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-8075-613-7
Liczba stron: 420

Ocena: 4.08 (26 głosów)

Małżeństwo Moniki i Macieja przechodzi głęboki kryzys.
Oboje łudzą się, że tajemniczy prezent: urlop w leśnym pensjonacie, z dala od ludzi i cywilizacji, może jeszcze wszystko uratować. Początkowo ulegają romantycznym chwilom, jednak nagły wyjazd Macieja budzi demony przeszłości. Łukasz, przystojny syn właściciela, do złudzenia przypomina Monice jej byłego narzeczonego. Czy to tylko przypadkowe podobieństwo?
Wyjazd, który miał ratować związek, okazuje się początkiem trudnych do wyjaśnienia i niepokojących zdarzeń. Nic nie jest oczywiste, bohaterowie głęboko skrywają tajemnice, a na światło dzienne wypływają przerażające wspomnienia o krwawych zbrodniach sprzed lat.
Kim tak naprawdę jest Łukasz? Czy małżeństwo Moniki i Maćka przetrwa próbę sił? I jaką rolę pełni dziewczynka ze starej wyblakłej fotografii?

Tagi: kryminał

Kup książkę Cymanowski Młyn

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Cymanowski Młyn

Avatar użytkownika -

Przeczytane:, 52 książki 2019,

Uważaj o czym marzysz

„ Od przytulnego miejsca do otchłani czasem dzieli nas jedna chwila „

Każdy zetknął się, choć raz w życiu z taką książką, którą pragnął posiadać od pierwszego wejrzenia. Wystarczył opis, kusząca recenzja albo klimatyczna okładka.„ Cymanowski młyn”, swoją oprawą od razu przyciągnął mój wzrok, a intrygujący opis zachęcił do czytania. Nie bez znaczenia też był dla mnie niecodzienny duet znanych pisarzy, autorki powieści obyczajowych i mistrza powieści grozy. O ile dorobek literacki Magdaleny Witkiewicz jest mi doskonale znany, to twórczość Stefana Dardy nie, gdyż z reguły nie czytam powieści grozy. Nie mogę jednak jednoznacznie stwierdzić, że w ogóle mnie do historii z dreszczykiem nie ciągnie i zapewne, dlatego tak ochoczo sięgnęłam po książkę, reklamowanej, jako mistrzowskie połączenie thrillera i powieści obyczajowej. Słowo mistrzowskie pozwala na oczekiwanie czegoś wyjątkowego i niesamowitego, a w przypadku” Cymanowskiego młyna „, o wyjątkowości nie ma mowy, bo tak naprawdę jest to typowa powieść obyczajowa z nutą kryminału i fantastyki. Spodziewałam się emocjonującego thrillera, a dostałam lekką powieść obyczajową z dreszczykiem, którą czyta się szybko i przyjemnie, ale chyba równie szybko się o niej zapomni. Szkoda, bo ta historia miała niezły potencjał, którego autorzy nie wykorzystali. Mogła być to naprawdę świetna powieść grozy, po której strach byłoby wchodzić do lasu a tak jest to książka, która nie sprawdza się, jako całość, bowiem nie ma zachowanej równowagi gatunkowej. Dominuje tu warstwa obyczajowa, która trochę przytłacza a groza niby jest, ale w innym wydaniu niż by można się spodziewać po thrillerze.

Na początku jest sielsko i anielsko. Małżeństwo z siedmioletnim stażem, które popadło w rutynę, wykorzystuje znaleziony w skrzynce voucher na dwutygodniowy wyjazd na Kaszuby do pensjonatu Cymanowski młyn. Początkowo wszystko wskazuje na to, że wśród przyrody z dala od cywilizacji Monika i Maciej odnaleźli uczucie, które kiedyś ich łączyło, ale podświadomie oczekiwałam cały czas, że wydarzy się coś takiego, co wszystko zburzy. Ciągłe opisy przygotowania pożywienia, spacerów i banalnych rozmów, sama nie wiem, czy bardziej mnie irytowały, czy wzbudzały coraz większy niepokój w oczekiwaniu na to, co nieuniknione.

Gdy Maciej wbrew wcześniejszym ustaleniom odbiera telefon od swego wspólnika i nic nie wyjaśniając Monice wyjeżdża na kilka dni do Warszawy, rozgoryczona kobieta coraz więcej czasu spędza z synem gospodarza Łukaszem. Chłopak nieoczekiwanie zaczyna Monice przypominać ukochanego, który wiele lat temu zginął w wypadku. Od tej chwili pojawiają się wspomnienia, a głęboko skrywane dotychczas tajemnice wychodzą na jaw, dochodzi do nieodwracalnych zdarzeń, które nie powinny mieć miejsca.

Początkowo miałam ogromną ochotę wejść w posiadanie tej książki, ale podzielone komentarze czytelników trochę mój zapał ostudziły. Teraz, gdy jestem już po lekturze to śmiało mogę stwierdzić, że nie mam, czego żałować, bo zawartość wypadła mniej intrygująco niż okładka, bo nie jest to jakaś wybitna literatura, lecz typowa powieść rozrywkowa, którą czyta się przyjemnie i z zainteresowaniem. Na plus te wszystkie tajemnice, duchy, a szczególnie motyw dybuka. Podobało mi się stopniowe budowanie klimatu, który bywa mroczny i gęsty, zachwyciły opisy przyrody, przypadły do gustu w miarę dobrze wykreowani bohaterowie. Zwłaszcza postać starszego na pozór miłego,
właściciela pensjonatu, który jak się okazało miał najwięcej na sumieniu. Spory minus za zakończenie, gdyż oczekiwałam konsekwencji za zbrodnię i zdradę, ale niestety nie doczekałam się. Nasunął mi się natomiast jeden wniosek z tej historii. Nie warto tkwić w przeszłości, żyć mrzonkami, idealizować byłych partnerów, bo to najważniejsze mamy czasem tuż pod nosem.

Wielbiciele gatunku grozy będą zawiedzeni, bo więcej w powieści obyczajówki z dreszczykiem niż grozy i nie jest zbyt strasznie, natomiast dla mnie osoby, która raczej unika takich książek była to całkiem przyjemna rozrywka i łatwo dałam się wciągnąć w jej klimat. Polecam czytać w pochmurny, ponury dzień dla spotęgowania wrażenia.

„ Pewne lęki siedzą w nas głęboko i mimo tego, że jesteśmy dorośli, nadal czujemy pewnego rodzaju niepokój, gdy o nich myślimy. „

Link do opinii

Byłam niezmiernie ciekawa tego połączenia obyczajówki i powieści grozy. Znam doskonale zarówno twórczość Magdaleny Witkiewicz, jak i drugiego z autorów, Stefana Dardy. I bardzo ją lubię. Obawiałam się jednak, co wyniknie z pisania książki w dwóch zupełnie różnych stylach. Jak się okazało – zupełnie niepotrzebnie. „Cymanowski młyn” wyszedł o wiele lepiej, niż zakładałam, biorąc książkę do ręki.

Zaczęło się lekko i z nastrojem. Magdalena i Stefan przedstawili nam bohaterów: Monikę, Macieja, Jerzego, a później również jego syna — Łukasza. Małżeństwo, które od tajemniczego ofiarodawcy otrzymało możliwość pobytu w gospodarstwie agroturystycznym, właśnie przeżywa kryzys. Pobyt w miejscu oddalonym od domu, pracy i codziennej monotonii ma im pomóc naprawić relacje. Nie jest to jednak takie proste, jednak o tym przekonacie się sami, kiedy przeczytacie powieść.

Warto zwrócić uwagę, że wątki obyczajowy i grozowy przenikają się w książce w doskonałej proporcji. Mamy więc problemy małżeńskie i tajemnicze bagna, na których giną ludzie. Mamy samotną kobietę, która szuka kogoś, kto okaże jej odrobinę zainteresowania, która nieco zastygła w bolesnej przeszłości; i człowieka starszego, posiadającego tajemnice. Podobało mi się, że groza nie jest w tym tekście nachalna, nie wychyla się z każdego kąta w towarzystwie ponurych chmur i bijących piorunów. Jest subtelna, a przez to naprawdę przerażająca (szczególnie za gardło chwycił mnie epilog). Magdalena i Stefan opisali przy okazji wspaniałe miejsce, aż chciałoby się odwiedzić Cymanowski Młyn i spędzić tam chociaż jeden, krótki weekend. Byle daleko od bagien, które są niezwykle… wciągające.

Zgaduj-zgadula!

Miałam świetną zabawę, kiedy próbowałam zorientować się, które fragmenty pisała Magda Witkiewicz, a które Stefan Darda. Wydaje mi się, że osobom znającym ich twórczość – łatwo się tego domyślić. Jednak nie zepsuło mi to w żaden sposób frajdy. Podobało mi się również zakończenie i pewien morał, który wynika z przedstawionej przez autorów historii. Nie warto siedzieć w przeszłości i kręcić filmów o tym „co by było, gdyby…”. Jednym słowem: „Cymanowski młyn” to kawał dobrej, relaksującej literatury, która miejscami przeraża. Lubię, kiedy autorzy łączą swoje siły i wspólnie tworzą coś ciekawego. Oby więcej takich duetów! Polecam każdemu, kto lubi obyczajowo-grozowe klimaty.

Link do opinii

Magdalena Witkiewicz, mistrzyni pozytywnych zakończeń, podjęła się napisania książki w duecie ze Stefanem Dardą, który bryluje w grozie... Że wyniknął z tego 'Cymanowski Młyn' wiemy, ale jak udało się połączyć obyczajówkę z thrillerem? A przede wszystkim jakie walory emocjonalnie niesie ta lektura dla czytelnika? Jedno jest pewne - otrzymałam coś zupełnie innego, niż otrzymałam. Ale o tym za chwilę...

ONA
Niezależna, samodzielna, wyjeżdżająca jedynie w delegacje lub do SPA z koleżankami. Jej małżeństwo nie przypomina tego z marzeń, mąż nie jest przyjacielem, oparciem... Najczęściej w ogóle go nie ma. Dlatego Monika Kaczmarek tęskniąc za uczuciami i ciepłem powraca myślami dziesięć lat wstecz - do swojej pierwszej miłości - Piotra.

ON
Wiecznie zniesmaczony życiem, nie lubiący chaosu, uciekający w pracę, na narty lub żeglowanie. Oczywiście bez NIEJ. Zły, gdy nie ma dostępu do mediów. Dla Maćka liczą się fakty, dowody, konkrety a nie ulotność uczuć.

"Jakim cudownym momentem w życiu jest ten zaraz po przebudzeniu. Gdy jeszcze sobie nie przypominasz tego, czym powinnaś się martwić, gdy na wpół przebudzona przeciągasz się i zastanawiasz, co fajnego przyniesie ci dzień." *


Kaczmarkowie są małżeństwem z kilkuletnim stażem a kryzys, którego doświadczają nie jest błahy. Od lat nigdzie razem nie wyjeżdżali, wszystko robią oddzielnie. Dawniej byli zgrani i w łóżku, i w kuchni, teraz jednak wciąż się rozmijają. Czy blokadą szczęścia w związku mogą być marzenia Moniki o byłym ukochanym? Pewnego dnia w skrzynce na listy znajdują voucher, uprawniający do dwutygodniowego pobytu w pensjonacie 'Cymanowski Młyn' na Kaszubach. Nie brali udziału w żadnym konkursie, dlatego są zaskoczeni, ale postanawiają skorzystać z niespodzianki we wrześniu.

Pensjonat jest prowadzony przez Jerzego Zawiślaka i jego syna Łukasza, teoretycznie są sobie bliscy, jednak nie mają pojęcia o tym, co przed sobą zataili. Urlop w malowniczej scenerii ma sprzyjać wspólnym spacerom Kaczmarków a jednocześnie próbie zbliżenia się do siebie i odbudowania relacji. Muszą jednak uważać na pobliskie bagna, które kryją wiele zagadek.

Nagły wyjazd Macieja do stolicy staje się początkiem lawiny zdarzeń. Powoli wychodzą na jaw tajemnice skrywane przez każdego z bohaterów, ich przewinienia mniejsze lub większe, które godzą w nich samych, ale również w obce czy niewinne osoby. Między Moniką a Łukaszem iskrzy, Jerzy wspomina mroczną przeszłość oraz robi ciemne interesy a w powietrzu robi się mistycznie, magicznie, chwilami przerażająco... Zachowanie Łukasza zaczyna Kaczmarkowej kogoś przypominać a Jerzy przestaje poznawać syna. Co się z nim stało?

Książka wielokrotnie mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się pewnych wydarzeń czy zachowań bohaterów. Nie posądzałam ich o czyny, których byłam świadkiem czy też o których mi opowiedzieli. Ani opis, ani początek lektury nie zapowiadały takiego rozwoju akcji. Podobało mi się, szczególnie dlatego, że nie miałam pojęcia jak zakończy się bagnista przygoda. Nie odgadłam kto sprezentował małżeństwu voucher ani czy finalnie będą razem. Zmienna narracja, wielowątkowość, mnogość tajemnic i niewyjaśnionych śmierci to niewątpliwie plusy tej książki.

Jedyne co mi przeszkadzało to wątek paranormalny, nie lubię takowych a w tym przypadku nie wszystko mi się zgadzało z faktami. Duch Piotra w sposób w miarę logiczny pojawił się w fabule, ale pozostałe dziwne zjawiska czy postacie? Zupełnie nie wiem dlaczego na siłę wciśnięto to w historię.

"Czasami lepiej być samemu niż z kimś, z kim się zupełnie nie chce być. Jak jesteś z kimś, kogo nie kochasz, blokujesz sobie szansę na prawdziwą miłość i szczęśliwą przyszłość." **


Podsumowując - "Cymanowski Młyn" to początkowo obyczajówka o małżeństwie z kryzysem, które wyjeżdża w nieznane i próbuje naprawić związek, przeradza się później w naszpikowaną tajemnicami i narastającym napięciem historię. Opowiada o pozbywaniu się cieni z przeszłości, spotkaniu się twarzą w twarz z demonami, ratowaniu związku, tęsknocie i bólu po stracie ukochanej osoby. W tle nieco zjawisk paranormalnych, nawoływania przez zjawę oraz skutki chciwości.

* M. Witkiewicz, S. Darda, "Cymanowski Młyn", Filia, Poznań 2019, s. 122
** Tamże, s. 179


recenzja pochodzi z mojego bloga:

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksebardo
Ksebardo
Przeczytane:2019-03-04, Przeczytałam, 52 książki 2019,

Historia z dreszczykiem i zdecydowanie druga część książki mocniej mnie wciągnęła! Ludzie nie są tacy jak Ci się wydaje. Każdy z nich ma drugą twarz i to najbardziej mnie przerażało. Gdy myślałam, że znam już bohaterów okazywało się, że wcale tak nie jest. Obyczajówka (to co najbardziej lubię) połączona z thrillerem. Zakończenie wywołało u mnie silne emocje i zestresowały mnie dalsze losy bohaterów... Raczej odczuwam po nich smutek niż radość ze szczęśliwego zakończenia?. Czasem los nie jest zbyt łaskawy... a przeszłość... nigdy nie umiera...Baaaardzo polecam! A Tobie jak się podobała?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2019-02-19, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2019,

„Cymanowski młyn”. Jak ja czekałam na tę książkę! Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź na stronie wydawnictwa, wiedziałam, że muszę ją mieć! Twórczości Magdaleny Witkiewicz co prawda, nie znałam, ale cykl o Wyrębach Stefana Dardy był wystarczającym impulsem do tego, żeby poczuć wielką chęć na tę lekturę. Zamówiłam w przedsprzedaży i zaczęło się czekanie… Raz po raz gdzieś pojawiały się reklamy – coraz bardziej obiecujące. I mój apetyt wzrastał. Później pojawiły się pierwsze recenzje – zachwyty blogerek i recenzentów, entuzjastyczne opisy, same superlatywy. Okładka zapowiadała mocną, mroczną historię, od której trudno się oderwać… A potem dostałam tę książkę, zaczęłam czytać i… rozczarowałam się. Pierwszych kilkadziesiąt stron mnie wciągnęło – było napięcie, był ciekawy pomysł – i nawet zaczęłam się trochę bać. Odrobinkę. A potem wszystko się rozmyło. I choć nie przepadam za powieściami obyczajowymi, przyznam, że bardziej mnie zaciekawiła właśnie część obyczajowa – perypetie małżeńskie Macieja i Moniki – niż cała ta warstwa grozy, po której obiecywałam sobie najwięcej.

            Nie mogę powiedzieć, że książka zupełnie mi się nie podobała – aż tak źle nie było. Ale też – w ogóle mnie nie wciągnęła. Nużyły mnie te rozmowy przy kominku, dialogi śniadaniowo – obiadowe, przemyślenia. No i moim zdaniem autorzy nie wykorzystali potencjału tego miejsca – można było zrobić z tego prawdziwy horror, taki, po którym człowiek bałby się zasnąć, a tak wyszło trochę mdło. Zabrakło mi też efektu zaskoczenia – wszystko raczej przewidywalne. Szkoda.

            Najmocniejszą częścią tej książki był – moim zdaniem – jej początek: przyjazd do pensjonatu, tajemnicze odgłosy, dziwny właściciel, opowieść o duchu z bagien, trudna relacja małżeńska Moniki i Macieja. Wtedy czuło się grozę, napięcie, oczekiwało się, że zaraz wydarzy się coś strasznego, że będzie wzrastał niepokój i że będziemy się naprawdę bać. Dalej niestety, było już znacznie gorzej.

Nie umiem powiedzieć, czego zabrakło – bo na pewno nie talentu. Książka jest spójna, nie widać różnić w poziomie ani w stylu. Może właśnie nie zabrakło, tylko czegoś było za dużo? Za dużo pomysłów upchniętych do jednej powieści?

Komu może się spodobać „Cymanowski młyn”? Na pewno bardziej miłośnikom powieści obyczajowych, i to z wyraźnym wątkiem romansowym, niż tym, którzy lubią thrillery. Mnie nie przypadła do gustu – i gdybym z twórczości Stefana Dardy znała tylko ją, to nie sięgnęłabym po inne powieści autora.

Podsumowując: dla mnie duże rozczarowanie. Bez nastroju, w którego kreowaniu był dla mnie – jak dotąd – Stefan Darda. Bez wielkiej grozy, bez strachu i bez zaskoczenia. Ot, taka rozrywka na dwa, trzy wieczory, nie do wielkich przemyśleń i raczej do zapomnienia od razu po zamknięciu ostatniej strony.  

Link do opinii
Avatar użytkownika - losar
losar
Przeczytane:2020-04-30, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2020,
Avatar użytkownika - NicoMinoru
NicoMinoru
Przeczytane:2020-01-23, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2019,
Avatar użytkownika - lady_foe
lady_foe
Przeczytane:2019-12-10, Ocena: 4, Przeczytałam, 26 książek 2019,

Sama nie wiem co sądzić. Początkowo książka niesamowicie wciąga. Dreszcz przebiega wzdłuż kręgosłupa dość często. Jednak z czasem klimat nieco słabnie a fabuła się psuje. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - wiola1609
wiola1609
Przeczytane:2019-11-27, Ocena: 4, Przeczytałam, przeczytane, 52 książki 2019,

Znam książki Magdaleny Witkiewicz i je lubię, książek Dardy nie znam, ale na pewno je wkrótce przeczytam. Jednak duet pisarski, to nie jest to, co im wyszło. Książka opowiada o małżeństwie Moniki i Macieja, które chce je ratować i wyjeżdża na romantyczny pobyt do Cymanowskiego Młyna. Ktoś im ten wyjazd podarował w prezencie. Tam poznają syna właściciela, Łukasza, który jest bardzo podobny do byłego narzeczonego Moniki, który zginął w wypadku motocyklowym. Cymanowski Młyn i okolice to wiele tajemnic, mrocznych historii. Ale jakoś to wszystko mi razem nie grało. Szczególnie część romatnyczna. Nie wiem, może gdyby była tylko historia z dreszczykiem, to bardziej by mi się podobała.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Dzieci żółtej gwiazdy
Mario Escobar;
Dzieci żółtej gwiazdy
Polscy szpiedzy 2
Sławomir Koper
Polscy szpiedzy 2
Kieszonkowiec
Fuminori Nakamura
Kieszonkowiec
Obserwatorka
Alicja Sinicka
Obserwatorka
Pokaż wszystkie recenzje