Są takie książki, które czyta się szybko, bo wciągają. I są takie, które czyta się szybko… ale potem długo się z nich wychodzi. Czarne ptaki Bartosza Szczygielskiego zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii.
To nie jest tylko thriller. To jest historia o tym, jak jeden moment potrafi rozszczepić życie na „przed” i „po”. I jak bardzo można się pogubić, próbując żyć dalej, udając, że nic się nie stało.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta książka jest… niepokojąca w sposób cichy. Nie epatuje brutalnością na każdej stronie, nie próbuje na siłę szokować. Ona raczej podchodzi blisko i szepcze: „a co jeśli to, co pamiętasz, wcale nie było prawdą?”. I nagle zaczynasz wątpić – nie tylko w bohaterów, ale też w siebie jako czytelnika.
Motyw dwóch historii, które można czytać w dowolnej kolejności, to nie tylko chwyt formalny. To sprytna gra z percepcją. Niezależnie od tego, od której strony zaczniesz, dostajesz inny obraz tej samej rzeczywistości. I to jest fascynujące, ale też trochę niewygodne – bo pokazuje, jak łatwo manipulować narracją, jak bardzo wszystko zależy od punktu widzenia.
Historia dwóch przyjaciół z lat 90. ma w sobie coś surowego i prawdziwego. Czuć tę specyficzną atmosferę czasu – wolność zmieszaną z chaosem, nadzieję podszytą strachem. Ich młodość kończy się w jednej chwili, brutalnie, bez ostrzeżenia. I to „przyspieszone dorastanie” boli – bo nie jest heroiczne, tylko pełne błędów, strachu i desperacji.
Z kolei wątek dwóch kobiet to zupełnie inny rodzaj napięcia. Bardziej chłodny, wyrachowany, niemal elegancki. I chyba właśnie to zestawienie robi największe wrażenie – emocjonalna przeszłość kontra kontrolowana teraźniejszość. Chaos kontra perfekcyjna maska.
Najmocniejsze w tej książce jest jednak to, że nikt tutaj nie jest jednoznaczny. Każda postać nosi w sobie cień. Każda ma coś do ukrycia. I w pewnym momencie przestajesz pytać „kto jest winny?”, a zaczynasz zastanawiać się: czy ktokolwiek miał szansę postąpić inaczej?
Styl Szczygielskiego jest bardzo filmowy – krótkie, dynamiczne sceny, napięcie budowane bardziej niedopowiedzeniem niż akcją. Ale jednocześnie potrafi zatrzymać się przy emocjach i dać im wybrzmieć. Dzięki temu ta historia nie jest tylko zagadką do rozwiązania, ale też doświadczeniem.
Dla mnie Czarne ptaki to opowieść o konsekwencjach. O tym, że przeszłość nigdy nie znika – ona tylko zmienia formę. I prędzej czy później wraca. Czasem jako wspomnienie. Czasem jako człowiek. A czasem jako coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
I jeszcze jedno – po tej książce długo patrzy się inaczej na słowo „prawda”. Bo może ona naprawdę zawsze ma drugie oblicze.
Zachęcam do przeżycia ciekawej przygody, czy prawdziwej? To musisz sam ocenić …
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Małgosia Brzeska
Kiedy umierasz, życie staje się prostsze. Tomasz Rach, którego ciało spłonęło podczas wypadku, wie o tym najlepiej. Mężczyzna postanowił wykorzystać swą...
Śmierć zwykle oznacza koniec. Nie tym razem. Dla Agaty przeszłość nie istnieje. Za to przyszłość nie ma przed nią tajemnic. Spogląda na karty i widzi...