Czytając „Daleko od siebie” czułam, jak ta historia osiada we mnie niczym gęsta mgła - niepokoi, ogranicza widoczność tradycyjnych schematów i zmusza do poruszania się po omacku w głąb własnej psychiki. Anna Kulawik oddała w nasze ręce tekst, który pod płaszczem romansu skrywa duszne studium samotności oraz mechanizmów obronnych, budowanych latami, by chronić to, co w nas najbardziej kruche.
Główna bohaterka, Anka, to postać fascynująco sprzeczna. Jako wzięta psychoterapeutka zawodowo zajmuje się burzeniem murów w głowach swoich pacjentów, podczas gdy prywatnie sama zamieszkuje twierdzę niemal nie do zdobycia. Autorka z ogromną precyzją kreśli obraz kobiety, która opanowała sztukę ucieczki przed bliskością do perfekcji. Obserwowanie, jak jej starannie wypracowany profesjonalizm i życiowy chłód zderzają się z emocjonalnym huraganem, jest doświadczeniem niemal fizycznym. Wątek relacji z Wojciechem, a później pojawienie się w jej życiu Olgierda, to majstersztyk budowania napięcia, które nie opiera się na tanich chwytach, lecz na starciu dwóch poranionych dusz. To taniec na polu minowym, gdzie każde spotkanie balansuje na granicy nienawiści i obezwładniającego pożądania.
Stylistyka powieści jest dojrzała i surowa, pozbawiona zbędnego patosu, co czyni ją niezwykle autentyczną. Kulawik pisze w sposób płynny, wręcz filmowy, a jej dialogi brzmią tak naturalnie, że ma się wrażenie podsłuchiwania prawdziwych rozmów za ścianą. Szczególne uznanie należy się za sposób, w jaki dawkuje erotyzm - sceny bliskości są pełne pasji i magnetyzmu, ale nakreślone z taką klasą, że stanowią integralną część portretu psychologicznego, a nie tylko ozdobnik.
Oczywiście, jak każda głęboka opowieść, i ta ma swoje trudniejsze momenty. Dla wprawnego czytelnika kierunek relacji może wydawać się dość wcześnie przewidywalny, a gęste analizy terapeutyczne momentami dominują nad samą akcją, co nieco spowalnia tempo lektury. Jednak ta chwilowa statyczność tylko podkreśla realizm sytuacji - w życiu zmiany nie zachodzą przecież w blasku fleszy, lecz w ciszy gabinetu i w bólach autorefleksji. Anka bywa irytująca w swoim wycofaniu, ale właśnie to czyni ją postacią z krwi i kości, a nie papierową lalką.
Moim zdaniem „Daleko od siebie” to przede wszystkim opowieść o odwadze zdejmowania masek. Czułam paniczny strach bohaterki przed ponownym zranieniem i choć momentami miałam ochotę nią potrząsnąć, by przestała uciekać, ostatecznie zrozumiałam, że każdy z nas ma takie „daleko”, od którego musi zacząć powrót do samego siebie. To literatura, która zostawia ślad pod powiekami długo po zamknięciu ostatniej strony i prowokuje do zadania sobie pytania: czy naprawdę da się kochać, nie odsłaniając swoich blizn?
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 320
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Nowa powieść autorki ,,Za blisko" Kiedy nie chcesz już wybierać między tym, co wypada, a tym, czego pragniesz. Anita, świeżo po rozwodzie, próbuje...
Za blisko - Ta miłość nie powinna im się przytrafić... Anita ma dwójkę dzieci, męża, dom i psa. I poczucie, że gdzieś w tym nudnym życiu zagubiła siebie...