"Do Jasnej Anielki. Balkony i demony" to fantastyczny i dość rozweselający debiut, któremu nie mogłam się oprzeć. Bardzo kolorowa i niezwykle wyjątkowa okładka przyciąga kocimi żółtymi oczami w sposób, któremu nie można się oprzeć. Ja zresztą mam wielką słabość do kotów, więc w sumie to nic dziwnego, że się skusiłam...
Bohaterką jest tytułowa Aniela Jasna, która jest wiedźmą balkonową. Ma niezwykłe magiczne zdolności, mieszka zwyczajnie, w bloku, lecz obserwując osiedlową roślinność stara się im pomagać w w dość specyficzny sposób. Anielka produkuje różne eliksiry dla roślin i rzuca wzmacniające zaklęcia. Chociaż czasem zdarzają się jej też nieoczekiwane efekty jej magicznych zaklęć, no i magiczne wpadki... Za przykład może służyć zwykła mała biedronka, która po czarach Anieli, co jakiś czas zmienia się w w biedroniszcze rozmiarów zdrowego chłopa, z tułowiem zwieńczonym kocim ogonkiem i kocimi uszami na czarnym łebku. Lecz wtedy Aniela była na kacu i czarowała z kartki a na dodatek kot Grażyna usilnie jej w tym przeszkadzał...
"Nie byłam żadną pieprzoną florystką.
Nazywałam się Aniela Jasna i byłam wiedźmą balkonową. Wiedziałam, jak zaczarować rośliny i kwiaty. Miałam czarodziejskie nożyce do podcinania roślin, sznureczek i spryskiwacz. Zawsze nosiłam przy sobie zielone okulary, które pomagały mi dostrzegać choroby roślin. Potrafiłam nawozić magią glebę i zwalczać zaklęciami szkodniki. Ale sama czasem się zastanawiałam, czy taka magia jest komukolwiek potrzebna."
Aniela nie ma łatwego życia. Niby ma proste zadanie, czyli ma tylko dbać o roślinność miejską, lecz nikt jej pracy i wysiłków nie szanuje. Matka, kobieta sukcesu, pracująca prężnie w korporacji, wciąż powtarza, że jej córka jest zbyt naiwna i słaba. Zresztą matka nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że Aniela jest balkonową wiedźmą, myśli, że jest lichą florystką...
Wiedźmowa Rada Osiedla, której członkinią jest też i Anielka Jasna, również nie traktuje jej zbyt poważnie. Wszyscy uważają ją za nieudacznicę, wywyższają się, wyśmiewają się z niej i traktują po macoszemu. Dobrze chociaż, że Aniela ma poparcie sąsiada i niezwykłego kota o imieniu Grażyna...
Gdy na balkonie Anielki pojawia się skrzydlaty przybysz z innego świata, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. To właśnie ta zwykła, nikomu niepotrzebna i wyśmiewana wiedźma balkonowa ma pomóc w walce z potężnym demonem. Kościej Suchotnik zagraża całemu miastu, wszystko to, czego on dotknie natychmiast usycha. W jaki sposób jedna wiedźma balkonowa może go powstrzymać przed tym? Czy ktoś może jej w tym pomóc? Dlaczego skrzydlaty osobnik wylądował akurat na jej balkonie? Czyż miano wiedźma balkonowa nie brzmi dumnie? Dla mnie tak!
Narratorką tej opowieści jest sama główna postać, czyli Aniela Jasna. W czasie lektury pomyślałam, że dobrze byłoby mieć choć trochę magicznych umiejętności tej wiedźmy. W dodatku jej gadający kot to po prostu rewelacja. Chociaż mój kot jest też niezwykły, lecz rozmawiać się z nim po ludzku nie da..., musiałabym pewnie zostać wiedźmą, żeby zrozumieć o czym czasem miauczy...
Przyznam, że autorka miała niesamowite pomysły i z pewnością sama świetnie się bawiła w czasie pisania. Połączenie magii, przyrody, i dość ciekawych osobników ludzkich i zwierzęcych a także i roślinnych stworzyło ciekawą historię. I choć chwilami humor był może tak prosty, że aż wręcz głupi, to jednak zdecydowanie wywoływał śmiech.
Rozrywka gwarantowana.
Dziękuję BONITO i serwisowi Dobre Chwile za możliwość poznania tej książki.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2025-03-11
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 360
Dodał/a opinię:
Myszka77
Emerytura to bzdura - chyba że trafisz do sanatorium dla upiorów i demonów! Zgryźliwa południca Krystyna szuka sensu życia na emeryturze. Ale nic nie...
Na górze gołębie, na dole monstery, Anielka Jasna kręci nowe afery! Wracamy do świata Anielki! Wracamy na osiedle! Absurd, groza, dużo humoru...