Powieści przygodowe z historycznym zacięciem są dla mnie całkiem przyjemną odskocznią od lektur, po które sięgam codziennie. Kojarzą mi się z lekkością, pewną swobodą, a historyczne anegdoty i ciekawostki są świetnym odpoczynkiem od mroków i krwi znanych z cięższych gatunków. Artur Pacuła już niejedną lekturą potwierdził, że dobrze się czuje w takiej literackiej konwencji, a przy tym ja jako czytelnik też się świetnie w niej odnajduję. I co ważne – dobrze bawię.
Tym razem Autor zabiera nas w podróż do XIX-wiecznej Anglii. Wraz z bohaterami kroczymy londyńskimi ulicami, obserwujemy życie codzienne i budowę Tower Bridge. Konstanty Aleksander Dobrowolski nie tylko wyjechał z Paryża, by pracować przy bardzo prestiżowej budowie, ale by poprowadzić na zlecenie ojca pewne niezwykle i wydawałoby się dość nudne śledztwo związane z zaginionymi nutami Fryderyka Chopina i jego znajomością z poetą Norwidem. Kostek zaaferowany nową pracą niechętnie zabrał się za realizację nietypowej prośby ojca, ale dzięki pomocy egipskiego służącego i pewnej uroczej irlandzkiej dziewczyny wciągnął się w nietypową sprawę równie mocno, co w budowę Tower Bridge. Spotkały ich przy tym przygody, które zaparłyby dech w piersiach samemu Indianie Jones.
Czy rzeczywiście istniały tajemnicze nutowe zapiski Chopina?
Czy w ostatnich momentach swego życia kompozytor miał przy swoim boku tajemniczą, ukochaną kobietę?
Co z jego znajomością z Norwidem?
Czy młody inżynier Dobrowolski wraz ze swoją dziwaczną ekipą odnajdzie odpowiedzi na te pytania?
Powieść napisana jest lekko i pełno w niej inteligentnego humoru. Dużo jest też nawiązań nie tylko do znanych utworów muzycznych, ale też do książek i ich twórców. To lekturze dodaje wyrazistości i czyni ją jeszcze bardziej intrygującą. Czuć było, że autor wciągnął się w poszukiwania źródłowe i na ich podstawie stworzył naprawdę ciekawą i fascynującą opowieść na pograniczu przygody, sensacji i historycznej wiedzy. Przy takim gatunkowym miksie nie może być mowy o nudzie. Bohaterowie powołani do życia przez Artura Pacułę są różnorodni, ciekawi, charakterni i sympatyczni oraz, co ważne, wydają się realni i naprawdę im się szczerze kibicowało, ponieważ dzięki takiemu ich przedstawieniu czytelnik miał wrażenie, że to dobrzy znajomi i tym samym angażował się w ich losy i przygody.
Bardzo spodobały mi się motywy, wokół których autor oplótł fabułę. Są to z jednej strony różne anegdotki i szczegóły techniczne dotyczące powstawania słynnego Tower Bridge i innych budowli. Druga rzecz to sama kryminalna intryga, w którą poniekąd był wplątany wielki kompozytor. Niezwykłe zlecenie, które dostał Kostek od ojca, czyli dotarcie do zaginionej kompozycji Chopina wzbudzało wiele emocji i dostarczyło ciekawych informacji o kilku ostatnich miesiącach życia mistrza fortepianu.
Myślę, że „Dobrowolski i nuty Fryderyka” spodobają się każdemu, kto szuka w literaturze niebanalnego podejścia do muzyki, książek i architektury. Chce zaczerpnąć oddechu od thrillerów i typowych kryminałów, łaknie różnych ciekawostek związanych z historią i lubi inteligentny, lekko cyniczny humor. Czekam na kolejne przygody Kostka Dobrowolskiego i jego egipskiego służącego.
Wydawnictwo: selfpublishing
Data wydania: 2026-02-16
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 350
Dodał/a opinię:
Anna Szulist
Siedem kilogramów złota to Skarb Michałkowski, który odkryto pod koniec XIX wieku na ówczesnych Kresach. Odnaleziono wtedy ozdoby ze złota sprzed półtora...
POWIEŚĆ SENSCYJNAOksana właśnie wypiła kawę i zapaliła papierosa. Niedawno skończyła studia historyczne, w czasie których wpadła na pewien trop.W 1918...