"Domek nad jeziorem Borzymskim" to kolejna powieść Agnieszki Łepki, która uwiodła mnie swoją treścią. Zresztą takiej okładce nie mogłam się oprzeć, jak przystało na srokę okładkową, w dodatku czytałam już kilka powieści autorki, które również mi się podobały, dlatego z wielką ochotą zabrałam się za lekturę.
Ta powieść wzbudziła we mnie wiele różnych emocji, pewnie dlatego, że i w mojej rodzinie wydarzyły się podobne sytuacje, które znajdziemy w fabule tej książki.
Taka toksyczna relacja między matką a dziećmi, czy też między małżonkami zazwyczaj ukrywana jest w czterech ścianach. Na pozór wydaje się, że to szczęśliwa i całkiem normalna rodzina, ale za zamkniętymi drzwiami rozgrywają się dramaty.
Oliwia rozwiodła się kilka lat temu z niewiernym mężem. Jej matka nie potrafi jej tego wybaczyć, bo przecież ślub jest na zawsze a bycie rozwódką to plama na honorze. Młodsza siostra Oliwii, Monika również jest problemem dla matki, bo do tej pory nie wyszła za mąż, a stara panna to już nawet gorzej niż rozwódka. A jej sąsiadki wciąż o tym rozmawiają... Dla matki obu kobiet najważniejsze jest to, co ludzie powiedzą.
Oliwia związała się z Tymonem a dzięki temu wplątała się w dość nietypowy układ. Tymon ma dwójkę dzieci z poprzednich związków i chociaż wciąż jest kawalerem, to utrzymuje kontakty z obiema matkami swoich dzieci... Sytuacja może nietypowa, ale pewnie i takie się zdarzają.
Monika mimo tego, że zawsze była tą lepszą córką dla rodziców, zazdrości siostrze niemal wszystkiego. Uważa, że wszystko jej się udaje i obwinia też za swoje niepowodzenia. Matka jeszcze ją w tym utwierdza. Oliwia nie może się pogodzić z taką niesprawiedliwością. Wychowywały się przecież w jednym domu, lecz ona zawsze wszystko musiała umieć, a Monika była zbyt mała, więc ciągle jej wszyscy ustępowali.
" Nie mówię już nic, tylko wychodzę bez słowa. Zresztą brak mi słów. Nie trzaskam drzwiami, choć mam wielką ochotę. Mam też ochotę zrobić coś, co sprawi, że nigdy więcej nie będę oglądać kobiety, która mnie urodziła."
Gdy nieoczekiwanie Oliwia dostaje w spadku po przyjaciółce swej babci domek w Borzymiu, sytuacja staje się wręcz nie do zniesienia. Matka uważa, że powinna zrzec się spadku na rzecz siostry, Tymon namawia ją na sprzedaż nieruchomości, a jego dzieci i ich matki chciałyby otrzymać z tego jakąś część. Znajomi i dalsza rodzina zaklepuje sobie miejsce na wakacje i weekendowe wypady. A przecież Oliwia nie została milionerką, odziedziczyła tylko stary dom na wsi i chciałaby tylko spokoju...
"Nagle żałuję, że w ogóle dostałam ten spadek. Bez przerwy ktoś mnie napastuje o pieniądze, próbuje wymuszać, manipuluje. Mam serdecznie dość. Ile jeszcze wytrzymam?"
Monice nie zależy na zamążpójściu tak bardzo jak jej matce, ale ma dość pretensji matki i gdy pojawia się odpowiedni kandydat, postanawia wyjść za niego. Matce przypadł do gustu i oboje się dobrze rozumieją, tylko czy Monice wyjdzie na dobre zmiana stanu cywilnego?
Czy Oliwia wyprowadzi się na wieś? Czy siostry wreszcie znajdą nic porozumienia? Przecież kiedyś się dogadywały...
Czytając książkę, chwilami przypominała mi się moja kuzynka, którą jej matka tez uszczęśliwiała "na siłę" a teraz ona robi to samo ze swoimi dziećmi...
Takie toksyczne relacje i presja tego "co ludzie powiedzą" zdarzają się nie tylko w małych mieścinach, ale chyba wszędzie, nawet w większych miastach.
Mimo upływu lat, ciągle w naszym życiu wielu osobom odnaleźć siebie, postawić granice i odciąć się od toksycznych osób. Nawet tych najbliższych.
Polecam.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-04-03
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 454
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Myszka77
Każdy dzień zbliża nas do wiosny Gloria, Paulina i Sandra to trzy przyjaciółki koło pięćdziesiątki, które nagle obudziły się z letargu i ku oburzeniu...
Każdy zasługuje na miłość Kamila i Nina - siostry bliźniaczki - nie mają szczęścia w miłości. Podczas gdy pierwsza przeżywa kryzys małżeński z powodu...