Okładka książki przyciąga spojrzenie. Widzimy dwie kobiety, możemy po opisie wywnioskować, że to nasze bliźniaczki. W dotyku jest matowa, ma skrzydełka, które chronią przed uszkodzeniem mechanicznym. Na jednym z nich przeczytacie kilka słów o autorce. Stronice są kremowe, czcionka duża, mamy graficzne wstawki na początku rozdziałów. Odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Jest to dosyć krótka książka, ma niecałe trzysta stron.
Jest to moje trzecie spotkanie z piórem autorki, więc widzę, jak sobie „radzi”. Muszę przyznać, że z każdym kolejnym spotkaniem jest coraz lepiej! Najpierw debiut w wydawnictwie Inedita, następnie opowiadanie w antologii w wydawnictwie Pinkish Flame (opinia antologii również się pojawi) i teraz ta opowieść. Z każdym kolejnym utworem jest coraz lepiej. Warsztat jest bardziej dopracowany, zbędne sceny, powielone słowa zostały usunięte, dzięki czemu czyta się szybko, lekko i bez irytacji. Wyciągnęłam się w tą historię i ogromnie się cieszę, że mogę obserwować poczynania pisarki. Nie czułam tutaj jakichś przeszkód, dzięki czemu spędziłam z nią kilka miłych chwil.
Może nie ma całej palety emocji, ale naprawdę dobrze się czyta. Oczywiście, postacie czują nawet sporo, ale nie było tu takich scen, które by mnie „rozwaliły” emocjonalnie. W tej książce sporo się dzieje, nie możemy narzekać na brak akcji. Wiele zwrotów akcji, które zmieniają wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Tym razem Bernardyna pokusiła się o wątek sensacyjny, który czyta się z zaciekawieniem. Niby nic, a jednak robi „robotę”.
Główną bohaterką jest Natalia, która jest tą spokojniejszą, ułożoną i w ogóle jest wzorem do naśladowania. Pani policjant spełniła swoje marzenie zawodowe. Zaś jej siostra bliźniaczka, Nikola to ta „gorsza”. Patrzy tylko na siebie, siebie stawia na pierwszym miejscu i ma całkiem odmienne myślenie - na każdy temat - od siostry. Jest też Matylda i Maksymilian - ta czwórka trzymała się w dzieciństwie i ich losy po latach się stykają. Niektóre relacje nigdy się nie skończyły. Maks to chłopak, który zawsze dokuczał bliźniaczkom, szczególnie Natalii. Znacie to? „Kto się czubi to się lubi”? Lub w nieco innej wersji, zapewne od miejsca Waszego zamieszkania. U nas się akurat tak mówiło. To jest idealny obraz Natki i Maksa. Ogólnie są to postacie realne, na spokojnie można byłoby ich minąć na ulicy. Czy ich polubiłam? Jasne, były to sympatyczne postacie, w szczególności polubiłam Matyldę, Natalię i Maksa. Nikolę próbowałam zrozumieć, ale to nie mój charakter i było trudno...
Podobało mi się, że autorka pokusiła się o pokazanie dokładnie relacji międzyludzkich. Nie tylko damsko-męskich, ale i siostrzanych, „przyszywanych” jak Natalia i Matylda, które się przyjaźniły i traktowały jak przybrane siostry. Relacje między dziećmi a rodzicami. Bernardyna pokazała, że nawet jeśli się chce na siłę mieć z kimś kontakt, to niewiele to da, ponieważ gdy z drugiej strony brak odpowiedzi, to niewiele zdziałamy, nawet jeśli łączą więzy krwi. Wniosek jest taki, by nie wchodzić tam, gdzie nas nie chcą. To trudne do akceptacji, potrzeba czasu, ale jednak. Coś o tym wiem, sama niejednokrotnie miałam taką sytuację w rodzinie właśnie, ale i wśród „przyjaciół”. Już dawno temu wszystko przemyślałam i postąpiłam w taki sposób, by żyć w zgodzie ze sobą, a nie pod kogoś. Czy choćby nawet za wszelką cenę być przy kimś, kto nas po prostu nie chce lub nas ignoruje.
Przeczytamy tutaj więc o rodzinnych problemach, o miłości, przeszłości, przyjaźni. Ujrzycie dwa diametralnie różniące się poglądy na świat i może i Wy, tak jak ja, poczujecie coś, co powie Wam: usiądź i zastanów się nad sobą, nad swoim życiem.
Warto zaznaczyć, że autorka napisała dwa zakończenia, by Czytelnik wybrał sobie to, które bardziej mu spasuje do historii.
Reasumując uważam, że jest to naprawdę dobra powieść i z każdym kolejnym tytułem autorce idzie coraz lepiej w pisaniu. Trzymam kciuki i czekam na kolejne powieści, które wyjdą spod jej pióra. Na pewno przeczytam!
A Wy poznaliście już twórczość autorki?
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-11-25
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 270
Dodał/a opinię:
Angelika Ślusarczyk
Zapach pieczonego chleba i woń kwiatów – to z tym kojarzyły się Ninie szczęśliwe dzieciństwo i dorosłość. Od dziecka kochała kwiaty i tak już zostało...