Czy korzenie naszych rodzin mogą sięgać znacznie głębiej, niż chcielibyśmy odkryć?
„Drzewo Adama” Moniki Orlińskiej, otwierające serię Las, jest literackim debiutem autorki. Po tę książkę sięgnęłam z polecenia innego pisarza, który nie krył zachwytu nad tą historią. Jego opinia wzbudziła moją ciekawość, więc nie zwlekałam z lekturą. Już po kilku rozdziałach wiedziałam, że nie będzie to zwykła powieść obyczajowa. To przemyślana, nastrojowa opowieść, która zamiast gonić akcją, zatrzymuje czytelnika i zachęca do uważnego wsłuchiwania się w ludzkie losy. Bardzo cenię autorów, którzy potrafią tak mocno zadebiutować i od razu pokazać swój własny styl. Już sama okładka świetnie oddaje klimat tej historii, jest spokojna, tajemnicza i pełna symboliki. Opis zapowiadał wielopokoleniową opowieść skrywającą rodzinne sekrety i właśnie to otrzymałam, a nawet znacznie więcej.
W tej pierwszej części poznajemy Adama – młodego naukowca, który wraca do rodzinnej wsi na Podlasiu. Początkowo wydaje się, że będzie to jedynie powrót do miejsca, które dobrze zna. Bardzo szybko okazuje się jednak, że czeka go znacznie trudniejsza podróż, bo w głąb rodzinnej przeszłości, przemilczeń i wydarzeń z czasów wojny oraz powojennej Polski. Każdy kolejny odkrywany fragment przypomina element układanki, która przez lata pozostawała niekompletna.
Bardzo spodobał mi się sposób, w jaki Monika Orlińska prowadzi tę historię. Nie stawia na gwałtowne zwroty akcji ani nie próbuje szokować za wszelką cenę. Zamiast tego powoli buduje napięcie, odsłania kolejne tajemnice i pozwalając tym samodzielnie wyciągać wnioski. Dzięki temu z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów, próbując przewidzieć, dokąd zaprowadzą Adama odkrywane fakty. A kiedy pojawiały się kolejne odpowiedzi, rodziły się następne pytania.
Jak wiele można poświęcić, by poznać prawdę? I czy każda prawda rzeczywiście przynosi ulgę?
Adam bardzo przypadł mi do gustu jako główny bohater. Jego naukowe, racjonalne podejście zderza się z lokalnym milczeniem, wspomnieniami i emocjami, których nie da się zamknąć w prostych analizach. To postać wiarygodna, dociekliwa i pełna wewnętrznych rozterek, dlatego łatwo było mi wejść w jego świat i razem z nim odkrywać kolejne rodzinne sekrety.
Ogromnym atutem tej powieści jest również klimat. Podlasie nie stanowi jedynie tła wydarzeń, ono żyje własnym rytmem, a las staje się niemal osobnym bohaterem. Symbolizuje pamięć, ukryte tajemnice i korzenie, od których nie da się uciec. Autorka pięknie pokazuje, jak wydarzenia sprzed wielu lat potrafią wpływać na kolejne pokolenia i jak trudno uwolnić się od ciężaru historii.
Największe wrażenie zrobiła na mnie właśnie ta emocjonalna głębia. To jedna z tych książek, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną, ponieważ jeszcze długo wraca się do przedstawionych wydarzeń i własnych przemyśleń. Bardzo cenię powieści, które skłaniają do refleksji nad pamięcią, odpowiedzialnością i tym, jak przeszłość potrafi kształtować teraźniejszość.
„Drzewo Adama” to wymagająca, nastrojowa i niezwykle dojrzała opowieść. Nie jest to lektura dla osób oczekujących nieustannej akcji, ale jeśli lubicie rodzinne tajemnice, wielowątkowe historie, psychologiczne portrety bohaterów i książki, które angażują emocjonalnie, zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Ja z ogromną ciekawością będę wypatrywać kolejnego tomu serii, bo czuję, że ta historia ma jeszcze wiele do opowiedzenia.
Wydawnictwo: Axis Mundi
Data wydania: 2026-06-10
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 660
Dodał/a opinię:
Poczytajzemna