Tak długo, jak Barbara Wysoczańska będzie pisać, ja będę sięgać po jej powieści. Bo mało kto traktuje o kobietach z taką czułością i wrażliwością. O kobietach poranionych, poobijanych przez życie, ale idących naprzód. A Autorka potrafi opowiadać o nich tak, jakby każda z nich istniała naprawdę.
W „Lenie”, najnowszej powieści Autorki, dostajemy wszystko, co charakterystyczne dla jej twórczości. Bohaterkę z dramatyczną przeszłością, która na zgliszczach buduje swoją siłę, tło historyczne oparte na rzetelnych faktach oraz emocjonalną opowieść o walce o siebie, swoją godność i szczęście.
Tytułowa Lena jest artystką żyjącą w Paryżu. Tu odnalazła schronienie po ucieczce z Polski po wojnie polsko-bolszewickiej. Niewyobrażalne traumy, jakich doznała, wyraża przez swoją sztukę, przelewając na płótno mrok, cierpienie i śmierć. Czy jeszcze kiedyś znajdzie w sobie światło, by malować piękno, jak niegdyś w rodzinnym domu?
W kraju zostawiła nie tylko ruiny i groby najbliższych, ale i męża, z którym od lat tkwi w fikcyjnym związku. To Paweł uratował ją od niechybnej śmierci, a teraz oskarżony o sprzyjanie komunistom sam jest w niebezpieczeństwie. Lena wraca do Lwowa nie tylko po to, by mu pomóc, ale także, by rozliczyć się z traumatyczną przeszłością.
W powieści Autorka zawarła nie tylko portret trudnej relacji Leny i Pawła, ale przede wszystkim obnażyła okrucieństwo wojny, w której zawsze największą ofiarą są bezbronni cywile, kobiety. Nie sposób było czytać o tym, co spotkało Lenę, bez ściśniętego gardła i zaciśniętej pięści. Niemal równie mocno odczułam powojenną polityczną nagonkę na osoby uznane za „niewygodne”. Jak łatwo było fałszywym donosem, czy podejrzeniem zniszczyć komuś życie.
Te traumatyczne zdarzenia przeżywamy, tym bardziej że dotykają postaci, obok których nie można przejść obojętnie. Wielki talent Autorki wyraża się właśnie w tworzeniu wielowymiarowych bohaterów, z których żaden nie jest czarno-biały. Każdy z nich walczy ze swoimi demonami, ma własne obawy, plany i marzenia. Nawet dwulicowy Tadeusz, brat Leny, potrafi wzbudzić cień współczucia, Aleksandrze walczącej o godność i szczęście nie sposób nie kibicować, a wuja Franciszka po prostu nie da się nie pokochać.
Jeśli myślisz, że to „kolejna powieść historyczna z romansem w tle”, to absolutnie nie. To historia, która chwyta za serce i nie chce puścić. I przepadłam w niej zupełnie wyłączając się z codziennego życia na kilka godzin. I zdecydowanie było warto.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 464
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Dwudziestolecie międzywojenne, odradzająca się Polska i trzy różne kobiety złączone ślepym losem z tym samym mężczyzną. Czy w czasach, które aż kipiały...
Czym była miłość w obliczu gigantycznej nienawiści, śmierci i poniżenia? Czy miała prawo się z niej cieszyć, podczas gdy tylu straciło życie? Jest...