Książka miała fantastyczny pomysł na promocje, bo wydawnictwo wysyłało recenzentom przed premierą książki grę kryminalną, w której mogliśmy wykazać się instynktem śledczym. Muszę przyznać że fantastycznie się przy niej bawiłam, no i całkiem niezły ze mnie detektyw gdyż wytypowałam kto jest mamuną, a kto ma fałszywą tożsamość.
Jeśli chodzi o samą historię, to lekkie pióro autora sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Fabuła wciąga od pierwszych stron, a słowiańskie wierzenia dodają całości mrocznego i niepokojącego klimatu. To właśnie ten element wyróżnia tę historię i sprawia, że nie jest to zwykły kryminał, ale coś znacznie bardziej klimatycznego.
Książka została dobrze skonstruowana ani przez chwilę nie czułam nudy. Oprócz zaginięcia dzieci próbujemy rozwikłać, kto sabotuje śledztwo i czyja tożsamość okazuje się fałszywa. Dzięki temu napięcie utrzymuje się praktycznie do samego końca. Bohaterowie są wielowymiarowi i ciekawi, a klimat małej, biednej polskiej wsi został oddany naprawdę bardzo dobrze.
Największym plusem był dla mnie zwrot akcji na końcu, który sprawił, że od razu pojawiła się chęć sięgnięcia po kolejny tom. Nie obyło się jednak bez drobnych minusów zabrakło mi trochę więcej informacji o Leszym (mam nadzieję, że będzie o nim coś więcej w kolejnej części),a także nie do końca zrozumiałam, w jaki sposób matka Irenki została zmuszona do przywiezienia jej do ojca.
Mimo tego całość oceniam bardzo wysoko. To dobrze napisany, klimatyczny kryminał z nutą słowiańskiej tajemnicy, który naprawdę potrafi wciągnąć.
Moja ocena: 9/10
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-04-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 504
Dodał/a opinię:
Diana Wiszniewska
Seryjny morderca o pseudonimie Usuwacz pragnie sprawiedliwości. Próbuje naprawić błędy systemu i dać światu jej namiastkę - uśmierca więc wadliwe elementy...
Bohaterowie ,,Zbawcy" powracają. Trzy miesiące po ucieczce Ogara Julia Marzewska nadal nie może poradzić sobie z tym, co się wydarzyło, a Marcin Rau tylko...