Czy ciekawy bohater może przyczynić się do sukcesu serii?
Marek Bondys udał się na zasłużony urlop. Pewnego dnia dostaje list – zew przeszłości, o której chciał zapomnieć. Zamyka swoje sprawy w Bydgoszczy i nikomu nic nie mówiąc wyjeżdża do Miasta. Kto będzie czekał na niego w podupadłym hotelu Prezydentia? Jaka jest prawdziwa twarz komisarza?
Wydawałoby się, że dobrze już znanym Marka Bondysa. To co jednak każe mu jechać do Miasta, bardzo nas zaskoczy. Komisarz wiele lat ukrywał coś czemu teraz musi stawić czoło. Powoli odkrywane karty jego przeszłości szokują, bolą, zaskakują, każą nam inaczej spojrzeć na byłego milicjanta.
„Mary Miasta” zaczynają się sugestywnym i krwawym akcentem. Prolog zatrzymuje czas w miejscu, wypełnia pomieszczenie niemym krzykiem, przeszywa ciało ostrym ostrzem strachu. Z kolejnymi rozdziałami adrenalina znacznie się rozrzedza. Zmienia się też konwencja, do której przyzwyczaiły nas poprzednie tomy. Śledztwo w jego pierwotnej postaci prawie tutaj nie istnieje, zostało zastąpione odkrywaniem tajemnicy Bondysa.
Miejsca, w które zaprowadzi nas Autorka oblepią nas mrokiem, otoczą pajęczyną niezrozumienia, mocno nadwyrężą nasz kręgosłup moralny. „Mary Miasta” wyganiają spody dywanów skrzętnie zamiecione tam grzeszki złotego PRL’u. Stawiają niewygodne pytania i wyciągają bolesne wnioski.
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
zaczytanaiska
Dzieło ma być doskonałe, więc ,,dobre" obrazy należy niszczyć. Bydgoszcz dochodzi do siebie po ostatnich makabrycznych wydarzeniach, a komisarz Bondys...
Czasem największe zbrodnie rodzą się z miłości – „Przetok” Hanny Szczukowskiej-Białys to naładowany emocjami thriller psychologiczny...