Zawsze szukał sprawiedliwości.
Teraz sprawiedliwość szuka jego.
Młoda rowerzystka zostaje napadnięta w drodze do pracy, a niedługo później jej okaleczone ciało zostaje odnalezione przez nauczyciela z Myślęcinka. Tą sprawą będzie musiał jednak zająć się inny śledczy - Marek Bondys po raz pierwszy od dawna bierze urlop.
Okazuje się jednak, że nie dane będzie mu wypocząć - dziwny list budzi w nim wspomnienia, które próbował upchnąć w najciemniejszych zakamarkach pamięci. Przesyłka od Artura Goletemese to niemile widziane zaproszenie do Miasta, do którego się nie wraca. Miejsca, które komisarz Bondys znienawidził, zanim jeszcze zdążył je poznać. Które karmi się tym, o czym ludzie próbują zapomnieć.
W hotelu Prezydentia, niegdysiejszym symbolu Miasta, doszło do brutalnego zabójstwa. Pokój 1046 spłynął krwią dziwnego gościa. Bondys zjawia się na miejscu, ale nie po to, by rozwikłać sprawę - dla niego powrót do Prezydentii to powrót do koszmaru, który rozegrał się wiele lat wcześniej...
Hanna Szczukowska-Białys to autorka, której potencjał wysoko oceniają m.in. Robert Małecki i Maciej Siembieda. Laureatka konkursu na opowiadanie kryminalne, uczestniczka licznych warsztatów z pisarzami gatunku i absolwentka dwóch kursów Maszyny do Pisania.
W jej debiutanckim cyklu z komisarzem Bondysem pojawiły się również: Robaki w ścianie, Męczennicy na płótnie, Węże na ziemi, węże na niebie oraz Cienie nad stawem.
BIOGRAM
HANNA S. BIAŁYS
Autorka kryminałów, znana z serii o komisarzu Marku Bondysie, której akcja toczy się w Bydgoszczy. Debiutowała w 2024 roku powieścią Robaki w ścianie, za którą otrzymała nagrodę Audiobook Roku 2024 przyznawaną przez Magazyn Literacki KSIĄŻKI.
Prywatnie jest zakochaną w rodzinnym mieście Bydgoszczanką, żoną Pilanina, mamą, fanką zespołów Rammstein i Lindemann oraz amatorsko malarką i rysowniczką.
Jej twórczość doceniana jest za mroczny klimat, realistyczne tło społeczne i silne osadzenie w lokalnej scenerii.
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 416
Ale ja się pytam - Haniu... co Ty zrobiłaś Bondysowi?! Serio. To już nie jest tylko wystawianie bohatera na próbę - to jest emocjonalny survival w najczystszej postaci.
Marek Bondys wraca i... wraca tak, jakby ktoś odkręcił kurek z jego przeszłością. Z całym tym ciężarem, który próbował latami upchnąć gdzieś głęboko, najlepiej pod podłogą własnej pamięci. I nagle bach - list, Miasto, hotel Prezydentia... i wszystko wraca. Nie po kawałku. Hurtem.
I on też wraca. Cały on.
Z tym swoim ciętym językiem (naprawdę - jego przekleństwa to osobna liga), z tą samotnością, którą nosi jak zbroję, i z tym charakterystycznym ,,odcinam się od świata, bo tak jest łatwiej". Tylko że tym razem... już się nie da.
Bo ,,Mary Miasta" to nie jest tylko sprawa do rozwiązania.
To jest konfrontacja. Z miejscem, które go złamało.
Z przeszłością, która nie odpuszcza.
I z samym sobą - takim, jakim nie chciał się już więcej widzieć.
Ta część ma przez to inny ciężar. Bardziej osobisty, bardziej duszny. Dostajemy odpowiedzi. Takie, na które długo czekaliśmy. I wcale nie takie wygodne, lekkie i przyjemne.
Ale jest też coś jeszcze. Bo jeśli ktoś myślał, że Bondys to samotna wyspa... to tutaj dostaje małe ,,sprawdzam". Nie wszystko jest takie, jak on sam próbuje sobie wmówić. I dobrze, że ktoś w końcu to burzy.
Zakończenie uderza z pełną siłą - zaskakuje, rozbija i zostawia z jednym, natrętnym pytaniem: kiedy kolejna część?
Bo że będzie - nie mam żadnych wątpliwości. Zbyt wiele pytań, zbyt wiele wątków zostało bowiem bez odpowiedzi...
Zima, lata 1976 i 1998- to dość odległe czasy, zwłaszcza dla młodego pokolenia. Co więc takiego się wydarzyło, że Hanna S.-Białys używa naprzemiennie właśnie tych, a nie innych ram czasowych? W przypadku mieszanki gatunkowej, jaką jest kryminał/sensacja/thriller, niemal nierozsądne byłoby wyłożenie wszystkich kart, a zatem nie chcę tego robić. Wszystkiego dowiemy się w swoim czasie. Ale do rzeczy.
Hanna S.-Białys świetnie odnajduje się w roli pisarki i nie świadczy o tym tylko to, że ,,Mary miasta" to już piąty tom z komisarzem Markiem Bondysem na czele. Z noty autorskiej możemy dowiedzieć się, że pisarka to też laureatka konkursu na opowiadania kryminalne, uczestniczka licznych warsztatów pisarskich oraz absolwentka dwóch kursów o melancholijnie brzmiącej nazwie MASZYNA DO PISANIA. Warto wiedzieć, że kurs kreatywnego pisania może pomóc każdemu- jak widać, Hanna S. Białys zrozumiała, czym jest proces twórczy, nauczyła się rzemiosła pisarskiego, konstruowania fabuły czy kreowania bohaterów.
Jeśli dodatkowo otrzymuje się gratulacje np. od Roberta Małeckiego czy Macieja Siembiedy, czyli od pisarzy z tak zwanej górnej półki, to już chyba nic nie trzeba dodawać, prawda? Może jedynie to, że słowa uznania od tak znanych ludzi pióra to żadne blurby marketingowe, które mają zebrać jak największą liczbę klientów, bo nawet nie czytelników. W przypadku Hanny S.-Białys są to realne pochwały- kto czytał jej poprzednie teksty, dobrze zdaje sobie z tego sprawę.
Sama chętnie czytam powieści napisane przez Hannę S.-Białys- robię to bez żadnego przymusu czy skrępowania. Z doświadczenia wiem, już, że lekko i słodko nie będzie, ale dla mnie to akurat zaleta, a nie wada. Autorka pokazuje nam, że do zabójstwa może dojść tak naprawdę zawsze i wszędzie. Jeśli jednaka ściśle chodzi o cykl pt. KOMISARZ BONDYS, to warto zastanowić się, czy wszystkie części należy czytać chronologicznie. Jeszcze jakiś czas temu powiedziałabym, że nie jest to warunek konieczny, jednak tom piąty wymaga dość sporej znajomości głównej postaci. Każdy z pięciu tomów ukazuje komisarza Bondysa jako człowieka z bardzo kiepską, smutną przeszłością. Bolesne przeżycia dotyczą zarówno pracy, jak i życia osobistego. Na dodatek, jest to nałogowy palacz, mizofon, ale też fan pływania czy układania puzzli. Wspomniane hobby bardzo pasuje do postawy Marka Bondysa. Przecież każde śledztwo składa się z wielu różnych elementów, które, w jak najszybszym czasie, należy sensownie ułożyć i wyeliminować niepotrzebne części. Nie można mu też odmówić miłości do zwierząt- jego pies Kodeks nie może narzekać na formę opieki. Jak jednak wiemy, ludzie kochają nosić maski, więc co takiego znajduje się pod twardą, wręcz oschłą skorupą policjanta? Warto się tego dowiedzieć, tym bardziej, że ,,Mary miasta" są niemal całkowicie poświęcone jego osobie, a bardziej jego przeszłości. Jak wspomniała pisarka, ,,puzzle stanowiły nie tylko jego hobby, ale także doskonałą i wygodną ucieczkę od problemów." Jak się jednak okazuje, od wielu spraw uciec się po prostu nie da i nieważne, ile mija czasu...
Książka ta też mówi o odwiecznej prawdzie- dobro wabi zło, a świat zbudowany jest na przeciwieństwach, które przecież kochają się przyciągać. Dlaczego o tym wspominam? Poza bardzo nieoczywistą przeszłością komisarza Bondysa mamy tu inną zbrodnię, która wymaga użycia właśnie tego, a nie innego hasła. O kim mowa i co się wydarzyło? Tego nie zdradzę, ale jedno jest pewne- zwłaszcza w dzisiejszych czasach trzeba być czujnym, uważać na siebie, bo przecież życie ma się tylko jedno.
Dawne problemy legendy Bydgoskiej komendy nie mają tym razem miejsca tylko w ukochanej przez bohatera rodzinnej Bydgoszczy. Autorka pokusiła się o maksymalną tajemniczość i dlatego wiemy, że wszystkie mocne wydarzenia dzieją się w... Mieście. Niektórzy czytelnicy mogą poczuć się zawiedzeni, ale ja widzę to inaczej- przewinienia sprzed lat mogły wydarzyć się wszędzie, w każdym miejscu w Polsce. A dlaczego Marek Bondys od nich uciekał i nigdy nie zwierzył się nawet zaufanej grupce przyjaciół? No i najważniejsze- dlaczego już same sny komisarza są zawsze brudne, nawołujące do krzyku? Ważne jest tu zdanie pisarki: ,,Czy koszmary to najczarniejsze sekrety, lęki, wyrzuty sumienia i bóle, które próbujemy wepchnąć w zapomnienie, a one i tak prędzej czy później przypominają o sobie?" Jest to temat, który warto poddać indywidualnym refleksjom.
,,Mary miasta" to też bardzo solidna podróż w przeszłość polityczną, gdzie zupełnie inaczej działały organy ścigania. Czy ktoś wówczas miał cokolwiek do powiedzenia? Z całą pewnością nie- byliśmy tylko pionkami w bardzo niebezpiecznej grze. Po lekturze zadaję sobie jeszcze więcej pytań, ale najbardziej nurtuje mnie jedno. Czy kara śmierci jest nieetyczna? Czy powinna zostać przywrócona? Zawsze był to temat sporny, a choć ja od dawna miałam wyrobioną opinię, autorka skutecznie zmieniła moje nastawienie.
Zastanawiający początek, coraz bardziej fascynujące rozwinięcie oraz wymyślny koniec. Tak mogę podsumować wszystkie rozdziały najnowszej powieści Hanny S.-Białys. Odbiorcy na pewno zrozumieją, że nigdy nie można nikogo pochopnie oceniać- coś co wydaje się wręcz obrzydliwe, może przybrać zupełnie inne znaczenie.
CZASEM NAJWIĘKSZE ZBRODNIE RODZĄ SIĘ Z MIŁOŚCI Dominika próbuje poradzić sobie z żałobą po śmierci matki i odbudować życie, które legło w gruzach...
Czasem potrzeba ofiar, aby móc iść dalej... Komisarz Bondys zawsze wiedział, że daleko mu do sielskiego życia zwykłych śmiertelników. W tym zawodzie...
Przeczytane:2026-04-11, Ocena: 5, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
Mary Miasta to już nasze 5 spotkanie z wspaniałym Markiem Bondysem. Niestety historia gdzie brakuje Beaty i Radka jest trochę smutna dla mnie. Ale ta część jest całkiem inna niż pozostałe. Nie będzie ona niestety moją ulubioną, zbyt wiele wątków, zbyt wiele nie wyjaśnionych sytuacji.
Początkowo zajmujemy się sprawą morderstwa Maji, w sumie zajmuje się nią ekipa komisarza a on sam przebywa na dość długim urlopie. Jednak jego plany nie są takie jak by oczekiwał. Koszmary z przeszłości powróciły do niego i jest zmuszony zamknąć niektóre sprawy, które i tak co jakiś czas dręczyły jego sumienie.
Jest tu wiele wątków, czyli właśnie morderstwa Maji, przeszłości, jest też opisana sprawa sprzed dwudziestu lat gdzie niewinny człowiek został skazany na karę śmierci. Wracamy też do Beaty, gdzie moim zdaniem w tym momencie jej postać nic nie wnosi do historii a wręcz mam wrażenie że została pod koniec całkowicie pominięta, pomimo że otrzymała zadania morderstwa w hotelu.
Tak samo zakończenie jest mocno chaotyczne. Pozostawia więcej pytań niz odpowiedzi.
Nadal uwielbiam Marka i jego przygody. Niecierpliwie czekam na kolejną część. Mam nadzieję że pojawi się niebawem. Polecam książkę każdemu kto uwielbia nietypowe kryminały